witaj w Yellowlair Oats
rejestracja  logowanie
yellowlair oats
north east england




Natureall Organic&Healthy Cafe

#11 (22.03.2019, 22:52 )
25 lat
oddała życie muzyce...
165 cm
...i serce też

Ona też cieszyła się z możliwości odreagowania, bo to prawda, że należało jej się po stresie, który przeżywała od momentu wejścia do studia z Jamesem do prawie że wczoraj. Studio było najlżejszą częścią ich pracy, choć podczas nagrywania albumu spodziewała się, że napotkane wtedy trudności są jedyną kłodą, którą będą musieli jakoś przeskoczyć, a później musi być z górki. Wtedy po raz pierwszy Sinead na własnej skórze dowiedziała się, czym jest wykłócanie się artysty z wytwórnią o swoją własną muzykę. Kiedyś takie rzeczy widziała tylko z boku i nie spodziewała się, że to może kosztować tyle stresu. Była przekonana, że później będzie lepiej, a to takie startowe trudności, które trzeba jakoś przeskoczyć. Nic bardziej mylnego! Im dalej szli w las, tym więcej kłód Sinead musiała przeskakiwać. Od pewnego momentu nie były to kłody spowodowane realnymi problemami, ale przede wszystkim jej psychicznymi barierami. Nie nadawała się do bycia gwiazdą i już. Nie ma co tego roztrząsać. Powtarzała to od wielu lat, a nikt z jej otoczenia jej nie wierzył... no i mieli teraz dowód! Znajomi twierdzili, że Sine poradziła sobie dobrze i ona też była z siebie zadowolona (pomijając wywiady, które jej zdaniem były jej wielką porażką), ale psychicznie nie sprawdzała się przy takich przedsięwzięciach i już. Teraz musiała odpocząć, zanim podejmie się nowego wyzwania zawodowego.
- Nie ma co zapeszać. To nigdy nie wiadomo. Więc na razie trzymajmy się tego, że jestem po największym wyzwaniu życia i mam czas na błogie lenistwo, zanim zajmę się czymś nowym i planuję ze świadomością i premedytacją przewalić najbliższe miesiące i część tego, co zarobiłam - skończyła ten temat ze śmiechem, ale naprawdę nie widziała powodu, żeby to dalej roztrząsać. Miała pewne plany na przyszłość, a Elena była jedną z pierwszych osób, z którymi Sinead się nimi podzieliła, ale dziewczyna na razie nie chciała na nic się nastawiać. Mogła od razu poszukać jakiegoś lokalu pod studio albo poczynić inne kroki zawodowe, ale wcale nie chciała zaprzątać sobie tym głowy. Będzie do tego gotowa za kilka miesięcy, gdy zregeneruje się psychicznie. Tylko co będzie wtedy? Cholera to wie! Może do tej pory jej plany tak się zmienią, że postanowi wyjechać na drugi koniec świata i oddać się medytacjom. Jej przyszłość była na razie zbyt mglista, żeby się nad nią rozdrabniać.
Sinead szczerze cieszyła się z tego, że James związał się z Eleną, bo to była jedna z niewielu kobiet, z którymi się zadawał, która wzbudziła jej sympatię. Wokół Jamesa kobiety kręciły się, odkąd Sine sięgała pamięcią, ale ona nigdy do nich nie należała i możliwe, że dlatego udało im się tak dobrze dogadać i zaprzyjaźnić. Nie mogła odmówić mu tego, że jest atrakcyjnym facetem, bo ona też dawno temu mu uległa, ale jej podejście do mężczyzn było ogólnie inne niż większości innych kobiet. Była wesołą i zdystansowaną dziewczyną, a facetów traktowała bardziej po kumpelsku niż jako potencjalnych partnerów i chyba dlatego wielu mężczyzn dobrze się z nią dogadywało. Minus tego był taki, że mało który dostrzegał w niej kobietę, ale dopóki z danym mężczyzną nie chciała mieć żadnych innych kontaktów inż kumpelskie, to jej nie przeszkadzało. Jamesem była zafascynowana przez pewien czas. Mianowicie zanim lepiej go poznała i zobaczyła, że w stosunku do kobiet to niewierny krętacz, który żadnej nie przepuści. Nie wyobrażała sobie czegoś więcej niż przyjaźń z kimś takim i teraz nie żałowała, bo partner z Jamesa był beznadziejny, ale przyjaciel wspaniały i był z całej londyńskiej śmietanki muzycznej jedyną osobą, ktorej Sinead mogła ufać. Obecnie przekonywała się, że to jest naprawdę prawdziwa przyjaźń, bo w życiu Jamesa bardzo wiele zmieniło się w ciągu ostatnich lat. Wypłynął znów na szczyt ze swoim zespołem, ożenił się, dorósł, dorobił się dzieci, a o starej przyjaciółce nie zapomniał. Sine nie mogła chcieć od zycia niczego więcej niż takich przyjaciół. Życzyła mu jak najlepiej, więc taka kobieta jak Elena u jego boku bardzo ją cieszyła, choć w gruncie rzeczy Irlandka jej dobrze nie znała. Opierała się na pierwszym, drugim i trzecim wrażeniu, bo ani nie spotykały się często, ani Sine nie miała okazji obserwować, jak Elena naprawdę zachowuje się w różnych sytuacjach, ale tym razem intuicja chyba jej nie zawodziła. Może podkreślanie swojego podejścia do pieniędzy Jamesa i tego, że kupiła konia za swoje pieniądze brzmiało trochę jak przechwałki, ale Sinead słuchając Eleny nadal miała wrażenie, że ta dziewczyna mówi wszystko szczerze tak, jak jej leży na sercu, a nie gra, żeby zrobić jak najlepsze wrażenie. Oj, Sine znała takie aktoreczki!
- To ci się chwali. Gdybyś znała te wszystkie panny, które zazwyczaj ciągną się jak cienie za muzykami... brr! - wzdrygnęła się troszkę demonstracyjnie, ale te kobiety naprawdę wzbudzały w niej dreszcz obrzydzenia. - Wokół Jamesa kręciło się dużo takich panienek, odkąd pamiętam. Był ładny, zaradny, miał pieniądze i znajomości i ciągnęła się za nim opinia świetnego kochanka, więc wiele dziewczyn widziało w nim idealny materiał na swojego faceta. Najczęściej interesownie. Zwykle i tak wychodziło na to, że on je wykorzystywał, ale było takich mnóstwo i jak człowiek się napatrzył... No, i nie tylko z Jamesem tak było. Pracowałam z tyloma muzykami, że naoglądałam się jak mało kto i wiem, że gdy pojawia się rozpoznawalność i pieniądze, znalezienie kogoś wartościowego zaczyna graniczyć z cudem. Jestem tak przeszkolona, że takie panny wywęszę szybciej niż Faust narkotyki!
Śmiała się, ale miała nosa do takich kobiet, bo poznała ich metody. Nie miała na szczęście okazji poznać Lauren, byłej Jamesa, ale zobaczenie ich na wspólnym nagraniu i kilku zdjęciach wystarczyło Sinead do nabrania podejrzliwości wobec niej. Elena sprawiała zupełnie inne wrażenie, a Irlandka była przekonana, że to nie jest efekt dobrego maskowania się, tylko szczerość. Przywracała jej wiarę w ludzi!

@Elena Moore
Sinead Connelly


Odpowiedz
#12 (24.03.2019, 21:27 )
25 lat
Weterynarz, instruktor jazdy konnej
163 cm
James Moore jest panem jej serca

To podejście wydawało się Elenie słuszne, bo te parę miesięcy Sine mogła się jeszcze zastanowić nad tym, co chciała naprawdę robić, bo teraz miała ku temu możliwości i póki one były, należało z nich skorzystać. Życie nie obfitowało w wiele chwil, kiedy można było zrobić sobie długie wakacje, odpuścić wszystko, zastanowić się nad swoim życiem i coś w nim zmienić, bo codzienność nastręczała wielu barier, choćby konieczność utrzymania się i opłacenia wszelakich rachunków. Teraz Sine nie musiała o tym myśleć, więc mogła z czystym sumieniem się trochę poobijać, przepracować jakieś dylematy egzystencjalne i nacieszyć czasem wolnym!
- Ja trzymam za ciebie kciuki! - powiedziała na zakończenie tematu przyszłości koleżanki.
Elena byłą szczera od stóp aż po czubek głowy, bo tak została wychowana. W pewnym sensie był to może minus, bo czasami była aż zbyt bezpośrednia, z czym nadal walczyła i na całe szczęście już nie paplała, co jej ślina na język przyniosła, jak te kilka lat temu, gdy się tu przeprowadziła, teraz miała o wiele więcej taktu, potrafiła się powściągnąć w opinii i przede wszystkim potrafiła w zupełnie neutralny sposób wyrazić swoją opinie, bez walenia nią niczym pięścią w nos, tak prosto, jak tylko było to możliwe. Niemniej jednak nigdy nie była interesowna, jeśli coś dla kogoś robiła, to nie oczekiwała niczego w zamian, nigdy nikogo nie udawała i nie zamierzała tego robić, nie grała osoby, którą nie była, bo chciała być wobec każdego w porządku. Dlaczego miała kłamać? Z jakiego powodu miałaby wodzić kogoś za nos? Nie lepiej było być uczciwym, dojść do czegoś ciężką pracą albo zwyczajnie poprosić kogoś o pomoc? Najwyżej należałoby szukać pomocy u kogoś innego, ale było to uczciwe. Nigdy nie chciała osiągać czegoś kosztem innych czy skrzywdzić dla własnego celu. To nie było w jej stylu i w przypadku ukochanego też była absolutnie szczera, tak jak i w rozmowie z Sinead, którą bardzo lubiła po prostu za to, jaka była, nie było w tym żadnego interesu.
- Wyobrażam sobie, że się w życiu sporo naoglądałaś. Zresztą pewnie wiesz, że Lauren, była Jamesa, celowo wsadziła między nas klin, skutecznie nas skłóciła, a potem wmówiła, że jest z nim w ciąży, choć tak naprawdę to nie było jego dziecko? Przez rok jej się udawało trzymać pozory... I powiem ci, że będąc z Jamesem też mam okazję trochę takich poobserwować, bo one mimo świadomości, że ma żonę i tak nadal się wokół niego kręcą... - zaczęła i przez chwilę zawahała się, czy wspominać o Aileen, ale z drugiej strony kiedy będzie mogła neutralnie poruszyć ten temat i nie psuć atmosfery ich spotkania? Musiała zacząć ten temat teraz - Szczególnie jedna mnie drażni. Ma na imię Aileen i widać, że ma ze mną problem, zresztą chyba jedną wymianę zdań na instagramie Jamesa widziałaś, a potem próbowała mnie obrazić.
Pokręciła głową, gdy sobie to przypomniała i chociaż wiedziała, że sobie tym konkretnie popsuje humor, wolała czegoś się o niej dowiedzieć. Wystarczająco długo już nosiła się z powiedzeniem komukolwiek o tym, co ją męczyło i z niewiedzą, która ją dobijała. Aileen jawiła jej się jak klon Lauren i negatywne wspomnienia powracały jak bumerang, czy tego szatynka chciała, czy nie.
Musiała z kimś w końcu o tym porozmawiać, nawet jeśli nie odkrywała kart. Nie chciała wikłać jej w swoje własne problemy, ale jeśli mogła się czegoś dowiedzieć, co mogło ją uspokoić i nie doprowadzić do zbędnego konfliktu między nią a Jamesem, to lepiej było spróbować. I to nie było podstępne. Ona naprawdę potrzebowała komuś o swoim problemie powiedzieć, bo miała wrażenie, że za chwilę wybuchnie. I była to oczywiście przyjaciółka jej męża, mogła mu zawsze powiedzieć o tym, czego dowiedziała się podczas jej spotkania z Eleną, ale to nie było nic złego. James w jej odczuciu nie był winny temu, że Aileen była jaka była w stosunku do niej, więc jak mogłaby coś złego o nim powiedzieć? Tak właściwie? Może trochę zagalopował się w komentarzach, które pisał, ale przecież taki był plan managementu. Ona mu ufała. Chciała tylko dowiedzieć się czegoś o tej dziewczynie. Dobrze jest wiedzieć coś o osobie, która nie była życzliwie nastawiona. I tyle.
- Ale powiem ci, że dziwi mnie bardzo takie interesowne podejście. Jak można kogoś oszukiwać, jeszcze z premedytacją wodzić za nos, gdy ta druga strona może mieć dobre intencje... Że ich sumienie nie męczy... - dodała jeszcze, szczerze komentując takie zachowanie. Chyba nigdy nie będzie zdolna go zrozumieć.

@Sinead Connelly
Odpowiedz
#13 (31.03.2019, 21:59 )
25 lat
oddała życie muzyce...
165 cm
...i serce też

Na początku kontakty Sinead z Jamesem były ograniczone, bowiem dziewczyna mieszkała w Londynie i nie miała na co dzień możliwości spotkania się z przyjacielem, a jego brak czasu nie pomagał w spotykaniu się ani nawet w zdzwonieniu się, żeby pogadać i dokładnie opowiedzieć, co się dzieje. Ale wtedy też wyczuwała, że z Lauren jest coś nie tak. Ta dziewczyna od początku była odbierana przez szósty zmysł Sine jako bardzo niebezpieczna, fałszywa i miała w sobie coś, co kazało Sinead wsunąć ją do szufladki takich interesownych paniuś, o których przed momentem opowiadała Elenie. To od niej biło na kilometr. Niestety, ona znała takich kobiet mnóstwo i była również kobietą, więc nie ulegała ich urokowi. Była obiektywna, dawała swojej intuicji coś podpowiadać i wyczuwała swoje. Z mężczyznami nie było tak prosto, bo nawet jeśli coś im mówiło, że mają do czynienia z fałszywymi sukami, często zauroczenie nimi nie pozwalało im przejrzeć na oczy. W każdym razie Sinead od dawna wiedziała swoje w temacie Lauren, a później James potwierdził jej podejrzenia, gdy opowiedział jej dokładnie, co wydarzyło się w jego życiu przez tą interesowną krowę. Sinead trochę wkopała się przypadkowo w jego relacje miłosne, bo gdy pojawiła się w Yellowlair Oats, była przekonana, że to Elena jest z Jamesem, a Lauren to przeszłość. Nawet ucieszyła się na widok szatynki, a nie tamtej blondynki w domu Jamesa. No i później powiedziała o tym nieopatrznie Ianowi, dając poszaleć swojej okropnej skłonności do rozpowiadania na lewo i prawo wszystkiego, co ślina na jęzor przyniesie. I... skomplikowała im relacje. Po tym należały jej się wyjaśnienia i wtedy James opowiedział jej od A do Z o tym, co zrobiła Lauren i jak wyglądały jego skomplikowane relacje z Eleną. Była na bieżąco.
- Tak, tak. James mi o tym opowiadał. Ale takich jak Lauren może trafić się naprawdę dużo, więc dobrze, że jesteś tego świadoma. Nie brakuje panienek, które polecą na sławnego muzyka z ładną buźką, który ma przy okazji pokaźne konto w banku - powiedziała. Nie chciała Eleny straszyć, bo dziewczyna na pewno to wiedziała i trzymała rękę na pulsie. Sine poza tym widziała na własne oczy, że James pod wpływem Eleny bardzo się zmienił i sądziła, że sam nie pozwoli się podejść kolejnej panience. Ale polubiła Elenę, więc chciała, żeby dziewczyna zachowała ostrożność, kiedy trzeba. 
Natomiast o Aileen Sinead nie mogła powiedzieć nic złego, choć widziała sprzeczkę, która wydarzyła się między nią a Eleną w internecie i bardzo ją ona zaskoczyła. Sine poznała Aileen dawno temu, gdy pracowała z Jamesem przy jego występach w Londynie i okolicy stolicy. Polubiła tą dziewczynę i nie wierzyła, że może mieć jakieś złe intencje. Aileen była jedną z niewielu przy Jamesie, które wydawały się Irlandce szczere ze swoimi uczuciami do niego.
- Ja znam Aileen i nie zgodzę się z tobą, że jest jedną z takich panienek. James spotykał się z nią kiedyś, wtedy gdy ta Lauren trzymała go przy sobie. Pamiętam to dobrze, bo za każdym razem, kiedy James przyjeżdżał do Londynu i miałam jak się z nim spotkać albo pracowałam przy jego występach, to Aileen przyjeżdżała razem z nim. To naprawdę fajna dziewczyna, nie jest nieszczera ani interesowna. Poza tym z tego co wiem Aileen ma dużo pieniędzy. Nie ma powodu, żeby łapać się Jamesa jak bankomatu - wyjaśniła. Chciała uspokoić Elenę, ale sama nie wiedziała, co powiedzieć, bo miała w pamięci ich instagramową kłótnię, która jakby zaprzeczała temu, co Sinead myślała o podejściu Aileen do Jamesa. - Widziałam waszą sprzeczkę i trochę mnie zaskoczyła... Mnie się wydaje, że Aileen wciąż zależy na Jamesie. Nie jest interesowna, na pewno. Ale chyba nie może się pogodzić, że go straciła. 
Nie chciała powiedzieć czegoś, czym zaniepokoi Elenę, ale też nie chciała zatajać przed nią tego, co zaobserwowała w przeszłości. Pewnie znowu palnie jakieś głupstwo, ale niech już tak będzie. Nie umiała być taktowna, cholerka...
- Widywałam Jamesa z róznymi dziewczynami, nawet w czasach Lauren i one były różne, ale raczej każda była panienką na chwilę i wydaje mi się, że one wszystkie były nieszczere. Poza Aileen, bo z tego co wiem to spotykali się bardzo długo i mieli z Jamesem jakieś poważne plany. Ona na pewno myślała o nim poważnie i zdaje mi się, że on o niej też. Jak przyjeżdżali do Londynu to sprawiali wrażenie, jakby nie byli kochankami, tylko parą i chyba taka była ich relacja. Nie znam okoliczności ich rozstania, ale możliwe, że Aileen obwinia cię za to, że teraz jesteś z Jamesem. Może myśli, że przez ciebie go straciła? - dodała. Nie była przekonana czy robi dobrze, mówiąc o tym wszystkim Elenie, ale chciała być lojalna i też zastanawiała się nad powodami tego, że Aileen teraz zaczęła kąsać Elę złośliwymi komentarzami. Zdaniem Sinead na pewno chodziło o to, że Aileen obwiniała Elę za odbicie jej Jamesa. Możliwe, że słusznie. Byli razem bezpośrednio przed zejściem się Jamesa z Elą, więc prawdopodobnie zostawił Aileen właśnie dla niej... zaś zakochanej musi być cięzko to zaakceptować.

@Elena Moore
Sinead Connelly


Odpowiedz
#14 (02.04.2019, 22:53 )
25 lat
Weterynarz, instruktor jazdy konnej
163 cm
James Moore jest panem jej serca

Sinead nie straszyła Eleny, ale dziewczyna była jej wdzięczna za ostrzeżenie, bo choć zdawała sobie sprawę z tego, że w świecie showbiznesu i nie tylko aż roiło się od interesownych suk gotowych zniszczyć życie facetowi tylko po to, by móc położyć łapy na jego kasie. Obserwowała takie od początku swojej bytności przy zespole, w pewnym sensie miała już jakieś doświadczenie w wyłapywaniu takich, ale nie można było porównywać młodzieńczych podchodów z tymi rozbudowanymi intrygami dojrzałych kobiet żyjących w takim środowisku od lat. Ale nawet takie dało się w końcu rozpracować, bo ich zachowanie nie było pozbawione charakterystycznych zachowań dla osób, które nie kochały. To dało się wyczuć, a w każdym razie ktoś bardziej wrażliwy z pewnością był w stanie wyłapać oznaki oszustwa, choć zdecydowanie Sine miała rację w podsumowaniu mężczyzn. Im było trudniej cokolwiek przetłumaczyć, szczególnie tym zauroczonym i pełnym planów na przyszłość z taką delikwentką o fałszywych zamiarach. Niestety, nie dało się uchronić ludzi przed takimi zamachami, ale przynajmniej one były świadome, że takie coś ma miejsce i należało być czujnym.
Pokiwała głową twierdząco, zgadzając się w stu procentach z Sinead. 
- Która wygodnicka panienka nie chciałaby leżeć dyszlem do góry i tylko pachnieć, kiedy sławny mąż zarabia na wszystko, czego sobie zażyczy - prychnęła, jakby podsumowując ten temat, ale od razu przeskoczyła skupieniem na temat Aileen, bo ten był zdecydowanie bardziej istotny niż całe rzesze chętnych, by zająć miejsce Eli przy boku wokalisty. 
I musiała przyznać, że to, co usłyszała zmusiło ją do refleksji nad tą osobą. Jeśli nie była interesowna, w co jednak było jej trudno uwierzyć szczególnie po jej ostatnich wyskokach, to trochę zmieniało postrzeganie jej przez szatynkę. Elenie bowiem jawiła się ona niczym druga Lauren, ale jeśli ona szczerze go kochała? Jeśli zależało jej na nim, a nie na jego portfelu? W tym momencie spróbowała postawić się w jej skórze, przypomniała sobie ten koszmar rozstania, gdy myślała, że straciła ukochanego na zawsze... To był koszmar. Co prawda nie zachowywała się w taki sposób jak blondynka, ale od środka okropnie cierpiała, miała ochotę krzyczeć, coś rozwalić... W pewnym sensie rozumiała gorycz Aileen, bo sama przeżywała ból po tym, jak myślała, że straciła Jamesa na zawsze. Nie sądziła, by to, co czuła do Jamesa było choć w połowie tak silne jak to, co czuła do niego sama Ela, ale w tym momencie było jej trochę blondynki szkoda...
I pewnie by się jeszcze bardziej zagłębiła w ten temat, gdyby nie to, co potem usłyszała. Mieli jakieś plany? Byli parą? To było dla niej trochę dużo... Ale z drugiej strony, gdy znów Sine wspomniała o powodzie takiego zachowania się Aileen, a ona ponownie się nad tym pochyliła... Przecież James myślał, że Ela jest z Ianem zadowolona, że to jest to, czego ona chce. Może też chciał w jakimś stopniu zapewnić sobie szczęście? Może ona była lepszą opcją niż Lauren (nawet na pewno, ale nie była gotowa, by to sama przed sobą przyznać) i planował cokolwiek w swoim życiu zmienić? Nie mógł przecież nieustannie się umartwiać, a poza tym, mimo tych całych planów, wystarczyło, by Elena zaproponowała zejście, a on bez wahania dla niej zostawił wszystko... To dawało pewien rodzaj komfortu psychicznego, ale nie zmieniało faktu, że mogła być z tego względu groźna i należało ją wykopać z ich życia raz na zawsze. Tylko jak...
- To może być prawda... Jeżeli jest tak, jak mówisz, to cholera, ona może sądzić, że ja jej go odbiłam... Tylko że to nie tak - odparła, po czym po chwili dodała - Zresztą, sama wiesz, jak to było, gdyby nie ta cała intryga Lauren, do tego spotkania Jamesa i Aileen w ogóle by prawdopodobnie nie doszło. My się kochaliśmy od lat, tylko kiepsko nam szło zejście się na stałe. Ale ona może tego nie wiedzieć i nie rozumieć, jak to wszystko wygląda... Cholera... teraz, jak mi to powiedziałaś, to jest mi jej szkoda, naprawdę...
To nie była gra aktorska, Elenie naprawdę było tej blondynki szkoda i teraz trochę sobie wyrzucała, że tak ostro ją oceniła. Miała podstawy by tak zrobić, ale mogła się nad tym zastanowić. Z reguły potrafiła być empatyczna i nie przychodziło jej trudno postawienie się w sytuacji drugiego człowieka, ale teraz była tak bardzo wyczulona na nieszczerych ludzi, że wyłączyła tą funkcję w mózgu. Nadal uważała za mus załatwienie tej sprawy raz na zawsze, ale inaczej postrzegała osobę Aileen. Musiała się zastanowić, co ma z tym wszystkim zrobić.
- Cholera, nie mogę tak tego zostawić, bo ona kompletnie tego wszystkiego nie rozumie. A skoro nie jest interesowna, to zasługuje na to, by znać całą tą historię i na szansę, by to zrozumieć - powiedziała, zastanawiając się nad tą całą sytuacją i co powinna z tym począć. Uznała, że tylko Sinead może jej pomóc w tym względzie podjąć jakąś decyzję, więc uznała za stosowne zapytać ją o zdanie - Nie chcę więcej czytać takich rzeczy i jednocześnie nie chcę, by się frustrowała. Nie wiem... może powinnam z nią porozmawiać tak szczerze, powiedzieć jej, jak to wszystko wyglądało... Skoro była z nim blisko, może właśnie liczyła na jakąś przyszłość, to jej się to chyba należy, co myślisz?
Miała naprawdę ogromną nadzieję, że Irlandka jej coś poradzi, bo znała tą dziewczynę i z pewnością łatwiej jej przyjdzie przewidzieć jakąś reakcję i to, czy pomysł ma szansę powodzenia. 
Sine, poratuj radą!

@Sinead Connelly
Odpowiedz
#15 (13.04.2019, 22:48 )
25 lat
oddała życie muzyce...
165 cm
...i serce też

Sinead nie była aż tak głęboko wtajemniczona w życie sercowe swojego przyjaciela, aby czuć się na siłach do brania odpowiedzialności za porady w jego sprawach. Nie była na bieżąco w jego życiu miłosnym nawet podczas studiów, kiedy James mieszkał w Londynie! Kto by za tym nadążył? Po jego wyjeździe do Yellowlair Oats ich kontakt mocno się osłabił, więc Sinead przez długi czas nie miała zielonego pojęcia o tym, co dzieje się w jego życiu, a dowód tego siedział właśnie razem z nią w kawiarni. Tyle lat znali się z Eleną i kręcili ze sobą, a ona poznała ją dopiero po przyjeździe do Yellowlair. Wcześniej tylko co nie co o niej słyszała i to też niewiele konkretów. Za mało wiedziała. Poza tym zwykle unikała doradzania, bo uważała się za kiepską w te klocki i bała się, że jeśli ktoś dostosuje się do jej rady i nie będzie zadowolony z efektów, to przyjdzie do niej z pretensjami. Nie chciała ściągać na siebie złości ludzi za to, że próbowała pomóc. Nie bała się doradzania bliskim przyjaciołom, których reakcji była pewna, ale Elenę mało znała. Intuicja podpowiadała jej, że to dziewczyna, której można ufać, ale rozsądek nakazywał Sinead wstrzymać się od zabaw w ciocię dobra rada. 
Sinead znała Aileen lepiej niż Elenę i jej intencji w stosunku do Jamesa była pewna na stówkę, więc troszeczkę rozdrażniło ją wrzucenie tej blondynki do jednego wora z dziwkami i karierowiczkami w jednym, czyli do takich, które się rzucają na szyję bogatych muzyków, bo chcą położył łapki na ich pieniądzach. Nie słucha się takich opinii dobrze na temat kogoś, kogo się zna i lubi, a do tego wypowiedzianych przez kogoś, kto danej osoby w ogóle nie zna. Starała się nie okazać, że nie poczuła się dobrze z taką oceną Aileen, ale możliwe, że Elena coś wyczuła w słowach Sinead, bo reakcja Eleny na jej następne słowa wydała jej się co najmniej dziwna. Zobaczyła taką zmianę frontu, której Hitchcock by nie wymyślił. 
W tym momencie Sinead zastanowiła się czy aby na pewno dobrze oceniła Elenę, bo jej nagłe pożałowanie rywalki do tego stopnia, że chciała ją uświadamiać o sercowym życiu Jamesa było podejrzane. Dopiero co wypowiadała się o niej z wyraźną niechęcią w głosie, a teraz zaczęła ją żałować? Dziwne! Sine trochę jej powiedziała, to fakt, ale jej wybuch empatii i altruizmu nie wyglądał wiarygodnie. Przeszła gwałtownie ze złości w żal nad biedną Aileen i w pakiecie z przekonaniem, że ona na pewno nic nie wie i nie rozumie. To były bardzo odważne wnioski, jeżeli Elena wcale nie znała Aileen. Zabrzmiały niewiarygodnie albo Irlandka była przewrażliwiona.
- Pewnie właśnie tak sądzi - stwierdziła. Na miejscu Aileen pewnie każda by myślała, że pojawiła się inna i odbiła jej faceta, ale pojęcia nie miała, ile blondynka wie o przeszłości Jamesa i jego uczuciach do innych kobiet. Sine znała Jamesa bardzo dobrze i tak, czasami nie był w porządku wobec kobiet, ale Elena tak łatwo założyła, że James na pewno nie uświadomił Aileen o swoich uczuciach, że to też dawało do myślenia. Z marszu uznała, że James był w stosunku do Aileen nie fair, więc musiała mieć na jego temat parszywe zdanie. To było przykre, bo on był w Elenę wpatrzony jak w malowany obrazek. Zaś Sinead polubiła żonę przyjaciela, ale zaczynała mieć mieszane uczucia... - Nie wiem, co Aileen ma w głowie i ile wie, więc nie mam pojęcia, co powinnaś zrobić, przepraszam... Poza tym to zbyt osobista sprawa, żebym ja mogła ci doradzić i to powinna być twoja decyzja, czy się z nią spotkać czy nie. Ja nie lubię bawić się w ciocię dobra rada, bo jeszcze źle doradzę i później czekają mnie nieprzyjemności... rozumiesz jak to bywa. 
Wolała się nie wtrącać. Mogła śmiało powiedzieć, co wie o Aileen albo o jej relacjach z Jamesem (zwłaszcza teraz by to chętnie zrobiła, kiedy Elena zaczęła zachowywać się jak dobra aktorka i Sinead miała okazję ją obserwować), ale swojej inwencji wolała nie wkładać w cudze decyzje. Zbyt duża odpowiedzialność. Teraz Sinead była spokojna i nie uśmiechała się od ucha do ucha jak wcześniej, ale to było oczywiste podczas podjęcia poważniejszego tematu. Nie zdradzała się z tym, że Elena wzbudziła jej nieufność. 

@Elena Moore
Sinead Connelly


Odpowiedz
#16 (15.04.2019, 14:57 )
25 lat
Weterynarz, instruktor jazdy konnej
163 cm
James Moore jest panem jej serca

Ela myślała zaś, że skoro ta dziewczyna tak bardzo negatywnie ją odbierała i miała do niej pretensje, że odbiła jej Jamesa, to prawdopodobnie zupełnie nie miała pojęcia, jakie relacje łączyły szatynkę z tym chłopakiem. Bo czy którakolwiek dziewczyna, wiedząc o uczuciu, jakie było pomiędzy ukochanym a inną, z którą gwałtownie się rozstali w nie do końca jasnych okolicznościach i że to uczucie nie wygasło, byłaby przekonana o winie tej, którą kochał wybranek? Elena nie wiedziała, jak sama by postąpiła, ale wiele razy zastanawiała się nad zachowaniem w takiej sytuacji. Na pewno byłoby jej bardzo przykro, pewnie dopadłaby ją rozpacz i byłaby zła, ale znając taką historię próbowałaby nie mieć pretensji. Z drugiej strony szatynka wiedziała, jak z boku wyglądało jej postępowanie, jakby wiecznie była niezdecydowana, ale to też takie wrażenie było tylko bez znajomości szczegółów. To wszystko dawało Elenie podstawy do sądzenia, że Aileen mogła nie wiedzieć, jak to wszystko wyglądało i co łączyło państwo Moore. Nigdy nie pytała o to, czy James rozmawiał ze swoimi kochankami o ważniejszych szczegółach z jego życia, bo nie widziała takiej potrzeby, ale najwyraźniej był to błąd. 
Im bardziej dziewczyna stawiała się w skórze byłej swojego męża, tym gorzej się czuła. Była świadoma, że bardzo źle ją oceniła i zamiast postąpić jak zwykle, spróbować zrozumieć i spojrzeć na sprawę jej oczami, ona od razu założyła, że ona musi zaliczać się do reszty interesownych panienek bez skrupułów. Najgorsze było skojarzenie z Lauren, czemu niestety nie potrafiła się oprzeć. Z łatwością się temu poddała, jakby na chwilę jej mózg zaczął działać na innych zasadach. Powodem był strach o kolejne problemy, zburzenie tego spokoju i stabilizacji, którą osiągnęli, ale w żadnym razie nie czuła się w tego tytułu usprawiedliwiona. Lęk budził w człowieku takie odruchy, jakich normalnie nie przejawiał i szatynka doskonale się o tym właśnie przekonywała. Nigdy nie sądziła, że będzie mogła się tak niesprawiedliwie zachować, a jednak to robiła, wbrew swoim przekonaniom.
Elena była w tym wszystkim jak najbardziej szczera. Jej przeszłość, o której na co dzień starała się nie pamiętać, uderzyła ją niczym obuchem w głowę i sprowadziła ją na ziemię z bardzo dużym impetem. Dla niej James był całym światem i zrobiłaby dla niego wszystko. A gdy przypomniała sobie, jak bardzo cierpiała będąc z daleka od niego, patrząc na to, jak jest z inną... Za pierwszym razem niewiele brakowało, żeby się zabiła. Miała wszystko zaplanowane, co zrobi, kiedy... Gdyby nie brunet, dzisiaj już by jej na tym świecie nie było. Za drugim tym razem to on się prawie zabił, a ona doprowadziła się do skrajnego wycieńczenia organizmu sądząc, że to cokolwiek pomoże. A za trzecim? Za trzecim tylko Elyon motywowała ją do tego, by jakoś poukładać sobie jako tako życie, ze względu na nią. I to sprawiło, że zrobiło jej się Aileen szkoda, bo prawdopodobnie, jeśli czuła coś szczerego do Jamesa, to mogła być przynajmniej rozżalona. Nadal Ela czuła się zagrożona z jej powodu i chciała, żeby dziewczyna zniknęła z ich życia, ale już nie odczuwała takiego gniewu w stosunku do jej osoby. Zachowywała się tak, bo wiązała z nim nadzieje. Teraz Elena mogła spróbować ją zrozumieć i uniknąć kolejnych starć, które nie były ani trochę miłe i psuły mocno humor. I jeszcze ta świadomość, że była ważniejsza od innych... To też nie nastrajało pozytywnie. Szama nie wiedziała, co ma o tym myśleć, ale gdy pomyślała, że Aileen mogła cierpieć, zrobiło jej się tej dziewczyny trochę szkoda, bo jej zachowanie po tak długim czasie od ich zejścia świadczyło o tym, że mogła sobie wciąż wyborem wokalisty nie radzić. 
- Wiesz... Już trzy razy myślałam, że tracę Jamesa na zawsze. I nigdy więcej nie chcę tak się czuć. To jakby wszystko straciło sens, czego byś nie robiła. Za pierwszym razem niewiele brakowało, żeby doszło do tragedii, za drugim i trzecim jeszcze tylko Elyon motywowała mnie do robienia czegokolwiek. Boję się takiej możliwości, że znów mogłoby stać się coś, co nas od siebie odsunie, bo ja już nie potrafię bez niego żyć - pozwoliła sobie otworzyć się trochę przed Sine, bo po pierwsze czuła, że jej może zaufać, po drugie dlatego, że znała mniej więcej sytuację i Ela sądziła, że będzie w stanie ją zrozumieć, a po trzecie... nie miała komu innemu tego wszystkiego powiedzieć. Miała Isabelle, ufała jej bezgranicznie, ale ona miała swoje problemy, z których dopiero co się wyplątała i nie chciała obarczać jej swoją przeszłością. Miała nadzieję, że Sine nie będzie miała jej tego za złe - I jak teraz pomyślę, że ona prawdopodobnie planowała przyszłość z Jamesem i jej na nim bardzo zależało, to jest mi jej trochę szkoda. Nadal mi ona przeszkadza, bo wkurza mnie, że tak się zachowuje, ale teraz przynajmniej mam szansę to zrozumieć. I chyba jednak się z nią spotkam i rozmowa z nią trochę mi poukłada w głowie, bo sama nie wiem, co o tym wszystkim myśleć teraz.
Zauważyła, że niepotrzebnie chyba wcisnęła w ręce Sinead rolę pani porady, bo poczuła się z tym być może niezręcznie, dlatego uznała, że chyba najlepiej będzie na tym zakończyć ten temat. Nie chciała jej męczyć, tylko spędzić z nią czas, lepiej ją poznać, bo naprawdę lubiła Irlandkę i zdecydowanie chciała uniknąć zrażenia jej do siebie zamęczaniem swoimi obawami. Nie taki był cel tego spotkania. Oczywiście, chciała się czegoś dowiedzieć, ale nie dręczyć swoją osobą.
- Przepraszam... nie powinnam cię obarczać moimi głupimi problemami - powiedziała, uśmiechając się z zakłopotaniem. Mogła sobie te przemyślenia zostawić dla siebie.
Na szczęście z niezręczności wyrwał ją dźwięk zbliżających się kroków. Elena przeniosła wzrok w kierunku, z którego dochodziły i okazało się, że była to kelnerka, chcąca odebrać od nich zamówienie.
- Ja poproszę pieczone frytki z batatów z sosem jogurtowo-czosnkowym - powiedziała, posyłając następnie uśmiech Sinead. 

@Sinead Connelly
Odpowiedz
#17 (17.04.2019, 19:29 )
25 lat
oddała życie muzyce...
165 cm
...i serce też

Sinead nie siedziała Elenie w głowie, więc nie miała wglądu w kierunki, którymi podążała jej logika, więc na niej zachowanie szatynki sprawiało wrażenie, że Elena zaczyna grać w jakąś gierkę z fałszywym współczuciem, którym zamierza co ugrać. Tylko co? Na pewno żona przyjaciela miała priorytet w postaci pozbycia się swojej rywalki, to było logiczne, więc może to był jakiś sposób na zwrócenie uwagi Aileen, żeby spotkać się z nią i zaatakować albo próba przeciągnięcia na swoją stronę osób z otoczenia, które były jej przychylne i stąd wziął się zwrot akcji w jej zachowaniu właśnie tu i teraz, podczas ich wspólnej rozmowy. Jedno, czego Sinead była w tej chwili na stówkę pewna to, że Elena nie jest właśnie szczera. Jej wnioski były prawdopodobnie błędne, ale bardzo by była zaskoczona, gdyby spotkała kogoś, kto na takie zachowanie Elene zareaguje w inny sposób, taki bardziej pożądany przez żonę Jamesa. Najpierw ewidentnie była zła, że Aileen jest i komentuje posty Jamesa, a później zmieniła o niej zdanie w ułamku sekundy i zaczęła jej żałować. Kurczę! Gdzie sens i wiarygodność? Poza tym trudno uwierzyć, że ktoś ma tak dziwnie rozbudowaną empatię, że wzdycha i płacze nad kimś, kto mu zagraża i na kogo przed momentem był cięty. To było po prostu głupie, z której strony Sinead nie patrzyła i wzbudziło tylko jej podejrzliwość. Czyżby pomyliła się w stosunku do Eleny?
Dziewczyna nie znała też historii związku Eleny z jej przyjacielem. Słyszała co nieco, ale żadnych konkretów, więc zdawała sobie sprawę z tego, że nie może w pełni ocenić sytuacji, bo nie zna jej od każdej strony. Teraz tego żałowała, bo miała wiele okazji, żeby zapytać Jamesa o to, co dokładnie działo się przez ostatnie lata w jego związku z Eleną i jak to możliwe, że ta dziewczyna będąc matką jego dziecka wyszła z Iana. To ją od początku nurtowało, ale Elena na początku znajomości zrobiła na niej wrażenie bardzo sympatycznej oraz szczerej osóbki, więc Sinead uznała, że to musiało wynikać z jakiejś winy Jamesa i dalej w to nie wnikała. Teraz nie posiadała wiedzy potrzebnej, żeby ocenić Elenę i ogólnie zrozumieć, o co jej właściwie teraz chodzi i pluła sobie w brodę, że wcześniej jej nie zdobyła.
- Niestety ja nie znam waszej przeszłości. James się nie chwalił. Ale z tego co mówisz, to musieliście sporo przejść, więc rozumiem, że chcesz wyeliminować rywalkę - skomentowała wyznania Eleny o tym, jak myślała, że straciła Jamesa. Miała ochotę powiedzieć, że prawdziwa z Eleny Matka Teresa od kochanek swojego faceta, ale użarła się w język. Czy to była prawda, czy znowu jakaś gra i jeśli to była prawda, to co się stało, że tyle razy się rozstawali albo że James porzucał Elenę, tyle pytań! Sinead znała swojego przyjaciela i spodziewała się, że on mógł wiele razy zawinić. Lecz miała okazję go obserwować mnóstwo razy w ciągu ostatnich dwóch lat i widząc to, jaki jest w nią wpatrzony i teraz mając zgrzyt w zachowaniu Eleny zaczynała ją nawiedzać obawa, że to z żoną przyjaciela coś było nie tak. Sinead była mocno przewrażliwiona w stosunku do partnerek swoich sławnych kolegów. Zbyt dużo w życiu widziała i nie umiała ignorować dziwnych sygnałów. - Ale to ciekawe, że ponoć tak bardzo się kochacie, a James wymykał ci się z rąk trzy razy. Jest w ciebie tak wpatrzony, że trudno w to uwierzyć.
Była ciekawa, co usłyszy, choć Elena chyba próbowała się wycofać z tematu. Może wyczuła, że Sinead nie do końca jej wierzy? Dziewczyna uśmiechnęła się do kelnerki.
- Ja poproszę tylko zwykły sok pomarańczowy - poprosiła. To miejsce nie było dla niej, więc nie wysilała się na zamawianie z menu czegoś, co nazwą i składem jej nie przekonywało tylko po to, żeby spróbować. Soczek wystarczy, o!

@Elena Moore
Sinead Connelly


Odpowiedz
#18 (15.05.2019, 10:25 )
25 lat
Weterynarz, instruktor jazdy konnej
163 cm
James Moore jest panem jej serca

Kelnerka zebrała zamówienie i oddaliła się.
Elena nie pomyślała o tym, że jej zachowanie może być odebrane jako fałszywe. Bo i skąd? Nie patrzyła na siebie z boku, jedynie, jak zwykle zresztą, śmiało mówiła to, co myślała - wciąż jej prostolinijność istniała i choć bardzo się pilnowała podczas wszelakich wyjść z Jamesem, by nie mówić wszystkiego wprost, o czym pomyśli, to w takich okolicznościach, gdy nie było nikogo, kto mógłby się tej cechy jej osoby uczepić, czasem ta cecha się pojawiała. Tak jak i teraz, zamiast zachować dla siebie wnioski, do jakich doszła, nie omieszkała o nich powiedzieć i okazać, jak bardzo wpłynęły one na jej postrzeganie Aileen. Chciała być fair wobec niej, bo wobec niej samej praktycznie żadna z dziewczyn Jamesa taka nie była. Nie chciała być harpią bez uczuć i zrozumienia, a zauważyła jeszcze przed chwilą, że właśnie tak się zachowuje. Dlaczego od razu ją oceniła? Ze strachu? Z pewnością. Ale ile w tym było niesprawiedliwości? Okazało się, że sporo. I to miała sobie za złe, co bez wahania okazała i najwyraźniej zrobiła źle. Zapomniała, że nie powinna przed każdym od razu się otwierać, bo w gruncie rzeczy z Sine nie znały się tak dobrze i długo, Irlandka nie wiedziała, jaka Elena jest naprawdę i teraz niepotrzebnie wzbudziła w niej podejrzliwość, choć wcale nie miała nic złego w zamiarach. 
Rozumiała, że Sinead jest przewrażliwiona, bo kto by nie był, gdyby naoglądał się takich rzeczy, jak ona? Gdyby była na jej miejscu i wiedziała, że pewne kwestie z życia jej przyjaciela i jego żony wyglądają dość podejrzanie, pewnie byłaby bardzo podejrzliwa i ostrożna w wydawaniu osądów, jednak z nastawieniem takiego... spodziewania się określonych zachowań. To było normalne. Dlatego uwaga odnośnie rozstań Jamesa i Eli nie była ani trochę zaskakująca. Szatynka westchnęła i pokiwała głową w geście zrozumienia. 
- To bardzo skomplikowane... Właściwie już od początku, jak się poznaliśmy - powiedziała, wahając się chwilę, czy powinna na ten temat się wypowiadać, ale z drugiej strony miała do czynienia z przyjaciółką ukochanego, więc dlaczego miała jej nie powiedzieć, jak to wszystko wyglądało? Sam by jej pewnie to wyjaśnił, bez wahania, więc odważyła się trochę powiedzieć na ten temat - Na samym początku James był z Michelle, a do mnie przyczepił się Charles. Od pierwszych chwil znajomości to James mi się podobał, ale nie mam w zwyczaju rozbijać związków, a ponieważ Charles wydawał się być świetnym facetem, któremu zresztą najwyraźniej na mnie zależało... na początku naprawdę myślałam, że możemy być szczęśliwi, ale szybko się okazało, że Charles stracił mną zainteresowanie na rzecz czegoś zupełnie innego. I to, jak w ogóle doszło do tego, że pojawiła się Elyon to może James sam ci o tym opowie. W każdym razie był to czas, kiedy zaczęłam się dowiadywać od jego kolegów z zespołu, współpracowników, jakie miał podejście do dzieci, do kobiet, z którymi bywał i doszło do tego, że gdy dowiedziałam się o zajściu w ciążę, a bez wątpienia było to dziecko Jamesa, bałam się mu powiedzieć, że będzie ojcem... do dzisiaj okropnie sobie to wyrzucam, ale po tym, czego się dowiedziałam, spodziewałam się spławienia mnie alimentami i że każe mi zniknąć ze swojego życia. W końcu był wtedy z Michelle, to do niej wracał, więc... powiedziałam mu, że Elyon jest Charlesa. To był najgorszy błąd, jaki popełniłam. Bałam się, ale to mnie nie usprawiedliwia, ani trochę. W końcu i tak James się dowiedział, jaka jest prawda i ten czas był jednym z najgorszych w moim i zapewne w jego życiu. Po czasie James mi wybaczył, nawet obiecał, że będzie ze mną, ale potem wyciągnęły go z Yellowlair zobowiązania i oboje uznaliśmy, że lepiej będzie, jeśli zostawimy do jego powrotu sprawy takimi, jakimi były. A gdy wrócił... Tak się zdarzyło, że oboje wylądowaliśmy w szpitalu. Po pobycie tam zeszliśmy się na długo, z tym że w ukryciu. James wciąż tkwił z Michelle, a ja z Charlesem, w dodatku Charles kupił willę na pół z Ianem i tak się stało, że mieszkałam z Charlesem i Ianem... I wtedy, gdy w zasadzie oboje z Jamesem byliśmy praktycznie w pełni gotowi na to, żeby się wyplątać ze wszystkiego i być ze sobą... pojawiła się Lauren. Kleiła się do Jamesa w sylwestra, do mnie przykleił się podczas tej samej zabawy Ian... Spałam wtedy sama w pokoju dla gości, nie wiem, co się działo w nocy, a rano Lauren dobitnie dała do zrozumienia, że spędziła noc z Jamesem... - na chwilę przerwała, żeby sobie poukładać w głowie dalszą część tej opowieści. Kontynuowała - Pokłóciliśmy się wtedy okropnie, niczego konkretnego nie wyjaśniliśmy, a jakiś czas później Lauren poinformowała mnie, że jest w ciąży z Jamesem... Miałam wrażenie, że grunt usuwa mi się spod nóg. Mieliśmy być razem, byłam pewna, że James jest mi wierny. Straciłam nad sobą panowanie, poszłam do niego, co skończyło się paskudną awanturą, podczas której kazałam mu spieprzać do Lauren i to był mój kolejny błąd. Byłam pewna, że skoro chcąc być ze mną jednak z nią wylądował w łóżku, to widocznie mu tak bardzo na mnie nie zależy. I wtedy na dobre przyczepił się do mnie Ian. Zostałam sama z dzieckiem, James zajął się Lauren, więc sądziłam, że to jest to, czego rzeczywiście chce, że to ją jednak woli... To było bardzo pokręcone, sami doprowadziliśmy do paranoi, zamiast wyjść w końcu na prostą. Myślałam, że tak musi być, Ian zdawał się być dobrym człowiekiem, któremu na mnie zależy. A ja chciałam już wtedy tylko świętego spokoju, nie było mnie stać na to, by się wyprowadzić, Ian wyrzucił Charlesa, bo już wtedy bardzo dużo pił... Nie chcę się w to zagłębiać. W każdym razie minęło trochę czasu, James siedział z Lauren, ona opowiadała mi, jak jest cudownie, jak on się stara o nią... Myślałam, że jest szczęśliwy. I skończyło się ślubem z Ianem. Tylko szybko się okazało, że tak nie mogę. Z czasem dogadywaliśmy się coraz gorzej, mieliśmy kompletnie inne podejście do życia, zaczęliśmy się nawzajem męczyć, a ja nie umiałam na niego patrzeć jak na partnera, bo wciąż kochałam Jamesa... To było nie w porządku wobec nich obu i w dodatku nie mogłam znieść, jak Lauren się na nim uwiesza, że to ona dzieli z nim każdy dzień... Aż w końcu nie wytrzymałam tego. Gdy zobaczyłam go samego w centrum miasta musiałam z nim porozmawiać. On mnie na początku spławił, odszedł szybkim krokiem, ale byłam tak zdesperowana, żeby z nim szczerze porozmawiać, że goniłam go aż do Sullen Hides i tam powiedziałam, że wciąż go kocham. Nie spodziewałam się, że cokolwiek to zmieni, po prostu chciałam, żeby wiedział, że mam gdzieś to wszystko, co się między nami złego stało, żebyśmy mogli normalnie funkcjonować, mieliśmy przecież córkę... Nie wiem, o czym myślałam wtedy, po prostu musiałam mu to wszystko powiedzieć. Gdyby mi powiedział, że tak jest mu dobrze, to bym to zaakceptowała, musiałabym, bo nie mogłabym go unieszczęśliwić, odebrać mu tego. Ale wtedy on wyznał, że też mnie kocha. Nie masz pojęcia, jak bardzo mnie zaskoczył, bo byłam pewna, że może sobie wyjaśnimy niektóre rzeczy i każdy znów pójdzie w swoją stronę, ale na pewno nie czegoś takiego, że znów będziemy mieć szansę być razem... Wtedy podjęliśmy decyzję, że się zejdziemy. Potem wyjaśniliśmy sobie każdą jedną sytuację, która złożyła się na tak paskudny obrót spraw, także ten sylwester. Okazało się, że żadnej wspólnej nocy z Lauren wtedy nie było, a z czasem wyszło, że dziecko nawet nie było jego. Bardzo sprawnie to sobie wymyśliła, że złapie muzyka na dziecko i prawie by jej się to udało. 
Bardzo długo mówiła. Nie wdawała się zbytnio w szczegóły, to było bardzo ogólne nakreślenie tematu, ale uznała, że może jednak warto o tym powiedzieć. Parokrotnie się wahała, czy powinna o konkretnych sytuacjach mówić, ale przecież i tak by się o tym dowiedziała. Starczyło, że zapytałaby Jamesa, prawda? Brunet jej ufał, dlatego nie uważała za niestosowne odkrycie przed nią tej historii. Większość ludzi z jego otoczenia i tak ją mniej więcej znała, więc Sine także powinna, jako jego bliska przyjaciółka.
- Widzisz, że to jest bardzo pogmatwane, skomplikowane. Byliśmy młodzi i zbyt niedojrzali na taki związek. Popełniłam masę błędów, do dzisiaj mam sobie za złe, że nie miałam odwagi o niego zawalczyć. Nie wyjaśnialiśmy sytuacji na bieżąco, nie umieliśmy dojść do porozumienia... - dodała na koniec, trochę podsumowując ewolucję ich relacji - Sama go zapytaj, on z pewnością wyjaśni ci to lepiej, powie tak dużo, jak sam zechce. Ale teraz wiesz, jak było. To wygląda bardzo dziwnie, sama się zastanawiam, jak to możliwe, że mogłam sama doprowadzić do czegoś takiego, ale przeszłości nie zmienię. Mogę jedynie teraz mu to wszystko, co złego zrobiłam, wynagrodzić i staram się to robić jak tylko mogę. Żałuję bardzo tego straconego czasu.
Westchnęła głęboko, gdy skończyła mówić. Nie było jej łatwo wracać do tego czasu, ale jednak tak to wyglądało. Wiedziała, że popełniła całą masę błędów, ale nic nie mogła na to poradzić. Cieszyła się, że jednak to życie tak się potoczyło, że koniec końców mogli być razem, ale przeszłość z chęcią by zmieniła.
Teraz Sine mogła sama ocenić sytuację, wiedziała, jak sprawy się miały i mogła wyrobić sobie zdanie na temat Eleny. I wcale by dziewczyny nie zdziwiło, gdyby ta ocena nie była pozytywna, bo zasłużyła na krytykę. Nie była co prawda jak inne interesowne, próbujące na siłę trzymać przy sobie człowieka nie zważając na to, czy będzie szczęśliwy, czy nie, ale przyczyniła się w ogromnej mierze do cierpienia muzyka. I miała tego świadomość, dlatego teraz była bardzo ostrożna, by już nigdy nie być przyczyną smutku w jego przypadku.

@Sinead Connelly
Odpowiedz





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości