witaj w Yellowlair Oats
rejestracja  logowanie
yellowlair oats
north east england




Sweet Ice

#11 (08.05.2016, 18:07 )
25 lat
nieambitnie telemarketerka
166 cm
goni nieosiągalnych

Czerwonowłosa zgarnęła paragon, żeby wiedzieć, ile ma oddać czarnoskórej. Nie ma mowy o tym, że Kathleen będzie za nią płacić! Meredith nie widziała takiej potrzeby. Odziedziczyła po babci małą fortunę (jej zdaniem przynajmniej, gdyż była osóbką mało wymagającą i nie wydawała wiele na życie), więc mogła szaleć, mimo że do tej pory nie znalazła pracy.
- W porządku, może być. - powiedziała, wychodząc za przyjaciółką z lokalu. Usiadła na krześle przy jednym ze stolików. To faktycznie było dobre miejsce. Z daleka od przechodniów, a trochę w kącie, więc kręcący się między stolikami ludzie też nie przeszkodzą im w rozmowie. Wielkie parasole dawały cień. Idealne miejsce na pogaduchy z dawno nie widzianą przyjaciółką.
O ile czerwonowłosa z początku była poruszona zachowaniem tamtego dziecka, to teraz zapomniała o incydencie z lokalu. Rozglądała się po ulicy i nachodziły ją wspomnienia z dzieciństwa.
- Tyle lat, tyle się zmieniło, a ta lodziarnia wygląda dokładnie tak samo... - powiedziała z uśmiechem.
Odpowiedz
#12 (08.05.2016, 18:08 )
23 lata
studentka wychowania fizycznego
175 cm
gotowa na nowy związek

Kathleen też zajęła miejsce przy stoliku. Swój pucharek z lodami postawiła przed sobą, a ten, który był dla Meredith - przed przyjaciółką. Chwyciła w dłoń rączkę łyżeczki, którą ekspedientka wetknęła w gałkę lodów i nabrała nią odrobinę truskawkowego smaku. Wsunęła łyżeczkę do ust, powoli smakując pysznego, zimnego deseru. Mmm, lód smakował dokładnie tak samo, jak przed laty!
- Nie tylko wygląd się nie zmienił, spróbuj. - zachęciła do posmakowania pysznego deseru. Murzynka prawie zapomniała o tej lodziarni. Wpadała tu co prawa raz na jakiś czas, ale znacznie rzadziej niż w przeszłości (kiedy latem wpadały tu z dziewczynkami co najmniej raz dziennie) i już od dawna nie jadła tych lodów. Właśnie zaczęła tego żałować. Smak był dokładnie taki, jak w dzieciństwie. Dla niej to były najlepsze lody na świecie i być może istnieją lepsze, a możliwe nawet, że Kath już takie jadła, ale to był dla niej smak dzieciństwa. Cudownego czasu, kiedy wszystko było takie proste! Ten niepozorny lód truskawkowy oraz - a tak naprawdę w największej mierze - obecność przyjaciółki sprzed lat obudziły w Kath najlepsze wspomnienia, które ostatnio zagubiły się w nawale spraw i problemów życia codziennego.



Odpowiedz
#13 (08.05.2016, 18:08 )
25 lat
nieambitnie telemarketerka
166 cm
goni nieosiągalnych

No, tego to nie trzeba Meredith dwa razy powtarzać! Dziewczyna chwyciła łyżeczkę, przysunęła do siebie pucharek z lodami i zanurzyła zgrabny sztuciec w lekko twardawej, lodowej bryłce. Nabrała na niego spory kawał loda o zielonkawej barwie - pistacjowego. Wsunęła go sobie do ust, próbując. Przepyszny smak znany z dzieciństwa uderzył w jej kubki smakowe, chłodząc przy tym dziewczynę zimnem lodowej substancji. Mmm, jakie dobre.!
- Och... jakie pyszne! - powiedziała. - Kurczę, masz rację... nic się nie zmieniło.
To zabawne, że głupia budka z lodami może wywołać atak sentymentalizmu. Jednak trzeba zrozumieć naszą czerwonowłosą koleżankę. Przyjechała do miasta po przeszło dziesięciu latach i trafiła w zupełnie inne miejsce, niż się spodziewała. Ludzie się zmienili, miejsca się zmieniły, szyldy znajomych sklepów zniknęły, ustępując miejsca nowym, obcym szarym oczom Meredith. A tu nagle pojawił się ten jeden punkt zaczepienia, coś stałego, co nie zmieniło się przez te wszystkie lata: stara lodziarnia. Och, no i osoba, która ją tu przyprowadziła! Murzynka wydoroślała, zmieniła się z wyglądu i z charakteru na pewno też. Lecz wciąż tkwiła w niej ta stara, wesoła Kathleen, błysk oczu był ten sam.
Meredith wreszcie poczuła się tu jak w domu.
Odpowiedz
#14 (08.05.2016, 18:08 )
23 lata
studentka wychowania fizycznego
175 cm
gotowa na nowy związek

athleen za to ciągle była na miejscu, ale pomimo tego też lubiła sobie powspominać, a miejsca takie jak tamten park, w którym się dzisiaj spotkały, budka z lodami czy budynek ich szkoły podstawowej wzbudzały w dziewczynie przyjemny sentyment, aż łezka się czasem w oku zakręciła. Niby miała to na co dzień, ale... Cóż, bardzo wiele zmieniło się w mieście przez ostatnie naście lat. zniknęły jedne budynki, by pojawiły się nowe, wielu ludzi wyjechało, a mnóstwo starszych sąsiadów po prostu zmarło, tak jak babcia Meredith. Również ona tęskniła za tym, co było kiedyś i doszukiwała się śladów tego najstarszego Yellowlair Oats, które pamiętała. Mimo tego, że była świadkiem każdej zmiany, która nastąpiła i świetnie odnajdywała się we współczesnej rzeczywistości.
Czarnoskóra uśmiechnęła się, patrząc przez chwilę na swoją czerwonowłosą przyjaciółkę. Dopatrywała się w twarzy wszystkiego, co się zmieniło i co pozostało z tamtej małej Meredith, którą pamiętała z dzieciństwa.
- Ciesze się, że przyjechałaś. - powiedziała. Ciepły uśmiech na jej twarzy jeszcze się poszerzył.



Odpowiedz
#15 (08.05.2016, 18:08 )
25 lat
nieambitnie telemarketerka
166 cm
goni nieosiągalnych

Uśmiech na twarzy czerwonowłosej zrobił się ciepły jak u Kathleen. Pierwszy raz usłyszała coś takiego i w jakiś niewytłumaczalny sposób te słowa sprawiły, że poczuła się w Yellowlair Oats jak w domu. Jak na swoim miejscu, z którego nigdy nie powinna była się ruszać. Kiedyś zawsze się tak tu czuła, ale gdy przyjechała do miasta, które znacznie się zmieniło i w którym nie miała znajomych, zwątpiła...
Na szczęście znalazła się Kathleen.
- Ja też się cieszę - powiedziała, nabierając na łyżeczkę kolejną porcję lodów. - Wiesz... niedawno przyszedł taki moment, że zwątpiłam czy dobrze zrobiłam wracając tu. Przyjechałam jakby do innego miasta. Innej rzeczywistości, której nie znałam. Równie dobrze mogłam sobie wyjechać na drugi koniec kraju i tam zaczynać od nowa. I również dlatego cieszę się bardzo, że cię spotkałam. Można powiedzieć, że poprowadziłaś mnie do światełka w tunelu.
Mer uśmiechnęła się do własnych słów. Jako osoba niezbyt wrażliwa rzadko mówiła takie rzeczy. Nawet miała lekkie wrażenie, że plecie straszne głupoty, jak z jakiegoś romantycznego serialu. Lecz ta sytuacja była naprawdę wyjątkowa.
Odpowiedz
#16 (08.05.2016, 18:08 )
23 lata
studentka wychowania fizycznego
175 cm
gotowa na nowy związek

Kathleen zaśmiała się z określenia "światełko w tunelu", ale trzeba powiedzieć, że zrobiło jej się miło, gdy słyszała, iż pomogła Meredith samą swoja obecnością. Teraz na nowo rozgorzała jej nadzieja, że czerwonowłosa i ona znów staną się bliskimi sobie przyjaciółkami, jak to miało miejsce przed laty, zanim wyjechały i stracił kontakt.
Ach, własnie... straciły kontakt. Ciemnoskóra nie miała pojęcia, co przez ostatnie lata działo się z Meredith! Trzeba się koniecznie dowiedzieć! Ona sama też chętnie opowie o tym, co tam u niej nowego, ale najpierw Mer.
- A opowiedz mi, co tam u ciebie się wydarzyło w ostatnich latach? Zupełnie straciłyśmy kontakt. - zapytała, pożerając kolejna porcję pysznych lodów. Miała nadzieję, że poza śmiercią ukochanej babci w życiu Meredith nie wydarzyły się inne złe rzeczy.



Odpowiedz
#17 (08.05.2016, 18:10 )
27 lat
studentka medycyny
172 cm
po co się z kimś wiązać?

vonne pojawiła się w okolicy po niedawnej przeprowadzce do Yellowlair Oats. Poznała już jako-tako okolice swojego nowego mieszkania, a teraz przyszła pora na rozejrzenie się po dalszych obszarach miasta. Na pierwszy ogień oczywiście poszło centrum, które zapewne przyciąga większość młodych kobiet, ciekawych, gdzie tu będą mogły udać się od czasu do czasu na zakupy czy wybrać się z przyjaciółkami na ploteczki... No cóż, może Yvonne nie miala w tym mieście przyjaciółek, ale wszystko to kwestia czasu! Zawsze całkiem prędko znajdowała sobie nowe znajome, więc liczyła, że tutaj sytuacja się powtórzy. Bo dlaczego nie? Miasto jak każde inne i jeśli w innych miejscach potrafiła znaleźć przyjaciół, to tutaj również jej się uda.
Z takim właśnie nastawieniem udała się do centrum. Drogę uprzednio sprawdziła na internetowej mapce miasta, aby nie zabłądzić, po czym poszła jedną z głównych ulic Sullen Hides prosto do centralnej części Yellowlair Oats, gdzie z bocznej uliczki weszła na szeroką, zaludnioną ulicę główną. Kiedy zobaczyła, że mnóstwo ludzi kręci się po centrum, uśmiech pojawił się na jej twarzy. Yvonne jako towarzyska osóbka potrzebowała wielu ludzi wokół siebie. W Sullen Hides podobała jej się architektura kamienic, choć wiele z nich było zaniedbanych, ale nie podobało jej się, że niewiele się tam działo, mało ludzi zmierzały chodnikami w swoje strony, a o jakichkolwiek atrakcjach poza jednym zapyziałym barem w ogóle nie było mowy. To nie był jej świat, więc odkrycie tego jej idealnego było doskonałe. Okazało się, że był niemal tuż za rogiem!
Jeszcze nie wiedziała, że właśnie mija kuzynkę, która siedzi nieopodal. Miała świadomość, że Kathleen i jej rodzice tutaj mieszkają i zamierzała zdobyć od rodziców ich dokładny adres i udać się do nich w odwiedziny, ale nie sądziła, że na dawno nie widzianą siostrę cioteczną wpadnie tak szybko! To na pewno będzie miłe spotkanie.
Odpowiedz
#18 (08.05.2016, 18:10 )
23 lata
studentka wychowania fizycznego
175 cm
gotowa na nowy związek

Ciemnoskóra szybko otrzymała zamówiony deser. Podziękowała kobiecie za podanie jej pucharka z przepysznymi lodami polanymi płynną czekoladą i syropem malinowym i czym prędzej sięgnęła po łyżeczkę, aby go spróbować. Na ten jeden moment akurat przestała zwracać uwagę na ludzi, którzy ją mijali i pewnie w ogóle by już na nich nie patrzyła, gdyby nie zauważyła kogoś interesującego, kto mignął jej w bocznym polu widzenia, ale od razu zwrócił uwagę ciemnoskórej. Ta sylwetka i twarz wydawały się znajome... zaraz, zaraz, czy to przypadkiem nie była Yvonne, jej kuzynka, z którą Kathleen swego czasu spędzała sporo czasu? Obróciła głowę, ale dziewczyna już się oddalała. Murzynka jednak postanowiła zawołać, żeby zwrócić na siebie uwagę. Jeśli to nie będzie Yvonne, to po prostu nie zwróci na zawołanie uwagi i Kath nie narobi sobie wstydu, więc warto spróbować.
- Hej, Yvonne! - zawołała wpatrując się w plecy i tył głowy ciemnowłosej dziewczyny. Na chwile zastygła zabawnie z łyżeczką do lodów w ręku, jakby ktoś ją zamienił w kamień w połowie drogi do pysznego deseru. Wpatrywała się w dziewczynę zaintrygowana i czekała na jakiś ruch z jej strony. Byłoby świetnie spotkać tutaj Yvonne! Kiedyś spędzały razem dużo czasu i lubiły się, ale im bardziej dorastały i zajmowały się swoimi sprawami, tym mocniej jakoś rozjeżdżały im się zycia i z wyniku tego nie widziały się od dobrych trzech lat. Wspaniale by było, gdyby dało się tę stare relację kuzynek odbudować. Tylko co u licha Yvonne robi w Yellowlair Oats, oczywiście jeżeli to jest ona? Przecież jeśli przeprowadziła się tutaj lub przyjechała, to jej rodzice daliby znać rodzicom Kath o takim zdarzeniu, prawda? Nic takiego nie miało miejsca, bo Kathleen by wiedziała.



Odpowiedz
#19 (08.05.2016, 18:10 )
27 lat
studentka medycyny
172 cm
po co się z kimś wiązać?

Yvonne w porównaniu z Kathleen była w o tyle bardziej jasnej pozycji, że wiedziała o tym, iż jej rodzina mieszka w tym mieście i ich widok na ulicy na pewno by jej nie zaskoczył, ale za to na sto procent ucieszył. Szatynka miała w planach spotkanie się ze swoim wujostwem oraz z Kathleen, a szczególnie właśnie spotkania kuzynki wyczekiwała najbardziej. Dziewczyny od dość dawna się nie widziały, a kiedyś faktycznie spędzały ze sobą wiele czasu i były sobie bliskie. Takie więzi niestety z czasem się rozluźniają, gdy człowiek dojrzewa, a jego życie zaczyna obfitować w inne, nowsze znajomości osób, które mieszkają bliżej. Ale na szczęście wszystkie jest do nadrobienia, zwłaszcza teraz, gdy Yvonne najbliższe lata na pewno spędzi właśnie w Yellowlair Oats. Nie wiedziała, jakie plany na przyszłość ma jej kuzynka, ale jeśli pozostanie w mieście to na pewno czeka je wiele spotkań!
Usłyszała, że ktoś ją woła i od razu się odwróciła. Jej wzrok najpierw padł na przechodniów, ale nikt nie patrzył w jej kierunku i nie był zainteresowany nawet śladowo, więc przez moment dziewczyna stała zaskoczona. Może jej się wydawało? Ale wtedy właśnie jej wzrok ściągnęła wpatrująca się w nią wesoło osóbka, która siedziała przy stoliku odgrodzonej od reszty chodnika lodziarni. Yvonne od razu ją poznała i wtem uśmiech pojawił się na jej twarzy.
- Kathleen! Cześć! - powiedziała i zawróciła w jej kierunku. Zatrzymała się po drugiej stronie ładnego ogrodzenia, które oddzielało ją od terenu lodziarni, gdzie stało kilka drewnianych stolików pod parasolami. - Nie spodziewałam się, że cię tutaj spotkam... planowałam was odwiedzić w najbliższym czasie!
No proszę! Zamierzała wpaść do państwa Palmer, zwłaszcza do Kathleen, a dziełem przypadku kuzynka ją uprzedziła!
Odpowiedz
#20 (08.05.2016, 18:10 )
23 lata
studentka wychowania fizycznego
175 cm
gotowa na nowy związek

Kathleen patrzyła na dziewczynę, którą zawołała i robiła to ze sporą uwagą, bo wcale nie była przekonana czy ma do czynienia faktycznie ze swoją kuzynką... byłby niezły wstyd, gdyby okazało się, że krzyczała na kogoś obcego, chociaż z drugiej strony nie było zbyt dużej szansy, aby ktoś zorientował się w tej pomyłce. Gorzej by było, gdyby Murzynka wstała ze swojego miejsca przed lodziarnią i śmiało dogoniła tamtą dziewczynę, klepnęła ją w ramię i z radosnym uśmiechem rzekła "Hej, Yvonne, nie poznajesz mnie?!"... a wtedy tamta by się odwróciła i okazałoby się, że to kompletnie inny człowiek, a Kath zrobiła z siebie idiotkę. Była bardzo śmiała i otwarta w kontaktach z innymi, ale nawet ktoś pewny siebie nie ma ochoty na takie pomyłki, które przynoszą mnóstwo zażenowania i człowiek nie ma pojęcia, jak się w danej sytuacji zachować. Zawołanie kogoś z miejsca było w tym momencie dużo bezpieczniejsze, bo rzucenie czyjegoś imienia w tłum nie demaskuje, że ktoś się pomylił. Mimo wszystko ciemnoskóra poczuła lekkie napięcie oczekiwania, po zakrzyknięciu imienia kuzynki.
Ha, a więc jednak dobrze ją poznała! Wiedziała, że to ona, kiedy dziewczyna obejrzała się w oddali. Uśmiech od razu ozdobił jej ładną twarz o bardzo ciemnej karnacji. Nie dość, że wcale się nie pomyliła, to jeszcze okazało się, że kuzynka naprawdę zawitała w Yellowlair Oats, a nic nikomu nie było o tym wiadomo!
- Cześć! Chodź tu do mnie, siadaj! - zachęciła i ruchem głowy wskazała na sąsiednie krzesło stojące przy stoliku, który zajęła. Uśmiech nie znikał z jej twarzy, a ciekawość narastała w głowie. Z tego, co Kathleen pamiętała, to Yvonne była zajęta swoimi studiami, a nawet w wolnym czasie miała mnóstwo swoich spraw i nie posiadała zbyt wiele czasu na niezapowiedziane wizyty w miastach dość dalekich od jej rodzinnego miejsca zamieszkania. Ciekawe, co ją tu przywiało? Skoro zamierzała ich odwiedzić, a jeszcze się nie zapowiedziała, to prawdopodobnie szykowała się jakaś dłuższa wizyta w Yellowlair Oats. - Co ty tu w ogóle robisz? Rodzice mi nie mówili, że przyjeżdżasz. Chcesz spędzić tu wakacje?
Wakacje to pierwsze, co przyszło jej do głowy i to całkiem normalne. Morze, ładne okolice - to zachęca każdego, kto lubi aktywnie spędzić wolny czas.



Odpowiedz





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości