witaj w Yellowlair Oats
rejestracja  logowanie
yellowlair oats
north east england




Pracownia stolarska Aarona

#1 (19.05.2016, 22:19 )
23
Stolarz
Nie poszukuje

Pracownia stolarska Aarona



Jest to miejsce, gdzie Aaron Withers pracuje na co dzień. To tam przyjmuje osoby, które zamawiają u niego góry drewnianych cudów. A te z kolei wszystkie odręcznie wykonane przez tego młodego człowieka! Może i niezbyt ambitny był owy stolarz, ale talentu nie można mu było odmówić.
Sama pracownia nie jest może specjalnie wielkim gmachem, jest jednak zdecydowanie przestrzenna. Za nią z kolei znajduje się nieco większy garaż, gdzie skończone już figury, meble i inne śliczności czekają na odebranie przez klientów.
Czynne od poniedziałku do piątku w godzinach 10:00-18:00. 

Odpowiedz
#2 (27.05.2016, 03:22 )
22
Studentka
Ma książki, na razie jej wystarczają.

Cosima nie chciała sprawiać Whitersowi problemu, jakim mogło być dla niego zostawanie po godzinach. Nawet, jeśli chodziło o kilkanaście minut. Zdawała sobie sprawę, że większość ludzi woli zostawać w pracy jedynie tyle, ile to konieczne, a bezwiedna zgoda oraz pozbawiony zachwytu ton chłopaka pozwalał jej przypuszczać, że nie należy on do wyjątków. Mogła być jednak zadowolona, że nie jest to dla niego aż tak kłopotliwe, czy irytujące, żeby się nie zgodzić, czy wprost wyrażać swoje niezadowolenie. Dzięki temu mogła bez większych wyrzutów sumienia zjawić się w pracowni po zajęciach na uczelni. Ale chwila, chwila! Przecież nawet, gdyby coś mu nie pasowało, to nie przejęłaby się na tyle, aby mieć skrupuły, bez przesady, aż takiej krzywdy mu nie wyrządzała.
W warsztacie pojawiła się dosłownie na trzy minuty przed zamknięciem. Planowała wcześniej, ale kosmos niestety jej tego odmówił, bo najpierw przedłużono jej wykład o dobre dziesięć minut, a następnie uciekł jej autobus. Po raz kolejny zaczęła zastanawiać się, dlaczego jeszcze nie poprosiła ojczyma o samochód i tłukła się wszędzie tymi przeklętymi autobusami… Może dlatego, że teoretycznie mogłaby pożyczyć auto matki, ale niestandardowo nie ma za nią tak dobrych relacji jak z jej nowym mężem i nie lubi jej o nic prosić. Tak więc jeden wóz zwykle stoi bezczynnie w garażu i zakup kolejnego byłby nieco pozbawiony sensu. No, ale skończmy te dywagacje, istotniejszą rzeczą jest, że wiedząc, jak późno będzie na miejscu, nie mogła sobie odpuścić i przyjść innego dnia, bo jedynie we wtorki kończyła wystarczająco wcześnie. Wstrzymać się tydzień również nie mogła, bo zaczynała nowy projekt i w najbliższym czasie wolne chwile będzie miała jedynie naprawdę późnymi wieczorami (w sam raz, żeby się rozerwać i nie dać zupełnie pochłonąć obowiązkom), zaś czekać miesiącami na regał nie zamierzała. A skoro wiedziała, czego chce, to nie zajmie stolarzowi wiele czasu, prawda?
Drzwi do pracowni były lekko uchylone, dając tym samym znać, że nie spóźniła się na tyle, aby już nikogo nie zastać. Weszła do środka pewnym krokiem, zdając sobie sprawę, że Withers może być jeszcze mniej zachwycony niż kiedy telefonicznie spytała, czy zostanie kilka minut. No cóż, trudno.
-Dzień dobry – powiedziała w wejściu, nie zamierzając zagłębiać się,  dopóki ktoś jej o to nie  poprosi. W końcu była już niemal godzina zamknięcia.
Odpowiedz
#3 (27.05.2016, 03:50 )
23
Stolarz
Nie poszukuje

Aaron oczywiście był, czekał. Nie to żeby specjalnie na Cosimę, po prostu miał w zwyczaju zamykać odrobinę po czasie. Nie zawsze, ale zdarzało się, w zależności czy miał dużo pracy czy nie. Bo w końcu nie przerwie pracy w środku cięcia na przykład, prawda? Oczywiście, że nie. Kiedy Cosima przyszła do pracowni w ten upalny letni dzień, Aaron akurat kończył przycinać kawałek blatu na czyjeś "wymarzone biurko do nowego domu", o czym szanowny klient nie omieszkał wspomnieć kilka razy. Chłopak był w samych jeansach, bez koszulki, i tak wystarczająco zgrzany w długich spodniach. Całe szczęście, ze miał klimatyzację w pracowni! Może i działała kiepsko i obniżała temperaturę tylko o kilka pojedynczych, marnych stopni, ale zawsze coś!
Widząc, że ktoś przyszedł, Aaron podniósł wzrok i kiwnął głową do dziewczyny. Dociął ostatnie kilka centymetrów drewna, po czym wyłączył do tego służącą maszynę. Spojrzał na tarczę zegara naściennego za nim, po czym biorąc jeszcze w miarę czystą szmatkę, którą począł wycierać sobie ręce, spojrzał na klientkę.
 - Panna od regału? - Zapytał przyjaznym tonem, nie chcąc swoim wiecznie złym nastawieniem odstraszyć biednej dziewczyny. - Zapraszam, nawet się pani wyrobiła. - Wyciągnął do niej rękę. - Aaron Withers, kłaniam się.
Widział, że jest młoda. Może nawet młodsza od niego. Dlaczego więc mówił do niej per "pani"? Z czystej przyzwoitości, w końcu był w pracy. A jednak, nie ciesz się, kochanie! Nie zamierzał mówić tak do niej cały czas. Chciał tylko wyczuć czy to jeden z tych klientów, którzy pominięcie formalności odbierają jako wielki brak szacunku i urazę ich godności.
Blondyn ruszył w stronę długiego na całą ścianę biurka, a raczej półki, zarzucając sobie ściereczkę na ramię. Tam też miał katalogi, wzory, projekty, zdjęcia, kartki, słowem, wszystko co było im potrzebne do ustalenia czego oczekuje ów dziewczyna.
 - Proszę podejść, zaraz sporządzimy szkic pani zamówienia. - Podsunął jej niewielki stos katalogów i kiwnął na porozwieszane na ścianie, do której przylegała półka, plakaty i duże brystole z projektami i wzorami zdobień, sposobów mocowania, wyglądów i tym podobnych. - Cóż... Nie przeszkadzaj sobie, możesz spokojnie sobie oglądać. Ja mam czas. W razie pytań jestem do dyspozycji.
Po tych słowach podszedł do jednego z planów rozłożonego na półko-biurku i zaczął go studiować, coś tam dorysowując, coś notując, wprowadzając korekty itp.
I'm nothing but a low life




 
thinking about my own life.
I'm trying to fight the good old fight,
but after it all, I'm still just a low life.


Odpowiedz
#4 (27.05.2016, 22:37 )
22
Studentka
Ma książki, na razie jej wystarczają.

Zamykanie po czasie było całkiem miłym gestem. I pokazywało oddanie pracy, bo oczywiście przerywanie w połowie wycinania elementu nie było raczej najlepszym pomysłem, ale ktoś inny, wiedząc, że nie zdąży tego skończyć przed czasem po prostu skróciłby sobie godziny pracy. Nie Cosima oczywiście, ona doceniała ludzi, którzy nie są obibokami i nie lekceważą sobie pracy. Zwłaszcza, że bylo ich coraz mniej na świcie...
Odrobinę zdziwiła się, widząc, że Withers wciąż pracuje zaledwie dwie minuty przed zamknięciem, bo - jak zostało wspomniane - takie postawy należą już raczej do rzadkości. Jednak zaskoczenie oczywiście wyszło na plus i napawało nadzieją, że trafiła na solidnego fachowca, który nie każe jej czekać na regał nie wiadomo ile czasu. Oby to nie były tylko złudzenia... Jednak miała też rekomendacje dobrej koleżanki, prawda? Dlatego w końcu tutaj się zgłosiła.
Wracając jeszcze do przyjemnych zaskoczeń - cóż, ciężko za takie nie uznać sam widok Aarona. Oczywiście całkowicie ignorowała sugestie znajomej i nie myślała o innych aspektach poznania młodego stolarza poza uzyskaniem upragnionego mebla, ale widząc faceta, który faktycznie prezentował się lepiej niż przyzwoicie nie mogła tego nie zanotować w swoim umyśle. Zwłaszcza, że był bez koszulki, co zwykle zwiększało atrakcyjność mężczyzn. No, przynajmniej tych wartych uwagi, a jeśli chodzi o wygląd, to stojący przed nią osobnik do takowych należał do takowych.
Chociaż miała na czym zawiesić wzrok nie była napalona i nie zamierzała natarczywie się przyglądać, więc kiedy Withers skinął na nią głową, weszła, uprzejmie odwracając wzrok od niego i subtelnie rozglądając się po pracowni. Nie zamierzała jej dokładnie oglądać, ale zawsze dobrze jest ogarnąć pomieszczenie. Szczególnie, jeśli nie przeszkadza to w przyglądaniu się kątem oka chłopakowi...
-Cosima Forley - przedstawiła się, obdarzając Aarona lekkim uśmiechem, w którym można by doszukać się sugestii, że nie specjalnie przypadło jej do gustu określenie "panna od regału" Nie, żeby się czepiało, ale zabrzmiało nieco grubiańsko. Ale z drugiej strony, jak miał ją nazwać, skoro przedstawiła mu się zaledwie raz... Gdyby była bardziej doceniającą personą, mogłaby się cieszyć, że cokolwiek zapamiętał. - Tak, ja w sprawie regału - dodała dl jasności, uprzejmym tonem.
Uścisnęła jego dłoń, nie zrażona tym, że to jej jako kobiecie wypadało pierwszej wyciągnąć dłoń. Nie czepiajmy się szczegółów i kurtuazji, której i tak było dosyć, zwłaszcza, biorąc pod uwagę, że chyba byli w podobnym wieku i do tego młodzi. Pomimo relacji sprzedawca-klient mogliby ze sobą nieco luźniej rozmawiać. Właściwie tak sie jakoś złożyło, że chwilę po przemyśleniach Aarona na temat mówienia [i]"per pani["/i] Cosima zwróciła na to uwagę, kiedy znowu została nazwana panią. Profesjonalizm zawsze jest przyjemny, ale równie dobrze mogą zejść ze sztywnego tonu.
Podeszła za nim do biurka i spojrzała na katalogi. Chyba czekało ją szukanie czegoś, na czym będzie mogła wyjaśnić swój zamysł... Cóż, w sumie lepsze to niż gdyby miała opisywać wszystko od podstaw. Jednak o za chwilę.
-Wystarczy Cosima - powiedziała, znowy obradzając chłopaka delikatnym uśmiechem i pozwalając pozbyć się oficjalnego tonu. - Jasne. Jak rozumiem to są sugestię, mogę Ci na którymś modelu opowiedzieć, o co dokładnie mi chodzi?
Odpowiedz
#5 (28.05.2016, 02:06 )
23
Stolarz
Nie poszukuje

Aaron podniósł wzrok na Cosimę. Na jej uśmiechy nie odpowiadał uśmiechami, nie czuł nawet takiej potrzeby czy ukłucia, że tak wypada. Mimo to miał łagodny, przyjazny wyraz twarzy, nie musiało to więc być wcale odebrane jako jego niechęć! W każdym razie na pewno gdzieś tam głęboko w ciemnych odmętach jego umysłu na pewno miał taką nadzieję. Pokiwał nieznacznie głową, zerkając na plakaty na ścianie.
 - Tak, dokładnie. – Powiedział spokojnie.
Dorysował ostatnią krótką linię na planie, który miał przed sobą, po czym odłożył ołówek i podszedł do Cosimy, stając obok niej i biorąc jeden z grubszych katalogów. Otworzył go jakoś w środku, przewrócił kilka kartek, po czym podsunął książeczkę do dziewczyny.
 - Tu masz regały, kredensy, półki, zbliżone wzory. Moim zdaniem w tym katalogu najlepiej szukać, w reszcie jest prawie to samo. Wszystko też zależy od drewna, jakie sobie życzysz, bo często pewne wzory wyglądają źle na przykład na jasnym drewnie, a na ciemnym perfekcyjnie.
Znów przeniósł na nią wzrok, uważnie obserwując czy się waha czy może wie czego chce. Jeśli zaczęła mu coś pokazywać, słuchał uważnie patrząc na jej przykłady. Jeśli jednak pochłonęło ją ciche wczytywanie się w katalog, chłopak zajął się patrzeniem po naściennych planach co jeszcze może ją zainteresować.
I'm nothing but a low life




 
thinking about my own life.
I'm trying to fight the good old fight,
but after it all, I'm still just a low life.


Odpowiedz
#6 (05.06.2016, 17:07 )
22
Studentka
Ma książki, na razie jej wystarczają.

Szczerze mówiąc, Cosima nie przywiązywała większej uwagi do mimiki Aarona, dopóki jego twarz nie wyrażała wyraźnie negatywnych emocji. Sama była przyzwyczajona do robienia również nią dobrego wrażenia, lub też - jak w tym przypadku - delikatnego przekazania jakiejś sugestii, chociaż ludzie zwykle takowych nie łapali. W każdym bądź razie było jej zwyczajnie bez różnicy, czy ktoś odwzajemnił jej uśmiech czy nie. Przynajmniej kiedy mowa o tego typu formalnościach, co innego, gdy grymas zadowolenia miał oznaczać sympatię, czy chociażby flirt... Jednak, jak wiemy, chwilowo interesował ją wyłącznie regał.
Usiadła, biorąc do ręki pierwszy lepszy katalog i czekając na odpowiedź. Teraz już się jej nie śpieszyło aż nadto, więc skoro Withers miał coś do zademonstrowania, to proszę bardzo, a i przeszkadzać mu w poprawianiu jakichś planów, nie zamierzała.
Przerzuciła zaledwie dwie strony, w poszukiwaniu czegoś, co będzie w miarę zbliżone do jej wizji, kiedy został podsunięta jej inny plik propozycji.
- Jak rozumiem masz świetne wyczucie estetyki i potrafisz doradzić? - spytała nieco z przekąsem, zachowując jednak przy tym w neutralny ton. Wierzyła swojej koleżance, że zwróciła się o dobrego stolarza, ale był on zwykłym rzemieślnikiem, do tego facetem, więc ciężko jej było z góry założyć, że ma świetny gust. Gdyby był to ktoś z większym doświadczeniem, mógłby już wiedzieć, co się podoba, co nie, ale Aaron... Co prawda nie zakładała też, że rzucił uwagę odnośnie czegoś, o czym nie ma pojęcia, ale chętnie by go sprawdziła, zanim posłuchałaby jego rad. No, ale przecież raczej ich nie potrzebowała, miała dokładną wizję.
Zaczęła oglądać zamieszczone w katalogu zdjęcia. Znajdujące się modele były dalekie od jej upragnionego. Jednak była dopiero na początku, może coś zbliżonego w końcu znajdzie.
- Jeśli chodzi o drewno, zależy mi na tym, żeby zostało pomalowane na koniec na biało. I myślałam o dębinie - zaczęła przedstawianie swoich potrzeb od najbardziej technicznej strony.
Odpowiedz
#7 (06.06.2016, 01:05 )
23
Stolarz
Nie poszukuje

Aaron zwracał uwagę na mimikę akurat. Był to ten typ człowieka, który jest raczej obserwatorem, polega na doszukiwaniu się przez siebie emocji i reakcji z zachowania, nie zaś na słowach, które jego zdaniem często są fałszywe. Dlatego też, jeśli akurat go obchodziła czyjaś opinia czy reakcja, druga strona mogła zwrócić uwagę na jego uważne spojrzenie.
Unosząc nieznacznie kącik ust w krótkim uśmiechu, wziął plik małych, samoprzylepnych, czerwonych karteczek i przykleił po jednej na kilku planach naściennych.
 - Oczywiście, na tym w dużym stopniu polega moja praca. Na tych planach z czerwonymi kartkami są plany regałów i regałopodobnych, widać tu kilka rodzajów zdobień, jakbyś jakieś planowała wykorzystać, albo budowy, zależnie od przeznaczenia.
Szedł jeszcze wzdłuż blatu, upewniając się, że zaznaczył wszystko, co potrzeba.  Z bólem serca zaznaczył też jakieś kwieciste wzory, których szczerze nie cierpiał robić. Dziergać w pięknym drewnie jakieś durne kwiatki, uh! Za to wskazówka na temat drewna go ucieszyła.
 - Dąb, bardzo dobry wybór.
Pokiwał głową jakby aprobując pomysł. Bardzo lubił rzeźbić w tym drewnie, było ono łatwe w obróbce, giętkie i jednocześnie bardzo wytrzymałe. Może trochę ciężkie do wypolerowania, ale dla kogoś, kto kocha swoją pracę to żaden problem!
 - To bardzo wytrzymałe drewno, przy okazji łatwo się je barwi więc nie będzie problemu z białym kolorem. I łatwe w obróbce. – Już dawno nie zlecono mu czegoś z użyciem dębu i był szczerze uradowany ta odmianą.
 
Po dłuższym czasie, a minęło przynajmniej pół godziny, Cosima w końcu sprecyzowała co ma na myśli, dogadała się z Aaronem w sprawie ceny, terminów i innych ważnych kwestii. Oczywiście też przepraszała za przeciąganie jego pracy niemalże o godzinę, podczas gdy chłopak zapewniał ją, że nie ma problemu, bo i tak nigdzie mu się specjalnie nie spieszy. Wyszli z pracowni, którą Aaron zamknął na dwa zamki (ostrożności nigdy za wiele, jak to jego szef zwykł mawiać), po czym chłopak spojrzał na Cosimę jakby z namysłem. Spojrzał na przylegający do składowni parking, gdzie stał tylko samochód szefa, pracownika recepcji i motor Aarona.
 - Może Cię podwieźć? – zapytał łagodnie, absolutnie nie mając problemu z ową przysługą.
Nie miał też zamiaru od razu jej mówić, że żaden z samochodów nie należał do niego. Bo co za różnica czy motor czy auto? Przecież jej nie zamorduje, nie dostałby prawa jazdy jakby nie umiał jeździć.
I'm nothing but a low life




 
thinking about my own life.
I'm trying to fight the good old fight,
but after it all, I'm still just a low life.


Odpowiedz
#8 (17.06.2016, 19:44 )
22
Studentka
Ma książki, na razie jej wystarczają.

Oczywiście, że słowom nie można było ufać i nie było nic bardziej fałszywego. Jednak nad mimiką też można było panować, a wtedy stawała się nie mniej kłamliwa. Oczywiście o ile komuś zależało, żeby oszukiwać, ale w przypadku gdy mowa o stolarzu i jego klientce raczej nie ma co się rozwodzić nad takimi aspektami. Może, gdyby targowali się o cenę... Wtedy można by się pokusić o uwiarygodnienie słów co do odczuć na temat produktu odpowiednim wyrazem twarzy. Jednak, jak wiemy, jeszcze nie było o co się targować, ani też żadne z nich raczej nie miało w planach nawiązywania relacji, w których stosunek drugiej strony byłby istotny. No, przynajmniej Cosima o niczym takim nie myślała, zachowywała się jak zwykle i starała skupić na tym, co istotne. Bądź co bądź akurat miała sporo na głowie i chwilowo powinna zajmować się jedynie regałem, a nie brakiem koszulki Aarona.
- Mhm - mruknęła jedynie z uprzejmym uśmiechem, choć nie czuła się przekonana. Ona też nie wierzyła w puste słowa, jakimi zdawały się być póki co zapewnienia o poczuciu estetyki. Nie twierdziła, że to, co jej pokazał chłopak źle wyglądało, ani że nie ma on zielonego pojęcia o guście, jednak cóż - raczej nie była to najmocniejsza strona facetów. Trochę sceptycyzmu nigdy nie zaszkodzi.
Kiedy tylko odnalazła coś, na czym mogła zobrazować swoją wizję, zrobiła to i przeszli wreszcie do konkretów. Nie czuła zbytnich wyrzutów sumienia, że tak długo zatrzymuje Withersa, jednak zdawała sobie sprawę, że może on mieć ciekawsze życie poza pracownią oraz ochotę odpocząć, więc z czystej przyzwoitości przepraszała go za przedłużenie dnia pracy.
Po wyjściu z pracowni zatrzymała się na chwilę, aby wygrzebać z torebki telefon, podczas gdy Aaron zamykał drzwi pracowni. Już miała pożegnać się i odejść, kiedy usłyszała propozycję podwiezienia. Była ona dosyć kusząca, bo przemieszczanie się komunikacją miejską nie było przyjemną sprawą. Chociaż nie miała jechać zbyt długo autobusem, jedynie krótki odcinek do miejsca, skąd miał ją odebrać ojczym. Jednak musiał specjalnie wyjeżdżać po to z domu, więc przystając na propozycję chłopaka, zaoszczędziłaby również kłopotu mężowi matki.
- Jeśli jedziesz w tym samym kierunku - odparła z nutą pytania w głosie i podała mu nazwwwę okolicy, w której miszkała. Ostatecznie nie chciała również sprawiać jemu kłopotów i tak poświecił jej czas po godzinach. Wątpiła, aby miał ochotę tłuc się specjalnie dla niej na drugi koniec miasta. Zastanawiała się, czy w ogóle ma ochotę ją podrzucić, czy może też zapytał z grzeczności.
Odpowiedz
#9 (23.06.2016, 00:15 )
23
Stolarz
Nie poszukuje

Aaron uniósł kącik ust w uśmiechu (no proszę, a więc potrafi się uśmiechać!) i wygrzebał telefon z kieszeni, sprawdzając godzinę. Kiwnął w jej stronę, by poszła za nim i niespiesznie skierował się na parking.
 - Nie ma problemu, chodź. Komunikacja miejska to piekło na kółkach, nie ma co się męczyć jeśli jest jakaś inna opcja.
Owszem, został po godzinach, i to nawet długo, ale był pewien, że szef mu za nadgodziny zapłaci, ciesząc się na zaangażowanie chłopaka, a jego pracę monitorował specjalny system, gdzie odbijał swoją kartę pracownika na początku i końcu pracy. Więc nic za darmo! A to, że miał ukrócony czas wolny o godzinę, teraz pewnie dłużej, skoro czeka go wyprawa pod dom Cosimy, nie przeszkadzało mu za specjalnie. Bo co, czekał ktoś na niego w mieszkaniu? Nie. Ktoś za nim tęsknił? Nie. Nie miał znajomych, nie miał rodziny. Nie miał nikogo, właściwie. Wracał do pustych ścian.
Jest jeszcze współlokator, Jasper. Nie dało się ukryć, Aaron bardzo się cieszył, ze ma w końcu do kogo gębę otworzyć. Albo nawet po prostu mieć świadomość, że jest ktoś, kto może z nim wspólnie posiedzieć przed telewizorem i pozamulać wieczorami. Tak, to był dobry kompan w pogrążaniu się w myślach egzystencjalnych. I jedyny, przy okazji.
 - I jaka oszczędność czasu - mówił, nie wiadomo po co ciągnąc dialog.
Blondyn zbliżył się do pierwszego samochodu… I go wyminął. Wyminął kolejny. Zatrzymał się przy motorze, bez większych emocji wygrzebując klucze. Bo co to za różnica? Pojazd to pojazd. Otworzył kuferek i wygrzebał z niego drugi kask. Jego osobisty wisiał na kierowniku, wszystko jedno było Aaronowi czy ktoś go ukradnie czy nie. Bo co za różnica skoro ma zapasowy? Były dwa w zestawie z całym motorem, a mimo że on jest jeden, lepiej mieć niż nie mieć. A skoro Jasper też czasem potrzebował nagłej podwózki, przydawał się. Wyciągnął kask w stronę Cosimy, patrząc na nią łagodnie.
 - Spokojnie, umiem jeździć – powiedział od razu, wiedział bowiem, że z reguły mało kto ufa motocyklistom.
I'm nothing but a low life




 
thinking about my own life.
I'm trying to fight the good old fight,
but after it all, I'm still just a low life.


Odpowiedz
#10 (23.06.2016, 03:22 )
22
Studentka
Ma książki, na razie jej wystarczają.

Podążyła za Aaronem ucieszona nawet faktem, że nie musi się męczyć w komunikacji miejskiej. Chłopak z pewnością miał rację, co do tego, że było to istne piekło. Nawet, jeśli autobus przyjechał o czasie, to zwykle trzeba było stać, a to wiązało się z ciągłym przepychaniem i potrącaniem. Albo wszyscy stali w drzwiach, albo przepychali się przez wąskie przejścia pomiędzy siedzeniami. Żadna lokacja nie gwarantowała spokojnej podróży, która na dodatek trwała trzy razy dłużej niż autem. Natomiast Cosima niekoniecznie chciała stracić młodość w zapchanym pojeździe. Zwłaszcza, że miała pewnie plany do zrealizowania na ten czas. I przede wszystkim na dziś, bądź co bądź prowadziła aktywne życie, studiowała dwa kierunki i miała mnóstwo nauki oraz projektów do zrealizowania, przez co dzień w dzień była zajęta. Natomiast chyba nikt nie lubi rezygnować ze snu przez godziny spędzone na transporcie publicznym.
- Trudno się nie zgodzić - odparła, zastanawiając się mimo wszystko, czy dla Withersa ta podwózka rzeczywiście nie stanowi problemu. Jednak tylko przez krótką chwilę, jeżeli nawet było mu nie po drodze, to jego wola, chęci, czy też nawet problem, więc już powoli zaczynała odpływać myślami do tego, co miała zrobić po powrocie. Tylko na krótką chwilę oczywiście, w końcu należało raczej pomyśleć o jakiejś konwersacji, skoro czekała ich wspólna droga.
Podczas, gdy ona pozwoliła sobie na chwilę rozmyślań na temat najbardziej bieżących spraw, Aaron wydawał się bardziej przejąć manierami, ciągnąc dialog. Dosyć nieudolnie, ale zawsze...
-To chyba największy plus. - stwierdziła, szukając w myślach jakiegoś lepszego tematu do rozmowy. Przecież nie będzie mówić o żałosnych przygodach w autobusach. Ich nigdy nie brakowało, jednak zwykle brzmiały jak użalanie się nad światem.
Problem z rozmową rozwiązał się sam, kiedy dotarli do pojazdu Aarona. Nie do żadnego z dwóch samochodów, ale do motocyklu. Spojrzała na niego z niedowierzaniem. Nie z powodu, który podejrzewał, nie była typem człowieka nieufającego umiejętnościom motocyklistów. Z pewnością niektórzy byli kretynami, ale to samo można powiedzieć o kierowcach aut. Uprzedzona do pojazdów dwukołowych również nie była, nawet całkiem je lubiła. Nie ciągnęło jej nigdy do posiadania własnego, jednak nie raz i nie dwa wyrwała chłopaka z motorem. Zatem jej duma również nie ucierpiała na tej propozycji. Dlaczego więc wręcz roześmiała się w głos, kiedy chłopak podał jej kask?
- Naprawdę sądzisz, że wsiądę na motor w tym? - spytała, wskazując ręką na swoje nogi. Otóż miała na sobie dzisiaj spódnicę. Czarną, rozkloszowaną, sięgającą jedynie do połowy uda. Co prawda nałożyła dzisiaj do niej krótkie, białe trampki, nie baleriny, ale jej nogi dalej pozostawały w większej części odkryte. Wsiadając na motor zwykle była ubrana w spodnie, a nawet, jeśli zdarzało się, że ubrać sukienkę, to miała do niej rajstopy. Do tego nigdy jeszcze nie jechała na motorze w spódnicy z kimś nowo poznanym. Była ciekawa, czy stolarz wykazał się małą spostrzegawczością, czy może umyślnie spróbował ją zwieść na swój dwukołowiec.
Odpowiedz





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości