witaj w Yellowlair Oats
rejestracja  logowanie
yellowlair oats
north east england




The Phoenix Club

#1 (08.05.2016, 20:36 )

The Phoenix Club

Odpowiedz
#2 (08.05.2016, 20:36 )
23
Stolarz
Nie poszukuje

Aaron, jak to on miał w ciągu ostatnich kilku miesięcy w zwyczaju, przywlókł się już jakiś czas temu do owego klubu. Był piątek, a więc spory tłum ludzi ściskał się przy barze, loże w większości były zajęte, a parkiet stał się istnym mrowiem napierających na siebie ludzi. Dzięki Bogu blondyn znalazł sobie wygodne miejsce na podwyższonym krzesełku przy barze. A jakże by inaczej, blisko do wodopoju! Otóż właśnie, powoli popijając, lecz od dłuższego czasu, Aaron był już trochę wstawiony. Rozmawiał z barmanami, podśmiewywał się z nimi i w gruncie rzeczy bawił się całkiem nieźle. Czasem obserwował zakręconych ludzi, pijane dziewczęta (niektóre stanowczo za młode żeby spędzać noc w takim miejscu!) i zaborczych chłopaków nagabujących biedne dziewczyny swoim nieudanym (lub bardzo udanym, kilka par nawet wspólnie opuściło lokal) flirtem.
Blondyn komentował z barmanami wiele przypadków ludzi przechodzących, wracających z parkietu, ubranych lepiej lub gorzej czy odstawiających dziwne szopki. Ich rozmowa nie była dziwna, bowiem pracownicy doskonale znali już Aarona, stałego bywalca. Nie to, że byli przyjaciółmi, zwykła znajomość na nocne pogaduchy, jednak zdarzyło się, że dzięki temu chłopak zyskał drinka czy kieliszek jakiegoś dobrego napoju na koszt firmy. Zdarzyło się, że przy dobrej muzyce nogi Aarona ruszyły się łaskawie na parkiet, było to jednak raczej rzadkie zjawisko. Bo i z kim miał tańczyć? Poza tym, jak to facet. Raczej nie ciągnęło go zbytnio. Możliwe, że przyczyną był brak towarzystwa, zły stan umysłu (pesymizm raczej, przygnębienie), ale także mogła to być zwykła mentalność kogoś, kto nie ma motywacji ani wystarczająco dużo chęci żeby ruszyć tyłek ze stołka.
Tak więc, dzisiejszej nocy, kiedy grano muzykę z poprzednich dekad, choć oczywiście częściowo przerobioną na potrzeby muzyki klubowej, Aaron, delektując się faktycznie miłymi nutami, nie ruszał się od baru i jedynie wypijał z czasem kieliszek za kieliszkiem śmiejąc się co jakiś czas i zagadując do barmanów.
Odpowiedz
#3 (08.05.2016, 20:37 )
25 lat
studentka leśnictwa, dorabia w Mulberry
170 cm
Rozglądam się!

To było nietypowe, aby dziewczyna taka jak Vivienne przychodziła do klubu sama jak palec wieczorową porą i nie była tu nawet umówiona na spotkanie z kimś znajomym. Możliwe, że to zakrawało na lekkomyślność ciemnowłosej dziewczyny, bo szlajanie się po tego typu lokalach dla młodej panny było zachowaniem co najmniej ryzykownym, ale między Vivienne a zdrowym rozsądkiem nie zawsze było można postawić znak równości. Młoda Angielka często postępowała lekkomyślnie, gdy jakiś spontaniczny pomysł wpadł do jej głowy, ale zawsze wychodziła obronną ręką jeżeli coś poszło nie tak, więc czego miała się teraz obawiać, nieprawdaż? Nawet jeśli doczepi się do niej jakiś podpity typek, to jakoś sobie poradzi. Zaradne z niej zawsze było dziewczę, więc teraz też będzie dobrze!
Dziewczyna weszła do lokalu po przebrnięciu przez szatnię, w której zostawiła swoją lekką kurtkę. Było już ciepło, jak to wiosną, ale wieczory potrafiły być chłodne, a Vivienne nie przewidywała rychłego powrotu do domu, więc wolała się w ten sposób zabezpieczyć przed zmarznięciem. Wzięła numerek od szatniarza i weszła wreszcie do środka, ciekawa tego miejsca. Widziała kilka dni temu plakat reklamowy, na którym widniała informacja, że dziś w klubie jest wieczór starszej muzyki, więc dziewczyna się skusiła ucieszona tym, że nie będzie musiała słuchać koszmarnej sieczki, jaką często puszczają w klubach. No i może pozna kogoś ciekawego? Nie tyle potrzeba zapełnienia sobie wieczoru jakimś zajęciem, jak właśnie myśl o otworzeniu gęby do kogoś innego niż do kota była głównym powodem jej przyjścia tutaj dziś. Ileż można siedzieć w czterech ścianach...
Przeszła przez klub kierując się do baru. Zajęło jej to trochę czasu, bo po drodze rozglądała się po tym miejscu z zainteresowaniem. Dotarłszy do długiej lady zajęła miejsce na wysokim stołku, ot, typowo barowym jakie w każdym klubie można uświadczyć. Zamówiła piwo, bo nie będąc w grupie znajomych raczej stroniła od mocniejszych alkoholi. Pociągnęła łyk z kufla, który dostała i zerknęła na ludzi, którzy znajdowali się w pobliżu. Jakaś dziewczyna przyszła po drinka, po drugiej stronie siedział jakiś facet, wyraźnie podpity. Całkiem fajnie wyglądał, tylko ten stan...
Odpowiedz
#4 (08.05.2016, 20:37 )
23
Stolarz
Nie poszukuje

Aaron, zamroczony na tyle, by być w stanie odezwać się do kogokolwiek poza barmanami, lecz trzeźwy na tyle, by kojarzyć nawet dość porządnie fakty, popatrzył na dziewczynę, która szczęśliwie zajęła miejsce przed sekundą zwolnione przez jakiegoś dziwnego typa z irokezem. Uśmiechnął się uśmiechem najbardziej czarującym, na jaki było go stać, bo i czemu nie. Długie pukle rudych fal rozlały jej się po ramionach, spojrzała na niego przelotnie, popijając piwo. Trochę zyskała w jego oczach już na starcie, ponieważ samotna dziewczyna pijąca wódkę lub inne mocne trunki w takim miejscu wyglądała źle, zdawała się szukać kłopotów (lub rozrywki). Piwo znaczyło dziewczynę, która możliwie była mądrzejsza, ponad to.
- Samotny wypad na miasto? – Zagadnął nieszczęśliwie dla niej łapiąc się z nią spojrzeniem.
Mrugnął do niej flirciarsko i uśmiechnął się sam do siebie prostując się i odwracając na chwilę wzrok, ubawiony sytuacją, kiedy to z kimś rozmawia i to w dodatku flirtuje! Poniekąd. Jednak po chwili zerknął na nią, szeroki uśmiech zmienił się tylko w grymas uśmiechu pod nosem. Spojrzał przed siebie i unosząc drinka składającego się z coli i wódki, powiedział jakby ubawiony:
- Na mnie nie licz.
W gruncie rzeczy, kobiety zwykle bywały zainteresowane i biegały z zaciekawieniem wokół jego osoby lub ze złością odchodziły, wielce obrażone, myśląc, że będzie je gonił. Patrząc na nietypową na pierwszy rzut oka (chyba z powodu piwa) dziewczynę, Aaron nie do końca wiedział, którą opcję wybierze. Czekał więc cierpliwie.
Odpowiedz
#5 (08.05.2016, 20:37 )
25 lat
studentka leśnictwa, dorabia w Mulberry
170 cm
Rozglądam się!

A Vivienne nie zamierzała się ani obrazić, ani biegać za nim z wywalonym językiem, taka była oryginalna, o! Dziewczyna popatrzyła na mężczyznę, który pierwszy się odezwał. Nawet bardzo uważnie na niego popatrzyła. Musiała obiektywnie przyznać, że miała do czynienia z przystojnym facetem, który mógł wpaść w oko. Ale bardzo psuł ogólne wrażenie fakt, iż ten przystojniak był wyraźnie pod wpływem alkoholu. Nie żeby sympatyczna pieguska miała coś do picia, bo ona teraz też miała przed sobą kufel piwa, a wypić ze znajomymi zdarzało jej się dość często. Ale jakby mniej drażni oczy widok kogoś, kto upił się w twoim towarzystwie niż napotkanego przypadkiem faceta pod wpływem alkoholu. Nigdy nie wiadomo, czego się po takim spodziewać. No, ale tego to sama chciałaś, pomyślała Vivienne, mogłaś się spodziewać przychodząc w miejsce takie jak to. W końcu to był pierwszy punkt na mapie pijackiego Yellowlair Oats, prawda? Razem z innymi klubami oraz barami.
Uśmiechnęła się do niego unosząc tylko jeden kącik ust, a jej ciemne oczy popatrzył prosto, na jego twarz. Nie wyglądała na speszoną czy urażoną, bo broń Boże się tak nie czuła. Na jej twarzy pojawiło się nawet delikatne rozbawienie.
- Skąd pomysł, że coś od ciebie chcę? - zapytała ze śmiechem w głosie. Facet wyglądał na pewnego siebie, nawet trochę za bardzo. Nie, zdecydowanie za bardzo. Ona nie widziała w tym nic złego, chociaż nie rozumiała tego, ale jeśli miała okazję to chciała utrzeć mu trochę nosa. Lubiła to robić w rozmowie z takimi pewnymi siebie typkami i trochę sprowadzać ich na ziemię. Pewnie na dłuższą metę to wcale nie robiło na nich wrażenia, ale jeśli poczuli się skołowani tylko na moment rozmowy, to i tak fajnie, że Vivienne mogła im troszeczkę zmącić w tej pewnej siebie główce. Nic lepszego do roboty tu nie miała, gdy siedziała taka sama jak palec i nie miała nawet co liczyć na przyjście tutaj kogoś znajomego. Miała mało znajomych w Yellowlair Oats i to była jej największa bolączka.
Odpowiedz
#6 (08.05.2016, 20:37 )
23
Stolarz
Nie poszukuje

Aaronowi uśmiech zamarł na ustach. Upił odrobinę drinka i odstawiając go popatrzył z ukosa na dziewczynę obok. Zauważył ze zdziwieniem, że nie widać na jej twarzy ani oburzenia, ani uwielbienia, jedynie czyste rozbawienie. Unosiła kącik ust, wręcz jakby z niego kpiła. A to co? Aaron teraz jedynie lekko się uśmiechał, jednak w żadnym stopniu zimno czy agresywnie. Jedynie z… Ciekawością. W końcu ktoś, kto nie pasuje idealnie do szablonu plączących się tu ludzi. Chłopak z przyjemnością podjął wyzwanie na dziś mające na celu sprawdzić jak bardzo różni się rudowłosa od innych dziewczyn, raczej niewartych uwagi.
- Skoro nie szukać towarzystwa, po co przyszłaś? – Odpowiedział pytaniem na pytanie.
Musiał przyznać, zbiła go nieco z tropu. Chociaż najbardziej do tej pory go rozpraszało jej czujne spojrzenie utkwione w nim. Trochę jakby słyszała jego myśli i wiedziała wszystko. Czuł się z tym dziwnie niekomfortowo, dlatego żeby nie patrzeć na nią zbyt długo i odzyskać trochę animuszu, blondyn zaczął co jakiś czas wodzić wzrokiem po Sali. Pijana dziewczyna klei się do jakiegoś dziwnego gościa z irokezem. Tam para się kłóci, chyba ochroniarz ma zamiar ich wyprosić za robienie scen. Samotna blondynka patrzy z zamyśleniem na parkiet w dole, w ręku trzyma niebieskiego drinka.
Obserwując, twarz Aarona znów przybrała pewny siebie wyraz, wrócił więc wzrokiem do rudej dziewczyny, chwilowo zajmującej jego uwagę. Uniósł kącik ust.
- Nie widziałem cię tu wcześniej. Pierwszy raz w Feniksie? – Postawił na zwykłą rozmowę.
Ciekaw był jej reakcji. Mogła się odwrócić i zakończyć tym samym rozmowę. Mogła odejść. Mogła go skląć. Wszystko mogła. W odejście zaczynał wątpić, zrobiłaby to dawno. Chyba. A może?... Cóż, jedno jest pewne. Vivienne miała teraz stu procentową uwagę Aarona, upojonego w jakimś stopniu alkoholem czy nie.
Odpowiedz
#7 (08.05.2016, 20:38 )
25 lat
studentka leśnictwa, dorabia w Mulberry
170 cm
Rozglądam się!

Reakcja na jego słowa sprawiła, że Vivienne uśmiechnęła się pod nosem, kącikiem ust. Było to ledwo dostrzegalne, ale troszkę ją rozśmieszyło zachowanie mężczyzny. Widocznie był typem niesamowicie pewnym siebie, a każdy przejaw braku uwielbienia dla jego osoby, czy w ogóle reakcja inna niż przewidziana przez niego wpędzały go w dezorientację. Vivienne średnio przepadała za takimi facetami, chociaż musiała przyznać - ludzie tego rodzaju są najczęściej bardzo ciekawi, a przynajmniej rozmawianie i przekomarzanie się z nimi jest. Pieguska lubiła jałowe, trochę nudne pogaduszki o pogodzie czy innych nieistotnych bzdurkach, ale jak każdy od czasu do czasu potrzebowała odmiany, czegoś ciekawego w życiu. Nie mogła na to liczyć zbyt często, bo dziewięćdziesiąt procent społeczeństwa to nudziarze, którzy przesadnie liczą się z rozmówcą i czasem zamiast ostrzej zareagowac czy powiedzieć coś, co myślą naprawdę udzielali takich odpowiediz, żeby zadowolić drugą osobę. Vivienne też często tak robiła, to zależało od okoliczności. A dzisiaj okoliczności okazały się zupełnie inne. Ciekawsze. Tym lepiej. Na to Vivienne liczyła, kiedy wybierała się do tego klubu, bo każdy w końcu od czasu do czasu odczuwa nudę.
- Z nudów - odpowiedziała szczerze na jego pierwsze pytanie. To nie do końca było tak, że nie szukała towarzystwa, bo dlaczego by nie nawiązać z kimś znajomości? W końcu po to między innymi przychodziło się w miejsca takie jak to. Lecz na pewno nie przyszła tu w celu romansowania z kim popadnie i być może wylądowania z jakimś nieznanym facetem w klubowej toalecie. Wyżej się ceniła niż takie klubowe szmatki.
Na chwilę mężczyzna odwrócił od niej uwagę i rozejrzał się, co ona wykorzystała na upicie kolejnego łyku piwa. Wiele kobiet nie przepadało za tym trunkiem, ale ona jakoś wyjątkowo lubiła chmielowy smak. Ale nieznajomy znów się odezwał, więc zwróciła ku niemu wzrok ciemnych oczu.
- Stały bywalec widzę? - odpowiedziała i znów trochę się zaśmiała. Ten facet musiał mieć bardzo smętne życie, skoro znał na pamięć wszystkich klientów tego klubu. - Ale trafiłeś, pierwszy raz odwiedziłam ten klub.
Odpowiedz
#8 (08.05.2016, 20:38 )
23
Stolarz
Nie poszukuje

Aaron pokiwał głową wyraźnie tłumiąc uśmiech. Zmrużył przy tym oczy i zerkając z ukosa na dziewczynę, odpowiedział:
- Taak, można tak powiedzieć. Może nie bywam tu codziennie, ale jestem z tutejszym personelem na Ty. – Zrobił zamyśloną minę. – To chyba źle o mnie świadczy.
To powiedziawszy roześmiał się i pokręcił głową. Nie był pijakiem ani lowelasem biegającym z co drugą dziunią do łazienki, on tylko przychodził tu z „braku laku”. Pogadać z barmanami, popatrzeć na głupotę ludzką i to jak głupio można wyglądać tańcząc. Nawet nie lubił tańczyć. W sumie średnio potrafił. Ale za to muzyka była w porządku! Mógł zająć czymś czas w każdym razie, a nie siedzieć w czterech ścianach. Jednak na przyjaźnie jakoś mu się nie zbierało, Matthew mu wystarczał. Ale co złego było w zwykłej pogawędce między nim a ową piegowatą? Nic! Tak sobie mówiąc, Aaron kontynuował rozmowę.
- Rozumiem. Jakbyś się gubiła to mogę Cię oprowadzić! Albo przedstawić tutejszych pracowników, znam ich wszystkich. Są bardzo mili, choć myślę, że mniej pomocni niż ja! – poruszył brwiami w górę i w gół kilka razy z rozbrajającym uśmieszkiem.
Jak chciał to umiał być czarujący (chociaż mimo wszystko chciał tego rzadko), choć nie wiedział, czy to działa akurat na tą dziewczynę. Tak czy siak, naprawdę świetnie bawił się grając rolę czarującego przystojniaka niźli chłopaka „wpierdolu”. Aaron uniósł trzymane naczynie z alkoholem, jednak kiedy już miał się napić, zauważył, że jest ono niestety puste. Kiedy to się stało? Westchnął do siebie z cichym smutkiem i opuścił rękę, po czym znów zwrócił wzrok na obcą.
- Jestem Aaron. A Ty jak masz na imię, piękna?
No, skoro ruda zasłużyła na przedstawienie się ze strony Aarona, musiała porządnie go zaciekawić! No dobra, może nie AŻ TAK, ale na pewno nie jest chamskim randomem, którego zgubiłby w tłumie przy pierwszej okazji. To już jakiś plus!
Odpowiedz
#9 (08.05.2016, 20:38 )
25 lat
studentka leśnictwa, dorabia w Mulberry
170 cm
Rozglądam się!

Jego pierwsze słowa skwitowała lekkim uśmiechem. Facet musiał mieć straszliwie nudne życie, skoro ograniczało się ono do siedzenia wieczorami w klubie. I to do tego stopnia, że znał personel tego lokalu. Ale mimo dośc bezczelnej pewności siebie, którą zaprezentował na początku ich rozmowy, wydawał jej się ciekawym człowiekiem. Możliwe, ze to był mylny wniosek wyciągnięty po zbyt krótkiej rozmowie na ocenianie drugiego człowieka, ale z chęcią z nim rozmawiała. Przynajmniej nie było nudno. No i właściwie o to jej chodziło, kiedy tutaj szła: żeby otworzyć do kogoś usta. Cel osiągnęła perfekcyjnie, do tego rozmowa nie zapowiadała się nudno, więc nic, tylko skakać z radości, nawet jeśli się okaże, że z tym facetem kontakt ograniczy się do dzisiejszej pogawędki i więcej się nie spotkają.
- Fatalnie - odpowiedziała szczerze, chociaż nie wyglądała na zrażoną tym, że spotkała dzisiaj imprezowego typka. Nawet trochę nudziło ją towarzystwo wiecznie porządnych, których spotykała w tym mieście. Jej znajomi składali się głównie z takich osób, nawet na studiach, które uchodzą za kolebkę imprezowiczów. A tu proszę - nuda!
Tak, szarmanckie zachowanie, miłe słowo, czarujący uśmiech na nią działały, ale tak jest pewnie z każdą kobietą stąpającą po ziemi. Takie są już te baby, że dają się latwo oczarować. Vivienne może nie była typową próżną panienką, co tylko by słuchała komplementów i oglądała się za każdym który pośle jej głęboki uśmiech, ale też wolała towarzystwo takich niż skończonych gburów. Gdyby Aaron był bezczelny, ponury albo wulgarny przez cały czas od początku ich krótkiej rozmowy, to już by ją ucięła. Zanim odpowiedziała to napiła się kolejnego łyku piwa z kufla, kończąc alkoholowy napój, który został tam wlany przez klubowego barmana. Szybko dopiła piwo, bo w takich miejscach picia nie zostawia się do dyspozycji innym ludziom, a skoro facet zaproponował, że ją oprowadzi... właściwie nie była pewna po czym tu można oprowadzać, ale to mogło być ciekawe.
- Piękna ma na imię Vivienne - odrzekła i uśmiechnęła się szerzej, dodając z lekkim rozbawieniem. - To bardzo proszę, oprowadź mnie po klubie, przewodniku!
Była ciekawa co Aaron teraz zrobi. Pewnie nie sądził, że pieguska naprawdę zechce skorzystać z jego propozycji pokazania jej lokalu.
Odpowiedz
#10 (08.05.2016, 20:38 )
23
Stolarz
Nie poszukuje

Nudnego życia nie miał, a w każdym razie nie czuł się znudzony. Był jedynie nieco upadły psychicznie i póki co jedynymi kursami, jakie wchodziły z jego strony w rachubę były mieszkanie, praca i Feniks. No i okazjonalnie sklep, coby z głodu nie umrzeć. Nie widział jednak w tym nic złego, bo już zapomniał o jakimkolwiek innym trybie życia, przywykł do takiego stanu rzeczy.
Aaron uśmiechnął się pod nosem. Rozmowa z ludzką istotą wyjątkowo mu umiliła dzisiejszy wieczór, już niedługo noc w zasadzie. Nie spodziewał się w przeciwieństwie do Vivienne żadnego rozmówcy. W sumie nawet takowego nie szukał. Lecz też się nie wzbraniał, i proszę! Nie szukaj, a znajdziesz, też dobrze.
- Vivienne. - Powtórzył, jakby smakując w ustach wydźwięk tego imienia. Pokiwał po chwili głową nieznacznie, jakby akceptując je i zaliczając do imion ładnych. - Jam jest Aaron. Bardzo miło mi panią poznać. - Skłonił głowę szarmancko z zawadiackim uśmieszkiem.
Kiedy jednak dziewczyna zechciała być faktycznie oprowadzona, trochę się zdziwił. Faktycznie kompletnie nie spodziewał się takiej odpowiedzi, wręcz oczekiwał uprzejmej (lub nie) odmowy. A tu proszę! Chłopak jednak po pierwszym błysku zdziwienia pokiwał głową.
- No dobrze! To wycieczka za mną!
Nie był pewien czy wstanie i zostanie w tej pozycji, ale miał szczerą nadzieję, że przejechanie twarzą po podłodze nie było pierwszą rzeczą, którą zaraz wesoło zrobi. Kiedy jednak wstał, okazało się, że było lepiej niż się spodziewał. Może nie stał super twardo i pewnie na nogach, ale nie miał zamiaru zgłębiać wyglądu klepek podłogowych. Zaproponował Vivienne ramię i wraz z nią, jeśli z nim poszła, ruszył wzdłuż ściany. Miał zamiar zrobić duże kółko wzdłuż ścian i tym samym po prostu opowiedzieć o wszystkim. Były jeszcze schody na górę, gdzie było kasyno, stoliki, sofy i nieco wygłuszone miejsce z inną muzyką niż na dole, gdyby się komuś nie podobało. Ale czy wlezie po tych schodach? Miał trochę czasu żeby to przemyśleć.
- No więc barmana już poniekąd poznałaś. Nazywa się Frank, a przynajmniej tak mi powiedział. - Wzruszył ramionami. - Spoko typek. Tam w korytarzu są łązienki, ale nie polecam. Jest to zwykle traumatyczna wizyta, gdzie o ścianki kabiny, w której jesteć, ciągle coś się obija. - Spojrzał na nią znacząco. - Poza tym nie ma nigdy ręczników, więc wychodzisz z mokrymi rękoma. W ogóle to jest toksyczne miejsce, polecałbym raczej iść tylko jeśli faktycznie trzeba. Dalej jest szatnia. Nie zostawiaj żadnych pieniędzy w kieszeniach, potrafią tajemniczo znikać. Klucze też lepiej mieć przy sobie. Poza tym jednak raczej wszystko jest dobrze pilnowane. Mi zginęło w sumie z pięć dych. Bieda w kraju. - Aaron przez setną sekundę poczuł się oskubany z forsy, ale szybko odrzucił tą myśl. Minęli korytarz wyjściowy i szatnie i dotarli do miejsca dla DJ'a. - Tu ludzie się zmieniają, więc ich akurat nie znam. Byle grali coś normalnego. Dalej są sofy i wnęki do siedzenia, wiecznie zajęte, raczej próżno szukać tam wolnych miejsc. Nie będziemy tam szli, nie ma co. - Podszedł do barierki oddzielającej ich od parkietu będącym nieco niżej, na półpiętrze. - No i parkiet. Miejsce dziczy i walki o życie. Naprawdę, tak to wygląda. Zobacz tamtą parę dziewczyn. - Wskazał dwie dziewczyny z kolorowymi włosami wyraźnie będące bardziej poniewierane przez tłum niż tańczące. Parsknął śmiechem kiedy jedną z nich tłum wessał gdzieś dalej i obie już nie umiały się nawzajem znaleźć. - Lepiej czaić się po prostu na dobry moment do tańca, kiedy jest luźniej. Teraz jest szczyt.
Odpowiedz





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości