witaj w Yellowlair Oats
rejestracja  logowanie
yellowlair oats
north east england




Grassland

#1 (11.05.2016, 19:14 )

Grassland

Odpowiedz
#2 (11.05.2016, 19:34 )

Tak, pod względem charakteru dobrali się niesamowicie. On, z natury pozytywny wariat, ona, kochane stworzenie, która znosi te szaleństwa i ją je bawiły. Wyjątkowo owocne połączenie! Wszyscy zadowoleni. W dodatku Jessica należała do tego gatunku ludzki, którzy byli wrażliwi na potrzeby innych, ale też zwierząt, przez co właśnie teraz czarne psisko doświadczało wyjątkowo przyjemnych doznań, a mianowicie przyjemnego smyrania po brzuchu, jakkolwiek by to nie brzmiały świntuchy!
Ale też trzeba było powiedzieć, że dziewczyna miała tak zwanego czuja, bo trafiła w miejsce na ciele Casha, przez które nie dość, że przyjemność z pieszczot się zwiększyła, to tylna noga doga mimowolnie i absolutnie niekontrolowanie zaczęła się poruszać góra - dół. Zaczął posapywać, co oczywiście było wyrazem zadowolenia, ale też tego, że owa łapa zdawała się mieć własny rozum i mimo, że pies nawet starał się przemówić jej do rozsądku, co przeplatało się z tym posapywaniem, to ona i tak miała jego słowa głęboko w poważaniu. A że czarnuchowi było tak przyjemnie, to ani myślał tego przerywać, niech se macha, jak tak bardzo chce! Począł się lekko wykręcać na boki, nadstawiając bardziej brzuch dziewczynie i nadal jego papa wyglądała tak, jakby się śmiała. No i istotnie, pies się uśmiechał do szatynki, bo miał ku temu powody. Wyciągnął nieco głowę ku twarzy właścicielki i obdarzył jej policzek liźnięciem pełnym śliny i wyrazu sympatii. Mokra ta jego miłość prawda?
Odpowiedz
#3 (11.05.2016, 19:35 )
24 lata
zołza z okienka na poczcie
170 cm
kiedyś Marja, ale dziś jest sama

Głaskała Casha i śmiała się z jego nieusłuchanej łapy. Zabawne, że zwierzęta mają czasami takie "włączniki". To znaczy pogłaskasz gdzieś albo podrapiesz, a ten zacznie machać nogą, mlaskać albo wykonywać jakieś inne niekontrolowane ruchy, które dla człowieka wyglądają przezabawnie. Tak jak wymachiwanie łapą wyglądało w tym momencie dla Jessici.
- Ja też cię kocham, piesku - odpowiedziała na liźnięcie, po czym odruchowo wytarła twarz. Wielu ludzi brzydzi się psiej śliny, ale jej nie przeszkadzało, że Cash w ten sposób okazuje swoje wielkie uczucie. Wcale nie czułą obrzydzenia, przeciwnie, dziewczyna się cieszyła, że Cash poczuł do niej taką sympatię. Bo jak to tak, mieć pod dachem psa, który nawet za tobą nie przepada... Jessica wytarła twarz tylko dlatego, że wilgotna skóra na policzku to jest uczucie nieco niekomfortowe i wolała się go pozbyć.
Odpowiedz
#4 (11.05.2016, 19:35 )

Mała łąka rozciągała się między dwoma sąsiadującymi lasami. Lasami, czyli ukochanym środowiskiem Vestera. Basior właśnie przechadzał się po swych domniemanych włościach, kiedy zaszedł na skraj jednego z lasów. Wyszedł zza ostatnich drzew, po czym wkroczył na niedużą łąkę. Zatrzymał się za drzewem i rozejrzał. Niedaleko, po drugiej stronie łąki zaczynał się kolejny las, który samiec postanowił, że zwiedzi w najbliższym czasie. Pewnie by poszedł od razu w owe miejsce, gdyby w oddaleniu zaledwie kilkunastu metrów nie zobaczył obrazka, który prawie spowodował u niego odruch wymiotny.
Pies i człowiek. Wielkie psisko kulało się po trawie zadowolone jak głupi szczeniak, a człowiek siedział obok niego i głaskał go jak maskotkę. Vester zawarczał ze złością, patrząc na to żałosne przedstawienie. Kolejny pies, który otwarcie bratał się z człowiekiem, co za żałosna kreatura, która tylko kompromituje rasę psowatych!
Samiec cofnął się, by obserwować, co jeszcze wydarzy się między tą dwójką. Na razie nie mogli go zobaczyć i jedyne, co go mogło zdradzić, to złowrogie, ale ciche powarkiwanie.
Odpowiedz
#5 (11.05.2016, 19:35 )

To było takie przyjemne! Za nic nie zamieniłby tej chwili na żadną inną. Mając na względzie to, że Jess uratowała mu życie, bo niewątpliwie bez niej padłby z głodu albo stałoby się z nim coś jeszcze gorszego, nie potrafiły jej skrzywdzić. W jakikolwiek sposób. Zawsze było mu wpajane do głowy, że pies to najlepszy przyjaciel człowieka. I za tą tezą podążał. Jeszcze pewnie długo by tak sobie leżał, wygłupiał się i pozwalał na to, by jego noga robiła co chciała, ale do jego pionowo postawionych uszu doszły dziwne dźwięki. Słuch psa jest bardzo czuły, a na łące niosły się wszelkie dźwięki. Zerwał się do siadu i zaczął rozglądać za źródłem owego powarkiwania. Bo z pewnością nie był to silnik jakiejś maszyny. I w końcu, po chwili obserwacji znalazł źródło. Wilk. Cash wstał i stanął między Jessicą a wilkiem, obnażając zęby.
- Czego tu chcesz? - zawarczał gardłowo, wyraźnie niezadowolony z towarzystwa dzikusa.
Odpowiedz
#6 (11.05.2016, 19:35 )
24 lata
zołza z okienka na poczcie
170 cm
kiedyś Marja, ale dziś jest sama

Jessica nie mogła się poszczycić psim słuchem oraz czujnością. Dziewczyna nie zdawała sobie sprawy, że za jej plecami pojawiło się potworne zagrożeni. Głaskała Casha po wielkiej głowie, brzuchu, po szyi - ogólnie rzecz biorąc to gdzie popadnie. To wielkie szczęście, że miała Casha przy sobie! W zetknięciu się z wilkiem jej nowy pupil może się okazać wybawieniem! Jak widać opłaca się przepadać za wielkimi psami, które mogą z powodzeniem spełnić funkcję obronną.
Dziewczyna zaniepokoiła się, kiedy Cash nagle się zerwał do pozycji siedzącej i wykazywał wyraźnie zaniepokojenie. Ona też się podniosła i rozejrzała, ale dog był szybszy w zlokalizowaniu zagrożenia. Zawarczał, a wtedy ona spojrzała w obserwowane przez niego miejsce.
Stanęła jak wryta. Zobaczyła wilka.
Z przerażeniem w szarych oczach szatynka zrobiła krok w tył. Miał ochotę szarpnąć Casha, żeby się ruszył i razem z nim stąd uciec, ale co to da? Wtedy wilk pewnie za nimi pobiegnie. Jess czuła się jak w potrzasku.
Odpowiedz
#7 (11.05.2016, 19:35 )

Na pysku Vestera zagościł nienawistny grymas, którego basior nie próbował ukrywać. Nienawidził psów oraz ludzi. Samiec, który stał teraz przed nim był wielki, silny i na pewno niebezpieczny dla zdrowia basiora, lecz Vester nie okazywać strachu przed nim. Bo się go nie bał. Wyprostował się, dumnie wypinając pierś. Płomiennymi oczyma patrzył prosto w oczy ciemnego doga. Na razie nie zwracał uwagi na człowieka. Ta dziewczyna mu nie zagrażała, chociaż miał wielką ochotę pogonić ją aż do granic miasta.
- Spaceruję. Co, nie wolno? - odparł. Jego ton był ostry, wyzywający. bez grama strachu. Psie bydlę chciało go wygonić z jego własnych terenów? Niedoczekanie! Vester nie da się zastraszyć głupim kundlom, nawet gdy będą w grupie, jak tamta dwójka, która walczyła z nim w lesie. Na szczęście teraz byli z Cashem sam na sam, więc jego szanse w ewentualnej walce rosły
Odpowiedz
#8 (11.05.2016, 19:36 )

Cash patrzył na wilka spod zmarszczonych brwi. Jego postawa wskazywała na bojowe nastawienie - stał w lekkim rozkroku, miał nieco opuszczony ku dołowi wielki łeb, a jego ogon zupełnie się nie ruszał. Był nastawiony na walkę, bo mogło do niej dojść. Już miał dosyć wilków, już ostatnio miał z nimi do czynienia i nie chciał ich widzieć na oczy.
- Nie. Nie tutaj. Te tereny należą do ludzi, wynoś się stąd, bo porachuję ci wszystkie kości! - warknął i kłapnął szczęką, wychylając się w stronę wilka. Był zły, bo Jessica była w niebezpieczeństwie, a nie wiadomo ile wilków tu jeszcze było. Należało ustawić tego knypka do pionu i koniec kropka! Nikt nie będzie się tutaj panoszył, to było miasto ludzi i wszystko, co należało do miasta należało też do nich. A więc lasy, pola, łąki, jeziora i bagna też. Nie przeszkadzałby mu, gdyby nie poznał się na takich jak on. A teraz priorytetem dla doga było bezpieczeństwo jego ukochanej Jessici. Chciał ją chronić, bo widział, jak bardzo się przestraszyła. Nie pozwoli, by kiedykolwiek spadł jej choćby włos z głowy, wiedział, że może ją obronić i że ten tutaj nie jest dla niego zagrożeniem. Gęba nie szklanka, nie zbije się, on może ucierpieć, to go nie obchodziło.
Odpowiedz
#9 (11.05.2016, 19:36 )

Basior obnażył kły, ale nie pozwolił sobie na następne warknięcie. Wolał zachować spokój, bez prowokowania bójki. Był przygotowany na ewentualną walkę, ale nie oszukujmy się, każdy by wolał uniknąć starcia z takim wielkim i z pewnością silnym bydlęciem jak Cash.
Zamiast warczeć i pluć jadem Vester rozejrzał się ostentacyjnie po łące, jakby czegoś szukał. I teraz znowu nie zwrócił uwagi na człowieka, jakby Jessica była powietrzem.
- To zabawne, ale nigdzie nie widzę takiej informacji. - powiedział, powracając wzrokiem na kundla. Nie chciał nazbyt długo spuszczać go z oczu, gdyż było to niebezpieczne. Chciało mu się śmiać z tego, jak pies osłaniał człowieka własnym ciałem, ale dzielnie trzymał powagę. Żałosne. Nic by nie miał do psów, ale kiedy widział ich przywiązanie do człowieka, wręcz krew go zalewała. Czym sobie dwunożne kreatury zasłużyły, żeby psy tak je deizowały?
Odpowiedz
#10 (11.05.2016, 19:36 )

Casha wybitnie denerwowało podejście wilczyska to rzeczy piekielnie oczywistej. Warknął wściekle i postąpił kilka kroków w stronę Vestera, dając mu jasno do zrozumienia, że się nie cofnie i raczej nie pozwoli mu tak po prostu niszczyć spaceru dogowi i jego właścicielce.
- Widać jesteś okropnym, ślepym bałwanem - odparł tonem nie znoszącym sprzeciwu - Wynoś się stąd pchlarzu, bo ten fakt jest oczywisty i jasny jak słońce. To nie jest twoje miejsce - dodał jeszcze, mając w świadomości, że jeśli się odwróci, to bestia rzuci się na niego, albo co gorsza na Jessicę. A wtedy dog zostałby mordercą. Nie chciał tego nigdy i także teraz chciał załatwić sprawę bez rękoczynów. Wolałby, żeby niechciany gość po dobroci zawinął ogon i poszedł hen daleko z tego miejsca, ale co będzie to się okaże. Ale jedno jest pewne, czarne psisko nie puści swojej pani nigdzie samej, za nic w świecie.
Odpowiedz





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości