witaj w Yellowlair Oats
rejestracja  logowanie
yellowlair oats
north east england




Sushitto Food Truck

#1 (28.09.2018, 01:33 )

Sushitto Food Truck



Odpowiedz
#2 (07.12.2018, 16:21 )
25 lat
bezrobotny...
178 cm
... i samotny

Szedł właśnie przez Sullen Hides, włócząc się po mieście tak naprawdę kompletnie bez sensu. Niedawno dowiedział się od Dylana, że w tym stronach jest sporo lokali z prywatnymi biznesami i warto tutaj zajrzeć w poszukiwaniu pracy, więc Michaela przy pierwszej lepszej okazji przywiało właśnie do Sullen Hides, żeby rozejrzeć się za czymś, co mogło przynieść mu wreszcie trwałe zarobki. Nie pomyślał niestety o przygotowaniu sobie informacji z internetu, czy gdzieś jest poszukiwany pracownik, więc błądził na oślep między kamienicami, w których znajdowały się lokale różnych przedsiębiorstw. Oczywiście można łatwo się domyślić tego, że jego poszukiwania skończyły się fiaskiem i po godzinie marznięcia na ulicy zrezygnowany Michael postanowił wrócić do domu. Miał poczucie zmarnowanego czasu, a coraz częściej nachodziło go też wrażenie zmarnowanego całego życia. Jak jego żywot by się potoczył, gdyby nie zachowywał się parę lat temu jak zbuntowany idiota i teraz by kończył studia? Na pewno by znalazł jakąś pracę, a tak... tak miało wyglądać całe jego życie? Bujanie się z jednej sezonowej pracy do innej, łapanie się fuch za hańbiące płace, żeby tylko przetrwać i bycie ścierką na dnie rynku pracy? Cranham coraz częściej tak właśnie się czuł i nie była to dobra oznaka.
Był w trakcie drogi powrotnej do centrum i swojego (swojego... oczywiście Dylan płacił większość rachunków, bo Michaela nie było na to stać!) mieszkania, kiedy zauważył kątem oka coś, co wyglądało jak wymalowana ciężarówka i zwróciło jego uwagę. Food truck? Słyszał, że taka moda przychodzi zza oceanu, więc na widok charakterystycznego pojazdu z wystawionym cennikiem oczywiście się nim zainteresował, jako prawdziwy fan niezdrowego jedzenia. Musiał spróbować każdego fast fooda, który mijał, więc oczywiście skręcił na placyk, na którym stał food truck i zaczął przyglądać się menu zapisanemu na tablicy przed samochodem. Kebab, cheeseburger, hot dog, tortilla, buritto... co tu wziąć? Miał ochotę na wszystko, ale coś musiało pójść na pierwszy ogień. Dylematy Michaela. Jak zawsze gastronomiczne. Najpierw opychał się niezdrowymi świństwami, a później dziwił się, że wieczorami ma niestrawność albo inne nieprzyjemności żołądkowe lub że nie udaje mu się zrzucić kilogramów, których chętnie by się pozbył, ale nie umiał odmówić sobie smakowitego fast fooda.

@Meredith Douglas
Odpowiedz
#3 (09.12.2018, 18:38 )
25 lat
nieambitnie telemarketerka
166 cm
goni nieosiągalnych

Meredith miała dziś za sobą okropnie cięzki dzień w pracy i właśnie wracała do domu w kiepskim humorze. Każdy nowy dzień przynosił jej coraz większą nienawiść do pracy, z którą męczyła się od prawie kilku lat, bo od momentu zamieszkania w YellowlaIr Oats. Była wtedy tuż po szkole i nie miała żadnego doświadczenia zawodowego, a zasuwać na kasie w markecie nie chciała, więc wzięła się za pracę w call center, która wtedy wydawała jej się niezłą robotą przejściową, zanim uda jej się znaleźć coś bardziej wartościowego. Robotą przejściową. To miała być praca góra na kilka miesięcy, zanim dziewczynie uda się znaleźć coś lepszego, ale minęły lata, a ona wciąż za psie pieniądze męczyła się w jednym z najgorszych i najbardziej pogardzanych zawodów, które można sobie wyobrazić. Najgorsze, że nie widziała dla siebie lepszych perspektyw. przez krótki czas szukała pracy, ale poza robotą w spożywczaku nie dostała innej oferty, więc odpuściła i kisiła się w czymś, co od biedy można nazwać biurem, wydzwaniając do numerów wylosowanych przez komputer i słuchając tysięcznej odmowy, inwektyw albo licząc, który dzisiaj raz słyszy sygnał nieodbieranego telefonu. Ta praca była lekka na początku, ale z czasem stała się koszmarem nie do zniesienia. Odpornosć Meredith na opryskliwych rozmówców zaczynała się kurczyć, a ona czuła się tak wypalona, że każdego ranka na myśl o pójściu do pracy chciało jej się jednocześnie płakać, rozwalać wszystko na swojej drodze i wieszać się na żyrandolu w swojej sypialni. Nienawidziła swojego życia.
Dzisiaj miała wybitnie parszywy humor, bo miała za sobą wyjątkowo dużo nieprzyjemnych rozmów telefonicznych z osobami, które nie rozumiały, że dzwonienie do nich to jej zasrany zawodowy obowiązek, to nie ona złośliwie, tylko komputer losowo wybiera konkretne numery telefonów, a zwykły telemarketer też musi z czegoś żyć i taka praca nie jest jej marzeniem, a koniecznością. Po paru wyzwiskach na swój temat, pretensjach, że telefonem obudziła komuś dziecko i zaciskaniu zębów przez osiem godzin, żeby nie palnąć riposty, która nawijała jej się na usta, z ulgą opuściła pracę, ale wyjście z budynku wcale nie poprawiło jej humoru. Na domiar złego nie zdążyła na autobus i zamiast czekać na kolejny, postanowiła wrócić do domu pieszo, choć musiała przejść w tym celu kawał miasta. Może przynajmniej ochłonie. Zauważyła nieopodal podążanej drogi charakterystyczny samochód, który przyciągnął jej uwagę. Na widok food trocha poczuła, że jest okropnie głodna... do niedawna miała ściśnięty z nerwów żołądek, ale teraz rozluźniła się po wyjściu z pracy i zdała sobie sprawę, że nic dzisiaj nie jadła.
Bez zastanowienia podeszła do food trucka, mając nadzieję, że zjedzenie czegoś niezdrowego i smacznego przy okazji poprawi jej zszargany humor. Zapatrzyła się na menu, zbliżając się do kasy i.. bum! Wlazła prosto w chłopaka, który właśnie coś kupował.
- Ojejku, przepraszam! - krzyknęła odruchowo i cofnęła się z zażenowaniem. Weszła prosto w Michaela. To nie był jej dzień...

@Michael Cranham
Odpowiedz
#4 (15.12.2018, 17:45 )
25 lat
bezrobotny...
178 cm
... i samotny

Oho! Czyli spotkały się osoby, które dzisiaj nie miały najlepszego dnia! A właściwie, los postanowił ich ze sobą spotkać, gdyż ich niespodziewany kontakt nie był planowany ani prze Michaela, ani przez Meredith. Przecież dziewczyna wcale nie chciała wleźć w chłopaka, który właśnie był zajęty kupowaniem sobie czegoś na poprawę humoru. Kiepski humorek mógł im obojgu utrudnić dogadanie się, bo Michael może na co dzień był chłopakiem bardzo spokojnym, łagodnym i naprawdę potrzebował poważnej prowokacji, żeby dać sobie zepsuć humor jeszcze bardziej i zostać sprowokowanym do złości, ale dzisiaj jego nastrój i zachowanie wykraczały poza wszelkie granice charakterologiczne Cranhama. Im dłużej nie mógł znaleźć pracy, tym większa frustracja w nim rosła, co było zupełnie normalne w przypadku człowieka, który chciał wreszcie poczuć się stabilny życiowo. Od przeprowadzki do Yellowlair Oats minęło sporo czasu, a on wciąż nie mógł znaleźć godziwej pracy, która pozwoli mu w miarę się usamodzielnić, zamiast żyć na garnuszku kuzyna. Nie chciał się wyprowadzać od Dylana, bo we dwóch świetnie im się mieszkało i wydawało mu się, że kuzyn też nie chce, aby Michael wyjeżdżał, ale drażniło go, że nie może dokładać się co miesiąc do czynszu i rachunków, bo nie zawsze było go na to stać. Starał się rekompensować to pracą gosposi domowej, ale bieganie z fartuszkiem i wałkiem do ciasta też stawało się irytujące. Chciał po prostu pracować i żyć. Tak, jak chciał i jak planował przed przyjazdem do Yellowlair. Zaczynał odnosić wrażenie, że miał zbyt wygórowane wymagania co do własnego życia.
Właśnie wybrał sobie pyszną tortillę. Odebrał ją od sprzedawcy, zapłacił i wypełnił prawie po brzegi czosnkowym sosem, który uwielbiał. Miał właśnie przymierzyć się do pierwszego gryza i powoli zbierał się do odejścia do food trucka. I właśnie wtedy pojawiła się ona. Meredith. Dokonała wejścia smoka, włażąc prosto w Michaela, który cały się zatrząsł od niespodziewanego uderzenia, tortilla prawie wypadła mu z rąk, a on ścisnął ją odruchowo i cały czosnkowy sos wystrzelił na czarną marynarkę, którą młody mężczyzna miał na sobie. No to pięknie... to był jego jedyny wyjściowy strój, w którym chodził na rozmowy kwalifikacyjne! Ze złością odwrócił się do dziewczyny, która szybko zaczęła przepraszać.
- Co mi po twoich przeprosinach? Zobacz co zrobiłaś! - wskazał dłonią białe plamy na czarnej marynarce i popatrzył gniewnie na dziewczynę o czerwonych włosach. Była ładna i pewnie w innych okolicznościach Michael mógł być dla niej dużo milszy, ale nie teraz. Zniszczyła mu najlepsze ubranie, które sporo go kosztowało! Klapy marynarki ociekały sosem, jego dłonie również, a on nie wiedział co robić i za co się łapać, żeby podratować taką koszmarną katastrofę. - Jasna cholera...
Takim bolesnym jęknięciem skomentował wygląd swojego ubrania, które najbardziej ucierpiało. Idiotka! Jak można nie zauważyć faceta tuż przed sobą?

@Meredith Douglas
Odpowiedz
#5 (16.12.2018, 19:27 )
25 lat
nieambitnie telemarketerka
166 cm
goni nieosiągalnych

Spotkanie dwóch wkurzonych osób w sytuacji przysparzającej jeszcze więcej nerwów nie jest dobrym początkiem znajomości. Ba, to jest najgorszy scenariusz na zawieranie znajomości, jaki sobie tylko można wyobrazić! Michael był sfrustrowany z powodu problemów ze znalezieniem pracy, a Meredith była sfrustrowana też z powodów zawodowych, lecz troszeczkę innych. Nie mogła wytrzymać w swojej pracy i marzyła jej się zmiana na inną, lepszą. Oboje mieli problemy zawodowe i w innych okolicznościach, gdyby zaczęli znajomość od przyjaznej pogaduszki o pogodzie to kto wie, moze by się dogadali, a nawet pomogli sobie nawzajem. Albo nawet zapałali sympatią lub czymś obiecującym, bo Michael wyglądał sympatycznie i mógł wzbudzić zainteresowanie w głowie czerwonowłosej dziewczyny. 
Niestety taki początek mógł mocno pokrzyżować plany i mogło skończyć się kłótnią, a nie podaniem sobie ręki. Meredith zrobiło się głupio, że prawie wlazła z faceta, który stał sobie niewinnie i zamawiał jedzenie, więc kiedy odwrócił się, a oczom dziewczyny ukazała się ubrudzona sosem marynarka, poczuła się jeszcze gorzej! Ale jego ton od razu zadziałał jej na nerwy, które były dostatecznie zszargane po ośmiu godzinach w najgorszej pracy wszech czasów. Normalnie była spokojna i nie reagowała nerwowo, a na pewno nie w sytuacjach, gdy to ona była na przegranej pozycji, nie miała racji, albo zrobiła coś złego (czyli właśnie jak teraz...), ale ton mężczyzny właśnie dziś wytrącił ją z równowagi.
- Jezu, przecież powiedziałam, że przepraszam! - ofuknęła chłopaka i zmierzyła go pogardliwie z góry na dół. Miał na sobie eleganckie ubrania, co kazało wnioskować, że pewnie miał dziś jakieś ważne spotkanie albo pracował gdzieś, gdzie liczy się nienaganna prezencja. Meredith mogła mu mocno utrudnić życie swoją nieuwagą. Mogło się okazać, że właśnie szedł na ważne spotkanie albo że zrobił sobie chwilową prezerwę w pracy, a teraz zrobi z siebie pośmiewisko. - Wielkie halo o głupią plamkę, jakby się nie dało tego sprać! Poczekaj...
Była bojowo nastawiona, ale to nie oznaczało, że wcale nie poczuwa się do winy po tym, co zrobiła przez swoje zamyślenie. Nie było w tym żadnej winy Michaela, który stał tyłem do niej, był zajęty płaceniem za jedzenie i dziwne, gdyby w takich okolicznościach zauważył, że zbliża się w jego kierunku nieostrożna klientka food trucka. Żeby się jakoś zreflektować, sięgnęła do swojej torebki i wyjęła z niej opakowanie chusteczek higienicznych, które podała chłopakowi. Plamy nie dało się tym zaprać, ale dało się wytrzeć ręce i wstępnie zetrzeć sos z marynarki.
- Proszę - dodała. Nic więcej nie mogła zrobić na miejscu. Miała ochotę uciec stąd jak najdalej, ale było jej głupio. Jeszcze by ją później facet poznał gdzieś na mieście i narobił wstydu... Jezu, po co ona podeszła po ten fast food! Miała się odchudzać i nie jeśc takich rzeczy. Właśnie przyszła nauczka za brak silnej woli.

@Michael Cranham
Odpowiedz
#6 (22.12.2018, 18:17 )
25 lat
bezrobotny...
178 cm
... i samotny

Tyle miała dziewczyna przyzwoitości, że zrobiło jej się głupio po zniszczeniu Michaelowi ubrań. Takie plany można sprać, ale marynarki nie wrzuci się do domowej pralki i będzie to wymagało oddania jej do pralni, aby się nie zniszczyła. To z kolei generuje pewne koszta, które są większe od nastawienia zwykłego prania w domu, a Michaelowi nie uśmiechało się płacić za coś, co zniszczyła mu jakaś przypadkowa dziewczyna, która odznacza się taką nieuwagą, że nawet nie spojrzy na to, gdzie lezie i czy przed nią nie ma żadnej kolejki. Młodzieniec naprawdę nie mógł pojąć, jakim cudem ta dziewczyna go nie zauważyła i jak można iść przed siebie i nie patrzeć, co się robi i czy nie ma żadnych przeszkód na drodze. Mogła wejść pod samochód, wpaść w studzienkę kanalizacyjną albo cholera wie co jeszcze. Nie miała instynktu zachowawczego?
A co bo było, gdyby Michael właśnie szedł na arcyważne spotkanie, które było dla niego być albo nie być w pracy, w zdrowiu albo nie wiadomo czym jeszcze? A gdyby popuścić wodze fantazji jeszcze dalej i wyobrazić go sobie jako człowieka postawionego na wysokim stanowisku, który chciał sobie wsunąć szybką przekąskę przed spotkaniem, na którym miały ważyć się losy miasta, kraju albo jeszcze nie wiadomo czego? Co on by wtedy zrobił, skoro niespodziewanie jego nienaganny strój zniszczyła mu jakaś nieodpowiedzialna dziewczyna? Michaelowi daleko było do postawionego wysoko działacza, nie miał żadnego spotkania o pracę ani niczego innego, ale fakt był faktem: Meredith mogła wpaść na kogokolwiek i narobić temu komuś, a takię sobie poważnych kłopotów.
I tak je miała, bo Cranham był wściekły! Jej "Jezu, przecież powiedziałam, że przepraszam!" działało dosłownie jak płachta na byka, bo nie dość że dziewczyna zrobiła swoje, to jeszcze nie czuła z tego powodu żadnej skruchy.
- Ojej, w takim razie przepraszam! Mam czelność mieć pretensje, że zniszczyłaś mi ciuchy! Ale ze mnie zły człowiek! Pewnie powinienem cię jeszcze za to przeprosić?! - zadrwił zjadliwym tonem. Dziewczyna poszukała chociaż chusteczek higienicznych, żeby Michael mógł się w miarę ogarnąć, więc może nie powinien tak się na niej wyżywać, ale nie mógł się powstrzymać. Wziął od dziewczyny paczkę z chusteczkami, brudząc ją sosem czosnkowym z tortilli. Wyciągnął z jej jednorazową chusteczkę i wytarł sobie naprędce ręce. Zajął się ścieraniem sosu z marynarki, choć i tak dużo już wchłonęło się w materiał. To wyglądało tragicznie. - Pralnia jak nic. Ja na pewno nie będę za to płacił.
Jakie to było niewygodne! W jednej ręce trzymał fast fooda, z którego cały czas skapywał sos, a drugą wycierał go z ubrania. Nęcił go przyjemny zapach tortilli, ale nie mógł się nią nacieszyć, mimo że burczało mu w brzuchu. Obecnie był zły na wszystko. Nawet na to żarcie.

@Meredith Douglas
Odpowiedz
#7 (11.01.2019, 17:52 )
25 lat
nieambitnie telemarketerka
166 cm
goni nieosiągalnych

Zdaniem Meredith gdybanie już nie miało sensu, bo mogło być tak, że Michael szedłby na bardzo ważne spotkanie, na którym porażkę przyniesie mu zabrudzona marynarka, ale w tym momencie tak nie było, więc Meredith chociaż tego nie mogła sobie zarzucić  To prawda, że to była tylko i wyłącznie jej wina, tego nie negowała... Chociaż jeszcze to do niej tak do końca nie docierało. Dziewczyna była piekielnie zdenerwowana po ostatnim, bardzo ciężkim dniu i negatywne emocje kierowały nią podczas tej trudnej sytuacji. Nie umiała zachować się z klasą, tylko pyskowała bez sensu i na pewno robiła coraz gorsze wrażenie na nieznajomym... ale chwilowo miała to gdzieś. Nieznajomy koleś, pokłócą się i pójdą w swoje strony, więc po co zgrywać milutką, kiedy humor bardzo na to nie pozwala?
Jego złośliwe słowa wywołały na twarzy Meredith mocne zacięcie i już przygotowywała się do jakiejś konkretnej riposty, ale może zmęczenie, a może wewnętrzna świadomość, że Michael ma rację, nie pozwoliły jej na odpysknięcie jego słowom tak od razu i musiała się nagłowić, żeby znaleźc w swoim mózgu dobrą odpowiedź. I tak nie zdążyła tego zrobić, bo chłopak wspomniał coś o tym, że na pewno nie będzie płacić za pralnię... i nie trzeba jej było dwa razy powtarzać, co miał na myśli. Czyli to ona miała zapłacić, tak?
No... tak. Jasna cholera. Tak wypadało, a nawet tak powinna. Mogła mieć gdzieś, co ten koleś sobie o niej pomyśli, ale powinna jednak zachować jakieś resztki przyzwoitości, mimo że kłóciła się jak stara baba w kolejce do sklepu i poza wymuszonymi przeprosinami oraz podaniem chusteczek higienicznych powinna zrobić coś więcej, żeby poprawić po sobie wrażenie...
- Dobra, rozumiem aluzję. Zapłacę za pralnię - powiedziała takim tonem, jakby dawała za wygraną, chociaż to wcale nie była walka. W każdym bądź razie to nie była jej walka z Michaelem, jak mogło się wydawać, tylko jej walka z własną głupotą i agresją, którą wywoływał w niej stresujący dzień. Westchnęła ponuro. - Przepraszam, naprawdę. Nie wiem co we mnie wstąpiło. Mam za sobą bardzo, ale to bardzo zły dzień i chyba puścił mi nerwy.
Po co się tłumaczyła? Ano, żeby jednak się wybielić. Czyli jej zależało? Popatrzcie jak w parę sekund może zmienić się nastawienie, kiedy poczucie winy za głupi incydent uderzy w człowieka z pełną mocą! Meredith w jednym momencie zrozumiała, że wykłócanie się nic tu nie da, a ona robi z siebie tylko agresywną idiotkę, a wina za zniszczoną marynarkę leży tylko i wyłącznie po jej stronie. Ale ta pralnia... to może swoje kosztować!

@Michael Cranham
Odpowiedz
#8 (19.02.2019, 17:16 )
25 lat
bezrobotny...
178 cm
... i samotny

Dziewczyna była tak bojowo nastawiona, że Michael popatrzył na nią w pierwszym momencie bardzo zaskoczony, bo nie tego się spodziewał. Czerwonowłosa była okropnie bezczelna. Michaelowi byłoby wstyd tak się zachowywać, gdyby to ewidentnie on zawinił. Bo nie ma wątpliwości, że to właśnie Meredith byłą tutaj winowajcą. On tylko stał sobie grzecznie przy food trucku i odbierał swoje zamówienie, nie robił nic złego, co by mogło uprawniać Meredith do wlezienia w niego i zniszczenia mu ubrań. Nie torował chodnika ani innego szlaku komunikacyjnego, bo food truck stał na uboczu, nie zagrodził nikomu drogi nagle, nie wyszedł skądś niespodziewanie, żeby zaskoczyć i tak dalej... to Meredith nie zachowała ostrożności i zrobiła coś, czego nie powinna. Nie miała prawa się wściekać, a miała takie podejście, że wydawało się, że ma jeszcze do Michaela pretensje o jego złość! 
Nagle zachowała się dużo spokojniej i wyglądało na to, że wściekłość jej przeszła, co zaciekawiło młodego mężczyznę, który zupełnie się tego nie spodziewał. Popatrzył na nią przez moment w milczeniu, zastanawiając się dlaczego zmieniła taktykę, ale odpowiedzi nie uzyskał, więc w myślach wzruszył ramionami, choć fizycznie powstrzymał się od tego zachowania. Dziwna dziewczyna, ale nie jemu w to wnikać. Zgodziła się zapłacić za pralnię i to najważniejsze. Więcej go teraz nie obchodziło, bo na pewno nie zamierzał utrzymywać z czerwonowłosą jakichś kontaktów poza koniecznymi do wyczyszczenia jego marynarki.
- Wspaniale. - powiedział spokojnie. Mówił chłodnym tonem, ale co tu się dziwić, prawda? Nie będzie przecież skakał z radości za to, że dziewczyna zniszczyła mu ubranie i nagle zreflektowała się po chwili kłótni, że to jednak jej wina i wypada wziąć odpowiedzialność za własną nieuwagę. - Poproszę tylko o kontakt, żebym mógł podrzucić ci rachunek za pralnię.
O nie, nie odpuści! Zamierzał bardzo skrupulatnie wziąć paragon z pralni chemicznej i wysłać go albo podać Meredith, żeby oddała mu należne. Spojrzał na żarcie, które trzymał w ręku i cmoknął z niezadowoleniem. Cholera, co on z tym zrobi? Łapy całe w sosie, obie zajęte! Nie miał jak wyjąć telefonu  kieszeni, a przecież nie wyrzuci jedzenia do kosza!

@Meredith Douglas
Odpowiedz
#9 (23.03.2019, 19:11 )
25 lat
nieambitnie telemarketerka
166 cm
goni nieosiągalnych

No i właśnie jej zrobiło się wstyd, że tak się zachowywała, bo po pierwszym ataku złości zdała sobie sprawę, że cała ta sytuacja wynika tylko z jej nieostrożności i nie może obwiniać za to młodego mężczyzny, z którym tak niefortunnie się zderzyła. Czasami tak już bywa, że człowiek czuje się źle po ciężkim dniu i daje się ponieść emocjom w momencie, w którym powinien podkulić uszy i przeprosić. Praca w telemarketingu działała na nią coraz gorzej. Wielka szkoda, że nie było na horyzoncie nadziei na jakieś lepsze zajęcie i musiała się z tym mordować, jeżeli nie chciała na obiac żreć kamieni. Tak czy inaczej to wcale nie musiało obchodzić chłopaka, na którego wpadła i zniszczyła mu eleganckie ubrania jego własnym jedzeniem. Nawet dziwne, gdyby obchodziły go takie usprawiedliwienia własnej niezdarności, a później popisu bezczelnego zachowania. Nie musiał się obawiać jej zmiany nastawienia. Nie zmieniła taktyki. Po prostu dotarło do niej, że zachowuje się poniżej krytyki i frustracje zawodowe przenosi na sytuacje, na które nie powinny mieć żadnego wpływu.
- W porządku, rozumiem. Będę czekać na rachunek - powiedziała. Nic więcej nie mogła dodać w takiej trudnej dla siebie sytuacji. Pogrzebała po kieszeniach i w torebce, gdzie znalazła długopis i swój notesik, którego czasami używała, chyba tylko z sentymentu, bo robienie notatek w telefonie było prostsze i szybsze w dzisiejszych czasach. Ale Meredith była osobą sentymentalną. Zapisała na kartce notesu swój numer telefonu i wyrwała ją z zeszyciku. - Bardzo proszę, to jest mój numer.
Podała kartkę Michaelowi. Wciąż odczuwała złość, ale teraz tylko na siebie. Bez takich nadzwyczajnych wydatków miała wystarczająco duże kłopoty finansowe, a na tą pralnię to chyba będzie musiała pożyczyć od Terence'a, bo na profesjonalne czyszczenie marynarki na pewno jej nie stać.

@Michael Cranham
Odpowiedz
#10 (30.03.2019, 18:30 )
25 lat
bezrobotny...
178 cm
... i samotny

I nie można tak było od razu? Można mieć gorszy dzień, każdy takie miewa. Michael też. Ale on nawet w najgorszym dniu nie zachowałby się tak, jak ta czerwonowłosa dziewczyna, kiedy wina byłaby ewidentnie jego! Ta wpakowała się w niego, przez nią zniszczył sobie jedyną porządną marynarkę i jeszcze próbowała się wykłócać, że to jego wina! W głowie nie mieściła mu się taka bezczelność, ale być może reagował na to zbyt nerwowo, bo też miał dzisiaj bardzo słaby dzień. Wybrał się do poszukiwania pracy w idiotyczny sposób, bowiem przyszedł na miejsce, żeby rozejrzeć się po lokalach i firmach w Sullen Hides, a nie przygotował sobie wcześniej żadnej ściągawki ani nawet ogłoszeń o pracę z tej okolicy miasta. To był efekt tylko jego bezmyślności i naiwności, ale stracił kawałek dnia na bezcelowe kręcenie się po okolicy i szukanie jakichś ogłoszeń o pracę przyklejonych do wystaw sklepowych. Niczego takiego nie znalazł. Ale humor miał spieprzony jak sam szatan, więc był bardziej drażliwy niż normalnie. Chociaż wina była ewidentna tej dziewczyny. Taka ładna, a taka wredna Wielka szkoda!
- Dziękuję. Mam nadzieję, że prawdziwy, ale nie będę tak wredny, żeby teraz to sprawdzać. Poza tym z brudnymi palcami wolę nie niszczyć sobie przynajmniej telefonu. - powiedział po wzięciu kartki od Meredith. Wsunął kartkę do kieszeni marynarki i przetarł sobie dokładniej palce w chusteczkę higieniczną. Oddał po tym opakowanie z chustkami dziewczynie. - Proszę mieć pewność, że na dniach się z panią skontaktuję. Nie będę zwlekał z oddaniem marynarki do pralni, jest mi zbyt potrzebna. Dziś też była.
Tyle powiedział słowem wyjątkowo chłodnego pożegnania, odwrócił się na pięcie i odszedł. Postanowił poszukać sobie miejsca, w którym spokojnie spożyje swoją przekąskę, a później wrócić do domu i zastanowić się, co zrobi ze swoją zniszczoną marynarką. Musiał znaleźć jakąś pralnię chemiczną, która zajmuje się garniturami i zastanowić się, w czym jutro pójdzie na umówione spotkanie o pracę...

z/t

@Meredith Douglas
Odpowiedz





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości