witaj w Yellowlair Oats
rejestracja  logowanie
yellowlair oats
north east england




James Moore

#1 (07.05.2016, 23:55 )
27 lat
śpiewa, komponuje i truje w radiu
195 cm
dawno temu serce skradła mu Elena

James Dean Moore




informacje podstawowe
DATA URODZENIA:01.09.1991
MIEJSCE URODZENIA:Londyn, Anglia
ZAWÓD:muzyk, wokalista,  dziennikarz radiowy, lektor, aktor dubbingowy
STAN CYWILNY:żonaty
ORIENTACJA:heteroseksualny


informacje dodatkowe
WYKSZTAŁCENIE:Master of Music in Performance (MMus) & Advanced Diploma in Performance
(AdvDip) (Royal Academy of Music)
STATUS FINANSOWY:bardzo bogaty
JĘZYKI:angielski i niemiecki, ale przywitać się czy powiedzieć jakiś wyuczony banał potrafi w większości europejskich języków
DZIELNICA:Auerate Avenue
ZWIERZĘTA:Faust - pies, Scarlett, Iines, Antero, Rustee - koty
PROBLEMY ZDROWOTNE:delikatny zespół jelita drażliwego, mała wada wzroku i nieleczona niepłodność



przeszłość
Kto był pierwszy z nas? Kto pierwszy, ty czy ja?
Światło dnia czy ciemność nocy?


1 września 1991 roku, o godzinie 6:30, James Dean Moore pojawił się na świecie jako jeden z bliźniaków. Młodszy - urodził się 10 minut po Charlesie. Narodziny dwóch chłopców miały zapoczątkować dzieje państwa Brooke i Johna Moore'ów. Maluchy były okazami zdrowia i po standardowym pobycie w szpitalu przyjechały do rodzinnego domu razem z matką.
Beztroskie tygodnie upływały małemu Jamesowi spokojnie. Niczego mu nie brakowało, powoli poznawał świat, miał pod ręką braciszka, z którym zdążyła połączyć go silna więź jeszcze w łonie matki... lecz matka stała się problemem. Bardzo młoda, niedoświadczona i zupełnie nieprzygotowana do jakichkolwiek obowiązków matka chłopców tęskniła za beztroską. Bez płaczu, pieluch, karmienia i skakania wokół noworodków. Można powiedzieć, że jej ciąża była pochopną decyzją, o ile o jakiejkolwiek decyzji można tu mówić - James i Charles pojawili się na świecie krótko po ślubie rodziców, co dało im prawo myśleć po latach, że byli zwykłą wpadką. Jeśli nawet zaplanowano ich wcześniej, okazało się, że Brooke Moore zupełnie nie nadaje się do roli matki. Za młoda, zbyt niedojrzała i rozpieszczona przez własną rodzinę nie potrafiła odnaleźć się w codzienności, która niosła za sobą wiele pracy i poświęceń. Kobieta zajmowała się chłopcami, a jakże - lecz szybko swoje przemęczenie i zniechęcenie, które zapewne było zwykłą depresją poporodową, zaczęła zwalać na fakt, iż maluchy są dwa. Wtedy podświadomie (a może świadomie?) zaczęła faworyzować tego, który urodził się pierwszy i sądziła, że wystarczyłby jej do szczęścia - Charlesa. James był tym drugim, mniej potrzebnym, dodatkowym. Na doczepkę. Choć pewnie tego nie chciała, taka myśl zakiełkowała w podświadomości jego matki, kiedy był bezrozumnym brzdącem i stała się dla Jamesa piętnem na kolejne lata.
Zachowanie mu nie pomagało. Jako młody dzieciak James posiadał już zaczątki swego wybuchowego temperamentu i trudnego charakteru. Od najmłodszych lat, kiedy w jego głowie zaświtały pierwsze oznaki samoświadomości, starał się wszystko robić sam, bez pomocy innych, po swojemu. Z oślim uporem próbował też zachowywać największą decyzyjność adekwatną do swojego wieku - choćby będąc przedszkolakiem, jeśli tylko mógł o czymś zdecydować sam, robił to z wielką przyjemnością, a z czasem i zaczął wykłócać się z matką o swoje racje.
Nieznośnie się rządząc, bijąc dzieci w piaskownicy i walcząc o swoje, dobrnął do wieku szkolnego. Wtedy padła decyzja, że James i Charles zostaną zapisani do szkoły muzycznej. Obaj od wczesnego dzieciństwa wykazywali nieprzeciętną muzykalność. Charlie został przez rodziców zapisany do klasy fortepianu, James zaś zawalczył o swoje i choć miał wtedy tylko 5 lat, jego rodzice przystali na decyzję chłopca i młody Moore znalazł się w grupie wokalnej. Wtedy nie wiedział, że podjął jedną z najważniejszych i najlepszych decyzji w swoim życiu.
Razem ze szkołą muzyczną pojawiła się szkoła podstawowa. James był bardzo bystrym dzieciakiem, który szybko się uczył. Mieli z bratem podobne oceny, choć skrajnie inne podejście do zajęć - James był kłótliwy i trudny, jego brat natomiast uległy i grzeczny. Wtedy zaczął odczuwać boleśnie, że jego brat jest faworyzowany przez matkę.

Było nas trzech, w każdym z nas inna krew
Ale jeden przyświecał nam cel -
za kilka lat mieć u stóp cały świat


Szkoła podstawowa przyniosła też pierwszą wielką przyjaźń - wtedy bliźniacy poznali Iana Blackmore'a, wesołego chłopca oszalonych pomysłach, którego połączyła z nimi wielka miłość do muzyki. Stali się nierozłącznym trio od pierwszych chwil w szkole, a właściwie od pierwszej lekcji rytmiki, podczas której Charlie nie mógł znieść, jak Ian kaleczy prostą melodyjkę i przytrzasnął mu palce pianinem. Dziś James nie pamięta, jakim cudem ten incydent mógł okazać się wybuchem ich przyjaźni, ale tak właśnie wyglądał początek ich bliskiej relacji, która trwa po dziś.
James i Charles od zawsze byli inni. Dwa przeciwieństwa, niczym ogień i woda. Różnice charakterologiczne pogłębiały się z wiekiem, aż spokój i radosne usposobienie Charlesa oraz chłód i zasadniczość Jamesa zaczęły być dostrzegane również przez osoby spoza ich dziwacznej, niebywale silnej, acz trudnej relacji braterskiej. Swą odmienność chłopcy powoli zaczynali manifestować w różnym wyglądzie. James, nie słuchając protestów matki, zaczął farbować włosy na czarny kolor, zrobił sobie kolczyk w języku, Charlie zapuścił włosy i zainteresował się luźnym, skejtowskim stylem. Stali się różni niczym światłość dnia i ciemność nocy. Charles był złotym bogiem słońca i dnia, który rozświetlał otoczenie uśmiechem ciepłym niczym promień światła, James zaś prezentował się jako król nocy, roztaczający wokół siebie aurę dystansu i intrygującej tajemniczości. Inni, ale bliscy, wciąż podobni i dzielący wspólną pasję: muzykę. To ona, chociaż od zawsze dla nich istotna, właśnie w tamtym czasie do reszty zawładnęła młodymi sercami bliźniaków. Ostre brzmienia zafascynowały ich obu. Klasyczny śpiew i fortepian nagle przestały mieć znaczenie, okazały się nudne i wtórne, w umysłach bliźniaków zaś zakiełkowało marzenie o zajęciu się gitarowym gatunkiem muzycznym, który w krótkim czasie głęboko zakorzenił się w ich sercach. Obaj wyrazili wtedy chęć porzucenia klasycznej muzyki na cześć tego, co im w duszach grało i snuli wizje muzycznej przyszłości. Byli młodzi i naiwni, ale pełni zapału, kreatywni i przekonani o wielkiej szansie na sukces. James zmienił swe wokalne priorytety. Poza uczęszczaniem na zajęcia z wiedzy teoretycznej i śpiewu, wymusił na rodzicach znalezienie mu osobistego wokalnego trenera, który zajął się pracą nad głosem chłopca. Chciał być wokalistą rockowym i dopiął swego.

Niech dziś mój pocałunek na ustach innej gości
Byś mogła się przekonać, jak ona ci zazdrości


Chociaż James lubił szkołę jako kilkuletni dzieciak z podstawówki, uczucia, jakimi darzył tę placówkę, zmieniły się diametralnie, kiedy wstąpił na wyższy etap nauczania - ten przypadający w najokrutniejszym dla każdego okresie nastoletniości. O ile z nauką nie miał problemów, ciągłe nieprzyjemności spotykały go ze strony brutalnych rówieśników, którzy nie potrafili zaakceptować oryginalnego wyglądu, jaki wypracował sobie nastoletni James. Jego styl, położony gdzieś na granicy rocka i emo, wzbudzał zainteresowanie niemal każdego ucznia. James nie był obojętny nikomu i albo się za nim przepadało, albo się go nienawidziło. Zdarzyło się kilka razy, że paru oprawców przetrzepało Jamesowi skórę. Edukację obowiązkową zakończył psychicznie silniejszy i odporniejszy. A także mocniej znieczulony na innych, co nie było dobrą zmianą
Z czasów szkoły średniej zapamiętał jednak mnóstwo pozytywów - dziewczyny. To był czas, w który wszedł poznając, czym jest seks, a wyszedł z niego doświadczony seksualnie lepiej niż niejeden czterdziestolatek. James wzbudzał zainteresowanie swoim wyglądem. Obecnie śmieje się z tamtych czasów, bo z młodzieńczą buźką, długimi włosami i makijażem wyglądał jak dziewczyna, ale jego inność, nietypowość i pewność siebie przyciągały mnóstwo panienek, co on wykorzystywał i - z czego obecnie zaczyna zdawać sobie sprawę - był ze swoimi seksualnymi ekscesami naprawdę nieznośny. Sprowadzał do domu mnóstwo dziewczyn, traktował je przedmiotowo, nie szanował, nie dochowywał wierności i zmieniał obiekty westchnień jak rękawiczki, nie stroniąc też od przygód na jedną noc. Miał również nieprzyjemności w szkole z powodu pewnego incydentu - został raz nakryty przez nauczycielkę na seksie z koleżanką z klasy... w krzakach na terenie szkoły.
Jego zabawy z lawiną dziewczyn musiały skończyć się dla niego kiepsko - jako osiemnastolatek dowiedział się, że zostanie ojcem, ale wtedy nic sobie z tego faktu nie robił. Dalej się dobrze bawił, a przyjście na świat Mary, jego pierwszego dziecka, niewiele go obchodziło. Tylko chwilowo wzbudziło jego panikę, ale szybko wszystko wróciło do normy. Przez niedojrzałość stracił szansę na prawdziwą rodzicielską relację z córką.

Oko za oko, ząb za ząb, a każda nuta z siłą setek bomb
A każdy dźwięk to sztandar mój
Bo muzyk to wojownik i o ten sztandar trwa bój


W czasach szkolnych James robił znacznie więcej niż większość nastolatków: nie tylko wskakiwał między nogi koleżanek i uczył się, ale również zaczynał swoje pierwsze przygody z radiem oraz zespołem muzycznym, komponowaniem, tworzeniem tekstów.  Miał zaledwie 16 lat, gdy rozpoczął pracę w radiu - zaczynał od mało reprezentacyjnych i prostych zadań, ale wielką pomocą w pięciu się po drabinie radiowego sukcesu był mu głos, który już w tak wczesnym wieku, ze względu na naturalne uwarunkowania, brzmiał głęboko i męsko.
Drugim kierunkiem zawodowym zaczętym wówczas przez Jamesa było tworzenie i granie własnej muzyki. Razem z przyjaciółmi zdecydowali się założyć zespół muzyczny. Nazwali się Majesty. Były to piękne czasy! Wolni od zobowiązań dorosłości, zajęci tylko szkołą, czy jak w przypadku Jamesa również nauką śpiewu i ćwierćetatową pracą w radiu, chłopcy do reszty oddawali się muzyce. W wolnych chwilach spędzali czas w garażu bliźniaków, gdzie przy rozstawionych wzmacniaczach i dość skąpym zestawie perkusyjnym niemal codziennie odbywali próby. Spędzali ze sobą całe dnie, grając miliony akordów, chwytów i prowadząc ożywione rozmowy o muzyce. Każdy weekend spędzali w mieszkaniu Iana, gdzie połączona muzyką piątka przy nocnych audycjach muzycznych prowadzonych przez największe radiowe autorytety, przy pełnym szkle i gitarze Charlesa świetnie bawiła się do rana, tworząc, sprzeczając się, dyskutując, żartując. Oraz wkładając w muzykę coraz więcej serca. Wciąż byli niszowi, nieznani szerszemu gronu, ale zaczynali powoli pozyskiwać słuchaczy, zainteresowanie, pojawiali się na koncertach jako supporty, grywali w klubach i każdy pozytywny odzew na ich muzykę sprawiał, że z radości ulatywali niemal w chmury.
Ich usilne starania, aby zaistnieć, zostały docenione po dwóch latach, kiedy bliźniacy mieli siedemnaście lat. Wtedy w garażu, w którym chłopcy odbywali akurat próbę, pojawił się mężczyzna o nazwisku David Jost - pracownik wytwórni płytowej, który był zainteresowany objęciem funkcji menadżera Majesty. Zachwyceni chłopcy zgodzili się na współpracę. Był to dobry krok, ponieważ z pomocą Davida ich kariera ruszyła w dość szybkim tempie. Minęły zaledwie dwa miesiące, kiedy wkroczyli po raz pierwszy do profesjonalnego studia nagraniowego, by nagrać swój debiutancki album. O ile nagranie było czystą przyjemnością, przeforsowanie materiału w wytwórni okazało się dużo trudniejszym zadaniem. Producenci uznali album za zbyt ostry i trudny jak na debiut nastolatków. Muzyka w końcu zwyciężyła z polityką wytwórni, ale wojna trwała niemal kwartał i stała się dla Jamesa prawdziwym koszmarem. Choć nie ostudziła jego zapału, okazała się lekkim prztyczkiem w nos. James zrozumiał, że nie wszystko zostanie mu podane na tacy, o wiele będzie trzeba zawalczyć i z tak realistycznym podejściem udał się w pierwszą trasę koncertową Majesty. Pojawiło się ogromne zainteresowane zespołem - głównie ze strony nastoletnich Brytyjek i choć nikt nie miał wątpliwości, że w dużej mierze była to zasługa wieku i urody chłopaków, nie dało się powiedzieć, że to jedyny aspekt przyciągający uwagę, bowiem płyta otrzymała bardzo dobre recenzje. Świetnie wypadł również cykl pierwszych koncertów, na który składały się głównie supporty większych zespołów. Rosnąca popularność w drugiej części trasy wywiodła chłopaków poza granice Wielkiej Brytanii. Pojawili się w Europie, Skandynawii i na dwóch festiwalach rockowych w Ameryce. Ich kariera rozwijała się w szalonym tempie i ludzie z branży nie mieli wątpliwości, że namieszają w historii współczesnego angielskiego metalu. Po raz pierwszy James zarabiał ogromne pieniądze i spotykał się z zafascynowanymi spojrzeniami ludzi. Stawał się idolem u młodych i nadzieją na nowego giganta muzycznego u starszych słuchaczy. Jego ogromnym sukcesem był fakt, iż podczas jednej z imprez muzycznych miał zaśpiewać w duecie z bardzo popularną wokalistką rockową, lecz ta po kilku próbach zrezygnowała z występu, bojąc się stanąć z Jamesem i jego niezwykłym głosem na jednej scenie. Czuł się jak młody bóg i garściami rwał owoce prującej naprzód sławy, każdy dzień kończąc w innej zapatrzonej w niego atrakcyjnej fance.
Lecz po przeszło roku muzycznego szaleństwa słuch o zespole zaginął.
Z powodu szybkiej kariery chłopcy byli bliscy zawalenia ostatniego roku szkoły i rodzice całej piątki wymusili na managemencie przystopowanie grupy. James nie mógł tego wybaczyć rodzicom... ale nie to było powodem rozbicia ich rodziny na kawałki, a także w wyniku tego zawieszenia kariery muzycznej. James zdał sobie sprawę, że nie ma pojęcia, co dzieje się z pieniędzmi, które zarabiali jako Majesty. Nie było tu mowy o drobnych sumach, bo po pierwszych sukcesach kontrakty koncertowe opiewały na setki tysięcy funtów - lecz na jego osobistym koncie bankowym nie widniało nawet dziesięć procent właściwych zarobków. Wizyta u prawnika na własną rękę i przyjrzenie się umowom dało Jamesowi jasność: rodzice Moore'ów nakłonili ich do podpisania skrajnie niekorzystnej dla nich umowy, w której, jako że byli jeszcze niepełnoletni, zrzekają się większości swoich zarobków na rzecz rodziców. Nie była to normalna umowa, w której do momentu osiągnięcia pełnoletności rodzice sprawują opiekę nad zarobkami dziecka - oni je po prostu zabierali. I tak James stracił swój pierwszy milion, który zagarnęli dla siebie jego rodzice.
Tego samego dnia w domu Moore'ów rozpętało się piekło. Dom, który stał twardo zahartowany po niejednej kłótni, od tamtej awantury zatrząsł się w fasadach. James był wściekły, czuł się oszukany. Padło wtedy z jego ust wiele niecenzuralnych słów, wiele epitetów, jakich żadne dziecko nie powinno użyć przeciwko własnym rodzicom. Nerwowy chłopak pod wpływem emocji nie dbał o słowa. Na oczach bliźniaka i przy  podsłuchujących zza płotu sąsiadach wygarnął rodzicom - z zwłaszcza matce - wszystko, co leżało mu na sercu, zarówno oszustwo finansowe, jak i bolesne dla niego wieloletnie faworyzowanie Charlesa. Ona osaczona, poniżona i zła zmieszała go z błotem, oceniając jako czarną owcę. Rzuciła w złości, że gdyby wiedziała, iż wyrośnie z niego ktoś o takim charakterze, za niemowlęcych czasów utopiłaby go w wanience podczas kąpieli lub udusiła poduszką. I kazała mu się wynosić. James był wściekły i w swej nienawiści gotowy odejść w każdej chwili. Zamierzał wynieść się z domu rodzinnego po zdaniu egzaminów muzycznych, tamta kłótnia jedynie miała to przyspieszyć. Charles poparł wtedy stanowisko matki, czym zranił Jamesa do żywego.
Spakował się w milczeniu, wyszedł z domu, wsiadł w swój pierwszy samochód i odjechał. Nikt nie próbował go zatrzymywać. James rozpoczął nowe życie, które różniło się od poprzedniego - nie było w nim miejsca na Charlesa. Nie chciał z nim grać, znienawidził Majesty za nierozerwalne skojarzenie z bratem i zespół zakończył działalność. Zniknęli zanim ich kariera na dobre się rozwinęła.

Mogłaś moją być kryzysową narzeczoną
Pomalutku żyć tak jak nam tu naznaczono


Oddał się pracy w radiu. Nadal udzielał się muzycznie, ale poświęcił się przede wszystkim radiu i edukacji wokalnej. Tamten czas był rozkwitem jego radiowej kariery. Poza pracą James nie miał już nic, więc rzucił się w wir mediów i w ciągu następnych trzech lat przeniósł się z pierwszego, lokalnego radia do wielkiej, ogólnokrajowej rozgłośni. Tam pokonał trudną ścieżkę, brutalnie wygryzł kilku konkurencyjnych dziennikarzy i... po raz pierwszy się zakochał. Choć nadal poświęcał czas na przelotne znajomości z dziewczynami, wdał się w romans ze swoją szefową, Danielle Murray. Aktywna działalność zawodowa i pozytywne ukończenie szkoły średniej oraz zdanie matury muzycznej na wysokim poziomie przyniosły mu również pracę w zawodzie lektora i posadę aktora dubbingowego. James rozpoczął również naukę wyższą w prestiżowej londyńskiej Royal Academy of Music, na kierunku wokalistyka, gdzie kształcił się przez pełne trzy lata, kończąc pierwszy stopień nauki na poziomie licencjackim.
Najważniejszy jednak był jego związek z Danielle, który z romansu rozwinął się w dojrzałą i głęboką relację. Partnerka starsza od niego o piętnaście lat, mająca niewiele młodszą od niego córkę porzuciła dla niego swojego męża i po ponad dwóch latach związku zaręczyli się, nie zważając na róznicę wieku. Jamesowi naprawdę na niej zależało. Niestety - zwiążek nie wypalił. W Yellowlair Oats pojawił się w wieku 22 lat, a wybór miasta był zupełnie przypadkowy. James prawdopodobnie nigdy by tu nie zajrzał, gdyby nie pewien incydent, który zmusił go do przeniesienia się do innego radia oraz wzbudził w nim dodatkowe pokłady nienawiści do gejów. Rok przed wyprowadzką w jego radiu pojawił się nowy pracownik, kuzyn Danielle i przy tym jej protegowany. Młody, sympatyczny mężczyzna o radiowym głosie, który wzbudził sympatię wszystkich. Poza Jamesem. Miał on bowiem jedną cechę, której James nie potrafił tolerować - interesował się mężczyznami. Jak na złość obiektem jego westchnień stał się nieszczęsny James, który przez kolejne miesiące odpierał jego zaloty i próbował pozbyć się go z radia, ale Danielle była głucha na jego uwagi, co stało się podłożem ich pierwszych konfliktów, które przerodziły się w głęboki kryzys ich związku. Przestało im się układać, James zaś nie mógł wytrzymać toksycznej atmosfery w rozgłośni. Odezwał się do innego, równie dużego i słuchanego angielskiego radia z Newcastle, które przez poprzednie lata kilka razy zabiegało o niego. Przyjęto go z otwartymi ramionami, więc wyjechał nad morze, do nowej pracy.
ie wiedział, co go skłoniło do zrezygnowania z mieszkania w wielkim Newcastle, może po dorastaniu w wielkiej metropolii chciał zaznać spokoju w nadmorskim mieście? Niezależnie od powodów zdecydował, że osiądzie w miłym miasteczku położonym nieopodal Newcastle - w Yellowlair Oats.
ciąg dalszy
Nie wiedziałem, co się ze mną dzieje,
wszystko znikło, byłaś tylko ty


James wierzył jeszcze, że da się uratować związek jego i Danielle, więc próbowali być razem na odległość, ale stare konflikty pogłębiały się tylko z czasem, a rzadkie spotkania zupełnie im nie służyły. James próbował ściągnąć Danielle do YLO, ale kariera w Londynie okazała się dla niej ważniejsza niż związek - i pewnego dnia to po prostu się skończyło. Został sam. Spędzał w Newcastle mnóstwo czasu, po pracy często wybierając się na wspólne wypady ze współpracownikami i zwykle kończył noc w objęciach kolejnej przypadkowej kochanki. W końcu poznał swoją pierwszą dziewczynę w Yeowlair, Michelle. Pojawiło się zauroczenie, zaczęli się spotykać i brunet poczuł, że być może uda mu się załatać dziurę po Danielle związkiem z tą dziewczyną. To nie była miłość, jedynie strach przed samotnością i branie tego, co dawał los, ale mimo tego James wszedł z nią w związek... który po dwóch latach okazał się gigantyczną pomyłką. Pewnego dnia - ku jego wielkiemu zaskoczeniu - Charles stanął u progu jego drzwi, a James nie umiał zatrzasnąć mu ich przed nosem. Miał zostać na dwa tygodnie, a mieszkał u niego przez rok.
I nagle świat stanął na głowie.
Charles przyprowadził do domu swoją nową dziewczynę, Elenę. To była dla Jamesa miłość od pierwszego wejrzenia. Od pierwszego spotkania pojawiło się między nimi coś wielkiego. Coś, czego ogromu James nie umiał opisać słowami, co nie pozwalało mu o tej dziewczynie zapomnieć, kierowało ku niej jego myśli i przyćmiło wszystkie inne kobiety na świecie. Zakochał się w Elenie tak bardzo, że mimo swej wrodzonej pewności siebie w obliczu jej towarzystwa James zupełnie głupiał i tracił pewność siebie. Nie umiał nawet się porządnie wysłowić. To była niesamowita dziewczyna - przepiękna, inteligentna, tak radosna, że roztaczała wokół siebie niesamowitą słoneczną aurę, a przy tym inna niż wcześniejsze kobiety w życiu Jamesa, szczera i prosta, taka... prawdziwa. Nie potrafił wybić jej sobie z głowy, ale strach przed odrzuceniem i jego lojalność wobec brata sprawiły, że James nie odważył się wyznać jej uczuć. Starał się unikać jej, odpychać ją od siebie, żeby nie doszło między nimi do niczego... ale uczucie okazało się zbyt silne. Parę tygodni po poznaniu Eleny James razem z bratem i resztą stałego zespołu wyjechali w pierwszą po latach trasę koncertową, by wybadać rynek, sprawdzić, czy nadal wzbudzają zainteresowanie. Elena pojechała z nimi i wtedy wybuchł między nimi ognisty romans. Za plecami brata, który nie był nawet zainteresowany swoją dziewczyną oraz w ukryciu przed współpracownikami James spędzał każdą noc z ukochaną Eleną w ramionach. Były to trzy miesiące bezgranicznego szczęścia, o jakim zawsze marzył. Ale nawet wtedy nie wyznał jej swoich uczuć, bo brakowało mu odwagi - i to pociągnęło za sobą koszmarne konsekwencje.
Kilka miesięcy później przeżył ogromny cios. Dowiedział się, że Elena jest w ciąży - lecz nie była zainteresowana wychowywaniem dziecka z Jamesem, choć wokalista był przekonany, że to on jest ojcem. Nie było innej możliwości. Wybrała Charlesa, a James nie potrafił się z tym pogodzić. Zupełnie się załamał, dobijany tęsknotą za ukochaną i myślą, że traci szansę na rodzinę, o której marzył. Ponadto z Michelle zaczęło układać mu się coraz gorzej - choć tak naprawdę nigdy nie łączyło ich żadne uczucie. Ich drogi powoli zaczęły się rozchodzić. Skupił się na... Elenie. Obsesyjnie wręcz myślał o niej, kręcił się w pobliżu jej domu i każdego dnia starał się zobaczyć ją chociaż z daleka, setki razy analizował, czy na pewno może być ojcem jej dziecka - te rozważania przynosiły jednoznaczną odpowiedź. Na tym tle doszło między nimi do poważnej kłótni, ale po pewnym czasie bez siebie zdołali zdobyć się na szczere wyznanie - i od tamtej pory wszystko miało być przepięknie. Byli z Eleną o krok od stworzenia prawdziwej rodziny, już z córeczką, która w tamtym czasie przyszła na świat.

Nie wybrałem drogi, ona już wybrała mnie
Droga krzyża mego, jedynego, który chcę


W tamtym czasie James pracował również nad wznowieniem kariery muzycznej razem ze starymi przyjaciółmi. Majesty miało powrócić na scenę po niedawnych koncertach, które okazały się sukcesem - zespół odrodził się w niemal tym samym momencie kariery, w którym umarł. Wrócili z albumem będącym w 90% tworem Jamesa. Płyta odniosła sukces, zdobyła fantastyczne recenzje. Kariera ruszyła pełną parą. Z tygodnia na tydzień James i reszta muzyków zyskali status światowych sław. Ich nazwiska znalazły się na ustach wszystkich, dziennikarze szarpali się o nich, a ich konta bankowe rozrastały się do gigantycznych sum.
Wspaniałe życie? Niestety - tylko z pozoru. W życiu Jamesa w tamtym okresie pojawiło się wiele problemów. Bardzo chciał rozstać się z Michelle i związać na dobre z Eleną. Już planowali przyszłość i razem zajmowali się nowo narodzoną córeczką, która otrzymała imię Elyon... ale i wtedy musiało się wszystko skomplikować. James wówczas miał pod opieką Mary, swoją kilkuletnią córkę i ten stan miał utrzymać się przez co najmniej rok, a na domiar złego nadchodziła trasa koncertowa promująca najnowsze muzyczne wydawnictwa Majesty i była zaplanowana na kolejne dziesięć miesięcy. Mała była przyzwyczajona do Michelle i James nie chciał mieszać jej w głowie, nie chciał również zostawiać Eleny samej z Elyon i Mary, bez pomocy z zewnątrz i wtedy popełnili razem kolejny błąd - zdecydowali, że nie rozstaną się z dotychczasowymi partnerami, tylko poczekają na koniec trasy Jamesa. Elena miała żyć z Charlesem, by mieć kogoś do pomocy, James zaś miał zostawić Mary pod opieką Michelle. Tak się stało i wiele to zniszczyło, choć wtedy sądzili, że to jedyne mądre wyjście z ich pogmatwanej sytuacji miłosnej.
Szybko szaleńczy rozwój kariery zaczął dawać mu się we znaki. Przez dziesięć miesięcy James był w ciągłej trasie, jedynie z kilkoma parudniowymi przerwami. Tempo pracy było szaleńcze - koncerty, wywiady, spotkania z fanami... sypnęło nagrodami muzycznymi na całym świecie, co pociągało za sobą kolejne zainteresowanie mediów, zobowiązania, występy. James nie dojadał, mało sypiał, ale za to pracował. Nieustannie pracował. Ze szczupłego mężczyzny zmienił się w chudzielca z wyraźną niedowagą i zdarzyło mu się zemdleć tuż po zejściu ze sceny. Przemęczenie wykańczało go fizycznie i psychicznie. Ponadto pojawił się poważny problem z bratem - na Charlesa padło podejrzenie maczania palców w śmierci fanki. Spadła na niego nagonka medialna, a ten usiadł na kanapie z założonymi rękami i czekał, aż jak zwykle James i Ian rozwiążą jego problemy. I rozwiązywali. Dni wolne od pracy w zespole poświęcali na spotkania z adwokatem, szukanie świadków, dowodów, opracowywanie linii obrony... robili wszystko i żyli w coraz większym stresie. Stres, nerwy, przemęczenie i niepokojąca zażylość Eleny z Charlesem, którą w tamtym okresie niespodziewanie zobaczył, wpędziły Jamesa w szpony depresji.

Żegnam was, już wiem
Nie załatwię wszystkich pilnych spraw


W tym trudnym dla Jamesa okresie pojawiła się kolejna kobieta, Lauren Quinnell, lecz był to czas, w którym James czuł się tak źle, że nie od razu ją dostrzegł. Dziewczyna próbowała go poderwać, lecz skołowany zmęczeniem, problemami James był na to ślepy.
Starał się za wszelką cenę udźwignąć ciężar sławy, Charlesa oraz problemów z Eleną, ale nie dał rady. Pewnego dnia po ostrej kłótni z Eleną po prostu wyszedł, zaszył się w znajomym zaułku w Sullen Hides i podciął sobie żyły. Był o krok od wymarzonego ukojenia, od śmierci, lecz to nie był jeszcze jego czas. Znalazła go Elena, znów ta niezwykła dziewczyna, która pojawiała się w każdym najważniejszym momencie jego życia.
Po powrocie ze szpitala czekała Jamesa długa terapia, by doszedł do swojej starej formy psychicznej. Nie wycofał się z życia muzycznego, bo nie mógł znów zniknąć tak nagle - zdawał sobie sprawę, że to byłoby medialne samobójstwo. Pracował więc nadal, choć w nieco wolniejszym tempie i powoli wracał do życia. Motorem napędowym do życia stały się dla niego Mary, Elyon, jego ukochane córeczki, dalsza walka o uniewinnienie brata, fani i... Elena. Szpital okazał się przełomowym momentem, który miał połączyć ich na zawsze.

Z Tobą odeszły anioły i jest noc w ogromnym domu
Umierałem i wołałem do nich - nie ma nas...


Elena stała się znów celem jego istnienia. To dla niej dochodził do siebie po głębokim załamaniu, to z nią planował wspólną przyszłość i szybko przyszedł moment, w którym James nie widział już możliwości, by spędzić życie bez niej. Kochał ją do szaleństwa, ale nadal ich miłość pozostawała w ukryciu - musieli rozwiązać poprzednie związki, by na dobre paść sobie w ramiona. W tym samym czasie James zaprzyjaźnił się z Lauren. Nie sądził wtedy, że ma stać się ofiarą jej długo planowanego podstępu.
Zespół był na szczycie i James znów coraz mniej czasu spędzał w domu. Zostawiał Mary pod opieką Michelle na długie tygodnie, a sam znikał, by dopełnić obowiązków w Majesty. Z Lauren jako makijażystką u boku. Nadal jednak był ślepy na jej zaloty i planował życie z Eleną. Niebawem udało mu się pozbyć z życia Michelle. I czekał na Elenę. Cierpliwie czekał, aż ukochana zostawi Charlesa i będą mogli związać się już na zawsze. Tak mijały dni, tygodnie, miesiące... James miał dla Eleny wiele cierpliwości, ale ten pseudozwiązek zmuszający ich do ukrywania się, kłamstw i udawania, że nic między nimi nie ma, nie był dla Jamesa wystarczający. Z czasem James zaczął czuć się niepewnie, gdy ukochana tak długo zwlekała z odejściem od jego brata i nie wiedząc, co robić, gubiąc się zupełnie, zbliżył się do Lauren.
To byl tylko jeden raz. Spędził z Lauren jedną noc, kiedy wykorzystała jego psychiczne zmęczenie i słabość... dwa miesiące później dowiedział się od niej, że zaliczyli tej nocy wpadkę. Elena zostawiła go, a w życiu osobistym Jamesa otworzył się kolejny rozdział - związku z konieczności i tęsknoty za inną, którą naprawdę kochał. Codziennej tęsknoty, cierpienia i bólu. Elena pocieszyła się po rozstaniu bardzo szybko. Padła w ramiona Iana, a James patrzył na nich niemal każdego dnia i czuł, jak na widok ich szczęścia, uśmiechu i obojętności, z jaką Ela zwracała się do niego samego, jego dusza rozpada się na tysiące kawałeczków. Czuł, że przegrał swoje życie. Ale miało być jeszcze gorzej...

Ostatni krzyk, łabędzia nuta
I dalej nic w teatrze lalek


Ian nie wiedział, że Elenę coś łączyło z Jamesem, lecz wokalista nie umiał patrzeć na niego tak, jak kiedyś. W zespole atmosfera zepsuła się, między muzykami narosło wiele konfliktów i coraz trudniej przychodziło im wytrzymywanie ze sobą. Kilka lat nieustannego eksploatowania głosu zaczęło dawać się we znaki zdrowiu Jamesa. Często męczył się z chrypką, bólem w krtani i - co najbardziej go przerażało - uciekło mu kilka dźwięków z ponad czterooktawowej skali. Ale pracował dalej, nie pozwalając się złamać problemom i starał się leczyć przemęczone gardło dostępnymi dla siebie sposobami. Był przy tym tak uparty, że przez kilka miesięcy nie udał się do specjalisty, ignorując problem. Udawał, że tego nie widzi. Po trzech miesiącach przerwy od koncertowania - choć dla Jamesa nadal był to okres pracowity, bo wciąż śpiewał, pracował w radiu i udzielał głosu w dubbingu - czekała ich ostatnia trasa, mająca zamknąć przeszło dwa lata promowania "The Crimson Idol". Mieli zrobić sobie po niej rok przerwy, a potem wejść do studia nagraniowego.
Zespół ponownie wyruszył w intensywną trasę koncertową. Nie było im niestety dane jej dokończyć. Z głosem Jamesa działo się z dnia na dzień coraz gorzej, aż po dwóch tygodniach, w Londynie, stracił głos w trakcie koncertu. Zaniemówił zupełnie, by niedługo później, gdy został zabrany przez managera do szpitala, dowiedzieć się, że nadmierne obciążenie strun głosowych doprowadziło do ich niedowładu i wytworzenia się na nich guzków śpiewnych. I o ile drugie nie było niczym bardzo niepokojącym, niedowład strun głosowych okazał się bardzo zaawansowany, a lekarze dali Jamesowi małe szanse, że uda mu się odzyskać w pełni stare możliwości wokalne. Nie sposób opisać, jakim było to dla niego ciosem. Pozostało mu tylko leczyć się, przechodzić rehabilitację i zabiegi - walczyć o odzyskanie tego, co dla niego tak cholernie ważne, na czym zbudował cały swój sukces zawodowy. Zajęło to wiele miesięcy i udało się, lecz nie miał już gdzie go wykorzystać. Zespół się rozpadł.

Byłaś blisko, wszystko zrozumiałem,
Kto odejdzie zawsze będzie sam.


Mimo wielu prób życia z Lauren oraz zapomnienia o Elenie James nie potrafił wybić sobie z głowy uczucia, którym obdarzył ją wiele lat wcześniej. To było po prostu silniejsze od niego. Usiłował trzymać się od Eleny z daleka, żeby zapomnieć, nie prowokować dwuznacznych sytuacji między nimi i rozpalać w sobie na nowo tego uczucia, lecz nie umiał z nim wygrać. Po roku tęsknoty i zwyczajnego cierpienia z daleka od tej, na której najbardziej mu zależało, nie wytrzymał. Stało się to podczas ich spotkania, kiedy Elena chciała przeprosić go za pewien nieprzyjemny incydent, którym sprawiła mu przykrość. Znaleźli się sam na sam i... po długim tłumieniu uczuć wyznali sobie miłość. Dlużej już nie potrafili żyć bez siebie.
A później wszystko potoczyło się wręcz lawinowo... rozstania, konflikty, awantury i niebawem, po wielu przejściach, James i Elena wreszcie związali się na zawsze. Wreszcie stworzyli wspólnie rodzinę, o jakiej zawsze marzyli i teraz James wie, że nigdy już nie skrzywdzi Eleny, bo nie potrafi bez niej żyć. Obecnie są po ślubie, doczekali się kolejnej córeczki, której dali na imię Leilani i rwą garściami szczęście, które osiągnęli po pięciu latach marzeń, tęsknoty i cierpień.


Cytaty z piosenek:
Wilki - A Moje Bóstwa Płaczą
Perfect - Autobiografia
Łzy - Narcyz Się Nazywam
Waglewski, Abradab, Maleńczuk - Wszyscy Muzycy To Wojownicy
Lady Pank - Kryzysowa Narzeczona
Wilki - Na Zawsze i Na Wieczność
Freak Of Nature - Fabryka Zła
Perfect - Nie Płacz Ewka
Wilki - Eli Lama Sabachtani
Lady Pank - Sztuka Latania





więzy krwi
RODZICE:Brooke & John Moore
RODZEŃSTWO:Charles Moore
DZIECI:Elyon Moore, Leilani Moore, Mary Moore
DALSZA RODZINA:Aaron Withers - kuzyn, Susan Moore - ukochana babcia


miłość
STATUS ZWIĄZKU:żonaty
PARTNER:Elena Moore
BYLI PARTNERZY:W YELLOWLAIR:

BYŁE PARTNERKI
Danielle Murray, Michelle Lee, Harriet Rathbone, Lauren Quinnell (była żona)

KOCHANKI I PRZYGODY
Aileen Rose, Yvonne Gibbons, Sinead Connelly, Vivienne Thompson, Fay Rain, Kathleen Palmer, Zoe Moyet, Ochiyo Harling, Judith Bramwell, Madeleine Summers





psychika
TYP OSOBOWOŚCI:ekstrawertyk
ZABURZENIA:akwinofobia, seksoholizm
PRIORYTETY:rodzina i kariera
GRUPY:Mars 85%, Uran 10%, Wenus 5%


opis charakteru
To ja, Narcyz się nazywam
Przepraszam i dziękuję - ja tych słów nie używam


Choć James ma dość trudny charakter i bywa uciążliwy dla otoczenia, na co dzień jest całkiem sympatycznym człowiekiem. Energiczny, z werwą, zawsze gotów podjąć nowe inicjatywy i duszący się od dłuższej bezczynności. Dusza towarzystwa, która - w otoczeniu zawodowym często próżna i zarozumiała - uwielbia skupiać na sobie uwagę otoczenia. Gdziekolwiek się pojawi, lubi grać pierwsze skrzypce i robić wrażenie na innych, co zazwyczaj udaje mu się dzięki przyciągającej uwagę barwie głosu, niecodziennej powierzchowności oraz elokwencji - po części wrodzonej, ale w dużej mierze wypracowanej przez lata pracy w radiu. Raczej nie zaczyna rozmowy, rzadko odzywa się pierwszy, lecz zaczepiony zawsze z przyjemnością podejmie konwersację, nawet na nieistotne tematy. Straszliwa bowiem z niego gaduła i kiedy zacznie mówić, czasem ciężko nadążyć za jego myślami, ot, takie zboczenie człowieka, który od dziesięciu lat zarabia na życie paplaniną na radiowej antenie. Ma poczucie humoru, ale niestety miewa ono czasem dość złośliwy lub rubaszny kierunek, niemniej James ma na tyle taktu, że potrafi ugryźć się w język, kiedy trzeba. Umie wyczuć rozmówcę i dopasować się do jego charakteru oraz poziomu, raz ubierając myśli w okrągłe zdania, innym razem pozwalając sobie na więcej luzu i szczyptę pikantnego żartu.
Jego pęd do zwracania uwagi innych pchnął go do pracy w mediach oraz pokazywania się na wielkiej scenie, gdzie odnajduje się doskonale. Ma nieco narcystyczne skłonności, które podsyca ogólne zainteresowanie jego stylem, niesamowitym głosem i tworzoną przez niego muzyką. Przed wielkim tłumem wpatrzonych w niego entuzjastów rockowej muzyki czuje się jak ryba w wodzie. W życiu codziennym jednak pozostaje normalny. Czy skromny? Nie. Jest świadomy swoich atutów, sukcesów i nie bawi się w fałszywą skromność, ale ma do swego życia zawodowego wyważony stosunek i nie wywyższa się, nie szczyci, nie chwali. Daleko za sobą ma okres, kiedy zachłysnął się sukcesami na scenie muzycznej i czuł się bogiem - dziś ma do tego zdrowy dystans, przynajmniej prywatnie. W pracy, gdzie jest świadomy swej mocnej pozycji zawodowej, zdarza mu się zachować jak rozkapryszonej gwiazdce.
Wbrew pozornemu pierwszemu wrażeniu nie jest człowiekiem otwartym, który lubi mówić wiele na swój temat. Jeśli dzieli się swymi doświadczeniami, najczęściej są to błahostki. Nie zwierza się ze swych głębszych uczuć czy wspomnień, doświadczeń i często nawet najbliższym nie pozwala dostrzec, że dzieje się z nim coś złego, ukrywając prawdziwe uczucia za grubą kotarą aktorskiego talentu. Można dowiedzieć się o nim tyle, na ile sam pozwoli.

I nie pomoże niezawodny prowokator
I nie da rady podstawiony terminator
Bo on z każdego w sposób nie do przewidzenia
Zrobi jelenia


To człowiek, który został niemal do cna wyprany z altruistycznych skłonności - przynajmniej na polu zawodowym. Tam nie istnieje dla niego taryfa ulgowa i nie obchodzą go problemy innych. Podobnie jest z osobami, które na co dzień mija na ulicy czy dalekimi znajomymi - jeśli nie znacie się dobrze, nie licz, że poda ci pomocną dłoń. To osoba, która uważa, że nie warto pochylać się nad problemami innych, bo w żaden sposób mu się to nie opłaci. W pracy nigdy nie działa bezinteresownie. W pierwszej kolejności dba o siebie samego, o ile nie wchodzą w grę jakieś bliższe powiązania z drugim człowiekiem. W przypadku bliskich nastawienie Jamesa zmienia się o sto osiemdziesiąt stopni. Bliscy są dla niego najważniejsi i gotów jest dla nich zrobić prawie wszystko, więc warto mieć w nim przyjaciela - choć trudno nim zostać. Rodzinę stawia na pierwszym miejscu, jest dla niego świętością, dla której byłby w stanie skoczyć w ogień.
Ogromne znaczenie ma dla niego wykonywana praca. Muzyka jest jego pierwszą wielką miłością, radio - największą pasją. Mimo młodziutkiego wieku w obu profesjach, zarówno wokalisty, jak i dziennikarza radiowego, zaszedł znacznie dalej niż wielu innych przez całe życie. W dużej mierze jest to zasługa wczesnego wkroczenia do zawodu oraz wysokich kwalifikacji muzycznych, jednakże wielką rolę w jego zawodowym sukcesie odegrała jego wielka, czasem przybierająca chore rozmiary ambicja. James jest w stanie dążyć po trupach, byle tylko osiągnąć wymarzony cel. Jest śmiały i piekielnie odważny oraz wytrwały - nie boi się żadnych trudności, jakie rzuca mu los. Realista - trzeźwo patrzy na świat, twardo stąpając po ziemi. W pełni samodzielny, nie lubi przyjmować pomocy innych i uwielbia rzucać sobie coraz to nowe wyzwania, choćby po to, by udowodnić sobie, że potrafi.
Umie manipulować ludźmi, w czym prawdziwe mistrzostwo osiągnął za czasów pracy w londyńskim radiu, gdzie po raz pierwszy spotkał się z zawodowym wyścigiem szczurów. Bez skrupułów jest w stanie uciec się do nieczystych zagrywek: oszukać, zmanipulować, a nawet i uwieść, byle tylko osiągnąć postawiony sobie cel. Ma za sobą nawet romans z szefową za czasów życia w Londynie. Teraz, mając wypracowaną pozycję w mediach, już tego nie robi, bo nie ma takiej potrzeby - lecz w stolicy mieszka wiele osób, które z przyjemnością wbiją mu nóż w plecy za przeszłość.
Podobnie, ale z większym wyczuciem zachowuje się na scenie muzycznej. Często uśmiecha się sztucznie, starając się nawiązać jak najwięcej wartościowych znajomości na rynku, nie zawsze jest szczery i stara się za wszelką cenę nie narobić sobie wrogów, co nie zawsze mu wychodzi ze względu na wybuchowy charakter.

Zawsze iść - rozkaz, który mam we krwi
Małą wojnę w sobie mieć
Z każdym z was walczyć do utraty tchu


Chociaż zupełnie nie wygląda ze swą nieco zniewieściałą powierzchownością, jest typowym samcem alfa, do którego często bez kija lepiej nie podchodzić. Ostatnie słowo musi należeć do niego, jest bowiem władczy, nieznoszący sprzeciwu i dominujący. Nie cierpi osób, które nie chcą mu się podporządkować i najlepiej żyje mu się z osobami uległymi, takie też stara się dobierać do swojego otoczenia. Zawsze wie, czego chce i nie znosi kompromisów, choć jest skłonny przychylić się do czyjegoś zdania, zwłaszcza w sferach, w których niewiele wie - w takich sytuacjach woli się poddać niż ośmieszyć.
Potrafi być tolerancyjny, ale tylko w niektórych sferach życia. Jako że sam wyróżnia się wyglądem, toleruje każde zewnętrzne odstępstwo od szarej normalności, lecz wewnętrzne już niekoniecznie. Akceptuje wszelkie dziwactwa charakteru, nietypowe zainteresowania, pasje, przyzwyczajenia. Ale można go nazwać homofobem, nie lubi bowiem gejów i ma to związek z wieloma przytykami odnośnie jego wyglądu, których nasłuchał się w czasach szkolnych.
Do tego ma iście choleryczną naturę. Jest impulsywny i bardzo szybko się denerwuje, a wytrącony z równowagi staje się agresywny i traci nad sobą panowanie. Kiedyś denerwował się o wszystko, dziś jego wybuchowy charakterek nieco się przytemperował i ciężko wytrącić go z równowagi nieistotną pierdołą, ale uderzenie w jego słabe punkty, dotknięcie kompleksów czy skrytych obaw niezmiennie kończy się dzikimi nerwami Jamesa. W stanie złości potrafi powiedzieć wiele nieprzemyślanych słów, których później żałuje i co gorsza również zrobić coś niestosownego. Potrzebą dominacji, surowością i nerwowością może wzbudzać respekt wśród ludzi, ale przy tym często zniechęca ich do siebie swymi tyrańskimi skłonnościami.
Potrafi ocenić ostro, nie przebierając w słowach i zdarza się, że bywa złośliwy dla osób, które mu podpadły - a gdy ktoś raz wejdzie mu w drogę, James zapamięta to do końca życia. Szybko się uprzedza i wyciąga wnioski na temat innych, czasem błędne ze względu na uleganie pierwszemu wrażeniu, a później potrzebuje sporo czasu, żeby zmienić swoje zdanie, o ile w ogóle kiedykolwiek uda mu się to zrobić. Wymaga wiele od siebie i innych, czasami zbyt wiele, ale dla najbliższych nie potrafi być tak srogi, jak dla współpracowników czy dalszych znajomych i często tego żałuje - może się zdarzyć, że dla swych podopiecznych będzie niekonsekwentny. Chociaż wiele żąda od innych i ciężko wkupić się w jego łaski, warto zaskarbić sobie u niego miano przyjaciela. Przyjaciołom bowiem zawsze jest bardzo oddany i wierny, czego sam również od nich oczekuje. Można na niego liczyć. Choć mimo przyjaznego usposobienia może wywrzeć początkowe wrażenie osoby szorstkiej i gruboskórnej (mimo że zawsze bardzo się stara być przyjazny), wiele zyskuje przy bliższym poznaniu.

Idziemy dalej, a w oddali twój wzrok odbija się od fali
Twój jeden szept i nic nie zdoła mnie ocalić


Nie jest człowiekiem słabym psychicznie. Nie ma skłonności do uzależnień, może pić na umór, próbować narkotyków, hazardu i wszelkich innych silnie uzależniających substancji czy czynności, ale im nie ulegnie - zawsze trzeźwo ocenia sytuację i potrafi wycofać się, gdy uzna, że ma dość. Otrzepać się i niewzruszenie iść dalej.
Dotyczy to wszystkiego... poza kobietami. Ma olbrzymią słabość do płci przeciwnej, która z czasem ewoluowała w problem na poziomie seksoholizmu. Nie potrafi przejść obojętnie obok atrakcyjnej kobiety i sam swoja nietuzinkowością zwraca uwagę wielu piękności, czerpiąc z tego zainteresowania pełnymi garściami już od okresu nastoletniości. Typ faceta, co nie przepuści żadnej, która wpadła mu w oko - a obiekty jego zainteresowania zmieniają się jak w kalejdoskopie, spodobać zaś może mu się każda, od szczupłych po pulchniejsze, niskie, wysokie, blondynki, brunetki, młode, dojrzalsze... lista jego kochanek rozrosła się do niebotycznych rozmiarów, co zapewne wcale mu chluby nie przynosi. Przez lata ulegał zauroczeniom, zaliczał setki przygód na jedną noc, korzystając szczególnie z zainteresowania fanek jego osobą i długo nie potrafił zbudować stałego związku.
Zakochany James usiłuje być wierny, ale różnie z tym bywa - zdarzyło mu się zdradzić nawet Elenę, lecz po utracie ukochanej spowodowanej jego rozwiązłością, wyciągnął wiele nauk z tej bolesnej lekcji. Obecnie lepiej umie nad sobą zapanować i nie myśli już tylko fiutem. Teraz jest w stu procentach oddany Elenie i bardzo się stara, żeby jej znów nie skrzywdzić. Na razie mu to wychodzi, ale wcale nie jest łatwo.

Wokół stada rekinów i ośmiornic
A on amator ze spisem cudzołożnic


Sprawia wrażenie silnego psychicznie, odważnego oraz niezłomnego człowieka, którego nic nie jest w stanie powstrzymać. Twardy, wytrzymały, pewny siebie... och, niewątpliwie, jest taki! Lecz nie tak bezwzględnie, jak by sobie tego życzył i jaki może wydawać się z pozoru. James potrafi przeciwstawić się wszystkiemu i wszystkim, pokonywać własne słabości, walczyć do utraty tchu, sukces wręcz wydzierać innym z gardeł, osiągnąć więcej niż można sobie wyobrazić, owszem. Lecz jest w tym wszystkim jedno wielkie "ale". Umie znaleźć do tego siłę, motywację i sens tylko, kiedy stoi za nim choć jedna osoba, której oddanie i wsparcie czuje na każdym kroku. Musi mieć kogoś takiego, bo inaczej nie widzi sensu w dalszych staraniach. Nie umie żyć i działać dla siebie, zawsze robi to dla kogoś. Gdy kiedyś źle ułożył sobie życie i nie dostał za grosz takiego wsparcia od Michelle, wystarczyły dwa lata związku z nią, by poczuł się przytłoczony sławą, zobowiązaniami i zupełnie się załamał.
Potrzeba wiele, żeby zaskarbić sobie jego zaufanie i przy tym James jest cwany jak lis, ale staje się zupełnie bezbronny i podatny na manipulację, gdy chodzi o bliską mu rodzinę. Najbliższym często daje się wykorzystywać niczym pijawkom i najczęściej zdaje sobie z tego sprawę, ale po prostu nie umie inaczej. Bywa też nadopiekuńczy. Powodem tych słabości jest paniczny strach przed pozostaniem samotnym, bez rodziny i przyjaciół. Nikt o tym otwarcie od niego nie usłyszał, ale znając go w miarę dobrze i obserwując, jak bardzo nie potrafi odciąć się od osób, które mu pozostały i z którymi powinien dawno zerwać kontakty, jak odnosi się do swojej ukochanej i dzieci oraz jak wiele może dla nich poświęcić, na pewno bliscy dobrze to wiedzą. James nie potrafi inaczej. Może wydawać się niezależny, ale wcale taki nie jest. Nigdy nie umiał radzić sobie z samotnością i gdy tylko zbyt długo był sam lub pojawiało się realne zagrożenie, że straci swoją miłość, gubił się we własnych obawach i popełniał setki dziecinnych błędów. Wewnętrzna siła? Tak, ma jej mnóstwo, ale czerpie ją z miłości oraz wsparcia najbliższych. Samodzielnie nie umie jej w sobie odnaleźć. Bez najbliższych staje się nikim.
Jako dziecko i nastolatek nigdy nie czuł pełnej akceptacji ze strony najbliższych. W wyniku tego stał się wrażliwy na krytykę ze strony osób, na których najmocniej mu zależy. Obcy ludzie czy nawet dobrzy znajomi nie są w stanie zepsuć mu humoru choćby i najostrzejszym słowem. Na obelgi, śmiech, nieprzyjemności czy niewygodne słowa prawdy na swój temat James potrafi roześmiać się ludziom w twarz. Spływa to po nim jak woda po kaczce. Jednak dokładnie te same słowa, śmiech czy przykrości wypowiedziane z ust osób, na których najbardziej mu zależy, dotykają go do żywego. James zamyka serce na obcych, lecz ukochani mają do niego swobodny dostęp i wobec ich złych intencji staje się on żałośnie bezbronny.


Cytaty z piosenek:
Łzy - Narcyz Się Nazywam
Elektryczne Gitary - Co powie Ryba
Lady Pank - Mała Wojna
Republika - Śmierć w Bikini




na pierwszy rzut oka
WZROST:195 cm
POSTURA:szczupły, wysportowany
KOLOR OCZU:brązowe
KOLOR WŁOSÓW:czarny
CECHY CHARAKTERYSTYCZNE:bardzo niski, głęboki i miękki basowy głos, makijaż, kobiece paznokcie, kilka tatuaży


opis wyglądu
On był taki jak ty
Słodki uśmiech, a w oczach błysk


Pierwsze wrażenie? Przystojny i pociągający, ale mający w sobie coś tak chłodnego, że samym spojrzeniem umie wywołać nieprzyjemny dreszcz.
Rzuca się w oczy jak mało kto. Ma szczupłą sylwetkę i imponujący wzrost - wybija się wysoko ponad głowy przeciętnych przechodniów, mierząc sobie 195 centymetrów wzrostu.Jest szczuplutki i taki zapewne pozostanie do końca życia, ale jego ciało ma przyjemnie męskie kształty. Szczupły i wysportowany.
Naturalnie jest ciemnym blondynem, ale od przeszło dziesięciu lat farbuje je na czarny kolor. Oczy ma brązowe, ale nawet ich miła barwa nie ociepla wzroku Jamesa. Spojrzenie ma on bowiem surowe i zdystansowane. Cerę ma jasną, lecz nie bladą i określenie go jako "mrocznego i bladego z ponurym makijażem" zupełnie nijak ma się do jego wyglądu, bo James to całkiem wesoły i sympatyczny człowiek, który za przyrównanie go do mrocznego gota zwyczajnie by się obraził.
Zęby ma zgrabne, o białym kolorze. Są w miarę równe, ale odrobinę brakuje im do ideału. Jako nastolatek James miał sporą wadę zgryzu, którą aparat skorygował na górnej szczęce, dolne natomiast nie trzymają idealnej linii.  Ma piękny uśmiech, ale pod warunkiem, że jest on szczery - uśmiechając się sztucznie, James wygląda, jakby dostał szczękościsku.
Detale? Szczupła twarz o delikatnym rysie, starannie wyregulowane brwi, oczy o migdałowym kształcie, prosty, zgrabny nos i kształtne usta oraz charakterystyczny, dość spory pieprzyk z prawej strony pod dolną wargą.  Jego niecodzienny wygląd przyciąga uwagę nie tylko nastolatek, ale i przechodniów na ulicy, co nie jest niczym zaskakującym. James układa na głowie krzykliwego irokeza lub tapiruje włosy, lekko podnosząc i zaczesując w tył. Prawie nigdy nie pokazuje się bez makijażu oczu: ostry smokey eyes, zawsze perfekcyjny i pieczołowicie wykonany nadaje jego oczom wyrazistego spojrzenia, pogłębiając surowość czającą się w ciemnych tęczówkach.
Ubiera się w stylistyce na pograniczu emo i rocka, łącząc odważnie obie subkultury, choć nie identyfikuje się z żadną z nich. Jego sposób ubierania nie ciągnie za sobą żadnej szczeniackiej ideologii - jest tylko i wyłącznie wyznacznikiem gustu, jaki ma James i uzewnętrznia jego upodobania muzyczne. Nierzadko pozwala sobie na ekstrawagancję w ubiorze, dobierając bardzo wymyślne elementy garderoby. Ma zmysł do łączenia ubrań, nie boi się eksperymentować i zdecydowanie można go nazwać dobrze ubranym facetem - w charakterystycznym dla siebie stylu, ale ze smakiem. Przepada za detalami. Jego nadgarstki i szyję zdobią zazwyczaj pieszczochy, wisiorki, obroże i wszelkie inne rockowe ozdoby.
Na dużą uwagę zasługują jego dłonie. Ich kształtu pozazdrościłaby mu niejedna kobieta: dłonie ma wąskie i smukłe, z długimi palcami, które z racji jego delikatnej tuszy są dość kościste. Ich końce ma zawsze zwieńczone długimi, naturalnymi, starannie pomalowanymi paznokciami - zwykle pociągnięte są czarnym lakierem, ale czasem James lubi pobawić się kolorami i wzorami, próbując różne kolory oraz techniki manicure. Lubi również zdobić się przeróżnymi pierścionkami oraz sygnetami. Wskutek częstego ręcznego pisania ma nieco skrzywiony środkowy palec u lewej dłoni.
Ma również trzy tatuaże - wszystkie dość dyskretne i nie rzucające się w oczy. Pierwszy - najstarszy - to pierwsze logo jego zespołu muzycznego, które James wytatuował sobie jako siedemnastolatek, znajduje się na jego karku.  Drugi to napis "Freiheit", który zrobił sobie w dniu osiągnięcia pełnoletności, który oznacza "wolność". Trzeci to duży napis zajmujący cały lewy bok: "Wir hören nie auf zu schreien, wir kehren zum Ursprung zurück".
Po świecie nie chodzą ideały, więc i uroczy nietoperz ma niedoskonałości. Pierwszą z nich są uszy. Małe i zgrabne, ale nieco odstające, co potrafi zakłócić wizualny efekt przy patrzeniu na twarz Jamesa. Drugim minusem jego wyglądu jest wada wzroku, która sprawia, że chłopak ma delikatnego zeza. Zazwyczaj prawie go nie widać, ale wiele zależy od tego, jak James akurat spojrzy, czasem patrząc zupełnie równo, a czasem zezując delikatnie lewym okiem. Ma na tym punkcie potworny kompleks.

On natchniony i młody był, ich nie policzyłby nikt
On dodawał pieśnią sił, śpiewał, że blisko już świt


Na wielką uwagę zasługuje jego niezwykły głos - najbardziej charakterystyczna cecha fizyczna Jamesa, a zarazem jego największy atut. James wywołuje u kobiet dreszcz basem o podszytej miłym ciepłem, szlachetnej barwie dźwięku.
Przez kilkanaście lat ciężkiej pracy nad głosem w szkole muzycznej, na studiach, z osobistymi trenerami wokalnymi oraz licznych ćwiczeń we własnym zakresie James opanował swój głos do perfekcji. Posiada olbrzymią skalę, która sięga czterech oktaw i trzech tonów (D1 - G5) - nie jest to tylko szpanerski fakt o wszystkich dźwiękach, które James umie czysto zaśpiewać, bo ma on rzadką umiejętność wykorzystania pełni swoich możliwości w śpiewie. Z lekkością przeskakuje od najniższych dźwięków do bardzo wysokich, potrafi najnudniejszą linię wokalną upiększyć perfekcyjną ornamentyką, z którą nigdy nie przesadza, a we własnych utworach wykorzystuje przeróżne techniki wokalne, bazując przede wszystkim na CVT - od miękkiego neutrala, przez jękliwy curbing, aż po ostry overdrive i edge - dzięki czemu nie jest wokalistą płytkim i jednowymiarowym. Nie znosi i gardzi fry screamem, growlingiem i wszelkimi jego pochodnymi, których nie traktuje jako wartościowe style śpiewania, nie lubi i unika też rejestru gwizdkowego. Popularnego vibrato używa jak każdy wokalista, lecz robi to z umiarkowaną częstotliwością. Lubi bawić się w upiększanie linii wokalnych, ale nie boi się też zaśpiewać prosto i bez cudów - zna swoją wartość na tyle, by wiedzieć, że głębia i możliwości jego basu nie potrzebują wciskania ozdobników w każdy dźwięk, by zrobić wrażenie. Jego śpiew jest charakterystyczny, ale nie zmanierowany.
Dzięki niezwykłej barwie i umiejętnościom, a także nienagannej dykcji i aktorskim zdolnościom od pracuje w radiu oraz często pracuje jako aktor dubbingowy, podkładając głos w dużych filmowych produkcjach, dzięki czemu nie tylko jego śpiew, ale również niezwykle charakterystyczny ton mówiony jest znany szerokiej publice. James potrafi zrobić ze swymi strunami głosowymi absolutnie wszystko.
To jest głos, który nikomu nie pozostanie obojętny.

https://www.youtube.com/watch?v=Wza6OgYGypo - głos
https://www.youtube.com/watch?v=ITkwLoY9F8o - głos
https://www.youtube.com/watch?v=RLfa5V0uF-Q - skala głosu

Cytat z piosenek:
Bajm - Lola
Jacek Kaczmarski - Mury




ciekawostki
• Uwielbia Chór Aleksandrowa. W dzieciństwie żałował, że nie urodził się w Rosji, tak bardzo chciał w nim śpiewać.
• Nie rozstaje się ze swoim czworonożnym pupilem: wielkim, odkupionym od policji owczarkiem niemieckim. Spotkanie z Jamesem jest równoznaczne ze spotkaniem z jego psem.
• Przepada za kotami - najchętniej przygarnąłby każdego bezdomnego kociaka i nie ma serca oddać do schroniska czy przekazać komuś zwierzątka, które samo się do niego przyplącze. Swą wielką sympatią do wąsatych mruczków ściąga je do siebie jak magnes.
• Uwielbia wegetariańskie jedzenie. Nie jest wegetarianinem i uważa dorabianie ideologii do żarcia za idiotyczne, ale nie lubi mięsa. Po prostu mu nie smakuje.
• Zwykle unika ciężkostrawnych potraw, bo zazwyczaj ma po nich nieprzyjemności żołądkowe, w które lepiej się nie zagłębiać.
• Trzyma się z daleka od chemicznych farb, które niszczą włosy, bo obawia się, że ich długotrwałe używanie mogłoby z czasem przerzedzić jego czuprynę. Farbuje włosy henną i indygo, po których przez tydzień śmierdzi sianem i ziołami, ale dzięki temu ma je w świetnej kondycji nawet mimo częstych stylizacji i farbowania.
• Jego największym idolem i wzorem wokalnym jest Freddie Mercury. Gdy James był nastolatkiem, ta fascynacja przybierała wariackie rozmiary i dziś James posiada chyba wszystkie biografie Queen i Freddiego wydane w języku angielskim, wszelkie wydawnictwa muzyczne, koncertowe, bootlegi, plakaty, koszulki i o życiu prywatnym swojego mistrza wie więcej niż niejedna fanatyczna nastolatka o ukochanym idolu. Lepiej nie wchodzić z nim na tematy związane z Queen i Mercurym, bo się go nie przegada.
• Jest świetnym kierowcą. Mógłby z powodzeniem zostać zawodowym kierowcą, taksówkarzem czy wziąć udział w rajdzie samochodowym. Uwielbia prowadzić.
• Panicznie boi się koni. Pierwszy raz zobaczył konia jako trzyletni maluch i ogrom tego zwierzęcia tak go przeraził, że malutki James uprzedził się do tych zwierząt na amen. Jego fobię przez lata pogłębiał nieżyjący już dziadek, który za młodu jeździł konno i poważnie ucierpiał podczas upadku z konia, a na starość miał zwyczaj wszelkie zło świata zrzucać na te zwierzaki. James boi się koni do tego stopnia, że zdarzyło mu się nawet zemdleć na widok jednego.
• Jest bardzo sentymentalny. Przedmioty kojarzące mu się z najlepszymi momentami życia czy ukochanymi osobami potrafi przechowywać jak relikwie.
• Reaguje alergicznie na malutkie dzieci, potwornie go obrzydzają, szczególnie niemowlęta. Wyjątkiem są dla niego tylko jego własne dzieci. Ale obcych nie cierpi!
• Przez powikłania po dziecięcej chorobie ma problemy z niepłodnością. Kiedyś uważał to za najlepszy dar od losu, dziś, gdy dojrzał, czuje się przez to trochę wybrakowany i obawia się, że może stać się to przeszkodą przy powiększeniu rodziny.
• Jego sposób zachowania, poruszania się, wypowiadania sprawiają, że śmiało można nazwać go facetem z klasą, ale niestety nie da się tego powiedzieć o jego sposobie jedzenia. James ma paskudny zwyczaj szybkiego jedzenia, opychania się żarciem jak prosię, pakowania do paszczy porcji tak dużych, że wypadają mu z ust, ciamkania przy gryzieniu, mówienia z pełnymi ustami (i plucia przy tym kawałkami jedzenia wszędzie dookoła) i kilka razy o mało się już przez to nie udławił. Wspólny posiłek z nim może skutecznie odebrać apetyt.
• Jego ulubioną marką sprzętu audio jest Sennheiser i używa mikrofonów tylko tej marki.
• Jest metroseksualny. Posiada w łazience więcej kosmetyków niż większość kobiet i nie widzi w tym nic złego. Ani w tym, że niektóre z nich są damskie - bo niby gdzie miałby znaleźć męski płyn do demakijażu czy ochronną pomadkę do ust, z którą zimą się nie rozstaje?
• Jest leworęczny.
• Typ sowy. Najlepiej myśli mu się, pracuje i podejmuje wszelkie aktywności w nocy. Chodzi spać bardzo późno i rzadko zwleka się z łóżka przed południem. Ma też zwykle płytki i czujny sen, łatwo go obudzić, a wyrwany ze snu ma problemy z ponownym zaśnięciem.
• Nienawidzi kawy. Zdarza mu się ją wypić tylko dla pobudzenia, ale nie widzi w jej smaku nic przyjemnego i raczej omija. Za to przepada za herbatami wszelkiej maści i z chęcią spróbuje każdego herbacianego wynalazku.
• Sięga po kieliszek zwykle w towarzystwie, nie ma zwyczaju pić z nudów albo dla wyluzowania, a podarowane mu alkohole potrafią kurzyć się w barku przez długie lata. I tym lepiej, bo James po pijaku robi się nieznośnie milutki i natrętny, nie da się z nim wytrzymać. Jeśli już sięga po alkohol, raczej unika whisky. Kiedyś przepadał za tym trunkiem, ale parę lat temu potwornie się nim struł i jego sympatia do whisky gwałtownie się skończyła.
Odpowiedz
#2 (08.05.2016, 00:46 )

karta zaakceptowana
witamy na forum
Courtney Marsh
Odpowiedz





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości