witaj w Yellowlair Oats
rejestracja  logowanie
yellowlair oats
north east england




Old Tenement

#261 (15.09.2017, 20:51 )

Wymiociny kocura, a w zasadzie ich zawartość, z pewnością wyglądały niepokojąco, ale to był dopiero początek niepokojących odkryć, jakie mieli przed sobą Jesper i Marja. Mieli niezłego pecha, bo czekało ich w najbliższym czasie zobaczenie kolejnych treści żołądkowych kocura - jeżeli uważnie się rozejrzą. Trzeba napomknąć, że następne z nich były jeszcze obfitsze i wyglądały zdecydowanie gorzej, a powtarzającą się ich zawartością był tajemnicze kulki o różowawym zabarwieniu. Następna taka znajdowała się parę metrów dalej, prowadząc do ciemnego zaułka między kamienicami.
Tam natomiast było ukryte za śmietnikiem źródło nieszczęścia czworonożnego pechowca. Leżało w ukryciu, żeby mieszkańcy kamienicy nie zauważyli go z okien ani przy wynoszeniu śmieci. Takie położenie sprzyjało znalezieniu trutki przez koty, które plądrowały całe okolice kontenerów. Od przerażającego odkrycia dzieliło tych dwoje kilka metrów, jeżeli są wystarczająco spostrzegawczy.
Odpowiedz
#262 (21.09.2017, 17:22 )
27
Pan z sikawką od gaszenia pożarów
182
forever alone

Nie był specjalistą i jego niepokój o to, co widzi, mógł być bad wyrost, więc bardzo przydała mu się obecność sąsiadki i jej stwierdzenie, że jej też to nie wygląda na normalną kocią karmę. Kluczowa była dla strażaka informacja, że w domu rodzinnym dziewczyny były koty i miała doświadczenie z tym, jak wyglądają zwymiotowane kulki ze zwykłej karmy. To było doświadczenie, którego jemu brakowało, ale dało mu absolutną pewność, że z tym dziwnym żarciem coś jest nie w porządku i trzeba mu się lepiej przyjrzeć. To znaczy... może nie przyglądać się rzygowinom jeszcze bardziej z bliska, ale rozejrzeć się za czymś, co ten kot mógł zjeść i co mogło tak wyglądać po zwróceniu.
- Też tak myślałem - przytaknął blondynce, przenosząc na nią wzrok. Śliczna dziewczyna. To taki miły widok, jak odmienny od plamy kocich treści żołądkowych na chodniku! To było nad wyraz nieprzyjemne, że Jesper musiał przyglądać się takim świństwom, zamiast podziwiać urodę sąsiadki. - Jest możliwość, że zabarwienie jedzenia na taki kolor wywołała jakaś choroba żołądkowa kocura? Ja sam nie jestem specjalistą od kociego zdrowia, a pomyślałem, że jeśli wyeliminujemy wszystkie inne możliwości, moglibyśmy przekazać to do zbadania.
Rozejrzał się po okolicy. Nieopodal stały kontenery przepełnione cuchnącymi śmieciami. Było mocno prawdopodobne, że kot zjadł coś właśnie tam, bo jak Jesper się orientował, bezpańskie zwierzaki przychodziły właśnie tutaj, żeby się posilić, jeśli nikt z mieszkańców okolic nie dał im nic do zjedzenia. Cóż, biedne zwierzęta ratowały się jak mogły przed głodem, ale możliwe, że to prawie zgubiło czarnego kocura. Możliwe, że w tym śmietniku znajdowało się coś, co mu tak bardzo zaszkodziło...
Może to był tylko zwykły kot, ale Jesper poczuł silną determinację, żeby odkryć co mu tak zaszkodziło. Żadne niewinne istnienie nie było mu obojętne.
Odpowiedz
#263 (28.03.2019, 18:40 )
20 lat
na razie bezrobotny obibok
162 cm
samotna

Judith i jej beznadziejna orientacja w terenie!
Raz zgubiła się podczas biegu na zajęcia, ale uczelnia i jej kampus był jak jeden wielki labirynt, w którym gubił się co trzeci student, więc teoretycznie nie zrobiła niczego ani dziwnego, ani wstydliwego, a nawet tamto zagubienie się na jakimś matematycznym wydziale przyniosło jej pewną korzyść, bo dziewczyna zapoznała się z przystojnym chłopakiem, Terence'm. Liczyła, że rozwinie się między nimi jakąś bliższa znajomość, bo chłopak wpadł jej w oko, ale na razie nie naciskała na żaden kontakt z nim. Wymienili numery i nic więcej. Liczyła, że on pierwszy się odezwie, ale skoro na razie nie pisał... no cóż, zobaczy się, co będzie dalej! Ot, całe podejście panny Bramwell do kontaktów z płcią męską. Na nikim jej nie zależało.
Wtedy mogła ze śmiechem potraktować swoje zagubienie się w labiryntach identycznych korytarzy w budynkach uczelni, ale dzisiaj w ogóle nie było jej do śmiechu. Chciała przejść z centrum miasta do akademika bez wsiadania w autobus. Pogoda robiła się ładna, była przyjemna temperatura i aż się prosiło, aby przejść się, zamiast czekać na przystanku i tłuc się autobusem przez trzy przystanki. Nie opłaca się.
Judith wyszła z takiego założenia i zrobiła sobie spacer, ale to był fatalny pomysł. Nie znała tej części miasta. Sprawdziła drogę do akademików na szybko, w telefonie. Była przekonana, że wie którędy iść, ale po drodze coś pokręciła i wylądowała zupełnie nie w tej części Sullen Hides, w której planowała. Nie była świadoma tego, że idzie w złym kierunku i tego, że zamiast zbliżać się do akademika, oddała się od niego z każdym krokiem i każdą decyzją podjętą na rozstaju dróg. Weszła nieświadomie w cześć dzielnicy, która była ogólnie uważana za niebezpieczną. Słyszała niedawno na uczelni, że w parku w Sullen Hides kogoś okradziono... gdyby wiedziała, że właśnie idzie blisko tego miejsca! Była zamyślona i dopiero po czasie zauważyła, że coś jest nie tak. Stało się to, gdy jej wzrok padł na kamienicę, którą właśnie mijała. Jeszcze nie widziała takiego budynku w Yellowlair Oats! Elewacja była zdewastowana, a z wybitych okien straszył taki mrok, że Judith poczuła lodowaty dreszcz na drobnych plecach. Gdzie ona trafiła...
Wyciągnęła telefon z torebki, ale uprzednio rozejrzała się lękliwie. Nikt na nią nie patrzył? Ktoś mógł wyskoczyć z bramy i ją okraść, ale musiała sprawdzić swoje położenie. Otworzyła aplikację mapy i zmroziło ją na widok miejsca, w którym się znalazła. To było w kompletnie innej części miasta!
- Brawo, idiotko - zasyczała na siebie - Teraz będziesz sobie winna, jeśli ktoś ci rozwalił łeb dla portfela.
Była na siebie zła, ale w jej głowie dominował teraz strach.

@Remy Griffiths
Odpowiedz
#264 (02.05.2019, 07:06 )
25 lat
próbuje być aktorem
182 cm
ale nic mu nie wychodzi

To było tylko głupie wyjście do sklepu, a Remy ociągał się przed nim najdłużej jak się dało. Wynajęcie najtańszego mieszkania w całym mieście dawało się we znaki w najmniej spodziewanych momentach, a teraz był właśnie jeden z nich. Remy nie narzekał na jakość swojego małego mieszkanka, bo było niedługo po remoncie i czuł się w nim bardzo przyjemniej, jednak okolica nie mogła go zachwycać. Nie zdawał sobie sprawy z tego, że wybiera sobie mieszkanie na jednej z najgorszych ulic w całym Yellowlair Oats, a kiedy zdał sobie z tego sprawę i szukał czegoś lepszego... dotarło do niego, że na nic porządniejszego go zwyczajnie nie stać. Musiał zostać do odwołania na zapyziałej Morton Street i jakoś sobie z tym radzić. No i radzić sobie z myślą, że nie stać go na nic o ludzkim standardzie. W każdym bądź razie nie lubił wychodzić i kręcić się po okolicy, więc robił to kiedy koniecznie musiał. Starał się chodzić na zakupy albo na spacery w inne dzielnice miasta. Najczęściej odwiedzał markety w centrum Yellowlair Oats albo lepsze sklepy w Sullen Hides, na przykład w pobliżu Ayton Road, ale to niestety nie zawsze jest wykonalne. Dzisiaj nie było. Remy zorientował się późnym popołudniem, że brakuje mu składników do obiadu, który chodził za nim od paru tygodni i gdy wreszcie wziął się za robotę... ach, brak podstaw! A był przekonany, że kupił wszystko, czego potrzeba!
Krótko kalkulował czy opłaca się wyjść z domu po te zakupy, czy może lepiej zrobić sobie inny późny obiad, ale miał taką ochotę na wymarzone danie, że zdecydował się na szybkie wyskoczenie do najbliższego sklepu. Sklepik był dość niedaleko, zaledwie dwie ulice stąd, ale niestety dotarcie do niego wymagało przejścia przez najgorsze ulice miasta i ominięcia ohydnej opustoszałej kamienicy, która za każdym razem przyprawiała Remy'ego o dreszcze. Widok pustych okien i odrapanej elewacji wywoływał niepokojące odczucie, że coś się tam czai. Coś niebezpiecznego i mrocznego... 
Artystyczna wyobraźnia, ot co.
Chcąc nie chcąc Remy wyszedł z mieszkania i teraz szybkim krokiem przemierzał drogę do najbliższego spożywczego. Mijając nieprzyjemne miejsce starał się nie rozglądać za bardzo, żeby ominąć kamienicę, której istnienie wzbudzało nieprzyjemne dreszczyki. Idąc pospiesznie nie zauważył, że mija młodą i uroczą dziewczynę, która wyglądała na zagubioną. W innych okolicznościach pewnie by się zatrzymał i zapytał, czy wszystko dobrze, ale teraz obecność Judith mu umknęła. Spieszył się.

@Judith Bramwell
Odpowiedz





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości