witaj w Yellowlair Oats
rejestracja  logowanie
yellowlair oats
north east england




Duża scena

#1 (22.12.2016, 22:51 )

Duża scena

Odpowiedz
#2 (30.12.2018, 21:10 )
25 lat
próbuje być aktorem
182 cm
ale nic mu nie wychodzi

Teatr był pierwszym miejscem, które Remy odwiedził po przeprowadzeniu się do Yellowlair Oats, co nie powinno nikogo zaskoczyć. Był to młodzieniec, który pragnął skończyć studia aktorskie i spełniać się w tym zawodzie, najlepiej właśnie na deskach teatru, więc wolne chwile poświęcał na rozwijanie swojej pasji. Kochał teatr i w czasach mieszkania w rodzinnej wiosce co weekend jeździł do najbliższych miast, aby zapoznać się z najnowszymi premierami. Teatr w Yellowlair nie był dla niego nowością, bo tutaj też zaglądał raz na parę tygodni. Znał repertuar tego miejsca, rozkład budynku i kojarzył aktorów, którzy grali tutaj najwięcej ról. W regularnym sezonie wystarczyło przyjść do teatru raz na dwa tygodnie, żeby być na bieżąco z premierami i nowościami, ale okres świąteczny przyciągnął Griffithsa na dłużej do pięknego budynku, który majestatycznie zdobił kamienice w centrum miasta. Okazało się, że teatr przygotował wiele świątecznych sztuk, które były w większości dedykowane dzieciom, ale nie tylko! Zobaczenie tutejszej adaptacji aktorskiej Opowieści Wigilijnej albo zobaczenie świątecznej pantomimy było kuszące także dla dorosłego, który lubił klimat teatru, a gra aktorska była dla niego czymś więcej niż przestawieniem znajomej bajki na teatralnej scenie. Remy lubił patrzeć na aktorów. Przyglądał się i badał ich technikę gry, umiejętności aktorskie, ruch, dykcję, sposób artykulacji słów, a nawet lubił zwrócić uwagę czy na premierze aktorzy są dobrze przygotowani, a czy przy kilkunastym wystawieniu sztuki nie są jeszcze znużeni swoją rolą, a zagranie jej sprawia im przyjemność. Od początku grudnia pojawił się w The Crescent Theater piąty albo szósty raz i dziś planował obejrzeć znajome sztuki jedna po drugiej, tak, jak były wystawiane. To była ostatnia okazja, bo z Nowym Rokiem prawdopodobnie znikną z plakatów reklamowych, a ich miejsce zajmą standardowe sztuki, którymi obecnie zajmował się ów teatr.
Po zobaczeniu przygód Bałwanka Briggsa, co było dla niego sztuką-ciekawostką (bo przeniesienie na scenę krótkiej i pozbawionej dialogów książeczki nie jest proste), miał poczekać niemal godzinę na pantomimę, którą poprzednio widział w tym teatrze na początku grudnia. Klasyczna brytyjska pantomima była żywym i plastycznym dziełem, na które można było chodzić każdego dnia i nigdy nie znudzi. Za każdym razem wychodziło nieco inaczej. Scenariusz odznaczał się elastycznością i do niektórych scen włączano widownię, która miała skandować jakieś hasła, podpowiadać aktorom kwestie, śpiewać w momentach muzyczno-tanecznych... To było interesujące, bo kierowane do dzieci i młodzieży, ale i dorosłych umiało rozbawić do łez. Remy był ciekaw ewolucji pantomimy po niemal miesiącu, więc w kieszeni jego marynarki znajdował się bilet na ten spektakl, a jemu nie było szkoda czasu, który będzie musiał poświęcić na oczekiwanie.
Właśnie wybrzmiały ostatnie oklaski, a aktorzy zeszli ze sceny, która ukryła się za czerwoną kurtyną. Przygody Bałwanka dobiegły końca, a zgromadzeni goście zaczęli przeciskać się między krzesełkami i schodami, tłocząc się przy wyjściu. Remy chciał przeczekać pierwszy tłum, więc jako ostatni wyszedł ze swojego rzędu i począł powoli kierować się do wyjścia z widowni. Myślami był już w barku i z gorącą kawą, na którą miał wyjątkową ochotę, ale uważał, żeby nie wpaść w żadnego z wychodzących widzów.

@Roxanne Thain
Odpowiedz
#3 (08.01.2019, 14:51 )
22 lata
pomoc domowa
168 cm
chyba znowu sama...

Może to głupie i dziecinne, ale Roxanne uwielbiał odwiedzać teatr w okresie świątecznym i patrzeć na przedstawienia kierowane do dziecka, szczególnie na świąteczną pantomimę, która była w jej domu rodzinnym w pewnym sensie jak tradycja. Co roku w grudni Roxanne z rodzicami szła do teatru w Norwich i oglądali świąteczną pantomimę. Dopiero gdy Rox była nastolatką, a cała rodziną przeprowadzili się do Yellowlair Oats, rodzice zaniechali tej tradycji, wiecznie zajęci pracą i swoimi sprawami. Ale ona nie zrezygnowała! Co roku wybierała się do Crescent Theatre, żeby nacieszyć oczy zabawnym przedstawieniem, które może było kierowane do dzieci, ale dopiero z czasem, będąc dorosła osobą Roxanne zauważała, jak wiele taka pantomima zawiera podtekstów, dowcipów i błyskotliwych komentarzy odnośnie sytuacji politycznej, społecznej i różnych zjawisk odnoszących się do popkultury. To nie była zabawa tylko dla dzieci, które cieszył się interakcją z artystami, zabawnymi wierszykami i prostą fabułą. Dorosły też znajdował w tym dużo zabawy. Teraz Roxanne była dorosła, ale zawsze w grudniu wybierała się na pantomimę co najmniej raz. Raz sama, a drugi raz najczęściej z Moore'ami, jeśli rodzinnie wybierali się na to przedstawienie z dziećmi. W tym roku postanowiła znów udać się na pantomimę sama, choć dużo później niż zwykle. Najczęściej odwiedzała teatr na początku grudnia, zaś tym razem zajrzała tu dużo później. Przegapiła przedstawienie, a odrobina lenistwa nie pozwoliła jej wcześniej wybrać się do teatru.
Miała udać się tylko na pantomimę, ale z ciekawości poszła na wcześniejszą sztukę, czyli na przygody bałwanka, którego pamiętała z książeczek dla dzieci. Miała taką książeczkę z ilustracjami, którą bardzo lubiła za dzieciaka i teraz chyba podobną miała Elyon, więc na widok plakatu z bałwankiem Briggsem Roxanne parę dni wcześniej zakupiła bilet nie tylko na pantomimę, ale też na przedstawienie poświęcone bohaterowi z dzieciństwa. Miała teraz mieć przerwę przed pantomimą, dość długą, więc zamierzała wyjśc z teatru i w międzyczasie zwiedzić parę butików, które były w pobliżu, więc starała się dość szybko dotrzeć do wyjścia z sali. Och, jeszcze szatnia, zanim dostanie swoją kurtkę to minie trochę czasu...
Nie zauważyła, kiedy wyrósł przed nią jak spod ziemi dość wysoki chłopak, który wchodził po schodach dość powoli. Dużo wolniej od rozpędzonej ku wyjściu Roxanne. Dostrzegła go zbyt późno i nie zdążyła się zatrzymać: wpadła prosto w jego plecy i zatrzymała się wtedy z pełną mocą swoich hamulców.
- Ojejku, bardzo przepraszam! - powiedziała, trochę speszona tym zdarzeniem. W sali było ciemno, a ona skupiła wzrok na ludziach stłoczonych przy wyjściu i tak jakoś się stało... w tłumie ludzi wystarczy chwila nieuwagi, żeby zrobić jakieś małe głupstwo.

@Remy Griffiths
Odpowiedz
#4 (09.03.2019, 17:52 )
25 lat
próbuje być aktorem
182 cm
ale nic mu nie wychodzi

Roxanne mogła nazywać się szczęściarą, mając rodziców, którzy nie byli na bakier z kulturą i mieli ochotę zajrzeć do teatru chociaż na świąteczną pantomimę. To była tradycja w wielu rodzinach, ale głównie miejskich, które miały dostęp do wyższej kultury (chociaż nie każda taka rodzina chciała z tego dostępu korzystać...). Remy nie miał tyle szczęścia, bo pochodząc z malutkiej miejscowości i z rodziny bardzo prostych i niewykształconych ludzi musiał sam walczyć o rozwój kulturalny, na który miał ochotę od dzieciństwa. Nie uważał się broń Boże za lepszego od swojej rodziny, która w teatrze pewnie by nawet nie wiedziała, o czego służy szatnia! Był po prostu inny niż oni i dostrzegał tą inność, a także nie próbował jej z siebie wypierać. Chciał żyć po swojemu. Wiele go to pragnienie kosztowało, ale mimo wcześniejszego niepowodzenia spowodowanego kłopotami rodzinnymi chłopak podjął kolejną próbę osiągnięcia swoich marzeń. Chciał zostać aktorem, ale czy mu się to uda? 
Trudno powiedzieć czy winną tego zderzenia bardziej była czarnowłosa dziewczyna, która za późno zauważyła wlokącego się schodami chłopaka, czy jego własne tempo i zamyślenie. Mógł być uznany za zawalidrogę między ludźmi, którzy jak zawsze spieszyli do wyjścia z teatralnej sali. Wszyscy przychodzili na spektakl spokojni i pełni kultury, a wychodzili, jakby za chwilę miała wybuchnąć tutaj bomba... byle jak najszybciej dorwać się do swoich codziennych zajęć i zapomnieć o przyjemnym klimacie tajemnicy i sztuki, który unosił się w tych murach! Remy'emu do nikąd się nie spieszyło i tak lubił ów atmosferę, że nie umiał się pospieszyć. Wolał dać się wyprzedzić tym, którym wydawało się, że wyjście stąd o sekundę szybciej jest na wagę złota. Nie chciał uczestniczyć w tym wyścigu. Starał się usunąć na bok, ale chyba mu to nie wyszło, skoro wpadła w niego jakaś dziewczyna. Poczuł uderzenie w plecy, zachwiał się naprzód i całe szczęście, że akurat nie wchodził na schodek, bo to mogło skończyć się marnie... Na szczęście stabilnie stał na stopniu. Odwrócił się z zaskoczeniem na twarzy. Ujrzał ładną, młodą dziewczynę, która była wyraźnie zawstydzona tym wypadkiem. Nie miał jej za złe, bo niby co takiego? Zdarza się. Poza tym on nie był bez winy.
- Nic się nie stało, w porządku. To chyba moja wina, powinienem usunąć się na bok, kiedy tak się wlokę. - Uśmiechnął się subtelnie. Ne spodziewał się, że z takiego zdarzenia wyniknie jakaś dłuższa rozmowa, bo dziewczyna wyraźnie się spieszyła, podobnie jak inni widzowie. Lecz nie odwrócił się i nie poszedł dalej, nie wypadało. 

@Roxanne Thain
Odpowiedz
#5 (23.03.2019, 10:30 )
22 lata
pomoc domowa
168 cm
chyba znowu sama...

To jest intrygujące, że coś, co jedni mogą uważać za swoje marzenie, dla innych jest przekleństwem. Roxanne jako mała dziewczynka nie przepadała za teatrem, a rodzice dosłownie musieli ją do niego zmuszać i podobnie było za czasów nastoletnich, choć wtedy był to przede wszystkim wynik młodzieńczego buntu, który prezentowała nastoletnia Roxanne. Dziewczyna dopiero z wiekiem dojrzała do odwiedzania takich miejsc jak teatr i lepiej go zrozumiała. Remy za to musiał od młodzieńczych lat zabiegać o to, co ona miała na wyciągnięcie ręki i od czego stroniła przed wieloma laty! To fascynujące, że życie układa się często w taki przewrotny sposób i także to, że dzisiaj mieli poznać się właśnie w teatrze, do którego Roxanne jednak dorosła, mimo że w przeszłości miała z nim trochę nie po drodze.
To było takie naturalne, ale na pewno z perspektywy osoby patrzącej obok trochę śmieszne, że ludzie w kinie albo w teatrze po sztuce lub seansie rzucali się do wyjścia z budynku, jakby ktoś ich gonił. To mogło kojarzyć się z dzieciakami w szkole, które po ostatnim dzwonku dosłownie biegły do szatni i rzucały się do ucieczki że znienawidzonej budy. Ale to jednak normalne, że chce się z takiego miejsca jak najszybciej wyjść i wrócić do swojego życia. Każdy spieszy się do swoich spraw i po odprężeniu w teatralnej sali musi do nic powrócić, a niektórym jest do tego na pewno bardzo śpieszno. Niektórzy muszą wrócić do domu, do dzieci, bo ktoś z zewnątrz się nimi opiekuje, inni biegną na jakieś zakupy, żeby mieć z czego zrobić kolację, inni spieszą się na spotkania towarzyskie i tak można wymieniać i wymieniać. Roxanne nie spieszyło się może bardzo, a jej szybkie wychodzenie z sali było jakby odruchowym wyrwaniem za tłumem. Chociaż też nie chciała być bardzo długo poza domem, bo miała swoje obowiązki.
- No tak... Ja też nie zachowałam ostrożności, więc wydaje mi się, że oboje jesteśmy kwita! - uśmiechnęła się też do Remy'ego uprzejmie. Zauważyła, że ma do czynienia z przystojnym facetem i poczuła od razu, że zalewa ją lekki rumieniec. Odkąd rozstała się z Paulem, siłą rzeczy sama z siebie zwracała uwagę na urodę mężczyzn, z którymi miała styczność. Niby nie szukała nikogo nowego, a nawet wręcz przeciwnie, bo chciała odpocząć od związków. Podświadomość za to robiła swoje i chcąc nie chcąc Roxanne czuła swoją wolność i zachowywała się przy facetach inaczej niż w przeszłości. - A właściwie nie mam się do czego spieszyć, bo czekam na następny spektakl.
Chciała w międzyczasie wpaść do sklepów, ale w końcu to nie było pilne. Głupio było się przyznać, że się leci z takim entuzjazmem popatrzeć na ciuszki w galerii, więc Roxanne wolała nic o tym nie mówić.

@Remy Griffiths
Odpowiedz
#6 (27.03.2019, 16:48 )
25 lat
próbuje być aktorem
182 cm
ale nic mu nie wychodzi

Różnorodność to niezwykła cecha, która opisuje naszą rasę ludzką. Roxanne i Remy różnili się bardzo w dziecięcym okresie, ale obecnie znaleźli się na takim etapie życia, że spotkali się w teatrze, który w przeszłości oboje odbierali w różny sposób. Jego upodobania nie zmieniły się, a przeciwnie, bowiem uległy rozwinięciu i chłopak czuł tylko silniejszy związek z artystycznym klimatem teatru, który jest nie do podrobienia. Roxanne zmieniła się, gdy dojrzała i chwała jej za to, że odrzuciła dziecięcy oraz młodzieńczy bunt, co pozwoliło jej odkryć magię zaklętą w teatralnych deskach. Patrząc od innej strony, można powiedzieć, że to ich że sobą łączyło. Oboje poszli w zupełnie innych kierunkach roznienia się od swoich rodziców, ale możliwe, że ich odmienne fascynacje były powiązane właśnie z wewnętrzną potrzebą bycia innymi niż ich rodziciele. To typowe dla młodych ludzi, to poszukiwanie swojej własnej drogi i odrzucanie wszystkiego, co proponują albo wyznają rodzice. Remy czuł się od dzieciństwa inny niż osoby ze wsi, a może jedynie sobie wmówił swoją inność i jego obecne miejsce na ziemi wynikało z podświadomego buntu. Jeżeli nawet tak było, ten bunt doprowadził go do miejsca w życiu, którego wcale nie żałował.
Dziewczyna była ładna, miła i Remy poczuł ochotę, żeby nawiązać z nią znajomość. Jego problemem w Yellowlair Oats było to, że nie miał tu prawie żadnych znajomych. Studiował w Newcastle Upon Tyne i większość osób z jego roku mieszkała właśnie tam albo dojeżdżała z innych pobliskich miejscowości. Chłopak wiedział tylko o jednej osobie ze swych studiów, która też mieszkała w Yellowlair Oats, ale nie przepadał za nią, więc ta wiedza wcale nie była mu potrzebna. Był w tym mieście sam i już. Roxanne z początku zaś była tylko przypadkową osobą, która wpadła na niego podczas wychodzenia z teatralnej sali, ale poczuł do niej sympatię po tym, co powiedziała. Czekała na kolejny spektakl. To się rzadko zdarza, zwłaszcza u młodych, których w teatrze nie widzi się wielu nawet na jednej sztuce. Co dopiero na dwóch? Brunetka miała w sobie coś, co wzbudziło sympatię Remy'ego, więc zechciał przełamać pierwsze lody.
- To ciekawy zbieg okoliczności, bo ja też czekam na następną sztukę. Właśnie planowałem iść do barku, mają tu świetne ciasta i herbaty. Skoro też czekasz, to może poczekamy razem przy ciepłej herbatce? - Jego propozycja była śmiała, z pewnością. Przecież ta dziewczyna nie znała jego imienia i zdążyli zamienić jedynie kilka słów. Ale czemu nie spróbować poszukać sobie kogoś znajomego, kto najprawdopodobniej nadaje na podobnych falach, nieprawdaż? Remy nie znał tu nikogo, więc był zdesperowany, a zaczepienie przypadkowej dziewczyny w teatrze nie wiązało się z ryzykiem. Jeżeli odmówi i odejdzie, pewnie więcej się nie tylko spotkają i już. W każdym bądź razie trzeba się przedstawić. - Ale trochę pomieszałem kolejność. Jestem Remy.
Wyciągnął do dziewczyny dłoń celem wymiany uprzejmości. Uśmiechał się, choć w mroku sali nie było to zbyt widoczne. Zgodzi się czy nie? Jeśli nie - trudno! Herbatę wypije sam i co najważniejsze, nie będzie pluł sobie w brodę, że nie spróbował. Samotność dobija.

@Roxanne Thain
Odpowiedz
#7 (31.03.2019, 16:51 )
22 lata
pomoc domowa
168 cm
chyba znowu sama...

To fakt, było coś, co ich różniło, ale jednocześnie łączyło. Oboje przechodzili taki bunt młodzieńczy, który kazał im odcinać się od tego, co robili i wpajali im rodzice. Ich rodzice mieli zupełnie inne style zachowania i wychowania, więc tak zabawnie wyszło, że Remy i Roxanne za dziecięcych i młodzieńczych czasów udali się w dwóch zupełnie przeciwstawnych kierunkach buntu. Ona nie chciała zajmować się wyższą kulturą i szukała sposobów na uniknięcie wizyt w teatrze albo siedzenia z rodzicami ogółem, a on przeciwnie. To całkiem zabawne, że te same pobudki często popychają ludzi do kompletnie innego zachowania... Przewrotne bywa to ludzkie życie, ale najważniejsze, że Roxanne dorosła i odkryła, że rodzice nie robili jej na złość, tylko chcieli zaszczepić pewną cząstkę kultury i wyczucia, którą powinien mieć każdy człowiek. Wciąż była młodziutką dziewczyną, ale coraz bardziej rozumiała swoich rodziców i dopuszczała do siebie wreszcie uwagi, które niegdyś jej mówili i potwornie ją nimi denerwowali. Obawiała się, że i tak się z nimi nie dogada, nawet mimo lepszego ich zrozumienia, bo nigdy nie było między nimi zbyt dobrych relacji, ale może za kilka lat? A jeśli nigdy, to mimo tego Roxanne miała zamiar powiedzieć rodzicom, że zaczęła doceniać życiowe rady, które od nich usłyszała i że ogółem mocno dojrzała. Choć swojego obecnego życia nie zamierzała zmieniać pod ich dyktando, bo oni by sobie tego zyczyli. Na razie najlepsze ich relacje były takie, jak obecne: czasami ich odwiedzała, ale na tym kończyły się ich kontakty. Bywało chłodno, ale przynajmniej wreszcie poprawnie.
Miło było trafić na otwartego chłopaka, który chce nawiązać jakieś znajomości. Roxanne nie narzekała na brak znajomych. Mieszkała w Yellowlair Oats od paru ładnych lat i miała swoich bliskich, z którymi spędzała mnóstwo czasu, dobre koleżanki, przyjaciółki, byłych, a nawet jakiś wróg by się znalazł! Ale ostatnio miała za sobą trochę nerwów związanych z rozstaniem z Paulem, więc jakieś nowe męskie znajomości były mile widziane... no dobrze, w jej przypadku nowe znajomości zawsze były mile widziane! Roxanne była towarzyską dziewczyną. Przyjaciół i znajomków nigdy za wielu. A zwłaszcza kiedy byli tacy przystojni jak Remy...
- Miałam zamiar zabić wolny czas buszując po galerii, ale spędzenie tego czasu w takim przyjemnym towarzystwie to dużo lepsza perspektywa. Chętnie - rzekła, czując, że robi jej się przyjemnie ciepło. Miała tylko nadzieję, że nie będzie tego widać na policzkach. Możliwe, że źle odczytywała intencje chłopaka, ale jeśli zechciał ją tak szybko gdzieś zaprosić to może wpadła mu w oko? - Miło mi cię poznać. Ja jestem Roxanne.
Uścisnęła jego dłoń, ale krótko. Akurat przeciskał się obok nich jakiś widz i dziewczyna przypomniała sobie, gdzie się znajdują.
- Lepiej nie przeciągajmy. Chodźmy do baru, bo chyba blokujemy przejście - dodała z uśmiechem i poszła w stronę wyjścia z sali. Po chwili przekroczyła próg, wydostając się do ładnego holu. No proszę, kto by się spodziewał takiego obrotu sprawy?

@Remy Griffiths
Odpowiedz
#8 (02.05.2019, 07:21 )
25 lat
próbuje być aktorem
182 cm
ale nic mu nie wychodzi

Oboje w przeszłości byli inni, jak dwa bieguny ziemskie, ale to prawda, że coś ich łączyło w jakiś intrygujący sposób. Był model zachowania, według którego żyli jako zbuntowani nastolatkowie i oboje nie chcieli dać się podporządkować rodzinie, która często trochę za mocno próbuje wpływać na wybory i kształt życia młodego człowieka. Zdaniem Griffithsa to najgorsze, czym można pokarać młodą osobę. O swoje pasje, marzenia i plany na przyszłość przede wszystkim trzeba walczyć do utraty tchu i nie można dla świętego spokoju, merkantylnych korzyści albo ze strachu przed rodzicami godzić się na taki przebieg swojego życia i wybory na przyszłość, które będą kłócić się z wewnętrznymi przekonaniami. Oboje to robili. Walczyli o coś zupełnie innego i byli niemal jak postawienie na dwóch stronach barykady, ale pewne cechy osobowości ich łączyły.
Łączyło ich też to, że mieli rodzinę, która próbuje wpływać na młodych. Remy kochał swoich bliskich i był z nimi bardzo związany, ale nienawidził w nich tego, że są tak inwazyjni w stosunku do młodego pokolenia. Na wsiach często panowało przeświadczenie, że młody musi słuchać starszego, nawet jeżeli to oznacza rezygnację z własnych marzeń. Należało zająć się gospodarstwem rodziców albo dziadków, a po latach przejąć je i dalej robić na ojcowiznie. Rzecz jasna wcześniej należy się pobrać z dobrą i robotną dziewczyną oraz spłodzić paru potomków. Takie życie nie było dla niego i bardzo cieszył się, że nie poddał się sugestiom matki, tylko walczył o swoje... choć jak na razie nie odniósł spektakularnych sukcesów.
- O, tak. Masz rację. Ewidentnie przeszkadzamy - stwierdził, gdyż zaraz po uwadze brunetki zauważył, że jakiś mężczyzna spojrzał na nich z niesmakiem. Zamiast wyjść z sali, blokowali przejście. A to nie było miejsce i czas na pogaduszki, barek czekał! Chłopak wyszedł razem z Roxanne. Dla niego nawiązanie nowych znajomości też było ważne. Oczywiście zauważył, że ma do czynienia z bardzo ładną dziewczyną, ale nie pomyślał o niej na razie jako o kandydatce na dziewczynę. Był chłopakiem normalnym i jak każdy zwracał uwagę na urodę kobiet, ale żeby myśleć o czymś między nimi, musiał poznać osobowość i przekonać się, czy na pewno do siebie pasują i dogadują się na poziomie psychicznym, zainteresowań itd. Za dużo dziewczyn poznał w rodzinnej wsi, żeby decydować tylko na podstawie wyglądu. Niektóre były piękne i bardzo miłe, ale... tak brakowało im tematów, że po jednym spotkaniu miał ich dość. Jednakz w Remy poszukiwał znajomych, bo w Yellowlair Oats nie miał ich wcale. Musiał nadrobić to zaniedbanie, które na razie mógł tłumaczyć niedługim stażem w mieście, ale za jakiś czas będzie musiał nazwać się zwykłym odludkiem, jeżeli nie nawiąże jakichś znajomości. Roxanne miała być pierwsza.

Zt


@Roxanne Thain (odpisz już w barze)
Odpowiedz





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości