witaj w Yellowlair Oats
rejestracja  logowanie
yellowlair oats
north east england




Claude Yuu Saitou

#1 (28.08.2018, 00:29 )
27 lat
malarz, ilustrator
185 cm
Wisienka na torcie

Claude Yuu Saitou




informacje podstawowe
DATA URODZENIA:20.11.1990
MIEJSCE URODZENIA:Londyn, Wielka Brytania
ZAWÓD:malarz, ilustrator
STAN CYWILNY:kawaler
ORIENTACJA:nieokreślona


informacje dodatkowe
WYKSZTAŁCENIE:wyższe, ukończył University of the Arts London
STATUS FINANSOWY:wyższa klasa średnia
JĘZYKI:angielski(natywnie), japoński(natywnie), koreański(komunikatywnie), włoski(komunikatywnie)
DZIELNICA:Kindly Angles
ZWIERZĘTA:Woori(dwuletni ragdoll, kotka)
PROBLEMY ZDROWOTNE:brak jednej nerki



przeszłość
!Wzmianki o pedofilii, kazirodztwie, śmierci i zaburzeniach osobowości!
Rodzina Saitou przeprowadziła się do Londynu w 1970 roku, kiedy to jej głowa miała na karku już równo dwadzieścia osiem lat. Była ona wtedy już pięć lat po ślubie ze swoją drugą połówką, a jej zadaniem było wypromowanie rodzinnego biznesu za granicą. Jej ojciec, jak każdy najprawdziwszy biznesmen, niezbyt przejmował się niczym poza rozwojem swojej sieci restauracji. Kobieta długo walczyła o to, aby mogła przynajmniej wyjść za mąż nie z wyboru ojca a własnej woli. Konflikt z nim dobijał ją coraz bardziej z każdym dniem, albowiem kochała go całym swym istnieniem. Nawet jeśli ten ignorował jej potrzeby. Tak więc Yuki chcąc zadowolić wymagającego staruszka, spakowała siebie i męża po czym wyruszyła w podróż do Londynu. Z początku było ciężko, ale mając u boku ukochanego, kobieta niezbyt się tym przejmowała. Był on jedynym uwolnieniem od szarej rzeczywistości, tylko on trzymał ją przy zdrowiu psychicznym. Przez lata była zaniedbywana przez rodzinę, ostatecznie wpadając w zaburzenia odżywania próbując zwrócić na siebie uwagę. Wyglądała jak cień człowieka. Każda jej kość wyraźnie odznaczała się na tle sylwetki. Yuki przypominała bardziej zabiedzoną biedaczkę, niż biznesmenkę za jaką się uważała. Chełpiła się swoimi osiągnięciami nie wiedząc, że wszyscy jej przyjaciele za plecami rzucają w nią mułem. Nie było w Londynie ani jednej osoby, która nie puściłaby w świat chociażby jednej plotki o Yuki. Nikogo więc nie zdziwiło, że pan Saitou szybko znudził się swoim małżeństwem. Żona wyglądająca jak stara szkapa nigdy go nie pociągała, zaś w jego otoczeniu znajdowało się mnóstwo innych pięknych kobiet. Bez chwili zawahania oglądał się za dziewczynkami w obcisłych sukienkach, niezbyt przejmując się płaczem małżonki. W końcu ileż można podtrzymywać wrak człowieka jakim była ta kobieta? Niektórzy powiedzieliby, że dla miłości można obejść każdą barierę, ale Masaru jakoś w to nie wierzył. Zresztą, na pierwszy rzut oka widać było, że ich relacja dawno wygasła. Nie patrzył na nią z miłością, a raczej z czystym obrzydzeniem. Za każdym razem kiedy trafiali razem do łóżka, zbierało mu się na wymioty. Postanowił więc znaleźć sobie swoją własną odskocznie, a była nią jego pierworodna. Istota którą powinien raczej chronić przed zostaniem obiektem pożądania złych mężczyzn. Śliczna Anne-Marie, gwiazdeczka ich namiastki rodziny. Mówił na nią Chizuru, chociaż nie miała tego imienia w papierach. Uważał, że jest dostojne i idealnie oddaje je piękno. Nosiła je również morderczyni z jego ulubionej książki. Urodziła się ona dobre dwa lata po otworzeniu ich biznesu, w 1972 roku, kiedy to już Yuki była ledwo co zdolna do wydawania na świat dzieci. A przynajmniej tak powiedział ich lekarz prowadzący. Myśleli wtedy, że będzie to ich jedyny potomek. Idealne dziecko zdolne do naprawienia wszystkich skrzywień pożerających tą rodzinę. Tak czy siak, Anne-Marie miała zostać ich cudowną perełką która z czasem przejmie biznes. Była oczkiem w głowie matki, lecz dla ojca stała się czymś więcej. Kiedy tylko skończyła piętnaście lat, jego pomarszczona dłoń coraz częściej spoczywała na jej pulchnym udzie. Była inna niż jej zabiedzona matka. Jej nogi przyjemnie podskakiwały w truchcie, zaś krągłości zaczynały powoli wpływać na młode ciało. Chizuru lubiła jeść, jednak nie tyła w sposób przez społeczeństwo ''niepożądany''. Tkanka tłuszczowa odkładała się w jej udach, pupie i piersiach. Okazjonalnie osiadała również na przedramieniu i buzi, jednak nikomu to nie przeszkadzało. A już szczególnie jej ojcu, który to nie szczędził jej istocie nieco nazbyt czułych uścisków. Niektórzy powiedzieliby, że była to najgorsza rzecz przez jaką mogła przechodzić taka mała dziewczynka. Niestety, z czasem szło się domyślić, że przypuszczenie to należało do tych niesłusznych. Nie skończyło się na zwykłym dotyku, łapaniu za jej drobne fałdki tłuszczu. Sceny których doświadczyła w domu, we własnym łóżku które powinno było dawać jej poczucie komfortu, nie powinny być wyryte w pamięci żadnego dziecka. Nie zasługiwała na to, nikt nie zasługuje i nigdy nie zasługiwał na coś takiego. A jednak, całe życie myślała, że sama sobie na to zapracowała i jest to jej kara. Prawdopodobnie do samego końca trwałaby w tym przekonaniu gdyby nie to, że powiedziała o wszystkim swojemu chłopakowi. Chengcheng był wyrozumiały, protekcyjny i traktował ją jak swoją księżniczkę. Nie pozwalał jej pić, opatulał ją swoim szalikiem w chłodne dni i tłukł naprzykrzających się jej chłopaków. To on namówił ją do wyznania prawdy, szukania pomocy. I to on dał jej prawdziwą przyjemność z bliskości. Był dla niej całym światem. Tak więc za jego namową, Chizuru powiedziała o wszystkim matce. Wyciągnęła na światło dzienne wybryki ojca w dniu swoich osiemnastych urodzin. Co zaś zrobiła Yuki? Nie odezwała się do niej ani słowem, sięgnęła po prostu do butelki wina i zatopiła swoje żale w słodkawym płynie. Była wtedy w ciąży, a tak właściwie w całkiem zaawansowanym jej etapie. Nie szczędziła sobie jednak wszelkich używek, a co za tym idzie codziennie ryzykowała życie swojego nienarodzonego syna. Nie zależało jej, nie potrzebowała go. Chizuru była próbą ratowania jej małżeństwa, a ostatecznie stała się przyczyną jego całkowitego rozpadu. Yuki nie chciała więc więcej dzieci. To Anne-Marie poprosiła ojca o rodzeństwo, to Masaru spełnił jej prośbę i z obrzydzeniem spłodził kolejnego potomka. Na szczęście, pomimo jej okropnej nieodpowiedzialności, na świat przyszedł im zdrowy okaz chłopczyka. Mała, drobna Bogu winna istotka. Od pierwszych chwil swego życia znienawidzona przez rodzicielkę, samotna w swym cieniutkim płaczu. Był piękny, już od pierwszych chwil swego życia był aniołem dla swojej siostry. Anne-Marie która planowała wtedy wyprowadzkę, nie była w stanie dłużej myśleć o opuszczeniu domu po zobaczeniu jego delikatnych rączek. Po usłyszeniu jego łkania kiedy to odchodziła od jego inkubatora. Kiedy pierwszy raz do niego podeszła, złapał on ją delikatnie za palec i pociągnął w swoją stronę. Niby nie znaczyło to zbyt wiele, a jednak dało jej całkowicie nowe spojrzenie na całą tą sytuację. Już wtedy wiedziała, że zrobi wszystko aby nie musiał przechodzić przez to samo. Nawet jeśli praktycznie taki sam palec należący do jej starszego krewnego, miał jutro znaleźć się pod jej spódnicą. Została z tym wszystkim sama. Zerwała z Chengchengiem poprzez sms'a i nigdy więcej nie otworzyła mu drzwi kiedy rodzice spali. Próbował się do niej dostać, ostatecznie poddając się po prawie roku. Kochał ją, prawdziwie i szczerze. Nie znalazł sobie już żadnej innej kobiety po jej odejściu. Ale jej to nie obchodziło, trwała przy swoim małym braciszku. Opiekowała się tylko i wyłącznie nim. Pozwalając matce zatopić się w tanim alkoholu i ojcu na to, aby nadal kontynuował swoje chore zwyczaje, ochroniła Claude najlepiej jak tylko mogła. Oddała mu całą siebie, mówił do niej ''mamo''. Zmieniała mu pieluchy, robiła ciepłe kąpiele i ukrywała przed pijaną rodzicielką. Dzieciak ten ani razu nie zaznał żadnej krzywdy w początkowej fazie swojego życia, albowiem spędził ją na chowaniu się za nogami siostry. Bolał go tylko moment w którym dowiedział się, że Chizuru nie jest jego biologiczną matką a siostrą. Był to cios dla jego małego serduszka, jednakże nigdy nie powiedział o tym swojej strażniczce. Kochał swoich rodziców, nawet bardzo, lecz doskonale wiedział, że Anne-Marie nie chce aby z nimi obcował. Nie wiedział co powinien zrobić. Niemalże na co dzień doświadczał skrajnie różnych emocji względem swoich stwórców. Bał się ich, jednocześnie chcąc po prostu wbiec w ich ramiona i obsypać ich poliki całusami. Może wtedy jeszcze tego nie wiedział, ale powoli przyczyniało się to do powstawania jego zaburzenia osobowości. Anne-Marie również tego nie zauważyła. Pomimo coraz częstszych wybuchów i wyzwisk ze strony jej brata, dziewczyna traktowała to po prostu jako element procesu dojrzewania. Kochała go zbyt mocno aby go skarcić, albo chociażby pomyśleć o wizycie u psychologa dziecięcego. Nieświadomie przyczyniła się do pogorszenia jego stanu. Zupełnie nie zdawała sobie sprawy z tego, że sam Claude również nie za bardzo wiedział co się dzieje. Trwali więc tak w wiecznej niepewności, dopóki to pewnego dnia pierworodna Saitou nie postanowiła opracować wielkiego planu ucieczki. Oparła go o ten który wcześniej przedstawił jej Chengcheng. Ze łzami w oczach po raz kolejny przejrzała wszystkie jego listy, zdjęcia i prezenciki. Wrzuciła je do kominka w kotłowni i postanowiła, że już nigdy więcej nie będzie o nim myśleć. Około drugiej nad ranem spakowała wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy do swojego różowego plecaka, złapała małego Yuu za rękę i wyszła z mieszkania. Krzyczał, był przerażony i nie chciał opuszczać rodzinnego domu. Obudził niemalże całe sąsiedztwo, a w tym ojca i matkę. Pani Saitou zmarła tamten nocy za zawał, z czystego przerażenia. Trudno było jej się dziwić. Zobaczyła jak jej mąż wsiada w ich starego gruchota i pędzi prosto na jej dzieci. Zaś Chizuru całkowicie odcięła się od otoczenia. Nie słuchała jego protestów, ani też ostrzeżeń jakie padały w jej stronę z ust ojca. Szła przed siebie nie odwracając się ani na sekundę. Nie zauważyła więc, że jej tato wsiadł w samochód i kierował się w ich stronę. Nie słyszała tego, że jej przerażony brat krzyczał coraz głośniej. Pojazd wbił się w nią w zastraszającym tempie, a wraz z nią pociągnął za sobą młodego chłopaka. Anne-Marie tego nie przeżyła, trafiła do szpitala w stanie krytycznym, nadal trzymając za rękę Claude. Nie płakała, nawet nie mrugnęła. Patrzyła pustym wzrokiem w sens jej marnego życia. Nieprzytomny, wychudzony i tak niewinny sens jej cholernego życia. Zdążyła tylko usłyszeć, że nerki jej braciszka nie funkcjonują i konieczny będzie przeszczep. Potem przed jej oczami zapadła wieczna ciemność, a jedyne co po niej zostało to organ funkcjonujący do tej pory w ciele Yuu.
Po przebudzeniu chłopak nie próbował szukać siostry, nawet o nią nie zapytał. Popłakiwał tylko do poduszki co noc, z rana ocierając łzy i udając, że wszystko jest dobrze. Wydawało się, że doskonale wiedział co się stało i niezbyt się tym przejmował. Jednakże w rzeczywistości załamał się cały jego świat. Postanowił po prostu nie dzielić się tym z pielęgniarkami, nie ufał im. Zabrali mu siostrę, na zawsze. Zamiast tego ukradł kredki dziewczynce z oddziału i mazał po wszystkim co tym wpadło mu do rąk. Po ścianach, pościeli, zasłonce i teczce Pani doktor. Zawsze lubił rysować, ale po wypadku stało się to niemalże jego nałogiem. Jego malowidła z czasem stawały się coraz bardziej skomplikowane, a szczyt swego artyzmu osiągnął właśnie w domu dziecka. Poznał tam też Chengchenga, który to odwiedził go miesiąc po śmierci Chizuru. Patrzył na chłopca melancholijnym wzrokiem, ostatecznie padając na kolana i przyciskając jego drobne ciało do swej piersi. Pachniał jak jego siostra. Obydwaj zaczęli płakać w niemalże tym samym momencie. Starszy obiecał mu, że jeszcze się zobaczą, że zaopiekuje się nim tak dobrze jak Anne-Marie. Wręczył mu też jasnoróżową chustę, którą to poznał jako własność swojej siostry. Jedyną rzeczą jaką posiadał do tej pory był skradziony komplet kredek, który chociaż nigdy do niej należał, również uważał za własność Chizuru. Zawinął go więc w chustę, a odwijał go tylko kiedy sięgał po kolorowe drewienka. Z początku opiekunowie uznawali jego talent za coś problematycznego, jednakże to właśnie on przyniósł mu nową nadzieję. Poznał Pana Bisognina w szkole, zupełnie przypadkiem. Był on powszechnie znaną i szanowaną figurą w świecie sztuki nowoczesnej, zaś placówka oświaty zawdzięczała jego wizytę akcji charytatywnej. Mężczyzna od zawsze zaangażowany był w pomoc innym, a więc nie mógł oprzeć się udzielenia jej również małemu chłopcu. Dzieciak ten był pierwszym który w tak nietypowy i przyjemny dla oka sposób zapełniał płótno na jego oczach. Lovinio wiedział, że to było właśnie to czego szukał od początku swej kariery. Po wypełnieniu wszystkich dokumentów, przygotowaniu swojej matki na niespodziankę i zakupieniu ubrań, zabrał on chłopca ze sobą. Spotkał się również z Chengchengiem, który to od tej pory składał im regularne wizyty. Zagwarantował mu doskonałą edukację i szansę na rozwijanie jego artyzmu. Przeprowadził go przez życie niczym najprawdziwszy mentor, ostatecznie odkrywając nawet chorobę psychiczną dręczącą chłopca przez większość życia. Najpierw posłał go do psychologa, potem zaś otworzył mu drogę do University of the Arts w Londynie. Pozwoliło mu to na rozwijanie swych ukrytych talentów, a także wypróbowywanie nowości do których nie miał smykałki. Nauczył się grać na pianinie, zaczął regularnie odwiedzać siłownię, opanował język ojca i koreański którego z początku poduczyła go jedna ze służących. Z reguły był grzecznym i opanowanym chłopcem, jednakże wszystko zmieniło się pierwszego dnia na uczelni. Był świadkiem sytuacji w której grupa chłopaków napastowała swojego młodszego kolegę. Jak się później okazało, ze względu na jego orientację. Saitou zaś pomimo swojej nienawiści do przemocy, nie był w stanie zostawić biednego chuderlaka na pastwę losu. Tak więc Claude rozpoczął swoje studenckie życie z rozmachem, posyłając jednego ze swoich kolegów do szpitala ze złamanym nosem. Potem zaczął umawiać się ze swoim dłużnikiem, z czasem wymieniając go na coraz to nowsze osoby. Każda relacja kończyła się jednak nie przez jego niestałość, a raczej przez nagłe wybuchy i chorobliwą zazdrość. Wybrankowie i wybranki Claude z czasem zaczynali się go po prostu bać. Doskonale wiedzieli, że jest dobrą osobą, jednak nie dawali sobie rady z jego zaburzeniem. Odchodzili więc w pokoju, nie rozpowiadając żadnych plotek na jego temat. Zyskał więc on reputację najprawdziwszego playboya, chociaż w rzeczywistości czuł się niczym potwór. Ostatecznie jednak skończył w ramionach tej samej osoby, której to rozkwasił nos na pierwszym roku. Nie był przez niego oceniany, zaś jego wybuchy nigdy nie stanęły im na drodze do szczęścia. Kiedy tylko nie mógł nad sobą zapanować, silne ramiona dawnego prześladowcy przytrzymywały go w miejscu. Zaś jego ciepłe usta składały pocałunki na karku przerażonego Yuu. Czuł się bezpieczny, kochany, potrzebny. Był w stanie poradzić sobie ze swoimi emocjami, nawet jego terapeuta był przerażony tak szybką poprawą. Dean był jego pierwszą i najcudowniejszą miłością, taką która zapierała dech w piersiach i wzruszała staruszki w parku. Yuu był pewien, że zostanie z nim do końca życia. Planowali wspólną przyszłość. Mieli zamieszkać w różowym domku na wsi, ze stadem kociaków i krowami. Niestety, nastąpiło pogorszenie w jego zaburzeniu i z każdym dniem stawał się coraz bardziej uciążliwy. Po zakończeniu nauki na uniwersytecie, mężczyzna zatracił swój jasny cel. W ich relacji królowały ciągłe kłótnie, wyzwiska i bójki kończące się czułymi wyznaniami miłości i seksem. Przestała być ona odbierana jako urocza, a raczej zyskała miano toksycznej. Lee ostatecznie nie wytrzymał i zostawił Claude samego. A przynajmniej tego był pewien artysta. Nie mógł wiedzieć, że chłopak odszedł jedynie z powodu presji ze strony swoich rodziców. Kochał go, tak cholernie kochał tego biednego Japończyka. Był pewien, że wyjdzie im to na lepsze. A jednak, pozostawił go rozbitego i sprzeczającego się z samym sobą. Doprowadziło go to do jego wyprowadzki poprzedzającej pierwszą próbę samobójczą, która to zaś pozostawiła go u stóp roztrzęsionej Wisienki. Przez całą drogę do szpitala wykrzykiwał na zmianę imiona swojego ukochanego, swojej siostry i matki. Nie wiedział co się dzieje, był przerażony. Nie pamiętał nawet w jakim celu wyskoczył z okna swojego nowego mieszkania. Chciał tylko wrócić do Deana, znowu poczuć ciepło bijące od jego ciała.
Został wtedy szczęśliwe uratowany, zaś jego zaburzenie na chwilę przejęło boczny tor. Z czasem przyzwyczaił się do tego, że Lee od niego odszedł. Nie przestał go jednak kochać. Był w stanie spotykać się z kobietą, a przy tym skrzętnie ukrywać prawdziwe oblicze swego problemu. Doszło nawet do tego, że przyjęła ona oświadczyny Claude nie będąc świadomą jego znaczącej wady. A już tym bardziej tego, że byłby gotów w każdej chwili odejść do swojego byłego. Pomimo tego, że napady lęku i wahania nastroju znowu zaczęły się pojawiać u niego coraz częściej, Visnja nadal trwa w błogiej niewiedzy. On zaś nie jest w stanie jej o niczym powiedzieć chociaż dobrze wie, że zachowuje się w jej stosunku niesprawiedliwie. Powoli zapomina o swojej pierwszej miłości, przyzwyczaja się do życia z nową osobą. Nie chce kończyć ich związku. Za każdym razem gdy zbiera się aby wyznać jej prawdę, uświadamia sobie, że chce z nią być przynajmniej jeszcze jeden dzień. Pomimo wszystkich kłamstw, czerpać i dawać wraz z nią trochę dłużej.




więzy krwi
RODZICE:Yuki Saitou(matka)
[*], Masaru Saitou(ojciec)
[*]
RODZEŃSTWO:Anne-Marie Chizuru Saitou(starsza siostra)
[*]
DZIECI:brak
DALSZA RODZINA:Lovinio Bisognin(opiekun)


miłość
STATUS ZWIĄZKU:zaręczony
PARTNER:Višnja Cvijeta Ružička(narzeczona)
BYLI PARTNERZY:Diana Berry, Hyejin Ahn, Dean Lee





psychika
TYP OSOBOWOŚCI:introwertyk
ZABURZENIA:osobowość borderline
PRIORYTETY:Višnja, praca
GRUPY:Saturn(60%), Neptun(25%), Wenus(15%)


opis charakteru
Osobowość Claude z powodu jego zaburzeń, jest raczej trudna do opisania w słowach. Na przestrzeni lat wypełnionych terapiami, pomimo swoich huśtawek nastroju i skrajnych emocji, wypracował sobie jednak w miarę stabilny charakter. Pomimo to nietrudno stwierdzić, że nawet najbliższe mu osoby mają problem z jego określeniem, a co dopiero miałby powiedzieć przypadkowy jego rozmówca? Wywnioskować może jedynie, że ma do czynienia z artystyczną duszą, albowiem fakt ten ciężko przegapić. Szybko ujawnia się również jego chęć do niesienia pomocy, nawet jeśli nie zna sytuacji. Yuu należy po prostu do jednostek wyjątkowo unikatowych, odbiegających od standardowego wyobrażenia współczesnego mężczyzny. I może to właśnie z tego powodu, zamknął się niemalże całkowicie na otoczenie. Odbiera prawie każdą nieznajomą osobę jako zagrożenie, kogoś kto życzy mu tylko najgorszego. Nie ujawnia się zbytnio w tłumie. Pozostaje wycofany podczas większości spotkań towarzyskich, do czego jednak przyczynia się również jego kiepskie poczucie humoru. Claude nigdy nie zaliczał się do mistrzów żartu, ostatecznie zatracając jakiekolwiek zainteresowanie w tej sztuce. Nie załapie więc najnowszego mema który mu wyślesz, a tymbardziej nie zaśmieje się przy brudnym żarciku. Jest on osobą dorosłą, a jednak nadal pozostało w nim sporo z dziecięcej niewinności. Nie ujmuje to jednak jego powadze, albowiem tej czasami miewa i nadmiar. Po prostu nie jest w stanie krzywdzić innych celowo, nie jest również dla niego możliwym wyłapanie większości podtekstów. A więc jego własna dziecinność, znacznie odbiega od jej książkowej definicji. Najchętniej unikałby większych konfliktów, pozostając po prostu w swoim własnym świecie. Ten zaś, jak przystało na osobę niezwykle kreatywną, jest całkiem dobrze rozwinięty. Wyobraźnia Claude sięga nieba, a wraz z nią przyszła i jego ostrożność. Ciężko mu komukolwiek zaufać, albowiem przy każdym najmniejszym znaku ostrzegawczym zaczyna snuć mroczne scenariusze. A jako iż jest również niezwykle wrażliwy, unika on po prostu rozmów z obawy o zranienie jego uczuć przez drugą osobę. Szczędzi słów i raczej niezbyt zależy mu na wdawanie się w jakiekolwiek konwersacje. Ma jasno ustalony cel we wszystkim co robi, albowiem bez niego bardzo łatwo mu się pogubić. Jakoś sobie radzi w dorosłym życiu. Jednakże będąc karnym, stosunkowo uległym osobnikiem, znajduje się na samym dole drabiny. Zupełnie nie nadaje się do jakiejkolwiek pracy w zespole, a tym bardziej nie widzi się w roli przywódcy. Woli wszystko zrobić sam, chociaż jest święcie przekonany, że wszystko co wychodzi spod jego ręki jest złe. Ma bardzo niskie poczucie własnej wartości, które to cierpi również przez jego ambicje. Już w czasach wczesnego dzieciństwa idealizował swoją starszą siostrę, zaś po jej śmierci uznał, że ktoś musi zająć jej miejsce. Stara się więc osiągnąć niekwestionowaną perfekcję, przez co naraża się również na  zawód i samokrytykę. Jako zaniedbane dziecko, nie udało mu się też wykształcić zdolności do zwracania uwagi na psychikę innych osób. Jest raczej osobą która preferuje towarzystwo zwierząt. Czuje się przy nich pewniej, albowiem brakuje mu empatii i zrozumienia względem ludzi. Dystansuje się od nich, naszywając im łatki już przy pierwszym spotkaniu. Zazwyczaj nie są one trwałe, albowiem jego uczucia zmieniają się bardzo gwałtownie gdy nie jest stabilny. Jednakże w czasie gdy jego głowa ma się trochę lepiej, Claude trzyma się pierwszego wrażenia jakie zrobił na nim nowy znajomy. Zalicza się do osób bardzo pamiętliwych, a więc niemalże niemożliwym jest zmienienie jego zdania w takiej sytuacji. Powoduje to również, że szybko przywiązuje się do przyjaznych mu osób. Jest względem nich czuły i opiekuńczy, ale też i bardzo zaborczy. Jego chorobliwa zazdrość wywodzi się z zaburzenia, jednakże ujawnia się nawet w spokojniejszym okresie. Gdy robi się zawistny, przestaje zastanawiać się nad swoimi czynami. Tak jak na co dzień podejmuje zazwyczaj pochopne decyzje, tak też w tym wypadku całkowicie przestaje myśleć nad sensem działań przez niego wykonywanych. Ponadto, jego tendencje do wyolbrzymiania powodują, że często czuje się zagrożony i niepotrzebny. Każda najmniejsza czynność która mu nie odpowiada, odbierana jest przez niego jako potrójnie zła. A jako iż jest on również niezwykle inteligentny, trudno jest wymigać się z jego podejrzeń jeśli faktycznie ma do nich jakichkolwiek powód. Pomimo jego codziennego letargizmu, kiedy doświadcza on negatywnych emocji, staje się bardzo zaangażowany i wybuchowy. Poza tym zalicza się on również do osób ślepo wierzących w prawdziwą miłość. Dąży do romantycznej, szczerej relacji opartej na czystych wartościach. Opiera się to po części o jego lojalność i przywiązanie, ale też o fakt, że jest on osobą bardzo wierzącą. Chizuru wpajała mu chrześcijańską moralność zanim ten nauczył się chociażby mówić, a więc przyjął do siebie znaczną większość jej słów. Jest bardzo protekcyjny wobec swojej wiary, a co za tym idzie stroni od towarzystwa niewierzących. Z zasady zalicza się raczej do osób całkiem tolerancyjnych, jednakże z powodu swoich przekonań ciężko dyskutować mu z kimś innego wyznania. Ucieka się więc od wszelkich konfrontacji i pozostawia swoją opinię dla samego siebie. Nie lubi konfliktów, trzyma się raczej pacyfistycznego stylu życia. Nie posiada więc zbyt wielu wrogów, a co za tym idzie nie jest przyzwyczajony do jakiejkolwiek złośliwości ze strony otoczenia. Samo przebywanie w większej grupie ludzi przyprawia go o dreszcze, nie mówiąc już nic o spotkaniu z wrogą mu osobą. W takowej sytuacji automatycznie przyjmuje postawę przepraszającą, stara się załagodzić przyczynę konfliktu. Łatwo doprowadzić go do napadu lękowego najzwyczajniejszymi w świecie zgryźliwościami. Jest to jedna z jego wad które przyprawiają go o ból głowy. Samo proszenie o pomoc, bądź też informowanie kogoś o jakimkolwiek problemie wprawia go w zakłopotanie. Nie potrafi sobie poradzić ze wstydem jaki odczuwa mając napad przy kimś innym. Bardzo przejmuje się opinią innych, nawet przypadkowego szarego człowieczka z ulicy. Stara się nie wychodzić więc bez opakowania swoich leków i dużego zapasu wewnętrznego spokoju. Tego drugiego posiada zaś stosunkowo sporo. Uchodzi za osobę wręcz śmiertelnie poważną i niezwykle tajemniczą. W rzeczywistości jednak, jest on po prostu zbyt przerażony aby przynajmniej wygłosić własną opinię. Wydaje się być osobą oschłą i zdystansowaną, a jest po prostu typową ciepłą kluchą zagubioną przez swoje trudne dzieciństwo. Bardzo docenia osoby które znoszą jego początkowe zimno i upewniają go, że nie mają nic przeciwko czekaniu aż się przed nimi otworzy. Niczym szczeniaczek niezwykle przywiązuje się do przyjaznych mu istot, a co za tym idzie bardzo trudno znosi rozstania. Niestety musi sobie z nimi radzić stosunkowo często, albowiem często przez swoje zaburzenie krzywdzi bliskie mu osoby. Jednego dnia może być najukochańszym człowiekiem na tej planecie, drugiego zaś ubzdura sobie, że zrobiłeś mu coś na złość i nie odezwie się przez następny miesiąc. Powoli zaczyna zdawać sobie sprawę z tego, że robi źle. Czeka go jednak jeszcze wiele lat terapii zanim uda mu się zapanować nad swoimi emocjami.



na pierwszy rzut oka
WZROST:185cm
POSTURA:nieco masywniejsza, dobrze zbudowana sylwetka, wyraźnie zarysowane mięśnie
KOLOR OCZU:czarny
KOLOR WŁOSÓW:czarny
CECHY CHARAKTERYSTYCZNE:pieprzyk nad prawą dziurką nosa, blizna po przeszczepie nerki, krzywo zrośnięty palec wskazujący u lewej dłoni


opis wyglądu
Dla swojej siostry był najpiękniejszą istotą na tej planecie. Niemalże eteryczną i nietykalną w swej czystej perfekcji. Jego pełne usta w kształcie serduszka i linia szczęki układająca się w wyraźne V. Uśmiech który jest tak szeroki, że jego oczy zmieniają się w małe księżyce. Wysokie kości policzkowe i czyściutka cera którą w późniejszym czasie ominął trądzik. I te całkiem urocze odstające uszy i charakterystyczny pieprzyk na nosie. Dla Anne-Marie był jedyny w swoim rodzaju. Zwykły przechodzień zaś prawdopodobnie stwierdziłby, że jest on raczej osobą przeciętną. Ma z lekka zakrzywiony nos, małe oczy i widoczne pod nimi worki. Nieco krzywe palce u dłoni, i paznokcie dłuższe niż u przeciętnego mężczyzny. Może i nadal zadbane, ale dla niektórych zbyt kobiece. Jego uśmiech dodaje mu nieco uroku, ale raczej nikt nie powiesiłby jego zdjęcia na swojej ścianie z powodu wyglądu. Może i nie brzydki jak noc, ale też nie piękny jak aktor z dużego ekranu. Dla niektórych więc może wydawać się cudowny. Przyciągając ich do siebie swoimi długimi, zgrabnymi nogami i idealnie gładką, bladą skórą. Dla innych zaś jest mocno zwyczajny, a może i nawet mniej niż przeciętny. Ze swoimi z lekka krzywymi kłami, wiecznie zmęczoną buzią i nieco toporną budową. A może i lubią ciało które zbudował sobie latami treningów. Lekko zarysowane mięśnie brzucha pokryte stosunkowo małą warstwą tłuszczu, sporawe uda i szerokie ramiona. Pozostałych niezbyt to obchodzi, lub też preferują nieco smuklejsze osoby. Do takich zaś Claude się nie zalicza, pomimo swoich kobieco delikatnych nóg. Nawet wyrobione na nich mięśnie nie ujmują im zgrabności, tak jak zrobiły to z resztą jego ciała. Zbudowany jest więc niczym stereotypowy ‘’prawdziwy mężczyzna’’, nie podchodząc jednak pod sylwetki bodybuilderów i samozwańczych królów siłowni. Je zbyt mało aby osiągnąć tak niski poziom tkanki tłuszczowej w połączeniu z olbrzymią masą mięśniową. Zauważyć można u niego również wyraźną wadę postawy. Jego lewa strona ciała jest niesymetryczna do prawej, a mianowicie znajduje się od niej stosunkowo niżej. Posiada więc krzywą talie, biodra i ramiona. Nie rzuca się to aż tak bardzo w oczy, ale osoby dociekliwe mogą wykryć tą drobną wadę. Odziedziczył ją po matce, tak jak i  dawniej chudziutką sylwetkę którą z czasem urozmaicił mięśniami. Aczkolwiek bardziej przyciągają uwagę jego włosy. Zadbane, kruczoczarne loki w których aż chce się zatopić paluchy. W dotyku przypominają szatę owieczki, miękkie a przy tym całkiem łatwe do ułożenia w ich lepsze dni. A nawet kiedy zdarzają się te gorsze, Claude i tak upewni się, że będą wyglądać porządnie. Dba o swój wygląd, i to bardzo. Przejął ten nawyk od siostry. Goli się gdy tylko zauważy najmniejszy zarys włosków, z którymi to jednak nie ma problemu ze względu na swoje pochodzenie. Wklepuje w siebie mnóstwo kremów, peelingów i żelów nawilżających. Chociaż i bez nich jego cera wygląda całkiem dobrze. Ale lepiej zapobiegać niż później płakać, prawda?  Nie dotyczy go również problem z łysieniem i siwieniem. Ci Azjaci to jednak mają dobrze, co? No niekoniecznie. 
Zawsze chciał mieć oczy o nietypowym kolorze. Śliczne niebieskie jeziorka, albo przynajmniej zielone łąki zamknięte w jego oknach do duszy. A jednak, z genami nie ma co walczyć. Jego patrzałki obdarzone zostały bardzo ciemnym brązem, wpadającym praktycznie w czarny. Często zakłada więc kolorowe soczewki, coby dodać do swej persony nieco smaku. Niestety ciężko znaleźć takie które są w stanie przebić się przez jego naturalny kolor. Ale to nie to jest jego największym zmartwieniem. Narzeka raczej na bliznę ciągnącą się przez dół jego podbrzusza. Wspomnienie po wypadku. Zagoiła się naprawdę kiepsko, a nawet i przeszła już swoją pierwszą infekcję. Nie wygląda więc zbyt apetycznie. Trochę jak rozcięcie na starej parówce z hot doga na Orlenie. Claude nie zdejmuje więc raczej koszulki pomimo tego, że trochę napracował się nad tym aby jego klatka piersiowa i brzuch wyglądały atrakcyjnie. Umieścił nawet drobny tatuaż nad blizną. Chciał odwrócić od niej uwagę, ostatecznie kończąc na tym, że przyciągnął jej do niej jeszcze więcej. Pomimo tego nie żałuje swojej decyzji. Wytatuował sobie imię siostry w kanji, tradycyjnym japońskim piśmie. W końcu ma w sobie jej nerkę, jakoś powinien się jej odwdzięczyć. Czasami czuje się przez to nawet jak jej druga, obecnie starsza wersja. Jest wysoki jak ona, ma ten sam grymas na twarzy gdy się złości. Wytrzeszcza też oczy równie mocno co jego siostra, gdy coś ją zdziwiło. Patrząc w lustro myśli tylko o niej. Widzi w sobie nieco smutniejszą, umięśnioną i mniej symetryczną wersję Anne-Marie.
Jeśli chodzi zaś o ubiór, oprócz garniturów, skierował się on w stronę klasycznych koreańskich trendów. Nie lubi szastać pieniędzmi, jednakże nie potrafi się powstrzymać w kwestii ubrań. Obcisłe koszulki, często przyozdobione kołnierzykami, koszule i kardigany stanowią nieodłączną część jego ubioru. Zazwyczaj dopasowuje je do nieco luźniejszych spodni, okazjonalnie sięgając po dżinsy. Lubi również bawić się z dodatkami. Od zegarków, pierścionków i naszyjników, po kapelusze, kolczyki i paski. Zawsze dobierze coś do reszty stroju. Nie lubi wyglądać prosto, emanować nudą i zwyczajnością. Nie boi się również eksperymentować z butami na obcasie, jednakże częściej sięga po te typu oksford i mokasyny. Raczej nie nosi trampek, celuje w  rzeczy z nieco wyższej półki. Nie wychodzi też nigdy bez torebki, niekoniecznie damskiej, ale i taka też znajdzie się w jego szafie. Lubi mieć przy sobie najpotrzebniejsze rzeczy, jak tabletki na uspokojenie i ćwiartka czystej. Do tego dochodzi też szkicownik, zestaw ołówków i telefon. Standardowe zabezpieczenie małego podróżnika artysty.
Tak więc podsumowując. Jest on osobą z wyglądu raczej pospolitą. Posiada zarówno wady, jak i zalety przyciągające wzrok przechodniów na ulicy. Kwestia gustu danego obserwatora, nie każdego idzie zadowolić. 



ciekawostki
x Jego japońskie imię to Yuu Saitou, nie używa go jednak zbyt często. Zostało mu one nadane przez starszą siostrę. Był do niej bardzo przywiązany, jednakże wolałby móc w końcu o niej zapomnieć.
x Denerwuje się na wzmianki o swoim prawdziwym ojcu i stara się go wyprzeć z pamięci. Jego terapeuta uważa, że wyszłoby mu to w sumie jedynie na dobre.
x Dręczą go koszmary dotyczące jego rodziny. Nie potrafi określić swojego stosunku do jej członków i poradzić sobie z coraz to nowszymi ich wyobrażeniami.
x Uspokaja go muzyka klasyczna i bawienie się cudzymi włosami. O dziwo pozwalają mu one na chociażby częściowy powrót do rzeczywistości w trakcie ataku paniki.
x Brzydzi go każde mięso inne niż ryba. Wszelkie wypady na burgera, bądź też soczystego steka, są przy nim niemożliwe. Nie jest w stanie nawet przebywać przy osobie spożywającej takowe potrawy.
x Ilustruje książki dla dzieci i komiksy. Jest znany w Korei, a nawet i poza jej granicami, jako autor grafiki do wielu bardzo popularnych manhw. Przyłożył się również do powstania kilku mang, stara się jednak odcinać od swojej ojczyzny.
x Jest uzależniony od wszelkiego rodzaju herbat i naparów ziołowych. Zmuszony został jednak do ograniczenia ich z powodu jego nerki.
x Jego idolem od czasów młodości był Chopin, którego to uważa za swoją inspiracje i największą muzę. Rozpoczął pod wpływem jego muzyki naukę gry na pianinie w młodości, co w dniu dzisiejszym pozwala mu na wykonywanie utworów swojego wzoru do naśladowania.
x Bardzo szybko przywiązuje się do ludzi i nie jest w stanie wyrzucić ich ze swojego życia. Gdyby na jego drodze stanął w tym momencie Terrence, mężczyzna prawdopodobnie zapomniałby o wszystkich krzywdach jakie przez niego doznał. Kocha nieustannie, nawet jeśli zakończył już swój związek.
x Do ulubionych artystów Claude zaliczają się Stanisław Wyspiański, Giovanni Santi i Van Gogh. Jest w stanie wpatrywać się w ich obrazy w nieskończoność, szczególnie po kilku kieliszkach wina.
x Ma problemy z nadużyciem alkoholu. Nie jest może typową pijaczyną z klubu, ale często zdarza się, że wypija zdecydowanie zbyt dużo. Z tego też powodu pracuje zazwyczaj samotnie.
x Uwielbia tandetne romanse skierowanie do samotnych kobiet w wieku średnim i porzuconych nastolatek. Mógłby siedzieć i oglądać je w nieskończoność pomimo tego, że jest świadomy jak bardzo są kiczowate.
x Bardziej pociągają go kobiety z krągłościami, nie umniejsza jednak też i tym drobniejszym. Z reguły niezbyt skupia się na wyglądzie, ale zazwyczaj nawet i nieświadomie kieruje się w stronę pań w większych rozmiarach. Względem mężczyzn nie ma zaś żadnych preferencji, albowiem uznaje każdą ich formę za piękną. Często na jego obrazach pojawiają się nagie, lub też półnagie męskie ciała.
x Uwielbia koty. W ich towarzystwie jest najspokojniejszy i najszczęśliwszy, zapomina chwilowo o wszystkim co siedzi w jego głowie. Woori jest jego oczkiem w głowie i nie wyobraża sobie bez niej życia. Nie jest gotów na to by się z nią pożegnać, nawet po odkryciu swojej alergii na którą to regularnie przyjmuje leki.
x Matematyka to nie jego bajka. Nawet ta na poziomie szkoły średniej sprawia mu kłopot, zatrudnia więc zaufaną sekretarkę która zajmuje się jego finansami.
x Regularnie odwiedza siłownie, często również doprowadza do swojego przetrenowania. Podczas wysiłku fizycznego wycisza się i skupia się jedynie na własnym dobrze. W dni w które nie ćwiczy często jest przygnębiony i niechętny do jakiejkolwiek z pozoru przyjemnej czynności.
x Kiedy maluje całkowicie odcina się od otaczającego go świata. Nie je, nie pije i nie zagląda zbyt często do łazienki. Nie wspominając już nic o prysznicu, śnie i jakichkolwiek interakcjach międzyludzkich. Skupia się w stu procentach na swoim obrazie, odchodząc od niego dopiero gdy dokończy każdy element przewidziany na dany okres czasu.
x Jego słabościami są cieciorka, mleko pistacjowe i wędzone tofu. Mógłby je jeść na okrągło, czasami nawet łącząc je ze sobą pomimo nietypowości takiego miksu. Stara się jednak jeść odpowiednio do swoich treningów, więc w jego diecie pojawia się ku jego niezadowoleniu więcej innych elementów.
x Nadal nie pozbył się nawyku bazgrania po wszystkim i wszystkich. Często można go znaleźć malującego wzory na ścianach budynku. Czasami na zlecenie, czasami z czystego nawyku. Ponadto uwielbia malować na ludzkich plecach.
x Najbardziej kontrowersyjna praca Yuu została wykonana w całości z krwi. Uwielbia ten styl i pozwolił sobie raz na upuszczenie własnej posoki w celu jego wypróbowania. Nie sięga w jego kierunku jednak zbyt często, albowiem nie krzywdzi się będąc w pełni świadomym.
x Pomimo swojego zaburzenia całkiem dobrze funkcjonuje w społeczeństwie. Jedyną trudnością jaka go napotkała jest znajdowanie sobie jakichkolwiek znajomych. Otacza się więc jedynie najbliższymi przyjaciółmi. Czuje wieczną presję ze strony środowiska, a każda interakcja z nieznajomym wywołuje w nim niepokój. No przynajmniej na trzeźwo.
x Regularnie uczęszcza na psychoterapie i przyjmuje SSRI oraz stosunkowo małe dawki leków przeciwpsychotycznych. Z tego powodu nastąpiła u niego znaczna poprawa i jest w stanie w miarę normalnie cieszyć się życiem.
x Oprócz muzyki klasycznej, słucha również czasami wszelkie odmiany koreańskiego hip hopu. Jego ulubionymi artystami są Choi Sam, Zico, Crush i Gaeko. Jest również wielkim fanboyem Fifth Harmony i Sistar, ale raczej nie porusza tej kwestii formalnie. Lubi też Guns N' Roses.
x Nie wie gdzie pochowana została jego siostra. Lovinio nigdy nie udało się uzyskać tej informacji pomimo ogromnych wpływów, jednakże sam Claude nadal poszukuje miejsca jej pochówku.
x Nigdy nie zmieniał jakoś znacznie swojego wyglądu. Lubi się dobrze ubierać i dbać o swoją wizytówkę, jednakże nie jest fanem metamorfoz.
x Szybciej otwiera się na innych artystów, łatwiej mu z nimi obcować.
x Wytatuował sobie imię swojej siostry w japońskim kanji nad blizną po przeszczepie. Zrobił to sam, w studiu tatuażu swojego kumpla, i ledwo co uniknął poważnej infekcji.
x Uwielbia twórczość Hemingwaya. 
x Jego ulubionym filmem jest ''Aghassi''. Uwielbia połączenie erotyzmu z dramatem i nagły zwrot akcji przyprawiający go o dreszcze. Nienawidzi zaś wszystkich horrorów i podchodzących pod nie innych kiczowatych kategorii.
x Operetki to jego bajka, zaś opery zazwyczaj niezbyt przypadają mu do gustu.
x Jest oburęczny. Urodził się jako mańkut, jednakże był przymuszany przez nauczycielki do używania prawej ręki.
x Jego bliscy mówią, że ma żołądek niczym ptaszek. Je bardzo mało i szybko się najada, ponadto pilnuje wszelkich manier przy stole. Bardzo wolno spożywa swoje posiłki które to ogranicza do maksymalnie trzech dziennie.
x Ma fizia na punkcie bodyartu. Mógłby malować na ludziach bez przerwy. Często nawiązuje współpracę z agencjami modelek i pozwala sobie na przeniesienie na ich nagie ciała swoich wizji. Sesje zdjęciowe które opierają się o jego prace zazwyczaj przynoszą spore zyski, a więc małe hobby Claude stanowi również pokaźny dochód.
x W każdą niedzielę, bez jakiegokolwiek wyjątku, udaje się on do pobliskiego kościoła. Nawet w trakcie choroby fizycznej lub psychicznej, Yuu zawsze znajdzie siłę aby wyjść naprzeciw oczekiwaniom Stwórcy. Nie zapomina również o symbolicznej kwocie ''na tacę''.
x Uczęszczał na lekcje śpiewu. Nie zyskał żadnej znaczącej umiejętności wokalnej, jest jednak całkiem obeznany w technice.
x Są tylko dwa rodzaje kawy które jest w stanie przełknąć. Czarna bez cukru i mleka, oraz orkiszowa. Każda inna wydaje się dla niego zbyt delikatna i dziwna w smaku.
x Został obdarzony bardzo dobrą głową do picia. Zazwyczaj zaczyna się chichotać dopiero przy drugiej butelce domowego bimbru od Lovinio. Tak, jego ojciec adopcyjny regularnie przysyła mu własnej roboty alkohol. Jest to ich swego rodzaju tradycja od kiedy Claude opuścił dom.
x Przez to, że niemalże całkowicie wychowała go siostra, nabrał on nawyków uważanych powszechnie za kobiece. Używa kosmetyków do pielęgnacji, maluje paznokcie i mistrzowsko opanował chodzenie na obcasach. Nie uważa jednak, że odbierają mu one męskości. Chociaż po ostatniej awanturze w barze, przestał używać jaskrawych kolorów na pazurkach.
x Ma bardzo mało włosów na ciele, głównie przez to, że woskował się w młodości. Jedynym miejscem w którym faktycznie widać ich obecność jest jego ''ścieżka do Leszka'', no i pachy kiedy zapomni się ogolić.
x Miał styczność z narkotykami. Próbował odizolować się przez nie od swojej choroby, jednakże jedynie pogorszyły jego sytuację. Nie uzależnił się od nich, ale raz na jakiś czas musi po nie sięgnąć w stresujących sytuacjach.
x Uwielbia krowy. Uważa je za najsłodsze i najprzytulniejsze zwierzęta na tej planecie. Jego ojciec adopcyjny miał w swojej letniej rezydencji ich całe stadko, a więc Claude przyzwyczaił się już do ich obecności. Skrycie marzy o wyprowadzeniu się na wieś.
x Chciałby zrobić sobie kolejny tatuaż, ale po otarciu się o infekcje nadal ma swoje zahamowania. Miałby to być lilak, symbolizujący jego pierwszą miłość.
x Boi się samochodów. Jest śmiertelnie przerażony kiedy tylko jakiś go mija. Jednakże kiedy idzie z bliską mu osobą, to on idzie od strony ulicy. Zawsze stara się izolować przyjaciół i ukochanych od czterokołowców. Nie wyobraża sobie również aby w takowym przebywać. Raz został  jednak do tego zmuszony. Cała sytuacja zakończyła się tym, że wybił kierowcy zęba i złamał palca próbując wydostać się z pojazdu.
x Nie potrafi o siebie dbać. Wiecznie dobija się nie tylko psychicznie, ale też i fizycznie. Jego stopy są poharatane przez niewygodne buty i gwoździe porozsypywane w jego pracowni, zaś nogi i ręce pokryte licznymi siniakami po jego wyprawach.
x Uwielbia długie wycieczki piesze poza obręby miasta. Jednakże tak jak było to wyżej wspomniane, niemalże zawsze coś sobie na nich robi i wraca poobijany.
x Nie szasta pieniędzmi. Żyje w skromnym apartamencie, porusza się na rowerze i je w restauracjach tylko w weekendy. Prawie wszystkie swoje zarobki odkłada na koncie, pozostałą ich część przeznacza zaś na życie i akcje charytatywne. Lubi jednak kupować bajecznie drogie prezenty dla Wisienki i ich bliskich przyjaciół.
x Jego kotka żyje niczym królowa. Dostaje najlepszej jakości karmę, regularnie odwiedza salon pielęgnacyjny i zawsze może liczyć na uwagę Claude. Jest drugą najważniejszą istotą w jego życiu.
x W trakcie napadu paniki, bądź też złości, mówi tylko i wyłącznie po japońsku. Nie potrafi układać w takich sytuacjach angielskich zdań, albowiem w jego rodzinnym domu mówiono jedynie w ojczystym języku rodziców Yuu.
x Lekarz zakazał mu posiadania w domu ostrzejszych noży, wanny i okien otwieranych na oścież. Saitou stosuje się do jego zaleceń, a raczej został do tego przymuszony przez ojca. Nie może również samodzielnie kupować leków, o czym zostały poinformowane najbliższe mu apteki. Lovinio bardzo dba o jego bezpieczeństwo.
x Tata jest dla niego wszystkim. Traktuje go jak swojego biologicznego rodzica i nie wie czy byłby sobie w stanie poradzić z jego śmiercią.
x Uwielbia porządek i robi wszystko co może aby utrzymać go w swoim mieszkaniu. Siostra nauczyła go kilku sztuczek, a więc jest całkiem dobrym panem domu.
x Nie jest w stanie się porządnie zrelaksować w samotności. Wiecznie musi coś robić, a jedyne chwile wytchnienia łapie w objęciach ukochanej osoby.
x Regularnie uczęszcza na sesje akupunktury u certyfikowanego doktora. Nie wie czy jakoś szczególnie mu pomagają, ale lubi panującą na nich atmosferę.
x W młodości wygrał mistrzostwa juniorów w ping ponga. Jest w niego naprawdę dobry za sprawą Chengchenga, który to grał z nim z każdą wizytą.
x Był bardzo popularny na uniwersytecie. Większość jego znajomości pochodzi z okresu trwania jego związku z Deanem.
x Jest zakupoholikiem. Uwielbia kupować sobie nowe rzeczy, jednakże z powodu fobii społecznej zazwyczaj robi to przez internet.
x Hoduje kaktusy. Nadaje im imiona i dba o nie jak o swoje własne dzieci. Chciał wejść również w posiadanie innych roślin, ale więdły mu po niecałym miesiącu.
x Zagorzały fan Samsunga. Nigdy nie miał innego telefonu i od kilku lat trzyma się cały czas tego samego modelu.
x Powerlifting to jego konik. Chciałby kiedyś wziąć udział w zawodach, ale do tej pory nie znalazł jeszcze czasu na tak intensywne treningi kilka razy dziennie. Zazwyczaj odwiedza siłownie od pięciu do sześciu razy w tygodniu.
x Robi zdjęcia praktycznie wszystkiemu. Od kiedy dostał aparat od Chengchenga, wywołuje wszystkie ważniejsze fotografie i umieszcza je w albumach. Ma ich już ponad dwadzieścia. Po prostu uwielbia robić zdjęcia.
x Całe sześć albumów poświęconych jest samemu Deanowi. Skrzętnie schował je na dnie swojej szuflady. Nie jest w stanie ich wyrzucić, ale nie chce aby znalazła je Wisienka.
x Nie lubi większości słodyczy. Ścierpi jeszcze ciemną czekoladę i wszystko co pistacjowe, reszta go po prostu odrzuca. Jest więc fanem otrzymywania kwiatów, nie pralinek.
x Mówi bardzo powoli i cicho, nie ma pewności siebie.
x Często odwiedza lokalne schronisko, pracuje tam jako wolontariusz. Jako artysta ma sporo wolnego czasu. Nigdy nie powiedziałby nie osobie, bądź też zwierzęciu, potrzebującej pomocy.
x Rodowici mieszkańcy Anglii często nie są w stanie go zrozumieć. Mówi on z ciężkim japońskim akcentem i gubi pojedyncze sylaby. Ma też problemy z liczbą mnogą.
x Ma bardzo delikatne stawy. Doprowadziło to do jego problemów z lewym barkiem przez przetrenowanie. Strzelają mu kostki, kciuki i nadgarstki, ale to on jest najgorszy. Kiedy prostuje plecy, z okolic jego lewego ramienia dobiega dźwięk pękania i przeskakiwania kości.
x Zawsze śpi zwinięty w kłębek, z otwarto szeroko buzią która umożliwia mu chrapanie. Z jednej strony jest to urocze, z drugiej zaś irytujące.

Odpowiedz
#2 (31.08.2018, 09:15 )
27 lat
malarz, ilustrator
185 cm
Wisienka na torcie

Podbijam ~
Odpowiedz
#3 (31.08.2018, 18:57 )

karta zaakceptowana
witamy na forum
Courtney Marsh
Odpowiedz





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości