welcome to
Yellowlair Oats



#1 (28.09.2018, 00:47 )


#2 (10.10.2018, 10:18 )

To było pochmurne jesienne przedpołudnie. Harriet zbliżała się do przystanku autobusowego, postukując wysokimi obcasami. Sporo osób mówiło, że kobieta z jej wzrostem nie powinno nosić takiego obuwia, bo wygląda w nim jak przebrany facet albo jak żyrafa, ale ona nie przejmowała się zdaniem innych i śmiało zakładała jesienne buty na sporych słupkach, dzięki którym jej szczupłe nogi wyglądały na jeszcze dłuższe i szczuplejsze niż w rzeczywistości. Złośliwi by pewnie powiedzieli, że wygląda w nich jak na szczudłach. Ona zaś nie miała głowy do przejmowania się ludźmi, którzy też nie zwracali na nią uwagi. Mimo że właśnie godziny pracy trwały w najlepsze, Main Street jak zawsze tętniła życiem i krótka droga z kamienicy, w której mieszkała Harriet do przystanku autobusowego, z którego zamierzała odjechać na uczelnię, była pełna zabieganych przechodniów. Wszyscy ludzie spieszyli się do swoich spraw i nie patrzyli na mijane osoby, a Harriet wcale nie była lepsza od nich. Spieszyła się na przystanek, żeby zdążyć na najbliższy autobus, który zatrzymuje się przy Parkside Street, aby dotrzeć czym prędzej na uczelnię. Dziewczyna zdecydowała się posłuchać Dylana, który doradził jej, że nie powinna męczyć się z kierunkiem studiów, który nie przemawia do niej. Rodzicom ta decyzja nie spodobała się, gdy podczas krótkiej wakacyjnej wizyty za oceanem wyjaśniła im swoje plany, ale to było jej życie, jej decyzje i jeśli miała zmarnować sobie całą przyszłość na pracę w zawodzie związanym z prawem, którego nie lubiła albo robić coś poniżej swoich ambicji, bo nie powiedzie jej się w wyuczonym zawodzie, to wolała poświęcić te dwa lata, które straciła na prawo. Trudno, dwa (a w zasadzie trzy) lata później skończy studia i zacznie pracę, ale to nie miało znaczenia, gdy Harriet myślała o tym, że właśnie pracuje na całą swoją przyszłość. Głupotą było teraz nie rezygnować bo szkoda i później cierpieć przez całe życie. Dzisiaj zamierzała wykonać ostateczny krok. Wybierała się do sekretariatu uczelni, żeby złożyć swoją rezygnację ze studiów. Robiła to dość późno i już podczas trwania roku akademickiego, ale nie było jej spieszno do podjęcia nowego kierunku. Musiała to bardzo dokładnie przemyśleć, żeby znów nie popełnić starego błędu. Rok przerwy od nauki dobrze jej zrobi, a później się zobaczy...
Harriet szła z tą poważną decyzją na przystanek autobusowy. Miała przy sobie spora torebkę, w którą włożyła teczkę z decyzją rezygnacji ze studiów i zabranie jej to był błąd, a właściwie to, że nie zajrzała do niej przed wyjściem z mieszkania. Zdała sobie z tego sprawę po dotarciu na przystanek  Weszła pod jego zadaszenie i sięgnęła do torebki, aby znaleźć portfel z pieniędzmi. Musiała mieć jakieś drobne na bilet... Ale portfela nie było. Nie, nikt nie okradł Harriet. Jej pamięć przywołała obraz sprzed kwadransa, z salonu mieszkania. Położyła go na stole, żeby nie zapomnieć przełożyć do torebki, którą ze sobą zabrała i... zapomniała. Zaklęła pod nosem na swoją głupotę i zerknęła na rozkład jazdy. Wspaniale! Jeśli teraz wróci się do domu po pieniądze, to na ten autobus nie zdąży, a następny dopiero za godzinę! Blondynka przygryzla wargę w niepewności, kiedy rozejrzała się po przystanku. O tej porze było tu poza nią mało osób. Jakaś starsza kobieta, mężczyzna o wyglądzie menela, do którego Harriet wolała się nie zbliżać oraz jakaś młodziutka dziewczyna, która na pierwszy rzut oka też wyglądała na studentkę. Po krótkim wahania Harriet znowu zastukała obcasami, podchodząc do niej i nieśmiało się uśmiechnęła.
- Przepraszam... Chyba zapomniałam z domu portfela. Wiem, że to głupie pytanie, ale czy nie miałabyś mi pożyczyć dwóch funtów na bilet? - zapytała. To pytanie było upokarzające. Nic dziwnego w tym nie będzie, jeśli dziewczyna odmówi. Dzielić się pieniędzmi z jakąś obcą panną, która pewnie nie będzie miała jak oddać, bo więcej się nie spotkają? Harriet sama by odmówiła.
Ale miała nadzieję, tak czy inaczej, skoro i tak już się zbłaźniła... Jeśli nie to trudno. Wróci do domu albo narazi się na mandat. Z dwojga złego lepsza wycieczka do domu i późniejsza wizyta na uczelni. Co za wstyd...

@Maisie Thompson
#3 (26.10.2018, 19:46 )

Całe szczęście, że Maisie nie miała takich problemów czy dylematów jak Harriet, choć podobnie jak ona miała za sobą pewne uczelniane perturbacje i nie była osobą, która skończy edukację wyższą tak wcześnie, jak większość jej rówieśnic, które rozpoczęły studia wtedy, co ona. Nie przejmowała się tym jednak, bo straciła zaledwie jeden rok, co jej zdaniem wcale nie było wielką stratą i nie rozumiała dlaczego rodzice robią z tego wielką aferę od paru dobrych miesięcy. Wiele osób zmieniało kierunki, dawało sobie spokój ze studiami albo je zawalało i później kończyli inne kierunki albo nieco później dostawali wyższe wykształcenie... lub radzili sobie w życiu jeszcze inaczej. Studia nie są najważniejsze na świecie. Podobnie jak Harriet Maisie miała za sobą pewne zmiany, ale dla niej studia w Yellowlair Oats się nie kończyły, lecz właśnie rozpoczynały.
Stała sobie grzecznie na przystanku autobusowym i czekała na miejski autobus, który odjeżdża na uczelnię. To był jeden z pierwszych dni i Maisie była pełna nerwów! Numer linii autobusowej pamiętała, ale ciągle miała strach, że coś jej się pomyli, tak samo jak bała się, że nie pozna miejsca, w którym trzeba wysiąść, przejedzie Parkside Street i dotrze Bóg wie gdzie! Co by wtedy zrobiła? Nie znała miasta, a na siostrę nie mogła liczyć, o czym dobitnie przekonała się pierwszego dnia po przyjeździe do miasta, gdy Vivienne jasno nakresliła jej sytuację: nie chciała mieć z Maisie za wiele wspólnego i liczyła na jak najszybszą wyprowadzkę. Zerkała na tablicę informacyjną o przyjazdach i odjazdach autobusów. Miała jeszcze chwilę, więc pozwoliła sobie na małe rozluźnienie. Wtedy też odezwała się do niej jakaś dziewczyna, na którą Maisie od razu zwróciła wzrok. Jej pytanie zabrzmiało trochę dziwnie... zanim Maisie odpowiedziała, przyjrzała się nieznajomej. Nie wyglądała na żadnego żula, więc czemu by nie pomóc... uśmiechnęła sie. - Oczywiście, nie ma problemu. - powiedziała. Sięgnęła do swojej torebki, do portfela i wyjęła z niego monetę dwufuntową. - Proszę. Od dwóch funtów nie zbiednieję, a jeśli mam cię uratować przed mandatem to chętnie pomogę.
Znowu zerknęła na tablicę informacyjną, ale ta głosiła, że jej autobus przyjedzie dopiero za kilka minut. Musiała jeszcze poczekać.

@Harriet Rathbone
#4 (06.12.2018, 11:21 )

To fakt. Bez wątpienia studia nie są najważniejsze na świecie, ale Harriet przez pewien czas tak właśnie myślała. Była córką osób o wyższym wykształceniu, którzy uważali, że bez studiów nie ma życia i wbijali jejto do głowy przez tyle lat, że dziewczyna z takim przekonaniem przyleciała do Wielkiej Brytanii. Jej ciśnienie podwyższała też była przyjaciółka, która non stop starała się udowodnić Harriet, że jest od niej lepsza we wszystkim, bez znaczenia, czego się w życiu dotknie. Blondynka starała się jak mogła, ale pewnego pięknego dnia wreszcie dojrzała do zrozumienia, że bez studiów też spokojnie można żyć, a przede wszystkim, że wcale nie trzeba mieć wyższego wykształcenia w wieku dwudziestu pięciu lat. Świat się nie zawali, jeśli wykształcenie przyjdzie nieco później... A przynajmniej dziewczyna nie będzie żałować w przyszłości, że źle pokierowała swoim życiem. Chciała teraz naprawić błędy, zanim będzie za późno.
- Dziękuję ci, ratujesz mi życie - posłała nieznajomej wybawicielce szeroki uśmiech, biorąc od niej dwa funty. Mimo pozornego wyluzowania Harriet czuła się bardzo niezręcznie z myślą, że nie dość, że musi od kogoś pożyczać takie drobniaki to jeszcze prawdopodobnie nie będzie miała jak oddać ich tej dziewczynie. Była przypadkową osobą, której pewnie więcej nie spotka, zaś głupio jej było prosić o numer telefonu albo inny kontakt, żeby zwrócić takie drobne. Mogła wówczas wyglądać na zbyt nachalną. Co robić? Na pewno trzeba powiedzieć coś jeszcze. Tak wypada. - Będę jechać linią na uniwersytet, więc wolę nie pchać się do autobusu na gapę. Jest wiecznie oblegany przez studentów z całego miasta, bo robi kurs przez wszystkie dzielnice i wiecznie są w nim kontrole... Ta przejażdżka mogła mnie nieźle kosztować bez twojej pomocy. Też na uczelnię?
O, to był dobry sposób na początek rozmowy. To było naturalne zagajenie pogaduszki, która może skończyć się nawiązaniem trwalszego kontaktu, który to pozwoli Amerykance na spłatę tego śmiesznego długu. Wielkością śmiesznego, lecz Harriet odczuwała wstyd, mając świadomość, że musiała pożyczyć dwa funty od osoby obcej. To brzmiało kuriozalnie i wprowadzało ją w ohydne uczucie bycia jak żebrak. 
Pomyślała, że ciekawie zaczyna się ten dzień i nie była pewna czy to dobry omen na wizytę w sekretariacie na uczelni. Z drugiej jednak strony - co mogło jej tam pójść nie tak? Chciała tylko złożyć rezygnację z obecnego kierunku na studiach..nie była na nim trzymana na siłę ani pod rygorem jakiejś kary. Choć i tak odczuwała nieuzasadniony stres przed wizytą na uczelni  Jej znajomi z roku siedzieli teraz na zajęciach, a ona rezygnowała. Kto by pomyślał, że to się tak skończy? Obowiązkowa i poprawna do bólu Harriet Rathbone właśnie bez wiedzy rodziny uciekała od wyjątkowo opłacalnego kierunku studiów po niemal trzech semestrach nauki. Świat oszalał.

@Maisie Thompson
#5 (09.12.2018, 16:10 )

Maisie miała nieszczęście też być córką ludzi o wyższym wykształceniu. Ciągle jej kładli do głowy, że studia są najważniejsze i trzeba inwestować w swoją przyszłość, a jej totalnie się nie chciało chodzić na studia i przykładać się do nauki. Pewnie, że chciała mieć w przyszłości dobrą pracę i niezłe zarobki, ale to nie było dla niej w życiu najważniejsze. Ona by mogła być fryzjerką albo kosmetyczką, bez różnicy. Jeśli by się miała z czego utrzymać to w porządku, nic jej więcej do szczęścia nie potrzeba. Poza tym była młoda i mogły jej się zdarzać różne błędy, które miała jeszcze czas naprawiać. Taki błąd zdarzył jej się dość niedawno. W ubiegłym roku została wyrzucona ze studiów w semestrze zimowym, bo nie przyłożyła się do nauki. Zawaliła kilka przedmiotów, bo znalazła sobie sympatyczne towarzystwo, z którym dużo imprezowała i to ją pochłonęło... troszkę wstyd się przyznać, ale rodzice zrobili z tego aferę, jakby Maisie co najmniej zabiła człowieka! A ona nie widziała powagi sytuacji. Miała tylko dwadzieścia lat i mogła się bawić! Na studia miała jeszcze czas i mogła śmiało pójść w ślady znajomych, którzy nie poszli od razu na studia, tylko najpierw woleli popracować rok albo dwa i odłożyć sobie coś na przyszłość. No dobra... pracować też jej się nie chciało, ale to nie zmienia faktu, że miała jeszcze czas na odnalezienie swojej drogi i nabieranie wykształcenia. To był ciekawy zbieg okoliczności, że właśnie spotkała dziewczynę, która po paru latach studiów odnalazła inną drogę i postanowiła radykalnie zmienić swoje plany zawodowe. Rozmowa z Harriet może otworzyć oczy młodej dziewczynie. - To dobrze wiedzieć, bo ja dopiero przyjechałam do tego miasta i nie znam się na jego obyczajach. Ani na komunikacji miejskiej. - odpowiedziała i uśmiechnęła się do nieznajomej uprzejmie. Ta linia jeżdżąca na uczelnię była główną, którą Maisie będzie poruszać się po mieście, więc dobrze, że została ostrzeżona przed ewentualnym mandatem za brak biletu! - Tak, ja też na uczelnię. Niedawno zaczęłam. Na jakim kierunku jesteś? - zapytała. Też chciała podtrzymać tą rozmowę. Obawiała się, że jeżeli teraz zamilknie, nastanie tutaj niezręczna cisza, poza tym Maisie nie miała w Yellowlair Oats żadnych znajomych, więc chciała nawiązać nowe kontakty i dowiedzieć się co nie co o ludziach, którzy tutaj mieszkali. Była z natury stworzonkiem stadnym a Harriet zrobiła na niej dobre wrażenie, mimo że nie było jej stać na bilet autobusowy. No cóż, każdemu może zdarzyć się zapomnieć.

@Harriet Rathbone
#6 (26.12.2018, 19:28 )

Widząc młody wiek tej dziewczyny i to że wypatruje jakiegoś autobusu, Harriet podejrzewała, że ma do czynienia także ze studentką, ale słysząc to na pewno, poczuła się dużo raźniej i jej uśmiech nabrał mnie oficjalnego, a bardziej prawdziwego charakteru. Harriet jako śmiałą dziewczyna nie miewała problemów z nawiązywaniem znajomości albo chociaż zwyczajnych przelotnych rozmów z nieznajomymi, ale zawsze lepiej się stoi na przystanku autobusowym w towarzystwie kogoś, z kim ma się coś wspólnego. Jeśli zapadnie taka niezręczna cisza, można ją łatwo przerwać zagadnięciem o czymś, co dotyczy drugiej strony i da się od razu o czymś przyjemnie porozmawiać. O czym by miała rozmawiać z tą dziewczyną, gdyby okazało się, że chodzi jeszcze do szkoły, albo pracuje zamiast studiować lub Bóg co jeszcze wie? W gruncie rzeczy nie musiała w ogóle rozmawiać z tą dziewczyną, ale bardzo nie lubiła, kiedy po zamienieniu paru słów zapada niezręczna cisza, a dwie osoby stoją obok siebie, milczą i unikają siebie wzrokiem, aby przypadkiem na siebie nie spojrzeć. Oczywiście udając przy tym, że siebie nie widzą i że są bardzo, bardzo zajęte swoimi myślami. To było żałosne i lepiej tego unikać, zdecydowanie!
- To pewnie przyjechałaś tutaj na studia? - zapytała. Bardzo fajne było też to, ,że dziewczyna sama z siebie chciała nawiązać rozmowę pytając ją o kierunek studiów. To oznaczało, że Harriet jej się nie narzuca i mogą sobie śmiało pogadać. A teraz była jej potrzebna taka rozmowa. Dziewczyna czuła się trochę skołowana i nadal miała niemiłe wrażenie, że robi źle, rezygnując z rozpoczętych studiów, na których spędziła już troszeczkę czasu. Wolała odwrócić od tego swoje myśli, a może i poradzi się tej dziewczyny albo przynajmniej pogada sobie o tym i włoży, co jej leży na sercu? Niby to była obca osoba, ale temat rozmowy nie tak osobisty, żeby go nie móc poruszyć. - A ja studiuję prawo. Ale to potrwa jeszcze jakieś pół godziny, bo właśnie jadę do sekretariatu, żeby złożyć rezygnację z tego kierunku.
Powie, a co! Czemu by miała udawać, że nie? Była ciekawa reakcji tej dziewczyny. Dylan zachęcał ją do pójścia za swoim głosem serca, a nie za oczekiwaniami innych i kończeniem złych wyborów, ale po zapytaniu większej grupy ludzi (albo chociaż podpatrzeniu ich reakcji) ma się lepszy obraz tego, co zamierza się zrobić. Harriet mogła się jeszcze wycofać, chociaż od paru dni na zajęcia już wcale nie chodziła, uważając to tylko za stratę czasu. Lecz mogła to jeszcze odkręcić, gdyby okazało się, że inni reagują negatywnie i gdyby dało jej to do myślenia. Jeżeli da.

@Maisie Thompson
#7 (09.01.2019, 19:24 )

Spotkanie innej studentki w drodze na uczelnię sprawiło, że Maisie poczuła się raźniej, choć jeszcze nie wiedziała, że ta linia autobusu wozi przede wszystkim studentów i to idealne miejsce na nawiązanie znajomości ze studentami z różnych kierunków i wydziałów uczelni. Dowie się tego wszystkiego z czasem, to na pewno, ale na razie cieszyła się z tej pierwszej znajomości, którą nawiązała poza swoim kierunkiem i rokiem. Brakowało jej kontaktów z ludźmi, którzy nie są powiązani z jej codziennymi zajęciami, bo wszystkich starych przyjaciół i znajomych zostawiła w rodzinnym mieście. Zrobiła to z wielka niechęcią, ale cóż, nie mogła postąpić inaczej, gdyż rodzice dosłownie zmusili ją do takiego a nie innego rozwiązania.
Maisie była oczywiście ciekawa dziewczyny, z którą właśnie poznała się w tak nietypowych okolicznościach. Była ciekawa jej kierunku studiów, o który zresztą zapytała, ale zwróciła też uwagę na nietypowy akcent, z którym mówiła Harriet. Nie brzmiał jak z krajów innych niż anglojęzyczne, ale był czystszy i wyraźniejszy niz w przypadku rodowitych Brytyjczyków. Zamierzała zapytać ją o pochodzenie, obstawiając, że może być z jakiegoś nieznanego Maisie regionu Wysp Brytyjskich, ale nie zrobiła tego, bo została mocno zaskoczona informacją o tym, że dziewczyna planuje właśnie teraz złożyć rezygnację ze studiów! Tego się nie spodziewała... - Dlaczego taka decyzja? Prawo to chyba dobry kierunek, prawda?
Na szybko Maise zastanowiła się, co ona by zrobiła, gdyby studiowała taki kierunek. Prawo... nie był to jej krąg zainteresowań (ona w ogóle najchętniej by nie szła na studia), ale gdyby się na taki dostała, pewnie by nie zrezygnowała tak łatwo. Chociaż... łatwo jej powiedzieć. Nie wiedziała, co się stało, że jej nowa znajoma postanowiła odejść z tego kierunku. Przypomniały jej się głupie żarty o studentach prawa, ale mimo wszystko to były studia zaliczane do "prestiżowych" i zrezygnowanie z takiego kierunku zaskakiwało. W ogóle nie było typowe, żeby student tak sobie o rezygnował z jakiegoś kierunku studiów, więc Maisie mocniej zaciekawiła się rozmowczynią, która już wcześniej wzbudzała jej zainteresowanie. Zapowiadała się przyjemna droga na uczelnię, która wspólnie powinna minąć szybko.

@Harriet Rathbone
#8 (14.03.2019, 23:23 )

Takie pytanie młodziutkiej dziewczyny sprawiło, że Harriet uśmiechnęła się lekko, wcale nie zaskoczona. Nawet spodziewała się, że takie pytanie padnie. Wszyscy wokół uważali prawo za świetny i przyszłościowy kierunek. Na pewno mieli dużo racji, bo każdy prawnik potrafiący się dobrze ustawić może liczyć na fantastyczne zarobki oraz prestiż społeczny, ale ona po paru semestrach przekonała się, że to bardzo nie dla niej. Były dwie możliwości: albo po studiach by poszła pracować do jakiejś kancelarii i byłaby beznadziejnym prawnikiem lub nieszczęśliwa do końca życia, albo okres studiów cały by zmarnowała i mimo posiadania tytułu naukowego z nauk prawniczych, poszłaby do zupełnie innej pracy i niewykluczone, że z jakimś koniecznym dokształcaniem przed. To jej się nie uśmiechało, więc wolała zrobić sobie rok przerwy i poważnie zastanowić się nad sobą oraz swoją przyszłością. To najlepsze, co mogła zrobić dla siebie, dopóki była młoda i miala czas na kombinowanie z wykształceniem.
Tak, to jest bardzo opłacalny kierunek, ale nie dla każdego. Wybrałam się na prawo pod wpływem przyjaciółki, która szła na ten kierunek i nie przemyślałam sprawy. Po trzech semestrach stwierdziłam, że to jest kompletnie nie dla mnie... tak więc teraz chcę naprawić swój błąd. Szkoda mi czasu na kończenie tego kierunku, jeśli wiem, że na pewno nigdy nie będę pracować w zawodzie - wyjaśniła. Spodziewała się, że będzie musiała to wyjaśniać jeszcze bardzo wielu osobom. Maisie była pierwsza. Później pewnie Ronnie, koleżanki z kierunku, może jeszcze jakieś inne osoby... a na koniec rodzice. Którzy pewnie przyjadą tu i ją za to zabiją. Bała się rozmowy z nimi, ale nie mogła sobie pozwolić na kierowanie jej własnym życiem. Zbyt poważnie przemyślała tą decyzję. - Teraz chcę sobie zrobić rok wolnego. Popracuję, a przy okazji bardzo poważnie zastanowię się nad jakimś pomysłem na siebie, skoro prawo nie wypaliło.
Najgorsze, że na razie nie miała na siebie kompletnie żadnego pomysłu. Liczyła jednak, że z czasem pomysły się pojawią. Nie znała nawet dokładnej oferty uniwersytetów w Yellowlair Oats i Newcastle Upon Tyne, więc wszystko przed nią! Może trafi na co, co ją zachwyci i stanie się jej pasją? Marzyła o takim przebiegu sprawy, ale jeśli tak się nie wydarzy - najwyżej pójdzie na administrację albo inny popularny kierunek, żeby mieć w ręku jakiekolwiek wykształcenie. Wiedza z prawniczych studiów na pewno jej się tam przyda.

@Maisie Thompson
#9 (21.05.2019, 17:38 )

Mogła zrozumieć Harriet, bo dosłownie przed chwilą pomyślała, że prawo nie jest jej kręgiem zainteresowań i nie byłaby w stanie iść na takie studia. Obecnie studiowała ekonomię i to było jej drugie podejście do tego kierunku, ale w głebi duszy wcale nie czuła się związana z wybranym kierunkiem, choć wiedziała, że jest on w pewnym stopniu obligatoryjny. Nikt jej nie rozkaże pracować w zawodzie, ale oczywiste było, że człowiek najczęsciej szuka pracy związanej ze swoim kierunkiem studiów, bo na tym zna się najlepiej. Maisie pewnie skończy w przyszłości jako jakaś sekretarka albo pracownica biurowa, bo do tego będzie nadawać się po swoim kierunku... czy to dobra przyszłość dla niej? Wcale tak nie myślała, ale mówiąc całkiem szczerze, to ona nie paliła się do żadnego kierunku studiów i nie chciało jej się robić kompletnie nic. Nie miała żadnego pomysłu na życie. Zaś jeśli nie ma się pomysłu na życie, najlepiej iść na jakieś studia, które są w miarę przystępne dla każdego i gwarantują jakąś przyszłość. To był zdrowy rozsądek, ale czy dobry? Harriet dała jej do myślenia... - Łał. No, szacun za taką decyzję. Ja nie wiem, czy miałabym odwagę przerwać studia, nawet gdybym w ogóle ich nie czuła. To poważna decyzja, zresztą rodzice by mnie zabili. Raz już zawaliłam i miałam niezłe nieprzyjemności... - zaśmiała się, ale nie chciała skupiać się na sobie. Na razie Harriet wydawała jej się ciekawszym tematem. Jej decyzja była niecodzienna, odważna... może zainspiruje Maisie do zrobienia czegoś podobnego albo do bardziej aktywnego poszukiwania siebie? - Ale dlaczego uważasz, że prawo nie jest dla ciebie? Nie wiem, męczą cię przedmioty albo nie podoba ci się praca adwokata? - Dopytywała sie, może nie powinna, bo nie znała tej dziewczyny prawie wcale, ale Harriet wydawała się chętna do rozmowy, więc Maisie pytała i nie czuła, że robi coś niegrzecznego. Jeżeli jej nowa znajoma nie będzie chciała o czymś mówić, to po prostu nie powie. Prosta sprawa. 
Na zatoczkę z przystankiem zajechał autobus, na którym wyświetlał się znajomy numer.
- O, mój autobus. Jedziesz tym samym, nie? - zapytała, ruszając powoli w stronę samochodu, który zatrzymał się ze złowieszczym sykiem i otworzył już drzwi dla pasażerów. Miała nadzieję, że wsiądą razem i pogadają jeszcze w drodze na uczelnię.

@Harriet Rathbone
#10 (13.09.2019, 20:28 )

Pójście na niechciany kierunek studiów jest nawet czymś więcej niż ukierunkowaniem swoich zawodowych wyborów na jakąś grupę zawodów. Studia otwierają w kierunku jednego zawodu, ale zamykają na mnóstwo innych, bo te kilka lat studiowania zabiera czas i możliwość nabrania wiedzy i doświadczenia w nauce do zupełnie innego zawodu, który być może bardziej by pasował preferencjom danej osoby. Po swoich doświadczeniach, tej presji otoczenia i byłej przyjaciółki Harriet wyrobiła sobie opinię, że rozpoczęcie studiów tak wcześnie, zaraz po szkole średniej to głupota. Możliwość studiowania powinna pojawiać się dopiero po 25 roku życia. Albo nawet troszeczkę później. Po A-levels człowiek jest jeszcze mentalnym debilem, nic nie wie o życiu i nie ma pojęcia, co chciałby robić przez resztę swoich dni. Są chlubne wyjątki, ale to tylko wyjątki. Reszta idzie tam, gdzie im się wydaje dobrze albo gdzie idzie koleżanka lub gdzie są miejsca. To ma być dobry okres na podejmowanie życiowych decyzji? Bez żartów!
- Zawaliłaś? Nie podobało ci się na twoim kierunku? - zapytała bo nie chciała wyrabiać sobie żadnych opinii na temat tej dziewczyny opartych jedynie na jakichś przypuszczeniach i strzępkach informacji. Maisie była ładna i pewna siebie, mogła być tą z imprezowiczek, które w ogóle nie powinny iść na studia. Mogła też być w podobnej sytuacji jak Harriet i porwała się na coś, czego nie powinna robić, bo to nie było dla niej. Wewnętrznie Harriet życzyła sobie, aby to było to drugie, bo pierwsze postawi Maisie w trochę gorszym świetle.
Popatrzyła na charakterystyczny czerwony lakier autobusu i pokiwała głową, że też wybiera się tym samym. W drodze do drzwi autobusu zaczęła wyjaśniać swoją decyzję, nie widząc nic złego w tym, że Maisie się dopytuje. Nie na co dzień ktoś rezygnuje z adwokackich studiów albo w ogóle z jakichś. Ludziom brak czasami odwagi, żeby uderzyć pięścią w stół i powiedzieć, że chcą coś zrobić po swojemu.
- Wszystko na raz. Przedmioty związane z prawem i bełkot szumnie określany językiem prawniczym doprowadza mnie do szału. Początkowo mnie tylko nudził, teraz go nienawidzę. Drażnią mnie te paragrafy, te casusy z przeszłych lat i... no wszystko mnie drażni. Okropnie. Nie wyobrażam sobie też siebie jako wojującego na sali sądowej adwokata albo jako prawnika w kancelarii, który obmyśla plany, jak pogrążyć przeciwnika swojego klienta. Nie mam tyle odwagi, nie jestem wystarczająco wygadana i wyrachowana. Okropny kierunek - wytłumaczyła podczas drogi do autobusu i wsiadając do środka. Skasowała bilet i czekała na swoją nową znajomą. Wewnątrz coś przewróciło jej się w żołądku, gdy zdała sobie sprawę, że jest na ostatecznej drodze do zmiany swojego życia, która nie spodoba się jej rodzinie. Ale kiedyś musiała się sprzeciwić, zamiast pozwolić sobie zniszczyć życie, bo jako bezmyślna gówniara podjęła kilka złych decyzji, a w zasadzie na coś dała się niepotrzebnie namówić.

@Maisie Thompson





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości