witaj w Yellowlair Oats
rejestracja  logowanie
yellowlair oats
north east england




#1 studio Yijoona

#1 (15.03.2018, 11:10 )
25
muzyk
174
nołp

[Obrazek: C1hy0AaUcAECBrb.jpg]
Odpowiedz
#2 (15.03.2018, 11:35 )
25
muzyk
174
nołp

#1 | outfit

Ledwie wyzdrowiałem. Ostatnie dwa tygodnie spędziłem chorując. Taka chujowa pora roku, raz zimno raz ciepło, aż człowiek się zastanawia czy nie zacząć chodzić w puchowej kurtce i krótkich spodenkach,może by się wyrównało?
Jako facet cierpiałem katusze, ale jak zamknąłem się w studio to nie było mnie nawet widać, tylko mama się darła, że mam leżeć, a nie pracować. Jednak jako, że ja jestem cwańszy to wziąłem o prostu kołdrę z łóżka i mogłem pracować dalej. Wtedy mama dała mi spokój. Jednak dzisiaj było już milion razy lepiej na szczęście, więc już ubrany, ogarnięty i nie kaszlący mogłem się zabrać za robotę. Chciałem nagrać ten kawałek w końcu. Dosyć długo siedziałem sam, aż do mojego studia wpadła mama.
-Yijoon, otwórz drzwi od tego studia i sprawdź czy do Melody przyszła faktycznie przyjaciółka, bo przecież ojciec nerwicy dostanie- powiedziała. Moja siostra miała na drugie Melody i nie wiem czemu wolała to imię od swojego. No mało ważne. Miałem sprawdzić najpierw czy moja siostra serio przyprowadzi koleżankę, a potem mogę znów się zamknąć w studio i zapomnieć o tym, że jest coś innego.
-Dobrze mamo- powiedziałem. Rodzice wyszli, moja siostra jeszcze nie przyszła, więc stanąłem przed mikrofonem zapominając o otwartych drzwiach i bez wahania zacząłem rapować, w moim rodzimym języku, bo ten upodobałem sobie najbardziej. Byłem bardzo mocno związany z Koreą, nic się nie zmieniło...
Odpowiedz
#3 (15.03.2018, 11:58 )

#1 / look

Dzisiejszy dzień należał do wyjątkowo nudnych. Totalnie nie wiedziałam, co mam ze sobą począć – dawno się tak nie nudziłam. Zdążyłam już wysprzątać dokładnie większość mieszkania, nadrobić kilka odcinków ulubionego serialu i... I dupa. Na szczęście, z pomocą przyszła moja ukochana przyjaciółka, która zaprosiła mnie do siebie na winko i ploteczki. Nie mogłam odmówić, zwłaszcza że ostatnio zaniedbałam troszeczkę moje życie towarzyskie na rzecz pracy, a raczej dodatkowych zajęć, bo moja praca polegała na pisywaniu artykułów dla serwisów internetowych – zawsze coś, dopóki nie znajdę sobie czegoś bardziej konkretnego. Ponadto, nie tak długo po założeniu kanału na YouTube odkryłam, że to rzeczywiście niezła frajda i wciągnęłam się w to kompletnie!
Dziś jednak koniec z zamykaniem się w domu, skoro miałam się spotkać z przyjaciółką! Melody wspominała, że jej rodzice gdzieś wychodzą, więc będziemy we dwie plus jej młodszy brat. Jak zwykle zdążyła mnie poinstruować, że mam nie zwracać na niego uwagi. Zupełnie tego nie rozumiałam, bo prawdę powiedziawszy, to Yijoon'a znałam stosunkowo słabo, ale nie wydawał mi się osobą, którą powinnam omijać szerokim łukiem. Wręcz przeciwnie. Trudno czasem za tą moją Melody nadążyć, serio.
Pozbierałam się jakoś do porządku. Nie chciało mi się stroić, więc wybrałam luźny zestaw, poza tym miałyśmy siedzieć u przyjaciółki w domu. Najwyżej jak znów wpadną jej do głowy jakieś balety, polecę się przebrać. Jakoś po czterdziestu minutach wyszłam z mieszkania, zamykając je uważnie i wpakowałam tyłek do samochodu. Dopadł mnie leń i nawet jeżeli do celu miałam może z kilometr, wolałam się przejechać! W końcu dotarłam na miejsce. Weszłam oczywiście jak do siebie, witając się z przyjaciółką. Wędrując przez dom, zwróciłam uwagę na uchylone drzwi do jakiegoś pokoju, a stamtąd dobiegała muzyka. Chyba nietrudno jest się domyslić, że od razu tam poleciałam zaciekawiona.
Odpowiedz
#4 (15.03.2018, 19:02 )
25
muzyk
174
nołp

Choroba ogólnie to zło, zwłaszcza kiedy jest się mną, bo ja nie umiałem usiedzieć w miejscu, więc logicznym było, że siedzenie w łóżku w moim wypadku kompletnie odpada. Jeszcze Melody mnie męczyła, że miałem jej pomóc z jakimś projektem na muzykę, ale co ja jej poradzę, że chory byłem? Miałem czasem ochotę ją zdzielić przez ten durny łeb. Po za tym miałem też pracę, bo to moja pasja nią była, więc dla mnie były inne priorytety niż jej głupia prezentacja, którą miałem zrobić ja. Nawet mama przyznała mi rację i po drodze oberwałem, że się zgadzam robić za siostrę zadania domowe z muzyki.
Kiedy wchodziłem w interakcję z muzyką właściwie jakby mnie nie było. Zajmowałem się sobą. Jednak mama kazała mi przypilnować siostry. Ostatnio powiedziała, że koleżanka wpadnie na noc, a ja przychodzę do domu od znajomych, a po domu mi paraduje jakiś koleś, którego nie znam. Dobra, Melody ma dwadzieścia osiem lat, ale nadal mieszkała z rodzicami bo studiowała, więc zaraz zadzwoniłem do rodziców. Ojciec myślałem, że ją zabije za ten numer. Dlatego dzisiaj miałem jej pilnować, żeby nie odjebała znów tego samego numeru.
Jednak ja zająłem się muzyką. Skoro naprawiłem głos, no dobra nadal trochę chrypiałem, ale ja normalnie też troszkę chrypiałem więc nie było źle. Ponadto już był czas dokończyć to, a nie. Wciągnąłem się, więc nawet nie zauważyłem, że ktoś wszedł do studia. Zwykle kiedy rapowałem miałem totalnie wywalone, ale rodzice rozumieli, że pracuję i robię coś co kocham. Dopiero po dłuższej chwili ogarnąłem, że nie jestem sam. Zdjąłem z uszu słuchawki i zaśmiałem się widząc Maddie. Przyjaciółkę mojej siostry.
-Hej Maddie, a moja mama się obawiała, że Melody znów przyprowadzi jakiegoś kolesia- powiedziałem ze śmiechem. Nie mieliśmy ze sobą jakiś bliższych kontaktów. Dziewczyna była kumpelą mojej siostry, ładną kumpelą tak w nawiasie.
-Długo tu stoisz?- zapytałem śmiało i uniosłem brew, opierając się o własne biurko...
Odpowiedz
#5 (16.03.2018, 10:34 )

Dla faceta choroba to jak znalezienie się na łożu śmierci... W sumie, ja też nie potrafiłam zbyt długo usiedzieć w jednym miejscu. Czasem wychodziło ze mnie zwierzę kanapowe, jak z każdego, ale w większej mierze wolałam pracować albo robić cokolwiek, żeby tylko nie siedzieć jak głupek. Dzisiaj pewnie będziemy siedzieć i plotkować z Melody, ale w towarzystwie zawsze raźniej, prawda? Cieszyłam się, że mogłam wreszcie wystawić nos poza cztery kąty mojego mieszkania, i tak nie miałam nic ciekawego do roboty.
Wiedziałam, że Yijoon tworzy muzykę i miałam nadzieję kiedyś posłuchać. Melody wspominała jedynie, że to nic godnego uwagi. Ech, nie ma to jak wiara we własne rodzeństwo! Nie uwierzyłam jej, chciałam sama zaznajomić się z twórczością młodszego braciszka mojej przyjaciółki i nie sądziłam, że uda mi się to tak prędko. Bywałam może u nich dosyć często, ale jakoś nie było okazji, zresztą głupio mi było tak wpaść do jego studia...Co właśnie w sumie zrobiłam, ale ćśśś. Po prostu nie mogłam się powstrzymać!
- Nie, na szczęście to tylko ja – odpowiedziałam z uśmiechem. Słyszałam o tej akcji z facetem, Melody mi o tym wspominała, zresztą teoretycznie to ja miałam być tą „przyjaciółką”, która przyjdzie do niej na noc. Moja przyjaciółka ma czasami idiotyczne pomysły na starość, nie ma co – tylko chwilkę...Usłyszałam muzykę i postanowiłam zajrzeć, mam nadzieję że się nie gniewasz? - dodałam od razu, zerkając na chłopaka. Nie chciałam mu przeszkadzać, po prostu byłam bardzo ciekawa!
Odpowiedz
#6 (25.03.2018, 03:11 )
25
muzyk
174
nołp

Tak, ja właśnie tak się czułem, jakbym miał umrzeć. Po prostu. Ja mogłem siedzieć tylko i wyłącznie w swoim studiu. Po za tym wszędzie było mnie pełno. Jednak najpierw miałem misję do spełnienia. Czyli przypilnowanie czy moja siostra nie sprowadziła jakiegoś kolegi do ruchania, ewentualnie, żeby się zabezpieczali, bo moi rodzice nie chcą być dziadkami. O mnie się nie martwili, bo jakoś się nie kwapiłem do związków, bo muzyka. Pewnie rodzice już dawno mnie skreślili z listy ewentualnych twórców potomstwa. W sumie sam się już dawno skreśliłem.
Moja siostra zawsze mówiła, że to jakieś gówno i nie umiem. Zwłaszcza, że nie wyglądam jak typowy raper. Czy posiadanie dziar na łapach (i nie tylko) określa jak dobrym raperem jesteś? No i na dodatek robię to po koreańsku więc moja zanglizowania siostra tego nie ogarnia. Zwykle się zamykałem w studiu. Dzisiaj nie mogę, bo mama kazała mi przypilnować Melody. Dlatego było słychać, że coś robię.
-Amen, widziałem jej faceta nago jak wróciłem wcześnie, więc noo- powiedziałem zprzerażeniem w oczach, bo potem pół dnia płukałem oczy. Jednak teraz złapałem telefon pisząc mamie sms, że Maddie przyszła do Melody.
-Nie, pewnie, że nie. Bardziej się obawiam, że rapowanie po koreańsku Cię nie interesuje- powiedziałem ze śmiechem, przeczesując czarne włosy. Przywykłem do braku zainteresowania. Przecież jak nie po angielsku to było chujowe!
Odpowiedz
#7 (08.04.2018, 21:44 )

Z pewnością nie byłam kolegą Mel, nie miałam zamiaru jej przelecieć ani nic z tych rzeczy. O to mógł być spokojny. Zabawne było to, że młodszy brat pilnował swojej siostry, ale faktem jest, że Melody to bardzo szalona osóbka, której czasem trzeba przemówić do rozsądku.
Co z tego że chłopak nie prezentował się jak typowy raper? To pod żadnym pozorem nie było wyznacznikiem umiejętności. Wizerunek osobiście uważałam za pewien dodatek, a jeżeli muzyka jest dobra, to obroni się sama - bez szałowej stylówki czy kolejnego skandalu na okładkach brukowców. Ponadto fakt, że Yijoon tworzył po koreańsku był dla mnie intrygujący, bo w swoim życiu miałam niewielką styczność z językami azjatyckimi ogółem. A chciałam się sama przekonać o tym, jak brzmi to w wykonaniu młodszego brata Mel, zamiast słuchać jej psioczenia.
- Dzisiaj będzie bardzo grzecznie, więc nie ma powodów do obaw. Przypilnuję twojej siostrzyczki - zapewniłam chłopaka z promiennym uśmiechem. Sama lubiłam czasami zaszaleć, jednak moje szaleństwo a pomysły mojej przyjaciółki to niebo a ziemia - dlaczego tak uważasz? - zapytałam zaciekawiona. Jeżeli moja przyjaciółka nagadała coś swojemu bratu to chyba skopię jej ten głupi tyłek - szczerze? Do tej pory praktycznie w ogóle nie miałam styczności z tą muzyką, ale chętnie posłucham jeszcze - oświadczyłam radośnie. Może będę miała nowy, interesujący temat do opisania na moim blogu?
Odpowiedz
#8 (21.04.2018, 18:37 )
25
muzyk
174
nołp

Melody była kompletną odwrotnością mnie. Ja raczej byłem człowiekiem stonowanym i wiedzącym czego chce od życia, a moja siostra mimo, że trzy lata starsza... czasem zachowywała się jak gówniara. Po za tym ja byłem facetem, ona dziewczyną mi nikt dziecka nie zrobi. Z nią już gorzej.
Nie wyglądałem. Nie raz słyszałem, że jestem za uroczy, aby się tym zajmować. No cóż... taki urok jak jesteś Azjatą, a za dwadzieścia lat będę wyglądał tak samo jak teraz, więc no. Po za ty tworzyłem w języku moich przodków. Byłem bardzo przywiązany do kraju mojego pochodzenia, po za tym jakoś tak bardzo sobie umiłowałem ten język, w nim miałem więcej do powiedzenia niż po angielsku jak mam być szczery.
-Wiem, nasza mama bardzo Cię lubi- powiedziałem ze śmiechem. Sam lubiłem zaszaleć nie powiem, że nie, ale Melody przechodziła chyba kryzys dorastania szczerze mówiąc. Tak, mając dwadzieścia osiem lat co sprawiało iż było to jeszcze dziwniejsze.
-Nie będę Ci cytował, że to gówno i tak dalej... Melody jedyne rapsy jakie toleruje to te serwowane przez typowego murzyna z łańcuchem na klacie- powiedziałem ze śmiechem. Mnie osobiście to bawiło, a ja oddawałem w tą muzykę całego siebie. Najważniejsze, że ja wiedziałem co robię.
-W takim razie zapraszam Cię do mojego królestwa i pokażę Ci co robię i dokończę kawałek- powiedziałem, odsuwając dziewczynie krzesełko, żeby sobie usiadła wygodnie, a ja się zajmę robotą, jak zawsze. Nie krępowało mnie występowanie przed ludźmi, a skoro Maddie chciała? To czemu nie?
Odpowiedz
#9 (29.04.2018, 12:16 )

Mel miała dość specyficzne podejście do życia, przez co często bywało tak, że to ja musiałam być głosem jej rozsądku. Inaczej już dawno wpadłaby w jakieś szambo, albo zaciążyła z facetem, którego nawet zbyt dobrze nie zna. Nie neguję imprezowania, sama często ulegam namowom przyjaciółek i razem włóczymy się po klubach, jednak trzeba to robić z głową. W naszym wieku nie wypada już zachowywać się jak nastolatka, która zerwała się rodzicom ze smyczy i poczuła wolność.
Mogłam się tylko domyślać, jak ważne były dla Yijoona jego korzenie. Było to słychać w muzyce, jaką tworzył. Bardzo mnie to urzekło. Jak już wspomniałam, nie musiał wcale wyglądać jak stereotypowy raper, żeby robić taką właśnie muzykę. Ludzie przywiązują zbyt dużą uwagę do szczegółów, zamiast skupić się na tym, co jest najważniejsze!
- Bardzo mi miło - stwierdziłam wesoło. Cóż, widocznie nawet będąc przed trzydziestką można doświadczyć kryzysu dorastania. I to dopadło moją przyjaciółkę! - nie musisz. To jej opinia, z którą osobiście się nie zgadzam - dodałam z szerokim uśmiechem.
Na jego dalsze słowa pokiwałam tylko głową i rozsiadłam się na krzesełku, które mi podsunął. Jeszcze przez krótką chwilę rozejrzałam się po pomieszczeniu, po czym mój wzrok znów utkwił na chłopaku.
- Dziękuję - rzuciłam krótko, zakładając nogę na nogę i rozmyślając nad czymś bardzo usilnie, aż w końcu palnęłam - a nauczysz mnie czegoś po koreańsku? - zapytałam niepewnie, bo wiem jak to będzie brzmiało w moim wykonaniu, jednak mimo wszystko, uwielbiałam próbować nowych rzeczy i nie bałam się wyzwań.
Odpowiedz





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości