Yellowlair Oats
Melody Heyward - Wersja do druku

+- Yellowlair Oats (http://ylo.pl)
+-- Dział: Postacie (http://ylo.pl/forumdisplay.php?fid=4)
+--- Dział: Kartoteka (http://ylo.pl/forumdisplay.php?fid=5)
+---- Dział: Panie (http://ylo.pl/forumdisplay.php?fid=6)
+---- Wątek: Melody Heyward (/showthread.php?tid=1359)



Melody Heyward - Melody Heyward - 30.10.2019

Melody Heyward


dane podstawowe
DATA URODZENIA02.07.1995
MIEJSCE URODZENIABelfast, Irlandia Północna
ZAWÓDtancerka, aktorka
STAN CYWILNYpanna
ORIENTACJAbiseksualna
WYKSZTAŁCENIEBachelor in Acting (Royal Academy of Dramatic Art)
STATUS FINANSOWYprzyzwoity
JĘZYKIangielski, irlandzki, francuski
DZIELNICAKindly Angles
PROBLEMY ZDROWOTNEbrak
WIZERUNEKJoanna Opozda
biografia
Czym jest me czucie?
Ach, iskrą tylko!
Czym jest me życie?
Ach, jedną chwilką!

Dziady, część III- Adam Mickiewicz

Pamiętam małą dziewczynkę, na czworaka chodzącą po dywanie. Poszukiwała czegoś nerwowo, a nad jej głową grzmiała mieszanina głosów, spotęgowana przez bujną wyobraźnię czterolatki. Śmiech dziecka, jakby zwielokrotniony do wielkiego chóru, szczypał w uszy tak, że pod jego wpływem łzy cisnęły się do powiek. Dziewczynka chciała tylko się pobawić, ale złocista błyskotka, obrączka matki, wypadła jej z rąk i potoczyła się pod kanapę. Brat nastraszył wtedy, że obrączka to ważny symbol i jeśli jej nie znajdzie, rodzice będą musieli się rozwieść.
Więc szukała.
W panice, gorączkowo przebierała małymi rączkami po tym pstrokatym dywanie, by ją znaleźć. Płakała w akompaniamencie śmiechu i naiwnego poczucia winy, że jeśli rodzice się rozstaną - to będzie jej wina.

Pamiętam siedmiolatkę, która obejrzała Igrzyska Olimpijskie w Salt Lake City. Zakochała się w łyżwiarstwie figurowym. W subtelności ruchów, pięknie akrobatycznych figur, piruetów i zdumiewających skoków. Niebawem pojęła, że siedem lat to za dużo jak na start dla zawodowej łyżwiarki.
Lekcje tańca miały być niezadowalającym zamiennikiem łyżew, lecz niespodziewanie rozpaliły serce dziewczynki ogniem nowej pasji. Dostała się do Clarke School of Dancing - jednej z najlepszych szkół tańca w Irlandii Północnej. Okazało się, że taniec to nie tylko wrodzone wyczucie rytmu i wysportowane ciało, ale również mnóstwo ciężkiej, fizycznej pracy i czysta sztuka.
Ta sztuka pochłonęła ją całą.
Rodzice czasem mieli do niej pretensje, bo więcej wysiłku wkładała w te treningi niż w naukę w szkole, ale podświadomie dziewczynka wiedziała, co robi. Albo tylko jej się tak wydawało.

Pamiętam też strach naiwnej dwunastolatki, która ze zgrozą zasiadała każdego wieczora do głównego wydania wiadomości, nasłuchując wojennych informacji. Ojciec był zawodowym żołnierzem - potwornie zasadniczym i surowym, jakby musztra uszkodziła mu mózg. Wyjechał na misję do Afganistanu, do Camp Bastion. Obiecał tamtej dziewczynce i jej rodzeństwu, że nic mu nie grozi, że to pokojowa misja i niebawem wróci. Dotrzymał obietnicy. Wrócił, ale... inny niż wcześniej.
Znacznie gorszy.

Ty - ty prawdziwej nie uronisz łzy.
Ty najwyżej w górę wznosisz brwi.
Ja - duszę na ramieniu wiecznie mam.
Cały jestem zbudowany z ran.
Lecz kaleką nie ja jestem, tylko ty!

Życie to nie teatr - Edward Stachura

Pamiętam powieki ciężkie jak cieniem ołowianym malowane, które z trudem otwierała zmęczona nastolatka. Drzwi szafek otwierały się i zamykały, nieznośnie hałasując. Męski głos paskudził słuch przekleństwami. Silna ręka szarpnęła, wyrywając z ciepła pościeli. Nikogo nie obchodziło, że jest druga w nocy.
Ubrania w komodzie zostały nierówno poskładane.
Ojcowska pasja łamała rodzinę na kawałki. Pasja do militariów, porządku i wojskowych zasad. Próba osiągnięcia archetypicznego ideału męskości. Przemoc i rygor. Być może to wynik stresu spowodowanego niepewnym jutrem? Może środowisko, którym przesiąkł? A może wydarzyło się w Afganistanie coś jeszcze innego, co zerwało w jego umyśle linki hamulcowe, z zawodu i pasji robiąc obsesję?
Wprowadził szaleńczą dyscyplinę do domu. Beztroskę dzieciństwa burzyły perfekcja, punktualność, przestrzeganie stworzonych przez niego regulaminów i bezgraniczne, niezdrowe posłuszeństwo. Nie tolerował również kariery tanecznej, którą w tamtym okresie pilna nastolatka szybko rozwijała na poziomie młodzieżowym.

Pamiętam strach, ale i ulgę na jej czternastoletniej twarzy, gdy objuczona plecakiem i torbami uciekała do samochodu wraz z matką i rodzeństwem. Mama odeszła, a w zasadzie uciekła od ojca, wykorzystując jego nieobecność. Duży dom na obrzeżach Belfastu zmienił się niewielkie mieszkanie, w którym było ciasno, ale bezpiecznie. Bez tyrana piastującego stanowisko głowy rodziny.
Mama nigdy już nie stworzyła nowego związku, zamykając się w sobie i niechęci do mężczyzn oraz związków. Zacięła się w żalu, który buchał z niej jak trucizna, wtłaczana nieświadomie w żyły własnych córek.

Pamiętam światła tańczące wokół, mrok widowni i bezkształtne plamy kolorów, które migają, gdy dziewczyna wiruje w tańcu. Słyszę ogniste rytmy salsy i skrzypienie drewnianej podłogi pod stopami. Czuję dotyk. Ciepłe męskie ręce chwytają dłonie, obejmują w talii lub błądzą po krzywiznach ciała. Wokół unosi się ogień emocji, ekscytacja i radość. Lecz... to wszystko jest zaskakująco niewinne, pozbawione seksualnego napięcia. Pierwsze wygrane ogólnokrajowe zawody taneczne.
To był piękny, skąpany w słodyczy sukcesów czas, który wyznaczył drogę na kolejne lata. Parę lat później wypchnął z Belfastu do londyńskiej Akademii Królewskiej.
Ale wybór padł na aktorstwo, nie stricte taniec. Szerszą naukę, kształcącą nie tylko w sztuce tańca, ale rozwijającą również talenty aktorskie, muzyczne, wokalne - wszystko, co cechuje artystę kompletnego, jakim ta dziewczyna bardzo chciała się stać.
Kayleigh, czarnowłosej studentki z wydziału, też nigdy nie zapomnę. Rozpaliła serce młodzieńczym zauroczeniem na kolejne trzy lata życia.

A my wiecznie jacyś tacy,
a my w czapkach z dzwoneczkami,
w ich dzwonienie barbarzyńsko
zasłuchani.

Buffo - Wisława Szymborska

Pamiętam moment, w którym pasja straciła swój blask.
Drugi i trzeci rok studiów pilna studentka odbyła w indywidualnym toku nauczania, bo właśnie wtedy, jako młodziutka, 21-letnia dziewczyna, zyskała ogromną szansę w karierze. Wygrała casting do grupy tanecznej jednej z wiodących brytyjskich wokalistek pop.
Spełnienie marzeń dla naiwniaków!
Wykańczały ją setki prób, które mieszały się w grafiku z zajęciami na uczelni, a życie towarzyskie spadło na dalszy plan. Lecz opłacało się. Chociażby dla przekonania się, że godność osobista jest warta więcej niż rozbudowane portfolio.
Tancerek było dziesięć. Młodych, radosnych i zżytych na setkach godzin ciężkich prób, a później w zachwycającym, acz intensywnym tournee, które przeprowadziło je przez całą Europę. A poza tancerkami - rozśpiewana królowa sceny, która burzyła radość samym przybyciem.
Gwiazdeczka, być może psychicznie nieprzygotowana na wybuch światowej sławy, okazała się kapryśna, kłótliwa i nieznośna. Niszczyła, stosując daleko posuniętą przemoc psychiczną. Dzielna studentka wytrzymała dwa lata, aż w końcu pękła. Uciekła od tańca, pragnąc odpocząć psychicznie, skupić się na dyplomie i spróbować naprostować miłosne drogi, które bardzo się w tamtym czasie splątały.
Ostatni cel nie został osiągalny.

Pamiętam zakochaną w rudym szczeniaczku młodą aktorkę. Otrzymawszy angaż w zapierającym dech w piersiach Tyne Theatre and Opera House, wyjechała do Tyne and Wear i kupiła sobie wymarzonego psa, by zapełnić pustkę czterech ścian. Zamieszkała w Yellowlair Oats, urzeczona malowniczością tego miasta.
Zaczęła życie w zupełnie nowym, obcym jej miejscu. Nie znając nikogo. Ale serce nigdy nie zakłuło z żalu po pozostawionych w Londynie przyjaciołach. W dobie globalnej wioski odległość to przecież tylko puste liczby.

Wy­wyż­sze­ni ku so­bie bez żad­nej za­słu­gi,
pierw­si lep­si z mi­lio­na, ale prze­ko­na­ni,
że tak stać się mu­sia­ło - w na­gro­dę za co?
za nic

Miłość szczęśliwa - Wisława Szymborska

Pamiętam tę sekundę, kiedy nasze spojrzenia po raz pierwszy się skrzyżowały. Surowy błysk, który czaił się w czerni jego tęczówek, złagodniał, gdy zatrzymał się na błękicie mojego wzroku.

Pamiętam podenerwowanie, oplatające moją talię zimną obręczą, gdy twarzą w twarz stając, mieliśmy w dziewiczym zawirować tańcu. Z pierwszym dotykiem, z szeptem, z muzyką dudniącą w uszach gładkimi akordami. Na scenie, ale scena szybko rozmyła się w mgle emocji.

Pamiętam sadystyczną satysfakcję, która uśmiechem rozciągała moje usta, gdy kusiłam, łasząc się, jak kotka, by w iście koci sposób uciec niespodziewanie lub ukąsić. I kąsać, aż jego duszę zbroczy krew, spod moich ostrych kłów tryskająca.

Pamiętam też usta złączone mocnym pocałunkiem, ciepło silmych ramion i każde westchnienie, które pierwsza noc wydarła z moich ust podstępem rozkoszy.

Pozapalane zostały najdalsze nawet mgławice.
Och, nie mam wątpliwości, że to premiera.
I cokolwiek uczynię,
zamieni się na zawsze w to, co uczyniłam.

Życie na poczekaniu - Wisława Szymborska
rodzina & miłość
RODZICEDiane & David Heyward
RODZEŃSTWOPaul Heyward - brat, starszy o 4 lata
Suzy Tyler - siostra, starsza o 2 lata
DZIECIbrak
DALSZA RODZINATimothy Evans - kuzyn
Eamon Evans - kuzyn
STATUS ZWIĄZKUzaręczona
PARTNERTaehyun Shin
BYLI PARTNERZYKayleigh Holmes
osobowość
ambiwertyczka bezsenność, arachnofobia kariera
Saturn (40%), Wenus (30%), Neptun (30%)
optymizm
75%
pesymizm
25%
impulsywność
70%
cierpliwość
30%
asertywność
85%
uległość
15%
aktywność
50%
bierność
50%
odwaga
70%
ostrożność
30%
zmienność
60%
stabilność
40%
wrażliwość
90%
obojętność
10%
planowanie
30%
spontaniczność
70%
ciekawostki
🌺 Bardzo lubi swoje imię i nie znosi, gdy ktoś je zdrabnia. Żadne Mel, Melly, Lody i inne cuda jej zdaniem nie brzmią dobrze. Tylko Melody.

🌺 Jej wielką słabością jest jedzenie. Uwielbia eksperymentować w kuchni, próbować nowych smaków, a opakowania słodyczy nie jest w stanie donieść w całości do domu. Chętnie próbuje potraw z całego świata i nie ma w tej materii żadnych ograniczeń. Smakuje jej wszystko z wyjątkiem koperku i brukselki, a do każdego dania jest w stanie dodać ukochaną rukolę.

🌺 Studia na kierunku powiązanym nie tylko z tańcem, ale też z aktorstwem i muzyką poszerzyły jej zawodowe horyzonty. Obecnie Melody ma angaż w teatrze w Newcastle, głównie jako aktorka i tancerka w przedstawieniach musicalowych i operetkowych. Jest również tancerką estradową, choć tym zajmuje się rzadziej i z mniejszym zapałem

🌺 Poza aktorstwem i tańcem zajmuje się również modelingiem, chociaż zdaje sobie sprawę, że jest zdecydowanie za niska na wielką karierę w tej branży. Należy do sporej angielskiej agencji fotomodelek, dzięki której od czasu do czasu daje się sfotografować. W szkole średniej i na początku studiów poświęcała temu więcej czasu i wzięła udział w kilku międzynarodowych kampaniach.

🌺 Świetnie tańczy na rurze, choć ta umiejętność taneczna niewiele jej przynosi w życiu zawodowym. Lubi żartować, że jeśli podwinie jej się noga w karierze tancerki, pójdzie do pracy w klubie nocnym.

🌺 Jej sportową obsesją jest łyżwiarstwo figurowe. Melody kocha ten sport w każdym wydaniu - od par tanecznych, które lubi oglądać widząc powiązania z własnym zawodem, przez pary sportowe, młodziutkie solistki, aż po imponujących i przy tym jej ulubionych solistów. Bardzo żałuje, że urodziła się w kraju bez większych łyżwiarskich tradycji. Gdyby tylko miała ku temu możliwości jako mała dziewczynka, dziś zapewne podbijałaby światowe lodowiska, nie parkiety.

🌺 Wywodzi się z rodziny bardzo religijnej - przynajmniej ze strony matki - i być może dlatego, w akcie wewnętrznego buntu uważa się za agnostyczkę. Wierzy w istnienie siły wyższej, lecz nie bierze na poważnie dogmatów religijnych.

🌺 Poza istnieniem czegoś "tam na górze", czego nie potrafi sprecyzować, na poziomie umiarkowanym wierzy w magię oraz życie pozagrobowe. Fascynują ją tajemnice. Lubi mówić, że jest w kwestii zjawisk paranormalnych jest sceptyczna, ale trochę mija się to z prawdą.  Ponadto obawia się praktyk uchodzących za wykorzystujące nieczystą energię i magii jako takiej - koleżanki kilka razy próbowały ją namówić na wypróbowanie usług tarocistów, ale nie skorzystała, ze zgrozą patrząc, jak one z lekkim sercem gnają do wróżek i pozwalają wróżyć sobie tak niebezpiecznymi kartami.

🌺 Uważa, że umie sobie radzić ze stresem, ale tak naprawdę złe emocje zamiata pod dywan, a gdy nagromadzą się - zwykle atakują w formie koszmarnej bezsenności, na którą pomagają jej tylko silne proszki nasenne. Gdy już uda jej się zasnąć, często ma paskudne koszmary.

🌺 Ma pamięć do własnych snów. Zwykle śnią jej się bzdury będące zlepkiem sytuacji z ostatnich dni życia, ale jeśli zdarza jej się nietypowy sen - potrafi długo zastanawiać się nad jego znaczeniem. Nie sięga do senników, nie daje im wiary, ale ufa, że w snach podświadomość próbuje przekazać coś świadomej stronie umysłu.

🌺 Kiedyś uwielbiała tatuaże, a jej cichym marzeniem było pokrycie obu rąk rękawami, ale nie miała odwagi zrobić sobie nawet maleńkiego tatuażu w niedostępnym miejscu. Zapewne już nigdy się na to nie zdecyduje, ale nadal lubi popatrzeć na wytatuowanych ludzi.

🌺 Nie lubi piercingu. Nie przeszkadza jej u innych, o ile nie obejmuje innych elementów twarzy niż uszy, ale sama nie ma ani jednego kolczyka. Na uszach czasem nosi delikatne klipsy.

🌺 Ma rękę do kwiatów i uwielbia się nimi zajmować. Parapety i balkon jej mieszkania są pełne doniczek z wielobarwną zawartością. Zajmowanie się roślinami to jej sposób na opanowanie stresu.

🌺 Kilka lat temu przeszła małą operację oczu. Laserowa korekcja krótkowzroczności była świetną decyzją, ale przyniosła małe skutki uboczne - Melody często miewa suche oczy i musi nawilżać je kroplami, a nocą silny efekt halo uniemożliwia jej komfortowe prowadzenie samochodu. Z tego powodu nie siada za kierownicę po zmroku.

🌺 Jako 14-latka miała poroniony pomysł, że zostanie mechanikiem samochodowym. Plany jej przeszły, ale miłość do motoryzacji nie. Melody świetnie prowadzi, a bez auta czuje się jak bez ręki. Bardzo dobrze zna się też na samochodach, choć zupełnie nie wygląda. Nie da się oszukać cwaniakom w warsztacie.

🌺 Ma dobre pióro i kiedyś dużo pisała do szuflady, najczęściej w formie odreagowania i ucieczki od realnych problemów. Obecnie już tego nie robi, a wszystko, co miała pochowane po półkach i szufladach, spaliła, gdy Taehyun miał się do niej wprowadzić. Nigdy nikomu nie pokazała swojej twórczości i prawdopodobnie nigdy nie pokaże.

🌺 Ma potworną arachnofobię. Nawet na widok zwykłego pajęczaka mrozi ją strach.

🌺 Jej łazienka jest po brzegi zawalona kosmetykami. Melody ma ich mnóstwo - krem pod oczy, na szyję, za uszy... lubi o siebie dbać i czasem robi to do przesady.

🌺 Mimo że od dzieciństwa nie brakowało jej ruchu, zwyczaj wiszenia nad książkami odbił się na jej zdrowiu lekkim skrzywieniem kręgosłupa. Czasem po intensywnym treningu bolą ją plecy. Stara się łagodzić problemy korekcyjnymi ćwiczeniami, ale nie jest w nich systematyczna, więc kiepsko pomagają.

🌺 Męczą ją duszne zapachy i nie cierpi wszelkiego rodzaju dymów - ani dymu papierosowego, ani kadzidełek. Robi jej się od nich niedobrze i wdychanie ich przez dłuższy czas zwykle kończy się w jej przypadku bólem głowy i nudnościami.

🌺 Wystarczy lekkie stuknięcie, żeby na jej ciele pojawił się siniak. Przez tę upierdliwą przypadłość Melody po ostrzejszym treningu potrafi wyglądać jak ofiara przemocy domowej. Szukała powodu u lekarzy, ale dowiedziała się, że nie jest to związane z żądną chorobą - ot, taka jej uroda!

🌺 Nigdy nie nosi butów na koturnach. Uważa je za paskudztwo najwyższego poziomu, zaraz po crocsach.
[Obrazek: 1OwwK]


[akcept=Courtney Marsh] - Yellowlair Oats - 09.04.2020

karta zaakceptowana!
witamy na forum