witaj w Yellowlair Oats
rejestracja  logowanie
yellowlair oats
north east england




Chamberlain's Restaurant

#31 (02.09.2019, 17:16 )
33
pan artysta
181
na razie tylko sztuka

Praca za biurkiem jest dosyć specyficzna, dlatego zdecydowanie nie pasuje każdemu - a zwłaszcza Yaelowi. Osoba z takimi pokładami twórczej energii nie jest w stanie przesiedzieć kilkunastu godzin przed komputerem, tonąc w papierach, zestawieniach, nudnych wykresach czy przepisach podatkowych. Dlatego też zwykle każdy notes czy luźna kartka papieru w biurze Yaela były pokryte szkicami. Mała odskocznia od całej tej finansowej paplaniny. Vanderhorst naprawdę podziwiał samego siebie, że potrafił tak długo wytrzymać w tak okropnym miejscu.  Nie żałował jednak swojej decyzji, mimo że wstąpienie w artystyczny światek było bardzo ryzykowne i mogło przynieść więcej szkody niż korzyści. Tymczasem los zweryfikował wszystko dużo inaczej i przyjazd do Yellowlair Oats okazał się być najlepszą rzeczą, jaką mógł zrobić dla siebie. 
- To rzeczywiście niedaleko. Ze mną było właściwie podobnie, też kompletnie nie znałem Yellowlair Oats, ale muszę przyznać że to doskonałe miejsce dla mnie, dobrze się tu czuję - odpowiedział po chwili namysłu. Do wielkiego mówcy było Yaelowi nadal daleko, ale mógł śmiało prowadzić rozmowę, nie przeszkadzało mu to. Jak już było wspomniane wcześniej, Vanderhorst szanował ludzi w swoim otoczeniu, nigdy nie przeszło mu nawet przez myśl, aby wymuszać na nich cokolwiek. Może Emma z czasem sama się bardziej otworzy? A nawet jeżeli nie, to w tej nieśmiałości najwyraźniej tkwił jej urok, po prostu. W żadnym wypadku nie należy krytykować ludzi za to, jakimi są - całe życie spędziłem w Londynie, chociaż moi rodzice pochodzą z Holandii - dodał wesoło. 

@Emma Shepperd
Odpowiedz
#32 (14.09.2019, 18:03 )
19 lat
uczennica i wolontariuszka w schronisku
158 cm
chciałaby kogoś, ale nie znajdzie

Emma była nieśmiała i nie umiała na to nic poradzić, chociaż nie raz się starała. W stosunku do osób obcych i nowych znajomych tak już miała, że w poszukiwaniu tematów do rozmowy miała pustkę w głowie i czasami sprawiała wrażenie gburowatej. Na szczęście to było tylko takie wrażenie, bo Emma zmieniała się nie do poznania, gdy nawiązała z kimś bliższą znajomość. Dobrze, może nie do poznania to za wielkie słowo, ale zyskiwała przy bliższym poznaniu. Okazywało się wówczas, że Emma jest dziewczyną wesołą, towarzyską i nie jest taka milcząca. Niestety mało osób chciało spróbować lepiej ją poznać. Pierwsze wrażenie jest najważniejsze, a ona boleśnie się o tym przekonywała, gdy wiecznie odstraszała od siebie ludzi. Ale od jakiegoś czasu nie narzekała. Odkąd miała swoją grupkę znajomych, nie była już sama i nie zabiegał tak o nawiązywanie nowych znajomości. Trzycyfrowa liczba kontaktów w książce telefonicznej na nic jej się nie przyda. Lepiej mieć kilka osób, ale zaufanych. 
Bała się, że nie znajdzie dalszego punktu zaczepienia i Yael będzie musiał dosłownie wyrywać z niej kolejne odpowiedzi pytaniami, ale jego odpowiedź dała jej szansę na żądanie swojego pytania, no i zaintrygowała Emmę. Dziewczyna podejrzewała, że Yael musi pochodzić z innego kraju, bo jego nazwisko nie było brytyjskie. W Anglii panowała taka wielokulturowość, że Emma nie mogla zakładać, iż Yael przyjechał z daleka, ale jakieś zagraniczne korzenie musiał mieć. Jej podejrzenia się sprawdziły. 
- Byłeś kiedyś w tym kraju? - zapytała. Nie była jakąś pasjonatką geografii, ale jak każdy (powinien) wiedziała jakieś podstawy o europejskich krajach i szybko znalazła w głowie położenie Holandii na mapie. 

@Yael Vanderhorst
Odpowiedz
#33 (24.09.2019, 12:25 )
33
pan artysta
181
na razie tylko sztuka

Jeżeli chodzi o nieśmiałość, to zdaje się, że jest na to tylko jedna rada - dać sobie czas i stopniowo podejmować z nią walkę. To zrozumiałe, że niektórzy potrzebują najpierw bliżej poznać drugiego człowieka, żeby się otworzyć. Nie każdego stać na taką odwagę, by zacząć swobodną dyskusję z przypadkowo napotkanym człowiekiem. Poza tym, zdecydowanie lepiej jest mieć zaufane grono osób, do których można się zwrócić z każdym problemem, niż tłum niezliczonych znajomości, często tylko przelotnych. Dla Yaela od zawsze było dość zaskakującym to, jak niektórzy potrafią kolekcjonować znajomych, by potem przestać utrzymywać z nimi kontakt. Po co to wszystko? Szczególnie widoczne było to na portalach społecznościowych. Ktoś ma około tysiąca znajomych na Facebook'u? Wow! Musi być taki lubiany i popularny! A co jeżeli spośród tego tysiąca nie znajdzie się nikt, kto byłby w stanie pomóc w razie potrzeby? 
O swoim pochodzeniu natomiast Yael opowiadał z reguły dosyć rzadko, chociaż nazwisko rzeczywiście wzbudzało pewne skojarzenia, jak w przypadku Emmy. 
- Jako dziecko często spędzałem tam wakacje. Moi dziadkowie mieli domek na wsi niedaleko Amsterdamu. To chyba jedno z moich najlepszych wspomnień z dzieciństwa. Później długo nie miałem okazji zajrzeć w rodzinne strony, dopiero kilka lat temu udało mi się nadrobić. Amsterdam jest piękny, i zdecydowanie to odpowiednie miejsce dla miłośników sztuki, bo muzeów jest tam całe mnóstwo - odpowiedział z szerokim uśmiechem. Akurat na temat holenderskiej stolicy krążyło bardzo wiele stereotypów i plotek, ale nie warto się im przysłuchiwać zbyt uważnie - no, i przy okazji można też odrobinę zaszaleć - dodał, nieco enigmatycznie. 

@Emma Shepperd
Odpowiedz
#34 (24.09.2019, 18:10 )
19 lat
uczennica i wolontariuszka w schronisku
158 cm
chciałaby kogoś, ale nie znajdzie

To był fakt, dlatego Emma na początku traktowała swoją nieśmiałość jako zmorę. Przez wiele lat była samotna i odsunięta na bok przez rówieśników, bo nie miała wystarczająco dużo śmialości, żeby znaleźć sobie najomych albo w ogóle żeby stać się zauważalną w środowisku szkolnym (w tym najczęściej się znajdowała w przeszłości). Przeklinała to i uważała się za gorszą, ale o dziwo - do czasu! Bardzo dużo zmieniło się po jej przeprowadzce do Yellowlair Oats. Wtedy zrozumiała, że w przeciwieństwie do innych musiała po prostu mieć więcej czasu na nawiązanie znajomości oraz więcej cierpliwości, bo nie każdy nadawał się na jej kolegę, ani tym bardziej na przyjaciela. Wymagało to od niej dłuższego czekania na te odpowiednie osoby, ale udało się i teraz być może garstka jej znajomych była niewielka, ale zaufana. Zresztą tyle osób jej wystarczało w zupełności. A inni? Faktycznie mieli dziesiątki, setki, a nawet tysiące znajomych w internecie albo co rusz mówili komuś "cześć" na ulicy, ale co z tego, skoro to byli tylko znajomi, a prawdziwych przyjaciół od serca takie osoby nie miały? Emma miała swoją garstkę, ale wiedziała, że może im ufać. 
Z przyjemnością słuchała o Amsterdamie i doświadczeniach Yaela, a słysząc, że to odpowiednie miejsce dla miłośników sztuki, pozałowala, że nie miała i pewnie nie będzie mieć okazji zobaczyć tego miasta. Naprawdę to lubiła. A na następne słowa się zaśmiała. Dzieciaki z jej szkoły czasem chwaliły się, że na wakacje jadą do Holandii, żeby bezkarnie sobie palić zioło, więc o takim zaszaleniu od razu pomyślała. 
- No tak, to liberalny kraj, prawda? - odpowiedziała. Nie wychylała się z wiedzą o narkotykach ani innych liberalnych zwyczajach Holendrów, bo mogła coś o tym słyszeć, ale przecież nie mogła być pewna, że to stuprocentowa prawda. Ośmieszać się nie chciała. 

@Yael Vanderhorst
Odpowiedz
#35 (25.09.2019, 11:55 )
33
pan artysta
181
na razie tylko sztuka

Cóż, okazuje się że i pod tym względem Emma i Yael mieli sporo wspólnego - Yellowlair Oats musi mieć w sobie coś wyjątkowego, bo potrafi kompletnie odmienić człowieka i jego podejście do życia. Przyjazd tutaj również dla Yaela przyniósł wiele korzyści. Teraz byłoby to nie do pomyślenia, jednak Vanderhorst niegdyś również miał problem z pewnością siebie. Wszystko przez znienawidzone wcześniej biurko księgowego - praca w takiej dziedzinie powodowała, że chcąc nie chcąc, mężczyzna musiał usuwać się w cień. Bezustanny stres spowodowany wieloma obowiązkami i dużą odpowiedzialnością potrafił przygnieść. Ponadto, praca w korporacji spaczała zaufanie wobec ludzi. Nic zatem dziwnego, że Yael zwyczajnie zamknął się w sobie i wszelkie kontakty w biurze ograniczał do służbowych formalności. Dopiero Yellowlair Oats pozwoliło mu naprawdę poczuć się sobą. Tu już nie musiał nikogo udawać, i stopniowo otwierał się na ludzi, mając szansę nawiązać nowe, wartościowe relacje. 
Na zwiedzanie świata nigdy nie jest zbyt późno, więc Emma nie miała zdecydowanie czego żałować. Czasami losy potrafią potoczyć się w zupełnie niespodziewany sposób, stawiając nas na takich ścieżkach, o których nawet byśmy nie pomyśleli. 
- Zgadza się, chociaż obcokrajowcy nie do końca słusznie okrzyknęli Holandię krainą rozpusty. Ja nie mogę się z tym zgodzić - odpowiedział po chwili krótkiego namysłu. To właśnie takie śmiechy pomiędzy nastolatkami, dotyczące legalnej marihuany i panienek w witrynach na słynnej "Czerwonej Ulicy" mogły wzbudzać niechęć, a przecież sam Amsterdam miał do zaoferowania dużo więcej niż narkotyki i seks - wszystko jest dla ludzi, byleby z umiarem. Tam również istnieją ograniczenia i prawo, którego trzeba przestrzegać, a niektórym zdaje się, że wystarczy wyjechać do Amsterdamu, żeby móc bezkarnie palić zioło całymi dniami, to tak nie działa - dodał z uśmiechem. 

@Emma Shepperd
Odpowiedz
#36 (09.10.2019, 18:53 )
19 lat
uczennica i wolontariuszka w schronisku
158 cm
chciałaby kogoś, ale nie znajdzie

Emma nie miała pewność czy to magia Yellowlair Oats, czy to tylko zasługa przeprowadzki do innego miejsca, bo to zawsze resetuje człowieka, ale zmiana miejsca zamieszkania pozwalała zacząć od początku. naprawdę zmieniała człowieka w sposób pozytywny. Tak było z Emmą i Yaelem, a także z paroma osobami, które dziewczyna poznała w tym mieście podczas nawiązywania znajomość z nowymi ludźmi. Sproo tu było przyjezdnych. Pewnie dlatego, że miasto miało dobry uniwersytet i było blisko Newcastle Upon Tyne, a do tego położone było nad morzem, więc dawało malownicze widoki. Czego chcieć więcej, prawda? Emmiw niczego innego nie było potrzeba. Czuła się tutaj bardzo dobrze, choć znajdowała się cał czas blisko miasta, w którym dane jej było się wychować. 
- Właśnie w taki sposób Amsterdam jest przedstawiany przez ludzi, których znam - zauważyła i od razu się roześmiała, bo w pewien sposób dało jej to satysfakcję. Strasznie nie lubiła osób takich jak te nastoletnie cwaniaczki, które wpadają w szczeniaczki chichot, gdy słyszą o takim miejscu jak Holandia i chcą się prześcigać w szpanowaniu tym, gdzie byli i ile tam zioła wypalili. A okazało się, że i tak nie panuje bezprawie, jak niektórzy sobie to wyobrażali! To satysfakcjonowało, jak każda iina możliwość zamknięcia gęb takim osobom. - Ale myślę, że to ważne, że są takie kraje, które pozwalają na odrobinę więcej, choć mają swoje zasady i regulacje. Ludzie nie powinni być do przesady ograniczani.  
Nie była zwolenniczką wyrzucenia na śmietnik wszystkich kodeków i regulaminów, ale ona była zdania, że człowiek jest istotą rozumną i powinien mieć swobodę nie tylko z definicji. Jeżeli wykorzysta tą swobodę nieodpowiednio i zrobi głupoty to będzie sam sobie winny, poza tym jeśli ktoś naprawdę chcę zrobić sobie krzywdę, zrobi ją niezależnie od tego czy np takie narkotyki są zabronione czy nie 

@Yael Vanderhorst
Odpowiedz
#37 (17.10.2019, 20:40 )
33
pan artysta
181
na razie tylko sztuka

Rozpoczęcie wszystkiego z przysłowiową "czystą kartą" zawsze wiele ułatwia. Może to trochę naiwne myślenie, jednak Yael był przekonany, że tak wiele pozytywnych zmian w jego życiu spowodowanych było wyborem akurat tego miejsca. Yellowlair Oats miało swój niezaprzeczalny urok - zdecydowanie różniło się od wielkich, gwarnych miast. Bliskość morza oraz malownicze widoki dookoła miasteczka przynosiły człowiekowi upragniony spokój, a artyście - niewyczerpalne źródło inspiracji. Londyn nigdy mu się nie podobał. Dopiero w Yellowlair Oats czuł się naprawdę dobrze i nie zamierzał stąd wyjeżdżać na dłużej niż to będzie konieczne. 
- Wielu mówi w ten sposób, chociaż większość z tych ludzi nigdy tam nie była i tylko powtarza plotki. To idiotyczne - stwierdził ze śmiechem. Nastolatkowie mają nierzadko tendencję do popadania w przesadę, co było zrozumiałe. Również takie opinie nie dziwiły Yaela. W końcu trzeba się czymś popisać, a barwne przygody z używkami w tle imponowały w pewnych grupach młodych ludzi. Sam zresztą miał okazję obracać się w takim towarzystwie, gdzie na pozór dojrzałe osoby próbowały prześcigać się w swoich imprezowych osiągnięciach, więc temat był mu znany - zgadzam się. Zbyt duże ograniczenie wolności może przynieść więcej szkody niż pożytku. A czasem każdy z nas potrzebuje odrobiny szaleństwa - dodał dość refleksyjnie. 
- Ty raczej nie jesteś imprezową duszą, prawda? - rzucił żartobliwie. Emma sprawiała wrażenie zdystansowanej, spokojnej dziewczyny, jednak nie powinno oceniać się ludzi po pozorach. W trakcie ich spotkania zdążył się już przekonać, że w tej skromnej istotce kryła się mała zadziora. 

@Emma Shepperd
Odpowiedz





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości