witaj w Yellowlair Oats
rejestracja  logowanie
yellowlair oats
north east england




100% Chocolate Cafe

#161 (03.04.2019, 12:23 )
25 lat
Weterynarz, instruktor jazdy konnej
163 cm
James Moore jest panem jej serca

Pocieszające w całej tej sytuacji było to, że teraz mieli ze sobą kontakt i jak nie zachowałaby się ich rodzina, zawsze mogli na siebie liczyć. Tą namiastkę kontaktów rodzinnych mieli zapewnioną i szczerze mówiąc szatynce w zupełności to wystarczało. Bo jak mogłoby jej brakować ludzi, którzy odwrócili się od niej tylko dlatego, że dokonała wyborów, które się nie podobają? Nie wpisała się w kanon, czego od niej oczekiwano, więc dawało to prawo do wykluczenia jej z grona rodziny? Podejście do niej zmieniło się o sto osiemdziesiąt stopni - z zainteresowania i życzliwości w oziębłość i brak jakiegokolwiek kontaktu. Nawet jej rodzice rzadziej się do niej odzywali, a ona nie zamierzała na to jakkolwiek wpłynąć, bo i po co, skoro i tak nic by to nie zmieniło? Jedynie by się wkurzyła, bo z reguły po każdej rozmowie z rodzicielami Elena była przynajmniej poirytowana, a nierzadko kończyło się bardzo silną złością. Jej ojciec był niereformowalny i choć matka próbowała jakoś ocieplić ich stosunki, wszystko psuł on, wykrzykując z wnętrza mieszkania bzdury i wcinając się nieproszony w rozmowę. A im dłużej trwała rozmowa, tym bliżej słuchawki znajdował się mężczyzna, czasem nawet wyrywał ją matce Eli i snuł swoje mądrości, doprowadzając do gwałtownego zakończenia dyskusji. Nie było to miłe, więc dziewczyna nauczyła się, że lepiej zostawić to tak, jak jest, bo i tak choćby stanęła na uszach nic by to nie zmieniło. 
Zastanowiła się chwilę, gdy kuzyn zapytał ją o jakieś oznaki wpływu większej sumy pieniędzy na ranczu, ale teraz trudno było jej to ocenić. Nie skupiała się na takich rzeczach, bo z reguły dbano o to, by nic nie niszczało, a wszelaki sprzęt był pochowany, więc nawet mogła nie zauważyć nowego traktora czy może odnowionego budynku. Oczywiście, chodziła po ranczu, ale żeby jakoś wybitnie się przyglądała, to niestety niekoniecznie miało miejsce i teraz żałowała, że tego nie zrobiła. 
- Kurczę, żałuję, że się nie rozglądałam za czymś takim, bo teraz trudno mi powiedzieć. Minęło na tyle dużo czasu, że nawet jeśli coś bym zauważyła, to nie przywiązałam do tego wagi i teraz już sobie chyba nie przypomnę... - odparła z zawodem w głosie, bo naprawdę chciałaby wiedzieć, czy Ian przekupił w jakiś sposób jej rodziców, bo jak się nad tym zastanowić, to poza sympatycznym usposobieniem Ian też nie był takim typowym chłopakiem, jakiego pragnęli dla niej na męża - rozjaśniane włosy, masę tatuaży, drogie ciuchy, bardzo luźne podejście do życia i przede wszystkim także na temat jego wojaży sporo rozpisywano się na portalach społecznościowych... A mimo to zaakceptowali go! Coś tu bardzo nie pasowało - A możesz mieć rację, bo kurczę... on wcale tak bardzo się od Jamesa wbrew pozorom nie różnił. Słuchaj, wytatuowany, tlenione włosy, drogie ciuchy i mega luzackie podejście do wszystkiego, a w dodatku na jego temat też było sporo szumu. I co, tak po prostu go do siebie dopuścili, a Jamesa nie, który różni się tylko i wyłącznie tym, że się maluje? Coś jest na rzeczy.
Tak, to było do przedyskutowania i przemyślenia, tak gruntownie. Planowała usiąść w domu i poważnie zastanowić się nad jej ostatnią wizytą w Bone, przypomnieć sobie, co mogła zauważyć nowego i jak to się ma do możliwości, że gitarzysta coś zafundował jej rodzince. Albo obiecywał, że coś zasponsoruje i pewnie jego małżeństwo z Eleną było tego gwarancją, a tak? Plany inwestycji legły w gruzach... Może to była przyczyna tej nieuzasadnionej wrogości do Jamesa? Postanowiła to powiedzieć kuzynowi.
- Wiesz co... a tak teraz pomyślałam... Może on jeszcze nic im nie dał, tylko obiecał, że to zrobi? Tylko że wszystko się sypnęło w momencie mojego odejścia od niego, bo przecież nagle interes Iana w finansowaniu czegokolwiek legł w gruzach. Może dlatego mój ojciec jest tak bardzo wkurzony i negatywnie do Jamesa nastawiony, bo wielkie plany się posypały? - Michael znał tych ludzi i jak nikt inny mógł coś najbardziej zbliżonego do rzeczywistości jej doradzić, bo w końcu pochodzili z podobnych środowisk, byli tak samo wyrzutkami i to z podobnych powodów. Rozumieli się doskonale i mogli sobie doradzić, więc dlaczego nie miałaby przedstawić chłopakowi swoich przypuszczeń? Byli po tej samej stronie barykady. 
To fakt, że James mógł jawić się jako człowiek z innej planety, ale w gruncie rzeczy wcale taki nie był. Normalny człowiek, tyle że osiągnął spory sukces. Michael bardzo się zdziwi, gdy go pozna i tym bardziej pewnie będzie zaskoczony, że ich rodzina go nie zaakceptowała.
- Zdziwisz się, jak bardzo jest normalny! I koniecznie, wyrzutki muszą trzymać się razem! - odparła wesoło i pewnie coś by jeszcze dopowiedziała, ale w tym momencie jej uwaga została zwrócona przez nieśmiało zagadującą do niej nastolatkę. W pierwszym odruchu posłała jej lekki uśmiech i pytające spojrzenie, ale wystarczyła chwila, by dowiedziała się, jaka jest przyczyna tego wtargnięcia w ich rozmowę. Uśmiechnęła się szerzej i zdecydowanie cieplej, patrząc śmiało w oczy młodej rozmówczyni.
- Tak, jestem Elena. Mogę coś dla ciebie zrobić? - zapytała, spodziewając się, że dziewczyna musi mieć jakiś konkretny cel w tym zagadnięciu jej, więc nie chciała wprowadzać jej w jeszcze większy stres i sama zaproponowała, że może poświęcić jej chwilę. W końcu nie zapowiadało się, by jej kuzyn musiał szybko się zbierać, ani też jej się nigdzie nie spieszyło. Tych parę minut mogła poświęcić fance jej męża.
Spojrzała wymownie na Michaela, by nie czuł się dziwnie w tej sytuacji, bo po pierwsze szatynka musiała zachowywać się serdecznie, by nie budzić negatywnych wrażeń w związku ze swoją osobą, co i tak niestety miało miejsce, ale przede wszystkim chciała być miła. Te dziewczyny nic złego jej nie zrobiły, być może takie spotkanie było dla nich ważnie i zdecydowanie nie chciała zrobić nikomu przykrości, skoro nic jej nie kosztowało poświęcenie tej chwili uwagi. James także to robił, zawsze znalazł chociaż chwilkę, by zamienić choć parę zdań z taką nastolatką, więc i ona chciała dobrze wypadać w ich oczach. To było bardzo ważne.

@Michael Cranham @Yellowlair Oats
Odpowiedz
#162 (07.05.2019, 16:28 )
25 lat
bezrobotny...
178 cm
... i samotny

To było coś, co dało Michaelowi do myślenia, gdyż Elena miała rację, że jej pierwszy mąż nie różnił się za bardzo od obecnego. To było dziwne, że jej rodzice zaakceptowali właśnie jednego, a drugiego odrzucali, bo logicznie patrząc obaj powinni być dla nich takim samym koszmarem. Chłopak podejrzewał, że sytuacja przy jednym i drugim była trochę inna, ale czy mogła różnić się do tego stopnia, żeby jej rodzice reagowali na obu muzyków tak różnorako? Wydawało mu się, że nie. Obserwował z ubocza to, co dzieje się z jego bliższą i dalsza rodziną, a o Elenie było sporo różnych informacji i plotek w mediach, więc mógł mieć wyobrażenie co do związku kuzynki z oboma muzykami. Jej rodzice mogli sugerować się tym, że Ian wyglądał na grzeczniejszego w sprawie kobiet, ale jego zdaniem powinni cieszyć się, że po czasie, ale jednak Elena związała się w końcu z ojcem swojego dziecka. Dla ludzi z małych wioch to miało znaczenie, duże. Każdy w sąsiedztwie w Bone i na innych zadupiach (po których była rozsiana ich rodzina) krzywo patrzył na kobiety, które miały nowych partnerów, a dzieci z innych związków, a takie w standardowym modelu rodziny uważało się za porządniejsze. U obu partnerów kuzynki jej rodzice powinni dostrzegać różne plusy i różne minusy. Tak wnioskował na logikę i swoją znajomość wiejskiej mentalności, którą za sprawą swojego wychowania znał naprawdę dobrze. To było dziwne i od razu nasuwało myślenie o pieniądzach i przekupowaniu rodziców Eleny. Nic nie pasowało lepiej, jak znał swoją dziwną rodzinkę.
- Mnie się też tak wydaje. Wiemy oboje, że nasza rodzina nie akceptuje żadnej dziwności. Powinni w takim samym stopniu nie akceptować faceta, który się maluje i faceta, który jest cały w tatuażach. Coś tu mocno śmierdzi. - stwierdził.
Mógł tylko uwierzyć Elenie na słowo, że jej mąż jest normalnym facetem, bo zewnętrzne wrażenie było dokładnie odwrotne. To mu strasznie zgrzytało, gdy widział jakieś newsy o związku swojej kuzynki z tym muzykiem, bo ona była zawsze normalną i twardo stąpającą po ziemi dziewczyną, więc jej związek z kimś, kto wygląda na ekscentrycznego (albo ostrzej mówiąc lekko szurniętego) artystę pasował do niej jak pięść do nosa, ale może naprawdę James był normalny? Pewnie kiedyś Michael przekona się o tym osobiście, bo będąc w jednej rodzinie na pewno kiedyś zdarzy im się spotkać. Pewnie wtedy zrobi z siebie kretyna. Michael nie umiał rozmawiać ze znanymi ludźmi. Nie znał nikogo takiego i obawiał się, że nie podoła rozmowie z kimś takim, nawet jeżeli będzie to najnormalniejsza rozmowa na świecie.
- Wierzę ci na słowo, chociaż sama wiesz, facet wygląda jak stereotypowy gwiazdor rocka, który ma dziwne fanaberie typu kąpiel w szampanie albo picie tylko jednego rodzaju wody mineralnej sprowadzanej z Timbuktu albo innego kosmosu. - powiedział, trochę sobie oczywiście żartując. Specyficzni artyści od razu budzą takie skojarzenia. To standardowa szufladka, w którą wrzuca się takie osoby, a człowiek nie jest świadomy, że aż tak myśli stereotypami.
Poczuł się lekko nieswojo, kiedy do ich stolika podeszła młoda dziewczyna i zaczepiła Elenę. To był pierwszy raz od początku ich rozmowy, kiedy Michael poczuł bardzo dobitnie, że jego kuzynka już nie jest taką osobą jak w przeszłości. Niby ta sama, ale jednak coś się zmieniło, nie tylko w ubiorze. Mogła posiadać te same cechy charakteru co kiedyś, ale jej pozycja społeczna była kompletnie inna niż w przeszłości. Michael milczał. Nie wtrącał się.

@Elena Moore
Odpowiedz
#163 (15.05.2019, 18:01 )

Oczywiście, że spotkanie z żoną ulubionego muzyka jest ważne dla fanki! Gdyby nie było, prawdopodobnie żadna z dziewczyn by na Elenę nawet nie spojrzała, szczególnie iż większość z nich była zwyczajnie zazdrosna i przeklinała jej istnienie. Gdyby nie wzbudzała zainteresowania, większość najchętniej by zapomniała o jej istnieniu, ale zobaczenie Eleny na zywo wzbudzało oczywiste i naturalne zainteresowanie nią, co nikogo nie powinno zaskakiwać. Była żoną Jamesa Moore'a, więc nie powinna się spodziewać, że będzie pomijana przez jego fanki. Była osobą najbliższą muzykowi i kojarzyła się z nim tak mocno, że zobaczenie jej na żywo było dla takiej dziewczyny prawie jak zobaczenie samego Jamesa.
Takie było dla tej dziewczyny, która nie miała za dużo śmiałości, ale przemogła obawy i podeszła do jej stolika. Nie chciała zajmować dużo czasu Elenie, bo nie powinna, ale podejść i poprosić o wspólne zdjęcie to nie tak wiele.
- Mogę sobie zrobić z tobą zdjęcie? - zapytała, znów nieśmiało. To była spora prośba, ale podejrzewała, że Elena powinna być do takich przyzwyczajona. Kiedyś dawało się autografy, a obecnie robiło się wspólne selfie na pamiątkę.
Spojrzała na Michaela, ale krótko i bez uwagi, którą skupiała na Elenie. Co za spotkanie! Nie mogła się doczekać, aż opowie koleżankom! Od Eleny i jej podejścia zależało, czy ta opowieść będzie pozytywna czy nie.

@Elena Moore
Odpowiedz





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości