witaj w Yellowlair Oats
rejestracja  logowanie
yellowlair oats
north east england




Haunted House

#1 (09.05.2016, 19:24 )

<div class="tematowe"><center>Haunted House<br><br><img src="http://i.imgur.com/K9wJI9T.jpg" style="width:500px; border: 10px solid rgba(209, 185, 168, 0.48)"><br><br>
</center></div>
Odpowiedz
#2 (09.05.2016, 19:27 )
23 lata
studentka wychowania fizycznego
175 cm
gotowa na nowy związek

Co mogło podkusić Kathleen do zapuszczenia się w nieprzyjazną część miasta? Chyba diabeł, bo na chwilę ciemnoskórej wyłączyło się racjonalne myślenie. Znała prawie każdy zakątek miasta, więc ciągnęło ją do tego, co nieznane i co przez wiele lat dzieciństwa było jej zakazane. Matka zabraniała jej zbliżać się w te okolice, przestrzegając przed złodziejami i bandziorami wszelkiej maści. Poza tym jej matka miała, jak głupio to nie brzmi, beznadziejnie zabobonną naturę. Ubzdurała sobie, że w tej starej ruinie straszy.
Gdy Kathleen była mała, raz przechodziła z mamą tą ulicą. Zafascynował ją piękny, ale smutny i zaniedbany budynek. Próbowała tam zajrzeć, ale nieźle oberwała po głowie od mamy, kiedy ją na tym nakryła. Wtedy usłyszała, że o tym domu krążą dziwne historie. Wtedy nastraszyła tym młodziutką Kathleen, ale teraz tylko wzbudziła jej zaciekawienie opustoszałą ruderą. Kath bowiem wyznawała zasadę, iż można być pewnym tylko tego, czego doświadczyło się na własnej skórze. Musiała się osobiście przekonać czy rudera jest nawiedzana przez duchy, w które notabene Murzynka nie wierzyła.
Szła ulicą w znajomym kierunku. Kiedy dotarła na zniszczony dworek, otworzyła furtkę i prześlizgnęła się do środka. Bujna roślinność zamarła na zimę, więc dziewczyna nie miała problemu z dotarciem do drzwi ponurego domiszcza.



Odpowiedz
#3 (09.05.2016, 19:28 )
23
teraz nie robi absolutnie nic
kiedyś james moore

Pojawienie się Michelle w okolicy tak okropnej jak ta nie miało żadnych powodów podobnych do tych, przez które przyszła tu Kathleen. Brunetką nie kierowało żadne zainteresowanie ponurą ruderą, do której teraz zmierzała. Jej przyjście tu było raczej dziełem przypadku, niż efektem zamierzonego działania. Dziewczyna nie znała tych terenów, mimo że w Yellowlair Oats mieszkała już od roku. Każdą podejrzaną alejkę brunetka miała w zwyczaju omijać szerokim łukiem, ale tym razem po prostu zbłądziła. Zamyśliła się, skręciła nie tam, gdzie powinna i trafiła w miejsce, w które nigdy nie powinna trafić.
Szła przed siebie dzielnie i starała się nie patrzeć na obdrapane budynki oraz zaśmiecone uliczki. To miejsce napawało ją przerażeniem. Gdzie ona wlazła, na litość Boską? I, co najważniejsze, jak się stąd wydostać? Michelle po tym pytanie, które zadała sobie w myślach, zatrzymała się, zastanawiając się czy brnąc dalej w tą ulicę nie błądzi tak, że potem nie znajdzie wyjścia. Traf chciał, że przystanęła właśnie przy murze wielkiego, opuszczonego domu. Spojrzała na niego, a po jej plecach znowu przebiegł nieznośny dreszcz. Co za obrzydliwe miejsce...
Odpowiedz
#4 (09.05.2016, 19:28 )
23 lata
studentka wychowania fizycznego
175 cm
gotowa na nowy związek

Kathleen właśnie była w trakcie przedzierania się przez dzikie chaszcze. Oj, przeceniła znaczenie pory roku! Zarośla jeszcze się nie zieleniły, ale plątaniny cienkich gałązek krzewów mimo wszystko nieustępliwie broniły tajemnicy tego domu przed odkryciem. Drapały i zahaczały o ubranie, a były tak liczne i cienkie, że skuteczne odgarniecie ich ręką chyba było niemożliwe. Ciemnoskóra zaklęła pod nosem, kiedy jedna taka gałązka wymsknęła jej się spod dłoni i smagnęła ją w twarz. Niech to szlag, jaka cholera!
Kath stwierdziła, że chyba trzeba darować sobie włażenie do opuszczonego domiszcza. Jeżeli chciałą bez napadu szału przedrzeć się przez zarośnięte podwórze, powinna mieć kogoś do towarzystwa, z kim pomogą sobie przy tym nawzajem. Pomyślawszy, że następnym razem zaciągnie tu Harry'ego, odwróciła się i ruszyła w drogę powrotną. Zmagania z krzaczkami czas zacząć!
Zanim jednak zaczęła, zauważyła, że za murem, na ulicy stoi jakaś ciemna postać. Najpierw przebiegł ją dreszcz, gdy naszły ją absurdalne myśli, co mówi się o tym nawiedzonym domu, ale dała sobie mentalnego kopniaka w tyłek i ruszyła ku wyjściu z ogrodu.



Odpowiedz
#5 (09.05.2016, 19:28 )
23
teraz nie robi absolutnie nic
kiedyś james moore

Michelle wstrzymała oddech, patrząc na ponury, opuszczony dom. Okropne miejsce, kojarzyło jej się z opustoszałymi domami z horrorów. W Birmingham było kilka podobnych ruder, które ludzie omijali z daleka - wiele się mówiło o plotkach na temat rzekomo zamieszkałych tam duchów, lecz więcej w tym było owoców wyobraźni starych plotkar, które mają za dużo czasu niż rzeczywistych wydarzeń z tamtych miejsc. Każdy o tym wiedział i się z tego śmiał, ale mimo to nikt nie próbował zbliżyć się do ponurych pustostanów. Chyba dlatego, przez tę niechęć do opuszczonych domów, w której Michelle została wychowana, dziewczyna poczuła się nieswojo, znajdując się tak blisko rudery.
Dziewczyna westchnęła ciężko, poprawił kurtkę pod szyją i już chciała dojść z tego miejsca, kiedy z podwórza wokół rudery dobiegły ją niepokojące szelesty. Brunetka syknęła ze strachu i podskoczyła, a serce zabiło jej jak szalone. Bezwiednie cofnęła się o krok.
Odpowiedz
#6 (09.05.2016, 19:28 )
23 lata
studentka wychowania fizycznego
175 cm
gotowa na nowy związek

Kathleen wreszcie przedarła się przez chaszcze. Wtedy usłyszała coś - ni to stęk, ni to krzyknięcie, jaki dziwny odgłos. Odruchowo obejrzała się na zdezelowaną ruderę, ale nic tam nie zobaczyła. Już prawie włos zjeżył jej się na głowie, kiedy nagle przypomniała sobie, że przecież za murem, na chodniku niedawno stała jakaś dziewczyna. Ciemnoskóra spojrzała w tamtym kierunku i znowu ją zobaczyła. Bardzo ładna brunetka, z niesamowicie długimi włosami stała blisko przerdzewiałej bramy i wyglądała na nieźle wystraszoną. Kathleen poczuła się winna... to pewnie przez nią czarnowłosa się przestraszyła. I nie dziwota - w miejscu takim jak to każdy szmer może wydawać się podejrzany.
- Hej, wystraszyłam cię? Przepraszam. - powiedziała, przywołując na twarz szeroki, przepraszający uśmiech, który był jedną z najładniejszych części jej wyglądu. Wielu zachwycało się szerokim, uroczym uśmiechem Kathleen, a jeśli się nie zachwycało, to chociaż zyskiwało do niej zaufanie, widząc taki ciepły wyszczerz. Czarnulka nie miała się czego obawiać - Kath to nie jest krwiożerczy demon z nawiedzonego domu. Dziewczyna wylazła z gęstych zarośli i pchnąwszy skrzypiącą złowieszczo furtkę, wyszła na chodnik.



Odpowiedz
#7 (09.05.2016, 19:28 )
23
teraz nie robi absolutnie nic
kiedyś james moore

Michelle obserwowała, jak ciemna postać wyłania się z zarośli i odetchnęła z ulgą, kiedy jej oczom ukazała się szeroko uśmiechnięta twarz nieznajomej brunetce, ciemnoskórej dziewczyny. Strach, że zobaczy ducha, demona albo jeszcze coś był absurdalny, ale gdzieś tkwił w umyśle dziewczyny, dopóki nie okazało się, że nie ma się czego bać. Nieznajoma wyglądała na bardzo sympatyczną osóbkę, co tylko bardziej wpłynęło na to, że Michelle poczuła się lepiej w ponurej uliczce, do której zawędrowała.
- Nic się nie stało. - zapewniła, odwzajemniając uśmiech czarnoskórej dziewczyny. Spojrzała na ponury dom. Ciekawe, co ta dziewczyna robiła na jego podwórzu... Michelle nie weszłaby tam nawet gdyby mieli jej zapłacić grube miliony. Tak, tak, była potwornym tchórzem, ale co na to poradzić? Dopóki nie musiała konfrontować się z lękami takimi jak ten tutaj, świetnie jej się zyło jak ostatniemu tchórzowi.
Odpowiedz
#8 (09.05.2016, 19:28 )
23 lata
studentka wychowania fizycznego
175 cm
gotowa na nowy związek

Kathleen zamknęła za sobą przyrdzewiałą furtkę, po czym przeniosła wzrok na brunetkę. Widząc, że dziewczyna patrzy na opuszczoną ruderę, też spojrzała w tamtym kierunku. Naszło ją głupie poczucie winy, że - choć czarnowłosa zapewniała, iż nie stało się nic złego - Kath urządza obcym ludziom horrory na jawie. W miejscu tak ponurym, tak szarym i dołującym jak to, każdy szelest wyobraźnia może wyolbrzymić do jęku potępionych dusz, a z niewinnego tańca liścia na wietrze uczynić niepokojące ruchy na podwórzu. Ale to była tylko gra wyobraźni. Zdaniem Kathleen tu nie ma się czego bać, a ponure plotki jakoby miejsce to było nawiedzane przez duchy to tylko czcze gadanie.
- Mimo wszystko jeszcze raz cię przepraszam. Tu naprawdę można nieźle się przestraszyć... - powiedziała, podchodząc do brunetki. Wyciągnęła do niej dłoń. - Jestem Kathleen Palmer.
Wciąż uśmiechała się od ucha do ucha, jak to ona. Zawsze wesoła. Korzystając z tego, że znajduje się bliżej dziewczyny, obrzuciła ją krótkim i możliwie jak najbardziej dyskretnym spojrzeniem. Śliczna niewysoka brunetka o zielonych oczach. Kathleen zawsze zazdrościła takim urody.



Odpowiedz
#9 (09.05.2016, 19:28 )
23
teraz nie robi absolutnie nic
kiedyś james moore

Ojej, nie przesadzajmy z tą powalającą urodą. Michelle wcale nie uważała się za wybitnie piękną, mimo że wiele osób mówiło o jej urodzie. Brunetka pamiętała, co Calvatis mówiła o jej wyglądzie, jak zazdrościła jej urody, ale wcale tego nie rozumiała. Wychodziła z założenia, że każdy ma swój odmienny gust. Dla jednych była ideałem piękna, ale drudzy uważali ją za co najwyżej przeciętną. Tak, tak, każdy lubi co innego. Nawet to, że zakochał się w niej ktoś taki jak James, za kim oglądało się pół Yellowlair Oats, nie było dla niej wystarczające, żeby uznała siebie za piękność. Miłość jest ślepa, jak mawiają.
- Michelle Lee. - odpowiedziała i krótko uścisnęła dłoń ciemnoskórej dziewczyny. Posłała jej szeroki uśmiech, chociaż nie był on tak śmiały i duży, jak uśmiech Kathleen. W zachowaniu Michelle zawsze czaiła się doza nieśmiałości. Czarnowłosa spojrzała na opustoszałe domiszcze, po czym jej wzrok powrócił na ciemnoskórą. Musiała zadać to pytanie, po prostu musiała... - Co ty tam robiłaś?
Dla Michelle było niepojęte, że ktoś z własnej woli może wkroczyć w miejsce takie jak to. Po prostu tego nie rozumiała. Ona stroniła od ponurych i niebezpiecznych miejsc.
Odpowiedz
#10 (09.05.2016, 19:28 )
23 lata
studentka wychowania fizycznego
175 cm
gotowa na nowy związek

Uśmiechnęła się do niej promiennie. Zauważyła, że zachowanie czarnowłosej dziewczyny trąca lekką nieśmiałością, ale nie przejęła się tym. To był znak, że w rozmowie z nią powinna być dość delikatna, ale to jej nie przeszkadzało. Często powierzchownie nieśmiali ludzie z czasem okazywali się niezłymi świrami do genialnej zabawy. A jak nie świrami, to zwykle kryli się w nich bardzo wartościowi ludzie. Bo to nie były osoby, które epatują domniemaną zajebistością na lewo i prawo, tylko mają w sobie odrobinę zdrowej skromności i to, co mają najlepsze, zostawiają dla zaufanych osób.
Kathleen cofnęła rękę, po czym spojrzała na opuszczony dom. No fakt, z boku to musiało wyglądać dziwacznie... kto normalny włazi w miejsce takie jak to, nie? Większość je omijała, bo albo wierzyła w te durne zabobony o duchach, albo po prostu obawiała się, że odłamek zaniedbanej ściany spadnie im na głowę.
- A wiesz... weszłam tam z ciekawości. Od dzieciństwa mieszkam w Yellowlair Oats i odkąd sięgam pamięcią, ten dom taki stał. Pojawiały się różne dziwne plotki o tym, że tam straszy... Po prostu chciałam zweryfikować te niestworzone historie - powiedziała z uśmiechem. Kathleen kroczyła prosto na spotkanie ze zjawami nie z tego świata! I teraz zostaje pytanie: czy Michelle uzna ją za odważną czy za głupią?



Odpowiedz





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości