welcome to
Yellowlair Oats



#1 (05.04.2021, 19:58 )

@Taesung Shin


Ellie mogła wskazać wiele zdarzeń, które może uznać za dramat dla swojego obecnego życia, na przykład chorobę swoją lub swoich bliskich, wtrącenie się w jej życie toksycznej matki albo poważne niepowodzenie akademickie, które przekreśli jej marzenia o przyszłości tłumacza. Jednak było coś, co przerażało ją potrójnie i w ogóle próbowała o tym nie myśleć, bo poza strachem, że jej obecne zycie rozleci się jak domek z kart, chwytało ją przerażające poczucie winy, które było najsilniej odczuwalne, gdy w domu pojawiał się jej narzeczony, Rience. Uważał ją za swoją ukochaną i lubił podkreślać, jaka jest dla niego ważna i jak pragnie spędzić z nią życie, a ona? Wcale nie była taka święta, jak wydawało się jej ukochanemu. Wręcz przeciwnie, zrobiła mu ogromne świństwo, którego nic już nie cofnie i mogła modlić się, żeby prawda nigdy nie wyszła na jaw. Nic innego jej nie zostało.
Poza Riencem skrzywdziła też Taesunga, chłopaka, który stał się dla niej zakazanym owocem. Niestety jak biblijna Ewa Ellie okazała się kretynką i sięgnęła po ów owoc bez zawahania, gdy spędzała długie pół roku na wymianie studenckiej w Korei Południowej. Była z daleka od ukochanego narzeczonego, zachwyciła się urodą Koreańczyków, którzy wyglądali, jakby wyszli z katalogu jakiejś agencji modeli i uległa pokusom. Zauroczyła się przystojnym Taesugiem, spędziła z nim kilka miesięcy, jednocześnie okłamując Rience'a, że mieszka z koleżanką w akademiku. Rience jej ufał. Obaj ufali. Wyjechała z Korei i zostawiła Taesunga w przekonaniu, że kiedyś jeszcze będą ze sobą - albo ona tam wróci, albo on przybędzie do niej. Była przekonana, że jej krótki, ale pełen uniesień związek z Koreańczykiem zostanie tajemnicą już na zawsze. Stanie się przygodą studencką, o której dziewczyna od czasu do czasu wspomni sobie w przyszłości z zawstydzeniem, że zdradziła, ale z rozrzewnieniem wspominając piękny uśmiech Tae.
Los nie chciał jej odpuścić grzechu, którego się dopuściła. Miała odpokutować za skrzywdzenie dwóch mężczyzn i to miało ją mocno zaboleć, ale o tym jeszcze nie wiedziała. Dziś był dzień jak co dzień. Ellie ciesząc się ciepłem lipcowego dnia wyszła z domu w zwiewnej sukience w kwiatowe motywy, z rozpuszczonymi włosami i szerokim uśmiechem na twarzy. Wybierała się do centrum miasta, na spotkanie z koleżanką i wspólne szaleństwo w sklepach z ciuchami. Lubiła tak wyrwać się z domu i zmarnować popołudnie na przeglądaniu szmatek, mimo że często nic nie kupowała przez cienki studencki portfel. Ale ubrania to był tylko dodatek do kobiecych ploteczek, które były celem takich wypadów! Dziewczyna wyszła z kamienicy i nie zwróciłaby uwagi na otoczenie, gdyby nie to, że mężczyzna nadchodzący z naprzeciwka wydał jej się bardzo znajomy. Miał azjatyckie rysy twarzy, ale w przeciwieństwie do wielu białych ignorantów Ellie nie utrzymywała, że każdy Azjata jest taki sam. Miała z nimi do czynienia na co dzień na uczelni i spędziła wśród nich wiele miesięcy na wymianie. Rozpoznawała każdego. Tego w szczególności...
Stanęła jak wryta, gdy zdała sobie sprawę, że to nie jest halucynacja od wyrzutów sumienia. W jej stronę naprawdę zmierzał Taesung.
#2 (11.04.2021, 20:33 )
Never give up, it's such a wonderful life

Minęły długie miesiące od rozłąki Taesunga i Ellie, ale chłopak nadal żył swoim naiwnym zakochaniem i czekał, aż nadarzy się okazja, żeby wreszcie znowu spotkać się z ukochaną. Szczerze wierzył w tą miłość. To było bardzo silne i naiwne pierwsze zakochanie w jego życiu, które dosłownie wywróciło jego codzienność do góry nogami. Ellie była śliczną dziewczyną i dała mu się poznać jako cudowna dziewczyna o wielkim sercu, przynajmniej taką ją widział podczas jej pobytu w Korei. Nie miał pojęcia, że tak, jej serce jest rzeczywiście bardzo pojemne, takie pojemne, że pomieści więcej niż jednego mężczyznę! Ellie nigdy nie wspominała, że ma kogoś w Anglii. Opowiadała mu wiele o swoim angielskim życiu, o kulturze tego kraju, który fascynował go coraz bardziej, o przyjaciołach, których tam zostawiła i studiach. W jej opowieściach nigdy nie znalazło się miejsce na narzeczonego, który wiernie (prawdopodobnie) czekał na nią w domu. Dziewczyna zwykle zgrabnie omijała temat jakichś miłości, a zapytana wprost raz mu powiedziała, że jest sama. Nikogo nie ma. Potrafiła skłamać w zywe oczy, a Taesung nie spodziewał się wyrachowania i kłamstw po dziewczynie, w której się zakochał, więc uwierzył. Możliwe, że był ślepy i głupi, kiedy przez kilka pięknych miesięcy mieszkali razem w jego klitce w Seulu. Pewnie gdyby wykazał się większą podejrzliwością, to by dostrzegł niepokojące zachowania z jej strony, jakieś tajemnicze telefony o nietypowych porach, smsy, zwróciłby uwagę, że dziewczyna nie daje mu dostępu do swojego telefonu i czasami ukrywa coś na ekranie swojego laptopa. Jednak kochał ją wtedy, naprawdę bardzo mocno! Był na etapie tak silnego zauroczenia, że idealizował ją na każdym kroku i puszczał mimo oczu i uszu niektóre niepokojące momenty z ich wspólnego życia. Pewność co do relacji z Ellie dał mu kontakt, który chętnie z nim utrzymywała po wyjeździe do ojczystego kraju. Dziewczyna często się z nim kontaktowała, ciągle pisali i nie brakowało w tym pikantnych wiadomości albo wyrazów tęsknoty za sobą. Rodzice, rodzeństwo i znajomi go ostrzegali, ale dla Taesunga to były nowe dowody, że ta dziewczyna naprawdę go kocha i na niego czeka.
Mając tak silne (swoim zdaniem) dowody miłości Ellie, Taesung po ukończeniu semestru na seulskim uniwersytecie, zabrał się za długą, żmudną i pełną formalności drogę, aby przenieść się na uczelnię w Yellowlair Oats i tam kontynuować naukę. Nie mówił o tym Ellie, bo chciał jej zrobić niespodziankę. Był przekonany, że się ucieszy... Po długich staraniach i pomyślnych egzaminach z języka angielskiego Taesung dostał się na wymarzoną uczelnię. Powoli urządzał się w mieszkaniu starszego brata, w centrum miasta i docierały do niego wielkie kartony z rzeczami, które zechciał zabrać z rodzinnych stron. To było dość skomplikowane, ale był w stanie zabrać ważniejszą część swojego dorobku, musiał tylko uzbroić się w cierpliwość. Udało mu się też w murach uczelni zauważyć przyjaciółkę Ellie, z którą spędziła semestr w Korei. Bardzo był zaskoczony, kiedy dziewczyna po zdumieniu, ale i ucieszeniu się jego widokiem, bardzo się zmieszała, gdy zapytał o Ellie. Nie chciała podać mu adresu, lecz wreszcie go z niej wymęczył. Przygotował się do spotkania, ubierając się elegancko i kupując jej piękny bukiet czerwonych róż, po czym udał się w jeszcze nieznaną część miasta, aby odnaleźć ulicę, przy której mieszkała jego ukochana. Szukał akurat odpowiedniego numeru budynku, gdy zauważył ją... tak, to była ona! Piękna w delikatnej sukience, dokładnie taka, jak ją zapamiętał! 
- Ellie! - zawołał z oddali i przyspieszył kroku. - Tęskniłem!
 Nie spodziewał się, że wyraz zaskoczenia na twarzy ukochanej nie ma pozytywnego zabarwienia.
#3 (14.04.2021, 18:44 )

@Taesung Shin

Cudowna dziewczyna o wielkim sercu! Bardzo wiele by Ellie oddała, żeby naprawdę taką być. Zawsze trzymała się wyraźnych zasad moralnych i nie chciała nigdy nikogo skrzywdzić, a nagle życie tak wymknęło jej się spod kontroli, że nie potrafiła zrozumieć, jak to się mogło w ogóle stać. Kiedy straciła kontrolę nad sobą? Jak? Co jej w ogóle strzeliło do głowy, że zaczęła związek z Taesungiem, gdy w Anglii czekał na nią narzeczony! Znała Rience'a od wielu lat i zależało jej na tym chłopaku. Długo byli ze sobą, może to odległość i znużenie związkiem spowodowały zdradę? Ale jeśli tak było, a Ellie po marnych paru latach związku już się nudziła i nie umiała sobie odmówić skoków w bok, to co z niej za partnerka! Marzyła o lepszym związku niż to, co widziała w wykonaniu swoich rodziców. Ojciec wyjeżdżał do pracy, a matka marnowała jego pieniądze i go zdradzała. Ellie nigdy nie chciała popełnić jej błędów, a zdaje się, że przejęła jakiś niezdrowy wzorzec z domu rodzinnego i powielała bardzo zły schemat. Zdała sobie z tego sprawę, gdy poświęcała wiele godzin na przemyślenia wydarzeń, które mialy miejsce w Korei. Gryzła się romansem z przystojnym Koreańczykiem i nie mogła przestać. Najgorsze, że nie widziała wyjścia z sytuacji. Uciszyć sumienie mogła tylko wyznając ukochanemu prawdę, ale nie chciała go stracić! Mogła tylko liczyć, że to przycichnie, a sumienie z czasem samo się uciszy.
Przeżyła z Taesungiem kilka pięknych miesięcy i tego czasu nie żałowała. Chłopak był wspaniały, zakochany i dawał jej więcej niż Rience, którego uważała za mniej romantycznego i ogólnie zainteresowanego związkiem od Tae. Narzeczony był chłodniejszy, mniej się starał, a codzienne życie z nim zmieniło się w rutynę, w której bardzo brakowało jej spontaniczności. Taesung dał jej to wszystko, czego brakło w związku z przyszłym mężem, lecz Ellie nie chciała w ten sposób usprawiedliwiać swoich zdrad. Nigdy nie powinna tego robić. Albo chociaż mogła być fair wobec jednego z nich i powiedzieć Tae otwarcie, że jest z kimś w związku, a w grę wchodzi jedynie romans na czas jej wyjazdu. Ona tymczasem nie umiała z niego zrezygnować i nawet po wyjeździe utrzymywała z nim kontakt. Jak mogła się wplątać w coś takiego...
Mogła całe mnóstwo rzeczy zrobić inaczej: nie zdradzać, być uczciwa wobec Tae albo chociaż zakończyć z nim znajomość po wyjeździe, aby nie robić mu nadziei. Lecz nie zrobiła niczego dobrze. Popełniła wszystkie błędy, które mogła, a teraz owe błędy miały się na niej zemścić. Patrzyła na nadchodzącego mężczyznę i stała jak wmurowana w chodnik. To nie była halucynacja. Jej sumienie wcale nie podsunęło fałszywego obrazu przed oczy. Taesung był tu naprawdę, poznał ją i zwrócił się po imieniu. Dziewczynę przeszył dreszcz, jej serce przyspieszyło, lecz to nie były efekty radości na widok ukochanego, a strachu. Na widok Tae poczuła, że grunt poukładanego życia osuwa jej się spod stóp.
- C-co ty tutaj robisz? - wyjąkała po dłużacym się milczeniu. Nie rzuciła mu się na szyję, nie uśmiechnęła się. Stała zszokowana w miejscu i tylko na niego patrzyła szeroko otwartymi oczami. Mógł to wziąć za szok i owszem, to był szok. Ale nie pozytywny.





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości