welcome to
Yellowlair Oats



#1 (28.09.2018, 01:13 )


#2 (22.04.2019, 16:24 )
Tell me why this is a land of confusion?

Spacerowym krokiem Terence dotarł na Ayton Road razem z Maisie, która potrzebowała wskazania drogi do serwisu naprawy telefonów. Stracił trochę czasu na dotarcie z nią na wskazana ulicę, ale nie żałował, że zdecydował się jej pomóc, zamiast od razu pojechać do domu. Co miał w domu do roboty? Siedzieć i czytać książki, oglądać telewizję albo grzebać w internecie. Ewentualnie rozmawiać z Meredith, kuzynką, z którą mieszkał, ale ona o tej porze najczęściej była w pracy. Pewnie nawet by jej nie zastał. Jego samotnicze skłonności raczej go zniechęcały do kontaktów z ludźmi, ale nawet i on potrzebował z kimś porozmawiać, poznać kogoś i po prostu pobyć w towarzystwie drugiego człowieka. Ale takiego, który nie był jego kuzynką. Meredith od dawna wypychała go z domu, żeby znalazł sobie jakichś znajomych, a on długo się opierał. Czekał na moment, w którym poczuje potrzebę nawiązania z ludźmi kontaktu. Ta potrzeba pojawiła się wreszcie jakiś czas temu, gdyż Terence zaczął tęsknić za znajomymi, których zostawił w Glasgow. Nie było ich wielu, ale mógł im ufać i dobrze sie dogadywali. Kontakt z większością wciąż miał, ale internet to tylko namiastka znajomości. Właśnie się o tym przekonywał.
Pewnie dlatego tak śmiało wyrwał się do zaoferowania Maisie pomocy i zaprowadzenia jej na Ayron Road. Chłopak chwytał się każdego momentu kontaktu z drugim człowiekiem, a ona była taka ładna... Z zachowania nie wiedział jeszcze, co o niej myśleć, bo wywarła na nim neutralne wrażenie, ale z wyglądu od razu wpadła mu w oko. Najczęściej w takich sytuacjach Terence tracił pewność siebie, mało mówił i robił się gburowaty, ale przy Maisie umiał sobie jakoś pozbierać myśli. Może przez to, że skupił się na konkretnym celu, jakim był odnalezienie tego salonu naprawy, czyli udzielenie dziewczynie pomocy.
- Jesteśmy na miejscu. O, po drugiej stronie ulicy jest szyld serwisu - zakomunikował, kiedy zatrzymali się obok jednej z malowniczych kamienic tej częsci miasta, a jego wzrok przebiegł się po okolicy, poszukując odpowiedniego lokalu. Znalazł go bez trudu. Spacer był miły i pogawędki w drodze także, więc szkoda było tak szybko odnaleźć cel, ale z drugiej strony Terence'a cieszyło, iż mógł pomóc dziewczynie, która po zniszczeniu telefonu wyglądała na tak zagubioną i zdezorientowaną. Przydał się na coś i jeżeli nie pozna się z Maisie lepiej, dziewczyna przynajmniej wspomni go w pozytywnych słowach. Oczywiście mógłby zaproponować następne spotkanie albo wymienić się numerami, ale Terence jak Terence. Chęci są, odwagi brak.

@Maisie Thompson
#3 (11.05.2019, 14:56 )

Bardzo to oni się nie spieszyli podczas drogi do punktu naprawy telefonów, ale Maisie nie pospieszała, bo nie miała po co. Telefon to nie jest żywy organizm, więc w przypadku jego uszkodzenia nie liczą się sekundy albo minuty decydujące o dalszym życiu. Maisie mogła ze spokojem pokonać drogę na Ayton Road, zapamiętać ją (nie wiadomo kiedy się przyda, bo a nuż zostawi dziś telefon w naprawie?) i pobyć w miłym towarzystwie przystojnego chłopaka, który pomógł jej, kiedy inni tylko ją omijali albo co gorsza prychali, że jest zawalidrogą przed wyjściem z uczelni. To przykre, że społeczeństwo nie jest skore do pomocy ani zrozumienia nawet w przypadku kogoś, kto właśnie ma problem z urządzeniem technicznym i chwilowo nie może ruszyć się z miejsca, bo.. musi zebrać jego kawałki z chodnika. Ludzie w dzisiejszych czasach są okropnie egoistyczni. A może to nie wynik czasów, tylko wieku osób, które otaczały Maisie? Jako dziecko każdy jest skory do pomocy i bezinteresownie ciekawi go los innych osób. Ale nie jest to ciekawość podszyta zawiścią albo niechęcią, zazdrością, tylko szczerość, bezinteresowność i altruizm. Z czasem gubimy te cechy w pogoni za pieniędzmi i własnym komfortem życiowym. Maisie bardzo cieszyła się, że nie każdy gubi altruizm w tych zwariowanych czasach, bowiem Terence był doskonałym przykładem osoby, która jest gotowa wyciągnąć pomocną dłoń. Rycerze jeszcze nie wymarli! Do tego dobrze jej się z nim rozmawiało. Nie był bardzo gadatliwy i nawet dziewczyna odniosła wrażenie, że ma do czynienia z trochę nieśmiałym człowiekiem, ale był bardzo miły, inteligentny. Wyglądał na osobę z bogatą duszą.
Zatrzymała się razem z Terencem. Popatrzyła na wskazany przez niego kierunek i rzeczywiście, od razu rzucił jej się w oczy napis, który informował, że w budynku jest miejsce napraw telefonów. Dziewczyna westchnęła. - Pewnie mi nieźle krzykną za naprawę, ale nie mam wyjścia... - powiedziała. Uśmiechnęła się do chłopaka. Nie chciała jeszcze kończyć tego spotkania, ale czas leciał nieubłaganie i nie mogła trzymać go jak na smyczy. Poświęcił jej sporo swojego czasu. - Bardzo dziękuję ci za pomoc. Gdyby nie ty, pewnie bym wróciła do domu załamana. I tak jestem załamana, ale przynajmniej wiem, dokąd się udać i nie boję się, że pobłądzę z mapą w ręku. Jesteś świetny.
No i? Co dalej? W głowie błagała, żeby Terence poprosił ją o numer. Sama nie chciała tego robić. Kobieta biorąca numer od mężczyzny to desperatka, takiego była zdania.

@Terence Douglas
#4 (29.09.2019, 20:32 )
Tell me why this is a land of confusion?

Terence nie chciał bawić się w czarnowidza, ale za tak drogi telefon na pewno nieźle oskubią dziewczynę po zlokalizowaniu usterki. Drogie telefony to droga naprawa. Fajnie je mieć, pochwalić się światu swoją pozycją społeczną i cieszyć się świetnymi możliwościami takiego sprzętu, ale posiadanie go niosło strony negatywne, a o jednej z nich Maisie dzisiaj przekonała się na własnej skórze, do tego bardzo boleśnie dla kieszeni, jak podejrzewał chłopak. Drogie naprawy i ryzyko kradzieży to poza ceną duże minusy takiego sprzętu. Lecz nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, powiadają i chyba coś w tym jest... Gdyby nie to nieprzyjemne zdarzenie przed budynkiem uczelni, Maisie i Terence pewnie nigdy by się nie poznali. Pewnie nawet by się nie zauważyli, mijając się w wielkim tłumie studentów. Los zaś postawił ich sobie na drodze i spędzili czas na miłej rozmowie, a Terence mógł przy okazji przydać się do czegoś zagubionej dziewczynie. 
Pożałował, że ich spotkanie właśnie dobiega końca. Nie był zbyt odważnym chłopakiem, nawet przeciwnie... ale postanowił spróbować, a co mu zależy! Maisie nie zje go za propozycję utrzymania kontaktu, a jeśli coś się wydarzy nie po jego myśli, to pewnie i tak więcej się nie zobaczą w akademickim tłumie. To był zryw wyjątkowej odwagi z jego strony.
- Skoro już całkiem miło nam się rozmawia, a mnie udało się pomóc ci z rozbitym telefonem to co powiesz, żebyśmy wymienili się numerami? Jestem ciekawy czy uda ci się załatwić tutaj naprawę - zaproponował. Był w swoim stylu delikatnie uśmiechnięty i wyglądał na bardzo spokojnego, lecz jak zawsze w tego typu sytuacjach Terence dosłownie cały trząsł się od wewnątrz, a serce waliło mu tak mocno, iż bał się, że dziewczyna to usłyszy. Każde towarzyskie wyjście naprzeciw drugiemu człowiekowi (przede wszystkim dziewczynie) stanowiło dla niego ogromny problem. Och, wielkie wyzwanie dla odwagi chłopaka takiego jak on...

@Maisie Thompson
#5 (04.10.2019, 17:36 )

Jeśli Terence nie był odważny to bardzo dobrze krył się ze swoimi nieśmiałościami, bo Maisie ogóle tego nie zauważyła. Podszedł do niej śmiało, gdy potrzebowała pomocy przed uczelnią, został przy niej, kiedy próbowała poskładać zepsuty telefon i radził jej, co wiedział w  tym temacie, a potem zaproponował jej pójście do konkretnego miejsca naprawy telefonów, zaś na koniec śmiało zapytał ją o numer telefonu.  W To nietypowy bilans jak na nieśmiałego człowieka, więc Terence radził sobie bardzo dobrze. Robił trochę wrażenie outsidera, bo chociaż był zadbany i modnie ubrany, to jego telefon mówił sam za siebie: Terence nie przywiązywał wielkiej wagi do szpanowania nowinkami technologicznymi, a to było nietypowe jak na młodego faceta w wieku studenckim. Każdy lubi się chwalić gadżetami. Tak przynajmniej myślała Masie, bo głównie tego typu osoby miała w swoim otoczeniu. Był inny niż chłopaki, z którym dotychczas się spotykała, ale dzięki temu intrygujący. Ponadto bardzo u niej zapunktował tym, że podszedł do niej bezinteresownie, żeby pomóc, gdy ten telefon się roztrzaskał, a nikt inny nie wrócił na nią uwagi. Niektórzy nawet na nią psioczyli, że blokuje ruch! Altruzm jest cechą bardzo pożądaną. - Oczywiście, bardzo chętnie! Tylko... No, z oczywistych względów nie puszczę Ci teraz strzałki i nie wiem kiedy będę miała możliwość napisania do ciebie. Ale zapiszę ci mójnumer na kartce! -powiedziała, sięgając do swojej torebki. Wyjęła z niej notes i zapisała ciąg cyfr, a za nim dopisała swoje imię i nazwisko. Nie była pewna, kiedy odzyska kontakt telefoniczny że światem, więc miała cichą nadzieję, że Terence'a uda się znaleźć na portalach społecznościowych, żeby nawiązać nim szybszy kontakt. - Zapisz mi swój. - poprosiła podała mu swój notes. Dawno ne używała takiego tradycyjnego sposobu wymieniania się kontaktami!
- Mam nadzieję, że moja siostra będzie miała jakiś stary telefon, na którym będę mogła przezimowac czas naprawy, ale to nic pewnego - powiedziała. Martwił ją to, bo ona była tym typem dziewczyny, która bez telefonu (zwłaszcza dobrego, na którym da się sporo zdzialać) czuje się jak bez ręki. A może taki detoks się przyda?

@Terence Douglas
#6 (07.10.2019, 12:41 )
Tell me why this is a land of confusion?

Bardzo możliwe, że właśnie okoliczności pomogły Terence'owi zachować się w kontakcie z Maisie spokojnie, ale pewniej niż przy zwykłym kontakcie  z ładną dziewczyną. Normalnie chłopak zupełne nie wiedział, co mówić i jak mówić, więc najczęściej nie mówił nic, żeby nie zrobić z siebie idioty. Nie miał też zwyczaju śmiania się jak głupi do sera, więc jego kamienna twarz u wielu osób budziła wrażenie dość negatywne. Jakby był wyniosły i ponad osoby, z którymi rozmawia, a nigdy się za takiego nie uważał. Po prostu miał tak wyraz twarzy i rzadko się uśmiechał, jeżeli w danej sytuacji nie czuł się pewnie. Zaś w sytuacji poznania drugiego człowieka, a zwłaszcza płci przeciwnej Terence zawsze czuł się niepewne, więc wychodziło jak wychodziło... Dzisiejsze nietypowe zdarzenie pomogło mu skupić uwagę nie na nowej koleżance, ale przede wszystkim na zdarzeniu, więc łatwiej było mu poskładać sobie myśli do kupy i się nie ośmieszyć (mimo że to ośmieszenie najczęściej odbywało się tylko w jego głowie, bowiem umiał być rzeczowy i raczej nie gadał głupot). Maisie poznała go od innej strony niż większość dziewcząt, które jak niegdyś Rousine odnosił wrażenie, że chłopak jest znudzony rozmową z nimi, niezainteresowany albo odbiera je negatywnie. Miała szczęście.
Zaśmiał się, gdy Maisie powiedziała, że nie puści mu teraz sygnału na telefon i poczeka, aż dziewczyna zapisze swój numer i da mu karteczkę. Wzął od niej notes, żeby zapisać swój magiczny ciąg cyferek.
- Jasne. W dzisiejszych czasach bez telefonu jak bez ręki, ale jestem pewny, że uda nam się skontaktować. W każdym razie na pewno będę pisał, co i jak z telefonem, bo jestem ciekawy ile wyniesie naprawa topowego urządzenia - powiedział, gdy zapisywał swó numer telefonu. No proszę, jaki nasz Terence poczuł się pewny siebie i wygadany! Czuł się teraz nadzwyczaj spokojnie, jak na niego i kontakty z płcią piękną. oddał dziewczynie notes. - Proszę bardzo.
Ne spodziewał się, że z takiej nieprzyjemne sytuacji może wywiązać się jakaś znajomość. Był pozytywny aspekt nieszczęścia Maisie... W każdym razie dla niego, bo ona nie miała się z czego cieszyć.

@Maisie Thompson
#7 (03.11.2019, 19:44 )

Widocznie miała duże szczęście, bo nie odniosła żadnego wrażenia, że Terence jest nią znudzony, dystansuje się albo że chce jak najszybciej zakończyć ich rozmowę. Wydał jej się właśnie przeciwnie, zaangażowany i bardzo uczynny. Chłopak pospieszył jej z pomocą, mimo że była dla niego obcą dziewczyną i o nic takiego się nie dopraszała, w ogóle o nic się nie dopraszała. Terence robił wszystko z własnej woli. Mógł tym zrobić na niej tylko dobre wrażenie, a nawet zauroczył ją swoją opiekuńczością i altruistyczną chęcią pomocy, którą się wykazał. Maisie na pewno długo nie zapomni tego, że z tłumu studentów wychodzących z uczelni tylko on jeden zwrócił na nią uwagę i zechciał jej pomóc, mimo że w tym tłumie dziewczyna dostrzegła parę znajomych twarzy. Byli tam ludzie z jej roku i nikogo nie obeszło to, że rozwaliła sobie ten nieszczęsny telefon. Na pewno dziewczyna tego nie zapomni.
Chociaż poczuła się troszeczkę rozczarowana, że chłopak większe zainteresowanie wykazał rozwalonemu telefonowi (powiedział, że jest ciekawy ile będzie kosztować naprawa topowej komórki), to uśmiechnęła się promiennie, gdy dał jej swój numer telefonu. Straciła troszeczkę pewność siebie, ale nie chciała rezygnować z tej znajomości, bo mimo wszystko chłopak wydawał się uczynny i godny zainteresowania. A do tego był bardzo przystojny! - Dzięki. Nie wiem kiedy się odezwę... jeżeli dostanę jakiś telefon od siostry w zastępstwie to postaram się napisać jeszcze dzisiaj. Ale nie obiecuję, że tak będzie, bo możliwe, że zostanę na trochę bez komórki. W każdym bądź razie na pewno spodziewaj się wiadomości ode mnie - powiedziała, chowając do torebki notes, w którym była kartka z numerem jego telefonu. Obejrzała się na salon telefoniczny, a później znowu przeniosła wzrok na Terence'a. - To... ja już tam pójdę, żeby to załatwić. Jeszcze raz bardzo ci dziękuję!
Uśmiechnęła się na pożegnanie, a po tym weszła do budynku. Nad wejściem wisiał szyld informujący, że jest to punkt sprzedaży i naprawy telefonów komórkowych. Czuła w głębi serca lekkie rozczarowanie tym, że chłopak nie wykazał nią większego zainteresowania na koniec rozmowy, ale już planowała, kiedy i co do niego napisze. Jeżeli będzie miała na czym!

@Terence Douglas

z.t
#8 (13.11.2019, 14:44 )
Tell me why this is a land of confusion?

Jaka miła odmiana! Najczęściej ludzie brali go za zdystansowanego i chłodnego, choć Terence nie chciał sprawiać takiego wrażenia. Ale chyba nie umiał grać jednocześnie spokojnego i przyjaznego człowieka, a może to w ogóle nie jest możliwe, żeby stać na uboczu i jednocześnie robić dobre wrażenie? Z dwojga złego wolał jednak być tym zdystansowanym gburem, co stoi na uboczu, bo kontakt ze zbyt wieloma ludźmi oraz hałas go męczyły. Lepiej mieć mało znajomych i święty spokój niż zmuszać się do czegoś, czego się nie czuje. To na pewno była zasługa nietypowych okoliczności, które kazały chłopakowi wyjść ze swojej skorupy ciszy i aspołeczności, ale wyszło pozytywnie, do tego przydał się tej dziewczynie i zrobił dobry uczynek, więc mógł zaliczyć to zdarzenie na plus. Maisie niekoniecznie, bo czekały ją paskudne wydatki i może jakieś nieprzyjemności... Ale dla niej to też nie skończyło się najgorzej! Mogła w końcu błądzić po mieście i szukać punktu naprawy, a dzięki Terence'owi trafiła do niego bardzo szybko. 
Uśmiechnął się i pokiwał głową ze zrozumieniem. Na pewno by się nie obraził, gdyby Maisie szybko się nie odezwała. W sumie by się nie obraził nawet gdyby wcale się nie odezwała, bo rzadko liczył na zainteresowanie dziewczyn. To była urocza osóbka, więc Terence życzył sobie, żeby odezwała się jeszcze, ale nie przywykł, więc w porządku. Co ma być to będzie. 
- Oczywiście, nie zatrzymuje cię. Powodzenia! - powiedział za nią, gdy odwracała się w stronę wejścia do budynku. Ona poszła w swoją stronę i on też udał się we własnym kierunku, czyli w drogę powrotną na przystanek, żeby udać się autobusem na przedmieścia. W głowie wciąż miał sympatyczną blondynkę, której dzisiaj pomógł. 

zt





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości