welcome to
Yellowlair Oats



#1 (23.07.2020, 18:02 )


#21 (15.01.2022, 18:13 )

Spotkanie Ochiyo i Maisie, osób tak różnych od siebie było życiem w pigułce. Dziewczyny były z różnych środowisk i miały za sobą inne wychowanie, doświadczenia w czasach szkolnych. Gdyby ktoś chciał napisać o nich pracę na temat znaczenia szkolnego środowiska i traktowania na dojrzałość i osiąganie dorosłości psychicznej, to pewnie by były świetnymi przykładami, żeby pokazać jak środowisko może ukształtować człowieka. Ochiyo nie pochodziła z niedobrego domu, ale jednak były w jej dzieciństwie pewne przejścia: przeżyła rozstanie rodziców, musiała zaakceptować nowego partnera życiowego matki, powitała na świecie młodszego braciszka, którego dzieliło od niej kilkanaście lat, a obecnie często się nim opiekowała. Jej rodzicielka bywała bardzo zajęta swoimi sprawami i układaniem sobie życia, więc Ochi nie mogła liczyć na taką bańkę ochronną i pomoc w każdej sytuacji, jaką rodzice dali Maisie. Dzięki temu dziewczyna szybko dorosła i nauczyła się samodzielności. Blondynka dostała wszystko, czego chciała i nigdy nie musiała się martwić o swoje, a to dało efekt w niedojrzałości, którą prezentowała, mimo że skończyła już dwadzieścia lat. Zderzały się jak dwa światy. Niebo i ziemia albo różne kontynenty. To było interesujące spotkanie. Ochiyo dzięki temu mogła nieco lepiej zrozumieć dziewczynę, która kiedyś bez powodu sprawiła jej ogromną przykrość, a może Maisie dzięki obserwowaniu Ochiyo nauczy się czegoś. Albo chociaż pojmie, że ludzi nie ocenia się na podstawie ciuchów, które mają na sobie.
- Musiałaś sobie nieźle nagrabić u siostry, skoro zwalnia się z podejrzeń i zrzuca je od razu na ciebie - zauważyła. Bywała zbyt bezpośrednia, a nawet chłodna i lekko złośliwa podczas ich rozmowy, ale nie miała powodu traktować Maisie z taryfą ulgową. Dziewczyna powinna to rozumieć po tym, co jej zrobiła. Mówiła wprost swoje mysli, wcale ich nie hamowała. Ale chciała mimo wszystko troszkę pomóc dziewczynie. Było jej żal, kiedy widziała poziom jej zagubienia. - Facebook, Instagram albo jakieś inne media społecznościowe to jest niezły pomysł. Kto nie ma na fejsie wszystkich znajomych, prawda? Nawet jakichś dalekich, którzy mogą nie przyjśc do głowy, a jednak się ich zna i mogą narobić problemów.
Może to nie był taki głupi pomysł ze sprawdzeniem znajomych siostry. Zakładając, że to naprawdę wina siostry, ale jeśli Maisie była szczera, to Ochiyo nie miała powodów uważać, że dziewczyna mogła zawinić.

@Maisie Thompson
#22 (22.01.2022, 16:18 )

Spostrzeżenia Ochiyo były świętą prawdą. Obie dziewczyny różniły się od siebie jak ogień i woda, a Maisie też widziała tą róznicę i początkowo jej się nie podobała. Była zbyt czepialska do osób, które zachowywały się inaczej niż ona. Jeszcze miała jakieś głupawe naleciałości z czasów szkolnych, kiedy naśmiewała się z dziewcząt należących do różnych subkultur, bo do takich zaliczyła Ochiyo, której styl ubierania się był bardzo specyficzny. Jeśli miała spojrzeć obiektywnym okiem, to wcale nie był zły. Na swój sposób robił wrażenie gotyckim pięknem, jeśli tak można to nazwać. Maisie się na tym nie znała. Ale kiedyś tępiła takie osoby, więc nadal to robiła. Dużo jeszcze brakowało jej do dojrzalości, którą powinna prezentować osoba w jej wieku, ale ona oczywiście była innego zdania. Opinia na temat bańki ochronnej, którą roztoczyli nad nią rodzice była bardzo trafna. Rozwiązywali za nią problemy, więc dziewczyna od dzieciństwa aż do dzisiaj broiła, a potem szła dalej, bo niczego nie musiała za sobą prostować. Taki styl życia nie sprzyja dojrzałości.
- Ach, daj spokój... mogę o tym opowiadać, ale wolałabym uniknąć zwierzania się z głupot, które narobiłam w życiu. Było tego więcej niż tamto czepianie się ciebie u jubilera. - wyjaśniła i machnęła ręką jakby z rezygnacją. - Ale jestem pewna. Absolutnie pewna, że nie zrobiłam niczego, co może przynieść takie konsekwencje jak te, które spotykają mnie i Vivienne. Analizowałam to na każdy możliwy sposób. Sama, z tobą, nawet z siostrą. To ona się uprzedziła. Albo stwierdziła, że jeśli ja sprawiałam kiedyś problemy, to łatwiej uwierzyć w moją winę i zwaliła na mnie.
Musiała powaznie rozważyć propozycję Ochiyo, bo była naprawdę dobra! Dziewczyna pokiwała głową, zgadzając się z jej pomysłem. Mogła przez media społecznościowe dotrzeć do osób, z którymi zadaje się jej siostra. To mogło powiedzieć więcej na temat jej towarzystwa i ewentualnych konfliktów.
- Dobry pomysł. Zrobię to. Ja praktycznie nie znam ludzi, z którymi trzyma się moja siostra. Ona wie dużo więcej o moich koleżankach... ja nie znam nawet imion. Łatwo jej coś ukryć - przyznała. - Jeszcze raz bardzo ci dziękuję za pomoc.
Wzięła filiżankę ze swoją kawą i napiła się spory łyk napoju, który zdążył lekko ostygnąć. Nie zdawała sobie sprawy, że dziewczyny siedzą tutaj tak długo! Ale o dziwo dobrze rozmawiało jej się z Ochiyo!

@Ochiyo Harling
#23 (12.02.2022, 14:40 )

Wysłuchała Maisie, po czym pokiwałą głową ze zrozumieniem, chociaż to było bardzo ostrożne kiwnięcie. Nie miała niczego, co może dać jej gwarancję, że dziewczyna mówiła prawdę na temat swoich występków, bo niestety po niej Ochi spodziewała się dosłownie wszystkiego i oczywiście tego, co najgorsze. Po tym, czego sama doświadczyła w dość niedalekiej przeszłości, to wcale by się nie zdziwiła, gdyby blondynka kłamała, żeby się wybielić. Albo gdyby zapomniała, że jakaś nerwowa sytuacja z osobą innej narodowości miała miejsce, bo na co dzień psuła krew tylu osobom, że jej mały móżdżek nie mógł tego wszystkiego spamiętać. Jednak nie chciała jej w taki sposób oceniać, bo po prostu nie mogła wiedzieć. Nie ufała Maisie wcale a wcale, jednak nie mogła z tego tylko powodu zakładać, że na pewno dziewczyna kłamie. Wyglądała na bardzo szczerą i zarazem skołowaną tym, co dzieje się w jej życiu. Wszystko było możliwe. 
- Dobrze wiedzieć, że nie tylko mnie się oberwało - stwierdziła, sięgając po kawę, która prawie wystygła. Dopiła resztę napoju, którą miała w filiżance, po czym odblokowała swój telefon i spojrzała na godzinę, która widniała na ekranie. Uniosła lekko brwi ze zdziwieniem. Nie spodziewała się, że mogło mińąć tyle czas,u, odkąd tutaj przyszła! Zagadała się dużo bardziej niż się tego spodziewała idąc do kawiarni w centrum! Myślała, że ta rozmowa potrwa chwilę, dziewczyny coś sobie wyjaśnią i w chłodnych stosunkach pójdą w swoje strony. Stosunki co prawda nadal były chłodne, tutaj nie zmieniło się zupełnie nic, jednak spotkanie bardzo się przeciągnęło, a sama Ochiyo zaskoczyła siebie tym, że bardzo zaangażowała się w problemy swojej rywalki - jeżeli można ją tak nazwać. - Komuś innemu bym powiedziała, że nie ma za co, ale tobie... sama nie wiem, co powiedzieć. Nie wiem w ogóle dlaczego dałam się wciągnąć w tą rozmowę. Ale cieszę się mimo wszystko, że mogłam ci pomóc.  
Nie była mściwa ani wredna. Jeśli Maisie potrzebowała pomocy i Ochiyo mogła jej udzielić, to robiła takie rzeczy bez wahania, ale to nie znaczyło, że doszło między nią a Maisie do jakiejś sympatii i liczyła, iż blondynka niczego takiego sobie nie wyobraża, bo o dziwo teraz dziewczyna rozmawiała z nią, jakby były koleżankami, a przeszłość została odkupiona. Wolała jej o tym przypomnieć. 

@Maisie Thompson
#24 (27.02.2022, 15:50 )

Zwykle wkurzała się, kiedy ktoś jej coś wypominał przez długi czas, ale nie tym razem, bo wiedziała, że okropnie spieprzyła sprawę z Ochiyo. Analizowała to wiele razy, chociaż nie od razu. Kiedyś ofuknęła dziewczynę i po prostu poszła w swoją stronę, a nawet poprawiła sobie humor dokuczaniem Azjatce z powodu jej stylu ubierania się, nie zważając, że to bardzo szczeniackie zachowanie i po prostu podłe. Refleksje zaczęła mieć, ale dopiero kiedy zdarzyła się ta cała afera z rasistowskimi złośliwościami, które spadły na siostry Thompson. Wtedy zdała sobie sprawę, że za swoje czyny trzeba odpowiadać, nawet jeżeli nie wydają się być czymś poważnym, tylko szczeniackim wybrykiem. Od tego się nie ucieknie. Dzisiaj już wyjaśniła sobie z dziewczyną, że to nie ona była autorką tamtych aktów wandalizmu. Miała tylko jej słowo, ale wierzyła jej. Ochyo nie robiła wrażenia kogoś, kto jest zdolny do takiej perfidnej zemsty. Poświęciła jej za to dużo czasu, za co Maisie była jej bardzo wdzięczna, bo żadna jej koleżanka nie chciała zagłębić się w sprawę tak, jak Azjatka, która wcale nie musiała tego robić. 
- Wiem. Jestem ci naprawdę wdzięczna. Jeszcze raz cię przepraszam. - powiedziała spuszczając wzrok na swoją filiżankę z kawą. Ktoś może powiedzieć, że po tym wszystkim nie miała odwagi spojrzeć w oczy Ochiyo. Coś w tym było, bo odwagi nie miała, ale to był przede wszystkim wyraz skruchy z jej strony i zmieszania. Otrzymała dzisiaj bardzo gorzką lekcję, którą będzie musiała przełknąć, a na pewno przyjdzie jej to z dużym trudem. Jakie wnioski wyciągnie z nauki? To zobaczymy, ale było pewne, że jej skamieniałe w dziecinności serce wreszcie się ruszyło i była szansa, że Maisie nauczy się na spotkaniu z Ochiyo dużo więcej niż ktoś mógł się spodziewać. Rodzice próbowali przemawiać jej do rozumu, od jakiegoś czasu siostra też, ale to własne, trudne doświadczenia najlepiej uczą, a nie puste słowa i ograniczone możliwości wyobraźni.

@Ochiyo Harling
#25 (10.03.2022, 18:39 )

Oj, tak. Miała nadzieję, że Maisie nauczy się czegoś mądrego na ich spotkaniu! Co jak co ,ale to by jej się przydało. Możliwe, że Ochiyo była zwyczajnie naiwną albo głupią osobą, jeśli myślała, że rozmowa albo uświadomienie wad mogą przemówić człowiekowi do rozumu, ale jeszcze była młoda i chciało jej się próbować. Nie umiała Maisie tak po prostu przekreślić, mimo że dziewczyna zrobiła jej w przeszłości dużą przykrość. Wystarczy, że Ochi zobaczyła na jej twarzy zagubienie w problemach, a już zmiękła... cała ona, cholera jasna! Znowu się złamała i pomogła komuś, dla kogo nie powinna mieć litości, ale na razie nie żałowała. Z czasem się zobaczy czy ta rozmowa coś przyniosła. Nadzieja była, że Maisie coś zrozumie, zwłaszcza po tym, że Ochi zobaczyła wstyd na jej twarzy za te głupie koleżanki. Bez dwóch zdań blondynka wstydziła się ich, a to jest jakaś nadzieja, że może mieć swoje refleksje i uznać, że ma głupie towarzystwo, a od tego tylko jeden krok do stwierdzenia, że jej zachowanie też jest durne.  
- Przepraszasz mnie trzeci raz chyba. Nie musisz się tak kajać, raz wystarczy - powiedziała na koniec. Miała zamiar już uciąć tą rozmowę. Uznała, że powiedziała wszystko, co ma powiedzieć, pomogła Maisie tyle ile mogła i więcej nie może. Ani w sprawie wandalizmu, który dotknął mieszkanie panienek Thompson, ani w sprawie ich relacji. Przeproszone, wybaczone, ale nie zapomniane. Na nic więcej nie było teraz stać brunetki. - Myślę, że wyczerpałyśmy temat. Nie jestem w stanie pomóc ci w niczym więcej, więc to pora zakończyć nasze spotkanie. Życzę ci powodzenia, żeby wszystko się wyjaśniło.
Wyjęła z torebki portfel, a z niego drobne na zamówioną kawę. Położyła je na stoliku, po czym zebrała swoje rzeczy, zarzuciła kurtkę i wyszła. Wahała się przed dodaniem, że w razie problemów Maisie może zwrócić się do niej o pomoc, ale się na to nie zdecydowała. Przy tej dziewczynie lepiej z daleka od takich deklaracji.

z/t

@Maisie Thompson
#26 (12.03.2022, 18:31 )

Może Maisie rokowała na poprawę... jakoś. Nie byłą aż tak bezmyślna jak swoje koleżanki, była po prostu rozpieszczona i spędziła dużo czasu w nieodpowiednim towarzystwie, które nakierowało jej zainteresowania na nieciekawe tory. Nigdy o niej nie wymagano, żeby dużo się uczyła, miała dobre oceny albo była grzeczna... to znaczy, wymagano tego, ale nie egzekwowano. Rodzice tłumaczyli każdy jej wybryk i nigdy jej nie ukarali. Nie było wymagań i konsekwencji, więc zajęła się tym, co było dla niej łatwe i przyjemne. Tkwiła w owej bańce ochronnej nadal. To nie mogło trwać wiecznie, więc pomału dostawała różne bodźce zewnętrzne, które były pomocne w dorastaniu i na razie ją denerwowały, gdyż burzyły poukładany porządek lekkiego życia młodej studentki. Ale to kwestia czasu. Kiedyś to doceni. Na razie doceniła pomoc młodej pielęgniarki. Nie spodziewała się, że w ogóle zdoła się z nią porozumieć, więc było jej niesamowicie miło, że dziewczyna mimo przykrości z przeszłości zdecydowała się, że wesprze Maisie i doradzi. Już wiedziała, że poprzednim razem źle oceniła Ochiyo. Wiedziała też, że fatalnie oceniła osoby, które uważała za swoich przyjaciół. Wpędziło ją to w poczucie wstydu i winy. Niekomfortowe uczucia, ale mogące zapoczątkować coś, co będzie opóźnionym dojrzewaniem. Oby.
- To... w porządku. Do zobaczenia. - uśmiechnęła się do Ochiyo, żeby miło się pożegnać. Patrzyła za odchodzącą dziewczyną, a po jej wyjściu z lokalu blondynka z westchnięciem oparła się o oparcie krzesła. Powoli dopiła swoją kawę przeglądając swój telefon. Oczywiście żadna koleżanka nie napisała, co dziewczyna skomentowała kwaśnym uśmiechem. Tego się mogła spodziewać... Po parunastu minutach siedzenia w samotności dziewczyna zapłaciła za swoje zamówienie, a po tym wyszła z kawiarni. Pora wracać do domu i stawić czoła starszej siostrze. Po rozmowie z Ocihyo i przemyśleniach, które jej towarzyszyły miała z Vivienne poważnie do porozmawiania.

zt
#27 (13.03.2022, 18:28 )
And in your lonely flight Haven't you heard the music in the night?

@Haejin Kang


Dzisiaj był umówiony z Hae, który to o dziwo sam zaproponował to spotkanie. Ciekawy był, co się takiego stało, że chłopak postanowił się z nim spotkać. Co prawda, w czasach dzieciństwa byli bardzo dobrymi przyjaciółmi, ale z różnych powodów ich ścieżki rozeszły się w różne strony. Czasami nawet Hyun próbował odnaleźć go po latach i chociaż faktycznie spotkali się dużo później to ich rozmowa, czy spotkanie było dość krótkie i jakby trochę przepełnione żalem. Hyun nie miał zamiaru w żaden sposób go oceniać przez pryzmat tego, co się wydarzyło lub, co mogło się wydarzyć. Niemniej jednak postanowił się z nim spotkać.
Ucieszył go nawet fakt, iż prosił o jego numer Minga. Może Hyun wcale nie był mu taki obojętny? Może Hae chciał się jednak w jakiś sposób pogodzić?
W domu specjalnie nie wypił kawy. Wyszykowany zabrał ze sobą podstawowe rzeczy - kluczki, portfel, telefon i udał się do samochodu. Na miejscu był trochę wcześniej, niż się ugadali, ale dzięki temu zajął dobre miejsce. Wybrał stolik pod ścianą wraz z kanapą. Nie było tutaj sporego ruchu o tej godzinie. Tym lepiej. Nie zamówił jeszcze nic, wolał poczekać na kumpla, niż wypić całą kawę, chociażby z nerwów. Nie wiedział w końcu, o czym chciał Hae porozmawiać. Może chciał ostatecznie zakończyć ich znajomość? Albo chciał coś od niego? Albo! Kurcze opcji było bardzo wiele, i coraz to kolejne mniej mu się podobały.
Miał chichą nadzieje, na odnowienie kontaktu i wrócenie do przyjaźni z dawnych lat, ale chcieć to sobie mógł. Przynajmniej postara się naprawić i stracony czas, i spróbować zacząć od nowa. Co prawda samymi chęciami świata nie zbuduje, ale postara się wyjaśnić każdą drobnostkę z Hae.
Poprawił nieco swoje włosy, czekając z niecierpliwością. Wyglądał, jak nieco zmieszany czekaniem na randkę. Odwołał dla niego wszystkie dzisiejsze plany, bo nie chciał trzymać tej znajomości w niepewności. Chciał, jak najszybciej go zobaczyć, więc uznał, że tak będzie najlepiej. Co prawda, Hyun w rodzinnym mieście wyglądał zupełnie inaczej niż teraz. Trochę urósł, zmienił kolor włosów, zrobił tatuaże i podochodziły mu większa ilość kolczyków.
#28 (20.03.2022, 20:05 )
Sometimes I smile to keep things easy.
I hide in corners, hope that no one sees me.
I've found safety in this loneliness

Przeglądając mapę Yellowlair Oats, był niezwykle zdziwiony jak punkt jego spotkania z Hyunem był całkiem blisko jego miejsca zamieszkania i że faktycznie nigdy tam jeszcze nie miał okazji zawitać. Jak na niego było to niezwykle dziwne, Haejin był większym bywalcem w kawiarniach niż we własnym domu. Można było śmiało stwierdzić, że swoje mieszkanie traktował wręcz jak hotel, w którym w większości przypadków przychodził tylko spać. Nawet jeśli miał wolne od pracy, wolał wychodzić na miasto czy to samemu, czy w towarzystwie jakiegoś znajomego, który akurat też miał czas. W czterech ścianach pustej kawalerki się naprawdę nudził. 
Nie zaaranżował spotkania z Hyunem bez żadnego celu. Wcale nie chodziło o poproszenie o przysługę. Chciał by w końcu oboje wiedzieli na czym stoją w swojej znajomości. Już wystarczająco długo trzymał go w niepewności. Nawet śmiał stwierdzić, że aż za długo. Gnębiły go wyrzuty sumienia, że kiedy wcześniej się spotkali po tylu długich latach, potraktował go nie najlepiej. Nie dlatego że nagle przestał mu odpowiadać Hyun sam w sobie, logiczne było w końcu że nie są już dziećmi więc i z charakteru, jak i z wyglądu, wiele się zmienili. Ale Haejin nie pogrzeszył dobrą postawą przy wieści od przyjaciela z dzieciństwa, który przyznał mu że jest homoseksualistą. Co prawda nie przejawiał typową homofobią, ograniczającą się do wyzwisk osoby o odmiennej orientacji, zrównując ich odmienność do choroby i nie wykazując nawet cienia zrozumienia, a nawet żartując sobie z tej "przypadłości". Haejin naprawdę chciał zrozumieć, tylko nie przychodziło mu to łatwo. Dał się ponieść pierwszym reakcjom, które spowodowały dystans i trudność z ukryciem zniesmaczenia tą sytuacją, ostatecznie skłaniając Koreańczyka do przerwania ich spotkania. Teraz było mu niezwykle głupio, zwłaszcza że niedawno Lawrence, z którym zaprzyjaźnił się na wspólnych treningach na koreańskich idoli, również mu się przyznał do tej odmienności i Haejin nie opuścił go, zamykając ostentacyjnie drzwi. Przyjął do wiadomości i jak widać potrafił. Co prawda tutaj sytuacja była inna, jego utracona przyjaźń z Lawrence'm była jednak świeższa, więc towarzyszyły mu też inne emocje. Ale jak widać takie spotkanie było mu potrzebne, by zrozumieć jak bardzo swoją postawą mógł zawieść innego przyjaciela. 
Wszedł do lokalu na minutę przed czasem. Rozejrzał się, sprawnie lokalizując Hyuna siedzącego już przy stoliku przy ścianie. Nie było to trudne, lokal nie był wielkich rozmiarów, a też wielkich tłumów w nim nie było. Środek tygodnia i pora robiły swoje. 
- Cześć - przywitał się z nim, posyłając mu krótkie spojrzenie i usiadł naprzeciwko niego. Z kieszeni wyciągnął telefon i położył go na stoliku, by nie uwierał go w kieszeni spodni albo przypadkiem nie wypadł. W przypadku drugiego byłby naprawdę na siebie zły, nie dość że już miałby stłuczony nowy sprzęt to jeszcze był to przecież prezent od Mingiego. Co prawda niechciany przez Haejina, bo uważał że to za drogi prezent na święta i było mu z tego powodu niezmiernie głupio. Próbował nawet mu oddać, ale Minigi był nieugięty. I ostatecznie jak jego stary zacinający się i stłuczony telefon któregoś dnia padł na amen, zdecydował się w końcu skorzystać z tego podarunku. 
- Co wypijesz? - powiedział, wyciągając kartę kredytową, którą miał umieszczoną za silikonowym etui smartfonu. Skoro zdecydował się poświęcić swój czas by porozmawiać, Haejin uznał, że głupie byłoby nie postawienie Hyunowi kawy czy innego napoju. 
Przykre mogło być, że zamiast spytać się co w ogóle u niego było słychać, pierwsze na co było go stać to na spytanie czego zechce się napić. Mimo że minęło trochę czasu od ich wymiany smsów, nadal nie wiedział jak powinien dobrze ubrać swoje myśli i przeprosiny w słowa. Choć próbował ukrywać i udawać, że nic takiego się nie dzieje, dało się jednak dostrzec w jego postawie dziwnie zagubienie. Wzrok kierował wszędzie, tylko nie na swojego towarzysza, co też dawało do zrozumienia, że coś jest jednak nie tak. 

@Hyun Soung
#29 (26.03.2022, 22:18 )
And in your lonely flight Haven't you heard the music in the night?

@Haejin Kang

Cieszył się ze spotkania z dawnym przyjacielem z dzieciństwa, ale obawiał się również tego, co może od niego usłyszeć. Nie spodziewał się wrócenia do dawnych relacji chociaż chciałby. Nawet bardzo. Co prawda, ich poglądy za dzieciaka się różniły i może nie do końca, Hyun był akceptowany przez rówieśników dzięki swojej orientacji, ale  nie przyznawał się do niej aż tak bardzo wielkiej publice. Hae miał to szczęście, że poznał prawdę o swoim drogim przyjacielu i chociaż, wówczas nie do końca oboje byli świadomi swoich słów oraz czynów, to czasu jednak nie mogli już cofnąć. Oddalili się od siebie i chociaż Hae jawnie się od niego oddalał, i nie wyrażał chęci kontynuowania ich przyjaźni, to Hyun mimo wszystko nie czuł urazy w jego kierunku. Zawsze uważał, że kiedyś nadejdzie czas, że obaj się spotkają i naprawią dawne dzieje. To chyba był właśnie ten czas. Może dlatego właśnie się tak tym denerwował. Bardziej go to obeszło niż moment, w którym postanowił zakończyć swoją karierę piosenkarza i opcję przeprowadzi, którą zresztą później zrealizował.
W końcu chłopak pojawił się w kawiarni i szybko dołączył do niego. Nic dziwnego, że ich spotkanie po dłuższym czasie było nieco drętwe. -Cześć. - odpowiedział mu od razu, nie odwracając od niego wzroku. Dobrze, że nigdy nie zakochał się w nim bo wówczas Hae nigdy by się nie zdecydował na jakąkolwiek rozmowę. Wręcz usunąłby go pewnie z listy znanych mu osób.
- Kawę z mlekiem. - co prawda mógł zapłacić sam za siebie, ale widząc, jak Hae wyciąga kartę, uznał iż nie będzie się teraz o to kłócił. Nie po to tu jest. Z jednej strony był podekscytowany, ale z drugiej nadal obawiał się słów, które chłopak mógł wypowiedzieć. Chociaż nawet, jako dziecko, Hyun nie bardzo brał wszystko aż tak dosłownie do siebie, więc nie sądził, że teraz mogłoby być inaczej. Młody Kang widocznie czuł się nieswojo i nie potrafił zacząć rozmowy, a to przecież właśnie on jej chciał! Hyun posłał mu jednak miły uśmiech, bo przecież nadal uważał go za przyjaciela - nawet jeśli ta przyjaźń przygasła wieki temu. - Więc, o czym chciałeś porozmawiać, Haejin? - Zaczął pierwszy, od pytania rzecz jasna. Może to był słaby punkt do zaczęcia rozmowy, ale owijanie w bawełnę i pytaniem "Co u Ciebie słychać", brzmiało niczym żart z kabaretu. Nie chciał go lekceważyć w żaden sposób i był ucieszony faktem, że ten dzień w końcu nastał. Nawet jeśli Haejin zdecyduje się, aby zerwać ich przyjaźń i znajomość całkowicie to Hyun zaakceptuje to. W końcu tak robią przyjaciele, prawda? Nie chce go zmuszać do niczego, ani tym bardziej do udawanych uczuć i życia w niezgodzie z samym sobą. Akurat to rozumiał sam bardzo dobrze. Może, dlatego nigdy nie ukrywał przed przyjaciółmi tego kim był. I chociaż na dzień dzisiejszy tę zasadę nieco nagina to nadal był szczery w swoich uczuciach.  Wymiana kilku smsów nie uszczęśliwiała go tak bardzo, jak to, że właśnie siedzieli przy jednym stoliku.
#30 (31.03.2022, 02:51 )
Sometimes I smile to keep things easy.
I hide in corners, hope that no one sees me.
I've found safety in this loneliness

Haejin brał pod uwagę fakt, że jego przeprosiny mogłyby zostać nie przyjęte przez Hyuna. Orientacja nie była czymś, na którą człowiek powinien zwracać szczególną uwagę przy rozmówcy, która zaważy o dalszych relacjach. To że ludzie byli różni od siebie nawet i w tym temacie, było czymś normalnym. Niestety ten fakt potrzebował jeszcze mnóstwo czasu, by został w pełni akceptowalny przez społeczeństwo. Było wielu zwolenników, którym to nie przeszkadzało, ale też było od groma przeciwników, potrafiących nawet inne orientacje niż hetero zrównywać do chorób psychicznych. Haejin w okresie nastoletnim niestety nieraz przejawiał zachowania wpasujące się w osobę homofobiczną. . Może nie był tak okrutny, by osobiście takie osoby wyzywać i gnębić, ale wśród kolegów potrafił rzucić przykrymi żarcikami na ich temat, czy twierdzić, że gdyby miał takowe dziecko, najpewniej by je wydziedziczył ze swojej rodziny. Był jednak na tyle młody i głupi, że można było mu to po części wybaczyć. Nie wychowywał się w rodzinie, gdzie takie osoby występowały (lub o nich nie wiedział), a jego ojciec nie znosił takich osób i jawnie nimi gardził. Może i dla Haejina jego własny ojciec nie do końca stanowił za dobry wzór do naśladowania, ale wiele zachowań i przekonań od niego pochłonął. Potrzebował czasu, by jego osobiste przekonania wyparły te niezdrowe wzorce. Może i będąc już dorosłym nadal miewał problemy, ale zdecydowanie było z nim lepiej. Nastoletni Haejin nie uważałby, że należą się przeprosiny za takie potraktowanie jakim obdarował Hyuna. Dorosły twierdził już co innego.
- Zaraz wrócę - powiedział, podnosząc się z siedziska, by udać się w stronę kasy. Nie wykazał się oryginalnością w zamówieniu i wziął dokładnie to samo co chciał Hyun. Chciał przekonać się czy tutejsza kawa będzie mu też tak całkiem dobrze smakowała jak w innej knajpie, do której czasem przychodził ze znajomymi z teatru. Haejin nie przepadał zbytnio za tym napojem, więc kwestii smaku był naprawdę wybredny. Czarnej nigdy nie byłby w stanie wypić. Mleko i cukier były obowiązkowymi dodatkami, sprawiającymi, że był w stanie znieść smak tego napoju. Ale pił, bo działała na niego całkiem pobudzająco.
Po złożeniu zamówienia usiadł z powrotem na miejsce, które wcześniej zajął. Kelnerka poinformowała że jak zamówienie będzie gotowe to podejdzie i je poda, więc Haejin na dobre rozsiadł się na krześle, skoro nie będzie już musiał z niego wstawać, by odebrać ich kawy. 
Haejin spojrzał na blondyna dopiero wtedy, gdy ten zadał mu pytanie. Przeciągać nie było co, bo tylko trudniej przyjdzie tłumaczenie się ze swojego zachowania i przepraszania za nie. Jednak Haejin tak od razu nie zaczął mówić. Minęło parę sekund zanim mężczyzna raczył się w końcu odezwać. 
- Chodzi o to, że... - wydusił z siebie, w końcu podejmując chociaż próby rozpoczęcia rozmowy. A myślał że będzie to łatwiejsze niż mu się wydawało. Jednak jakże się mylił, co go tylko frustrowało. Bo tylko zdradzał się z uczuciami, że czuje się nieswojo i że jest mu głupio. Ale trudne było dla niego udawanie, że nie jest poruszony. Nie wtedy, gdy komuś wyrządzi jakieś nieprzyjemności i ma poczucie winy. - Wiem, że zachowywałem się głupio, nie powinienem tak cię potraktować jak potraktowałem wtedy. Ja... - powiedział. Chciał nawet mówić dalej, ale w tym momencie podeszła do nich kelnerka, więc Haejin na ten moment się zahamował. Spojrzał się na dziewczynę, która właśnie ustawiła przed nimi na stole ich zamówienia. Skinął lekko głową i podziękował. Ta odeszła. - Chciałem się z tobą spotkać, by w końcu cię przeprosić - kontynuował dalej, gdy mieszał już łyżeczką kawę, do której chwilę wcześniej wsypał cukier. Następnie ponownie skierował wzrok w stronę Hyuna. - Ja naprawdę przepraszam...  - przyznał szczerze. Naprawdę zależało mu na tym, by w końcu to od niego usłyszał, nawet jeśli ostatecznie nie będzie chciał go już widzieć. Niezależnie od tego był mu winny przeprosiny. I w końcu to zrobił. I cieszył się z tego niezmiernie. Odczuł pewnego rodzaju ulgę. Fakt, że zostawił go wcześniej bez słowa naprawdę na nim ciążył.

@Hyun Soung





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości