witaj w Yellowlair Oats
rejestracja  logowanie
yellowlair oats
north east england




Scena studyjna

#1 (22.12.2016, 22:56 )

Scena studyjna

Odpowiedz
#2 (04.07.2019, 12:00 )
21 lat
studentka, czasem amatorsko gdzieś zagra
166 cm
nie ma

Teatr był jednym z zaledwie kilku miejsc w Yellowlair Oats, do którego Mallory była w stanie trafić niemal z zamkniętymi oczami. Krótko po przyjeździe do miasta odwiedziła go, wybierając się na jeden ze spektakli, które obecnie wystawiano, a następnie dowiedziała się, czy istnieje tu jakaś amatorska, młodzieżowa albo studencka grupa teatralna, bowiem bardzo chciała kontynuować swoje hobby z Oxfordu. Okazało się, że owszem, taka grupa działa i z chęcią przyjęła dziewczynę, która miała doświadczenie w amatorskich spektaklach i teraz zaczynała studia aktorskie, więc wizyty w teatrze stały się dla Mallory chlebem powszednim. Dzięki wejściu w życie tutejszego teatru dziewczyna wiedziała mnóstwo na temat nowości kulturalnych, które pojawiały się w Yellowlair Oats, więc nie mogła jej ominąć wystawa malarstwa kilku młodych brytyjskich autorów, której tematem przewodnim były współczesne media, pustka informacyjna i brak treści we współczesnym natłoku informacyjnym. Mallory lubiła wybierać się na wystawy malarskie i fotograficzne, a ten temat wydawał jej się tak aktualny i na czasie, że pojawiła się w galerii na samym wernisażu. Znała teatr i studyjną scenę, na której odbywali spotkania z kółkiem teatralnym, więc wejście w godzinach uroczystego otwarcia nie stanowiło dla niej kłopotu.
Powoli szła wzdłuż obrzeża sceny, na którym teraz były rozwieszone płótna z artystyczną, mocno symboliczną treścią, nad którą Mallory potrzebowała chwili namysłu. Jej uwagę przykuł obraz, który przedstawiał niemal całe białe płótno i wizerunek samotnego człowieka krzyczącego w jego centrum. Co autor mógł mieć na myśli? Mallory lubiła rozważać te zagadki sama i bez szukania podpowiedzi, więc zadumała się nad obrazem i nie miała świadomości, że przystanęła przed nim na kilka długich minut. Musiała głupio wyglądać, kiedy tak stała i patrzyła w jedne obraz jak sroka w gnat, choć jej twarz wyrażała zauważalne zafrapowanie.

@Yael Vanderhorst
Odpowiedz
#3 (09.07.2019, 13:31 )
33
pan artysta
181
na razie tylko sztuka

Miejscowy teatr nie należał do miejsc szczególnie często odwiedzanych przez Yaela. Formy teatralne nie były mu zbytnio bliskie, ponieważ zdecydowanie bardziej preferował dobre kino. Nie mógł jednak przejść obojętnie obok informacji, że dziś na deskach The Crescent Theatre zamiast utalentowanych aktorów, debiutować będą dzieła sztuki stworzone przez młodych, brytyjskich autorów. Sam nie tak dawno po raz pierwszy prezentował swoją twórczość przed szerszą publiką i zwyczajnie nie mogło go tutaj zabraknąć. Poza tym, należy dbać o swój wizerunek w środowiskach artystycznych, a odrzucenie zaproszenia na ów wernisaż na pewno nie spotkałoby się z pozytywnym odbiorem. Vanderhorst mógłby wyjść na strasznego, zadufanego w sobie gbura, a do tego było mężczyźnie bardzo daleko. 
Niestety, nie udało mu się dotrzeć do teatru, gdy miało miejsce uroczyste rozpoczęcie. Ostatnimi czasy Yaelowi coraz częściej zdarzało się modnie spóźnić - wszystko przez nawał pracy, który artysta sam na siebie ściągnął. Tworzenie sztuki to ciągły rozwój, który wymaga poszukiwania nowych rozwiązań i technik, a kiedy Vanderhorst już wsiąknie w ów poszukiwania, czas zaczyna płynąć zupełnie inaczej niż na zewnątrz jego pracowni. Koniec końców, artysta wybrnął jakoś z nieobecności na oficjalnej części wernisażu i mógł przejść do podziwiania wystawionych eksponatów. Tematyka zdecydowanie przypadła mu do gustu - poruszała niewątpliwie aktualny temat, i miał nadzieję zobaczyć w tych pracach nieco kontrowersji i skomplikowanej symboliki w pozornie prostych i oczywistych obrazach. 
- Bardzo zagadkowa praca, prawda? - zagadnął do dziewczyny, która stała samotnie przy kolejnym eksponacie. Ten obraz również zwrócił szczególną uwagę Yaela. To była jedna z cech, które najbardziej cenił we współczesnym malarstwie - minimalistyczną formę i ukryty wydźwięk, mający sprowokować odbiorcę do własnych rozmyślań. 

@Mallory Myers
Odpowiedz
#4 (24.07.2019, 17:22 )
21 lat
studentka, czasem amatorsko gdzieś zagra
166 cm
nie ma

Lubiła prace o takim charakterze, a przede wszystkim lubiła sama zastanawiać się nad nimi i dyskutować z innymi widzami, żeby znaleźć najsensowniejszą interpretację dla dzieł, które dotykają głębokiej symboliki. Sztuki plastyczne różnego rodzaju były dla niej jedynym rodzajem sztuki, w której naprawdę lubiła symbole, niedopowiedzenia i duże pole interpretacyjne. W filmie, teatrze wolała, gdy ważniejsze rzeczy były podane wyraźniej, bo oglądając dany film albo teatralną adaptację tylko raz można przeoczyć bardzo dużo ciekawostek. W literaturze w ogóle nie lubiła poruszać problematyki danych dzieł, chyba że były to wiersze. Analizowanie prozy kojarzyło jej się ze szkołą, w której nauczyciel ma swój pogląd i narzuca go uczniom. Mallory nienawidziła ograniczeń i narzucania swojego punktu widzenia, a w sztuce jeszcze bardziej, więc jeśli miała ochotę na kulturalne wycieczki, wybierała szlaki, którymi mogła iść sama albo porozmawiać z kimś na luzie. Dzisiaj trafiła idealnie. 
Mallory nie mogła podejrzewać, że akurat w momencie jej przyjścia na wystawę pojawi się tutaj ktoś, kto jest rozpoznawalny w świecie brytyjskiego malarstwa. To był rzadki traf, tak więc nie zastanowiła się nad tym, z kim zaczyna rozmowę. Szczerze mówiąc nie kojarzyła zbyt wielu artystów z wyglądu. Często znała prace i nazwiska, ale w malarstwie dość rzadko świeci się swoją twarzą, więc wielu artystów mogła minąć na ulicy i nie mieć pojęcia, że kojarzy tego człowieka z jego twórczości.
- Przywodzi na myśl tak dużo, że nie wiem jak ją interpretować. To samotność człowieka w dzisiejszych czasach? Albo to, że w natłoku informacji krzyk jednostki ginie nieusłyszany? - od razu zdradziła, co przywiódł jej na myśl ten obraz. Jeden krzyczący człowiek, a wokół pustka, która wywołuje tyle myśli!

@Yael Vanderhorst
Odpowiedz
#5 (14.08.2019, 11:21 )
33
pan artysta
181
na razie tylko sztuka

W tej jednej kwestii zgadzali się całkowicie - Yael również nie znosił ograniczeń i jako artysta, starał się stronić od wszelkich ram i kategorii. Miało to odzwierciedlenie w jego pracach, gdzie to odbiorca mógł samodzielnie zinterpretować ich znaczenie na różne sposoby. Szkoła niestety rzadko kiedy potrafiła odpowiednio zaopiekować się tymi jednostkami, które fascynują się wszelkiego rodzaju sztuką. Gdyby uczniom pozwalało się na kreatywność i co za tym idzie, swego rodzaju samowolkę... Czym byłby wówczas autorytet nauczyciela? 
Sztuki wizualne tym różnią się od szeroko pojętego show-biznesu, że twórca rzadko stawiany jest na pierwszym planie. Dla Vanderhorsta oczywistym był fakt, że wiele osób może nie kojarzyć go jako człowieka, i właściwie nie widział w tym żadnego problemu. Ważne, aby jego artystyczne osiągnięcia zapadły ludziom w pamięć, a życiorys, w tym wypadku akurat niesamowicie nudny... pal licho. 
- Celowałbym w drugą opcję. W dzisiejszych czasach ludzie mówią ogromnie dużo, ale coraz rzadziej z sensem. Sensowne, cenne treści zostają zakrzyczane przez bełkot - podjął temat, podtrzymując na twarzy przyjazny, nie nachalny uśmiech. Dobrze, że zdecydował się tutaj przyjść - przepraszam, gdzie moje maniery. Yael Vanderhorst - przedstawił się po chwili, kiedy do artysty dotarło, że zapomniał o tak istotnej sprawie. Istotnej, ponieważ nie lubił rozmawiać z drugim człowiekiem bezosobowo

@Mallory Myers
Odpowiedz





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości