witaj w Yellowlair Oats
rejestracja  logowanie
yellowlair oats
north east england




Sigvar Hansen

#1 (15.03.2019, 01:14 )
28 lat
jubiler
189 cm
a no ni ma

Sigvar Gandalfr Hansen




informacje podstawowe
DATA URODZENIA:09.08.1991
MIEJSCE URODZENIA:Klaksvík, Wyspy Owcze
ZAWÓD:jubiler
STAN CYWILNY:rozwodnik
ORIENTACJA:heteroseksualna


informacje dodatkowe
WYKSZTAŁCENIE:wyższe
STATUS FINANSOWY:przeciętny
JĘZYKI: farerski (ojczysty); duński, angielski (biegle); pojedyncze słówka/zwroty z innych języków usłyszanych podczas podróży
DZIELNICA:Kindly Angles
ZWIERZĘTA:Kavi (trzyletni pies rasy husky)
PROBLEMY ZDROWOTNE:Choroba von Willebranda




przeszłość
       Urodził się w kochającej rodzinie na Wyspach Owczych, a konkretnie w miejscowości Klaksvík, która dla mieszkańców wielkich metropolii nie różniłaby się niczym innym od typowej przybrzeżnej wsi. Był drugim dzieckiem państwa Hansen i zarazem nie ostatnim. Poprzestali ostatecznie na czwórce pociech. Z tego względu jego dzieciństwo do nudnych nie należało. Miał z kim spędzać wolny czas na zabawach. Kolegów i koleżanek z sąsiedztwa, czy ze szkoły, również mu nie brakowało. Taka kolej rzeczy miała znaczący wpływ na kształtowanie się jego charakteru. Przede wszystkim potrafił dzielić się tym co miał i działać w grupie i przebywanie w niej nie stresowało go, wręcz przeciwnie, zdecydowanie lepiej się czuł w towarzystwie innych. Rodzice starali się wychować swoje dzieci najlepiej jak tylko mogli, pokazując co jest złe a co dobre. Nigdy nie okazywali, że dana pociecha jest dla nich faworytem. Każde z nich otaczali taką samą miłością, by żadne nie poczuło się, że jest tym gorszym. Gdy jedno czasem jedno wymagało większej uwagi, reszcie zawsze tłumaczyli dlaczego tak jest. 
       Sigvar w szkole nie był co prawda wzorowym uczniem, ale nie uczył się też tragicznie, a co najważniejsze -  zdawał z klasy do klasy bez żadnych naprawdę poważnych problemów. Choć przedmioty ścisłe nigdy nie były jego dobrą stroną, więc tu i ówdzie zagrożenia z nich mu się zdarzały. Te jednak motywowały go do intensywniejszej nauki, by ostatecznie skończyć z nimi chociaż z dwójką na świadectwie. W przedostatniej klasie szkoły podstawowej po lekcjach zaczął trenować piłkę nożną, myśląc wówczas nawet by przyszłość powiązać właśnie z tym sportem. Zawsze na boisku dawał z siebie wszystko i nie bał się zagrać ostrzej. Z tego względu przychodził z wieloma otarciami, ranami czy siniakami. Nie brzmiało jak coś niesłychanego - w końcu dzieci nieraz z podwórka wracają z drobnymi urazami. W przypadku Sigvara podejrzany był jednak fakt, że te ciut poważniejsze goiły się stosunkowo dłużej niż u jego rówieśników. Stanowiło to zarazem zagrożenie dla jego przyszłości z tym sportem, którą to ostatecznie przekreślił wypadek, skutkujący  złamaniem otwartym nogi. Poza samą kwestią, że noga została złamana, lekarze w szpitalu mieli też niemałe wyzwanie z nieustającym krwawieniem, które ostatecznie i na całe szczęście zostało opanowane. Te zdarzenie skutkowało dokładniejszymi badaniami, które ostatecznie wykazały, że cierpi na Chorobę von Willebranda. Jako że stanowi ona chorobę genetyczną, rodzice później też zostali poddani obserwacji, gdzie wyszło na to że jego matka również jest chora, a ojciec ma w sobie gen nosiciela. Oczywiście ich życie po tym odkryciu trochę się zmieniło, musieli się dostosować i odpowiednio działać w związku z tą chorobą, 
       Wraz z wypadkiem zainteresowania młodego Sigvara się zmieniły, zwłaszcza że minęło trochę czasu zanim mama zrozumiała, że nie powinien wszystkiego przez wzgląd na chorobę unikać. Co prawda po wyjściu ze szpitala nie chodził już na piłkę, bo kontaktowe sporty figurowały w dziale “przeciwwskazane”, ale nie oznaczało, że inne aktywności również stawały się nie na miejscu, więc przez ten czas nawet nie myślał o spróbowaniu w innej dyscyplinie sportowej. Oczywiście, że ciężko przeżył rozstanie z piłką nożną. Z czasem jednak pogodził się z zaistniałą sytuacją, a kolegom z drużyny do dzisiaj kibicuje z trybun, gdy tylko uda mu się zawitać w rodzinnych stronach. Ojciec chłopca, by ten się nie nudził, zabierał go do swojej pracowni jubilerskiej,  gdzie ten mu zwyczajnie pomagał. Z czasem zwykły obowiązek przerodził się w późniejszą pasję, której poddawał się po skończonych lekcjach. Tata nie ograniczał go, wręcz z dumą oglądał jego pracę, gdy z czasem zaczął wykonywać rzeczy samodzielnie. Co prawda od razu nie wyglądały estetycznie, ale sam fakt bycia świadkiem jego rozwoju w tym fachu napawał go tym uczuciem.
       Czas nauki w liceum należał również do przełomowych.  Na ostatnim roku zapoznał się z koleżanką z równoległej klasy. Jak się okazało, przeprowadziła się wraz z rodzicami z innej części Wysp do Klaksvík i zdecydowała się kontynuować naukę w placówce, do której chodził Sigvar. Był oczarowany jej charakterem i zachowaniem, nie mówiąc już o wyglądzie. Kochał słuchać jej żartów, a już zwłaszcza jej delikatnego śmiechu, który to podkreślały posiadane przez nią dołeczki, dodające jej uroku. Była ciut ciemniejszej karnacji niż jej blade koleżanki przez wzgląd na orientalne pochodzenie dalszych członków swojej rodziny. Miała ciemne włosy i oczy, w których to nieraz zatracał swoje spojrzenie, tracąc kontakt z rzeczywistością. Dość szybko zaczęli się ze sobą spotykać, a już po trzech miesiącach ich związku zdecydował się jej oświadczyć pierścionkiem, który sam dla niej wykonał i poświęcił mu naprawdę sporo czasu. Ba, niedługo później zaczęli myśleć o ślubie, do którego doszło gdy tylko ukończyli pełnoletność. Ich rodziny były zdecydowanie zaskoczone ich pospiesznymi wyborami, lecz ani myśleli to przerwać, sądząc że to i tak nie będzie miało najmniejszego sensu, bo byli uparci w swoich wyborach. I do tego ślubu faktycznie doszło, lecz w związku małżeńskim wytrzymali raptem ponad miesiąc. Po ceremonii zaślubin  magiczna bańka wokół Gabrielli zniknęła i okazało się, że nie do końca pasują do siebie. Mieli odmienne zdanie na wiele tematów, które w rezultacie prowadziły do ich kłótni. Ostatecznie zdecydowali się wziąć ze sobą rozwód, który odbył się mimo wszystko w przyjaznej atmosferze. 
       Farerczyk długo nie rozmyślał nad tym jak mógł popełnić takie błędy, dać się ponieść emocjom, wcześniej nie przemyślawszy skutków tak szybkiej drogi do zawarcia związku małżeńskiego. Twierdził nawet, że to dobra lekcja, która sprawi, że przy następnym razie (o ile takowy w ogóle będzie) postąpi zupełnie inaczej. W tym czasie zaczął myśleć o poważnym kształceniu się w jubilerstwie. Z tego powodu zaczął aplikować na różne uczelnie na kierunki związane z tym zawodem. Ostatecznie dostał się do tej, która znajdowała  się w duńskiej stolicy. Szczęście uśmiechnęło się do niego wówczas podwójnie, gdyż w tamtych stronach mieszkała już jakaś jego część rodziny - konkretnie ciotka od strony matki wraz z wujkiem i jego młodszą kuzynką Brimą. Zamieszkał u nich, dzięki czemu było mu znacznie prościej w sprawach finansowych. Choć Sigvar dokładał się wujostwu do budżetu kiedy tylko mógł, nie chcąc wyjść na takiego, który tylko żeruje na ich dobrych sercach i budżecie. Okres wakacyjny spędzał właśnie na dorabianiu sobie pieniędzy. Wolne dni przeznaczał na spotykanie się ze znajomymi, którzy to pomnożyli się znacznie, gdy Brima wciągnęła go w świat larpowy. Od tego czasu regularnie z nią jeździł na różne rozgrywki w okolicy czy do innych miast Danii. Nieraz zjawiali się nawet na zagranicznych konwentach w obrębie Europy, dzięki którym mogli poprawić swój poziom języka angielskiego.
       Po ukończeniu studiów wrócił na krótki czas do swojej ojczyzny.  Pracował  u swojego ojca, tym samym dalej szlifując swoje umiejętności. W międzyczasie jego starsza siostra wzięła ślub. Potem przyjął propozycje duńskiej kuzynki, która to w końcu dostała się na wymarzone studia w Kanadzie i zaproponowała im wspólne zamieszkanie w jednym lokum. Nie zastanawiał się nad tym specjalnie długo, zwłaszcza że zawsze go ciągnęło do nowych miejsc. Mieszkał z nią przez pół roku, by ostatecznie znowu podjąć decyzję o przeprowadzce. Tym razem nie wrócił do swojej ojczyzny tylko bezpośrednio swój kurs skierował na Wyspy Brytyjskie. Początkowo zastanawiał się nad zamieszkaniem w Szkocji,  w której to niegdyś był na wymianie studenckiej, lecz ostatecznie wylądował w północnej części Anglii. W poszukiwaniu miejsca zamieszkania nie kierował się wielkimi miastami, nigdy zresztą go specjalnie nie interesowały. Ostateczny wybór padł na Yellowlair Oats, które przekonało go swoim położeniem i występowaniem lasów, w których zakochał się, gdy tylko dane mu było je zobaczyć pierwszy raz na oczy. W rodzinnych stronach mógł tylko o nich pomarzyć, a teraz może się nimi cieszyć na co dzień. Farerczyk odpowiedział na ogłoszenie zamieszczone przez mieszkańca tego miasta - Rabbita Hilla, w którym szukał współlokatora. Mieszka z nim obecnie od dwóch lat, spełnia się w swoim zawodzie  i jeszcze nie czuje silnej potrzeby, by znów wynieść się w inne miejsce.




więzy krwi
RODZICE: Vígúlvur & Jóna Hansen
RODZEŃSTWO:Eliana Löfgren (starsza siostra), Baldur Hansen (młodszy brat), Jenný Hansen (młodsza siostra)
DZIECI:brak
DALSZA RODZINA:Gustav Østergård (wujek), Estrið Østergård (ciotka),  Brima Østergård (kuzynka), Thorvald Löfgren (szwagier), Helena Löfgren (siostrzenica)


miłość
STATUS ZWIĄZKU:wolny
PARTNER:brak
BYLI PARTNERZY:Gabriella Ingadóttir (była żona) + nieistotne kilka związków w szkole średniej






psychika
TYP OSOBOWOŚCI:ekstrawertyk
ZABURZENIA:brak stwierdzonych
PRIORYTETY: rodzina, przyjaciele, zdobywanie wiedzy, czerpanie z życia jak najwięcej, życie teraźniejszością a nie przeszłością
GRUPY:Jowisz (50%), Uran (30%), Wenus (20%)


opis charakteru
       Przyjacielski i życzliwy człowiek, starający się zarażać swoją pozytywną aurą, która otacza go praktycznie zawsze, każdego kogo tylko napotka na drodze. Przygnębienie i smutek to naprawdę rzadkie przypadłości, które mogą nim zawładnąć. Poddaje się im tylko wtedy, gdy wie że nie ma żadnego wyjścia ze zaistniałej sytuacji, w której się znalazł i nic nie jest w stanie zmienić. Łatwo przychodzi mu akceptacja złych przeciwności losu, dlatego też musi naprawdę coś tragicznego się zdarzyć, by Sigvarda dotknęło to na tyle, żeby uśmiech i chęć życia z jego twarzy momentalnie zniknęła. Stara się też z takowych sytuacji czerpać jak najwięcej cennych lekcji na przyszłość, by ponownie do nich nie doprowadzić. Szczery nieraz do bólu, potrafi otwarcie mówić co mu się podoba a co nie. Kłamstwa przychodzą mu z niebywałą trudnością. Nie tylko dlatego że zwyczajnie w świecie mu to nie wychodzi. Problem leży w tym, że nieraz nawet głupota potrafi dręczyć jego sumienie, w  końcu sam nie chciałby żyć w otoczeniu fałszywych informacji. O ile z obcą osobą jeszcze mu jakoś wyjdzie, tak z bliskimi jest to rzecz praktycznie niemożliwa. Od razu wykazuje wszelkie symptomy sugerujące, że kłamie: natarczywie drapie się po głowie i mówi bardzo wolno, grając na czasie, w celu pomyślenia nad kolejnymi zdaniami.
       Jest to Farerczyk niezwykle ciepły, otwarty, który nie boi się opowiadać o sobie (do pewnych granic oczywiście) i podejmować najróżniejszych tematów, w tym i tematów tabu. Potrafi wyrazić swoje własne stanowisko do danych sytuacji, rozumiejąc przy tym odmienne zdanie innych. Nie narzuca przy tym usilnie swojego, wiedząc, że do niczego to tak naprawdę nie doprowadzi. Dobry z niego słuchacz, jeśli już nie znajdzie złotego środka na dany problem, rozmówca może być mimo wszystko pewny, że został wysłuchany. Kiedy trzeba, niesie pomoc potrzebującym, nie oczekując przy tym z góry jakiejkolwiek formy zapłaty. Jest uczciwy, bo żyje w przekonaniu, że kiedyś owa uczciwość przyniesie w przyszłości pozytywne rezultaty. Zna podstawowe zasady kultury osobistej i stara się jej przestrzegać. Również jest tolerancyjny na wielu płaszczyznach i ciekawy otaczającego go świata. Lubi dowiadywać się zupełnie nowych rzeczy, o których nie miał wcześniej pojęcia. Wręcz chłonie te wiedzę i nie gorszy się, gdy o czymś nie ma zielonego pojęcia, Ma do tego ma prawo, by nie wiedzieć o wszystkim. 
       Mimo że jest typowym przedstawicielem osoby ekstrawertycznej, nawet i on ma prawo do chwil, w których chce pobyć sam. Zdarzają się co prawda rzadko, ale jednak są możliwe. Nigdy nie trwają długo, gdy nic go nie trapi. Ba, jego przebywanie w samotności musi być odpowiednio wyważone. Zbyt długie potrafi wprawić go w stan przygnębiający, czy nawet spowodować wpadnięcie w poczucie osamotnienia. 
       Pracowity człowiek, posiadający poczucie obowiązkowości i nie rzucający w kąt wszystkiego na ostatnią chwilę. Twierdzi że im szybciej coś skończy tym lepiej dla niego. Mimo wszystko pozostaje dokładny w tym co robi, nie trzyma się zasady “nie ważne jak zrobione, ważne że w ogóle”. Doskonale wie, że klienci przychylniej patrzą na solidnie zrobioną pracę, niż na twór wykonany w sposób nijaki, tylko dla samego zrobienia. W końcu milej się robi człowiekowi, gdy usłyszy “Widać, że Pan wykonuje swoją robotę z sercem i pasją”. 
       Ciężko mu przychodzi z zachowaniem spokoju i opanowania, gdy coś go zirytuje lub wkurzy, więc przekroczenie tej magicznej granicy nie jest niczym trudnym. Jest też niezwykle gadatliwą osobą, która nieraz niepotrzebnie rozwinie swoje wypowiedzi do granic możliwości. Nieraz trudno go przed tym powstrzymać, choć stara się nad tym pracować. W końcu to że ktoś wspomni szczątkowo o czymś co sam Sigvar zna, nie znaczy, że on sam musi serwować całe elaboraty na ten konkretny temat. 
       W związku jak i w bliskich przyjaźniach dotychczas pozostaje wierny. Jednak niektóre jego zachowania mogą być męczące dla drugiej osoby. Jest zazdrośnikiem, z tego powodu potrafi być nieraz przesadnie podejrzliwi co do swojej drugiej połówki, więc nie powinno nikogo dziwić wypytywanie o to gdzie idzie, na jak długo i z kim. Źle znosi złamane obietnice, czy niepowodzenie planów, takich jak wypad na miasto itp. Wtedy zdarza mu się nawet obrazić na osobę, która ma udział w tym. 
 




na pierwszy rzut oka
WZROST:189 cm
POSTURA:przeciętna
KOLOR OCZU:niebieskie
KOLOR WŁOSÓW:rude
CECHY CHARAKTERYSTYCZNE:broda, długie włosy, tatuaże


opis wyglądu
       Na pierwszy rzut oka rzucają się długie, gęste, falowanie i naturalnie rude włosy, nigdy nie potraktowane żadną farbą czy inną substancją farbującą. Zaczął je zapuszczać, gdy tylko ukończył dwudziesty drugi rok życia. Regularnie chodzi do fryzjera w celu podcięcia końcówek. Dba o nie również w domu, używając odpowiednich szamponów czy odżywek (a nawet domowych wytworów środki) w celu utrzymania ich zdrowej kondycji. To samo tyczy się jego zarostu, jest już całkiem okazały, więc i on wymaga rutynowej pielęgnacji. Ciało również stara się mieć zadbane, oczywiście nie przesadzając przy tym do granic możliwości. Byleby było czyste i nie zalatywało od niego nieprzyjemnymi zapachami. Ciężko je zachować jednak bez skaz. Na stopie posiada ślad po nieszczęsnym gwoździu, na którego wystający, ostry koniec niegdyś się nadział. Ponadto blizny po głębszych ranach, które przez wzgląd na jego chorobę potrafiły ciężko się nieraz goić, też można odnaleźć na jego ciele. Najbardziej jednak wyróżnia się ta na nodze. Nabawił się jej po złamaniu otwartym, która skutkowała wizytą w szpitalu. Również jego ciało zdobią liczne tatuaże.  Tuż pod karkiem posiada z motywem drzewa, który został również użyty na prawym ramieniu. Ponadto szereg run nordyckich na prawym przedramieniu, natomiast na lewym znajduje się całkiem duży tatuaż przedstawiający lisa, tuż nad nim są cztery równoległe linie, w równych odstępach, okalające wspomnianą część ciała. Jeszcze uwagę przykuwa tatuaż nad lewą kostką, przedstawiający cztery patyczakowate postacie z włosami pomalowanymi na rudo. Jeden z nich trzyma w dłoni balonik - i ta postać symbolizuje go, natomiast pozostałe - jego rodzeństwo. Starsza siostra i młodszy brat posiadają takie same, tyle że baloniki są usytuowane przy odpowiednich postaciach ich przedstawiających. Najmłodsza z rodziny Hansenów czeka na pełnoletniość, by również taki sobie zrobić. 
       Daleko mu raczej do obecnych standardów w modzie. Stawia w dużej mierze na wygodę i dopasowanie się do temperatury panującej na zewnątrz lub sytuacji, na poważne spotkanie nie przyjdzie przecież w dresie. Barwy poszczególnych elementów stroju zwykle są stonowane i ciemne, zdominowane w dużej mierze przez czerń, brąz, zieleń i szarość. Wyróżnić się wówczas mogą nadruki na koszulkach, które najchętniej zakłada w połączeniu z rozpiętą koszulą. Nadruki na nich nie są dla niego obojętne, nie są dla samego bycia czy ładnego wzoru, a już tym bardziej dla popisu znaną nazwą drogiej marki. Dlatego też na jego ciele nie ugościmy koszulki z nazwą jakieś znanej i drogiej marki, tylko z motywem ulubionej książki, filmu czy logiem lubianego zespołu. Chce by ów element wyrażał jego preferencje i zamiłowania. Kocha skórzane kurtki. Na czas zimy i ogólnie chłodniejszych dni lubi przeskoczyć na męskie swetry. Lubuje się też w męskich szalikach i apaszkach. Spodnie nie są raczej warte szczególnej uwagi - zwykłe, normalnej szerokości, najczęściej jeansy, choć w domu porusza się tylko i wyłącznie w dresie, bo mu najwygodniej. Z butami jest różnie. Zależy też gdzie ma zamiar wyjść i na jak długo. Po bułki do sklepu naprzeciwko wyjść potrafi w domowych klapkach, ale już na spacer w lesie wybierze raczej jakieś buty sportowe czy trapery. Nie ma dnia, w którym na jego szyi by nie gościł naszyjnik czy inny wisior. Najbardziej przywiązany jest do tego z nordycką wersją młota Thora, który zresztą najczęściej nosi. Jednak w jego kolekcji znaleźć można również kołowrót słowiański, topór Peruna, czy inne naszyjniki z runami lub motywami ze świata fantasy. Niekiedy potrafi zarzucić na szyje dwa naraz, by jeden z nich nosić na skróconym rzemyku, a drugi luźniej. Ręce lubi przyozdabiać męskimi bransoletkami, które też nawiązują wyglądem do mitologii, historii czy fantastyki.




ciekawostki
> Cierpi na Chorobę von Willebranda tak samo jak jego mama i siostry. Głównym problemem towarzyszącym tej chorobie, jest dłuższy czas powstawanie skrzepu krwi w miejscu uszkodzenia ciała niż u osoby zdrowej (za sprawą niewystarczającego poziomu lub nieprawidłowej budowy czynnika von Willebranda). Jest to choroba dziedziczna i nieuleczalna, lecz możliwe jest jej opanowanie za sprawą odpowiednich leków, które to zresztą Sigvar regularnie bierze (a przynajmniej stara się brać). Nigdy sam od siebie nie zaczyna o niej rozmawiać, bo nie czuje takiej potrzeby.
> Dla swojego bezpieczeństwa zaczął nosić bransoletkę informującą o tym, że jest chory na wyżej wymienioną chorobę, by ułatwić ratownikom w postępowaniu z nim, gdyby coś się stało.
> Wszystkie jego tatuaże wykonał jego szwagier, któremu choroba Sigvara nie jest obca, w związku z tym jest wstanie odpowiednio zadziałać w razie spełnienia gorszych scenariuszy. Sam Sigvar przed realizowaniem kolejnych projektów dba o to, by w maksymalnym stopniu zniwelować ryzyko długotrwałego krwawienia i pojawienia się większej ilości ranek. Z tego względu też nie decyduje się na długotrwałe sesje. Woli mieć tatuaż robiony kawałek po kawałku, niż ryzykować jakimiś powikłaniami.
> Po wypadku podczas pobytu w szpitalu nie miał za wiele możliwości zabicia traconego czasu na leżeniu w łóżku, więc zaczął czytać więcej książek, przestając tym samym ograniczać się tylko do lektur szkolnych. Wtedy też narosło w nim zainteresowanie gatunkiem jakim było fantasy. Pociągnęło za sobą dodatkowo zainteresowanie mitologiami i folklorem różnych ludów. Trwa to do dziś, nadal z chęcią odkrywa nieznane mu informacje w tych dziedzinach.
> W szkole nigdy nie był dobry z przedmiotów ścisłych. Jedynie co dobrze mu szło to odpowiedzi z mapy na geografii, nic poza tym. Co prawda zdał wszystkie przedmioty w obrębie tej kategorii, lecz nie było to wcale proste. Za to jest naprawdę dobry z historii - lubianymi przez niego epokami są przede wszystkim starożytność i średniowiecze. Nawet udało mu się niegdyś wygrać jeden szkolny konkurs z tego przedmiotu.
> Nigdy nie przykuwał silnej uwagi do nauki wymowy słów w obcych językach, dlatego też farerskiego akcentu nie wyzbył się w pełni. Wręcz przeciwnie - potrafi być wyrazisty, co jemu osobiście nie przeszkadza. 
> Nie przeklina. Choćby był naprawdę wkurzony, z jego ust nie usłyszymy żadnych wulgaryzmów.
> Długie spacery są jego sposobem na gorszy dzień, stresujące sytuacje i przede wszystkim na wyciszenie. Dzięki nim też zdecydowanie lepiej sypia w nocy. Realizuje je odkąd zaczął chodzić do szkoły. Nieraz wymykał się z domu na długie przechadzki czy to po kłótni rodziców, czy z powodu źle napisanego sprawdzianu. 
> Sen z reguły ma twardy i głęboki, dlatego też obudzenie go stanowi nie lada wyzwanie. 
> Ranny ptaszek, wstawanie o szóstej rano nie jest dla niego żadną katorgą. 
> Złożył kiedyś papiery do prestiżowej szkoły jubilerskiej we Florencji, lecz nie został do niej przyjęty.
> Jest osobą leworęczną, objawia się w prawie wszystkich czynnościach. Z wyjątkiem korzystania z myszki komputerowej, nią operuje już za pomocą tej drugiej. Ale za to prawą nogą kopie piłki, co w tym przypadku mogło nie być wcale oczywiste.
> Jego mama twierdzi, że gdyby nie tata, który wciągnął go w jubilerstwo, zostałby prawdopodobnie fryzjerem. Co prawda obcinanie włosów musiałby przećwiczyć, bo nie wyszłoby z tego nic dobrego, ale robienie fryzur (zwłaszcza związane z robieniem warkoczy) sprawia mu nie lada przyjemność. Nie zawsze mu wychodzą, ale ten się tym niespecjalnie przejmuje, w końcu trening czyni mistrza.
> Obecnie pracuje w sklepie jubilerskim w Ylo, gdzie realizuje zamówienia klientów, naprawia uszkodzoną biżuterię, skraca ją, gdy okaże się za duża. Kiedy trzeba stanie nawet za ladą by przyjmować klientów. Prowadzi też dodatkowo swój fanpage na Facebooku, gdzie pokazuje swoje wyroby wykonane dla swojej firmy jak i dla indywidualnych klientów, którzy zgłaszają się bezpośrednio do niego za sprawą właśnie tej strony. Częściej wykonuje klasyczne wyroby jubilerskie, które można na co dzień spotkać w salonach. W końcu zobowiązany jest je robić dla firmy, w której pracuje. Lecz po godzinach pracy chętnie wykonuje dla innych biżuterie w stylu m.in. fantasy czy goth. Co prawda dłużej trzeba na takowe czekać przez wzgląd na jego zobowiązania dla sklepu, ale większość uważa że czekanie jest warte swojej ceny. Sigvar ogólnie marzy, by w przyszłości móc działać samodzielnie. 
> Kocha poznawać nowe zakątki świata, dlatego kiedy tylko nadarza się okazja, wyjeżdża za granicę. Każdy odwiedzony przez niego kraj zostaje zakolorowany na mapie konturowej świata, którą ma powieszoną nad swoim biurkiem. Na obecną chwilę na koncie ma około dwanaście państw. Pamiątki z wyjazdów kupuje z reguły tylko dla swoich bliskich. Jemu wystarczają obce monety i banknoty, które w czasie wyjazdu nie zdąży wydać. 
> Nigdy nie palił i nie zamierza palić. Po alkohol sięga, ale tylko na spotkaniach towarzyskich i z reguły pilnuje siebie by nie przesadzić. W innych przypadkach nie czuje potrzeby picia. Ewentualnie latem chętniej sięga po zimna piwa, lecz te z reguły są bezalkoholowe a nawet smakowe.
> Gotowanie idzie mu beznadziejnie, dlatego na obiady chodzi do pobliskich lokali. Powoli też stara się ograniczać jedzenie mięsa. 
> Wielbi otaczającą naturę, dlatego też nierzadko odbywa piesze wycieczki lub przejażdżki rowerem/hulajnogą na obrzeża miasta.
> Nie posiada prawa jazdy, nawet nie czuje takiej potrzeby, by je mieć. Chętniej za środek transportu obiera rower lub hulajnogę, którymi zamiennie podróżuje do pracy i z powrotem. 
> Za sprawą duńskiej kuzynki, dał się wciągnąć w świat LARPu. Co prawda teraz nie uczęszcza na zgrupowania tak regularnie jak kiedyś, lecz w okresie wakacyjnym przynajmniej jedną imprezę larpową musi zaliczyć. Często też można go spotkać na przeróżnych konwentach.
> Swojego psa - Kaviego - posiada od samego szczeniaczka. Jego imię znaczy po farersku Śnieg. Dostał go od siostry, gdy przebywał u rodziców na święta. Nie mogła czworonoga u siebie zatrzymać ze względu na uczulenie na sierść swojej córki. Pies jest przyjaźnie nastawiony wobec innych, bez żadnej obawy podejdzie praktycznie do każdego. Lubi być głaskany i gdy zwraca się na niego uwagę. Wyje w przeróżnych sytuacjach i ciągnie pana za sobą na zwykłych spacerach. Sigvar nauczył go parę sztuczek, tyle że pies wykona je dopiero za nagrodę. Gdy nie widzi w jego dłoniach żadnego przysmaku, z wykonaniem sztuczki może być różnie. Od zeszłej zimy Farerczyk regularnie bierze go na wyprawy rowerem lub hulajnogą, gdzie Kavi biegnie oczywiście na przodzie, chcąc ciągnąć za sobą swojego pana. Z czasem zaopatrzył go w specjalne szelki zaprzęgowe, by móc mu to umożliwić. Nadal nad nim pracuje pod tym względem, by przejażdżki dla niego jak i dla psa były coraz wygodniejsze. 
> Zawsze gra w gry na najłatwiejszym poziomie trudności. Może nie dlatego, że fatalnie mu to idzie, tylko z czystego lenistwa. Nie chcę skupiać się na samej rozgrywce, dla niego w grach ważniejsza jest fabuła.
> Muzycznie lubuje się w utworach i podgatunkach, w których znaczne piętno odbijają elementy folku, mitologii czy historii. Chętnie też słucha soundtracków z filmów/gier, w których te motywy występują. 

Odpowiedz
#2 (03.09.2019, 00:56 )

karta zaakceptowana
witamy na forum
James Moore
Odpowiedz





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości