welcome to
Yellowlair Oats



#1 (23.07.2020, 17:02 )


#2 (03.09.2020, 13:54 )

Nie miała pomysłu na wybór miejsca, w którym spotka się z Ochiyo. Nie chciała wybierać na takie spotkanie swoich ulubionych kawiarenek, żeby ich później źle nie kojarzyć (albo nie zrobić sobie wstydu, gdyby między dziewczynami wyniknęła kłótnia, jak podczas ich pierwszego spotkania u jubilera w galerii), gdyż nie miała pojęcia czego może się spodziewać po tej zdziwaczałej pannie. Nie spodziewała się niestety przyjemnej rozmowy, ale okazało sie, że musi ją odbyć. Ostatnio wiele złego stało się w życiu prywatnym Maisie. Dziewczyna wraz z siostrą doświadczyła bardzo nieprzyjemnego ataku na tyle "anty-rasistowskim", a później pokłóciły się z powodu tego, co się wydarzyło, nawzajem obarczając się winą za zaistniałą sytuację. Maisie była przekonana, że nie zaszła za skórę żadnej mniejszości etnicznej, ale już po kłótni z Vivienne przypomniała sobie, że przecież zdarzyło jej się starcie z Azjatką w centrum handlowym. Nie sądziła, że to mogło dać początek huligańskim wybrykom, przez które musiały później skrobać drzwi z namazanych obraźliwych napisów oraz świecić oczami przed sąsiadami i właścicielem wynajmowanego mieszkania. Ale uznała, że powinna być w porządku i porozmawiać z tą dziewczyną, bo nie mogła wykluczyć, że to na pewno nie ona. Spędziła mnóstwo czasu na szukaniu tej konkretnej dziewczyny w internecie i w końcu jakimś cudem, dzięki hasztagom związanym z miejscową uczelnią udało jej się odnaleźć Azjatkę, której wygląd rozpoznała na zdjęciach. Napisała bez przekonania, że dziewczyna jej odpowie, ale - o dziwo - odpowiedziała! Udało się umówić na spotkanie, a właściwie z taką propozycją wyszła Maisie.
Przyszła tutaj w tajemnicy przed siostrą, bo obawiała się, że jeśli przyzna, iż z jakąś mniejszością się pokłóciła, to ta od razu założy, że to na pewno jej wina. Umówiła się z nią w nieznanej kawiarence, która okazała się bardzo przytulnym miejscem. Po przyjściu na miejsce Maisie zajęła jeden ze stolików, zamówiła sobie ulubioną latte (była ciekawa czy tutaj będzie smakować dobrze). Popijała powoli kawę i przeglądała media społecznościowe w swoim telefonie. Czekała na Ochiyo. Miała tylko nadzieję, że dziewczyna jej nie wystawi, no cóż, na jej miejscu możliwe, że sama by tak zrobiła!

@Ochiyo Harling
#3 (05.10.2020, 10:25 )

Nie spodziewała się po tym spotkaniu niczego miłego, ale zgodziła się na nie, bo odniosła wrażenie, że Maisie bardzo na nim zależało. To było dziwne, że dziewczyna, która najpierw potraktowała ją bardzo okrutnie i nieprzyjacielsko w przypadkowym sklepie w galerii, zaczepiając ją jako obcą osobę i obrażając tylko dlatego, że nie spodobał jej się ubiór Ochiyo, odszukała ją w internecie, chociaż nie znała nawet jej imienia albo nazwiska. Odszukała ją i napisała do niej z prośbą o spotkanie. Co się stało, że chciała się z nią spotkać? Chciała przeprosić? Oj, nie. Ochi miała bardzo poważne wątpliwości, że to o to może chodzić, ale uznała, że dopóki mają się spotkać w publicznym miejscu, to nie grozi jej nic złego. Nie chciała się zgadzać na żadne przystanki, parki ani inne odludnione miejsca, w których mogła zostać zaatakowana, lecz kawiarnia była odpowiednia.
Przyszła do kawiarni prawie na czas, spóźniając się zaledwie o trzy minuty. Nie zamierzała się z tego gęsto tłumaczyć albo przepraszać. Autobus nie dojechał na czas na Maudsley Street, więc przybyła nieco później niż się spodziewała. Ale to nie była sprawa Maisie, do której Ochiyo nadal była bardzo negatywnie nastawiona.
Weszła do kawiarni i rozejrzała się. O tej porze nie siedziało tu zbyt wiele osób, więc Ochi łatwo zidentyfikowała stolik, przy którym usiadła Maisie. Widziały się tylko raz, ale widok nieuprzejmej blondynki tak wbił się w pamięć Azjatki, że rozpoznała ją od razu, mimo że była pochylona nad telefonem, co częściowo zasłaniało jej twarz. Udała się w jej kierunku.
- Jestem - zakomunikowała i usiadła przy stoliku, który wybrała blondynka. - O co chodzi?
Była ciekawa, czego Maisie od niej chce, ale minę miała chłodną i obojętną. Nie można się dziwić po tym, co ją spotkało z rąk tej bezczelnej panny.

@Maisie Thompson
#4 (20.10.2020, 17:40 )

Była cierpliwa, więc nie wytykała dziewczynie spóźnienia. Może nie zawsze odznaczała się wielką cierpliwością, ale sprawa była poważna i mogła uratować cztery litery sióstr Thompson, jeżeli to Ochiyo była powodem nagonki, która dotykała je w ostatnich czasach. Najpierw zniszczona ściana w kamienicy, w której mieszkały i obraźliwy napis, który namazano im na drzwiach, później bezczelne komentarze na Instagramie siostry. Do kompletu brakowało jeszcze listu z pogróżkami, a co gorsza, wszystkie kręciło się wokół rzekomego rasizmu dziewczyn, a one obie nie miały pomysłu, skąd mogły wziąć się takie zarzuty. Nigdy nie krzywdziły osób innej rasy z rozmysłem, więc chwytały się każdej możliwości. Każdego konfliktu z osobami o innym kolorze skóry. Jedynym takim konfliktem Maisie w Yellowlair Oats było spotkanie z Ochiyo u jubilera i chamskie zachowanie, na które wtedy blondynka sobie pozwoliła. Przesadziła wtedy, choć dziewczyna zirytowała ją swoim stylem, który wcale nie kojarzył jej się dobrze... a poza tym tamtego dnia Maisie miała kiepski humor. Azjatka miała pecha, że napatoczyła się akurat wtedy, kiedy panna Thompson szukała sobie ofiary do wyżycia się. Ale jeśli to mogło się przyczynić do obecnych problemów sióstr, Maisie chciała załagodzić sytuację. 
Cieszyła sie, że udało jej się znaleźć tą dziewczynę w internecie, chociaż spędziła na tym sporo szukania. Przeglądanie tagów związanych z uniwersytetem okazało się jednak pomocne i w ten sposób znalazła studentkę pielęgniarstwa, którą na wspólnym zdjęciu oznaczyła jakaś koleżanka. To była prosta droga do profilu Ochiyo i napisania prywatnej wiadomości. Cieszyła się, że dziewczyna przyjęła zaproszenie, chociaż na jej miejscu Maisie pewnie by tego nie zrobiła. Za co, za takie traktowanie, na jakie pozwoliła sobie blondynka przy ich pierwszym spotkaniu? Miała prawo odmówić.
- Cieszę się, że jesteś... to znaczy doceniam, że w ogóle chciałaś się ze mną zobaczyć - uśmiechnęła się i odłożyła telefon na stolik, żeby skupić się na rozmówczyni. Dziewczyna wyglądała jak poprzednio, ubrana w jakieś irytujące i śmieszne rockowe ciuszki, ale Maisie dzisiaj była mądrzejsza i bardziej opanowana. Miała lepszy humor niż wtedy, a poza tym miała poważny interes w tym spotkaniu. Spojrzała na menu, które leżało na stoliku, a później znowu na Ochiyo. - Jeśli masz na coś ochotę... ja stawiam.
To musiało zabrzmieć dla niej szokująco! Lecz naprawdę Maisie była skłonna zapłacić jej za kawę, ciastko czy inną rzecz, którą sobie zamówi. Nie miała dużo pieniędzy, jak każdy student, ale w ramach przeprosin za tamtą kłótnię u jubilera i poprawienia nastroju między dziewczynami była w stanie sie wykosztować.

@Ochiyo Harling
#5 (13.11.2020, 15:31 )

Zachowanie blondynki było tak podejrzane, że od razu zaniepokoiło Ochiyo, która wyczuwała, że o coś tutaj chodzi. Niemożliwe, żeby ta agresywna panna sama z siebie zdecydowała się ją przeprosić. Mogła być miła, żeby zrehabilitować się po swoim żenującym zachowaniu z galerii, ale musiała mieć w tym jakiś swój interes, to inaczej nie pasowało. W ogóle się nie znały, raz się spotkały przypadkowo i ta dziewczyna zrobiła jej aferę o styl ubioru, wyśmiała ją w bezczelny sposób. Później rozeszły się w swoje strony i nie miały nawet okazji, żeby poznać swoje imiona. Powinny teraz dalej zyć po swojemu i unikać swojego kontaktu. Wątpliwe, że ów kontakt by nastąpił w naturalny sposób, bo żyły w sporym mieście. Jednakże coś sprawiło, że Maisie szukała kontaktu z Ochiyo przez internet, a to mogło zająć jej dużo czasu, zadała sobie trud, żeby do niej napisać i zaproponować spotkanie, a teraz była ujmująco miła i jeszcze chciała jej zapłacić za zamówienie. Coś tu było nie tak. To na pewno nie wzięło się z wyrzutów sumienia.
- Nie, podziękuję. Jeśli będę miała na coś ochotę, sama sobie zamówię - jej odpowiedź była chłodna, ale na inną nie był ostać panny Harling. Ochiyo z uwagą patrzyła na blondynkę, jakby spodziewała się nagłego ataku. Na szczęście w miejscu publicznym to nie mogła być zasadzka. Bardziej prawdopodobna była wersja z jakimś interesem. Czy ta dziewczyna mogła wpaść w tarapaty, w których mogła jej pomóc Ochi? Ale niby w jaki sposób? Niemożliwe! Nie znały się i nic o sobie nie wiedziały, chyba że Maisie przed zgnojeniem brunetki u jubilera zrobiła sobie dokładny research, z kim ma do czynienia albo czaiła się na nią od kilku tygodni... ale to brzmiało jak marna fantastyka, nie jak realna możliwość.
Ciekawość ją pożerała, więc to był najwyższy czas na zadanie pytania, które nurtowało ją od chwili, kiedy dziewczyny umówiły się na spotkanie. Tylko z powodu kobiecej ciekawości tu dzisiaj przyszła, nie miała żadnego gestu, żeby umawiać się z Maisie, ani tym bardziej osobistego interesu. O nie, ona najchętniej by się trzymała z daleka od tej dziewczyny i zapomniała o jej istnieniu!
- Powiesz mi po co mnie tutaj ściągnęłaś?
Zerknęła na napój, który zamówiła sobie Maisie, ale zrezygnowała z sięgnięcia po menu po krótkim zastanowieniu. To nie miało na razie sensu. Jeszcze nie wiadomo czego ta dziewczyna od niej chce. Może Ochi za kilka minut wybiegnie stąd, bo znów zostanie źle potraktowana? Wolała zachować ostrożność.

@Maisie Thompson
#6 (27.01.2021, 19:52 )

Uśmiechnęła się kwaśno, widząc nieprzychylne nastawienie Ochiyo, ale nawet nie mogła się dziwić, że dziewczyna nie pała radością na widok blondynki, z którą łączyły ją tylko negatywne wspomnienia z tamtego feralnego spotkania u jubilera. Dzisiaj Maisie żałowała, że wyżyła się wówczas na Ochiyo i zaczęła wyśmiewać jej styl ubioru. Nie musiały jej się podobać dziewczyny w glanach, ale nie miała prawa zachowywać się w ten sposób i traktować jej jak huligana tylko dlatego, że nie lubi rockowych ciuchów i tamtego dnia miała bardzo zły dzień. Ochi miała pecha. Wpakowała się w nieodpowiednie miejsce i czas, czyli tam, gdzie wpadła na nabuzowaną Maisie. Głupio się stało, a blondynka nie zwykła przepraszać, więc czuła się w obecnym położeniu okropnie niekomfortowo.
- No... jeśli tak wolisz, to w porządku. Ale w ramach rekompensaty za straty moralne, chętnie kupię ci coś, na co masz ochotę. Nie namawiam, ale mówię, gdybyś się krępowała - uśmiechnęła się do Azjatki. Teraz patrzyła na nią i zastanawiała się dlaczego tamtego dnia potraktowała ją tak chamsko. Ochiyo wyglądała na spokojną dziewczynę, a na pewno nie była osobą o złych intencjach, skoro mimo tak złego potraktowania zgodziła się na spotkanie z obcą dziewczyną. Mogła się spodziewać, że znowu wpadnie w szpony nadętej panny, która chce się pobawić jej kosztem, ale jednak przyszła. To się ceniło. - Najpierw chciałam cię przeprosić za tamto. No wiesz, u jubilera. To się nie powinno nigdy wydarzyć. Wiem, że to żadne usprawiedliwienie, ale miałam wtedy beznadziejny humor i wyżyłam się na tobie. Nic do ciebie nie mam, po prostu wtedy idiotycznie się zachowałam, a ty miałaś pecha, że na mnie trafiłaś.
To było głupie wyjaśnienie. Stawiało Maisie w mizernym świetle. Ale innego dziewczyna nie miała. Jeśli chciała być szczera, musiała powiedzieć coś takiego, nawet jeśli Azjatka wyjdzie ze spotkania z nią jeszcze bardziej zniesmaczona jej osobą. Trudno.
- Ale mam pewien ważny powód naszego dzisiejszego spotkania. Otóż na drzwiach mieszkania mojego i siostry ktoś namalował wulgarny napis, który zarzuca nam rasizm, później znalazłyśmy pogróżki w skrzynce na listy. Niczego ci nie zarzucam, ale pomyślałam, że miałyśmy nieprzyjemne spotkanie, a nie jesteś, ekhm... klasyczną Brytyjką, więc chciałam wyjaśnić... - nie owijała w bawełnę, ale nie umiała ładnie opakować w słowa swoich pytań. Nie chciała, żeby Ochiyo obraziła się i wyszła myśląc, że Maisie coś jej zarzuca, choć w gruncie rzeczy tak właśnie było. Przecież to mogła być sprawka Ochi, blondynka nie miała zatargów z żadną inną osobą innej rasy.

@Ochiyo Harling
#7 (06.02.2021, 18:15 )

Beznadziejny humor to rzeczywiście bardzo złe wytłumaczenie na to, jak Maisie potraktowała Ochiyo podczas przypadkowego spotkania w salonie jubilerskim. Nie miała prawa się tak zachowywać, oceniać. Źle widziane jest wyśmiewanie nawet ubioru albo stylu bycia znajomych osób, których się nie lubi, a przecież Ochiyo była jej obca! Całkowicie! Tu w głowie czarnowłosej pojawiała się jedna prosta zagwozdka... co trzeba mieć w głowie i jak okropnym człowiekiem trzeba być, żeby posunąć się do dręczenia obcej osoby spotkanej w sklepie, bo miało się zły dzień? Było jasne, że mimo solennych przeprosin Maisie nigdy nie zostanie koleżanką Ochiyo. Tamto zdarzenie pokazało ją w tak złym świetle, że nie ma szans, aby Ochi kiedyś zmieniła zdanie na jej temat.
- Nie będę zaprzeczać, to nigdy nie powinno się wydarzyć. Nie ma wątpliwości - stwierdziła, a jej głos był chłodny, ale Maisie chyba nie spodziewała się niczego innego? Wysłuchała uważnie następnych słów dziewczyny, a kwestii ich konfliktu już nie komentowała. Po co miała to robić? Mogła najwyżej dać dziewczynie wykład, a nie miała na to ochoty. Liczyła, że spotkają się teraz, żeby sobie to wyjaśnić i więcej nie wejdą sobie w drogę, więc to nie jej sprawa, żeby ta blondyna zrozumiała swoje błędy.
Uśmiechnęła się pod nosem. Oczywiście, że tak! Mogła się spodziewać jakiegoś interesu ze strony Maisie, to nie mogło okazać się spotkaniem spowodowanym tylko jej przeprosinami!
- Ach, więc to jest prawdziwy powód twoich przeprosin! - trochę się zaśmiała. - Więc wiedz, że ja nie mam nic wspólnego z twoimi problemami. Musiałaś podpaść komuś innemu. Wyglądam ci na taką mściwą? - jej pytanie było retoryczne. Ochiyo nie była mściwa. Nigdy nie urządzała ludziom zemst, przez co często zdarzało jej się ucierpieć.

@Maisie Thompson
#8 (19.02.2021, 15:38 )

Maisie bywała czasem zbyt bezpośrednia, bezczelna, kłótliwa, wstaw sobie inne określenia na taką niewychowaną dziewuchę, która czuje się czasami lepsza niż inni i nie trzeba jej o tym przekonywać. Wiedziała to, bardzo dobrze. Próbowała się zmienić i dorosnąć, ale jeszcze jej trochę brakowało do pozbycia się młodzieńczej bezczelności i porywczego charakteru. Łatwo się denerwowała, a kiedy już się wkurzyła, to nie panowała nad sobą i mówiła różne rzeczy, których nie powinna. To nie było dla niej nic nowego. Wady, nad którymi pracowała od kilku ładnych lat. To oczywiście nie było wytłumaczenie na zachowanie w sklepie jubilerskim, ale pozytywną informacją było to, że Maisie była świadoma swoich wad i na pewno przemyśli swoje zachowanie. 
Ale nie chciała przepraszać, kajać się i obiecywać poprawy, bo domyślała się, że dziewczyna nie jest tym zainteresowana. Nie spotkały się po to, żeby rozwijać dozgonną przyjaźn, tylko żeby wyjaśnić sobie co nieco oraz przede wszystkim żeby Maisie dowiedziała się, czy sprytna Azjatka nie postanowiła się na niej bardzo złośliwie zemścić.
- Nie miej mi za złe, że pomyślałam o tobie. Nie znam zbyt wielu osób, które mogą posądzić o rasizm. Nie miałam pomysłu, kto może nam tak dokuczać, a moja siostra zarzeka się, że to na pewno nie ona jest winna. Kłóciłam się tylko z tobą, jeśli chodzi o osoby o innym pochodzeniu etnicznym niż ja, więc byłaś moim jedynym typem. Przepraszam, jeśli cię tym uraziłam. - wolała od razu przeprosić. Ochiyo mogła poczuć się urażona takimi insynuacjami, że to ona zdewastowała im klatkę schodową i pozwalała sobie na liściki z pogróżkami. Jasne, że nie wyglądała na mściwą, ale Maisie musiała się dowiedzieć. Mogła zrobić tylko tyle i nic więcej. Coś zaś musiała zrobić, bo sytuacja robiła się coraz bardziej nieprzyjemna, a Vivienne przysięgała, że to nie jej wina!

@Ochiyo Harling
#9 (10.03.2021, 21:40 )

Zrobiło jej się trochę przykro, że blondynka tak naprawdę wcale nie zrozumiała swojego błędu, tylko przeprosiła ją mając w tym swój wyraźny interes, ale nie spodziewała się w głębi serca niczego innego, więc mogła wzruszyć ramionami i iść dalej. Była też zaskoczona, że Maisie mogła o niej pomyśleć jako o autorce złośliwej zemsty, ale jeden głeboki wdech i jej przeszło. Dziewczyny się nie znały. Ochi mogła wyglądać na łagodną, lecz to o niczym nie świadczy! Dziewczyna miała prawo widzieć w niej kandydatkę do zemsty.
- Ok. Rozumiem. Nie jestem zła. Dzieje się u ciebie kiepsko i wszystko wskazuje, że to wina kogoś z mniejszości, więc mogłaś pomyśleć o mnie... trochę mi wtedy sprawiłaś przykrości. - zauważyła. W zasadzie to mogła sobie teraz wstać od stolika i pójść, bo to nie jej sprawa, ale historia nakreślona przez Maisie brzmiała niepokojąco i trochę ją zainteresowała. Może mogła jakoś pomóc, choć bardzo w to wątpiła. Zamilkła na parę minut, gdy intensywnie myślała. Zaraz. Znała kogoś, kto mógł się tak paskudnie mścić za rasistowskie dogryzanie? Wśród Azjatów nie widziała nikogo takiego... ale....
- Powiedziałabym coś teraz, ale to będzie strasznie rasistowskie i nie na miejscu. - stwierdziła i ugryzła się w język. Nie chciała naprowadzać dziewczyny na jakiś fałszywy trop, nastawiać przeciwko jakiejś nacji ani myśleć stereotypami. Ona była daleka od stereotypów, zwłaszcza związanych z narodowością. O sobie też słyszała różności. Konia z rzędem temu, kto w szkole by dopuścił myśl, że Ochi może być kiepska z matematyki na przykład!

@Maisie Thompson
#10 (05.04.2021, 17:22 )

To nie było tak, że Maisie przeprosiła Ochiyo tylko z powodu interesu, który do niej miała. Pewnie nie rozumiała jeszcze w pełni, że nie należy się z kogoś śmiać z powodu jego odmiennego stylu albo zainteresowań, ciągle była dziecinną paniusią, ale sporo zaczynało do niej docierać. Zwłaszcza kiedy nerwy jej przeszły i popatrzyła na sytuację w racjonalny sposób. Pewnie w innych okolicznościach by nie odezwała się do Ochiyo i nie postanowiła jej przeprosić. Dziewczyna nie widziałaby sensu w zadawaniu sobie takiego trudu, żeby ją wyszukać w internecie, a to zajęło jej kilka długich godzin, zanim ją namierzyła na Instagramie. Ale gdyby kiedyś los jeszcze skrzyżował ich drogi, na przykład na uczelni, w pracy albo w jakimś innym miejscu, nieważne gdzie, to na pewno by przeprosiła i podała rękę na zgodę. Nie była aż tak wyrachowana, jak mogło się wydawać, chociaż zdawała sobie sprawę, że przejście do takiego tematu od przeprosin może dać Ochiyo właśnie taki obraz Maisie jako człowieka. Jednak musiała działać w swojej sprawie.
- Wiem, że głupio zrobiłam. Dlatego pomyślałam o tobie. Nie kłócę się z wieloma osobami, wbrew pozorom, raczej nie mam wrogów. Byłaś jedynym moim tropem, ale skoro to nie ty... ja już nie wiem, naprawdę! - jęknęła. Oparła brodę na swoich dłoniach, a łokcie na blacie stolika. - Moja siostra mówi, że to na pewno z mojej winy. Zarzeka się, że na pewno ona nie sprawiła nikomu przykrości rasistowskim zachowaniem. Ale jak nie ty... no nie wiem. - dodała. Musiała wyglądać jak jasnowłosa kupka nieszczęścia i tak się czuła! Możliwe, iż powiedziała za dużo Azjatce, bo nie były koleżankami, toteż wcale nie musiała chcieć słuchać jej żalów, ale nie miała z kim o tym porozmawiać. Wstydziła się przyznawać koleżankom do problemu, a przyjaciół nie miała w Yellowlair Oats. W rodzinnym mieście w sumie też. Miała tylko dużo koleżanek, żadnych głebszych relacji. Podniosła wzrok na Ochiyo, gdy zaczęła mówić. - To znaczy? - zapytała. Oczywiste, zaciekawiły ją jej słowa. Może wiedziała coś albo uda się naprowadzić z jej pomocą na odpowiedni trop! O ile coś powie.

@Ochiyo Harling





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości