witaj w Yellowlair Oats
rejestracja  logowanie
yellowlair oats
north east england




Old Park

#1 (09.05.2016, 02:50 )

<div class="tematowe"><center>Old park<br><br><img src="http://i.imgur.com/tlSj9ym.jpg" style="width:500px; border: 10px solid rgba(209, 185, 168, 0.48)"></center></div>
Odpowiedz
#2 (09.05.2016, 02:52 )

Raluca poczuła wiosnę!
Ruda wyskoczyła z mieszkania pierwszego dnia, gdy na dworze do końca stopniał śnieg. Zbierało jej się na wymioty na samą myśl o śniegu, mimo że zazwyczaj w listopadzie nie mogła się doczekać, aż spadnie. Ale co za dużo to niezdrowo. Ral miała poważny przesyt śniegu, którego tej zimy napadało co niemiara.
Ale śnieg to już przeszłość! Nie ma go, zniknął, odszedł na zawsze! No... nie chwalmy dnia przed zachodem słońca. Marzec dopiero miał się ku końcowi, ale nigdy nie wiadomo, jak to będzie z tym nieszczęsnym śniegiem. Może spaść jeszcze w ciągu najbliższych dni. Jeśli tak się stanie, szybko stopnieje, ale swoim widokiem i tak napsuje ludziom humoru.
Rudowłosa dziewczyna szła parkową alejką. Szła sobie energicznie, wesoło, jak zawsze u niej można było zobaczyć ten charakterystyczny, sprężysty krok. Nuciła coś pod nosem, coś wesołego. Ręce trzymała skrzyżowane za plecami i miała na twarzy ogroooomny uśmiech.
Odpowiedz
#3 (09.05.2016, 02:53 )
25 lat
nieambitnie telemarketerka
166 cm
goni nieosiągalnych

Meredith wróciła do domu. Szła do starego domu, który pozostawiła jej po sobie ukochana babcia. Dziewczyna była wysoka, smukła, by nie powiedzieć chuda i posiadała bujną grzywę włosów czerwonych jak wino. Jej duże oczy zdobiły jasne, szare tęczówki. W nosie i nad pełnymi ustami miała dwa srebrne kolczyki, które ładnie połyskiwały w dziennym świetle. Zmieniła się nie do poznania, odkąd wyjechała z Yellowlair Oats. Minęło tyle lat...
Minęło tyle lat, a ona wciąż pamiętała ten park. Przemierzała te same alejki co dekadę temu i mijała te same ławki i drzewa, na których bawiła się jako młodziutka dziewczynka. To było wspaniałe, że znowu je widziała. Czuła się jakby po długiej podróży nareszcie wróciła do domu. Zapatrzyła się na znajome okolice i nagle na kogoś wpadła. Wypadła jej z ręki wielka podróżna tora i z hukiem wylądowała na betonowym chodniku. Meredith zachwiała się, ale ustała.
- O matko, przepraszam! - powiedziała, gdy zobaczyła, że wpadła na jakąś młodą dziewczynę z rudymi włosami.
Odpowiedz
#4 (09.05.2016, 02:53 )

Raluca lazła z przymkniętymi oczami, nucąc pod nosem wesołą melodię, która kojarzyła jej się nierozerwalnie z wiosną, która nadchodziła powolutku, ale nadchodziła! Ruda nie zwracała uwagi na świat dookoła, bo po co? Alejka jest szeroka, jeśli ktoś będzie szedł z naprzeciwka, zejdzie na drugą stronę. Jej się to wydawało proste, ale jak widać wyszło jak wyszło. Okazało się, że nie tylko ona nie uważała dzisiaj w parku...
Niczego nie spodziewająca się dziewczyna szła sobie z uśmiechem, aż tu nagle! Całkiem się tego nie spodziewała - poczuła silne uderzenie, które zwaliło ją z nóg. W innym wypadku by się nie przewróciła, ale nie miała pojęcia, że coś takiego się wydarzy i nie przygotowała się dostatecznie. Poleciała w tył i klapnęła tyłkiem prosto na twardy beton.
- Ałaaa... - syknęła i spojrzała na osobę, która w nią wpadła. Nie znała tej dziewczyny. Odpowiedziała. - No trudno, trudno, nic się nie stało.
Odpowiedz
#5 (09.05.2016, 02:53 )
25 lat
nieambitnie telemarketerka
166 cm
goni nieosiągalnych

- Um... czekaj, pomogę ci wstać - powiedziała. Zażenowana swoją niezdarnością Meredith wyciągnęła rękę do rudowłosej dziewczyny, chcąc jej pomóc stanąć na nogach, tyle chociaż mogła dla niej zrobić. Czuła się głupio, bowiem rzadko jej się zdarzało do tego stopnia zamyślić, żeby nie zauważyć człowieka nadchodzącego z drugiej strony.
Popatrzyła na rudą dziewczynę z zainteresowanie w oczach. Wyglądała na młodziutką, może młodszą od niej. Była całkiem ładna i robiła wrażenie przyjaznej osóbki. Meredith uśmiechnęła się do niej delikatnie, przepraszająco. Naprawdę głupio się czuła.
Odpowiedz
#6 (09.05.2016, 02:53 )

Raluca chciała odburknąć, że nie jest niedołężna i sama podniesie tyłek z ziemi, ale w porę ugryzła się w język. Życiowe doświadczenia uczył ją, że czasami lepiej jest nic nie powiedzieć, niż dać ponieść się emocjom i potem żałować. Przekonała się o tym na własnej skórze już kilka razy i nie chciała zniechęcić do siebie kolejnej osoby dlatego, że plecie, co jej ślina na język przyniesie. Uśmiechnęła się lekko, doceniając pomocny gest nieznajomej o czerwonych włosach.
- Dziękuję, ale poradzę sobie - powiedziała. Jak rzekła, tak zrobiła. Podźwignęła się z ziemi. Stanąwszy na własnych nogach, zajęła się otrzepaniem spodni z piachu, który mógł się ich uczepić. Uśmiechnęła się do nieznanej dziewczyny, a jej wzrok na chwilę padła na podróżną torbę, która leżała na ziemi obok ich nóg. Wywnioskowała, że to nowa w tym mieście, ale w sumie to mogła się mylić. Jeżeli dopiero przyjechała, to miała przy sobie dziwnie mało bagaży. No i gdy ktoś przyjeżdża do nowego miasta, to idzie od razu do świeżo zakupionego mieszkania, nie włóczy się po parkach. - Coś ci wypadło.
Niewątpliwie dziewczyna wiedziała, że torba wypadła jej z rąk i to stwierdzenie było głupie oraz bezsensowne, ale Raluca chciała przerwać ciszę czymkolwiek.
Odpowiedz
#7 (09.05.2016, 02:53 )
25 lat
nieambitnie telemarketerka
166 cm
goni nieosiągalnych

Wzrok Meredith też pofrunął w dół. To mogło wyglądać dziwnie, że przyjeżdżając do miasta przywiozła ze sobą tylko jedną podróżną torbę. Ludzie zazwyczaj mieli więcej tobołków, jadąc na nowe. Ona różniła się od nich tym, że wcale nie jechała na nowe, ale na stare. Dom babci stał w niezmienionej formie od dnia jej śmierci, więc Meredith jechała na gotowe. Cieszyło ją to niepomiernie. Zamieszanie z przeprowadzką nie jest dla kogoś takiego, jak ona. Tyle pracy, zaś ona dokładnie w środku bałaganu przy przenoszeniu rzeczy. W Yellowlair Oats miała zadanie ułatwione.
Uznała, że należy zapoznać się z dziewczyną, na którą wpadła przez przypadek. Nie była w Yellowlair Oats od dziesięciu lat. Jej znajomi wyjechali na studia lub do pracy, wielu z nich na pewno także o niej zapomniało. Meredith już od dawna nie mogła liczyć, że mieszkańcy przyjmą ją jak swoją. Znała te tereny, lecz dla miejscowej społeczności jawiła się jako nowy mieszkaniec, który musi nawiązać z nimi relacje od nowa.
Uśmiechnęła się do rudej dziewczyny.
- Nazywam się Meredith Douglas - powiedziała. Wyciągnęła w jej stronę dłoń z zamiarem uściśnięcia dłoni rudej. Torba nadal leżała na ziemi.
Odpowiedz
#8 (09.05.2016, 02:53 )

Raluca uśmiechnęła się do Mer i uścisnęła jej dłoń.
- Raluca Minulescu. Bardzo miło mi cię poznać. - odpowiedziała, również zdradzając swoje imię. Ral bardzo lubiła nawiązywać nowe znajomości i nie przeszkadzało jej, że z winy nowej znajomej nieźle poobijała sobie tyłek na twardym betonie. Początki jej znajomości z innymi w tym mieście (i nie tylko, gdyż Raluca jest istnym przyciągaczem dziwnym wypadków i przypadków) też zaczynały się bardzo dziwnie. Tym razem jednak różnica tkwiła w tym, że to nie Raluca jest osobą, która może się wstydzić. Zawsze to ona robiła coś głupiego na oczach nowych znajomych i musiała słuchać ich śmiechu lub wyrzutów. Charlesa chlasnęła w twarz, z Calvatis wylądowała w błocie, na oczach Michelle zachowywała się jak skończona wariatka, dopóki nie dotarło do niej, że brunetka jest osobą o innym niż ona poczuciu humoru. Nie ma co, narobiła sobie niezłego wstydu wśród wielu ludzi, których bardzo polubiła. To miła odmiana, że chociaż raz mogła być po tej drugiej stronie.
Odpowiedz
#9 (09.05.2016, 02:53 )
25 lat
nieambitnie telemarketerka
166 cm
goni nieosiągalnych

Meredith zerknęła ponad ramieniem Raluci na drogę. Trochę głupio stać na środku chodnika, uniemożliwiając innym ludziom normalne spacerowanie po parku. Następnie jej szare oczy popatrzył na drewnianą ławeczkę, która stała blisko dziewczyn.
- Może usiądziemy? - zaproponowała. Była gotowa przyjąć odmowę ze strony rudowłosej. Właściwie nie miała pojęcia co Raluca tutaj robi. Bardzo możliwym jest, że rudowłosa gdzieś się spieszy i nie ma czasu na pogawędki z nieznajomą dziewczyną, która jak ostatni ślepiec zwaliła ją z nóg na szerokiej drodze. Wypadało jednak zaproponować rozmowę i dowiedzieć się czegoś o nieznajomej dziewczynie. Meredith zaintrygowało brzmienie jej imienia. Było niecodzienne i na pewno nieangielskie. Nie było to zaskakujące, gdyż w Yellowlair Oats zawsze plątało się wielu cudzoziemców, ale takiego imienia jeszcze nie słyszała. Ruda musiała pochodzić z bardzo daleka, mimo że nie wyróżniała się wyglądem na tle przeciętnych angielskich dziewczyn. Pomijając te ogniście rude włosy, które wyglądały na naturalne.
Odpowiedz
#10 (09.05.2016, 02:54 )

aluca powędrowała wzrokiem tam, gdzie spojrzała Meredith jeszcze zanim szarooka zaproponowała jej spocząć na ławce, tym samym proponując poznawczą rozmowę, jeśli można to tak określić. Przypuszczenia Mer nie były słuszne, bo Raluce nigdzie się nie spieszyło. Można powiedzieć, że wręcz przeciwnie. Miała dzisiaj wolne od szkoły, żadnych lekcji, bo to przecież okres świąteczny, więc do szkoły się nie chodzi. Chcąc zabić nadmiar czasu, udała się na spacer do parku. Więc rozmowa z nową znajomą bardzo jej odpowiadała. Przynajmniej zabije trochę czasu, który wlókł jej się niemiłosiernie, odkąd Calvatis znowu gdzieś zniknęła. Kiedyś spędzały ze sobą wiele czasu, więc zniknięcie koleżanki odbiło się na jej planie dnia. Tak swoją drogą, to ciekawe gdzie ją posiało tym razem?
- Bardzo chętnie - odpowiedziała. Odwróciła się, żeby ruszyć do ławki, ale zatrzymała się wpół kroku, bo jej wzrok znowu zahaczył o podróżną torbę. Może powinna zaoferować jej pomoc z doniesieniem wielkiego tobołu do ławki. - Może ci z tym pomóc?
Ruchem głowy wskazała, że chodzi jej o tę torbę.
Odpowiedz





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości