witaj w Yellowlair Oats
rejestracja  logowanie
yellowlair oats
north east england




Chamberlain's Restaurant

#11 (30.03.2019, 22:54 )
33
pan artysta
181
na razie tylko sztuka

Ten fakt w pewnym sensie działał tutaj na korzyść, jeśli tak można to określić. Yael starał się unikać jak ognia kobiet zbyt pewnych siebie, to była taka cecha, która paradoksalnie mierziła mężczyznę i sprawiała, że chcąc nie chcąc - taka dama traciła w jego oczach już na starcie. Może zabrzmieć to dziwnie, bo przecież co jest złego w samoświadomości i byciu pewnym swoich atutów? Ano, raczej nic, widocznie Vanderhorst miał nietypowe oczekiwania wobec potencjalnej partnerki. A może poprzednie doświadczenia w sferze uczuciowej sprawiły, że stał się trochę...wybredny? Tak, to musiało być to. Zbyt wiele czasu zmarnował już na zadufane w sobie, aroganckie egoistki, które w mężczyźnie widzą wyłącznie duży portfel i od czasu do czasu zabawkę, z którą można poszaleć w łóżku. Chciał prawdziwego, stabilnego związku, jednocześnie nie czując jakiejkolwiek presji - z głupot z cyklu "jesteś starym kawalerem" zaczął już nawet sam żartować.
Dobrze było zobaczyć taką odmianę, jaka teraz następowała w zachowaniu Emmy. Yael pokładał spore nadzieje, że to dopiero początek i jeszcze nie raz będzie miło zaskoczony swoją towarzyszką. Chociaż i bez tego był nią mocno oczarowany, a ten drobny szczegół, który teraz ujrzał światło dzienne, tylko wzmógł zainteresowanie jej osobą. 
- Emmo, zrobiłbym dla ciebie absolutnie wszystko, poszedłbym nawet na boso do piekła, ale... - zaczął, by za moment celowo przerwać z tajemniczym uśmieszkiem. Chyba wyjątkowo spodobała mu się ta gra, bo nie zanosiło się, aby miał prędko to sobie odpuścić - ...artyści nie zdradzają swoich tajemnic, więc w tym wypadku akurat muszę odmówić - dokończył, z prawdziwie czarującym uśmiechem. 

@Emma Shepperd
Odpowiedz
#12 (06.04.2019, 14:54 )
19 lat
uczennica i wolontariuszka w schronisku
158 cm
chciałaby kogoś, ale nie znajdzie

Czyli Yael szukał poukładanej, skromnej dziewczyny, której zależy na stałym związku, a nie na pustej zabawie albo sponsoringu? Czyli trafili na siebie idealnie! Emma z zazdrością, ale też żalem patrzyła na swoje koleżanki, które miały chłopaków, a niektóre nawet narzeczonych, z którymi miały poważne plany. Ona nie miała takiego szczęścia. Czasami z kimś się spotkała, ale to kończyło się momentalnie, a ona była wiecznie sama, zaś ostatnio kompletnie nikt nie interesował się jej osobą. Nie zależało jej na imprezowaniu ani na skakaniu z kwiatka na kwiatek. Taka samotność jak jej jest rodzicem dojrzałego marzenia o poważnym związku, a nie o zabawie na parę chwil. Właśnie o tym Emma marzyła. Nie chciała szumieć jak wielu jej rówieśników. Nie było jej tego potrzeba do szczęścia. Dla niej ten pierwszy dłuższy związek mógł być jednocześnie tym ostatnim, na całe życie, a nawet tego po cichutku chciała. Zależało jej na stabilizacji i spokoju z kimś szczególnym. Nie była też dziewczyną zbyt pewną siebie. Nie lubiła epatować kobiecymi atutami, bo uważała, że te powinny być zarezerwowane dla ukochanego mężczyzny, a nie dla każdego, kto się nawinie... miała staromodne podejście do sprawy, ale nic na to nie mogła poradzić. Wolała być uznana przez otoczenie za cnotkę niż nie mieć szacunku i uchodzić na łatwą panienkę. Na śmielsze żarty rzadko sobie pozwalała, a właściwie z Yaelem pierwszy raz od dawna sobie na to pozwoliła, bo przy nim czuła się trochę pewniej.
Emma teatralnie westchnęła i rozłożyła ręce w geście bezsilności. 
- Co ja mogę na to poradzić, jak z tym dyskutować! - powiedziała cały czas w taki przerysowany sposób, oczywiście cały czas żartując. - Nie zostaje mi nic, mogę tylko poczekać, aż zechcesz uchylić rąbka tajemnicy!
Na koniec swoich słów uśmiechnęła się trochę uroczo, trochę zaczepnie. Niczego nie było w jej uśmiechu za dużo.

@Yael Vanderhorst
Odpowiedz
#13 (07.04.2019, 18:39 )
33
pan artysta
181
na razie tylko sztuka

Dokładnie tak! Zdecydowanie tych dwoje miało sporo ze sobą wspólnego, bo i w przypadku Yaela zwykle bywało tak, że koniec końców zostawał sam i ten stan rzeczy ciągnął się już właściwie od bardzo dawna. Panienkę na jedną noc można znaleźć w pierwszej-lepszej dyskotece, przy minimalnym wysiłku jakim jest postawienie kilku drogich drinków czy zaszpanowanie swoją profesją albo statusem społecznym. Nie było to jednak w stylu artysty i nie miał zamiaru więcej wplątywać się w podobne historie - lata temu często mu się to zdarzało. I co ciekawe, na początku każdej z tych znajomości wydawać się mogło, że skończy się dobrze. Niestety, rzeczywistość okazywała się bardziej brutalna, niż można sobie wyobrażać. 
Teraz zależało mu wyłącznie na stabilizacji. Przynajmniej w kwestiach uczuciowych, bo na całkowite wyszumienie się, Yael potrzebował jeszcze czasu. A przynajmniej tak można wyjaśnić jego chwilami zwariowane pomysły, bo na kryzys wieku średniego było jeszcze zdecydowanie zbyt wcześnie. Mężczyzna lubił czasem trochę zaszaleć, zrobić coś zupełnie spontanicznego. Miał ku temu możliwości, dlaczego więc nie skorzystać? W ten sposób mógł wynagrodzić sobie ten koszmar związany z poprzednią pracą. To nadal gdzieś w nim siedziało i od czasu do czasu potrafiło trochę dokuczyć.
W tej chwili jednak cała uwaga Vanderhorsta niezmiennie skupiała się wokół Emmy. Całokształt jej zachowania zdecydowanie wywierał na nim piorunujące wrażenie - z pozoru wydawała się taka niepewna, z pewnością i zestresowana na początku, a tutaj tak swobodnie przeszła w lekko zaczepną, żartobliwą rozmowę. Cicha woda brzegi rwie, czyż nie? A jemu to staromodne podejście jak najbardziej odpowiadało, ponieważ sam wyznawał bardzo podobne zasady. Są rzeczy zarezerwowane tylko i wyłącznie dla tej drugiej połowy - a jaka to ogromna uciecha dla oka! 
- Cóż - zaczął, uśmiechając się przy tym w bardzo tajemniczy sposób - w zasadzie, może i mógłbym zdradzić chociaż część z moich sekretów...tylko co ja z tego będę miał? - dodał z rozbawieniem. Mogło to zabrzmieć dwuznacznie, czy niestosownie, mało ważne. Vanderhorst nie wyglądał raczej na faceta, który liczy tylko na jedno i gdy to już dostanie, zawinie się w długą. Wtedy przy stoliku zjawił się kelner, żeby przyjąć od pary zamówienia. W porę, bo choć atmosfera wyraźnie się rozluźniła, tak odrobina dobrego wina do kolacji mogła poprowadzić tę rozmowę na dość ciekawy tor. 

@Emma Shepperd
Odpowiedz
#14 (13.04.2019, 15:30 )
19 lat
uczennica i wolontariuszka w schronisku
158 cm
chciałaby kogoś, ale nie znajdzie

Yael był artystą, więc miał prawo na wyszumienie się, a nawet na szumienie do późnej starości, przynajmniej w mniemaniu Emmy. Była jedną z tych osób, które są zdania, że artyście wolno więcej. Możliwe, że źle rozumiała albo wyolbrzymiała zawód artysty, ale w jej oczach to były osoby o innej wrażliwości niż przeciętny człowiek, a przede wszystkim o zupełnie innym sposobie pracy, jeżeli codzienność artysty i proces tworzenia można nazwać pracą. Przeciętny pracownik na umowie idzie do pracy na określoną ilość godzin i wykonuje powierzone mu zadania. Nie musi się przy tym dużo namyślać ani tym bardziej nie musi odczuwać weny twórczej. Nieważne, w jakich okolicznościach, ale może iść do pracy i zrobić swoje (wyłączając oczywiste sytuacje, w których nie może, na przykład chorobę), a artysta nie podlega takiemu automatyzmowi. Musi mieć inspiracje i pomysły, czyli ogólnie rozumianą wenę twórczą, żeby udało mu się tworzyć coś unikalnego, co później spodoba się ludziom i z czego on sam będzie zadowolony. Takie osoby nie mogą podlegać zwykłym prawom przeciętnego człowieka, który idzie do fabryki na ósmą rano. Muszą czasem sięgnąć dłonią czegoś więcej, namacalnie, żeby zainspirować się do stworzenia czegoś nowego. Z tego powodu powinny móc pozwolić sobie na więcej... w każdym razie Emma tak to rozumiała. Naiwnie? Możliwe.
Choć ona nie rwała się do szumienia, bo była dziewczyną spokojną nad wyraz, szczególnie na swój wiek. Nie lubiła szaleć ani imprezować. Siedzenie w domu ją męczyło, ale nie potrzebowała wielkich wrażeń, żeby czuć się dobrze. Wolała swój spokojny i ustabilizowany świat, z którego tylko od czasu do czasu będzie mogła się wyrwać. Nic więcej nie było jej potrzebne do szczęścia.
Cicha woda brzegi rwie, to było dobre określenie dla Emmy. Dla wielu osób była porządna, grzeczna, a nawet nudna, ale najbliżsi znajomi znali ją z weselszej strony. Takiej bardziej aktywnej. Lecz tak, to tylko mowa o najbliższych i zaufanych, bo przed obcymi dziewczyna nie zdradzała się z żartobliwą i rozrywkową stroną swojej osobowości. Przed Yaelem czuła się swobodnie i chciała też wypaść jak najlepiej. Gdyby siedziała sztywno przy lampce wina i nie umiała się rozluźnić, to drugiego spotkania pewnie by nie było. Teraz uśmiechnęła się i poruszyła brwiami.
- Nie przekonasz się, jeżeli nie spróbujesz - powiedziała. Emma mała prowokatorką! Kto by pomyślał, prawda?

@Yael Vanderhorst
Odpowiedz
#15 (19.04.2019, 22:38 )
33
pan artysta
181
na razie tylko sztuka

To był jak najbardziej odpowiedni tok myślenia - praca artysty rządziła się bowiem swoimi prawami. Na całe szczęście Yaelowi udało się już zapomnieć, jak to jest być niewolnikiem systemu, pracującym po kilkanaście godzin dziennie w międzynarodowej korporacji, cisnąc się w szytym na miarę garniturze. To nie był jego świat i miał nadzieję, że nie będzie już zmuszony kiedykolwiek powracać do tego typu doświadczeń. Obecnie mógł robić wszystko to, na co miał ochotę, włącznie z realizacją najbardziej szalonych pomysłów, jakie tylko mogą przyjść do głowy. Chciał wyjechać w cieplejsze rejony świata? Nie ma problemu, wystarczy wyszukać w Internecie odpowiednią ofertę i gotowe. Nic nie dostarcza takiej inspiracji do tworzenia jak zderzenie z innymi kulturami, jakich wiele dookoła globu, dlatego mężczyzna często pozwalał sobie na takie luksusy. Choć nawet zwykła wycieczka za miasto potrafiła dostarczyć natchnienia do tego, by coś stworzyć. Inspiracje można czerpać zewsząd, wystarczy dobrze się rozejrzeć. Dla Vanderhorsta priorytetem było własne zadowolenie, bo nie miał zamiaru tworzyć na siłę. A jeżeli będzie potrafił wyrażać siebie poprzez sztukę, na pewno znajdzie odpowiednie grono odbiorców, nawet jeżeli nie będzie ono pokaźne. Dzieło tworzone szczerze, z pełną pasją i oddaniem, zawsze znajdzie zwolenników. Tak więc podejście Emmy było jak najbardziej zrozumiałe i nie ma w tym nic naiwnego. 
Jeżeli chodzi o pierwsze wrażenie, tutaj dziewczyna nie miała powodu do obaw. Zdecydowanie wypadła najlepiej, bo artysta był nią szczerze zachwycony i obecnie nie miał już żadnych wątpliwości, żeby kontynuować tę znajomość. Coś było takiego w jej osobie, że potrafiło przyciągnąć uwagę na wyjątkowy sposób. Yael nigdy wcześniej nie spotkał takiej osoby, takiej kobiety. A to jednocześnie zmuszało do jeszcze większych starań.
- Kierunek tej rozmowy zaczyna mi się coraz bardziej podobać - odpowiedział z czarującym uśmiechem. Głowę miał pełną pomysłów, jak zresztą to zwykle bywało, ale który z nich mógłby trafić na tak zwany pierwszy ogień? Nad tym będzie musiał się zastanowić, bo było nad czym - podobnie zresztą jak i ty, Emmo - dodał odważnie i chyba po raz pierwszy od początku ich znajomości przyznał otwarcie, że jest Emmą zainteresowany. A skoro była to najprawdziwsza prawda, to po co się z tym ukrywać? 

@Emma Shepperd
Odpowiedz
#16 (23.04.2019, 18:48 )
19 lat
uczennica i wolontariuszka w schronisku
158 cm
chciałaby kogoś, ale nie znajdzie

Emma na razie mało wiedziała na temat życia Yaela, ale szczerze mówiąc wyobrażała je sobie bardzo podobnie do rzeczywistości. Nigdy nie lukrowała życia artystów ani nie narzekała, że oni rzekomo nic nie robią, a pieniądze lecą im z nieba, ale nawet przeciętna Emma bez doświadczeń w artystycznym zawodzie domyślała się, że to wygląda inaczej niż siedzenie w krawacie i marynarce, za biurkiem, z toną papierów na blacie. To musiało być coś fascynującego, jakaś przygoda, szukanie inspiracji i... po prostu coś! Dla takiej szarej dziewczyny podróżowanie po świecie było czymś nieosiągalnym, niezależnie od powodów tych podróży. Yael szukał pomysłów i inspiracji, ale na takich wyjazdach na pewno bawił się lepiej niż ktoś, kto codziennie spędza swoje osiem godzin w pracy. To było dla Emmy fascynujące. Dla kogo w jej wieku i przy jej trybie życia nie było? Bardzo żałowała, że nie a żadnych talentów artystycznych, bo nie miała szans na podobne życie.
Yael ją fascynował i robił na niej wrażenie nie tylko jako artysta (choć to też miało swoje znaczenie, na pewno!), ale jako człowiek również. Podobał jej się z wyglądu, był szarmancki, inteligentny, przyjemnie się z nim rozmawiało i miał miły dowcip. Imponował jej. Poczuła lekkie uderzenie ciepła na policzkach słysząc, że mu się podoba. Co ona teraz powinna powiedzieć? Jasna cholera! Tyle by było z jej odwagi!
Uśmiechnęła się, próbując wyglądać wciąż na wyluzowaną i pewną siebie, chociaż jawne zainteresowanie nią troszkę ją speszyło. Chciała tego, jasne. Ale chcieć i sobie wyobrażać, a znaleźć się w takiej sytuacji... dwie inne sprawy!
- Z wzajemnością - odpowiedziała, gdy po chwili znalazła na to odwagę. Miała taką dziurę w głowie, że nie umiała powiedzieć nic błyskotliwego, a jeśli on powiedział, że jest nią zainteresowany, to ona nie obawiała się zrobić tego samego.

@Yael Vanderhorst
Odpowiedz
#17 (27.04.2019, 19:29 )
33
pan artysta
181
na razie tylko sztuka

Etap zrzędzenia za biurkiem oraz lawiny bezdusznych, urzędowych papierzysk na szczęście Yael miał już dawno za sobą i czuł się z tego powodu cholernie usatysfakcjonowany. Jak już zdążyliśmy ustalić, nie był to zupełnie jego świat, ponieważ tak kreatywnej osoby nie uda się z sukcesem zamknąć w konkretnych ramach i do czegokolwiek zmusić. Od teraz każdy dzień, nawet taki, który mógł zapowiadać się na nudny i przewidywalny, niósł za sobą prawdopodobieństwo jakiejś przygody. I tak, możliwość nieograniczonych podróży po świecie dawała ogrom radości i pozostawiała niepowtarzalne wspomnienia. 
Uwadze artysty nie umknęła kolejna zmiana w zachowaniu jego towarzyszki. Sam nie mógł jednak dłużej zachowywać się tak, jakby spotkali się tu na zupełnie zwyczajnej, przyjacielskiej kolacji. Ukrywanie się ze swoimi odczuciami było bezsensowne, skoro Yaelowi zależało na tym, aby z tej znajomości wyniknęło coś więcej. Nie był już dorastającym chłopcem, który wstydzi się powiedzieć dziewczynie kilku miłych słów. Dorosłość wymaga dorosłych decyzji i zdecydowanych kroków. 
- A więc i w tym się zgadzamy, doskonale. To może dobrze rokować na przyszłość - odpowiedział z wyraźnie wyczuwalnym entuzjazmem w głosie. Odważny żart, jednak Yael czuł się coraz pewniej w obecnej sytuacji. Gdyby Emma nie była nim zainteresowana, nie zgodziłaby się przecież na spotkanie i zwyczajnie olałaby go, a tak się nie stało. Tymczasem przy stoliku znów pojawił się kelner, aby podać wino. Idealny moment, aby wznieść pierwszy, mały toast - Twoje zdrowie, Emmo - dodał, kiedy już młodzieniec spełnił swoją rolę i oddalił się z powrotem w kierunku zapewne restauracyjnej kuchni. 


@Emma Shepperd
Odpowiedz
#18 (08.05.2019, 18:41 )
19 lat
uczennica i wolontariuszka w schronisku
158 cm
chciałaby kogoś, ale nie znajdzie

Dla Emmy przyznanie się do tego, że Yael jej się podoba było bardzo dużym wyzwaniem, bo nie umiała dobrze mówić o swoich uczuciach. Była dość nieśmiałą dziewczyną. Sprawę ułatwiło jej nie tylko to, że Yael wzbudzał w niej jakieś dobre emocje i czuła się przy nim dobrze i swobodnie, ale także jawne okazanie jej zainteresowania przez mężczyznę. Zaprosił ją w miejsce, do którego nie zaprasza się zwykłych znajomych albo przyjaciół. To fakt, że na początku Emma nie była pewna jak ma rozumieć to spotkanie, ale zobaczenie wykwintnej restauracji i zachowanie Yaela dało jej szybko do zrozumienia, że to randka. Czyli to, co podejrzewała, ale bała się przyznać, żeby się nie rozczarować. Dziewczyna czuła się w jego towarzystwie nawet adorowana. Podobała jej się. To ośmielało nastolatkę, która zwykle była bardzo niepewna siebie i w innych okolicznościach na pewno by nie okazała temu mężczyźnie, że jest nim zainteresowana.
Zaskakiwała ją jej własna śmiałośc, ale były momenty, w których obawiała się ośmieszenia i wolała nie mówić nic niż zrobić z siebie idiotkę. Teraz przyszedł taki moment, więc reakcją na ostatnie słowa mężczyzny był jej uśmiech, trochę figlarny, ale bez przesady. Odczekała, aż kelner napełni naczynia winem i wzięła swoją lampkę, po czym uniosła ją lekko, żeby wznieść toast. Kurde, jak się wznosi toast i co się wtedy mówi?! Czarna dziura w głowie! Mało rozrywkowa dziewczyna nie posiadała dużego doświadczenia.
- Zdrowie - powiedziała więc tylko i upiła odrobinę wina. Jego smak był całkiem przyjemny, ale nie była przyzwyczajona do picia alkoholu, więc napiła się naprawdę mało. Wolała nie przesadzić, bowiem nie znała swoich możliwości w piciu. To niby tylko wino, ale jakieś procenty ma.

@Yael Vanderhorst
Odpowiedz
#19 (22.05.2019, 22:48 )
33
pan artysta
181
na razie tylko sztuka

Dla Yaela nieśmiałość Emmy nie stanowiła najmniejszego problemu - wręcz przeciwnie, na pewien sposób podobało mu się to. Ludzie są różni i w tym tkwi przecież nasz urok, a zbyt mocna pewność siebie nie zawsze wychodzi na dobre. To spotkanie od początku było traktowane przez mężczyznę jako randka i nawet przez chwilę nie pomyślałby inaczej. Choć spotkanie przebiegało bardzo spokojnie, jemu to absolutnie nie przeszkadzało, bo dość miał już głośnych, pretensjonalnych kobiet, które uwielbiały mówić dla samego mówienia, tymczasem z tej mowy nie wynikało nic wartościowego. Wszystko ma swój czas, a Yael też nie chciał być nachalny. Zresztą... Chyba nawet nie byłby w stanie, bo to zachowanie dalekie od jego przyzwyczajeń. 
Takie wyjście zdecydowanie było mu potrzebne. Miał szczerą nadzieję, że będzie ich więcej, bo - może trudno w to uwierzyć - ale Yael nie mógł poszczycić się bardzo intensywnym życiem towarzyskim. Każdy artysta to na swój sposób dziwak, jednak w tym przypadku nie było to tak widoczne. Samotność czasem dawała się we znaki, pomimo wszystko, a to stawało się frustrujące. 
- Jest coś takiego, o czym od zawsze marzyłaś, ale z jakichś powodów nie mogłaś zrobić? - rzucił niespodziewanie. Pytanie z pozoru mogło wydawać się odrobinę dziwne, jednak nie padło bez powodu. Yael chciał dowiedzieć się jak najwięcej o dziewczynie, skoro Emma tak niechętnie opowiadała sama z siebie. Mógł mieć tylko nadzieję, że nie wypadnie na wścibskiego.  

@Emma Shepperd
Odpowiedz
#20 (07.06.2019, 14:18 )
19 lat
uczennica i wolontariuszka w schronisku
158 cm
chciałaby kogoś, ale nie znajdzie

Taktyka Yaela, może nieświadoma, prowadzenia tej randki była idealna. Lepszej naprawdę nie mógł obrać w przypadku kontaktów z Emmą, która była w swej nieśmiałości lekko zdziwaczała. Każdy nieśmiały człowiek pewnie jest zdziwaczały, bowiem każdy ma inne powody swojej nieśmiałości i kompleksów oraz na każdego działają inne sposoby ośmielenia go. Na Emmę działała dobra atmosfera i brak nachalności. Nie istniało dla niej nic gorszego od osób, które na siłę wypychają w tłum ludzi albo skupiają uwagę grupy na nieśmiałym, żeby rzucić go na głęboką wodę. Miała w przeszłości koleżanki, które próbowały tej metody i na pewno chciały dobrze, ale na nią to nie działało. Kiedyś znajoma ściągnęła uwagę prawie całej klasy w szkole mówiąc, że Emma ma coś ciekawego do powiedzenia. Niespodziewanie na dziewczynę padł wzrok ponad dwudziestu par oczu, a ona prawie rozpłakała się z bezsilności, strachu i wstydu. Nic wtedy nie powiedziała, a nawet przypłaciła to większym wycofaniem. W jej przypadku najlepiej działała taktowność i dobry balans między ostrożnością a pchaniem jej do działania. Yael jakimś cudem znalazł złoty środek, żeby przy nim bardzo nieśmiała panna Shepperd zachowywała się prawie jak nie ona. Może w to efekt legendarnej artystycznej wrażliwości? Bo wyczucie miał świetne, nie można zaprzeczyć.
Tym pytaniem wziął ją z zaskoczenia, aż Emma w zdumieniu uniosła brwi. Pytanie na pewno nie było wścibskie, ale dziewczyna dostała je tak niespodziewanie, że nie od razu umiała w swojej głowie odszukać odpowiedź. 
- Em - zająknęła się na początek i odstawiła lampkę z winem na stół. - Nie wiem... zależy, jakiego kalibru to ma być marzenie. Z nieosiągalnych chciałabym żyć taką zwyczajną codziennością ze swoją rodziną, ale tego nie zrealizuję, bo nie mam bliskich. Z bardziej przyziemnych, chciałabym zobaczyć jakiś ładny kawałek świata.
Pierwsze marzenie było nieosiągalne, bo jej rodzice nie żyli, drugie... no cóż, wynikało z problemów finansowych, z którymi Emma borykała się, odkąd tylko pamięta. To drugie było do zrealizowania kiedyś pewnie, w dalekiej przyszłości. Ale było. 
Nie miała pojęcia czemu wspomniała o rodzinie, bo zwykle nie mówiła nic na temat rodziców. To było coś, z czym nauczyła się żyć, ale nigdy się nie pogodziła, więc wolała unikać tego tematu. Nie chciała też wprowadzać do ich pierwszego spotkania gorszej atmosfery. Może nie powinna o tym wspominać? No cóż, czasu nie cofnie. 

@Yael Vanderhorst
Odpowiedz





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości