witaj w Yellowlair Oats
rejestracja  logowanie
yellowlair oats
north east england




Side Alley

#1 (09.05.2016, 18:55 )

<div class="tematowe"><center>Side Alley<br><br><img src="http://i.imgur.com/c7ctguL.jpg" style="width:500px; border: 10px solid rgba(209, 185, 168, 0.48)"></center></div>
Odpowiedz
#2 (09.05.2016, 18:55 )

Ruda kotka zupełnie przez przypadek trafiła tutaj. Kręciła się po mieście, ot tak, w formie spacerku. Nie przepadała za chodzeniem w zaludnione, hałaśliwe przez samochody miejsca, ale dzisiaj jakoś nie chciało jej się wychodzić daleko za miasto. Od dawna nie widziała Ethana i Calabrone'a... Bez przyjaciół czuła się jakoś dziwnie, a to nie sprzyjało chęciom do życia czy podejmowania bardziej złożonych aktywności. Co się właściwie stało z jednookim owczarkiem i wesołym huskym? Czy w ogóle jeszcze byli w tych okolicach? Może stało im się coś złego? Albo po prostu obaj dobrze się razem bawili, a o niej zapomnieli? Coraz bardziej ruda miała wrażenie, że ta ostatnia opcja jest prawdopodobna. W końcu była tylko kotem, nie do końca pasowała do ich psiego towarzystwa...
Z takimi ponurymi myślami ruda kotka z puchatym ogonem dotarła tutaj. Jej jadowicie żółte oczyska obrzuciły okolicę spojrzenie, coby się upewnić, że trafiła w bezpieczne miejsce. Nie za bardzo ufała okolicom miejskim, gdzie kręciło się dużo dziwnych, bezpańskich psów (ale do psów nie miała żadnych uprzedzeń, jej kochani przyjaciele byli psami!), ludzi, którzy byli negatywnie nastawienie do zwierząt i trzeba było na każdym kroki uważać na samochody. Nawet Scarlett trochę żałowała, że wpakowała się w takie miejsce... ale to wyglądało zdumiewająco spokojnie. Nie było ludzi, nie było samochodów ani hałasu. W ogóle było jakoś inaczej, cicho i spokojnie. Ruda jeszcze nie wiedziała, że trafiła w okolice, w ktorych królują zwierzęta i spotykają się towarzysko, bo ludzie rzadko się tutaj kręcą. Nie wiedziała też że nieopodal jest opuszczony dom, w którym Lorelei i Daisy Mae uratowały jej życie, kiedy była maleństwem. A kiedyś szukała tego miejsca! Niosło ze sobą niesamowite wspomnienia.
Odpowiedz
#3 (09.05.2016, 18:56 )

Renesmee akurat włóczyła się w pobliżu. Szylkretowa kicia ostatnio dość rzadko pojawiała się na mieście i w ogóle nieczęsto można było spotkać ją poza swoim domem albo chociaż jego okolicą, jednakże dzisiaj jakoś wyjątkowo znudziło jej się siedzenie w czterech ścianach, którym najczęściej wręcz nie mogła się nacieszyć. Tyle długich lat marzyła o znalezieniu prawdziwego domu, z prawdziwym właścicielem, który prawdziwie ją pokocha! Teraz wreszcie jej marzenie się spełniło, po tak długim czasie, wyczekane, wysnione... no, właściwie to nie teraz. Szylkretka mieszkała u Vivienne od ładnych paru miesięcy, ale wciąż to przeżywała i nadal nie mogła się tym nacieszyć. Dlatego też zamiast spacerować sobie jak kiedyś i spotykać się z innymi kotami ewentualnie psami, nawiązywać przyjaźnie lub mniej sympatyczne relacje z pozostałymi czworonogami (a to drugie zdarzało jej się zdumiewająco często), koteczka kręciła się tylko po podwórku przed kamienicą, w której mieszkała. Zrobił się z niej leniwy kanapowiec, na domiar złego przez wzmożony apetyt przed nadchodzącą zimą troszkę jej się przytyło i to było decydujące o wyjściu z domu i ponownym rozejrzeniu się po świecie. O nie, Renia gruba nie będzie, mowy nie ma!
Teraz więc szylkretowa kotka spacerowała sobie powoli po bocznej ulicy W Sullen Hides. Okolica była nieciekawa, czystość tej uliczki pozostawiała wiele do życzenia, ale to wcale nie zrażało futrzaka. To właśnie te okolice ściągały najwięcej zwierzaków, więc tu się wybrała. Chciała spotkać się z kimś sympatycznym albo i nie... brakowało jej po prostu zwierzęcego towarzystwa i chciała to nadrobić.
Odpowiedz
#4 (09.05.2016, 18:56 )

Scarlett obejrzała się na nieznajomą kotkę, gdy usłyszała znajomy, bardzo cichutki tupot kocich łapek. Ciężko było wychwycić ten dźwięk niewprawnemu uchu, ale ruda sama posługiwała się tym cichym, ostrożnym chodem na co dzień, więc i jej zmysły były wyczulone na nad wyraz subtelne, kocie ruchy. Obejrzała się na nieznajomą i przyjrzala jej uważnie, przystanąwszy tuż przy ścianie najbliższego budynku. Nie było to ładne miejsce, przeciwnie, zaniedbane, z odpadającym tynkiem, ale kotka w ogole nie pomyślała, że może jej na przykład spaść na łebek jakaś obluzowana dachówka. Skąd mogła wiedzieć? Lepiej więc, żeby nic takiego się nie stało.
Jej uwaga skupiła się na nieznajomej.
- Dzień dobry! - rzuciła ruda z uprzejmością w głosie. Nie była w stanie z oddali, patrząc tylko na sylwetkę szylkretowej określić czy ma do czynienia z kotką starszą od niej czy może w zbliżonym wieku, ale uprzejmości nigdy za wiele, nieprawdaż? Wolała być miła dla każdego, zwłaszcza że mimo wielu miesięcy mieszkania w Yellowlair Oats, mało kogo tutaj znała. Jej znajomości kręciły się raczej wokół psów, a te mają zupełnie inne modele zachowania, inny sposób zwracania się do siebie. Są mniej zdystansowane, bardziej bezpośrednie, a Scarlett było bliżej wlaśnie do tego psiego sposobu zachowania niż kociego. Pilnowała się więc, żeby nie zrobić na obcym kocie złego wrażenia. Dopiero się tego uczyła...
Odpowiedz
#5 (09.05.2016, 18:56 )

Renesmee nie uchodziła raczej za wybitnie sympatyczną kotkę, ale dzisiaj akurat szylkretowa kicia cieszyła się niezłym humorkiem i nawet ucieszyła się z widoku rudej kotki w pobliżu. Dawno nie miała okazji z nikim porozmawiać... sporo zmieniło się w jej kocim życiu odkąd zamieszkała u Vivienne i w większości były to zmiany pozytywne, ale jak się okazało w życiu z człowiekiem był jeden dośc konkretny minus, który zmieniał życie towarzyskie kota na gorsze: nie było okazji zbyt często spotykać się z innymi kotami i tego szylkretce bardzo brakowało. Była ulicznym kotem, który kiedys nic innego nie robił, tylko włóczył się po świecie i dzięki temu jej znajomości były dość szerokie, kojarzyła zdecydowaną większość kotów z okolicy i miała spore grono bliskich znajomych - a nawet dwie przyjaciółki, które traktowała jak siostry! Ale po zamieszkaniu u człowieka, czyli spelnieniu największego marzenia, sporo się zmieniło. Trzeba przyznać, że Renesmee trochę się rozleniwiła i ostatnio wolała kręcić się po kanapie w domu właścicielki niż wychodzić na spacery, szczególnie przez kiepską pogodę na dworze - nie chciała moknąć ani marznąć. Ale wypadało wreszcie ruszyć dupsko z domu i rozejrzeć się, może spotkać kogoś znajomego...
Ale ktoś nieznajomy też był dobry na dzisiejszy wypad z domu! A nuż trafi się jakaś fajna pogawędka?
- Dzień dobry! - odpowiedziała dziarskim tonem i podeszła do rudej koteczki. Wyglądała na młodziutką, zdecydowanie młodszą od niej, toteż Renesmee nie dziwiła się, że jej nie kojarzy. Mogła nie mieć okazji zarejestrowania, że ktoś taki jak Scarlett w ogóle pojawił się na świecie.
Odpowiedz
#6 (09.05.2016, 18:56 )

Scarlett jako młodziutka i niedoświadczona koteczka nie miała jeszcze umiejętności określania wieku dorosłych kotów po ich wyglądzie. Dorastających czy dzieciaków owszem, bo to żadna filozofia, ale dorosły to był dla niej dorosły i nie umiała ocenić dokładnie wieku Renesmee. Mogła mieć ona zaledwie rok jak ruda, a mogła być zdecydowanie starsza, jak był w rzeczywistości - chociaż mimo wszystko szylkretowa kotka zdecydowanie do starych się nie zaliczała. Cztery lata to jeszcze młodziutki kociak! Ale mimo wszystko po poznaniu różnicy wieku Scarlett na pewno będzie obchodzić się z nową znajomą z szacunek. No i faktem było też, że po jej rudym pyszczku było widać, iż jest młodziutka. Jak każdy młodziak miała jeszcze głupiutkie, młodzieńcze spojrzenie i wyraz pyszczka, chociaż do debili na pewno się nie zaliczała. Była zmyślną kotką.
- Wieczorny spacerek? - zapytała dziarskim tonem, żeby zagaić rozmowę, podchodząc bliżej szylkretki. Nie miała oporów przed zaczynaniem rozmowy, zadawaniem pytań i w ogóle wychodzeniem z inicjatywą konwersacji. Miała w sobie sporo śmiałości i chętnie z niej korzystała, szczególnie kiedy zupełnie nie miała do kogo otworzyć pyszczka, a tak bywało w ostatnich czasach. U jej pana były inne koty, ale zajęte swoimi sprawami, był pies, który nic nie robił, tylko łaził za ludźmi krok w krok... ruda bywała w tym wszystkim osamotniona. Uznała, że dobrze będzie od razu się przedstawić. - Jestem Scarlett.
Była ciekawa napotkanej kotki. Miała ona bowiem nietypowe umaszczenie, którego Scarlett nigdy dotąd nie widziała. Jeszcze nie wiedziała, że to rzadko spotykany szylkret i na pewno niebawem zada na ten temat pytanie nowej znajomej.
Odpowiedz
#7 (09.05.2016, 18:56 )

Calabrone akurat udał się na przechadzkę po mieście, kiedy udało mu się trafić w to mało przyjemne miejsce. Mało co znał miasto, bo większość czasu spędzał ze swoją właścicielką, a jeszcze do niedawna był za młodziutki i za głupiutki, żeby wychodzić samopas na spacery. Podobało mu się, że znalazł dom i miał ukochaną właścicielkę, mimo że jej rodzice za nim nie przepadali i w domu czasami wybuchały sprzeczki na tle jego psiej osoby. Było mu mimo tego dobrze z Roxanne, bo świetnie się nim opiekowała, ale jednego bardzo mu brakowało - kontaktu z jego zwierzęcymi przyjaciółmi, z którymi kiedyś ciągle się kontaktował, gdy był maluchem i jeszcze nie posiadał swojego prawdziwego domu. Jego kontakt ze Scarlett i Ethanem się urwał, zdążyli wszyscy troje dorosnąć, choć nadal byli bardzo młodzi... ale husky nadal pamiętał o tym przyjemnym aussiem z jednym okiem i o sympatycznej koteczce o ogniście rudej sierści. Gdzie on teraz byli? Co się z nimi działo? Żyli w ogóle? Mieszkali jeszcze w Yellowlair Oats? Jeszcze kiedyś się zobaczą?
Husky z tymi myślami spacerował po mieście i nie patrzył nawet dokąd się udaje. Zatrzymał się w pewnym momencie, kiedy zdał sobie sprawę, że dotarł w jakieś miejsce, którego za dobrze nie zna. Rozejrzał się. Już chciał wywąchać, którędy stąd przyszedł i zawrócić, ale zauważył nagle... Scarlett! Był przekonany, że to ona, mimo że nie widział jej od dawna. Ale wyglądała tak inaczej! Miała dłuższą sierśc, była większa... może to nie ona?
- Scarlett...? - zapytał niepewnie i ruszył w kierunku dwóch rozmawiających kotek. Może nie powinien przeszkadzać im w rozmowie, ale nie mógł się powstrzymać. Jeżeli to była Scarlett, mógł mieć jedyną szansę na spotkanie z przyjaciółką.
Odpowiedz
#8 (09.05.2016, 18:56 )

Scarlett ostatnio, w ciągu paru ubiegłych miesięcy zaznała tego, o czym kiedyś opowiadała jej nad morzem pewna sympatyczna kotka ragdollka, Lorelei. Tamta koteczka miała przykre doświadczenia, bo jako małe kociątko miała w Yellowlair Oats dwóch wspaniałych przyjaciół, dwa psy i w wyniku niefortunnego upływu czasu uch relacje bardzo się rozluźniły, wszyscy znaleźli sobie swoje zajęcia, zajęli się własnym życiem i brakło im czasu na spotkania z przyjaciółmi. A w końcu kompletnie stracili że sobą kontakt i ni wiedzieli nawet czy pozostali jeszcze żyją. Kiedy Lorelei jej to opowiadała, ruda koteczka bardzo jej współczuła i swoim sporym podkładem empatii próbowała ją zrozumieć, jednak dopiero teraz, po upływie kilku miesięcy pojęła uczucia, które wtedy dręczyły ragdollkę. A wszystko dlatego, że teraz ona sama straciła przyjaciół. Ethan i Calabrone, jej kochane dwa psiaki z którymi spędziła wiele wspaniałych chwil, ale również trudnych, które bardzo ich do siebie zbliżyły, gdzieś zniknęli. Scarlett znalazła dom, zamieszkała w nim na dobre i na jakiś czas zniknęła z życia społecznego w tym kocielm i psim świecie, ograniczając swoje kontakty do kotów i psa, które mieszkały też u jej pana. Wtedy rudzielec nie miał pojęcia o tym, że to będzie ją kosztować przyjaźnie, bo Calabrone i Ethan też zajmą się swoimi sprawami i zaginą gdzieś, nów wiadomo gdzie.
Nie spodziewała się, że spotka dzisiaj, na tym przypadkowym spacerze kogoś z przyjaciół. Zajęła się rozmową z Renesmee chcąc nawiązać nowe znajomości i zatrzeć ślady po samotności, która okropnie ją uwierała. Skupiła się na szylkretowej kotce i...
I wtedy to się stało!
Usłyszała bardzo znajomy głos. Ów głos co prawda zapamiętała jako bardziej dziecinny i niedojrzały, ale od razu go rozpoznała, gdy tylko wypowiedział jej imię. Rozejrzała się z szybciej bijącym sercem i... I zobaczyła go! W pobliżu stał duży, silny i piękny husky syberyjski, który patrzył na nią przenikliwymi, błękitnymi oczami. Znała w swoim życiu tylko jednego husky'ego i chociaż od dawna go nie widziała, to musiał być on. Głos czy spojrzenie, teraz dojrzalsze, ale cały czas się zgadzały z tym, co zapamiętała. Calabrone, jej kochany przyjaciel z dzieciństwa!
- Cala...brone? – zaczęła nieśmiało, chociaż to pytanie było zbędne. Następne słowa były już pewnym stwierdzeniem – Mój Boże, to... To naprawdę ty!
Z tymi słowami zerwała się z miejsca i pobiegła do psiaka. Skoczyła na niego jak a dawnych czasów i wtulila pyszczek w jego psią sierść. Tak, to był on! To ten sam zapach!
Odpowiedz
#9 (09.05.2016, 18:56 )

Calabrone przez dobrą chwilę nie mógł uwierzyć własnym oczom. Od bardzo dawna marzył o spotkaniu ze Scarlett albo z Ethanem. W czasach gdy się intensywnie przyjaźnili i często spotykali, husky był nierozumnym dzieciaczkiem, mniejszym niż ci dwoje, głupszym i często musieli wyciągać go z tarapatów albo śmiali się z jego dziecinnych wywodów, nie na wszystko mu też pozwalali, bo bali się, że sobie z czymś nie poradzi, ale i tak bardzo ich kochał. Teraz nawet był im za to wdzięczny i z rozrzewnieniem wspominał troskę, jaką objęła go ta niewiele starsza od niego kotka i odrobinkę więcej starszy psiak. W końcu oni też wtedy byli dziećmi... to były takie piękne czasu! Husky niesamowicie żałował, że to się rozpadło. I to w taki najgorszy z możliwych sposobów! Nawet nic ich nie poróżniło, nie przestali się świetne dogadywać, tylko po prostu brakło czasu. Każdy z nich egoistycznie zajął się swoimi sprawami, swoim nowym domem i koniec końców spotykali się coraz rzadziej, aż w ogóle przestali. Calabrone bardzo tego żałował, ale niestety nie był w stanie sam tego naprawić, bo gdy urwał mu się kontakt z koteczką i owczarkiem, nie wiedział gdzie może ich szukać. Ba! Nie wiedział czy oni jeszcze żyją i jak się mają!
A teraz los postawił mu przed oczami utęskniony pyszczek. Trochę inny niż ten, który zapamiętał, bo doroślejszy, ale jednak to była ta sama kotka! Gdy rozpoznała go, popatrzyła na niego i zobaczył ten znajomy błysk w oku, już wiedział: znalazł ukochaną przyjaciółkę.
- Boże drogi! Scarlett! - odpowiedział, a głos mu zadrżał od tego wszystkiego. To było takie cudowne spotkanie! Husky nie pognał ku przyjaciółce, bo dzieliła ich mała odległość. Stał w miejscu i pozwolił jej, żeby rzuciła się na niego i go przytuliła. Otarł się pyskiem o jej drobne teraz dla niego kocie ciałko. A kiedyś byli prawie tacy sami... - Scarlett... Scarlett! Tak bardzo tęskniłem!
Zanurzył pysk w jej rudej sierści i powąchał. Pachniała tak samo jak zapamiętał.
Odpowiedz
#10 (09.05.2016, 18:57 )

Scarlett od dawna nie czuła się tak szczęśliwa. Jej życie było wspaniałe, ułożyło się dużo lepiej niż koteczka mogła mieć nadzieję, gdy spotykała się z Calabronem: miała wspaniały dom, w którym ludzie o nią dbali, ale zarazem nie ograniczano jej wolności i mogła sobie wychodzić kiedy jej się podobało, miała w tym domu kocie towarzystwo, była zdrowa i zadowolona, ale zawsze było coś, czego brakowało jej w tym radosnym obrazku: dwaj przyjaciele z dzieciństwa, których towarzystwa nic nie było i nie będzie jej w stanie zastąpić. To były pierwsze osoby, które okazały jej serce, pokochały ją, a ona pokochała je i życie bez tych dwóch radosnych psów wcale nie było takie fajne. Gdyby mogli się spotkać chociaż od czasu do czasu! A nie mieli na to najmniejszych szans, bo i drogi rozeszły się na amen. Scarlett nie sądziła, że jeszcze kiedyś będą mieli okazję się spotkać, a tu proszę! Przypadkowe spotkanie z ulubionym huskym uważała za ogromne szczęście.
Gdy nacieszyła się zapachem przyjaciela i jego miękką sierścią, w którą się wtuliła, zeskoczyła z niego i stanęła naprzeciw jego dużej, silnej sylwetki. Ale się zmienił! Żeby spojrzeć mu w oczy Scarlett musiała zadrzeć łebek, a kiedyś ich oczy znajdowały się na tym samym poziomie! Czuła się przy nim śmiesznie malutka, ale to nie było złe odczucie, a przeciwnie, całkiem zabawne.
- Ja też tęskniłam - odpowiedziała, a jej rudy pyszczek rozciągnął szeroki uśmiech. - Strasznie mi ciebie brakowało i nie myślałam, że jeszcze kiedyś się spotkamy... a nawet myślałam, żeby poszukać ciebie i Ethana. Co się z tobą działo w ostatnim czasie?
Scarlett była wszystkiego ciekawa: czy Calabrone miał dom, przyjaciół, jak radził sobie w życiu, co robił codziennie... chciała wiedzieć wszystko, co umykało jej w ostatnich miesiącach!
Odpowiedz





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości