witaj w Yellowlair Oats
rejestracja  logowanie
yellowlair oats
north east england




Jesper Rasmussen

#1 (08.05.2016, 23:50 )
27
Pan z sikawką od gaszenia pożarów
182
forever alone

<center><img src="http://i.imgur.com/FZcXoNK.png" class="kpob0"><div class="kp0"><div class="kp01"><div class="kp01a" style="font-size: 32px;">Jesper <br> Rasmussen</div><div class="kp01b"><b>Data urodzenia:</b> 16.09.1990<br><b>Pochodzenie:</b> Dania<br><b>Zawód:</b> strażak<br><b>Stan cywilny:</b> kawaler</div></div>
<br>
<div class="kp04">jaki jestem?</div> <div class="kp05">Nie określisz go jako postać w stu procentach pozytywną albo negatywną. Ma neutralne podejście do świata. Realistyczne. Nie sposób ujrzeć w jego wypowiedziach albo działaniach znamion wariackiego optymizmu albo dołującego pesymizmu, nie, on twardo stąpa po ziemi i do wszystkiego podchodzi z chłodnym obiektywizmem. Życie przyzwyczaiło go do natury samotnika, jednak nie jest zamkniętym w sobie odludkiem, który chadza własnymi ścieżkami. A nawet przeciwnie, można go nazwać osobą umiarkowanie towarzyską. Bez towarzystwa ludzi Jesper radzi sobie tak samo dobrze jak z nimi i jak każdy lubi od czasu do czasu otworzyć do kogoś usta, chociaż bez tego potrafi sobie świetnie radzić. Dla ludzi jest miły, choć potrafi ukąsić jadowitą złośliwością, gdy ktoś go rozdrażni... lecz to nie dzieje się często, jest bowiem opanowanym facetem, zdecydowanie nieemocjonalnym i wszystko bierze w chłodny, spokojny sposób, czasami nawet nieco ironiczny. W przypadku sprzeczki nie możesz się spodziewać z jego strony krzyków, rzucania przedmiotami czy trzaskania drzwiami, bo to zupełnie wykracza poza jego usposobienie i trzeba się cholernie postarać, aby Jesper do tego stopnia stracił równowagę. Najczęściej na złośliwości czy uderzające w niego argumenty w kłótni patrzy niewzruszony, a jego odpowiedzi są spokojne i przemyślane. Ponadto ma skłonność do odbierania uwag personalnie i we wszystkim doszukuje się krytyki jego osoby, nawet jeśli druga strona ma zupełnie inne intencje, ale nie daje po sobie poznać tego, co pomyślał - lecz zapamiętuje i nie zapomina.
Z racji jego zawodu można wywnioskować, że to człowiek sumienny i zdolny do wielu poświęceń dla innych, a pewnym zboczeniem zawodowym jest fakt, iż Jesper nie potrafi przejść obojętnie obok ludzkiej krzywdy. Nigdy nie ominie nieprzytomnego na ulicy, nie stanie się głuchy na wołanie o pomoc, a w kryzysowych sytuacjach zawsze zachowuje zimną krew. Potrafi być niesamowicie uparty i jeśli raz coś sobie postanowi, to nie zrezygnuje, dopóki nie osiągnie celu.
Gdyby miał bliskich, byłby gotów zrobić dla nich niesamowicie dużo, ale nie posiada przy sobie nikogo, nawet dobrego znajomego. Przez kiepskie doświadczenia w relacjach z ludźmi jest mocno zdystansowany do innych i nawet jeśli tego nie okazuje, bo z zewnątrz zawsze zwraca się do otoczenia z uśmiechem i pozorną sympatią, to nikomu nie ufa, niczyich słów nie bierze na poważnie i tak naprawdę mało kogo z tych swoich znajomych szczerze lubi. Wszystko oraz wszyscy są mu obojętni i potrzeba mu wiele czasu, spotkań, żeby upewnić się w dobrych intencjach drugiego człowieka oraz obdarzyć go cząstkowym chociaż zaufaniem. Ale warto się postarać, bo raz nawiązanej z nim sympatii już się nie straci: kiedy ktoś wreszcie znajdzie klucz do jego serca, zamieszka w nim na stałe i wiele bardzo złego będzie musiał zrobić, żeby go stamtąd wyeksmitowano.
Jest stały nie tylko w swoich uczuciach, ale również poglądach i emocjach. Bardzo stabilny emocjonalnie oraz zrównoważony. Jeden humor najczęściej trzyma się go przez długi czas i ciężko wpłynąć na diametralną zmianę jego nastroju. Wygląda na osobę zdecydowaną oraz pewną siebie - w jego przypadku pierwsze wrażenie nie myli.
</div>
<br>
<div class="kp04">kim jestem?</div><div class="kp05">Urodził się w duńskiej Kopenhadze, pewnego lipcowego dnia roku 1988. Jak każde dziecko przyszedł na świat w szpitalu, gdzie określono go jako zdrowego i silnego chłopca - i takim pozostał już na zawsze, nigdy nie cierpiąc na problemy natury zdrowotnej czy fizyczne ułomności, co było jego dużym szczęściem i pozwoliło mu realizować się w przyszłości zawodowej, jaką sobie wybrał wiele lat później.
Pierwsze dziesięć lat życia spędził w Danii, gdzie stawiał pierwsze kroki, bawił się jak każdy dzieciak i nawiązywał początkowe znajomości, z których dnia dzisiejszego nie pozostał żaden ślad poza mętnymi wspomnieniami czasów dzieciństwa, jakie czasem, w napadach sentymentów nachodzą każdego człowieka. W jego ojczystym kraju również urodziła się młodsza siostra Jespera, znacznie młodsza - gdy pojawiła się na świecie, chłopak liczył sobie już osiem lat. Mimo że okres życia w Danii był dla niego świetnym czasem, nie każdy uważał go za tak samo dobry. Rodzice chłopaka, państwo Rasmussen będący dobrze sytuowanymi z pozoru oraz wykształconymi ludźmi, mieli ogromne problemy finansowe, które z każdym kolejnym rokiem powiększały się. W końcu krótko po narodzinach jego siostry, co nadszarpnęło mocno domowy budżet zaczęli popadać w długi. Dwa lata później podjęli decyzję o wyprowadzce z rodzinnego kraju tam, gdzie czeka ich lepsza przyszłość finansowa. Dlatego jako dziesięciolatek Jesper został zapakowany do samolotu i wywieziony do Wielkiej Brytanii. Od tamtej pory rodzinne strony odwiedził tylko kilka razy.
Nie było łatwo odnaleźć się dziecku w innym kraju, ale podstawowa znajomość języka angielskiego pomogła mu w miarę szybko zaaklimatyzować się w nowej rzeczywistości i po dwóch ciężkich latach udało mu się poczuć w wielkim Londynie prawie jak w domu. Nigdy jednak nie potrafił zrozumieć, dlaczego musieli wyjechać z Danii, a zaakceptowanie tej decyzji rodziców nie przyszło łatwo i przez pierwsze lata mieszkania w Anglii stało się powodem wielu rodzinnych kłótni, które oddalił Jespera od swoich bliskich. I tak żył spokojnie, powoli zaczynając swoją własną, niezależną od rodziny historię i oddalając się od rodziców, z którymi nigdy nie miał dobrego kontaktu. Jako nastolatek łaknący niezależności łapał się pierwszych prac, ale nie miał sprecyzowanego pomysłu na swoją przyszłość.
Do czasu.
Wszystko uległo zmianie w jeden tragiczny wieczór, kiedy Jesper jako siedemnastoletni chłopak wybył z domu na imprezę do znajomych. Do dziś perfekcyjnie pamięta wszystko z tego dnia od momentu, w którym wyruszył w drogę powrotną do domu. Ot, jak zwykle minął kilka przecznic, dwie uliczki i po kwadransie szybkiego marszu przez nocny Londyn spodziewał się ujrzeć za zakrętem znajomy dom jednorodzinny, który od przeprowadzi do Wielkiej Brytanii, usytuowany na londyńskich przedmieściach i niepozorny, był jego miejscem zamieszkania. Ale wtedy wszystko było inaczej, odkąd pojawił się na swojej ulicy. Z daleka poczuł swąd spalenizny, w sąsiednich domach świeciły się światła, a z oddali dobiegały dźwięki rozemocjonowanych dyskusji zgromadzonego na ulicy tłumu. A następnym, co nasz bohater zobaczył, były zgliszcza jego domu. Spalony doszczętnie budynek straszył zwęglonymi resztkami fundamentów i powalającym smrodem spalenizny... Jesper przyspieszył kroku i zaczepił dobrą sąsiadkę, która stała nieopodal, rozmawiając z kobietą, w której rozpoznał ekspedientkę pobliskiego sklepu. Ona wyjawiła mu straszliwą prawdę: krótko przed powrotem chłopaka w jego domu rozszalał się pożar. Mimo szybkiej reakcji sąsiadów i wezwania straży pożarnej, zanim opieszała jednostka zdążyła przybyć na miejsce zdarzenia, dom zdążył spłonąć doszczętnie. Płomienie strawiły całą rodzinę Jespera: jego ojca, matkę, młodziutką siostrę, a nawet psa, który nie zdążył się uratować. Z czasem okazało się, że było to celowe podpalenie - dzieło grupki nacjonalistycznych chuliganów, którym od lat wadziła sąsiedzka obecność duńskich emigrantów. Zaledwie kilka tygodni wcześniej Jesper miał z nimi nieprzyjemne spotkanie, które skończyło się podbitym okiem i kilkoma siniakami, ale czy można było spodziewać się, że tych trzech młokosów będzie zdolnych do zadania niewinnym ludziom śmierci przez podpalenie?
Mimo że Jesper był daleki swojej rodzinie, potwornie przeżył ich śmierć i ta tragedia silnie zaważyła na jego charakterze, zamykając jego wnętrze na świat. Został w tej wielkiej Anglii zupełnie sam. Brakowało mu roku do pełnoletności, więc na te ostatnie dwanaście miesięcy przed otrzymaniem dowodu osobistego został umieszczony w londyńskim sierocińcu. Rok później, już jako pełnoletni młody mężczyzna, zamieszkał w niewielkiej kawalerce w Londynie, utrzymując się z tego, co pozostawiła mu w spadku rodzina. Wtedy również podjął decyzję o wstąpieniu do straży pożarnej. Śmierć jego rodziny była spowodowana nie tylko zaprószeniem ogromnego ognia, ale również zbyt powolną reakcją straży - Jesper stwierdził, że jeśli lenistwo tamtej jednostki strażackiej zaważyło na życiu jego najbliższych, on chce przyczynić się do uratowania kogoś innego, kto mógłby zginąć lub skończyć z uszczerbkiem na zdrowiu przez innych, co nie nadają się do tej pracy. Dostał się do szkoły strażackiej i tam szlifując swoje wykształcenie oraz siłe fizyczną, spędził kolejne lata życia. Ukończenie wymaganego szczebla edukacji przyniosło mu zaplanowaną pracę w straży pożarnej.
Jednocześnie z rozwojem zawodowym toczyło się jego życie prywatne. Jako dwudziestolatek spotkał wspaniałą dziewczynę, z którą chciał dzielić życie. Po długich czterech latach związku, gdy Jesper chciał się oświadczyć swojej wybrance, oddany jej całym sercem, dziewczyna od niego odeszła, jak się okazało - do mężczyzny, z którym od wielu miesięcy go zdradzała. To był kolejny cios od losu po kilku latach względnego szczęścia. Cóż panu Rasmussenowi pozostało robić w stolicy, która stała się dla niego symbolem utraty wszystkiego, co dla niego ważne? Nie chciał już mieszkać w tym wielkim, odpychającym mieście. Przeniósł się do małego, nadmorskiego miasteczka o nazwie Yellowlair Oats, a wybór ten był zupełnie przypadkowy. I tak od trzech lat służy w miejscowej straży pożarnej i żyje w tym sympatycznym mieście. Sam jak palec i nie zamierza tego zmieniać.</div>
<br>
<div class="kp04">po czym mnie poznasz?</div> <div class="kp05">Można powiedzieć, że jest przeciętnym facetem przed trzydziestką, który niczym nie wyróżnia się z tłumu podobnych sobie mężczyzn... ale ma w sobie "to coś", co może na dłużej zatrzymać na nim wzrok. Spojrzenie oraz uśmiech. Oczy ma w kolorze piwnym, a patrzy na świat w przyciągający uwagę, chociaż nieco arogancki sposób, pełny pewności siebie i przekonania o własnej wartości. Mimo średnio pozytywnego wyrazu oczu jego wzrok przyciąga uwagę. Uśmiech? Nie jest ciepły, utrzymany raczej w klimacie spojrzenia, ale za to piękny i ukazujący dwa rządki idealnie prostych, białych zębów, które wyglądają jak cudo ortodoncji. Poza tym nie wyróżnia się niczym, jest przeciętny, ale dość przystojny: twarz ma pociągłą, nos prosty, włosy krótkie w kolorze jasnego brązu.
Wzrost ma sam raz, sięga bowiem 182 centymetrów wysokości, a ciało na pewno spodoba się niejednej kobiecie: z racji wykonywanego zawodu oraz zamiłowania do uprawiania sportów Jesper jest wysportowany, a ciało ma szczupłe i lekko, ale wyraźnie umięśnione. Porusza się energicznie, sprężyście. Ubiera się natomiast zwyczajnie, nie widząc sensu w odzieżowych ekstrawagancjach. Nie podąża za modą, nie jest również jej przeciwnikiem. Zakłada na siebie to, co wpadnie mu w oko i akurat znajdzie w sklepie.</div>
<br>
</div></center>
Odpowiedz
#2 (09.05.2016, 01:48 )

karta zaakceptowana
witamy na forum
James Moore
Odpowiedz





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości