witaj w Yellowlair Oats
rejestracja  logowanie
yellowlair oats
north east england




Old castle

#1 (28.09.2018, 02:10 )

Old castle



Odpowiedz
#2 (10.03.2019, 13:33 )
21 lat
Studentka
170 cm
Samotna

Pogoda robiła się coraz ładniejsza. W powietrzu zaczynał unosić się niepowtarzalny zapach wiosny, zaś słońce nieśmiało, ale coraz częściej wdzierało się do akademika przez szyny okien. Dla Bethanie to był czas corocznego budzenia się z zimowego snu. Była jak nietypowy niedźwiedź! Późną jesienią zapadła w sen zimowy, choć nie tak dosłownie. Miśki zasypiają na dobre, a ona pod wpływem gotszej pogody, krótszych dni i mniejszej ilości słońca zapada w jakieś zmęczenie i niechęć do aktywnego stylu życia. Meteopatia, ot co!
Powrót ładnej pogody zachęcał ją do wyjścia ze swojej pieczary i zrobienia tego, na co od bardzo dawna miała ochotę, ale nie potrafiła zebrać w sobie odpowiedniej energii. Piękne i pełne zieleni okolice Yellowlair Oats rodziły w niej fascynację. Była dziewczyną z dużego miasta. Mało urokliwej natury otaczało ją podczas okresu dzieciństwa i dorastania, więc miasto otoczone taką ilością zieleni i ładnych terenów budziło w niej dziecko, które ccje spacerować i odkrywać! Zaś w okolicach miasta było tyle atrakcji do zobaczenia, że miała co odkrywać!
 - I co ty na to? - zapytała koleżankę po zatrzymaniu się u stóp wzgórza, na którym stały imponujące ruiny zamku. Sama nie lubiła wychodzić z domu (gdyby nie miała z kim wyjść, to od biedy by poszła sama), więc zabrała że sobą Judith, czyli swoją współlokatorkę z akademika. Od początku roku akademickiego mieszkała z tą dziewczyną pod jednym dachem, a wcześniej poznały się dzięki ogłoszeniu o poszukiwaniu kogoś do mieszkania w domu studenta. Te miesiące upłynęły Bethanie pozytywnie. Nie miała się do czego przyczepić, a życie z Judith było w porządku. Czasem urządzały sobie pogaduszki,nje wchodziły sobie w drogę i można powiedzieć, że żyły swoim własnym życiem. Kogoś takiego Beth potrzebowała, choć brak bliskich znajomych coraz bardziej jej doskwierał. Chciała spróbować zbliżyć się do swojej współlokatorki, więc zaproponowała wspólne wyjście. Wybrała nietypowe miejsce, ale liczyła, że trafione. Kto z przyjezdnych nie chce zobaczyć ruin średniowiecznego zamku? Sądziłam, że Judith na pewno chce. Była osobą ciekawą świata, a w każdym bądź razie taka wydawała się pannie Everly. 


@Judith Bramwell
Odpowiedz
#3 (14.03.2019, 08:01 )
20 lat
na razie bezrobotny obibok
162 cm
samotna

Wspólne wyjście z Bethanie to był bardzo dobry pomysł, także Judith przyjęła bez wahania propozycję współlokatorki, żeby zrobić wypad na obrzeża miasta i zwiedzić okolice, o których można było dużo dobrego przeczytać w przewodnikach turystycznych. Od dawien dawna dziewczyna planowała takie wyjście, ale ciągle nie miała na nie czasu albo możliwości, więc zwiedzenie okolic się wydłużało. Właściwie... No tak, raz Judith wybrała się na samotny spacer za miasto i miała plan właśnie zobaczyć te ruiny albo udać się w kierunku lasku że słynnym Little Stonehenge, ale odezwała się jej beznadziejna orientacja w terenie i nic z tego nie wyszło. Judith jakimś cudem poszła w złym kierunku i zamiast do kamiennych kręgów, to dotarła na jakąś polanę w kompletnie innej części obrzeży miasta. Nie poszło to na próżno, bo poznała Emmę. Ta znajomość się nie rozwinęła, ale im więcej osób kojarzyła w tym mieście z imienia, tym lepiej się czuła. Robiła się w Yellowlair Oats coraz pewniejsza siebie, choć całkowicie dobrze na pewno poczuje się dopiero po znalezieniu jakiegoś faceta, który przyda się jako sługa. Zawsze traktowała mężczyzn w taki sposób, choć nigdy o tym głośno nie mówiła. Była świadoma swoich atutów i nie bała się je wykorzystywać w relacjach z płcią przeciwną. Teraz nie była pewna, za kogo się zabrać... Wcześniej wpadł jej w oko Paul i z pewną przyjemnością rozbiła jego związek z Roxanne. Widziała wpisy brunetki na Instagramie, więc była na bieżąco z ich sprawami... Lubiła czasem namieszać, żeby się sprawdzić i zobaczyć, jaki ma wpływ na innych. Z Paulem nie poszło jej tak, jak sobie tego życzyła. Chłopak nie do końca dał się przekonać na jej urok i sprawdzone zagrywki, ale jak widać okazała się w jakiś sposób skuteczna i to podnosiło jej ego. Miała zająć się tym chłopakiem poważniej, ale pojawił się Terence, który też był przystojny i intrygujący. Z którym spróbować, cholera...
Ostatnio myśli na temat tych dwóch chłopaków spędzały jej sen z powiek. Teraz też skupiła się na nich i była trochę nieobecny podczas drogi do ruin zamku. Słuchała, co mówi Bethanie, a właściwie udawała, że słyszy, bo naprawdę docierały do niej jakieś strzępki zdań. Z zamyślenia została wyrwana po dotarciu na miejsce. Pytanie koleżanki zmusiło ją, żeby spojrzała przed siebie, a ujrzane miejsce zrobiło na niej wrażenie!
- Łał. - Na początku tylko tak skomentowała widok. Mury zamku były bardzo zniszczone, ale można sobie było wyobrazić jego formę sprzed setek lat, kiedy był w okresie swojej świetności. Musiał być piękny i imponujący. - To musiało być kiedyś piękne miejsce...
Popatrzyła na blondynkę i uśmiechnęła się.
- Można tam wejść? - Zapytała, bardziej dla swojej wiedzy niż dla podjęcia decyzji czy zwiedzić mury z bliska czy nie. Zamek jej się spodobał, więc wejdzie tam niezależnie od odpowiedzi. Kamienne mury nie wyglądały na niebezpieczne, tylko było trochę wysoko... Na szczęście nie było mowy o wspinaczce po stromej górce, gdyż niemal u ich stóp była droga ze stromych schodków, które pewnie prowadziły na samą górę. Żadnych barierek albo ostrzeżeń, więc prawdopodobnie można tam pójść. 


@Bethanie Everly
Odpowiedz
#4 (05.04.2019, 16:02 )
21 lat
Studentka
170 cm
Samotna

Mimo że upływały miesiące, odkąd Bethanie zaczęła dzielić z Judith mieszkanie w akademiku, nie poznała się jeszcze na naturze, którą miała jej współlokatorka. Można rzec, że dziewczyny ogólnie mało się jeszcze znały, a te miesiące były wciąż przecieraniem szlaków ich znajomości, co szło bardzo pomalutku. Możliwe, że to efekt tego braku znajomości z Judith, ale Bethanie na razie lubiła ją i nie spodziewała się po niej niczego złego. Miała ochotę nawiązywać z nią kontakt, spędzać czas. Cieszyła się, że udało im się wyjść gdzieś razem, bo może będzie to początek zacieśnienia między nimi relacji? A to na pewno by się przydało... Bethanie nie znała w Yellowlair Oats nikogo poza ludźmi ze swojego kierunku studiów, a i wśród nich nie miała nikogo zaufanego, zaś jako osóbka bardzo towarzyska czuła się niekomfortowo bez grupki znajomych. Choćby niedużej, ale zaufanej i chętnej, żeby wyskoczyć gdzieś na miasto, zabawić się w weekend albo po prostu spotkać się i pogadać przy kawce i dobrym ciastku. Na razie jedyną kandydatką do takich osób była Judith i Beth wierzyła, że uda im się zaprzyjaźnić. A... może faktycznie uda się i wcale nie będzie to ze strony panny Bramwell takie interesowne? Wszystko przed nimi! Jeśli na razie dla Judith niemożliwe było nawiązanie z kimś bezinteresownej relacji, być może Bethanie ze swoją wiarą w ludzi i pogodą ducha zdoła uczynić przysłowiowe cuda? O ile wcześniej się nie zniechęci, bo na pewno poruszy ją odkrycie, że jej współlokatorka lubuje się w rozbijaniu cudzych związków tylko dla zabawy...
Popatrzyła na schodki i gdy zobaczyła, jak wysoko prowadzą i ile ich jest, dałaby sobie rękę uciąć, że Judith mogła usłyszeć, jak głośno Bethanie przełknęła ślinę.
- O cholerka... strasznie wysoko. Naprawdę chcesz tam wchodzić? - zapytała. Ale sobie miejsce wybrały! Beth nie była wysportowana, a wchodzenie na trzecie piętro po schodach bywało dla niej wyzwaniem, a co dopiero jeśli spróbuje wejść tak wysoko? Zamek pięknie się prezentował, tego Beth nie mogła odmówić tej majestatycznej, choć nadgryzionej przez setki lat kamiennej konstrukcji. Kusił, żeby zwiedzić go od wewnątrz, ale usytuowanie na wzgórzu ja zniechęcało... i nie wiadomo, czy można to robić. - Może sprawdźmy czy w ogóle wolno to zwiedzać...
Wyjęła z kieszeni swój telefon, aby odszukać informacje na temat zamku w Yellowlair Oats i miała wewnętrzną nadzieję, że okaże się, że nie wolno tam wchodzić. Inaczej czeka ją ciężki czas. W końcu nie przyzna się Judith, że ma zbyt słabą kondycję, żeby wejść na górę!

@Judith Bramwell
Odpowiedz
#5 (07.05.2019, 22:03 )
20 lat
na razie bezrobotny obibok
162 cm
samotna

Dla Judith to też było wysoko, nie oszukujmy się. Nie była z niej żadna sportsmenka. Była szczupła i dbała o swoją figurę troszeczkę lepiej od Bethanie, ale było jej daleko do świetnej kondycji, która umożliwi wejście tak wysoko po schodach z lekkością i bez zadyszki. Ale w gruncie rzeczy dlaczego by tego nie zrobić albo przynajmniej nie spróbować? Miejsce było tak piękne, że prosiło się o dokładniejsze zwiedzenie. Zamek był jedną z największych atrakcji turystycznych w okolicy Yellowlair Oats, więc na pewno wejście do niego było bezpieczne. Wątpliwe, że kogoś by interesowały mury zamku, do którego nie można się zbliżać, a Judith obiło się o uszy, że w okresie turystycznym kręciło się tutaj mnóstwo osób. Poza tym zasady są po to, żeby je łamać! Jeżeli okaże się, że nie powinno się tutaj wchodzić to trudno. Raz się żyje. Wątpiła, że może stać jej się tutaj jakaś krzywda, co najwyżej ktoś ich stąd wygoni. Albo zapłacą jakiś mandat, ale to nie jest koniec świata. Takie miejsca powinny być do dokładnego oglądania i zachwycania się nimi, nie do patrzenia z daleka i przez szybkę. Można w ten sposób chronić bezcenne dzieła sztuki, które łatwo zniszczyć, jak malowidła, obrazy, dzieła z kruchego materiału, ale zamek powinien być ogólnie dostępny.  Tak, Judith była zdecydowana, żeby udać się tymi schodami na górę i obejrzeć sobie dokładniej wnętrze imponujących ruin. Troszkę przerażało ją to,że jest tak wysoko i obie z Bethanie zmachają się ostro podczas wchodzenia na górę. Beth wyglądała na przerażoną tym pomysłem, ale Judith zakwasów się nie bała!
- Naprawdę - odpowiedziała bez namysłu. - Tam jest tak pięknie! Grzechem będzie nie wejść na górę albo przynajmniej nie spróbować. W końcu po coś tutaj przyszłyśmy, nie? Jak zwiedzanie, to na całego!
Miała ochotę tam wejść, więc to spełni. Zawsze spełniała swoje zachcianki, nawet jeżeli były one idiotyczne. Ale uznała, że dobrze się dowiedzieć, czy tutaj można wchodzić choćby po to, by wiedzieć, na co się przygotować, jeżeli ktoś zauważy ich na schodach.
- Może lepiej sprawdzić, masz rację - powiedziała i czekała, aż Bethanie odnajdzie w internecie odpowiednią informację. Możliwe, że takie informacj znajdowały się gdzieś w pobliżu, ale jeśli tak to dziewczyny chyba podeszły do zamku od złej strony. Nie tam, gdzie jest główne wejście dla turystów. Tutaj nie było żadnych tablic informacyjnych, które mogły rozjaśnić im w głowach, ale to lepiej! Dzięki temu będą miały wytłumaczenie, jeżeli ktoś je nakryje, a okaże się, że nie wolno tu wchodzić.

@Bethanie Everly
Odpowiedz
#6 (23.05.2019, 15:38 )
21 lat
Studentka
170 cm
Samotna

Z kondycją nie zawsze jest tak, że idzie w parze z figurą człowieka. Dużo jest osób korpulentnych, które mają w sobie sporo siły i wigoru i którym nie przeszkadza ich rusza, a są też szczupli, Le strasznie zaniedbani i słabi, którzy nie dadzą radę dogonić autobusu z przystanku, a na pierwszy rzut oka wyglądają zdrowiej od tych przy kości. Na to czasami nie ma reguły. Generalnie Bethanie też wymykała się z tej reguły. Energii jej nie brakowało, ale były takie rzeczy, które przewyższały jej formę fizyczną i wejście po tych schodach na górę na pewno było jedną z nich. Blondynka patrząc na mury zamku wątpiła, że przeciętny człowiek jest w stanie tam wejść w miarę szybko bez zadyszki i zakwasów następnego dnia. To był konkretny dystans stromymi schodami.
Miała ochotę zajrzeć na górę i zobaczyć, co ciekawego kryją podniszczone, ale wciąż intrygujące mury tego zamku, nie można powiedzieć, że nie. Rozsądek jednak podpowiadał jej, że chyba lepiej tego nie robić. Po pierwsze kondycja. Beth nie znała możliwości Judith, ale niestety znała swoje... Po drugie, kwestia zezwolenia na wejście tam. Wcale nie była pewna czy wolno, a nawet jeśli wolno to niepokoiło ją, że może przed wejściem trzeba kupić jakiś bilet albo gdzieś zapłacić. Wyobraźnia podsuwała jej widok ich obu na komisariacie. To przesadzone wyobrażenia, ale lekka panika ją ścięła.
Przeszukała informacje, które udało jej się znaleźć na stronie w internecie. Miała bardzo mieszane uczucia, więc znalezienie informacji o tym, że śmiało można tam wchodzić bez biletu i nic nie grozi, jeśli nie zboczy się z zaznaczonych ścieżek turystycznych, było dla niej jednocześnie pozytywne i negatywne. Pozytywne, bo miejsce ją nurtowało i było naprawdę piękne. Negatywne, bo to znaczyło niezły wysiłek dla jej zastanych mięśni.
- No dobrze. Według informatora na ich stronie internetowej można spokojnie tam wchodzić i nie trzeba kupować biletów. Bilety są, ale tylko dla zorganizowanych wycieczek, więc nas się to nie tyczy - wyjaśniła po oderwaniu wzroku od smartfona. - Ale jest napisane, że nie wolno zbaczać z wyznaczonych tras, bo niektóre części zamku mogą być niebezpieczne, więc lepiej uważajmy. Ale możemy iść.
Ponownie popatrzyła na wielką budowlę z kamienia i westchnęła. Nadchodziła mała przygoda, ale te schody...
- Tylko nie pędź, okej? Mam beznadziejną kondycję i jeśli się pospieszymy to wymięknę w połowie drogi - dopowiedziała. Lepiej ostrzec niż później się rozczarować. Albo pokłócić, co gorsza.

@Judith Bramwell
Odpowiedz
#7 (02.06.2019, 13:32 )
20 lat
na razie bezrobotny obibok
162 cm
samotna

O pędzeniu to w ogóle nie było mowy. Judith była szczuplejsza od Bethanie i pewnie miała lepszą kondycję, ale patrząc na te schody też chciało jej się oszczędzać siły. Choć nie mogła narzekać na kondycję współlokatorki ani naśmiewać się z niej, bo nie widziała nigdy, żeby Bethanie wymiękła podczas jakiegoś zadania, które wymagało aktywności fizycznej. Była energiczną i silną dziewczyna. Takie chody są wyzwaniem dla każdego, nie tylko dla dziewczyny o trochę pulchniejszych kształtach.
Trochę, bo Judith nie uważała Bethanie za grubą. Lubiła czuć się lepsza od innych i miała takie głupie przyzwyczajenie, że szukała w innych ludziach cech fizycznych, które są brzydsze niż posiadane przez nią, ale niektórych elementów Judith bardzo zazdrościła współlokatorce. Przede wszystkim jej pięknego, wielkiego biustu, na który zerkała z zazdrością codziennie. Judith nie miala czym pochwalić się, gdy założyła głębszy dekolt, bo biust miała z tych raczej "sportowych". Zupełne przeciwieństwo Bethanie.
Była zadowolona, że można wejść do środka, choć poczuła małe ukłucie rozczarowania, bo lubiła czasami zrobić coś ryzykownego, choć... no, tutaj to nie było zbyt ryzykowne, nawet gdyby trzeba zakupić bilety lub wejście do zamku byłoby zakazane. Na pewno co rusz turyści pakowali się tutaj bez zapłaty, zresztą zamek był tak charakterystyczną atrakcją dla Yellowlair Oats, że co rusz musieli przychodzić tu ludzie i bardzo było wątpliwe, że miasto nie udostępnia takiej atrakcji turystycznej do bliższego wglądu. No, i miała rację.
- O nie, żadnego pędzenia. Chcę zajść jak najdalej, żeby się nie wypompować z energii - powiedziała i ruszyła ku schodom. Postawiła stopę na pierwszym stopniu. Oj, było stromo... - O kurczę... będzie trzeba wchodzić powoli, bo schody są okropnie niewygodne.
Dziewczyny chyba powoli skazywały się na kilka dni z zakwasami. Nawet gdy się zmęczą, nie zejdą łatwo po tych schodach i powrót do domu będzie je kosztował sporo wysiłku, zanim zejdą w dół. Ale na razie Judith chciała wejśc na górę, czuła się na siłach i nie przemówi się jej do rozumu, żeby zrezygnowała, o. Jak mieszkając w Yellowlair Oats nie zwiedzić tak charakterystycznego dla tych okolic miejsca?

@Bethanie Everly
Odpowiedz
#8 (02.07.2019, 16:14 )
21 lat
Studentka
170 cm
Samotna

Uff! Na taką odpowiedź Bethanie poczuła się spokojniejsza, bo wolniejsze, spokojniejsze wchodzenie na górę powinno nie być dla niej tak wielkim problemem jak pędzenie za Judith szybkim krokiem. Miała niezłą kondycję, szczególnie jak na dziewczynę, która miała sporo kilogramów na plusie, ale były pewne progi, których nie była w stanie przekroczyć ze względu na nawagę, którą posiadała. Była od Judith cięższa, więc dźwiganie po schodach większej ilości kilogramów niż u jej współlokatorki prędzej czy później odbije się na zmęczeniu blondynki. Na pewno szybciej od niej poczuje się zmęczona, ale jeżeli zachowają spokojne tempo wchodzenia i będą sobie czasem robić przerwy, Bethanie powinna zajść całkiem daleko. Miejsce jej się podobało, wiec naprawdę chciała zawalczyć o dostanie się jak najwyżej, aby zwiedzić piękne miejsce i z wysoka zobaczyć widoki, które rozpościerały się wokół. Łąki, lasy, pola, panorama miasta, a przede wszystkim widok na ogromne wille na Auerate Avenue, które stanowiły najładniejszą część miasta, bo strojne budynki mieszały się z zielenią, kto by nie chciał ujrzeć tego na własne oczy! Bethanie chciała, więc pomysł na wejście na górę i na powolne wdrapywanie się po schodach, takie z oszczędzaniem sił rozochociło jej instynkt poznawczy.
Długa droga schodek po schodku mogła być przy okazji idealnym pretekstem do tego, żeby pogadać ze wspóllokatorką i lepiej ją poznać. Dziewczyny mieszkały razem od ładnych kilku miesięcy i dobrze się dogadywały, często też urządzały sobie pogaduszki, ale Bethanie nie była na bieżąco z życiem Judith. Chciała to nadrobić. Może uda im się zaprzyjaźnić? Lubiła ją i sądziła, że szatynka też ją lubi, więc liczyła na pierwszą przyjaźń w Yellowlair Oats.
- Powoli i ostrożnie. Przynajmniej nie zmęczymy się za bardzo i dalej dojdziemy - zauważyła z lekkim rozbawieniem i zaczęła wchodzić po schodach za Judith. - Jak już tak idziemy schodek po schodku, może opowiesz mi, co u ciebie nowego?
Zajęcie się rozmową podczas wędrówki przez ruiny zamku było naturalnym pomysłem na zabicie czasu. Dla Bethanie dłuższa cisza robiła się niezręczna, zwłaszcza w takich okolicznościach. Gaduła i tyle!

@Judith Bramwell
Odpowiedz





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości