welcome to
Yellowlair Oats



#1 (22.11.2019, 22:35 )
"Jak po śmierci nic nie będzie to się wkurwię"

Juliette Sanders


dane podstawowe
DATA URODZENIA21.05.1980
MIEJSCE URODZENIALondyn
ZAWÓDNeurochirurg
STAN CYWILNYpanna
ORIENTACJAbiseksualna
WYKSZTAŁCENIEdoktoranckie
STATUS FINANSOWYśrednio zamożna
JĘZYKINiemiecki i francuski na poziomie zaawansowanym, polski na podstawowym
DZIELNICAKindly Angles
PROBLEMY ZDROWOTNEpseudologia fantastica, wciąż nawracająca kamica nerkowa i tak samo rzecz ma się z anemią. Do tego wszystkiego dochodzi endometrioza
WIZERUNEKJelena Katina
biografia
Nie chciałbyś jej jakkolwiek podpaść - uwierz mi. Co prawda to prawda, mimo poważnych problemów zdrowotnych, sama postanowiła zostać z lekarzem. Jednak moim skromnym zdaniem, minęła się z powołaniem. Dlaczego?
Z chęcią Ci o tym opowiem. A teraz, jeśli chcesz usłyszeć z moich słów opowieść o tejże kobiecie, pragniesz poznać jej przeszłość, która tak a nie inaczej wykreowała naszą panią doktor, musisz być naprawdę dobrym słuchaczem. A teraz, rozsiądź się wygodnie w fotelu. O, tak. Może coś do picia? Wybacz, ale nie mam akurat w domu żadnych procentów, dlatego sądzę, że woda, sok albo herbata albo kawa - coś z tego musi Ci wystarczyć. Nie? Na pewno? Ale mam nadzieję, że nie będzie Ci przeszkadzało, jak od czasu do czasu wezmę łyczka wody? Skoro tak, to bardzo się cieszę. Może ciasteczka? Zobacz o tu, stoją tuż przed Tobą, na stoliku do kawy. Nie bój się! Nie są zatrute. Nie chcę Twojej śmierci. A nawet jeśli, to po cholerę opowiadałabym Ci historię tej kobiety?
Zresztą, nie jestem Nią. Ale nieważne, zapomnij.
Urodziła się jako najmłodsza z trojga dzieci rodziców. Istna patologia, mówię Ci! Ojciec pijak (wkrótce potem zmarł, jego miejsce zajął szybko inny mężczyzna), matka narkomanka... brzmi niczym kiepsko wymyślona historyjka, która zamiast przejmować człowieka, rozbawia, czyż nie? A jednak, jej nie było do śmiechu. Nigdy. Rodzice wciąż powtarzali, że nie biją swoich pociech. Jednakże... to, co oni z nią wyczyniali!... było jeszcze gorsze niż zwyczajne lanie skórzanym paskiem. Kazali jej godzinami klęczeć na... na kaszy, na kamyczkach... a ręce musiała mieć uniesione ku górze. I tak klęcz sobie, człowieku, przez godzinę. Tak, dokładnie tak - nie przesłyszałeś się, godzinę. A czasami nawet i dłużej. Jednak, Juliette była dzielna. Podziwiałam jej determinację. Wytrzymałość...
Ale wystarczy tego dramatyzmu, bo domyślam się, iż masz już tego dosyć. Dlatego to najlepszy moment, by pokazać, że to właśnie trudne dzieciństwo wykreowało tak a nie inaczej naszą panią neurochirurg. 
W szkole również nie miała łatwo. Dzieci znęcające się nad nią i obojętność ze strony nauczycieli, którzy udawali, że nic nie widzą - to wszystko zgotowało jej piekło. Prawdziwe, dziesiąty krąg piekieł, który jest pewnie najgorszy ze wszystkich możliwych. O ile w ogóle taki istnieje. W sumie, znowu nieważne.
Tak czy owak, w wieku siedemnastu lat wyprowadziła się, gdy powiedziała matce bolesną prawdę. Że nowy mężczyzna rodzicielki dziewczyny ją wykorzystuje... no, po prostu gwałci ją przy każdej okazji. Nie powiedziałam, że wykorzystuje ją seksualnie. Racja, to lepiej brzmi, co prawda to prawda, aczkolwiek osobiście sądzę, że lepiej określać rzeczy po jak najprostszym imieniu. Jestem osobą dość prostolinijną. I nic na to nie poradzę, że jestem, jaka jestem.
Wyprowadziła się, bo matka wygoniła ją ze swojego mieszkania, gdyż rodzicielka udawała, że córka zmyśla. A może... może była świadoma, że to była zdrada połączona z przestępstwem? I oszukiwała samą siebie? Cóż, wiem tyle że dla osób, które oszukują samych siebie, istnieje oddzielny krąg piekieł. Pewnie pytasz, co ja z tym piekłem? Po prostu fascynują mnie te tematy. Chyba w takim samym stopniu, co Juliette uwielbia zadawać ból. Najchętniej to robiłaby te wszystkie operacje bez znieczulenia.
Nie od dziś wiadomo, że matka uważała ją za kłamczuchę (poniekąd miała rację, acz o tym potem). I pewnie tak jest po dziś dzień. Przykład? O, chociażby to że Juliette, od kiedy zaczęła dorastać, jej miesiączki były niezwykle bolesne. Agita, tak, sądzę, że to słowo świetnie tutaj pasuje. A mama? Uznała, że dziewczyna symuluje, by chociaż jeden dzień minął jej sympatycznie, bez klęczenia. 
Ja jednak nie mogłam patrzeć na jej cierpienie. Pewnego dnia zabrałam ją do ginekologa, a specjalista stwierdził endometriozę. Nigdy wcześniej nie słyszałam o takiej przypadłości, ale Jej schorzenie sprawiło, że zaczęłam czytać - i wkrótce potem stałam się w dziedzinie tej choroby ekspertem. A w tym samym czasie - co zauważyłam dopiero po jakimś czasie - nasza Juliette zatapiała się wręcz w podręcznikach medycznych, studiowała samodzielnie anatomię... 
I ani się obejrzałam, dostała się na studia medyczne.
Sądzę, że już zdążyła zapomnieć o klęczeniu. A może... taka trauma pozostaje do końca życia? Tak samo, jak nieświadomość jeszcze jednego czynnika, który zadecydował, że rodzice traktowali ją tak, a nie inaczej. Po prostu była chorowita. Anemia, kamica nerkowa... do tego ciągłe grypy, przeziębienia i zapalenia płuc. Rodzice nienawidzili ją głównie za potężne sumy pieniężne, których ci się pozbywali na rzecz kupna leków oraz wizyt u lekarzy, bo nie da się ukryć, iż to samo małżeństwo, które swojej najmłodszej córce sporządziło takie piekło, chciało dobrze wypaść przed sąsiadami, znajomymi i dalszą rodziną, więc przyprowadzali córkę również do lekarzy przyjmujących prywatnie.
Masakra, nie?
Jednak finalnie uznaję, że nie zapomniała. Pewnie przez własne cierpienie tak bardzo lubi przypatrywać się agonii innych. Żałuje tylko, że nie może przeprowadzać operacji bez znieczulenia... Ale przypodobała sobie obserwację, jak pacjenci konają z bólu. 
I wtedy, gdy mogło się wydawać, że żadna choroba już nie zaatakuje jej somatycznie... psychicznie jej stan znacznie się pogorszył. Cóż, kiedy była mała, często opowiadała historie nie z tej ziemi. Ale tego było zbyt dużo. Zdecydowanie, acz uznałam, iż ona po prostu z tego wyrośnie. Ot, taka mała mitomanka. Jednak lata mijały, a ona... wciąż wymyślała historyjki nie z tej ziemi. Często opowiadała jakieś brednie (ten, kto jej nie zna, mógłby w nie uwierzyć), najczęściej stawiające ją w korzystnym dla niej świetle. Nie będę opowiadała, jakiego typu są to opowiastki. Za dużo ich było i jest, i Tobie, drogi odbiorco, to powinno wystarczyć.
Tak, wiem, czego chcesz się teraz dowiedzieć. Kim jestem. Siostrą Juliette. Najstarszą z trojga rodzeństwa. Tą, której upiekło się klęczenie. Która była jako tako szanowana przez rodziców. Opiekowałam się nią od dłuższego czasu, zwłaszcza gdy przyszła do mnie, cała zapłakana mówiąc, że została wyrzucona z domu. 
Jest jeszcze coś, co chcę naprostować. Pisałam często o rodzicach, ojcem nazywając ojczyma. Ot, był dla mnie dobry, troskliwy, więc nie widziałam powodu, by nowy związek matki nazwać inaczej, niż rodzice. Po prostu rodzice.
To by było na tyle, drogi odbiorco. Jeśli kiedykolwiek ją zobaczysz na ulicy, bądź gotów na opowiastki nie z tej ziemi. Chociaż... z drugiej strony, nie wiem czy ona będzie aż tak śmiała, by tak zagadywać obce osoby. Nieważne. A jeśli natkniesz się na nią w szpitalu, gdzie ta pracuje, lepiej byś jej nie podpadł... bo na zwyczajnym podmienieniu kroplówek może się nie skończyć.
Obecnie jest po doktoracie. Obecnie mieszka już sama. Jednak to, co kryje się w jej wnętrzu, pewnie pod pewnymi względami pozostanie tajemnicą. Ale traumy nie wymażesz. Ani chęci krzywdzenia innych, bo jak można uważać społeczeństwo za wzorowe, jeśli przydarzył się jej taki los? Krótko mówiąc, to ludzie ją tak ukształtowali. A zwłaszcza rodzina - konkretyzując, rodzice. Albo matka i ojczym, jeśli tak wolicie.
Ale zaraz! Nie zjadłeś żadnego ciasteczka! Zrobiłeś mi tym wielką przykrość, wiesz?


rodzina & miłość
RODZICEAnnie Sanders-Murray - matka. Nienawidzi swojej najmłodszej córki za to, że tak często choruje, chociaż to nie jedyny powód - Annie po prostu potrzebuje od czasu do czasu się na kimś wyżyć, więc robiła to na osobie Juliette.

Anthony Murray - ojczym, który gwałcił Juliette przy każdej nadarzającej się okazji. Zawsze, gdy nikt nie patrzył. Zawsze, gdy nikt nie węszył. Dla reszty dzieci był wzorowym zastępcą ojca. 

Noah Sanders - ojciec dzieci, pijak który wkrótce zmarł na raka wątroby.

RODZEŃSTWOLiam Sanders - "środkowe" (chodzi o wiek) dziecko. Starsze od Juliette, młodsze od Hazel. Nie był ofiarą żadnej przemocy. Liam ma obecnie 32 lata, zdobył doktorant, podobnie jak jego młodsza siostra, tyle że chłopak wybrał historię sztuki. Kawaler.

Hazel Bush - najstarsza z rodzeństwa. Ma już 38 lat. Żona słynnego aktora. Tak, to ona opowiedziała biografię.

DZIECInie posiada
DALSZA RODZINAJuliette nie utrzymuje z nimi kontaktu, nawet nie pamięta twarzy dalszych członków rodziny
STATUS ZWIĄZKUsingielka
PARTNERnie ma
BYLI PARTNERZYjakieś przelotne miłostki w okresie szkolnym były, chodzenie ze sobą... ale to były niezobowiązujące związki
osobowość
ambiwertyk pseudologia fantastica praca, praca i jeszcze raz praca
Merkury (30%), Mars (30%), Uran (40%)

Bywa chaotyczna i żywiołowa, jak i również opanowana i pełna spokoju. Tak, pod tym względem bywa naprawdę różna. Jednak jedno jest pewne: to osoba zazwyczaj chamska, nie owijająca w bawełnę, lubiąca patrzeć na cierpienie innych. Aczkolwiek Juliette również jest człowiekiem, tylko człowiekiem, więc ma momenty, gdy jest naprawdę miła. 

Lubi się mścić. Jeśli coś jej zrobisz, obrazisz bądź ośmieszysz, pewnie odpłaci ci się czymś jeszcze gorszym. Często uważa się za kogoś bardzo wyjątkowego. Potrafi rozgadać się rozlegle, kłamiąc człowiekowi w żywe oczy, nie zawsze będąc tego świadomą, a to wszystko przez jej schorzenie.


ciekawostki
~ nie posiada palca na prawej stopie. Ot, już się taka urodziła
~ jeszcze nigdy nie uprawiała seksu z własnej woli
~ uwielbia czytać powieści fantastyczne (może stąd te wszystkie kłamstewka, z powodu wybujałej wyobraźni?)
~ nie rozumie swojego brata, że można mieć takiego fioła na punkcie sztuk pięknych
#2 (21.12.2019, 20:14 )

karta zaakceptowana!
witamy na forum





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości