witaj w Yellowlair Oats
rejestracja  logowanie
yellowlair oats
north east england




Auerate Avenue

#11 (31.05.2019, 12:57 )
22 lata
pomoc domowa
168 cm
chyba znowu sama...

Paul mógł w głębi duszy żywić przekonanie, że być może uda im się z czasem zakopać topór wojenny i mimo rozstania będą w stanie żyć jako przyjaciele albo chociaż jako zwykli znajomi, którzy nie żywią do siebie złych emocji. Roxanne też w pewnym sensie miała na to nadzieję. Ale realnie patrząc to im dalej brnęli w kłótnię w trakcie rozstania, tym mniejsze były szanse na to, że pewnego dnia (choćby za kilka lat) dojdą do porozumienia, wybaczą sobie swoje krzywdy i będą myśleć o sobie bez negatywnych emocji. Mieli tylko porozmawiać i rozstać się w cywilizowany sposób, ale wszystko poszło nie tak. Zbyt wiele mieli sobie złego do powiedzenia i do zarzucenia. Szybko zaczęli odkrywać mroczne karty swojego związku, których prawdopodobnie nie powinni nigdy wyciągać... a przynajmniej Roxanne nie powinna przyznawać się do tego, że zdradzała Paula podczas związku z nim. Jednak w tym momencie o tym nie myślała. Chciała tylko dokopać mu za wszelką cenę i nie ma co ukrywać, to jej się świetnie udawało. Tylko jakim kosztem? W przyszłości prawdopodobnie pożałuje, że nie ugryzła się w porę w język i popsuła swoja szansę na przejście ze związku z przyjaźń lub koleżeństwo.
Nazwanie jej dziwką zadziałało na nią jak płachta na byka. Nie czuła się uczciwa w stosunku do Paula już od bardzo dawna z tym, że go zdradzała, ale... miała w sobie coś takiego, co pozwoliło jej nie czuć się paskudnie z samą sobą z tego powodu. Teraz miała wrażenie, że był to brak prawdziwego uczucia do Paula, prawdziwego zaangażowania w ten związek i przede wszystkim brak prawdziwej wiary w to, że jest to coś więcej niż relacja okresowa. Ona podświadomie chyba nigdy nie wierzyła w to, że czeka ją jakaś przyszłość z tym konkretnym chłopakiem. Podobał jej się, ale nie odczuwała nigdy potrzeby zdradzenia mu, kim dokładnie jest, co robi w życiu itd. To od pewnego czasu dawało jej domyślenia. Jezeli nie potrzebowała być szczera ze swoim chłopakiem i nie czuła się fatalnie ze zdradami, to coś było nie tak z tym związkiem. Albo z nią? Ale dziwką nie była!
- Jasne, znalazł się pan wierny! Nie wierzę, że nie posuwałeś ten cholernej Judith! - prychnęła, mimo że sama nie wierzyła w to, że Paul ją zdradził. Obawiała się tego, ale on nie był do tego zdolny. Ona zaś skrzywdziła go i powinna teraz przeprosić, ale nerwy poniosły ją za daleko. - I tak, żebyś wiedział! Nie od początku, ale przez miesiące! Bo ty miałeś mnie głęboko w dupie! Interesowało cię tylko kursowanie między sklepem a uczelnią i szukanie sobie kolejnej pracy, diabeł wie po co! Aha, no i jeszcze obrażanie sie, że nie mówię ci nic o swoim życiu! Nie jestem dziwką, nie chciałam po prostu żyć tak, jakbym nikogo nie miała! Bo tak się czułam! 
Uch! Roxanne wyrzuciła z siebie następny zarzut wobec Paula, który potwornie ją bolał. Wcześniej mu tego nie mówiła, ale tak... czuła się na piątym albo dziesiątym planie, daleko za jego studiami i karierą zawodową. Ona też odsuwała go na boczny tor, ale może to był wynik tego, że on to robił od początku? Teraz do jej złości doszedł ból, przez który jej oczy zaszkliły się łzami po raz pierwszy od początku tej kłótni.

@Paul Glockler
Odpowiedz
#12 (13.09.2019, 15:40 )
23 lata
student, dorabia sprzedając w The Riff
180 cm
spotyka się z Roxanne

Paul był teraz w stanie zgodzić się z Roxanne w bardzo niewielu rzeczach (o ile w jakiejś w ogóle), ale w tej jednej jak najbardziej: im dalej brnęli w to wyrzucanie sobie wszystkich żalów i pretensji, tym mniejsza była szansa na to, że kiedyś jeszcze będą w stanie się dogadać albo chociaż powiedzieć sobie na ulicy cześć i porozmawiać o pogodzie, tak bez napięcia między sobą nawzajem. Mówi się, że najgorsza prawda jest lepsza od słodkiego kłamstwa, ale im dalej teraz Roxanne brnęła w szczerość, tym mocniej Paul żałował, że zebrało jej się na powiedzenie mu o wszystkim, co o nim naprawdę myślała i co zrobiła za jego plecami. Bardzo możliwe, że z czasem chłopak spojrzy na to w inny, pozytywniejszy sposób. Jak by nie patrzeć, w przyszłości będzie pewnie cieszył się, że Rox opowiedziała mu o wszystkim, co zrobił nie tak jako parter w związku, bowiem to uratuje go przed popełnieniem kolejnych błędów. Może właśnie to uratuje go przed rozpadem kolejnej relacji z kobietą, tym razem takiej, która naprawdę ma szansę na przetrwanie. Bo to z Roxanne nie było wielkim porywem miłości... Nie oszukujmy się. Zauroczenie, które minęło i nic więcej. Było, minęło, zakończyło się i szybko pokazało, że nie wszystkie cechy oraz odmienności można przerobić w związku partnerskim. 
Ale takie refleksje zapewne przyjdą dopiero z czasem. Na pewno nie tu i nie teraz, kiedy nerwy i żal dosłownie wrzały w Paulu. Nie mógł uwierzyć, że zmarnował ostatnie dwa lata życia na taką osobę... Dobre, często się niedogadywali i oboje popełnili błędy. Paul zresztą wiele potrafił wybaczyć. Ale nieumiał wybaczyć tego, że Roxanne go zdradziła i ta informacja zniszczyła ostatnie pozytywne myśli, które Paul wśladowych ilościach miał jeszcze w głowie w stosunku do Roxanne. Jaka dziewczyna zdradza? Tylko dziwka najgorsza z możliwych. Innej odpowiedzi Glockler nie widział. On miewał różne pokusy za czasów związku z Roxanne, bo każdy człowiek je czasami miewa i to nie jest nic złego... Jeżeli jest się z kimś, to się nie zdradza. To podstawowa zasada bycia w porządku wobec swojej drugiej połowy. Chcesz być fair? Nie zdradzaj. Tyle wystarczy. To połowa sukcesu. 
- Ach! czyli dla ciebie to jest taka norma., że się zdradza, skoro mierzysz mnie swój dziwkarską miarą? Jakaś durna Judith obejrzała się za mną i już na pewno ją posuwałem? Dziewczyno, czy ty słyszysz, co ty mi właśnie sugerujesz? Tak wygląda twoje życie i twoje wartości? Jesteś taką... Taką zwyczajną szmatą, że dla ciebie zainteresowanie drugiego człowieka to od razu jest seks? - Paul był poważnie poruszony tym, co właśnie mówił. Właściwie co odkrył, bo takie odkrycie będzie wstrząsające dla każdego w jego sytuacji: przez dwa lata był z dziewczyną, która wyznawała taką filozofię życiową... Coś nie do uwierzenia! - W takim razie dobrze, że od pewnego czasu mało ze sobą sypialiśmy. Ale tak czy inaczej dziękuję za informację. Teraz przynajmniej wiem, że wypadałoby zrobić testy na HIV i choroby weneryczne. Nie wiadomo czym twoi pocieszyciele cię poczęstowali podczas ratowania w chwilach samotności.  
Dalsze słowa były przykre, ale obnażyły Paulowi, jak egoistyczna była Roxanne. W jej ostatnich słowach wyczuł nawet dużą dozę hipokryzji. Właśnie zarzuciła mu, że miał wiele zajęć, prac i nauki na swoich studiach, kiedy ona ciągle poświęcała się swojej pracy, mnóstwo razy przekładała, odwoływała ich spotkania albo nie zgadzała się na wspólne wyjście, bo stawiała swoją pracę i tajemniczych pracodawców ponad Paula. 
- Super. Czyli tobie było wolno skupiać się na swojej pracy i setki razy odesłać mnie z kwitkiem, bo musiałaś zostać, zrobić coś albo popilnować cudzego bachora, a mnie nie wolno mieć kilku prac, żeby utrzymać siebie i swoje studia? Wiedziałaś, że idę na medycynę i to nie będzie łatwy kierunek. Mówiłem ci też, że finansowo nie mogę liczyć na rodziców i muszę sam zadbać o swoje utrzymanie. Miałem pozbawić się studiów, na które ciężko pracowałem i zamieszkać pod mostem, bo ty chcesz, żebym był na każde zawołanie, kiedy akurat przypomnisz sobie, że masz faceta i znajdziesz chwilę w swoim napiętym grafiku? - zapytał. W tej kwestii nie czuł żadnej swojej winy. Pewnie jakaś była, ale tu wina leżała pośrodku. Roxanne robiła wszystko dokładnie tak samo jak on. - Ty myślisz, że ja nie czułem się porzucony? Odrzucony? Myślisz, że mi nie brakowało dziewczyny, z którą będę blisko fizycznie i psychicznie, a nie jakiegoś fantoma, który jest mało zaangażowany w związek imitacją partnerki? I wreszcie, wydaje ci się, że tylko ty masz uczucia i zostałaś w tym związku zraniona? Ja czułem dokładnie to samo, więc nie rób z siebie wielkiej cierpiętnicy, bo robiłaś dokładnie to samo, co ja. No tak, tylko że oboje działaliśmy z innych pobudek. Ja musiałem się utrzymać i studiowałem, żeby zainwestować w swoją lepszą przyszłość. Ty przewijałaś cudze bachory i lizałaś due jakichś nadętych palantów z dzielnicy bogaczy, wychodząc daleko poza zakres swoich obowiązków. Czujesz różnicę?  
Próbował nie krzyczeć żeby nie robić scen, ale mimo że mówił spokojnie, to jednak mocno dosadnie i wkładał kupę emocji w swoje słowa. Ale nie wierzył już, że Roxanne coś zrozumie. Nic do niej nie dotrze. Już mu pokazała, że bardzo się co do niej pomylił i żył w błędzie przez dobre dwa lata ich śmiesznego związku.

@Roxanne Thain
Odpowiedz
#13 (24.09.2019, 18:20 )

Roxanne i Paul kłócili się i nawet jeśli próbowali panować nad swoim głosem, ich poruszona dyskusja, pełna złych emocji i głośniejszych okrzyków zaczęła ściągać uwagę bogaczy z Auerate Avenue. Nie byli to ciekawscy gapie, jakich rozstająca się para mogła spodziewać się w innych, bardziej zaludnionych i przyziemnych dzielnicach mieszkalnych miasta. Ich sprzeczka zaczęła od razu wzbudzać oburzenie wśród wrażliwych na zakłócanie spokoju bogaczy. Traf chciał bowiem, że najbliższa willa była zamieszkana, a żona bogatego bankiera akurat miała kaprys przebywać w tej części ogrodu, która sąsiadowała bezpośrednio z ulicą, gdzie kłócili się młodzi. Kobieta zatrzymała się blisko zdobnego ogrodzenia i patrzyła na rozwój sytuacji. Nie była zaciekawiona sprzeczką młodych, czekała, aż wreszcie się zamkną i stąd odejdą. Na razie nie wtrącała się, ani nie wzywała policji.
Rozpoznała w jednej z hałasujących osób Roxanne, pomoc domową muzyka mieszkającego w innej części Auerate Avenue. Oczywiście zamierzała go przy najbliższej okazji poinformować o zakłócaniu ciszy przez jego pracownicę.
Odpowiedz
#14 (30.09.2019, 22:04 )
22 lata
pomoc domowa
168 cm
chyba znowu sama...

Ta rozmowa zaczynała ją coraz bardziej denerwować. Z jednej strony Roxanne była świadoma, że muszą ją w końcu odbyć i porozumieć się jakoś albo chociaż jednogłośnie stwierdzić, że ten związek nie ma sensu i najwyższa pora się rozstać. Zbliżał się nieubłaganie do tego drugiego, ale nie w taki sposób, w jaki Rox sobie wyobrażała. Zamiast zachowywać się jak ludzie dorośli, zaczęli sobie wszystko, co tylko mogli, a ich kłótnia tylko niepotrzebnie nabierają rozpędu. Później Roxanne będzie zła na siebie, iż przyznała się Paulowi, że sypiała z innym mężczyzną podczas ich związku. Miała tego nie mówić, żeby nie rozniosło się po ich znajomych, że jest puszczalska i zdradza... wiedziała, że nie powinno wchodzić w żadne relacje z innym faceta podczas związku z aulem, kiedy sama też oczekiwał wierności, ale im dłużej ten związek ją rozczarował, tym bardziej usprawiedliwiała take skoki w bok. Koronnym argumentem tłumaczącym zdradę było to, że to była jej jedyna życiowa okazja, by przespać się ze swoim idolem. Żałosne? Na pewno. Ale gdyby Paul był inny, to i ona nigdy by się do takiego ruchu nie posunęła. Może to i było marne usprawiedliwienie, ale on swoją niemęską postawą doprowadził ją do takiego poziomu frustracji w tym nieudanym związku.
Zauważyła, że za ozdobiony płotem jednej z willi ktoś się kręci i od razu naszła ją obawa, że może to być jeden z bardzo... specyficznych sąsiadów, którzy z powodu zakłócania ciszy narobią jej problemów. Mieszkańcy Auerate Avenue to nie byli zwykli, przeciętni Anglicy, tylko w większości osoby bogate, możne, a co za tym idzie bezkompromisowe. Wybierali spokojne obrzeże zamiast zaludnionych metropolii, bo chcieli mieć święty spokój. Nie chcieli słuchać kłócących się gówniarzy. Jednak jak na razie dziewczyna ne była w stanie skończyć tej kłótni, musiała wyrzucić z siebie wszystko, co leżało jej na sercu. Teraz miała jedyną okazję. Teraz albo nigdy, bo więcej nie będzie jej raczej dane rozmawiać z Paulem, przynajmniej teraz nie chciała mieć z nim nigdy więcej kontaktu.
- Jak śmiesz tak o mnie mówić! Nie, niemerzę wszystkich swoją miarą i nie mam takiej miary, jaką teraz usiłujesz mnie obrazić! Jeżeli nie zauważyłeś, jak ta cała Judith się na ciebie szykowała, to nie mojawina, że jesteś takim ślepym baranem! latego była o nią zazdrosna! Tym bardziej, że mnie w łózku i w ogóle w życiu wtedy już od dawna miałeś głeboko w dupie, więc miałam podstawy bać się, że mnie zdradzasz! I nie musisz robić sobie badań, dziwką nie jestem! - Nazwanie jej tak ostrymi słowam naturalnie ją zabolało. Owszem, zranił go, ale o zdecydowanie ne był w tym związku bez winy i to an trochę nie była z jej strony hipokryzja. Miała swoje powody, żeby więcej czasu poświęcać Moore'om niż Paulowi i teraz miała zamiar powiedzieć o nich chłopakowi. Tak go bolało, że był od jej pracodawców mniej ważny? Bardzo proszę, wyjaśnijmy to sobie do końca! - Nie rób z siebie takiego wielce zabieganego, bo wiem jak wygląda twoja praca i może nie studiuję, ale wiem też, jak wyglądają kwestie socjalne na studiach. Nie możesz liczyć na swoją rodzinę, to bierzesz kredyt studencki i zajmujesz się nauką, a nie uskuteczniasz branie sobie wszystkich prac, jakie wpadną w łapy! Nie moja wina, że może jesteś za głupi, żeby taki kredyt sobie ogarnąć albo ciągle ci mało kasy i musisz dorabiać na lewo i prawo, ale fakt jest taki, że jeżeli jesteś studentem dziennym, możesz dostać ten pieprzony kredyt i żyć godnie, praca to twoja fanaberia, a nie przymus! Tak wybrałeś więc tak masz, nie baw się w cierpiętnika! A wiesz dlaczego wolałam jak to mówisz, niańczyć cudze bahory, zamiast spotykać się z tobą? na początku robiłam wszystko, żeby spędzać z tobą jak najwięcej czasu. Ale to się skończyło, gdy przestałem zwracać namnie uwagę i praca stała się ważniejsza ode mnie. Dlaczego ja miała poświęcać swoją, dużo bardziej odpowiedzialną pracę dla ciebie, kiedy ty nie chciałeś tego zrobić dla mnie, będąc jakimś śmiesznym sprzedawcą w sklepie? Poza tym wiesz co? Moi pracodawcy to też moi serdecznie przyjaciele od lat. Są dla mnie jak rodzina. Ciebie też tak traktowała, ale do czasu. A dokładnie do momentu, w którym zobaczyłam, że wszystko wokół jest ważniejsze ode mnie, nawet pomaganie Emmie, którą mało co znałeś. Dla mnie znajdowałeś jakieś ochłapy czasu, jeżeli akurat nie miałeś bylejakiego innego sposobu, żeby ten czas spożytkować. Więc wybacz, ale wolałam poświęcić sę osobom, które naprawdę są m bliskie i dla których coś znaczę niż dla takiego olewacza. Sam doprowadziłeś do obecnej sytuacji! O zdradzie nawet bym nie pomyślała, gdybyś przestał być wobec mnie w porządku. Masz, czego chciałeś!
Tak, ona też zrobiła dużo złego. Ale szkopuł tkwił w tym, że zło wyrządzone przez nią było zawsze odpowiedzią na zło, które dostawała od Paula. Niestety.

@Roxanne Thain
Odpowiedz
#15 (04.10.2019, 17:56 )
23 lata
student, dorabia sprzedając w The Riff
180 cm
spotyka się z Roxanne

Jak na początku Paul czuł się nieśmiało na tej ulicy bogaczy, to teraz było mu obojętne czy ktoś ich obserwuje albo podsluchuje i czy Roxanne będzie mała z powodu tej kłótni jakieś konsekwencje. Szczerze mówiąc nawet miał nadzieję, że jakieś na nią spadną, bo był na takim poziomie wkurzenia na nią. Zasługiwała, żeby oberwać od losu i kropka. Za te zdrady? Czuł się usprawiedliwiony, że źle jej obecne życzy! Ufał jej, wierzył i zmarnował na nią bite dwa lata swojego życia, których nikt mu nie zwróci. Kiedy szarpał się z nią i próbował ratować ten beznadziejny związek (choć obiektywnym okiem, szybko sobie odpuścił i się nie starał za długo), mógł znaleźć sobie inną, znacznie lepszą dla niego dziewczynę, na przykład taką uroczą i zagubioną Emmę, albo piękną i pewną siebie Judith, skoro - jak go Roxanne gorąco teraz przekonywała - ta ślicznotka naprawdę na niego leciała. A on tkwił z tą Roxanne i wpadał we frustrację. I po co ci to było, chłopaku? 
Ano, choćby po naukę życiową, którą otrzymuje się tylko na podstawie doświadczeń! Na razie widział przede wszystkim winy Roxanne, ale to była kwestia czasu. Był racjonalnie myślący facetem. Upłynie trochę wody i w końcu Paul zauważy, że nie tylko Rox była tutaj winna. Lecz to jeszcze nie teraz.
- No jasne, teraz zrzuca wnę namnie. Tak jest najłatwiej! Zrzucić winę na drugiego, a siebie usprawiedliwić! Tylko że ja mogę tak samo odbić pałeczkę i powiedzieć ci, zgodnie z prawdą, że zacząłem się wycofywać z tego śmiesznego związku właśnie dlatego, że ty mnie olewałaś! A jeśli ci przyjaciele są dla ciebie tacy ważni to super, leć do nich, tylko że jako służka jakichś bogaczy daleko w życiu nie zajedziesz. Tyłe mam ci do powiedzenia - odrzekł tylko. Zdał sobie sprawę że na wiele jej argumentów nie ma żadnej odpowiedzi, więc... Może w niektórych kwestiach miała rację? Musiał to jeszcze przemyśleć. - A, powiem Ci jeszcze jedno. Zdrady nie tłumaczy nic. Nawet to, że czułaś się zaniedbana, bo o tym mogłaś tylko ze mną pogadać i na pewno byśmy wiele zmienili. Nigdy nic nie wytłumaczy tego, że wolała dawać dupy komuś pokątne niż pogadać z własnym facetem!
Ta zdrada bolała go teraz najbardziej. Wiele w zachowaniu Rox go bolało, ale tym wymierzyla mu dzisiaj cios poniżej pasa.

@Roxanne Thain
Odpowiedz





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości