witaj w Yellowlair Oats
rejestracja  logowanie
yellowlair oats
north east england




Ragnar B. B. Jarventaus

#1 (22.06.2018, 23:18 )

Ragnar Bolvark Björn Jarventaus




informacje podstawowe
DATA URODZENIA:14.02.1988
MIEJSCE URODZENIA:Finlandia, Helsinki
ZAWÓD:pisarz i tłumacz
STAN CYWILNY:kawaler
ORIENTACJA:demiseksualna


informacje dodatkowe
WYKSZTAŁCENIE:wyższe - trzyletnie studia licencjackie na Uniwersytecie Helsińskim, program w zakresie języków i literatury (język rosyjski i język angielski)
STATUS FINANSOWY:średniozamożny
JĘZYKI:fiński (ojczysty); szwedzki, angielski, rosyjski, estoński (biegle); chorwacki (komunikatywnie)
DZIELNICA:Kindly Angles
ZWIERZĘTA:Sigyn (7 lat, w typie norweskiego leśnego)
PROBLEMY ZDROWOTNE:fizycznie zdrowy, psychicznie niezbyt




przeszłość
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Przeszłość jest tematem, którego Ragnar nigdy nie porusza w rozmowach z innymi. Nawet w towarzystwie bliskich mu osób. Jest rzeczą dla niego drażliwą i zbyt trudną, by przy przysłowiowej kawie wygłosić całą litanię zwierzeń i zażaleń w związku z nią. Każde pytanie związane ze swoją historią sprytnie wymija, ignoruje lub daje jasno do zrozumienia, że nie ma ochoty dzielić się przeżyciami. Raz próbował, może nie cały swój życiorys, ale zaczął od najbardziej niewygodnego dla niego wspomnienia i po reakcji ze strony rozmówcy (jego pierwszej dziewczyny), której nie spodziewał się, odpuścił zupełnie. Żyje w przekonaniu, że nie zostanie zrozumiany przez osoby trzecie, przekonuje że znajomość jego przeszłości nie jest nikomu potrzebna i okłamuje, że jest zwyczajnie w świecie nudna. Prawda jest zupełnie inna. Ciężko uwierzyć, ale boi się. Naprawdę obawia się opowiadać o swoich wspomnieniach. Wylewny jest tylko w pamiętnikach. A że strzeże ich niczym skarb, dojście do jego przeżyć nadal pozostaje rzeczą trudną, choć nie niemożliwą do zrealizowania.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Ensimmäinen luku

Czternastego lutego państwo Jarventaus zamiast świętować dzień zakochanych na romantycznej randce w drogiej restauracji, przyszło im przeżyć nerwowe chwile w szpitalu, gdyż ciężarna małżonka zaczęła rodzić. Doszło do sytuacji, która spowodowała, że ich drugi syn przyszedł na świat przez cesarskie cięcie a nie siłami natury. Lecz obyło się wszystko bez większych komplikacji, późnym wieczorem rodzice mogli ujrzeć po raz pierwszy swoje dziecko - Ragnara Bolvarka Björna. Kontynuowali swój mały rytuał dotyczący imion. Tak jak w przypadku pierwszego dziecka również i przy nim nie szczędzili w doborze imion. Trzech. Pierwsze zaczynające się koniecznie na literę R (Pani Jarventaus uwielbiała imiona na tę literę), drugie dowolne, a trzecie Bjorn - po dziadku ze strony ojca. 
Gdy osiągnął cztery lata, na świat przyszedł jego młodszy brat - Rollo. Z czasem między chłopcami narodziła się naprawdę silna więź. Spędzali ze sobą mnóstwo czasu na zabawach i rozrabianiu, za które karceni byli głównie przez najstarszego brata - Rognvalda. Ragnar dla młodszego brata stanowił wzór do naśladowania, ten liczył się z jego zdaniem i wiele czynności wykonywał w ten sam sposób co on. Ich więź najlepiej obrazuje sytuacja w wesołymi miasteczku, do którego wybrali się całą rodziną. Ragnar, mający wówczas dziesięć lat, momentalnie zareagował, widząc młodszego brata atakowanego przez grupkę nastolatków. Późniejsza interwencja rodziców braci zadziałała, wszystko skończyło się szczęśliwie. Mieli z tego wypadu sporo zdjęć, jednak do dziś zdołało się zachować tylko jedno - zdjęcie wszystkich trzech braci, uśmiechniętych i przede wszystkim szczęśliwych.  
Mając dwanaście lat przeżył swoją pierwszą żałobę. Śmierć dziadka, osoby którą chętnie odwiedzał i chętnie słuchał. Choć w  jego przypadku pozbierał się całkiem szybko. Dzięki mamie, która podsunęła mu pomysł na poradzenie sobie z tym. Właśnie wtedy w rękach trzymał swój pierwszy pamiętnik w życiu, gdzie pierwsza strona została wypisana jego uczuciami, jakie towarzyszyły mu, gdy dowiedział się o śmierci dziadka. Przeżył swego rodzaju ulgę, choć jego zapiski wówczas były dziecinne, krótkie  a zdania budowane w sposób prosty. Od tego czasu skrupulatnie zapisuje wyróżniające się wspomnienia (choć z wcześniejszych lat życia wyjątkowo opisał wszystko co działo się w wesołym miasteczku, najlepiej jak w tym wieku potrafił). 


Toinen luku

Nikt by nie pomyślał, że spokój porządnej, fińskiej rodziny zostanie kiedykolwiek zburzony. O tragedii, która zmieni wszystko o sto osiemdziesiąt stopni. Wszystko działo się naprawdę szybko. Pamiętał, że opuścił budynek ostatni, bo nie chciał opuścić matki, która nie mogła się wydostać. Była uwięziona, choć starała się być spokojna, widać było w jej oczach strach. Poczuła lekką ulgę, widząc swojego męża, który ruszył na pomoc. Długo przekonywali syna, żeby uciekał, że zaraz dołączą. Do niego, do reszty jego braci. Kłamstwo. Mama i tata okłamali go. Umarli. W krzykach z bólu, który mroził krew w żyłach i którego prędko nie będzie dało się zapomnieć. Dołączył do braci w obserwacji płonącego budynku, ten przyciągnął uwagę okolicznych sąsiadów. Działali szybko, straż przyjechała niezwykle prędko. Ragnar nie potrafił oderwać oczu od płomieni, nie potrafił nawet się ruszyć. Nie płakał, jak starszy i młodszy brat. Był zbyt wstrząśnięty. A gdy raczył zwrócić uwagę na tego drugiego, poczuł wobec niego czysty gniew. Pamiętał doskonale. On bawił się w cholernym kominku. On musiał być nieostrożny i spowodować pożar. Gdyby trzymał ręce przy sobie, nic by się nie stało. Jego poparzone ręce, które nietrudno było dostrzec, dowodziły winę Rollo. Rodzice nadal byliby, ojciec może uczyłby go kolejnych utworów na gitarze, a mama dalej gotowałaby pyszne obiady. 
Kolejne miesiące były ciężkie. Pogrzeb rodziców wydawał się mniej problemowy od tego co czekało na nich w przyszłości.  Zostali z niczym, niewiele udało się odzyskać z pozostałości po pożarze (choć dla Ragnara najistotniejsze było, że pamiętniki zachowały się w stanie nienaruszonym). Gdyby nie pomoc dalszej rodziny, najprawdopodobniej chłopcy zostaliby podzieleni. Rognvald wziął na swoje barki opiekę nad młodszymi braćmi. Był pełnoletni, mógł tego dokonać, ale mimo wszystko dziękował każdemu za okazaną pomoc. Przeprowadzili się do babci, tym samym będąc zmuszonym na opuszczenie rodzinnych Helsinek na rzecz Nokii - miasta, znajdującego się w okolicy Tampere. Nowy rozdział w życiu, którego tak naprawdę nigdy nie mieli w planach.


Kolmas luku

Cała tragedia wyraźnie odbiła się na Ragnarze. Jego zachowanie diametralnie się zmieniło. Przestał być gadatliwy, stał się cichy i wydawał się nieobecny. Jeśli przebywał w domu, czas spędzał tylko i wyłącznie w swoim pokoju. Młodszego brata odtrącał od siebie, był wobec niego oschły, choć ten wyraźnie potrzebował jego troski, wsparcia. Nowej szkoły nienawidził, kiedy tylko mógł, udawał się na wagary, nie potrafił się zaaklimatyzować w klasie. Czuł się obcy, a nieprzyjazne spojrzenia kolegów tylko to potęgowały. Po zajęciach nie raz usłyszał w swoją stronę wyzwiska. Ignorował je, nie odpowiadał, dając tym samym zgodę na takie traktowanie. Nie walczył o siebie, nie miał na to siły. Wolał uciec od problemów.  Nie próbował nawet powiadomić nauczycieli, że dochodzi do takich sytuacji. Zaliczył również kilka wizyt u psychologa, na których nic nie powiedział, żadnego słowa, nieważne jak lekarz specjalista się starał. A brat odpuścił, uznając że może potrzebuje czasu na pogodzenie się z sytuacją, jaka ich mimo wszystko spotkała. Tłumaczył sobie, że nie każdy potrafi od razu po tragedii o niej mówić, że potrzebuje czasu by oswoić się z faktem, że rodziców już nigdy nie zobaczy na oczy.
W kwestii nauki starszy brat Ragnara pozostawał mimo wszystko nieugięty, a w niej czternastoletni Fin mocno się opuścił. Babcia zaproponowała swoją zdecydowanie młodszą od siebie znajomą, byłą nauczycielkę, która po znajomości byłaby skłonna do udzielenia pomocy w nauce i nadrobieniu zaległości. Tak też było, przychodził do niej do domu. Brat tego mocno pilnował. Z początku nie robiła nic podejrzliwego, gdy tylko zostawali sam na sam ze stertą książek. Potem dochodziło do sytuacji, które nigdy nie powinny mieć miejsca. Może z początku nie rozumiał, że jest to nieodpowiednie zachowanie z jej strony, lecz gdy ta wykonywała kolejne kroki na przód, jego myślenie zmieniło się. Ale nie przyznał się przed rodziną, że dzieje się coś nie tak. Wstydził się, a sama kobieta nie pozwalała mu na to, tłumaczyła i powtarzała, że ma to pozostać “ich małą tajemnicą”. A potrafiła tak nagadać, by przyblokować psychicznie, uniemożliwiając poinformowania, że jednak dzieje się coś nie tak, że potrzebuje pomocy by się z tego wydostać. Godził się na to, choć naprawdę tego nie chciał. Pozwalał na dotykanie swojego ciała tam gdzie nigdy nie powinna i na inne czynności, podchodzące pod wykorzystanie seksualne.  Aż zaszło wszystko za daleko i dokonała na nim najgorszą z możliwych rzeczy. Miał wtedy ochotę nie istnieć, choć dopiero wtedy odnalazł w sobie chęci na znalezienie sposobu zakończenia tych cierpień. Zabójstwo nie wyszło, choć porażka nie powinna dziwić, był tylko dzieckiem, które było chude i przez przeżycia niewiele jadło, tracąc na tym poziom swojej siły. Zapłacił za próbę sowicie, więc wybrał trudniejszą ścieżkę wyrwania się z piekła.  W niej widział światełko do nieba. Nauka, na którą poświęcał sporo czasu, byleby pokazać babci i bratu, że owa kobieta, która okazała się jego oprawczynią, nie jest mu do niczego potrzebna. Tak też się później stało, Co prawda łatwiej byłoby się przyznać do krzywd wykonywanych na nim, ale nie potrafił. Przecież nikt w to nie uwierzy, takie miał zdanie. Błędne, ale jednak. 
Czas leciał dalej, nauczył się żyć z przykrościami jakie go spotkały. Zachowania nie zmienił w stosunku do rodziny. Trzymał ich na dystansie, w domu bywał rzadko, a jeśli już bywał, tradycyjnie zamykał się w swoim pokoju. Choć pilnował się w nauce, nawet zapisał się na dodatkowe lekcje z języka rosyjskiego. Skoro stosunkowo łatwo przychodziła mu nauka obcych języków, dlaczego miałby ze swoich predyspozycji nie skorzystać? Można powiedzieć, że był to jeden z tych w miarę lepszych okresów. Poznał nawet koleżankę z innej klasy, z którą w późniejszym czasie stanowił parę. Może nie idealną, niedojrzałą, ale czego wymagać od młodych gówniarzy, którzy za dużego doświadczenia w tym nie mają. Miał wówczas szesnaście lat, w swojej dziewczynie był zakochany na zabó i przekonany, że to ta jedyna. Wiele się od niej uczył w kwestii bycia w związku, a fakt, że był nie za bardzo doświadczony, sprawiał że w jej oczach wychodził na całkiem uroczego chłopaka. Mimo wszystko całość przekreśliła próba zbliżenia. Nie bała się, zwłaszcza że z poprzednim zdążyła się nie raz przespać. Podobała jej się dominacja, tylko ta dominacja Ragnara przeraziła. Wówczas na nowo otwarły się ledwo zagojone rany po przykrych przeżyciach. Pierwszy raz odważył się powiedzieć co go spotkało. Zaufał. A zaufanie zostało podważone. Czuł się jak śmieć, śmiała się, bo nie uwierzyła, uznała za głupią bajeczkę prawiczka. Momentalnie związek został zakończony, a Ragnar już nigdy więcej nie żalił się z poważnych problemów, które kiedykolwiek nim targały. Próbował w niedalekiej przyszłości co prawda z kolejną dziewczyną, ale związek nie trwał nawet miesiąc. Był fikcją, choć Fin ponownie poczuł zauroczenie. A dziewczyna fakt wykorzystywała do czasu, gdy ten nie dowiedział się, że jest z nim dla zakładu. I zerwał. Nie próbując już angażować się w szkole w jakiekolwiek związki. Potem zdobył już tylko przyjaciółkę, naprawdę bliską, która potrafiła uszanować to, że nie chciał rozmawiać o wszystkim, budziła w nim z tego powodu podziw. Anastazja, bo tak się nazywała, była Rosjanką, która od dłuższego czasu mieszkała w Finlandii i dopiero co przeprowadziła się do miasta, dołączając do klasy Ragnara. Jedyna osoba, która dowiedziała się o tym, że pisze opowiadania do przysłowiowej szuflady. Lubiła je czytać, cieszyła się, gdy przychodził z nowymi, oczekując od niej recenzji. 
Mimo nowej znajomości, porażki po związkach odbijały się na nim. Tak samo brak pełnej akceptacji w szkole. Zwłaszcza przez drugą dziewczynę był obiektem drwin, że dał się nabrać. Ucieczkę od problemów znalazł w alkoholu i tak mu pozostanie. I palił, zwłaszcza że przez chęć uznania w tak zwanych złych towarzystwach. Trzeba było jakoś podnieść szacunek do swojej osoby, a używki były do tego idealne. Tyle że w domu przez to miał problemy. Jego wieczne wychodzenie z domu i wracanie późnymi wieczorami starszy brat potrafił znieść, ale faktu, że zaczął czuć od niego papierosy i odór alkoholu już nie. Miarka się przebrała, gdy również przyłapał najmłodszego Jarventausa na paleniu. A fajki znajdował oczywiście u Ragnara i to on był obwiniany, na nim ciążyła odpowiedzialność. Rollo wtedy dokuczał starszemu bratu, skoro nie znajdował u niego chociażby akceptacji, bo na braterską miłość nawet już nie liczył. Rognvald uznał, że najwyższy czas wyrzucić problemowego nastolatka z domu. Był pełnoletni, więc miał poniekąd do tego prawo, bo tak najłatwiej. Zamiast próbować przemówić do rozsądku bratu, który obcował z używkami, wolał pozbyć się problemu, których i tak już miała sporo na głowie.
Ragnar przeżył ten fakt. Wziął najważniejsze dla siebie rzeczy i opuścił dom, babcia próbowała z nim rozmawiać, przekonać by porozmawiał ze starszym bratem, przeprosił, obiecał poprawę, ale ten jej nie słuchał. Skoro brat postanowił go wyrzucić, znaczyło że nie ma dla niego miejsca i był tylko niepotrzebnym, dodatkowym elementem. Z początku włóczył się bez celu aż Anastazja spotkała  go na ulicy. Pomogła mu. Namówiła swoich rodziców by pozwolili go przyjąć pod dachem, a ci się zgodzili. Nie należała do ubogiej rodziny, jej ojciec wraz z matką byli wpływowymi ludźmi.
Ana przez następne lata skrupulatnie pilnowała przyjaciela. Nie raz musiała używać gróźb, żeby ten nie popadł w kolejne tarapaty. Inaczej mogło mu grozić kolejne wyrzucenie. Rosyjska przyjaciółka spędzała sporo z nim czasu. Ona zaszczepiła w nim zainteresowanie Larpami, w których brała czynny udział już od kilku lat. I dostrzegła, że dzięki temu trochę się zmienił. Był ciut rozmowniejszy, prowadził dyskusje z uczestnikami, gdy akurat nie odbywały się rozgrywki, a w nich samych dawał z siebie wszystko, byleby tylko dobrze odegrać swoją postać. Był to czas, w którym porzucił jedną z używek - papierosy. Zaczął również pisać swój debiut literacki.  Co prawda książka po wydaniu nie sprzedawała się w takim stopniu jak dzieła wybitnych twórców, czy nawet tych zdecydowanie mniej popularnych, ale na tyle zadowoliła Ragnara, że mógł śmiało stwierdzić, że nareszcie coś osiągnął w swoim życiu. 
Zanim rozpoczął studia w wieku dwudziestu trzech lat, wcześniej pracował gdzie tylko się dało, by móc odkładać powoli pieniądze właśnie na nie. W wolnych chwilach, kawałek po kawałku, pisał kolejną powieść fantasy, którą ostatecznie podzielił na dwa tomy. Po wydaniu sprzedawały się znacznie lepiej niż poprzedniczka, a budżet zdecydowanie podreperowały. Tuż przed wyjazdem na studia Anastazja była w trakcie opuszczania kraju. Wyjechała do swojego chłopaka, którego poznała podczas wcześniejszych wakacji w Nowej Zelandii. Utrzymywali później kontakt, który się rozwinął i zdecydowała się z nim ułożyć życie w tym kraju, a jej kontakt z Ragnarem znacznie osłabł, lecz do dzisiaj dostaje od niej listy, na które odpowiada. 


Neljäs luku

Może studia nie były jego największym marzeniem, ale wiedział, że posiadanie jakiekolwiek wyższego wykształcenia znacznie ułatwiało w życiu. W końcu pracodawcy zwracają uwagę na ten szczegół. Sam też by się w pewnym stopniu dowartościował, że jeszcze potrafi coś osiągnąć, choć samo dostanie się na Uniwersytet Helsiński już nim tak naprawdę było. Był też to czas, w którym poznał wielu znajomych, z czego kilkoro zostało jego przyjaciółmi. Właśnie w tym okresie poznał swoją przyszłą narzeczoną Eevę, która uczęszczała na tym samym kierunku co on. Stanowili parę na drugim roku, wtedy też poznał Odette, która następnie stała się jego bliską przyjaciółką. W pewnym stopniu zastąpiła mu nieobecną w kraju Anastazję. 
Któregoś dnia, w jednej z helsińskiej kawiarni, gdzie Ragnar popijał w samotności kawę, doszło do dość przypadkowego spotkania. Gdyby ten nie siedział przy stoliku na zewnątrz, starszy brat nie dostrzegłby go. Minęło sześć lat, odkąd po raz ostatni go widział, młodszego również. Rozmawiali ze sobą długo, Rognvald zdecydował się przeprosić długowłosego, zarazem gratulując mu tego, że mimo wszystko nie popadł całkowicie na dno, że dał radę się podnieść, a życie w pewnym stopniu się układało. Bo tak było. Może nie był wylewny w uczuciach, ale czuł, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Coraz mniej dzieliło go czasu od ukończenia studiów, miał dziewczynę, której później zdecydował się oświadczyć. Sama nauka pochłaniała go na tyle tyle, że nie miał tak naprawdę czasu na upijanie się do nieprzytomności. Choć to nie tak, że całkowicie zerwał kontakt z alkoholem. Nigdy do tego nie doszło. Po prostu był to dobry okres, w którym nie miał powodów do częstego bycia pod silnym wpływem procentów.
Gdy był na trzecim roku, Odette zdecydowała się go opuścić. Bez ważniejszego powodu do tego czynu. Dla niego “nie mogę zostać, nie mogę patrzeć na faceta, w którym się zakochałam, z którym nie mogę być” absolutnie do niego nie przemawiało, a tak też tłumaczyła swoje odejście. Ale nie zatrzymywał Odette, choć próbował, lecz nie naciskał.  Decyzja i tak należała ostateczna do niej i skorzystała. Najgorsze w tym wszystkim było, że kontakt całkowicie się między nimi urwał. I nie zapowiadało się, by miał się odnowić, może określiła mniej więcej gdzie wyjeżdża, ale dokładnego adresu już nie podała. Mimo całej tej niespodziewanej sytuacji zdołał skończyć studia z dość dobrymi wynikami. A na uroczystości zakończenia zjawił się nie tylko Rognvald, ale i dawno niewidziany przez niego młodszy brat. A spotkanie twarzą w twarz z Rollo wyraźnie ukazywało, że między nimi nic się nie zmieniło. Młodszy dogryzał Ragnarowi nieraz, bo okazji do spotkań mieli stosunkowo wiele. Z tego względu, że ten ponownie zamieszkał ze swoim najstarszym bratem.
Miarka się przebrała, gdy Rollo przespał się z jego narzeczoną. Nakrył ich, wszystko widział. Nie potrafił się odezwać, obserwował do czasu aż go nie dostrzegli. Nie przyjmował żadnych wytłumaczeń, bo tego nie dało się wytłumaczyć w taki sposób, by dało się zrozumieć zachowanie i żyć dalej jakby nic się nie stało. Było wręcz przeciwnie, jakby właśnie dostał przysłowiowym nożem w plecy.. Ból był nie do wyobrażenia. Momentalnie wyrzucił ich oboje za drzwi. Później okazało się, że Rollo nie był tym pierwszym. Nie był to jej pierwszy skok w bok. Wręcz przeciwnie, było ich więcej niż mógłby sobie wyobrażać. Nie pojmował jak mogło to się wydarzyć, nie poznawał swojej własnej kobiety. Co prawda mieli gorszy czas w swoim związku, ale był przekonany, że prędzej czy później minie. Ostatecznie zerwał z nią, a gdy dowiedział się później, że jest w ciąży, nie przyjął do wiadomości, że mógłby być ojcem. Dotarło do niego dopiero wtedy, gdy uświadomiono go, że brat jest bezpłodny. Lecz za późno, Eeva zdążyła pozbyć się dziecka, które nie zdążyło się nawet narodzić. 
Po tych zdarzeniach kategorycznie zakończył jakiekolwiek chociażby próby na związanie się z inną kobietą, mocno odbiło się wszystko na jego psychice. Eeva obwiniała go za posypanie się ich związku. Że zaczęła w nim się dusić, że przyjmowanie oświadczyn było najgorszą decyzją w jej życiu. Ragnar tak naprawdę z początku interesował i pociągał ją swoją tajemniczością, lecz potem zaczął tym męczyć. Niby przez kilka lat byli w związku, a jej zdawało się, że przez ten cały czas była z obcym człowiekiem, który może potrafił być wobec czuły i opiekuńczy, ale nigdy tak naprawdę nie zaznała poczucia szczerości. Jej tok rozumowania mówił jej, że związek jest niczym innym jak współpracą dwóch osób, w której jedna z nich nie powinna starać się bardziej od drugiej. To był jej argument tłumaczący je skoki w bok z innymi mężczyznami, bo z nimi tak naprawdę czułą się kobietą chcianą i pożądaną. Z takimi też zażaleniami opuściła go, a sam Ragnar postanowił wyprowadzić się. Zanim trafił do Wielkiej Brytanii przez dwa lata zamieszkiwał w północnej części ojczyzny, konkretnie w Pelkosenniemi, aż ostatecznie zdecydował się zamieszkać w Yellowlair Oats. Powodem była lepsza płaca w tamtejszych wydawnictwach, gdzie tłumaczył inne książki. Później okazało się, że w tej miejscowości zamieszkuje również i jego była przyjaciółka ze studiów, z którą co jakiś czas się spotyka, choć nadal nie może zapomnieć tego, że tak po prostu go zostawiła. 




więzy krwi
RODZICE:Halvard Jorgen i Gerda Sigrida Jarventaus (nie żyją)
RODZEŃSTWO:Rognvald Skammkell Björn (nie żyje) & Rollo Hakon Björn Jarventaus
DZIECI:brak (choć jedno nie zdążyło się nawet narodzić)
DALSZA RODZINA:istnieje, ale nie jest specjalnie istotna


miłość
STATUS ZWIĄZKU:singiel
PARTNER:brak
BYLI PARTNERZY:Fanni Hämäläinen, Reeta Koivisto (byłe partnerki) i Eeva Vainio (była narzeczona)






psychika
TYP OSOBOWOŚCI:introwertyk
ZABURZENIA:depresja, bezsenność i alkoholizm (choć osobiście uważa, że nie ma żadnych zaburzeń)
PRIORYTETY:spokój, stwarzanie pozorów i poniekąd kariera
GRUPY:Neptun(50%), Wenus(35%), Saturn(15%)


opis charakteru
Widząc trzydziestolatka, ciężko uwierzyć, że za czasów wczesnego dzieciństwa był wesołym, ciekawskim dzieckiem, cieszącym się każdym dniem w życiu i nie przejmującym się problemami. Obecnie sprawy przedstawiają się w zupełnie inny sposób. Pewne jest to, że gdyby nie przykre wydarzenia z przeszłości, dzisiaj byłby zupełnie inny człowiekiem. Lepszym, żywszym i przede wszystkim szczęśliwszym. A tak, widzimy mężczyznę, traktującego nieznajomych w sposób obojętny. Trzymanie ich na dystans jest poniekąd  reakcją obronną. Chęć  zniechęcenia do swojej osoby jest w tym przypadku zamierzona, jakby bał się kolejnych zaangażowań emocjonalnych. Bo tak rzeczywiście jest. Uważa, że w ten sposób uniknie kolejnych zawodów i samotność jest jednym kluczem do przeżycia życia w sposób spokojny, co mija się z prawdą. Postępując w ten sposób doprowadza siebie do autodestrukcji. Zwłaszcza, że wylewny nie jest. Tłumi w sobie emocje, przeżycia, wstydy, nie pozwala im wyjść na światło dzienne. Wynika to z przekonania, że osoby trzecie i tak go nie zrozumieją, nie pomogą, nie sprawią, że nagle świat stanie się barwny. Bo przecież dla niego lepiej już nie może być, w głębi samego siebie wyczekuje niecierpliwie momentu, w którym odejdzie z tego świata. 
Łatwo nie wybacza, jest człowiekiem niezwykle pamiętliwym, a dla niego zdrada (czy to partnerki, czy to przyjaciela) jest wręcz niemożliwa do przebaczenia. Kłamstwa poniekąd też, zależne od sytuacji, chociaż sam nie jest święty. Potrafi kłamać, całkiem sporo, ale korzysta z tej możliwości zazwyczaj w niewygodnych sytuacjach, w których nie widzi innej możliwości jak wypowiedzenie tych kilku nieprawdziwych zdań. Jego wypowiedzi nie są wylewne, nie zamieniają się w monologi, zazwyczaj mówi jasno i do rzeczy, Człowiek z niego naprawdę upierdliwy, ciężko przekonać go do innego spojrzenia na sytuacje, choć to nie znaczy, że całkowicie nie można zmienić jego toku rozumowania. Bliskie mu osoby mają w tym przypadku zdecydowanie łatwiej. Woli wykonywać wszystko sam, jest dokładny w tym co robi i jak robi. Woli dłużej nad czymś posiedzieć, by jakościowo wyszło jak najlepiej. Taki jest w swojej pracy. Przykłada się do niej, tak samo jak niegdyś do nauki w szkole, czy na studiach. Nie ma rzeczy niemożliwych. Istotnie jest, czy się temu wystarczająco poświęci . Bo przecież bez ciężkiej pracy nie potrafiłby porozumiewać się tyloma językami. Może daleko mu do rekordzistów, ale biegła znajomość czterech obcych języków robi już jakieś wrażenie. 
W kwestiach uczuciowych jest z niego romantyk, skupiający się tylko na kobiecie przez niego kochaną. Na co dzień nie uświadczy się z jego strony świńskich żarcików z podtekstami seksualnymi (dla niego ten temat jest poniekąd drażliwy) do pierwszej, przypadkowej kobiety, która mogłaby mu wpaść w oko tylko ze względu na ładne pośladki i piersi. Choć wydaje się chłodny w związku, bo ukazywanie w pełni emocji jest dla niego rzeczą trudną, kocha szczerze, troszczy się i jest wierny.  Nie byłby w stanie zdradzić, zwłaszcza że sam doświadczył takiej przykrości ze strony swojej niedoszłej narzeczonej, która sprawiła, że dał sobie spokój ze związkami. Wie jak to strasznie boli. 
Podsumowując, Ragnar jest człowiekiem, który przez wzgląd na przeszłość i związane z nią przeżycia nie potrafi w pełni okazywać swoich emocji, uczuć. Nie potrafi nawet się uśmiechać. Wydaje się zimny, oschły, choć w głębi przeżywa naprawdę wiele. To nie jest tak, że nic go nie rusza. Rusza, tylko nie obnosi się z tym, a wszelki ból zostawia tylko i wyłącznie dla siebie. Cudem byłoby usłyszeć go, gdy od razu mówi, że słowa go ranią, że cierpi fizycznie. A jako że nadal nie popadł w paranoję czyni go człowiekiem silnym, który  sam tego nie dostrzeże. W kwestii relacji międzyludzkich nieznajomych traktuje z dystansem, a wobec bliskich i przyjaciół jest lojalny, wierny i w miarę możliwości szczery. 




na pierwszy rzut oka
WZROST:185 cm
POSTURA:przeciętna
KOLOR OCZU:niebieskie
KOLOR WŁOSÓW:brązowe
CECHY CHARAKTERYSTYCZNE:blizny po ranach ciętych na lewej ręce i plecach


opis wyglądu
Dość wysoki mężczyzna, który nie może pochwalić się wyrzeźbioną sylwetką. Przeciętna, zaniedbana, a piwny brzuch jak rósł tak rośnie, choć jeszcze nie wygląda tak tragicznie. I raczej nie zamierza się zabrać za siebie pod tym względem. Brak mu chęci i jakiejkolwiek motywacji. Jego brązowe włosy również nie są w najlepszej kondycji, Może długie i okazałe, ale końcówki są niestety rozdwojone i poniszczone. Dawno nie były podcinane i raczej prędko się to nie zmieni (zwłaszcza, że nie znosi, gdy ktoś dotyka jego czupryny). Broda prezentuje się ciut lepiej, choć potrafi się nieźle zapuścić. Goli się, gdy akurat zdarzy się jeden z tych lepszych dni. Lewą rękę i plecy ma przyozdobione licznymi bliznami, które może nie rzucają się mocno w oczy, ale widoczne pozostają, gdy tylko skupi się na tych miejscach uwagę (chociaż te większe nieciężko zauważyć). Jeśli już dopytują się o szczegóły ich powstania, winę zwala na brata, który niegdyś popchnął go na szklany stolik. Co prawda takie zdarzenie miało miejsce, lecz nie wszystkie pamiątki po skaleczeniach na skórze są właśnie po tym. Całą prawdę zna tylko i wyłącznie on. 
Jego styl ubierania nie jest trudny i skomplikowany. Ciemne barwy zdecydowanie górują w jego garderobie (a już zwłaszcza kolor czarny). Moda jest mu daleka i nie podąża jej krokiem. Zwykła koszulka (najczęściej z logotypem zespołu metalowego), skórzana kurtka lub bluza, spodnie i glany. Typowy zestaw, w który się odziewa. Oczywiście zimą zamienia skórzaną kurtkę na zimową, szalik niekiedy też się znajdzie (choć on zimnolubny jest, więc wiele warstw odzieży mu nie trzeba), ale czapek nie znosi i nie zamierza ich zakładać. Wie, że nie we wszystkich sytuacjach może pozostawać w zestawie codziennym, więc kiedy trzeba, potrafi odziać garnitur.




ciekawostki
> Jest leworęczny. Pobrudzona dłoń długopisem jest dla niego czymś normalnym. Zwłaszcza że pisze dużo i często. Niekiedy nawet szkicuje, ale nie jest przesadnie wybitny w tym, choć przeróżne obiekty i budowle wychodzą mu całkiem nieźle.
> Jego leworęczność nie objawia się tylko i wyłącznie w sposobie trzymania długopisu. Większość rzeczy wykonuje właśnie za pomocą lewej ręki lub od tej właśnie strony. Przykładowo, myszkę od komputera obsługuje lewą dłonią a telefon zawsze trzyma w lewej kieszeni.  
> Będąc dzieckiem, kochał słuchać historyjki opowiadane przez dziadka Bjorna. Wraz z braćmi trzecie imię nosi właśnie po nim. 
> Od 12 roku życia piszę pamiętniki. Nie prowadzi regularnie, zapisuje wyróżniające się wydarzenia w życiu. Złe również. Pomaga mu to w ulżeniu emocjonalnym i wyżyciu się. Strzeże niczym skarb, nie chce aby ktokolwiek zajrzał i cokolwiek w nich przeczytał. 
> Jego pismo jest ładne i staranne, dlatego też nikt nie powinien mieć problemu z odczytaniem tego co naskrobał na papierze. Choć nie zawsze tak jest. W pamiętnikach doskonale to widać. Wszystko zależne jest od tego jakie emocje mu towarzyszą. Wkurzony czy załamany nie będzie dbał o wspomnianą wcześniej staranność w piśmie. 
> Jego grupa krwi to 0Rh-. 
> Sigyn, swoją siedmioletnią kotkę, znalazł niegdyś na nocnym spacerze. Jego uwagę przykuło ciche miauczenie. Pochylił się i w zaroślach znalazł przemarznięte kociątko, które nie mogło mieć więcej niż miesiąc. Gdyby nikt jej nie znalazł, najpewniej nie przeżyłaby nocy. Z początku poszukiwał nowego domu dla niej, lecz ostatecznie została z nim. Jest bardzo do niej przywiązany.
> Przez rok, po pożarze domu, ani razu nie wspomniał o zmarłych wtedy rodzicach. Nigdy nie odwiedził ich grobu po pogrzebie i raczej nieprędko się to zmieni. Na pogrzebie starszego brata, całkiem niedawno zmarłego, nawet nie raczył się zjawić.
> Czuje dyskomfort, gdy ktoś głaszcze lub czesze jego włosy, jest wyczulony również na samo dotykanie ich. 
> Odruchowo spina mięśnie, gdy jest przytulany przez osobę od tyłu. 
> Nie znosi, gdy ktoś zwraca się do niego po imieniu w sposób zdrobniały. 
> Będąc nastolatkiem próbował uczyć się jeździć na desce. Skończyło się na złamaniu ręki. 
> Potrafi zrobić kłosa i dobierany warkocz z włosów. 
> Stroni od bójek. Jeśli już ma użyć przemocy, robi to jedynie w obronie własnej. 
> Nie używa parasola, gdy pada deszcz. 
> Potrafi śpiewać, może nie jest w tym wybitny jak profesjonalny piosenkarz, ale jednak umie. Jego głos jest łagodny w brzmieniu. 
> Telefon, czy też smartfon, kupuje nowy dopiero wtedy, gdy poprzedni nie nadaje się do żadnego użytku. Jego obecny model ma obecnie popękany w wielu miejscach wyświetlacz. Nie przeszkadza mu to w żadnym wypadku. Ważne że nadal działa, co nie? 
> Nie jest aktywny w mediach społecznościowych. Co prawda posiada konta na wielu z nich, ale przeglądanie jego profili jest stratą czasu. Nie wrzuca zdjęć, postów, nawet nie raczy ustawić głupiego randomowego obrazka z sieci na profilowe. Konta służą mu tylko do obserwowania innych, zwłaszcza osób i zespołów związanych z muzyką, którą lubi. 
> Na gitarze potrafi wykonać jeden utwór - intro z To live is to die, Metalliki. Nauczył go  ojciec w wieku trzynastu lat. Gdy ma okazję wykonać ów utwór, robi to, nie chce zapomnieć tego ogrywać. W jednym z pamiętników dokładnie opisał wskazówki ojca, chwyty i czynności, które powinien wykonywać podczas grania. Tak na wszelki wypadek, gdyby długo gitary nie miał w rękach.
> Praktycznie zawsze utrzymuje kontakt wzrokowy z rozmówcą. Dlatego też ciężko wychwycić kiedy kłamię a kiedy nie. 
> Próbował pisać wiersze. Kilka prób znajduje się w jego pamiętniku. Nie są to żadne arcydzieła, pisał w wieku nastoletnim, więc czego by się innego spodziewać. Pewnie wielu uznałoby je za tandetne. 
> Nie znosi szpitali i wszelkich lekarzy. Woli sam się leczyć lub czekać aż choroba ustąpi. Z własnej woli nie pójdzie, nawet jeśli nie będzie się poprawiać. W takim wypadku pozostaje użycie siły by zaciągnąć go do przychodni. Dotąd tylko raz doszło do takiego incydentu. Gdy chorował na zapalenie płuc.
> Z książek, jak i filmów, zdecydowanie preferuje fantasy, zwłaszcza z motywami nordyckimi. 
> Jeśli już zabierze się za granie to są to RPGi. 
> Filmy woli oglądać w domu niż w kinie. W domowym zaciszu przynajmniej nikt mu nie przeszkadza, a co może być bardziej wkurzające od mlaszczących ludzi i zasłaniających co chwile ekran z tego względu, że nie potrafią wytrzymać i koniecznie muszą iść do toalety.
> Niebieski kolor oczu, wraz z młodszym bratem, odziedziczył po matce. 
> Nie znosi upalnych dni. Latem czuję się jakby trafił do piekła za swoje grzechy. Przekonywanie go do wyjazdu na wakacje w miejsce, gdzie wysokie temperatury są na porządku dziennym, jest rzeczą trudną. Do dzisiaj niemiło wspomina wyjazd do Chorwacji ze swoją ówczesną narzeczoną. Jednak z drugiej strony uważa, że kraj ma przyjemny dla ucha język i jeśli miałby się tam wybierać ponownie, nie wybrałby wybrzeży Dalmacji tylko głąb kraju, gdzie klimat jest zdecydowanie łagodniejszy. Ponadto, upały potrafią go naprawdę męczyć. Częściej miewa bóle głowy, a niekiedy nawet bywa mu niedobrze. 
> Soki praktycznie zawsze rozcieńcza z wodą, bo czyste wydają mu się za słodkie. 
> Czekoladę zje tylko gorzką, innej nawet nie tknie.
> Uwielbia grejpfruty. 
> Herbaty nigdy nie słodzi. Najbardziej lubi owocowe. 
> Jak przystało na Fina, kocha kawę. Ba, często z dziennym wypiciem kawy wychodzi poza normę. Czarna, bez żadnego dodatku cukru i mleka... najlepsza w jego mniemaniu. 
> Gdy stresuje się, lub czymś przejmuje, nie potrafi niczego przełknąć, choćby miało mu burczeć w brzuchu godzinami.
> Ma głowę do języków. Opanował cztery języki biegle i jeden w sposób komunikatywny, lecz podczas rozmów można wychwycić jego fiński akcent, zwłaszcza gdy posługuje się angielskim, rosyjskim i chorwackim (ze szwedzkim nie ma problemu, uczył się go od małego, a estoński jest blisko spokrewniony z fińskim). Ponadto ma chęci na naukę kolejnego. Najlepiej romańskiego, w końcu na obecną chwile nie zna żadnego z tej rodziny. 
> Potrafi też rozpoznać ze słuchu wiele popularnych języków, choć treści oczywiście nie rozumie. 
> Jego znajomość języka niemieckiego kończy się i zaczyna na tekstach Rammsteina.
> Posiada kilka sposobów na utrwalanie języków, które opanował. Po pierwsze, pamiętnika nie zapełnia tylko i wyłącznie w języku ojczystym, używa również tych, którymi posługuje się biegle. Nawet znajdą się drobne zapiski w języku chorwackim. Po drugie, na półce z książkami Ragnara nie powinno nikogo dziwić, że książki nie raz się powtarzają. A to dlatego że dany tytuł zwykle posiada w różnych wariantach językowych. Po trzecie, ogląda filmy danych narodowości (a animacji nie obejrzy drugi raz z tą samą wersją językową). 
> Po trzech związkach z kobietami zupełnie odpuścił w poszukiwaniu kolejnej wybranki serca. Zraził się. Ba, zaczął uważać, że jest beznadziejnym partnerem i dlatego każdy jego związek skończył się porażką.
> Nigdy nie pozwoliłby na ścięcie swoich włosów na krótko, choćby w zamian proponowali mu miliony. 
> Z muzyki zdecydowanie preferuje metal. Nie zamyka się do jednego, konkretnego podgatunku. Nie należy do osób, które pozostają wierni jednemu odłamowi, by resztą otwarcie gardzić. Nie prowadzi też konfliktów z fanami innych gatunków. Każdy słucha to co lubi i pojęcie “najlepszy gatunek” jest dla niego pojęciem względnym i subiektywnym.
> Potrafi wskazać swoją ulubioną wokalistkę, jest nią Amy Lee.  
> Lubi posiadać muzykę “fizycznie”, w postaci płyt. W domu praktycznie tylko z nich słucha całe albumy zespołów. Dopiero będąc na mieście przechodzi na playlistę ze smartfona, by umilić sobie spacer. 
> Nie pali. Kiedyś co prawda miał epizod z papierosami, ale ostatecznie rzucił i teraz tego nie robi. 
> Zdecydowanie lepiej z nim się rozmawia, gdy jest pod wpływem niż na trzeźwo. Przyjmuje luźniejszą postawę. 
> Nie zaśnie przy włączonej lampce, włączonym telewizorze, przy świetle dziennym. W pokoju musi być po prostu ciemno. 
> Zawsze śpi bez skarpet. 
> Jest człowiekiem, który woli spać na płaskiej poduszce niż podniesionej pod kątem. 
> Koszmary są u niego praktycznie na porządku dziennym, głównie z tego powodu ma problemy ze spaniem. Zwłaszcza, że gdy raz wybudzi się z takowego w nocy, nie potrafi zasnąć ponownie. A o drzemkach w dzień może tylko pomarzyć. 
> Swego czasu za sprawą swojej rosyjskiej przyjaciółki był czynnym graczem we wszelakich Larpach (Live Action Role Playing). Wybierał tylko te odbywające się w świecie fantastycznym.  Zawsze kreował postać maga. Atrapa laski tej postaci nadal gdzieś wala mu się po mieszkaniu. Była to dla niego forma oderwania się od rzeczywistości i dzięki temu rzucił palenie na dobre. 
> Uważa, że w roli ojca byłby beznadziejny. Nie chce mieć dzieci. Choć w wypadku jakiejkolwiek wpadki nie uciekłby przed odpowiedzialnością.
> Jest pisarzem ceniącym swoją prywatność. Nie pozwala na umieszczanie swojego wizerunku i opisu swojej osoby na tyłach książek. Ponadto nie wydaje ich spod swojego nazwiska. Używa pseudonimu, które raczej sugeruje rosyjską autorkę niż fińskiego autora - Анастасия Александрова (Anastazja Aleksandrowa). Przynajmniej może uchronić się przed natrętnymi fanami. I raczej nie zamierza tej sytuacji zmieniać, zwłaszcza że popularność jako tako książki posiadają, a kilka ma na koncie. Głównie powieści fantastyczne, choć znalazło się miejsce dla romansu, którego zakończenie nie jest takie, o jakim mogłyby marzyć kobiety. 
> Pseudonim, pod którym pisze książki, nie wzięło się z przypadku. Tak nazywa się jego najlepsza przyjaciółka za czasów szkolnych. Obecnie pomieszkuje w Nowej Zelandii wraz ze swoim mężem i dzieckiem, kontakty między nimi zostały ograniczone, ale do dzisiaj, raz na jakiś czas, wysyłają sobie listy pisane odręcznie. Można powiedzieć, że używanie tego pseudonimu przez Ragnara jest formą, którą ukazuje wdzięczność. Gdyby nie ona, nie zdecydowałby się wydać jakiejkolwiek książki.
> Jest raczej negatywnie nastawiony w stosunku do Chrześcijan. Jego niechęć bierze się z postaw samych wierzących, jakich dotychczas spotkał. Uważali, że ich wiara jest "tą jedyną i słuszną”, a reszta jest po prostu niegodziwcami. Ocenianie po wyglądzie też wchodzi w grę.  A co może być bardziej wkurzającego od staruszki, wracającej z kościoła, która gdy tylko widzi Ragnara, posądza go o czczenie szatana? Oczywiście wie, że nie powinien wszystkich wrzucać do jednego worka, więc nie skreśla każdego na starcie. 

#2 (08.08.2018, 00:09 )

karta zaakceptowana
witamy na forum
James Moore





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości