witaj w Yellowlair Oats
rejestracja  logowanie
yellowlair oats
north east england




Angelo Blackhawk

#1 (22.02.2018, 17:17 )
28 lat
Wokalista The Relentless, tekściarz
193 cm
Sam nie wie... na razie cycki mu w głowie.

Angelo Blackhawk




informacje podstawowe
DATA URODZENIA:26.12.1990 r.
MIEJSCE URODZENIA:Cincinnati - Ohio; USA.
ZAWÓD:Muzyk; wokalista The Relentless, piszący również teksty piosenek.
STAN CYWILNY:Znów kawaler.
ORIENTACJA:Heteroseksualny.


informacje dodatkowe
WYKSZTAŁCENIE:Los Angeles College of Music - wokalistyka & gitara.
STATUS FINANSOWY:Bardzo bogaty.
JĘZYKI:Głównie angielski. Choć zna kilka takich jak hiszpański, francuski na poziomie komunikatywnym, acz nie na takim poziomie jak ten pierwszy.
DZIELNICA:Auerate Avenue.
ZWIERZĘTA:Dwa psy: Daredevil i niedawny nabytek Seth & kot Crow.
PROBLEMY ZDROWOTNE:Ogółem to okaz zdrowia, acz ma alergię na marihuanę.



przeszłość
Angelo przyszedł na świat w Cincinnati - Ohio. Jak to bywa z małymi dziećmi i jego było wszędzie pełno. Mały rozrabiaka, który nieraz porządnie dał popalić swoim rodzicom. Chłopak rósł jak na drożdżach. Już od małego chłopak pragnął coś zrobić w kierunku muzycznym; zawsze to go cholernie kręciło. Gdy tylko ukończył trzy latka, zaczął ćwiczyć swój głos i po prostu śpiewać. Rodzice byli z niego dumni, widzieli w nim potencjał i przewidywali dla swojego synka świetlaną przyszłość. Z czasem chwycił za gitarę, rozwijając jeszcze bardziej swoje umiejętności. Muzyka stała się całym jego życiem. W czasach szkolnych szalał na całego, każdy go znał jako największego żartownisia, ale też chłopaka sprawiającego problemy. Zdarzało mu się łazić na wagary, potrafił robić psikusy i wszystkich jego zachowanie denerwowało. Nie posiadał wielu przyjaciół. Nie miał też nigdy najlepszych stopni. No tylko z muzyki, plastyki, wuefu i angielskiego nie, bo tych przedmiotów najchętniej się uczył. Poza tym wszyscy byli dla niego jacyś tacy zbyt ponurzy, wyśmiewali go, pomiatali nim i uważali, że jest emo i gejem. Ogółem nie było mu łatwo, ale się tym nigdy nie przejmował aż nadto i miał w zasadzie wyjebane na tych wszystkich ludzi, liczyło się dla niego tylko to, co sam uważał za słuszne. Niemniej w jakimś stopniu starał się zmienić to okropne i bezpodstawne podejście innych do niego, ale nie bardzo mu to wychodziło, bo wszyscy mieli go dosyć. Jak się wkurzył, potrafił zrobić komuś na złość. Nic sobie nie robił z tego, że rodzice się denerwowali. W czasach licealnych było odrobinę lepiej, jednak Angelo nie miał ochoty się z nikim zadawać.. Ździebko się uspokoił, nie był aż takim rozrabiaką. Aczkolwiek wciąż uwielbiał się wygłupiać i żartować, w tej kwestii praktycznie nic się nie zmieniło. W wieku 18 lat zapragnął podjąć się nauki na jakichś studiach związanych z muzyką, coby jeszcze bardziej rozwinąć swoje umiejętności. Może i nie miał najlepszych stopni, ale jednak egzaminy zdał całkiem nieźle, gdyż przyłożył się do niej bardziej niż zwykle, opierając się głównie na tym, co mu było przede wszystkim potrzebne na konkretną uczelnię. Ponadto częściowo mógł mu pomóc jego talent wokalny i dryg do instrumentów, głównie gitary, trochę pianina, no i dobrych wynikach z tych bardziej artystycznych przedmiotów i osiągnięć z różnych konkursów muzycznych, w jakich brał udział. Wyjechał do Los Angeles. Tam właśnie dostał się do wymarzonego Los Angeles College of Music, gdyż osiągnął wystarczające wyniki, by móc w ogóle ubiegać się o miejsce w tym miejscu. Założył z kumplami zespół The Relentless, gdy był bardzo młody, jeszcze podczas nauki na tychże studiach. Był w takim punkcie swojego życia jak wielu nastolatków, czuł jakiś rodzaj samotności. Wiedział, że chce czegoś więcej niż to co jego życie, szkoła albo nawet miasto mogło mu dać. Pragnął być gwiazdą rock'a. W tamtym czasie nie miał pojęcia, jak wielki trud i praca będą mu potrzebne, aby cokolwiek osiągnąć. Wiedział także, że poza komiksowymi bohaterami istnieją też ci realni.
Spędził sam wiele godzin w swoim pokoju, słuchając klasycznych albumów punk'owych swojego taty, zespołów takich jak The Damned, Dead Boys, i Generation X. Pokrył swoje ściany plakatami wszelkiego rodzaju kapel, które kochał, począwszy od Motley Crue, aż do Misfits. Wzorował się na nich, by w przyszłości prezentować się na scenie w podobnym makijażu, jaki oni zwykle na siebie nakładali. Eksperymentował z różnymi rzeczami, tworząc coś na wzór dekoracji scenicznych. Zaczął nawet projektować swoje własne "kostiumy". Chciał, żeby jego ojciec nagrał go podczas śpiewania piosenek Social Distortion albo Tiger Army, więc słuchał taśm, by zapamiętać tekst i sposób, w jaki używali oni wokalu. Celem jego projektu było sprawienie, aby był on wizytówką dla każdego dzieciaka, który również tak jak on czuł się ośmieszany i niechciany w czasach szkolnych. Konkretniej zespół dla wyrzutków, którzy marzą o ucieczce od smutku, tudzież samotności. Chciał zbuntować się przeciwko tej całej nienawiści i uprzedzeniom ze strony ludzi, patrzących jedynie na to jak wygląda, a nie na to jaki był wewnątrz. Chodziło mu w tym przypadku o wspólnotę za pośrednictwem własnej muzyki, niosącej pomoc tym wszystkim odmieńcom. A żeby właściwie podejść do sprawy, czuł, iż powinien stworzyć postać. Wiedział też intuicyjnie, że potrzebuje czegoś, co nie tylko stanie się inspiracją, ale... także czymś w rodzaju tarczy, za którą taki małolat jak on może się ukryć, aby dzięki temu odgrodzić się od świata zewnętrznego i od tych strasznych, wypowiadanych przez innych ludzi rzeczy w jego kierunku. Coś, co będzie się wyróżniać. Dla niego tym charakterem był właśnie "Andy Six".
Angelo nie spodziewał się generalnie, że kiedyś jego zespół tak bardzo się wsławi. Owszem, marzył o tym, trzymał się twardo wiary, że tego dokona, ale i tak nie mógł mieć gwarancji, że uda mu się osiągnąć tak wiele. Ogólnie rzecz biorąc zaczęło się od grania koncertów w małych klubach. Nie było to jednak szczytem jego marzeń. W końcu postanowił wraz z resztą członków zespołu nagrać swoją pierwszą płytę i jak się okazało był to ważny i przede wszystkim dobry krok. Pierwsza płyta nie sprzedała się może w milionach egzemplarzy, ale ludzie o nich usłyszeli i zaczęli być kojarzeni na ulicy. Z roku na rok byli coraz bardziej sławni, zapraszano ich do występów na większych imprezach, a niedługo potem nagrali kolejną płytę. Wszystko zaczęło się idealnie w jego życiu układać. W 2011 roku, kiedy jechał busem na trasę koncertową, miał już na karku 20-ścia lat i był wokalistą WTG, o którym było już naprawdę głośno na całym świecie. Podróżował tu i tam, spotykając niesamowitych przyjaciół i fanów na całej trasie. Z resztą chłopaków okrzyknął ich własną Armią, gdyż wierzyli oni w te same rzeczy, co ich idole. Angelo rozmawiał z tysiącami ludzi i wiedział, że wszyscy mają wspólne historie, będące do siebie zazwyczaj niezwykle podobne. Śpiewał z nimi na koncertach w LA i w Tokio, starając się wówczas dzielić z nimi swoim sercem, przekazując swoje uczucia w tekstach piosenek. Widział to niesamowite oddanie, i dlatego uznał, że "Andy Six" nie był już mu potrzebny żeby go chronić. Ogłosił, że The Relentless jest tarczą dla wielu z ludzi, jednocześnie czując, iż to idealny czas, aby zostawić swoje dzieciństwo wraz ze starą ksywką i stać się szczęśliwym, silnym członkiem TR ARMY. Teraz to Angelo Blackhawk, natomiast Andy "6" jest już tylko jego pseudonimem artystycznym. Niektóre rzeczy będą zawsze przypominać mu, skąd pochodzi i jak to się wszystko zaczęło. A teraz kilka słów od samego Angelo:

<i>"Jesteśmy teraz w końcowej fazie produkcji w pierwszej dużej wytwórni. Znajdujemy się na trasie AP i życie nie mogłoby być bardziej ekscytujące dla nas i możecie liczyć na to, że nie spocznę, dopóki ten zespół i nasi lojalni i oddani fani będą na całym świecie. Wy, moi przyjaciele inspirowaliście mnie i dawaliście mi pewność, że mogę to powiedzieć. Wiem, że wspólnymi siłami, ta grupa wyrzutków i odmieńców może dokonać cudów i być lepszymi od tych wszystkich niedowiarków, potrafiących jedynie hejcić.
Zachęcam wszystkich, żeby znaleźli w sobie siłę. Nieważne na co. Bądźcie dumni z tego, kim jesteście i nigdy nie pozwólcie, aby ktokolwiek wam to odebrał. Siła wewnętrzna jest czymś, z czym się rodzimy. Jednak nauczyłem się, że trzeba wiele cierpliwości i wytrwałości, aby w pełni tę siłę odkryć. Obiecuję, że jeśli doskonale wiecie, kim jesteście i czego chcecie od życia, a także odczuwacie to głęboko w swoich sercach, nic was nie powstrzyma, aby o to walczyć do samego końca.
Na koniec błagam, pamiętajcie, że jeśli KIEDYKOLWIEK będziecie potrzebować kogoś, kto może stanąć za wami murem, czegoś co pomoże ci podjąć i pokonać wszystkich hejterów na tym świecie, ZAWSZE macie The Relentless. Zawsze." </i>

Co się zaś tyczy spraw sercowych... Był w kilku związkach, ale rozpadały się one bardzo szybko. Dopiero po raz pierwszy zakochał się tak prawdziwie właśnie na studiach, stracił wręcz dla pewnej dziewczyny głowę. Był cały w skowronkach! Do domu wracał mega zamyślony, nic do niego nie docierało. Ale oczywiście co? Laska była z nim tylko dlatego, żeby się pochwalić z jakim ciachem chodzi i ogólnie wykorzystywała go do różnych rzeczy, a ten był naiwny, robił dla niej wszystko.. Ale naprawdę ją pokochał, a ona była taką suką! Nigdy nie odwzajemniała jego uczucia, bawiła się nim jedynie. Do tego jak się potem okazało, zdradzała go na lewo i prawo. Gdy tylko się o tym dowiedział, od razu z nią zerwał. Tego dnia wrócił do domu naprawdę rozbity, załamany. Acz nie chciał przed rodziną okazywać jakichkolwiek słabości, bo jakby to wyglądało? Miałby rozpaczać i ryczeć na ich oczach? Co to, to nie! Był tylko odrobinkę markotny, może też i dziwny, nikt nie mógł rozgryźć, co mu dolega. On odpowiadał tylko, że to nic takiego, że po prostu miał zły dzień, nic więcej i że nie ma zbytnio ochoty rozmawiać. Jego rodzice byli zaskoczeni jego niecodziennym zachowaniem i próbowali usilnie dociec, co się dzieje, ale Angelo skutecznie im to uniemożliwiał, może w tamtym czasie troszkę ich unikał, byleby tylko nie wyszło na jaw to jego zdruzgotanie. Przez dłuższy czas jednak zamykał się w swoim pokoju i z niego nie wychodził i nikt nie miał pojęcia o co mu chodzi. Płakał po cichu w poduszkę, nie chcąc nikogo martwić, tłamsił w sobie to wszystko, próbując samemu się jakoś pozbierać, bo nie chciał się poddać, ani być słabeuszem. Ale było mu naprawdę ciężko, ta dziewczyna mocno go zraniła... Musiał temu stawić czoła sam, bez niczyjej pomocy. Dopiero po jakichś kilku miesiącach stanął znów na nogi i był gotowy, aby przyznać się do tego matce i ojcu, bo nie chciał trzymać tego w tajemnicy do końca życia. Choć obawiał się, że go wyśmieją czy coś, ale nic takiego nie miało miejsca na szczęście. Ale po tym wydarzeniu chłopak ma uraz i boi się ponownie zakochać, bo nie chce przeżywać czegoś takiego drugi raz, to dla niego zbyt wiele.
Generalnie to wszystko się idealnie w jego życiu poczęło układać. Mimo, że sam zaczynał mieć wszystko czego dusza zapragnie, czegoś jednak mu brakowało do pełnego szczęścia. Mianowicie "tej jedynej". Owszem, miał może uraz po poprzedniej, swojej dotychczas największej miłości, ale samotność zaczynała dawać mu się we znaki i chciałby móc stracić dla kogoś głowę, dla kogoś, kto odwzajemni jego uczucie. Nie będzie to łatwe, bowiem trudno ot tak komuś zaufać na tyle, żeby być pewnym, że ta osoba jest w ogóle godna jego uwagi, ale gdzieś na pewno istnieje ktoś mu przeznaczony. Tylko musi być cierpliwy, a w końcu i jemu będzie dane złapać się w sidła miłości. I w pewnym momencie podczas dłuższej trasy koncertowej zwanej "The Black Mass" poznał dziewczynę, w której się zakochał, wydawało się że ze wzajemnością. Aczkolwiek ponownie był naiwniakiem, który dał się jej owinąć wokół palca... Byli ze sobą niecały rok. Musiał z nią zerwać, niestety, bo kiedy zorientował się, że został kolejny raz wykorzystany, nie mógł jej na to pozwolić. Po powrocie z trasy, postanowił należycie z resztą chłopaków odpocząć, co definitywnie im się należało. No i generalnie to teraz postanowił się zatrzymać na dłużej w Anglii. Zakupił drogą willę w Auerate Avenue i zamieszkał w niej ze swoimi małymi pupilami, których kocha ponad życie, a także poprosił w pewnym momencie, aby jego kumpel Jace się do niego wprowadził, gdyż było mu źle po kolejnej porażce. Z nim od zawsze dogadywał się najlepiej, poza tym czuje do niego coś więcej, niż zwykłą przyjaźń już od dawna, choć jak dotąd był zapatrzony w kobiety i dlatego jeszcze nie dotarło do niego, że druga połowa cały czas była obok, ale on był tak ślepy... Obaj chcą się teraz nacieszyć prywatnością, o ile to w ogóle będzie możliwe... Ale próbować zawsze można, nie? I może w końcu uda się Blackhawkowi ustatkować i wreszcie dopuści do siebie te uczucie? Kto wie!




więzy krwi
RODZICE:Amy Blackhawk & Chris Blackhawk.
RODZEŃSTWO:Nie posiada.
DZIECI:Nie ma i na razie nie chce mieć (ale jeszcze nie wie, że tak naprawdę ma czteroletniego syna!).
DALSZA RODZINA:Joe Flanders, Charlie Jacobsen - kuzyni.


miłość
STATUS ZWIĄZKU:Młody, piękny i taki wolny!
PARTNER:Piękne dziewczyny. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
BYLI PARTNERZY: Miał dwie dziewczyny (Dallas Blackwell, jego pierwsza, największa miłość, z którą był najdłużej, a następnie była Marja-Leena Nykänen, choć związek ten trwał dość krótko, bo prawie rok); obie były naprawdę ważne w jego życiu, mimo że ta druga mniej, ale wciąż!
I najgorsza jego życiowa porażka - Jace Hudson, z którym był może parę miesięcy i sam do tej pory zachodzi w głowę, co go skłoniło, aby się z nim związać. To definitywnie zamknięty rozdział i raczej nie będzie go dobrze wspominał; najchętniej to by tę część z głowy w ogóle wymazał!





psychika
TYP OSOBOWOŚCI:Ekstrawertyk.
ZABURZENIA:Fobia społeczna i arachnofobia.
PRIORYTETY: Miłość, rodzina i kariera.
GRUPY:Wenus (60%), Jowisz (25%), Uran (15%).


opis charakteru
Chłopak na pierwszy rzut oka wygląda na takiego, co jest pewny siebie pod każdym względem. I tak, to prawda, bo właśnie taki jest. Sprawia wrażenie tajemniczego, co powoduje, że większość ludzi jest zaciekawiona jego postacią i co poniektórzy bardzo chcieliby go poznać bliżej. Z reguły tak jest, że jeśli ktoś jest mega sekretny, to tym bardziej chce się o nim dowiedzieć znacznie więcej, bo zazwyczaj tacy okazują się być wspaniałymi ludźmi. Tylko po prostu trzeba zawrzeć z nim znajomość, aby się o tym przekonać. Wkurza go, gdy ktoś jest zbyt ciekawski i wtyka się tam gdzie nie powinien. Ogólnie jest bardzo żywiołową istotą, która lubi czystość i porządek, nie cierpi siedzieć ciągle w jednym miejscu. Ma tendencje do bycia trochę aroganckim i złośliwym, przez co czasem jego wypowiedzi są przesiąknięte sarkazmem i ironią. Ma dosyć specyficzne poczucie humoru, które wyprowadza innych z równowagi. Potrafi żartować nawet wtedy, gdy sytuacja jest niezwykle poważna. Jeśli ktoś obraża jego, czy innych z TR i jego bliskich, to potrafi wtedy pokazać "pazurki" i opierdolić taką osobę, nawet rzucić się na nią z łapami, a przekleństwa wtedy wylatują z jego ust jedno za drugim. Nie da sobie ogółem w kaszę dmuchać, no jest to facet z jajami, a nie jakaś dupa wołowa. Nienawidzi, gdy ktoś mu rozkazuje, ani cokolwiek narzuca. Tego normalnie nie zdzierży, w związku z czym robi to, na co ma tylko ochotę w danej chwili i koniec kropka. Jeżeli jednak z kimś uda mu się nawiązać kontakt i się z tą osobą zaprzyjaźni, to potrafi być naprawdę wygadany (właściwie to jak się nakręci, nie przestaje nawijać i czasem jest pod tym względem wręcz nie do zniesienia!), troskliwy, oddany, szczery do bólu, a nawet zabawny. Wtedy to jest taki pocieszny, wykazuje duże chęci do rozmowy, a nawet zdarza mu się wybuchać dosyć uroczym śmiechem. Jeżeli chodzi o kobiety to jest wobec nich uprzejmy, a wraz z tym szarmancki. Ogólnie ma pozytywne nastawienie do życia. Jeśli coś sobie postanowi, walczy o to do samego końca. Po prostu nigdy się nie poddaje i dąży do spełniania każdego ze swoich marzeń. Na takiego mężczyznę w tych czasach naprawdę ciężko jest natrafić, tym bardziej, że Blackhawk nie grzeszy urodą. Najczęściej napataczają się same dupki, myślące tylko o jednym, którym nie zależy tak naprawdę na drugiej osobie. A on wręcz przeciwnie. Nigdy nie wdaje się w żadne romanse, gdy zainteresuje się jakąś dziewczyną, a ona nim. Gdyby któraś odwzajemniła jego uczucia, byłby jej oddany do końca życia, a jego serce należałoby tylko i wyłącznie do niej. Kiedy się zakocha, to na zabój i nie widzi świata poza osobą, w której się tak mocno zauroczy. Z jednej strony to bardzo dobre, a z drugiej niezbyt. Po prostu przejechał się już na tym wiele razy. Niestety to właśnie kobiety, z którymi był w związku, okazały się być wrednymi sukami, które go tylko wykorzystywały i rzucały gdy już im się „znudził”. Ale tak to już niestety jest, gdy jest się uczuciową osóbką, bo tak, Angelo wbrew pozorom ma cholernie wrażliwe serce, ale stara się tego zbytnio po sobie nie okazywać.

Mocne i słabe strony?
Przede wszystkim siedzi we mnie artystyczna dusza. Jestem pozytywną kulką energii, nie potrafiącą usiedzieć w jednym miejscu, do tego cholernie pewny siebie. Gaduła ze mnie straszna. A jak sobie coś obiorę za cel, nigdy się nie poddaję, nie odpuszczam, co może zakrawać czasem o opór osła, ale tak już mam. Najsłabszą cechą jest u mnie naiwność, to zdecydowanie... Przejechałem się na wielu osobach i to mnie wiele nauczyło. Dlatego teraz jestem o wiele mniej ufny niż dawniej, i nie tak łatwo do mnie dotrzeć. Ale jak już się z kimś zaprzyjaźnię i do siebie dopuszczę... taka osoba na pewno tego nie pożałuje. Kiedy się zakocham, to na amen... Nienawidzę, kiedy ktoś mi rozkazuje, tudzież coś narzuca - tego po prostu nie jestem w stanie zdzierżyć. Z reguły należę do łagodnych osób, aczkolwiek jak mi ktoś naprawdę nadepnie na odcisk, pokazuję pazurki i potrafię komuś nieźle przywalić, choć staram się unikać takich sytuacji.
Co oznacza pojęcie szczęścia według ciebie?
Jest podążaniem za swoimi marzeniami, posiadaniem pasji i umiejętności, które z chęcią się rozwija. Od zawsze kochałem muzykę, śpiewanie i instrumenty... Jestem szczęśliwy będąc na scenie i widząc te wszystkie uśmiechnięte twarze, które doceniają to, co robię i reszta kumpli z mojego zespołu. Ponadto... miłość. Byłbym cholernie szczęśliwy, gdybym miał przy sobie swoją drugą połówkę, ale o to nie jest wcale łatwo. Aczkolwiek po to żyjemy, by pokonywać po drodze wszelkie przeszkody i dążyć do upragnionego szczęścia.
Jak sobie radzisz z nawiązywaniem nowych znajomości? Nie masz problemów w przebywaniu z innymi ludźmi?
Ze względu na fobię społeczną jest to dość utrudnione zadanie... Niemniej to nie tak, że w ogóle unikam ludzi. Po prostu dopuszczam do siebie tych, którym bardziej zaufam, i z którymi mam ochotę się zadawać. Ach no i oczywiście nie widzę problemu w bliższych kontaktach z fanami, bo doceniam każdego z nich. Jednak jeśli już się z kimś zaprzyjaźnię, jestem niezwykle wiernym, lojalnym, a także oddanym kumplem. Aczkolwiek ogółem nie lubię otaczać się zbyt wielką ilością ludzi, najlepiej czuję się w mniejszym gronie, ale za to prawdziwych przyjaciół.
Miewałeś jakieś koszmary? Jeśli tak, który z nich wywołał w tobie najsilniejsze emocje?
Rzadko je miewam, ale najgorszym chyba był taki z pająkami, które oblazły całe moje ciało, a ja nie mogłem się ich pozbyć; uciekałem przez cmentarz i nagle znalazłem się w trumnie z jeszcze większymi pająkami... Brr, to było dopiero okropne! A to wszystko przez arachnofobię. Także proszę, nigdy nie proś mnie, bym jakiegoś zabił... prędzej zwieję z tego konkretnego pomieszczenia, niż ci pomogę!
Jak duże znaczenie ma dla ciebie opinia innych? Myślisz, że wszyscy postrzegają cię takim jakim jesteś?
W zasadzie mam wywalone na to, co o mnie inni myślą. Jednak nie będę tolerował, gdy ktoś obrazi moich bliskich i kumpli z zespołu. Wtedy tacy delikwenci mają u mnie przerąbane i to po całości. A czy ludzie postrzegają mnie takim, jakim jestem... Wydaje mi się, że w dużej części na pewno, niemniej nikt nie może wiedzieć dosłownie wszystkiego o danym człowieku, bo tak się nie da.
Czy uważasz, że na przestrzeni lat zaszły w tobie jakieś zmiany?
Oj tak, każdy się z czasem rozwija i zmienia w jakimś stopniu, prawda? Zmądrzałem. Byłem trochę buntownikiem, ale teraz już mi to nieco przeszło, choć dalej uwielbiam się wygłupiać. Niektórzy widzą we mnie duże dziecko, ale w sumie... coś w tym jest, heh.



na pierwszy rzut oka
WZROST:193 cm.
POSTURA:Szczupły, ma lekko uwydatnione mięśnie; zawsze dba o sylwetkę.
KOLOR OCZU:Intensywnie niebieskie.
KOLOR WŁOSÓW:Czarne.
CECHY CHARAKTERYSTYCZNE:Tatuaże, kolczyki, często nosi makijaż, wysoki wzrost, przy mówieniu nadmiernie gestykuluje rękoma, a ponadto jego styl ubierania jest dość oryginalny - na pewno rzuca się w oczy.


opis wyglądu
Pierwszym, co może się rzucić w oczy, kiedy spojrzy się na Angelo, są zdecydowanie różne tatuaże, widniejące w wielu miejscach na jego skórze; posiada ich całkiem sporą kolekcję. Już dawno przestał je liczyć, ot praktycznie całe jego ciało jest nimi ozdobione. Tak, to jego taka mała obsesja. Ano i każdy z nich ma dla niego jakieś większe, głębsze znaczenie. Kilka z nich odnosi się do jego ostatniej dziewczyny, którą kochał, ale był zmuszony z nią zerwać. Niemniej do tej pory nosi te tatuaże, bo może nie potrafi się do tego przyznać, ale wciąż gości w jego sercu... Poprzednich dziewczyn imiona tuszował innymi wzorami, ale nie tej konkretnej.
Oprócz tego cały czas nosi kolczyk w nosie, czasem też w uszach; kiedyś miał również na dolnej wardze, aczkolwiek od dłuższego czasu go już nie zakłada. Tak jakoś. <br>
Dba o swoje ciało i może się pochwalić tak zwanym "kaloryferem", choć nie jakimś mocno uwydatnionym, ale zawsze! Ot, nie jest ani przepakowany, ani też nie wychudzony; jest po prostu bardzo szczupły, co też widać po jego długich, dość patyczkowatych nogach. Niektórzy uważają, że on za mało je i powinien więcej w siebie wciskać różnych rzeczy i przytyć, ale taką ma przemianę materii, do tego notorycznie coś ćwiczy, głównie jogę. Ponadto kilka dni w tygodniu uprawia jogging, czasem bywa na basenie. Nie mógłby dopuścić, by się spaść, bo on przecież musi być zawsze piękny, młody i dobrze wyglądający!
To co jeszcze go wyróżnia spośród tłumu, to fakt, iż stosunkowo często się mocno maluje, stylizując siebie na takiego bardziej mrocznego. I nie, nie jest Emo, to że facet nakłada na twarz makijaż nie musi oznaczać od razu, że takowym jest o. Z fryzurami także eksperymentuje, bo jak ma jakąś za długo, szybko mu się nudzi.
Zazwyczaj ma na sobie czarne ciuchy; praktycznie nigdy nie rozstaje się ze swoimi czarnymi, skórzanymi rękawiczkami bez palców. Generalnie jego styl ubierania jest od czapy, spontaniczny, zawsze ma coś innego na sobie, ale każdy jego strój jest wyzywający, rzucający się w oczy. Nikt się nie ubiera tak jak on. Dla wielu to jest istna masakra i żałosne, ale on się tym w ogóle nie przejmuje.
Do tego dochodzą jeszcze te jego cudowne, hipnotyzujące ślepia, które są niezwykle intensywne i zdecydowanie idzie w nich zatonąć. Któż by nie zmiękł, widząc ten błękit, niczym jakiś ocean?



ciekawostki
🎸 Kocha zwierzątka, nienawidzi, kiedy ktoś się nad nimi znęca, bo przecież one nikomu niczym nie zawiniły, często są bardziej kochane, niż człowiek. Dlatego Angelo nie rozumie, czemu ludzie chcą w ogóle robić im jakąś krzywdę. Ogółem chłopak bardzo chętnie udziela się w wolontariacie w jakichś schroniskach, a nawet wpłaca pieniądze na cele z nimi związane. Sam jest w posiadaniu dwóch czworonogów, które kocha najbardziej na świecie. Mianowicie czarno-białego kota Crowa, który towarzyszy mu od przeszło sześciu lat i ślepy szczeniaczek Daredevil, którego przygarnął właśnie ze schroniska tuż przed przyjazdem do Yellowlair Oats.
🎸 Jak się już zakocha, to na zabój.
🎸 Uwielbia Batmana od dzieciaka - komiksy, filmy, seriale, no wszystko, co jest związane z Batmanem!
🎸 Nie wolno dotykać jego włosów, dostaje wtedy furii! Taki tam jego czuły punkt.
🎸 Wszędzie go pełno, nie potrafi usiedzieć w jednym miejscu, bo to istny wulkan energii.
🎸  Zwykle to on patrzy na innych z góry - te sto dziewięćdziesiąt trzy centymetry wzrostu swoje robią!
🎸 Kocha muzykę i wszystko to, co z nią związane; to po tatuażach jego druga obsesja. Sam gra na gitarze i śpiewa rockowe kawałki. Stworzył zespół, który zwie się „The Relentless”. Często tworzy własne utwory, które rzecz jasna przekazuje światu, podczas swoich występów publicznych w trasie koncertowej. Interesował się muzyką od dziecka i do tej pory się to nie zmieniło. Potrafi też grać na pianinie!
🎸 Jest cholernie tolerancyjny i nie rozumie ludzi, którzy dyskryminują poglądy innych i ich orientację. Sam jest biseksualny.
🎸 Okropny z niego śpioch, w życiu ci rano nie wstanie.
🎸 Nienawidzi być olewanym przez innych ludzi, a co gorsza uznawanym przez nich za dziwaka - totalnie go to denerwuje.
🎸 Jak jest mu źle, zaczyna ostro imprezować i łazić po klubach. Przez co, troszkę uzależnił się od alkoholu.
🎸 Innym jego nałogiem są papierosy. Nie zobaczysz go bez peta w ustach. Zmienia bardzo często zapalniczki, bowiem codziennie ich używa, szybko się psują, więc musi kupować nowe co kilka dni.
🎸 Bez kubka kawy to on się nie ruszy. Kawa to jego drugie tuż po fajkach spore uzależnienie.
🎸 Na scenie dawniej występował jako Andy Six, to był jego pseudonim artystyczny; natomiast pseudonim Andy Black użył do swojego oddzielnego projektu i obecnie nagrał jedną piosenkę They Don't Need To Understand, do której także nagrany został teledysk. Tworzy w międzyczasie swoją solową płytę.
🎸 Ma fobię społeczną. Wbrew pozorom źle czuje się wśród tłumów ludzi - tutaj w klubach i choć nie daje po sobie nic pokazać, bowiem potrafi idealnie to zamaskować ze względu na to, iż ma też zadatki na świetnego aktora i udawanie wychodzi mu niemal perfekcyjnie. Na pewno na tyle, by nikt się nie zorientował, co tak naprawdę czuje. W takich sytuacjach w istocie wewnętrznie go aż wykręca i dlatego zazwyczaj chodzi do klubów z paczką znajomych, głównie kumpli z zespołu. Wówczas czuje się o wiele raźniej. O tym właśnie śpiewa w kawałku do swojej solowej płyty "We Don't Have To Dance". Ale to też nie tak, że w ogóle nie potrafi być towarzyski i totalnie odseparowuje się od innych ludzi. Po prostu, jeśli nie ma ochoty się z kimś zadawać, to tego nie robi i tyle.
🎸 Cierpi również na głęboką arachnofobię, gdyż panicznie boi się pająków.
🎸 Ten chłopak to okaz zdrowia, nigdy na nic poważniejszego nie chorował. Może z raz czy dwa miał udar słoneczny i parę razy problemy z zapaleniem gardła. A tak to nic więcej. Kiedyś na jednym z koncertów źle wymierzył odległość i spadł z dość dużej wysokości, łamiąc sobie przy tym kilka żeber. Parę razy też rozciął sobie brew, ale taka trochę z niego bywa niezdara i nawet walnie się o drzwi, mimo że stara się je wyminąć, ale on i tak się rąbnie!
🎸 Może to głupie, ale jest uczulony na marihuanę. Nie może jej jarać, bo wtedy robi mu się niedobrze i wymiotuje.
🎸 Często żuje gumy, nawet zdarza mu się podczas występów!

This congregation of confrontation, surroundings don't define you, upon the fire, it's burning higher, only actions can speak the truth.
Angelo Blackhawk
Odpowiedz
#2 (22.02.2018, 17:44 )

karta zaakceptowana
witamy na forum
James Moore
Odpowiedz





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości