witaj w Yellowlair Oats
rejestracja  logowanie
yellowlair oats
north east england




Bus stop

#1 (28.09.2018, 01:17 )

Bus stop



Odpowiedz
#2 (27.03.2019, 17:40 )
19 lat
uczennica i wolontariuszka w schronisku
158 cm
chciałaby kogoś, ale nie znajdzie

strój

Emma powoli wracała do domu i jak wcześniej nie spieszyło jej się do powrotu, w trakcie drogi zmieniła zdanie i skręciła w kierunku najbliższego przystanku autobusowego. Jak zawsze połowę dnia spędziła w schronisku dla zwierząt, które od dawna było stałym punktem na jej życiowej mapie w Yellowlair Oats. Tam uciekała przed nudą i problemami, a im częściej tam bywała, tym lepsze relacje nawiązywała z osobami, które pracowały tam albo brały udział w wolontariacie, jak ona. Niestety ostatnio dziewczyna nie miała zbyt wielu powodów do radości, bo schronisko zbliżało się do zamknięcia, mimo że od miesięcy starali się pozyskać nowe fundusze i sponsorów. Było trochę lepiej niż w kryzysowym momencie, ale nadal źle i nic nie zapowiadało, że sytuacja schroniska się poprawi. Emma przejmowała się natomiast nie tylko losem biednych zwierzaków, które zostaną pozbawione spokojnego dachu nad głową i Bóg jeden wie gdzie trafią. Bała się o siebie. Oddała temu schronisku swoje serce i uczyniła z niego swój sposób na życie. Tylko tam czuła się dobrze. Nie mogła sobie wyobrazić, że tak ważnej części życia może jej zabraknąć. 
Miała ochotę na zrobienie sobie długiego spaceru z obrzeży miasta do centrum. Szła z słuchawkami w uszach. Biały kabelek ciągnął się od słuchawek do telefonu, który trzymała ukryty w kieszeni wygodnej, choć niezbyt efektownej bluzy. Była ubrana luźno, bo w schronisku nie liczył się szyk, tylko funkcjonalność i ciepło. Marzec bywa zdradliwy. Niestety w drodze powrotnej do domu okazało się, że ciepła bluza, dżinsy u tenisówki to może być za mało na wietrzysko, które hulało po mieście. Zdążyła dojść do Sullen Hides i tak po drodze zmarzła, że skręciła na przystanek autobusowy. Schowała się pod wiatą przed wiatrem. Czekała na jakiś autobus, który zabierze ją do centrum miasta.

@Alec Wood
Odpowiedz
#3 (02.04.2019, 20:06 )
23
sprzedawca w Acadia Book Store
182
sam

Alec od niedawna miał przyjemność mieszkać w tym uroczym mieście i w końcu kilka dni temu dostał nową pracę. Nie było łatwo o to, by znaleźć taką, w której nie będzie zmuszony do nadmiernego zajmowania sobą otoczenia, jak na przykład kelnerzy. Ich naczelnym zadaniem był kontakt z klientem, bycie uprzejmym i sprawienie, by klient był zadowolony. On unikał dużych skupisk ludzi, niekoniecznie pragnął tego typu interakcji i skupienia na nim. To już przerobił, skończyło się to źle, dlatego teraz miał dość duży dystans. Nie chciał być wyciągany na pierwszy plan, przed szereg i choć normalnie na co dzień był sympatyczny, to do bycia bardzo towarzyskim było mu daleko. Wyciągał wnioski z przeszłości i błędów, był ostrożny i wolał trzymać się raczej na dystans. Dlatego ta praca, jako sprzedawcy w księgarni bardzo mu odpowiadała. Mógł doradzić, jeśli ktoś potrzebował pomocy, co było raczej rzadszym zjawiskiem z powodu dokładnych opisów książek, jakie lądowały w dłoniach klientów, a także mógł coś polecić i bez problemu wywiązywał się ze swoich nowych obowiązków, które trudne wcale nie były. Szybko nauczył się, na czym polega ta praca, był sumienny i dokładny, więc już w pierwszych dniach samodzielnego wykonywania obowiązków właściciel był zadowolony, na co Alec odetchnął z ulgą. Zależało mu na pewnym zatrudnieniu, w dobrze płatnej pracy i o odpowiednim dla niego charakterze - teraz taką miał, dlatego starał się, by rzeczywiście mógł być jej pewny. Chciał spokojnie żyć i teraz to pragnienie miało się ziścić. 
Właśnie zakończył pracę i zadowolony z udanego dnia, ubrany w zieloną, wiatroszczelną kurtkę, czarne dżinsy i adidasy, powoli udał się na przystanek autobusowy, by wrócić do mieszkania. Na ramieniu wisiała mu torba, z której wystawał kawałek kabla od słuchawek, którego jeszcze nie wyciągnął, choć miał taki zamiar, ale plany pokrzyżował mu wyładowany telefon. Teraz chciał odpocząć, zająć się sobą, tym bardziej że teraz miał dostęp do wielu ciekawych książek i mógł sobie kupić na co miał ochotę, rabat pracowniczy kusił, a ponieważ bardzo lubił czytać, z przyjemnością wracał do domu. Tak zamierzał również dzisiaj, dlatego dość żwawym krokiem dotarł na przystanek i spoglądając przelotnie na osóbkę już tu obecną, stanął w komfortowej odległości, by nie powodować ani u niej, ani u siebie żadnego dyskomfortu. Oczekiwał na przyjazd pojazdu. 

@Emma Shepperd
Odpowiedz
#4 (14.04.2019, 17:37 )
19 lat
uczennica i wolontariuszka w schronisku
158 cm
chciałaby kogoś, ale nie znajdzie

Dziewczyna spojrzała na młodego mężczyznę, który też wszedł pod wiatę przystanku, ale na początki nie zwróciła na niego poważniejszej uwagi. Tylko popatrzyła, ale to nie był żaden znajomy, więc nie męczyła go długo swoją uwagą. Zwykle Emma nie lubiła ściągać na siebie uwagi innych ludzi na przystankach autobusowych, w autobusach, na ulicy albo w sklepach. Była dziewczyną introwertyczną i nawet troszkę nieśmiałą, albo inaczej mówiąc nieobytą w kontaktach z ludźmi. Umiała przezwyciężyć swój strach przed zagadaniem do kogoś, ale na co dzień wolała stać sobie w kącie niezauważona i zajmować się sobą, a nie prowadzić pogawędki z przypadkowymi osobami. Nie znosiła sytuacji, kiedy ktoś ją zaczepiał, bo koniecznie chciał sobie z kimś pogadać na ławeczce na przystanku, więc ona tego nie robiła. Nie rób drugiemu, co tobie niemiłe to bardzo mądre powiedzenie. 
To było tylko jej pierwsze wrażenie. Emma nudziła się na prawie opustoszałym przystanku, a jej oczy w naturalny sposób poszukiwały jakiegoś żywego obiektu do obserwacji, a tak się składało, że jedynym takim obiektem był chłopak, który stał na tym przystanku razem z nią. Też nie robił nic ciekawego i pewnie by nie przykuł uwagi dziewczyny, ale Emma lepiej przyjrzała się jego twarzy i odniosła wrażenie, że ona go skądś zna. Tak, tak! Na pewno znała tą twarz! Dziewczyna potrzebowała tylko momentu, zanim przypomniała sobie, skąd kojarzy tego człowieka. Jakiś czas temu widywała jego twarz na stronach z plotkami o gwiazdach.
- Przepraszam... - zagadnęła niepewnie po wyjęciu słuchawek z uszu. - Alec Wood?
Możliwe, że to było tylko uderzające podobieństwo, ale musiała się dowiedzieć! Chłopak był łudząco podobny do wokalisty brytyjskiego boysbandu, który do niedawna był popularny, ale jeśli to był on to zagwozdką jest, co robił w Yellowlair Oats, do tego na przystanku autobusowym! Nietypowe miejsce jak na kogoś takiego.

@Alec Wood
Odpowiedz
#5 (17.04.2019, 22:55 )
23
sprzedawca w Acadia Book Store
182
sam

To dobrała się dwójka introwertyków wolących raczej być niezauważalnymi, niż ściągać uwagę!
Alec wolał nie inicjować kontaktu, co było również związane z jego rozpoznawalnością. Na jego osobę różnie reagowano, od zignorowania faktu, że przechodzi obok, co lubił najbardziej, aż do fascynacji i pytań o jego plany związane z muzyką, których, nie ma co tu kryć, nie miał i nie chciał mieć. Nie podołał brutalnemu showbiznesowi, dał się wciągnąć w nieodpowiednie towarzystwo, wkręcił się w imprezowanie bez granic i nim się obejrzał, jego wielkie, spełniające się marzenie rozpadło się jak domek z kart, choć miał ogromne możliwości, by rozwinąć karierę, bo rozpęd, jaki nabrali, przyjął nieoczekiwane rozmiary. Popularność przyszła bardzo łatwo, w końcu boysbandy mają wzięcie u młodych dziewcząt, dobry menager załatwiał im pojawianie się na imprezach o dużym rozgłosie, kawałki były chwytliwe, muzycy byli świetni, on brzmiał dobrze i miał odpowiedni wygląd do tego, by ściągać całe rzesze nastoletnich fanek, jak zresztą cały zespół. Nie trafiło na nieurodziwych chłopaków i to też był ich atut. Ale to wszystko okazało się być mało istotne, gdy on przestał pracować na równi z resztą, zaczął być arogancki, zarozumiały, złośliwy i wręcz chamski. Gdy sobie przypominał, jak traktował ludzi wokół siebie, co zdecydowanie pogorszyłą świadomość nadchodzącego sukcesu, miał ochotę sam siebie walnąć pięścią prosto w nos. Albo zasadzić sobie takiego kopa w cztery litery, by przez tydzień nie mógł na nich usiąść. Teraz widział swoje błędy, ale wciąż zachodził w głowę, jak mógł dopuścić do aż takiej nieostrożności, jak mógł zastąpić wieloletnich przyjaciół ledwo co poznanymi ludźmi, odwodzącymi go od tego, o czym marzył. Do dnia dzisiejszego w głowie mu się to nie mieściło. Miał tylko nadzieję, że chłopaki kiedyś mu wybaczą. Nie liczył na nic więcej, nie marzył nawet o tym, by mógł znowu mieć z nimi normalny kontakt, bo po tym, co zrobił, sam nie chciałby mieć z sobą cokolwiek wspólnego. Ale o przebaczeniu bardzo marzył.
Nie spodziewał się zaczepienia ze strony dziewczyny stojącej razem z nim na przystanku, dlatego gdy wybrzmiał w jego uszach jej głos, obrócił się w jej stronę wyraźnie zaskoczony. Niestety, był rozpoznawalny, zdawał sobie z tego sprawę, ale liczył na to, że w Yellowlair nie będzie doświadczał rozmów zaczynających się od upewnienia, czy on to rzeczywiście on. Z drugiej strony teraz każda młoda osoba przynajmniej słyszała czy czytała o rozpędzających się zespołach, które zwracały szczególną uwagę, więc czy powinien się dziwić? Nie chciał tego zainteresowania, a w każdym razie wolałby nie być tak szybko identyfikowany, bo raczej nie posiadał szczególnie wyjątkowego typu urody, ale musiał się z tym pogodzić. Nie da się tak do końca uciec przed przeszłością...
Szybko się otrząsnął, bo nie chciał, by nieznajoma poczuła się dziwnie z powodu takiej a nie innej reakcji i uśmiechnął się lekko.
- Tak, to ja - odpowiedział uprzejmie, choć ta sytuacja nie była dla niego sympatyczna, bo uświadomiła mu, że choćby bardzo chciał, nie jest w stanie całkiem odciąć się od przeszłości. Ukłuło, decydowanie. Taka szpila specjalnie od losu. No cóż, musiał odpokutować za to, co się stało. I nauczyć się żyć normalnie sam ze sobą. Nie chciał już nigdy nikogo krzywdzić swoim zachowaniem i choć miał w zwyczaju raczej rezygnować z rozmowy, niż ją podtrzymywać, unikać zbędnych konwersacji ciągnących się i zmuszających do interakcji, to niepewność w głosie dziewczyny skłoniła go do tego, by w tym momencie nie sprawić jej zawodu. Wystarczająco wielu ludzi zawiódł, teraz już nie mógł nikomu tego zrobić. Nie chciał. 
Chciał coś jeszcze powiedzieć, tylko nie wiedział co. Dlatego zamilkł po tej krótkiej odpowiedzi. Nie za dobrze mu szło nawiązywanie znajomości, wycofał się dość mocno i teraz ciężko było mu wyjść z tej taktyki obcowania z ludźmi. 

@Emma Shepperd
Odpowiedz
#6 (19.04.2019, 18:03 )
19 lat
uczennica i wolontariuszka w schronisku
158 cm
chciałaby kogoś, ale nie znajdzie

Emma nie miała pojęcia o problemach, które miał Alec, bo w oficjalnych źródłach mówiło się mało na temat okoliczności jego zniknięcia ze sceny. Była tego bardzo ciekawa, bo co prawda przekonała się w swoim życiu, że boysbandy to są wykonawcy sezonowi i po roku, dwóch, a czasami trzech najczęściej znikają i ich miejsce zajmują kolejny piękni i młodzi, którzy mają za zadanie podbić serca nastolatek, ale miała wrażenie, że zniknięcie tego konkretnego zespołu odbyło się troszeczkę inaczej niż dziewczyna przyzwyczaiła się oglądać. Zwykle było tak, że jakiś zespół młodych chłopaków wskakiwał na szczyt, trochę się na nim kręcił, a później powoli opadał, ustępując miejsca jakim następcom. Takie zespoły rzadko znikały bez słowa. Najczęściej albo kontynuowały karierę, ale na znacznie mniejszą skalę i dla grupy oddanych fanów, albo grupa kończyła działalność, ale przynajmniej część jej członków próbowało sił w solowych piosenkach. Z Aleciem to się jakby dziwnie skończyło, bo zespół zniknął, słuch zaginął i koniec. To nie jest typowy finał, więc wzbudził ciekawość Emmy. Nie była wykształcona muzycznie, ale jak fan muzyki interesowała się przeróżnymi wykonawcami, a gwiazdy brytyjskiej sceny znała doskonale, tak samo te z przeszłości, jak obecnie będące na fali. Rozpoznanie przez nią mężczyzny na przystanku autobusowym było tylko kwestią czasu.
- Co pan tu robi? - zapytała. To z pozoru mogło być durne pytanie, ale czy zadane znanej osobie może tak dziwić? Twarz tego chłopaka do niedawno oglądało się na różnych portalach w internecie, na stronach o muzyce albo z plotkami o gwiazdach, a dziewczyny lubiły plotkować na jego temat. Wydawali piosenki, nagrywali teledyski i grali koncerty, więc na pewno żyli na wysokim poziomie. Zobaczenie kogoś takiego na przystanku autobusowym w Yellowlair Oats było strasznie nietypowe.
Nieważne czy to był wielki Londyn czy mniejsze Yellowlair, nie da się uciec od przeszłości. W każdym razie nie tak szybko, bo pewnie z czasem sława Aleca wygaśnie i ludzie przestaną go kojarzyć, ale na razie nie było na to szans. Zobaczenie sławnego człowieka to zawsze jest sensacja, chyba że ktoś przyzwyczai się do widoku takich osób, a z powodu osławionej Auerate Avenue sporo ludzi z Yellowlair radziło sobie z widokiem gwiazd. Emma też. Pewnie nie każda tak młoda dziewczyna z tego miasta umie zachować zimną krew na widok sławy, ale ona miała z tym jako takie doświadczenie. Miała już w przeszłości okazję zagadać do Jamesa Moore'a i jego żony, później przypadkiem za miastem spotkała Jace'a Hudsona, a parę razy zdarzyło jej się wymienić kilka komentarzy na Instagramie z Angelo Blackhawkiem. Nie była koleżanką żadnej sławnej osoby, ale trochę się z nimi obyła i Alec miał szczęście, że padło na nią. Rozpoznała go, ale była daleka od robienia sensacji, jakby zobaczyła małpę, która uciekła z zoo.

@Alec Wood
Odpowiedz
#7 (02.05.2019, 23:27 )
23
sprzedawca w Acadia Book Store
182
sam

I bardzo dobrze, że nigdzie nie było otwarcie przekazane, dlaczego zespół się rozpadł, bo same spekulacje o najróżniejszej maści były trudne do przełknięcia, a co dopiero, gdyby wszyscy wiedzieli, jak to wyglądało naprawdę. Musiałby chyba zamieszkać w bunkrze i w jakiś sposób ogarnąć zaopatrywanie się w jedzenie i picie... Z trudem akceptował to, co się wydarzyło i wolał, by prawda nie została ujawniona przed opinią publiczną. Najlepszą opcją były różne domysły, mniej lub bardziej zgodne z rzeczywistością, o których niedługo wszyscy zapomną, niż gdyby byli świadomi, że Alec nie poradził sobie z samym sobą. Bardzo chciał to zmienić, ale nie mógł. Nie mógł cofnąć czasu i naprawić błędów, zmienić swojego zachowania, by nikogo nie skrzywdzić słowami czy zachowaniem. Mógł jedynie wyciągnąć wnioski z własnych błędów i więcej ich nie popełnić. Wtedy, miał nadzieję, zostawi przeszłość za sobą, ale na to potrzeba było czasu. 
Emma zaskoczyła go po raz drugi, kiedy zwróciła się do niego w tak oficjalnym tonie. Nie spodziewał się, że ktoś w wieku... na oko siedemnastu lat będzie mówił do niego per pan, wydawało mu się to bardzo egzotyczną opcją, ale jednak właśnie tak został określony. Czy on wyglądał na tak starego, by mówić do niego pan? Nie był przecież nikim ważnym, by zwracać się do niego w taki sposób, od jakiegoś czasu słuch o nim zaginął, on zaszył się najpierw u rodziców, teraz w Yellowlair, w zasadzie nie był nikim nadzwyczajnym. Ot, szary człowiek, tyle że bywał rozpoznawany. Miał szansę, chwilę sławy, ale to się skończyło i już nie wróci.
- Proszę... tylko nie pan. Jestem po prostu Alec - odpowiedział nieco zmieszany i podał jej rękę na powitanie. Miał ogromną nadzieję, że łatwo Emmie przyjdzie przejście z nim na znacznie luźniejszą formę rozmowy, skoro już nawiązała z nim kontakt. Wolałby też nie poruszać tematu jego przeszłości, ale spodziewał się, że póki ludzie pamiętają i temat był dość świeży, raczej nie będzie w stanie tego uniknąć. Musiał odpokutować, dlatego jej kolejne pytanie wcale go nie zaskoczyło. 
- Szczerze mówiąc wracam z pracy do mojego mieszkania. A ty, co tutaj robisz? - zapytał, próbując nieco zejść z kręcenia się wokół niego w tej rozmowie i zająć dziewczynę mówieniem o czymś innym, niż ciągnięciem go za język, ale jeśli by dociekała, to był gotów odpowiedzieć na jej pytania. Na pewno nie odkryje przed nią kart, ale z pewnością nie zostawi jej na tym przystanku ani nie ofuknie. Teraz przyjemność sprawiał mu widok zadowolonych ludzi, którzy mieli z nim kontakt. Nie każdy z zadowoleniem kończył z nim konwersację, ale jeśli się udało sprawić, by ktoś się uśmiechał, to sam był naprawdę szczęśliwy.
Dziękował w duchu za to, że Emma nie zrobiła sensacji ze spotkania go, tylko raczej podeszła bardzo spokojnie i zwyczajnie z nim rozmawiała. Był jej za to bardzo wdzięczny i miała ogromny plus na koncie. Gdyby zachowała się skrajnie inaczej prawdopodobnie Alec uciekłby z tego przystanku i wolał wracać pieszo... 

@Emma Shepperd
Odpowiedz
#8 (15.05.2019, 17:39 )
19 lat
uczennica i wolontariuszka w schronisku
158 cm
chciałaby kogoś, ale nie znajdzie

Alec nie był stary, ale zdaniem Emmy osobom znanym należał się szacunek. Lubiła być miła wobec takich osób, nawet jeśli była zbyt oficjalna. To było lepsze od spoufalania się do tego stopnia, że znanego artystę brało zniechęcenie do fana. Emma miała problem ze zrozumieniem niektórych swoich koleżanek, które na widok ulubionego muzyka (dzięki bogatej Auerate Avenue w Yellowlair Oats słynnych twarzy nie brakowało!) darły się, żeby zwrócić jego uwagę, łaziły za nim, gładko przechodził na "ty" albo rzucały jakieś nietaktowne uwagi lub łapały go poufale za ręce. Przesadne spoufalanie się z kimś jest bardzo złe i Emma miała obawy, że popełni dokładnie ten sam błąd, kiedy zapomni się podczas spotkania z kimś popularnym. Z dwóch skrajności wolała oficjalny ton. Jest bezpieczniejszy. Znani ludzie są w końcu różni. Jedni nie mają problemu z przejściem na "ty" z fanem i chętnie z nim rozmawiają, a inni są nadęci i traktują fanów jako gorszy gatunek. Emma przekonała się o tym na własnej skórze podczas spotkania z Jacem Hudsonem, którego postawa bardzo ją rozczarowała i może nawet trochę dotknęła.
- Z pracy? - od razu zapytała z ciekawością w głosie. Nieważne jak Alec będzie się starał, nie uda mu się odwrócić uwagi Emmy od swojej osoby, bo dziewczyna nie była zainteresowana opowiadaniem obcemu człowiekowi o sobie. Nie uważała tego ani za potrzebne, ani za interesujące, z kolei on był bardzo interesującym człowiekiem, o którym chciała dowiedzieć się czegoś więcej niż można wyczytać w gazetach. Wzbudzał zainteresowanie swoim nagłym zniknięciem ze sceny, więc nie można winić ciekawskiej młodej osóbki za to, że chciała dowiedzieć się czegoś więcej na ten temat, gdy nadarzyła się okazja ku temu. - Pracujesz tutaj? Jak to?
Płynnie przeszła na "ty", ale nie rezygnowała z zadawania pytań i nie ukrywała, że jest bardzo zaskoczona tym, że widzi Aleca w Yellowlair Oats i tym, że prawdopodobnie tutaj pracuje, a do tego jeździ autobusami. Praca mogła oznaczać koncert albo spotkanie z fanami w jakimś klubie (nawet jeśli Emma nic na ten temat nie słyszała, gdyż mogła ją ta informacja ominąć), ale autobus?
- Ja też wracam do domu - dopowiedziała, aby nie zostawić jego pytania bez odpowiedzi, chociaż uważała, że mówienie o sobie nie jest niczym interesującym w obliczu takiego człowieka jak Alec Wood.

@Alec Wood
Odpowiedz
#9 (03.06.2019, 12:16 )
23
sprzedawca w Acadia Book Store
182
sam

To prawda, że dużo lepszym wyjściem w przypadku osób sławnych był oficjalny charakter rozmowy, bo zdawał sobie sprawę, jak to potrafi męczyć, gdy ktoś na siłę ogranicza przestrzeń osobistą, uwiesza się na człowieku albo traktuje z założenia jak swojego kumpla. Na początku to może być nawet sympatyczne, ale już po niedługim czasie zaczynało to męczyć. On nie miał okazji przekonać się, jak to jest, gdy fani dorastają razem z nim, bo zdecydowanie zbyt krótko istniał w tym świecie muzycznym, ale znał tego początki, gdy fani z reguły byli w jego wieku lub młodsi i w tym względzie Emma miała rację, jej podejście było najlepszym wyjściem z sytuacji. Choć on wolał normalność, traktowanie go jak każdego Smitha, który niczym się nie wyróżnia. Ta anonimowość była mu niebywale potrzebna, albo przynajmniej poczucie choć namiastki tego bycia nierozpoznawalnym. Na razie nie mógł na to liczyć, ale jeszcze trochę i być może będzie mu to dane.
Domyślał się, że nie będzie łatwo odwrócić uwagi nowej znajomej od swoje osoby i jego życia. Zniknięcie ze sceny narobiło dużo więcej szumu, niż można by przypuszczać, do tego stopnia, że niektórzy radzili na tym zbudować nową karierę, ale Alec uciekał od jakiejkolwiek kariery jak tylko daleko mógł. Nie zmieniało to jednak faktu, że było to szalenie ciekawe zjawisko dla wszystkich, którzy śledzili poczynania młodych zespołów, szczególnie te bardziej emocjonalnie związane z daną grupą. Chłopak potrafił to zrozumieć, sam kiedyś był tym, który był na bieżąco z życiem swoich idoli, dlatego nie zamierzał się z tym spierać. Emma była wyraźnie zafascynowana możliwością dowiedzenia się czegoś więcej, a on nie chciał jej rozczarować. Jeszcze jakiś czas temu uciąłby rozmowę i pewnie poszedł do mieszkania na pieszo, byle uniknąć konwersacji, ale walczył na co dzień z niechęcią do nawiązywania kontaktów, by nie skończyć niczym taki stary, zrzędliwy mruk. Wtedy straciłby szansę na normalne, spokojne życie, narobiłby sobie pewnie wrogów, albo zostałby całkiem sam jak palec, a tego też nie chciał i nie wolno mu było zresztą do tego dopuścić, jak radził mu specjalista. Musiał próbować przełamywać takie niechęci i sam widział, że te starania przynoszą efekty. Już nie był tak wycofany, choć wciąż pozostawał mocno powściągliwy. Ale robił postępy!
- Tak... w księgarni, niedaleko - odpowiedział najpierw, wahając się nad zdradzeniem miejsca pracy, ale szybko uświadomił sobie, że pewnie następne pytanie będzie tego właśnie dotyczyło, więc od razu na nie odpowiedział. Zaskoczenie dziewczyny wcale nie było dziwne. On sam byłby zaskoczony, gdyby nagle zobaczył w małej miejscowości kogoś znanego, kto w dodatku gdzieś w okolicy pracuje, a na dokładkę czeka na autobus, zamiast poruszać się własnym samochodem. Mógłby teraz zacząć wciskać jakiś kit, że woli dbać o zmniejszenie się korków, albo o planetę, by kolejny pojazd nie zanieczyszczał powietrza, jak to robili jego dawni znajomi, tylko... po co? Zastanowił się chwilę, by odpowiedzieć na postawione kolejne pytanie, po czym zmów się odezwał - Cóż... powiedzmy, że trochę zmieniły się moje plany życiowe.
Uśmiechnął się lekko, by jego wypowiedź nie niosła jakiegoś negatywnego wydźwięku, bo wcale nie miała taka być. Nie chciał spławiać Emmy, sprawić jej przykrości czy też skłamać, dla jednocześnie nie za bardzo chciał zdradzać więcej szczegółów, dlatego spróbował delikatnie uniknąć pełnej odpowiedzi, ale też jednak dać dziewczynie choć namiastkę prawdy. Reszty zawsze mogłaby próbować się domyślić i nie było powiedziane, że zawsze będzie milczał na temat swoich błędów. Przynajmniej na razie po prostu nie mógł o nich mówić z przyczyn osobistych i z powodu rad, jakie otrzymał od rodziców. Musiał poczekać, aż wszystko przycichnie. 
- Też z pracy? - zapytał mimo wszystko ciekawy, jak ludzie żyją w Yellowlair Oats, szczególnie ci młodzi. W ogóle interesował się coraz bardziej tym miastem, w jego mniemaniu intrygującym, bo łączyło warunki większego miasta z tymi wiejskimi. Fascynujące. Wiedział, że to jest miejsce do życia dla niego!

@Emma Shepperd
Odpowiedz
#10 (09.07.2019, 18:46 )
19 lat
uczennica i wolontariuszka w schronisku
158 cm
chciałaby kogoś, ale nie znajdzie

Emma mogła sobie  wyobrazić, że anonimowość to wielkie marzenie muzyka takiego jak Alec, czyli takiego, który doświadczył nadmiaru sławy i jej męczących elementów, takich jak drące się fanki, brak osobistej przestrzeni i śledzenie codzienności przez media zajmujące się plotkami. Umiała wczuć się w drugiego człowieka, ale mimo wysokiego poziomu zrozumienia nawet dla niej trudne było pełne wczucie się w skórę człowieka sławnego. Dla przeciętnego człowieka to coś zupełnie nieosiągalnego i abstrakcyjnego, więc mimo najszczerszych chęci dziewczyna nie była w stanie zachowywać się tak, jak najbardziej chciałby tego znany człowiek. Trudno wyczuć, czego pragnie osoba, której życiem żyje kawał młodzieży na świecie i który na pierwszy rzut oka ma wszystko, o czym można zamarzyć.
Informacja o pracy w księgarni była dalece zaskakująca, aż dziewczyna z jeszcze większą uwagą popatrzyła na młodego mężczyznę, nawet z lekkim niedowierzaniem. Przez chwilę wyglądała jak pies tropiący, które próbuje między wierszami wyniuchać kłamstwo albo ukryty przekaz o niechęci do prowadzenia rozmowy. O dziwo informacja o księgarni wcale nie brzmiała jak rzucona na odwal się, żeby natrętna gówniara się oczepiła. Ani jako żart.
- W księgarni? - zapytała. Nie chciała wchodzić w szczegóły cudzego życia. Alec był jej obcy i mógł w ogóle nie chcieć o sobie opowiadać. To było nawet bardzo zrozumiałe, jeżeli pamiętać o nagłym końcu kariery zespołu. Mogło stać się tam coś, co było tak poważnego, że były muzyk nie chce o tym opowiadać, jednak zainteresowanie Emmy od razu wzrosło i co zrobić, nie można jej za to winić... fani byli ciekawi. Należała im się jakaś informacja, bo dla wielu młodych nagły koniec kariery był jak tragedia. - Strasznie... radykalna zmiana. Jeśli mogę wiedzieć, skąd taki pomysł na siebie?
Nie chciała skupiać uwagi tylko na Alecu, skoro zadał jej pytanie odnośnie jej osoby. To by było niegrzeczne, bo nawet jeżeli Alec pytał ją z kurtuazji, a nie ze szczerzej ciekawości (tak jej się wydawało, niby co w niej ciekawego?) to zignorowanie jego pytań i zadawanie dalej swoich było bardzo nie na miejscu.
- Poniekąd. Ze schroniska dla zwierząt, jestem tam wolontariuszem - wyjaśniła pokrótce.

@Alec Wood
Odpowiedz





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości