witaj w Yellowlair Oats
rejestracja  logowanie
yellowlair oats
north east england




Pracownia stolarska Aarona

#11 (26.06.2016, 00:13 )
23
Stolarz
Nie poszukuje

Aaron uniósł brwi. Och, a więc miała z tym problem? Było upiornie gorąco, powinna się cieszyć, że będzie mogła się ochłodzić! Zresztą, mogła chyba trzymać rękoma spódnicę żeby jej nie zwiewało, prawda? Chyba, że bała się jechać bez kurczowego ściskania kierowcy. Uniósł lekko kącik ust w uśmiechu, nieznacznie mrużąc oczy, po czym opuścił rękę z kaskiem. Zatknął go między nogi i pogmerał jeszcze w koszu motorowym, wygrzebując swoją skórzaną kurtkę. Zawsze tam leżała służąc ciepłem jakby w razie przyszło niefortunnie Aaronowi wracać w gorszą pogodę.
                Wyjął brązowe odzienie i wyciągnął w stronę Cosimy z już szerszym uśmiechem rozbawienia.
 - Owszem. Sądziłem, że mogłabyś sobie kiecę przytrzymać podczas jazdy, ale jeśli się boisz, proszę.
                Kurtka byłą duża, jakby nawet ją Cosima założyła, najpewniej by na niej wisiała luźno zakrywając cały tyłek. Mogła też sobie ją jednak przepasać w biodrach albo wymyśleć coś kreatywnego. Tak czy siak, miała szerokie pole do manewru. Aaron założył swój kask (próbując się przestać w ciszy śmiać z dziewczyny, choć był to w pełni przyjacielski śmiech), otworzył szybkę, która mu akurat przeszkadzała (w takie upały samo noszenie kasku było mordęgą) i spojrzał na Cosimę w oczekiwaniu. Kiedy w końcu się ogarnęła z kurtką i przyjęła drugi kask, pogmerał w kieszeniach z poszukiwaniu kluczy, które po chwili wetknął w stacyjkę i wsiadając na swój piękny pojazd, odpalił go. Obejrzał się na dziewczynę i ruszył z początku łagodnie, biorąc jednak pod uwagę niepewność dziewczyny. Po chwili jednak, będąc przy wyjeździe, uniósł kącik ust, opuścił szybkę i zawołał wesoło:
 - Lepiej mocno się trzymaj, księżniczko!
                Po tych słowach śmiało ruszył drogą, może nie z prędkością pewnej śmierci i zagłady, ale nie było to też tempo niewinne, letniej przejażdżki. Aaron pamiętał mniej więcej gdzie są położone okolice, w których mieszka Cosima, jednak dla pewności co jakiś czas upewniał się czy dobrze jedzie wołając do niej pojedyncze pytania.
 
Zt.
I'm nothing but a low life




 
thinking about my own life.
I'm trying to fight the good old fight,
but after it all, I'm still just a low life.


Odpowiedz
#12 (27.06.2016, 00:49 )
22
Studentka
Ma książki, na razie jej wystarczają.

Wywróciła wymownie oczami na uniesione brwi Aarona. Czyli jednak zwyczajnie nie widział problemu w jej spódnicy, ewentualnie udawał. Jednak skłaniała się ku pierwszej myśli, w końcu faceci często nie rozumieli tego typu kłopotów. Jeszcze sądził, że powinna być zadowolona z chłodzenia! Szczerze mówiąc, ten aspekt nawet nie przeszedł Cosimie przez głowę. Rzeczywiście było potwornie gorąco, a przejażdżka motorem gwarantowała nieco ulgi, ale wiatr przeszywający gołe nogi i podwiewający pod ubranie nawet przy takiej pogodzie nie należał do najprzyjemniejszych.
Pomijając temperaturę, podwiewanie wywoływało również pewien dyskomfort. Forley nie zaliczała się do cnotek, jednak granic dobrego smaku nigdy nie przekraczała. Miała całą drogę przytrzymywać spódnicę? Zdawała sobie sprawę, że mogłaby tak zrobić, ale to z kolei było mało wygodne, zaś sama uwaga wydawała się nieco grubiańska. Na szczęście rozbawienie łagodziło owe wrażenie, plus dziewczyna nie była sztywniarą mogącą poczuć się urażoną z tego powodu. Wychwytywała co prawda głupie szczegóły, których jej mózg czepiał się z godną pożałowania pedanterią, ale zdawać sobie z czegoś sprawę to jedno, a potępiać, to już co innego. Ostatecznie mało kiedy znajdowała osobę, która nie popełniałaby w jej oczach co i rusz jakiejś gafy i była interesującym towarzyszem...
Przyjęła kurtkę z pobłażliwym uśmiechem. Jej duma z pewnością na tym nie ucierpi, więc nie widziała powodu, aby nie skorzystać z oferty podrzucenia. Mimo wszystko dalej  była ona atrakcyjna, a skoro dostała dodatkową garderobę... Niekoniecznie wymarzoną część, ale zadowalającą do poprawienia warunków jazdy.
-Chyba niezbyt często wozisz ze sobą dziewczyny w spódnicach, inaczej któraś z pewnością oświeciłaby Cię, że to mało komfortowe - odparła przyjaznym tonem, zawiązując rękawy wokół pasa. Najpierw niemalże okręciła się ubraniem (na tyle, na ile było to możliwe), aby zakryć większą część nóg. Dzięki temu nawet  wiatr bijący po pozostałym odsłoniętym ciele rzeczywiście powinien być przyjemny.
Ubranie kurtki oraz kasku zajęło jej dosłownie chwilę i już  po niedługim okresie czasu była gotowa do drogi. Idąc za przykładem Aarona również opuściła szybkę w kasku, ponieważ pogoda zdecydowanie ku temu sprzyjała. Następnie wsiadła na motor i objęła chłopaka jedną ręką w pasie, drugą chwytając się siedzenia. Trzymała się mocno, ale nie kurczowo. Jazda motorem w końcu jej nie przerażała, nawet szybka. Właściwie lubiła pęd powietrza i to o wiele bardziej niż wleczenie się na dwukołowcu. Kiedyś miała okazję doświadczyć tego drugiego i liczyła na to, że nigdy więcej się to nie powtórzy. Whiters nie wyglądał na szczęście na takiego, który miałby spełnić koszmar, chociaż ruszył nad wyraz łagodnie. I skoro stolarz postanowił wziąć pod uwagę jej  niepewność, to powinien wiedzieć, że pojawiła się ona dopiero po owym ostrożnym starcie. Zniknęła jednak równie szybko jak się pojawiła, gdy tylko usłyszała ostrzeżenie.
-Nie nazywaj mnie tak! - odkrzyknęła jedynie w odpowiedzi. 

[zt]
Odpowiedz





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości