witaj w Yellowlair Oats
rejestracja  logowanie
yellowlair oats
north east england




Alain Scherbatsky

#1 (27.07.2018, 21:47 )
27 lat
pracownik schroniska
190 cm
error 404

Alain Scherbatsky




informacje podstawowe
DATA URODZENIA:04.08.1991
MIEJSCE URODZENIA:Calgary, Kanada
ZAWÓD:pracownik schroniska (przynieś - podaj - pozamiataj)
STAN CYWILNY:kawaler
ORIENTACJA:heteroseksualny


informacje dodatkowe
WYKSZTAŁCENIE:średnie
STATUS FINANSOWY:przeciętniak, średnią wyciąga
JĘZYKI:angielski, francuski, podstawy hiszpańskiego (samouk)
DZIELNICA:Meadow Street
ZWIERZĘTA:papuga żako - Profesor
PROBLEMY ZDROWOTNE:często miewa migreny




przeszłość
Trudno opowiedzieć o wszystkim, co się wydarzyło w życiu niemal już dwudziestosiedmioletniego mężczyzny. Na świat przyszedł w Kanadzie, jako pierwszy (i zarazem ostatni) syn samotnej kobiety. I chociaż wychowywał się w kraju ludzi życzliwych (przynajmniej wedle stereotypów), sam nazbyt wiele dobroci serca nie zaznał. 
Mawiano, że matka Alaina zarabia ciałem. Zdarzało się, owszem. Bynajmniej ojciec chłopaka nie był jednym z wielu klientów - lecz mężczyzną, którego autentycznie pokochała kobieta. Skąd mogła wiedzieć, że ten miał rodzinę, a ona stanowiła jedynie przyjemną odskocznię od codzienności? A że parała się, czym się parała - niejedno zapewne potrafiła, niejednym zaskakiwała, dzięki czemu frajer do niej wracał. Obiecywał, niemniej nigdy obietnic nie wypełniał. A kiedy o ciąży się dowiedział - kazał usunąć, zapłacił. Sophia pieniądze wzięła, dziecko urodziła, czym naraziła się na wiecznego focha ze strony dawcy spermy, jak nazywała go odkąd tylko ujrzała małe oczki Alaina. Nigdy nie żałowała tej decyzji, niemniej nie potrafiła w pełni radować się z narodzin synka. Przypominał o odejściu partnera. Miał jego oczy... Dzieciak ojca nigdy nie widział, nie pytał o niego - a kiedy raz się zdarzyło, został szybko zbyty i niegrzecznie spławiony. Nie poruszał nigdy więcej tej kwestii. 
Po kilku latach dowiedziała się, iż ojciec dziecka zmarł na zawał serca. Zabolało. Powróciło. Przewróciło wnętrzności, wykręciło duszę. Nigdy już nie była sobą. Sięgnęła po alkohol, a że syn był nieco starszy, nie powstrzymywała się. W końcu piętnastolatek poradzi sobie sam, prawda? 

A Alain? 

Pamięta, jak holował ją słaniającą się na nogach z melin jakichś brodatych, nieprzyjemnie pachnących mężczyzn. Pamięta, że niejeden raz ten czy tamten menel wręczał mu z obleśnym uśmiechem i kpiącymi uwagami bieliznę matki, którą "przypadkiem" zgubiła, kiedy prosiła ich o kolejny kieliszek. Pamięta niejedną nieprzespaną noc, podczas której telefon rodzicielki milczał, a on nie potrafił jej nigdzie znaleźć. Pamięta, jak oczyma wyobraźni niejednokrotnie widział powyginanego trupa gnijącego w przydrożnych rowach, posiadającego twarz Sophii. Pamięta rozmazany makijaż, ulewającą się ślinę nad której produkcją (i przełykaniem, co jest jeszcze dziwniejsze!) pijana matka nastolatka nie panowała, smród nadtrawionej wódki oraz bełkotliwy głos, słowa, których sensu mógł się jedynie domyślać.

Chyba tylko cudem się nie stoczył. Co prawda na uniwersytet już nie było mu po drodze, niemniej wykształcenie średnie zdobył, co nie było łatwym rozdziałem jego życia. Dokuczali mu, jak tylko mogli. Mawia się, że w każdej szkole potrzeba kozła ofiarnego. Rola ta niewdzięczna przypadła właśnie jemu.  A twoja stara to dziwka!, słyszał niemal co dzień. Wypominano mu, że nawet nie wie, kto jest jego ojcem. Że słucha innej muzyki. Że nosi za krótkie / za długie włosy lub za bardzo / za mało kolorowe ubrania. Niezależnie, jakby się nie starał, akceptowany, a tym bardziej lubiany, nie był nigdy. Po prawdzie nawet mu na tym nie zależało. Zależało mu jednak na świętym spokoju oraz nie potrafił znosić wiecznych "pojazdów" po swojej matce. Jednemu złamał nos, przy okazji roztrzaskując własną osobą szklane drzwi. Do dzisiaj ma pamiątkę pod postacią długiej blizny na prawym przedramieniu. Skaleczył wtedy również twarz - ta jednak całkiem ładnie się zagoiła. Bliznę na przedramieniu z czasem ukrył pod tatuażem - zgrabnym "Carpe Diem", w czarnym tuszu.
Po jakimś czasie - na szczęście! - matka się nieco opamiętała. Poszła na terapię, zerwała znajomości. Już zaczynał wierzyć, że znowu będzie normalnie.

Pierwsza miłość. Zdarzyła mu się, bezczelnie zakradła do życia i wywróciła je do góry nogami. Długowłosa blondynka, o promienistym uśmiechu i perlistym śmiechu, jasnych bystrych oczach schowanych za delikatnymi szkłami. Mieli wtedy po siedemnaście lat - a jednak Alain poczuł to sławne "ZING!" Jako jedyna widziała w nim kogoś, kim chciał być: troskliwego, honorowego, sympatycznego młodego mężczyznę. Skąd mógł wiedzieć, że jednocześnie widziała dokładnie do samo w chłopaku, przez którego wpadł w szybę? A przynajmniej... Przynajmniej wtedy nie miał o tym pojęcia. Dowiedział się dwa lata później. 
Wybrał najpiękniejszy i najdroższy pierścionek, na jaki było go stać z prac dorywczych, łapanych tu i ówdzie. Epizody pracowania na dwa etaty nie były co prawda nader częstymi; nie należały jednak także do wybitnych rzadkości. Chodzą pogłoski, że to właśnie podczas owego zakupu uśmiechnął się po raz ostatni. W czasie, kiedy zastanawiał się, jaki kamień najbardziej będzie pasować do alabastrowych oczu Angeliki, ona zastanawiała się, jaką pozycję najbardziej lubi przypakowany brunet. Nie spodziewała się wizyty niedoszłego narzeczonego. Była pewna, że to dostawca pizzy. Cóż, trochę się zdziwiła. Alain poczuł, jak coś w nim pęka; jak traci jedyną osobę, dla której cokolwiek znaczył i która znaczyła tak wiele dla niego. Dwie ważne dla niego kobiety zdradziły w przeciągu raptem czterech lat: matka z flaszką wódki, Angela z człowiekiem, przez którego nigdy nie odzyskał poczucia własnej wartości. Odszedł bez słowa, zostawiając pudełeczko z pierścionkiem na schodach. Życzył jej jak najlepiej, licząc, że będzie szczęśliwa. Próbowała dzwonić, próbowała manipulować Alainem, próbowała na wszelkie znane sobie sposoby przekonać go ponownie do siebie. Jednak on nie potrafił jej znowu zaufać. I chociaż wybaczył niemal od razu, nie był w stanie kontynuować znajomości.

A potem wyjechał. Tułał się nieco po świecie, aż ostatecznie dotarł do Ylo. 


ciąg dalszy
* * * 




więzy krwi
RODZICE:Sophia Scherbatsky x Colin Stiles
RODZEŃSTWO:brak; a przynajmniej nie wie o jego istnieniu
DZIECI:brak
DALSZA RODZINA:nikt istotny


miłość
STATUS ZWIĄZKU:kawaler
PARTNER:brak
BYLI PARTNERZY:Angelica Smoak






psychika
TYP OSOBOWOŚCI:introwertyk
ZABURZENIA:niektórzy doszukują się fobii społecznych
PRIORYTETY:honor swój oraz bliskich, lojalność oraz zdobywanie nowych doświadczeń (raczej tych negatywnych, niestety)
GRUPY:Saturn - 60%, Neptun - 40%


opis charakteru
Kiedy ujrzysz Alaina po raz pierwszym, tym, co od razu rzuci Ci się w oczy będzie zapewne to, iż unika Twojego wzroku, dotyku. Nie mówi o sobie, nie zadaje pytań, nie rozwija myśli. Wydaje się być nudny, zwyczajny do bólu. Czasami pomyślisz, że cię nie słucha. Innym razem będziesz pewnym, że słucha za bardzo, zbyt uważnie obserwuje, nazbyt wiele zapamiętuje. Jest wycofany, woli unikać towarzystwa i niezwykle trudno przełamuje mu się wszelkie bariery. Narzuca dystans, niejednokrotnie z dużą przesadą, nie angażuje się w niezobowiązujące spotkania, nie buduje relacji, nie nawiązuje znajomości. Niemniej kiedy już ktoś pozyska jego zaufanie (o co nie jest łatwo), zdobywa oddanego druha gotowego wiele oddać, byleby tylko pomóc przyjacielowi. Pewnie gdyby doszło i do takiej konieczności - bez zastanowienia osłoniłby kompana własną piersią, ewentualną kulę biorąc na siebie. O własną osobę dba raczej średnio.
Boi się zaufać. Nie tylko z obawy przed tym, iż znowu zostanie skrzywdzonym, lecz także dlatego, że nie chce przypadkiem skrzywdzić innego człowieka. Zdaje sobie doskonale sprawę z tego, że na przestrzeni lat stał się kaleką towarzyską, chce więc zaoszczędzić potencjalnym przyjaciołom rozczarowań swoją osobą. Bo, nie oszukujmy się, ludzie mają tendencję wierzenia tym, którzy uczciwie ostrzegą, że są nieżyczliwi czy nieprzystosowani społecznie. A potem wychodzi na to, że jednak nie kłamał. Paradoksalnie pomimo świadomości, iż tak jest - ludzie są zaskoczeni, zrezygnowani. Tym, czego nie potrafiłby znieść, jest spojrzenie pełne zawodu; spojrzenie osoby, która mu zaufa i uwierzy, że jest wartościowym facetem. Nie czuje się wartościowym. 
Pomocny i troskliwy - niemniej to oblicze zarezerwowanym jest tylko dla niektórych. Koło krzywdy słabszych nie przechodzi obojętnie, potrafi wstawić się za nimi, nierzadko biorąc bęcki, masochista jeden. Mówi mało, a każde kolejne słowo zdaje się ważyć z osobna, a potem z całym kontekstem, przez co uchodzi czasami za niedorozwiniętego. A on po prostu boi się powiedzieć czegoś nieodpowiedniego. Prawdomówny, szczery, chociaż sporo zwyczajnie woli przemilczeć. Kiedy nie zgadza się z czyjąś opinią, zazwyczaj przytakuje dla świętego spokoju - a potem ma do siebie samego żal i dręczy go sumienie, iż nie był wierny własnym ideom. 




na pierwszy rzut oka
WZROST:186 cm
POSTURA:wysportowany, choć nie przypakowany nad miarę
KOLOR OCZU:niebieskie
KOLOR WŁOSÓW:jasny brąz
CECHY CHARAKTERYSTYCZNE:tatuaż na prawym przedramieniu (Carpe Diem), pod którym skrywa bliznę; pomniejsze blizny po lewej stronie torsu oraz na prawym udzie


opis wyglądu
Alain jest wysokim na 190 centymetrów mężczyzną, na którego wąskich wargach próżno doszukiwać się uśmiechu. Spojrzenie niebieskich, smutnych oczu często umyka w bok, byleby tylko nie natrafić na wzrok innych osób; nie być zmuszonym przez okoliczności do chociażby kilkusekundowego kontaktu wzrokowego. Jego sylwetka czasami zdaje się wręcz krzyczeć "przepraszam, że żyję". Włosy krótko przystrzyżone, czasami twarz Alaina zdobi kilkudniowy zarost - chociaż raczej wynika z zaniedbania, nie prezentuje się obrzydliwie oraz 'menelsko'. Ubiera się zazwyczaj na sportowo lub w dżinsy i t-shirt, luźno i swobodnie, chociaż kiedy okoliczności tego wymagają - szybko i sprawnie przemienia się w eleganta (spięty w końcu na co dzień). Dłonie zazwyczaj wsunięte w kieszenie spodni, o palcach szczupłych a paznokciach krótko przyciętych oraz zadbanych. Wyjątkową rzadkością jest widok Scherbatsky'ego w kolorowych ubraniach; raczej preferuje odcienie czerni, bieli, szarości czy beżów i brązów. Ot, robi wszystko, żeby nie rzucać się w oczy. Porusza się zazwyczaj umiarkowanie szybko, z pochyloną głową, czasami szurając nogami - jakby brakowało sił, aby je podnosić. 




ciekawostki
 ♦ Zwierzolub. Im bardziej izoluje się od ludzi, tym bardziej kocha zwierzęta i ucieka w ich towarzystwo. Potrafi spędzać długie godziny w schronisku, więc niczym nadzwyczajnym nie było, kiedy postanowił postarać się o posadę w tutejszym.
♦ Profesor - żako, które dostał od matki na osiemnaste urodziny - zna kilka podstawowych słów, potrafi zanucić popularne motywy z kreskówek czy filmów oraz zaintonować "Happy Birthday". Całkiem nieźle też przeklina, czego jednak nauczył się samorzutnie podczas którejś z awantur pomiędzy Alainem a jego matką.
♦ Praktycznie wcale nie jada słodyczy. Nie lubi słodkiego smaku, uważa się za niegodnego by jeść słodkie smakołyki - z czego prawdopodobnie nie zdaje sobie sprawy. Jedynym akceptowalnym produktem z półki opisanej jako słodycze są kwaśne żelki.
♦ W swej skrytości nigdy się do tego nie przyzna, niemniej marzy o tym, by znów się zakochać. Jednocześnie boi się robić cokolwiek, aby marzenie ziścić.
♦ Przeprowadzając się do Yellowlair Oats nie zdradził matce, dokąd się udaje, co wyjątkowo źle wpłynęło na samopoczucie rodzicielki. Do dzisiaj nie nawiązał z nią kontaktu.
♦ Słucha sporo rock'n'rolla, nieco bluesu, trochę doo-wop, soul - ogólnie muzyki, która swoje najlepsze lata ma dawno za sobą; 
♦ Na noc albo kiedy śpi, zawsze wyłącza telefon.
♦ Jako Kanadyjczyk dobrze znosi nieco niższe temperatury, ma odrobinę większą odporność na takowe.  Słabo za to znosi upały i szybko się wtedy męczy. 
♦ Jego ulubionym sportem jest koszykówka; nienawidzi zaś hokeju - czy to na lodzie, czy nawet na trawie.


Odpowiedz
#2 (28.07.2018, 00:50 )

karta zaakceptowana
witamy na forum
James Moore
Odpowiedz





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości