witaj w Yellowlair Oats
rejestracja  logowanie
yellowlair oats
north east england




Mark's Bar

#1 (09.05.2016, 02:41 )

<div class="tematowe"><center>Mark's Bar<br><br><img src="http://i.imgur.com/QdDC1JG.jpg" style="width:500px; border: 10px solid rgba(209, 185, 168, 0.48)"></center></div>
Odpowiedz
#2 (09.05.2016, 02:43 )
25 lat
nieambitnie telemarketerka
166 cm
goni nieosiągalnych

Październikowe, późne popołudnie to jeden z najgorszych okresów, jakie można sobie wyobrazić, przynajmniej zdaniem Meredith. Czerwonowłosa nienawidziła tych długich, ciemnych wieczorów, które są zimne, nudne i nie ma co robić. Kolejny spędzony w domu przed telewizorem, opcjonalnie z książką lub gazetą? Nie ma mowy. Dziewczyna miała serdecznie dość siedzenia w domu i mimo że na dworze panował już mrok, a chłodne powietrze zawiewało złośliwie, Meredith wyszła z domu, żeby wieczór spędzić w jakimś innym otoczeniu.
Wyszła z domu w czarnych botkach, brązowoszarych dżinsach i z czarną, jesienną kurtką na ciepłym, ale cienkim sweterku. Rozpuszczone czerwone włosy powiewały jej łagodnie na wietrze. Idąc jedną z centralnych uliczek Yellowlair Oats, zauważyła szyld, który obwieszczał, że w tym lokalu znajduje się bar. Zatrzymała się, wahając się czy tam wejść, czy jednak poszukać innego miejsca. W barze łatwo znaleźć kogoś do pogadania, ale jeśli to jakaś wstrętna, zadymiona mordownia? Nie pamiętała tego miejsca z przeszłości... widocznie w dzieciństwie nie zwróciła na nie uwagi, więc nie wiedziała czy bar jest starym miejscem, czy powstał niedawno.
Odpowiedz
#3 (09.05.2016, 02:43 )
22
student ekonomii
Sam sobie sterem i okrętem!

Simon kroczył powoli jedną z łownych ulic w mieście. Nudziło mu się straszliwie i właściwie jedynym celem, jaki obrał sobie na dzisiejszy wieczór było zabić tę koszmarną, jesienną nudę, która trawiła jego dobry humor od kilku tygodni, odkąd liście na drzewach pożółkły, temperatura spadła, a wieczór wydłużył się o ładnych kilka godzin. Do tego te deszcze, wietrzyska... jesień w Anglii jest paskudna. W takich chwilach chłopak marzył o swojej kochanej Austrii i austriackiej pogodzie. Być może obiektywnie rzecz biorąc nie różniła się ona za bardzo od angielskiej, niemniej w tej chwili Simonowi wydawało się, że wszystko, co austriackie, jest lepsze. Ot, nostalgia dopadła naszego złośnika. Nawet jemu zatęskniło się za ojczyzną.
Chłopak szedł niespiesznie, z dłońmi w kieszeniach jesiennej, skórzanej kurtki o ciemnobrązowej barwie. Właściwie włóczył się bez celu - zerkał na szyldy, by znaleźć jakiś lokal, którzy przyciągnie jego uwagę. Żaden bar, kawiarnia ani inne przyjemnie ciepłe miejsce tego nie uczyniły. Za to Simon zainteresował się czerwonymi włosami, które mignęły mu już w oddali. Kojarzył tę czuprynę. Z daleka zmierzył sylwetkę stojącej niedaleko dziewczyny - stała tyłem do niego, ale był prawie pewny, że to Meredith. Uśmiechnął się kątem ust i przyspieszył kroku. Zatrzymał się tuż za nią.
- Nie blokuj przejścia, bo zrobisz komuś krzywdę, dziewczę nieroztropne - powiedział, nachyliwszy się nad jej uchem.
Odpowiedz
#4 (09.05.2016, 02:43 )
25 lat
nieambitnie telemarketerka
166 cm
goni nieosiągalnych

Dziewczyna słyszała za plecami jakieś kroki, ale nie zwróciła na nie większej uwagi. Ciągle ktoś ją mijał, więc na cóż tu zwracać uwagę, zbliżający się odgłos kroków nie skłonił jej do zerknięcia za siebie. A powinien, bo już po paru sekundach czerwonowłosa dosłownie podskoczyła, usłyszawszy męski głos tuż przy swoim uchu. Odsunęła się na krok do przodu, żeby być dalej od tajemniczego "głosu" i odwróciła się. Na widok znajomej twarzy śmiech Meredith rozbrzmiał przed wejściem do baru. Simon! A ona nie poznała jego głosu!
- O, Simon! No proszę, to ty nie w swojej cudownej Austrii? - spytała żartobliwym, nieco drwiącym tonem. Meredith świetnie pamiętała zarówno ich ostatnią rozmowę, jak i to, że chłopak poruszał temat swojej ojczyzny, którą pod każdym względem uważał za lepszą niż Anglia. Skoro tak - co nadal tutaj robił.
Mimo niespodziewanego "powitania" czerwonowłosa ucieszyła się na widok tego malkontenta. Mogła sobie fukać na niego i mu docinać, ale tak naprawdę bardzo go polubiła podczas tamtego wakacyjnego spotkania.
Odpowiedz
#5 (09.05.2016, 02:43 )
22
student ekonomii
Sam sobie sterem i okrętem!

Simon zaśmiał się z pytania Meredith... Cóż, mógł spodziewać się takiego osobliwego powitania - podczas ostatniego (i pierwszego) spotkania z czerwonowłosą chłopak wielokrotnie porównywał Anglię do swojej ojczyzny, w swym jakże malkontenckim stylu nie dopatrując się w brytyjskim świecie żadnych plusów. Na pewno trochę przesadzał, bo w gruncie rzeczy nie było tutaj źle, niemniej taki już z niego był narzekający pesymista.
- A, nie jestem. I jeszcze długo nie będę, w każdym razie najbliższy trzy lata studiów muszę spędzić w tej nędznej mieścinie - odpowiedział, o dziwo z uśmiechem na twarzy. Przypadkowe spotkanie Meredith najwyraźniej go ucieszyło. Simon zamilkł na chwilę, a jego wzrok powędrował na szyld lokalu, przy którym przystanęli. Usta chłopaka rozciągnęły się w uśmiechu, by nagle padło z nich pytanie. - Dasz się zaprosić na piwko?
Sam nie wiedział, czemu to zaproponował. Był przecież typem samotnika, który raczej stroni od włóczenia się z ludźmi po mieście... Cóż, najwyraźniej zniknięcie Effy dawało mu się we znaki. Dopóki siedziała w Yellowlair Oats, miał chociaż towarzystwo do zabawy, miał z kim od czasu do czasu wypaść na piwo i posłuchać bełkotu ćwierćinteligetnej blondynki. Teraz został całkiem sam.
Poza tym polubił Meredith.
Odpowiedz
#6 (09.05.2016, 02:43 )
25 lat
nieambitnie telemarketerka
166 cm
goni nieosiągalnych

Szeroki uśmiech wykwitł na twarzy Meredith, gdy padła ta propozycja. W szarych oczach dziewczyny odbiło się miłe zaskoczenie. Spodziewała się, że chłopak potraktuje ją tak samo, jak w górach podczas ich pierwszego spotkania. To znaczy pokaże, że jest niemile widziana w jego towarzystwie i będzie sypał złośliwościami na każdym kroku. Ciekawe skąd u niego ta nagła zmiana nastawienia...
Lecz to nie czas, żeby się nad takimi kwestiami rozwodzić. Simon najwyraźniej miał dobry humor, zaś czerwonowłosa powinna z tego korzystać, zamiast rozmyślać na tym, czego pewnie i tak nie zrozumie. Austriak był człowiekiem o zbyt odmiennym charakterze, żeby dziewczyna mogła roztrząsać powody jakimi kierował się w swoim postępowaniu.
- Z wielką chęcią - przystała na jego propozycje od razu, bez chwili wahania. Lubiła tego chłopaka, chyba nawet wpadł jej w oko, a jego złośliwy charakterek wcale jej nie przeszkadzał. Początkowo niemiłe zachowanie Simona było dla niej zaskoczeniem, ale powoli zaczęła do niego przywykać, poza tym przy bliższym poznaniu chłopak okazywał się całkiem przyjazny i wcale nie taki zły, jak jej się z początku wydawało.
Chwyciła za klamkę i pociągnęła drzwi baru, a jej wzrok omiótł wnętrze spojrzeniem, zanim weszła. Wyglądało w porządku, więc wkroczyła do środka.
Odpowiedz
#7 (09.05.2016, 02:44 )
22
student ekonomii
Sam sobie sterem i okrętem!

Wysłany: 2013-11-06, 13:33 [Cytuj]
I on - nie wiedzieć czemu - ucieszył się, że Meredith przystała na jego propozycję. Całe dnie Simon przesiadywał w domu, ucząc się na wcale nielekkim kierunku studiów, ewentualnie włóczył się po barach czy klubach, zawsze samotnie, i nawiązywał kontakty na jedną noc. Nie sposób nie ucieszyć się ze spotkania z Meredith: znajomą, której nie poznał ani na uczelni, ani sącząc drinka w pobliskim klubie nocnym. To doprawdy miłą odmiana, tym bardziej, że znajomych takich jak Mer Austriak miał bardzo, bardzo niewielu.
Chwycił drzwi, które otworzyła dziewczyna. Wszedł do środka za nią. Nie musiał obcinać wnętrza uważnym wzrokiem, znał bowiem ten bar doskonale, chyba jak każde tego typu miejsce w miasteczku. Pierwszy raz był tu właśnie z Effy, naprawdę dawno temu i od tamtej pory odwiedzał ten lokal wielokrotnie.
- Zajmujemy stolik czy siadamy przy barze? - spytał, samemu skłaniając się zdecydowanie ku pierwszej opcji. On najczęściej siadał na jednym z wysokich krzeseł przy barze i tam spędzał wieczory, bo było to miejsce, w którym siadały osoby bez towarzystwa. Zaś Simon dzisiaj wyjątkowo nie przyszedł sam i nie chciał, by ktoś przeszkadzał im w rozmowie.
Odpowiedz
#8 (09.05.2016, 02:44 )
25 lat
nieambitnie telemarketerka
166 cm
goni nieosiągalnych

W kwestii miejsca Meredith podzielała zdanie Simona. Kiedy przychodziła w miejsca takie jak to, nie lubiła siadać przy barze. Zawsze ktoś ją tam musiał zaczepić, poza tym kręciło się w pobliżu mnóstwo osób, które coś zamawiały i czerwonowłosa nie czuła się tam bezpiecznie. Miała głupie wrażenie, że każda osoba, która ją mija niepostrzeżenie wsadzi łapę do jej kieszeni i ukradnie jej portfel lub telefon. No i faktycznie nie można tam liczyć na spokój ani prywatność. Chcesz z kimś pogadać, a tu dookoła przekrzykują się ludzie, którzy rozmawiają albo zamawiają coś do picia i po kwadransie boli cię głowa od tego hałasu. Mer zdecydowanie wolała usiąść sobie w cichym kąciku, przy stoliku.
- Ale masz dzisiaj gest, pozwalasz mi zdecydować! - powiedziała ze śmiechem. Ostatnio odniosła wrażenie, że Simon jest raczej zaborczą osobą, która sama lubi rządzić, ale może się pomyliła? Rozejrzała się po barze, aż znalazła pusty stolik w samym kąciku. Idealne, spokojnie miejsce. - Stolik. Już wiem który!
Dziewczyna poczęła kluczyć między krzesłami. Szybko dotarła do upatrzonego miejsca. Tam spojrzała na Simona i wyszczerzyła się w szerokim uśmiechu.
Odpowiedz
#9 (09.05.2016, 02:44 )
22
student ekonomii
Sam sobie sterem i okrętem!

Pokręcił głową z pełnym zrezygnowania rozbawieniem i już miał coś odpowiedzieć, ale nie zdążył, bo Meredith szybko uciekła, niemal gnając do wypatrzonego stolika, jakby obawiała się, że za momencik ktoś go zajmie. Bez przesady... bar może i nie był opustoszały, ale nie do tego stopnia zaludniony. Wokół stało sporo wolnych stolików, tylko przy trzech czy czterech skupiły się grupki gawędzących radośnie ludzi, przy barze zaś siedziały zaledwie trzy osoby. Simon spodziewał się właśnie takiego widoku. Pora była bowiem dość wczesna, na dodatek w środku tygodnia, a to czas niesprzyjający wypadom do barów. Za to w weekendy... och, piątkowe i sobotnie wieczory są tutaj żywe nad wyraz.
Poszedł za Meredith, wolniej niż ona. Nie widział sensu w wyścigu do stolika. Dotarłszy doń wreszcie, uśmiechnął się na myśl o tym, co Mer powiedziała, zanim rzuciła się w szaleńczą pogoń za wymarzoną miejscówką.
- Skąd wniosek, że jestem despotą? - spytał. Rozsunął skórzaną kurtkę, którą miał na sobie, po czym zawiesił ją na oparciu jednego z krzeseł. Na razie jednak nie usiadł, spodziewając się, że zaraz zostanie przymuszony do odegrania roli kelnera. W zasadzie nie miał nic przeciwko temu.
Odpowiedz
#10 (09.05.2016, 02:44 )
25 lat
nieambitnie telemarketerka
166 cm
goni nieosiągalnych

Meredith zatrzymała spojrzenie na chłopaku, który ściągał kurtkę. Teraz pomyślała, że... cholercia, prawda, że nie miała żadnego powodu, aby wziąć chłopaka za despotyczną osobę. Był może złośliwym malkontentem, który miał tysiąc obiekcji odnośnie jej ojczyzny, ale nigdy nie okazał przy czerwonowłosej skłonności do rządzenia innymi ludźmi.
- No... nie. - przyznała. Też rozsunęła suwak w swojej kurtce i podobnie do Simona zawiesiła ją na oparciu krzesła. Obejrzała się jeszcze, chcąc się upewnić czy kieszenie jej kurtki będą bezpieczne, ale tuż za nią krzesło napotykało ścianę, więc nikt nie powinien kręcić się za plecami dziewczyny. Oj, Mer, uważaj! Chyba masz małą obsesję na punkcie swojej własności!
Usiadła na krześle. Owszem, zamierzała wysłać Simona po trunki, jak chłopak podejrzewał. Był facetem i bardziej pasował jej do roli zamawiającego alkohol w barze.
- Widzisz, jak to człowiek może wypaczyć pogląd na drugą osobę, kiedy dostrzeże w niej kilka wad? Wkręciłam sobie, że jesteś despotyczny, a tak naprawdę nigdy nie dałeś mi powodu, żebym tak sądziła. - powiedziała, uśmiechając się. Dodała, a jej uśmiech przybrał jakże słodki, proszący wyraz. - Dobrze by mi zrobił kufel jasnego piwa...
Odpowiedz





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości