welcome to
Yellowlair Oats



#1 (23.07.2020, 18:06 )


#2 (26.10.2021, 18:44 )

#13 + outfit

Strasznie ją cieszyło, że udało jej się umówić z Terencem. Rzadko spotykała się z tym chłopakiem, ale każde spotkanie robiło na niej wrażenie i coś w nim sprawiało, że dziewczyna chciała spędzać z nim jeszcze więcej czasu. Był przystojny, to jedno. Lecz poza urodą miał w sobie jeszcze coś, co wprawiało Maisie w głębokie wrażenie i ów coś nie chciało puścić! Był inny niż chłopaki, z którymi wcześnie się spotykała. Miał w sobie urok przystojnego młodego mężczyzny, ale poza tym zachwycał ją swoją inteligencją, oczytaniem i spokojem. Z wczesniejszymi chłopakami Maisie mogła liczyć głównie na pójście na imprezę, na drinka albo zrobienie czegoś głupiego w większej grupie znajomych. Terence stronił od tego typ rozrywek i był skrytym domatorem. Zachowywał się inaczej niż faceci z dotychczasowych doświadczeń dziewczyny i to jej imponowało, a także przyciągało jako coś nowego i bardzo tajemniczego. Chciała go lepiej poznać, zrozumieć i poczuć, że nie jest jakąś idiotką, która sięga do zbyt wysokich progów, tylko że umie odnaleźć się w jego towarzystwie.
Postanowiła zostawić mu wybór odnośnie miejsca ich spotkania. Obawiała się, że chłopak może mieć problem z podjęciem decyzji, gdyż wydawało jej się, że normalnie nie jest zbyt zainteresowany lokalami tego typu i może nie mieć pojęcia, dokąd powinni się udać. Maisie za to znała mnóstwo ładnych kawiarni i innych miłych miejsc tego rodzaju, w których spędzała mnóstwo czasu z koleżankami ze studiów. Mogła coś wybrać, ale była ciekawa, dokąd zaprowadzi ich pomysłowość tego chłopaka. Może dzięki temu uda jej się chociaż trochę zrozumieć jego wybory i gust? Na razie raz byli w kawiarni i to ona wybierała, po czym wydawało jej się, że Terence nie czuł się dobrze w miejscu, które wybrał. więc teraz była jego kolej.
Przyszła na czas, ubrana ładnie, ale dośc skromnie. Miała na sobie białe dżinsy i bluzkę ze srednim dekoltem, a na to zarzuciła jeansową kurtkę. Więcej czasu spędziła na makijażu niż na doborze ubioru: przygotowała się idealnie, żeby zrobić na chłopaku wrażenie. Nawet jeden kosmyk włosów nie odstawał jej od głowy w sposób niekontrolowany.
- Hej! - pomachała mu z daleka, gdy go przyuważyła i od progu kawiarni udała się prosto w stronę stolika, przy którym siedział. Uśmiech nie znikał z jej twarzy.

@Terence Douglas
#3 (20.11.2021, 17:58 )
Tell me why this is a land of confusion?

#16
Stres pożerał go odkąd zaczął szykować się na spotkanie z Maisie... a trzeba zauważyć, że jego szykowanie do pierwszej randki z uroczą blondynką zaczęło się prawie jakby był kobietą, bo dwie godziny przed czasem umówionego spotkania. To była pierwsza oficjalna randka Terence'a, odkąd przeprowadził się do Yellowlair Oats, co obnażało boleśnie jego żałosną sytuację w życiu uczuciowym. Ostatnia dziewczyna, z którą się spotykał, zniknęła z jego życia na krótko przed maturą, a obecnie chłopak zbliżał się do zakończenia studiów licencjackich, więc miał ogromną przerwę w miłosnym zyciorysie i nie ma się co oszukiwać, na własne życzenie. Tak się skupił na nauce, że jego ambicje wystrzeliły w kosmos i zamiast korzystać z życia i bawić się na studenckich imprezach, siedział zamknięty w czterech ścianach i uczył się do upadłego. W wolnych chwilach oddawał się różnym spokojnym rozrywkom, więc łatwiej było go zobaczyć w domu i z ksiązką albo przed komputerem niż na mieście z jakimś znajomym. Tym bardziej ze znajomą. Cegiełkę do jego samotności przyłożyła pandemia, która uwięziła Brytyjczyków w domach na wiele miesięcy, ale nie zwalał na nią winy. Sam był sobie winny swojej samotności. Bywał nieporadny w relacjach z dziewczynami i wstydził się, a w ten sposób stracił co najmniej dwie okazje na nawiązanie jakieś znajomości z płcią piękną. Pierwszą szansą była koleżanka z roku, która najpierw się starała, a potem odpuściła nie widząc odzewu. Drugą Judith, która wyciągała go na spotkanie, a on jak idiota odmówił. Do trzech razy sztuka! Trzecią była właśnie Maisie, która pewnie też by się stała przeszłością, ale znalazła się niedawno w dobrym miejscu i czasie. Wpadli na siebie w centrum, a ona nie odpuściła, poszli wtedy na kawę i chłopak nie miał pojęcia jak to się stało, że dzisiaj byli umówieni na oficjalną randkę.
Wybór miejsca był dla niego lekko stresujący. Chciał, żeby wszystko wypadło jak najlepiej, a nie znał prawie żadnego ciekawego miejsca w Yellowlair Oats. Dobre lokale z jego dzieciństwa oczywiście od dawna nie istniały albo podupadły, a on nie chadzał w takie miejsca, więc musiał wybierać na ślepo. Posiłkując się opiniami w internecie wpadł na Cello Coffee House, którą czasami zdarzyło mu się minąć podczas spacerów po przedmieściach. Liczył, że dobre oceny go nie zawiodą, więc podał dziewczynie propozycję kawiarni i później wszystko poszło momentalnie! Teraz siedział przy stoliku i czekał na Maisie. Wyszedł z domu za wcześnie, żeby się nie spóźnić, więc na miejscu był dobry kwadrans przed czasem. Poczuł rosnący stresik, kiedy blondynka weszła do budynku.
- Cześć! - powitał ją. Powstrzymał się przed zrobieniem głupstwa, którym było poderwanie się z miejsca na jej widok, ale o krok. Wzdrygnął się i wyprostował na krześle. Był spięty i na pewno to rzucało się w oczy, ale próbował dołożyć starań, żeby wypaść jak najlepiej, więc nawet porwał się na komplement. - Ślicznie dziś wyglądasz. To znaczy... to znaczy zawsze ładnie wyglądasz!
Uśmiechnął się z zakłopotaniem. Dobra, lepiej było jednak nic nie mówić. Maisie jak na razie mogła stwierdzić, że kawiarnia była urocza, miejsce ładne, tylko towarzystwo szwankowało.

@Maisie Thompson
#4 (27.11.2021, 15:19 )

Szkoda, że nie mogła się dowiedzieć, iż chłopak tak starał się przygotować do ich spotkania, bo bardzo by to doceniła. Terence zawsze jej zdaniem wyglądał dobrze i to się nie zmieniało. Zrobił na niej wrażenie podczas ich pierwszego spotkania, później podczas drugiego też, a to nie były sytuacje, w których szykował się na randkę. Wpadali na siebie przypadkowo i o, tak jakoś wyszło, bez przygotowania, więc miała okazję poznać chłopaka w okolicznościach, w których był bardziej prawdziwy niż jest się podczas randek. Na wyjście z sympatią każdy szykuje się długo i starannie, próbuje zatuszować swoje wady. Maisie właściwie też próbowała, chociaż była raczej zdania, że nie ma zbyt wielu wad. Lubiła swoją urodę i wiedziała które atuty warto podkreślić, żeby uchodzić za właścicielkę ślicznej buzi. Tuszowała niektóre cechy swojej urody, żeby nie rzucały się w oczy, ale niczego nie traktowała jako brzydkiego. Znała swoją wartość, była pewna siebie. Pewnie dużo osób by powiedziało, że nawet za bardzo pewna siebie! Ale jej to nie zrażało. Dzięki owej pewności siebie miała odwagę podejść do Terence'a i zagadać, gdy spotkali się drugim razem, a za pierwszym nie straciła głowy... no dobrze, pierwszy raz był specyficzny. Była wtedy tak zła i rozemocjonowana z powodu zepsutego telefonu, że nie analizowała aż tak, z kim rozmawia. Terence spodobał jej się od pierwszego wejrzenia, ale silne emocje dodały jej wtedy śmiałości. Za to obecnie śmiałości jej nie brakowało. Ale jej naturalnej. Nie miała kompleksów, do tego zauważyła, że bez dwóch zdań podoba się Terence'owi, więc czego miała się obawiać?
W każdym razie Terence zawsze wyglądał idealnie i to też robiło na Maisie wrażenie. Nie tylko liczyła się uroda, której nie brakowało chłopakowi. Miało dla niej znaczenie, czy mężczyzna jest zadbany, a on był bez dwóch zdań. Zawsze czuła od niego przyjemny zapach perfum, miał na sobie modne, czyste i wyprasowane ubrania, które jak sądziła, starannie dobierał (albo miał zmysł do tworzenia ładnych outfitów), zawsze miał ładnie ułożoną fryzurę, był gładko ogolony i tak po prostu miły dla oka. To było dla niej bardzo istotne, bo nie znosiła facetów brudnych, niedomytych i w ciuchach jakby psu z gardła wyjętych, a do tego dorwanych na promocji w hipermarkecie. Był w jej typie.
- Dziękuję i to samo bym mogła powiedzieć o tobie - uśmiechnęła się, gdy zdjęła kurtkę i usiadła przy wybranym przez Terence'a stoliku. Zauważyła jego zakłopotanie, ale sama go nie poczuła, bo jego komplement był bardzo miły. Prosty, ale przynajmniej nie taki kiczowaty jak bzdury o oglądaniu gwiazdozbiorów w oczach, a takie rzeczy też słyszała! - Zawsze mi się podobasz, ale dziś wyglądasz jak milion dolców! - zaśmiała się wesoło, a po tym rozejrzała po lokalu po raz pierwszy. Wcześniej zbyt dużą uwagę przywiązała do Terence'a, aby spojrzeć, gdzie w ogóle się znajdowali. - Ładnie tutaj. Cieszę się, że zostawiłam ci wybór co do miejsca, bo nie znałam tej kawiarni. Jest tu przyjemny klimat.

@Terence Douglas
#5 (13.01.2022, 18:52 )
Tell me why this is a land of confusion?

Jak to się działo, że dziewczyna umiała prawić lepsze komplementy facetowi niż facet dziewczynie?1 Terence uśmiechnął się na jej odpowiedź, ale jednocześnie poczuł się dziwnie, gdyż dotarło do niego, że w podrywie i randkowaniu ro mistrza nigdy z niego nie będzie. Można stwierdzić, że to kwestia czasu i wyrobienia się, ale tak nie do końca w jego przypadku! To bowiem nie była pierwsza randka w jego życiu. Druga też nie. Ani piąta, ani dziesiąta. W przeszłości nie narzekał na brak zainteresowania ze strony dziewczyn, więc w jego życiu od młodzieńczych lat było trochę randek. Miał za sobą związki, oczywiście krótkie i młodzieńcze, więc to nie było nic poważnego ani długotrwałego, ale od lat uczył się postępowania z kobietami i radzenia sobie podczas randek. Zwykle wychodziło mu to o wiele lepiej niż dzisiaj! Możliwe, że wyszedł z wprawy. Tak naprawdę odkąd wyjechał z rodzinnego miasta na studia, a więc leci już drugi rok od tamtego momentu, nie miał okazji spotkać się z żadną dziewczyną. Najpierw nie miał czasu i odpowiedniej kandydatki, bo co prawda na jego roku było trochę dziewczyn i dobrze się z nimi dogadywał, ale to nie był materiał na związek. Później zaczął się lockdown, który trwał niemal rok, a podczas tego zamknięcia w czterech ścianach szukanie sobie sympatii nie wchodziło w grę. Chyba że przez internet, a Terence nie był taki desperatem! Właściwie, w ogóle nie dopuszczał do siebie myśli, że może założyć Tindera albo zarejestrować się na jakiejś stronie z ofertami matrymonialnymi. Wolał tradycyjną drogę zapoznania się z kobietą, a spieszyć się nie musiał. Młody był, więc miał dużo czasu, żeby rozejrzeć się za odpowiednią dziewczyną.
Miał dziś wrażenie, że to właśnie Maisie jest odpowiednią dziewczyną. Miała w sobie coś, co go urzekało. Przyciągało. Działała na niego swoją urodą, ale to było coś więcej niż zainteresowanie fizyczne. Porozmawiali już kilka razy, zwykle spotykając się totalnie przypadkowo i chłopak dobrze się z nią dogadywał. Wydawała się inna niż on, bardziej żywiołowa i pogodna, ale to mu się w niej podobało. Dawno nie śmiał się przy kimś tyle, co przy Maisie. Czuł się skrępowany jej urodą, ale podczas rozmowy nieśmialość nie odbierała mu głosu, bo miał w sobie swobodę mówienia i żartowania. Świetnie czuł się w jej towarzystwie.
- Wierzę ci na słowo! - zaśmiał się, nie umiejąc zareagować w jakiś mądrzejszy sposób na komplement. Zresztą jak niby inaczej zareagować na komplementy?! Też się rozejrzał, sugerując się zachowaniem dziewczyny. Miał wcześniej czas przyjrzeć się wystroju wnętrz, niemniej teraz to był taki odruch. - Mnie też się tu podoba. Przyznam się bez bicia, że nie znam tej kawiarni z własnego doświadczenia! jestem tu pierwszy raz. Ale to popularne miejsce w okolicy i moja kuzynka już dawno temu gorąco mnie zachęcała, żebym tutaj wpadł, więc uznałem, że tu będzie idealnie. Fajny tu jest klimat.
Oczywiście. W wyborze miejsca na randkę mógł poradzić się Meredith, która była doradczynią idealną: znala każde rozrywkowe miejsce w tym mieście! Chyba nie zawiodła, choć to okaże się, gdy spróbują kawy.
- Co zamawiasz? - zapytał, sięgając po menu. Sam jeszcze nie miał pomysłu.

@Maisie Thompson
#6 (22.01.2022, 15:57 )

A ona nie uważała się za jakąś mistrzynię komplementów. Wcale nie była zdania, że jest w tym lepsza od Terence'a. Ona mówiła, co jej się w nim podoba, a on mówił, co jemu podoba się w niej i już, nikt nie był lepszy, ani nikt nie był gorszy w tejże relacji. Dziewczyna była po prostu bardziej wygadana i śmiała od chłopaka, więc stąd wychodziło, że częściej jej się zdarzyło zapoczątkować jakąś rozmowę z nim albo temat mówienia o sobie miłych rzeczy. To cała filozofia! Zresztą dziewczynie podobało się to, że Terence nie gada jak najęty. Nie był z rodzaju facetów, którzy próbują na siłę bajerować laski. A dla niej to była pozytywna sprawa, bo jako że trzymała się z towarzystwem mocno imprezowym, to często spotykała właśnie takich cwaniaków i miała ich serdecznie dość. Bajerowali, komplementowali, a chodziło im tylko o zaciągnięcie dziewczyny do łóżka. Sądziła, że z Terencem może być inaczej. On cały był inny. Jakiś poważniejszy, spokojniejszy i bardziej "do rzeczy". Z kimś takim mogła się związać na poważnie, a nie z cwaniakami, którzy wieczory spędzają w klubach i nie zamierzają robić ze swoim życiem niczego sensownego.
- Twoja kuzynka ma dobry gust. - przyznała po popatrzeniu na wystrój kawiarni. Było tu naprawdę ładnie. Maisie nie lubiła staromodnych kawiarenek w angielskim stylu, z jakimiś firankami w kwiatki albo klimatem starej kamienicy z drewnianymi futrynami okien, tradycjonalizm nigdy jej nie kręcił. Tutaj trochę go było, ale był połączony z dużo bardziej nowoczesnym klimatem i to jej się bardzo podobało! - Wezmę kawę, więc niczym nie zaskoczę! - zachichotała. Lubiła w każdej kawiarni próbować róznych kaw. Nie była jakąś wielką fanką herbat, więc to brała ze smakiem. Lubiła sprawdzać kawy z różnych miejsc. - Bardzo lubię próbować kawy w róznych lokalach i porównywać, która bardziej albo mniej mi smakuję. Tak sobie tworzę listę miejsc, do których warto wrócić. A ty co weźmiesz?
Mogła się jeszcze zastanowić nad jakąś przekąską, ale to może poczekać! Do tego planowała dokładniej przejrzeć menu, więc nie podejmie decyzji z chwili na chwilę. Poza tym ograniczała słodycze, a w takich miejscach najczęściej serwują jakieś ciastka i inne takie przekąski, więc możliwe, że w końcu niczego nie weźmie.

@Terence Douglas
#7 (24.01.2022, 14:42 )
Tell me why this is a land of confusion?

Jej podejrzenia były słuszne. Z Terencem mogła czuć się inaczej niż z typowym chłopakami w ich wieku, którym chodzi tylko o zaciągnięcie dziewczyny do łóżka. On był daleki do zakładania sobie właśnie takiego celu randki z dziewczyną, zwłaszcza pierwszej oficjalnej! Gdyż za taką można uznać dzisiejsze spotkanie Maisie i Terence'a. Wcześniej już im się zdarzyło zasiedzieć w kawiarni i zagadać, jednak nie chciał porównywać tamtego spotkania z obecnym, ponieważ poprzednie wypadło spontanicznie. Przypadkiem spotkali się na mieście, a dziewczyna pomogła mu znaleźć sklep z elektroniką, którego poszukiwał. Załatwił tam swoje sprawy i w ramach rewanżu za pomoc postawił jej kawę. To był spontaniczny wypad. Nikt go nie planował. Z dzisiejszym spotkaniem było inaczej, to chłopak mógł już nazwać ze spokojem pełnoprawną, poważną randką. Nie miał żadnych niecnych planów względem Maisie. To nie był ten typ chłopaka, jeśli spotykał się z dziewczyną, to znaczy, że szczerze zaangażował się w ich znajomość i liczył, że może przerodzić się w coś więcej. Ale nie tylko seks. Na to przyjdzie czas, jeżeli rozwinie się między nimi silniejsza więź. Maisie mogła czuć się w towarzystwie Terence'a spokojna i mimo że jego zdaniem nie robił nic niezwykłego, to może naprawdę mógł czuć się na swój sposób wyjątkowy, mając inne priorytety niż większość studentów płci męskiej?
- Na razie też poprzestanę na kawce, a później się zobaczy - stwierdził pogodnie i wziął menu, które leżało na stoliku, żeby spojrzeć na przekąski, które tu serwowano. Oczywiście najdłuższa była lista deserów, co go w niczym nie zaskoczyło! Przebiegł wzrokiem po ciastkach i ciastach, które proponowano. Widział standard kawiarniany, ale coś się z tego wybierze! - Szarlotka na ciepło, klasyka, ale może to nie jest zły pomysł! Jeszcze to przemyślę.
Uśmiechnął się słysząc wyjaśnienia Maisie i odłożył kartę. Nie miał doświadczenia w chodzeniu po kawiarniach, a w każdym bądź razie wydawało mu się, że nie tak duże, jakie miała dziewczyna. Rzadko gdzieś wychodził i odkąd mieszkał w Yellowlair Oats, poznał może z dwa takie lokale. Najczęściej bywał w tych, które usytuowano blisko uczelni, więc widział i spróbował pewnie niewiele.
- W takim razie pewnie masz swoje ulubione miejsca? Które kawiarnie są na szczycie rankingu? - zapytał. Był ciekawy jej gustu, ale przy okazji ta wiedza mogła mu się naprawdę przydać na przyszłość, bo znajomość miasta miał na średnim poziomie, co ciągle go zaskakiwało.

@Maisie Thompson
#8 (27.02.2022, 16:14 )

Najbardziej prawdopodobne było to, że znajomość Maisie i Terence'a by się nie rozwinęła, gdyby nie przypadkowe spotkanie w centrum miasta, do którego doszło kiedy chłopak szukał tego sklepu. Chłopak podobał jej się od początku, ale dziewczyna mimo swojej śmiałości nie była przyzwyczajona do narzucania się ludziom, których spotkała raz w życiu. Pamiętała swoje pierwsze spotkanie z Terencem, było zupełnie przypadkowe, ale wymienili się wtedy numerami telefonów i dziewczyna długo się wahała nad odezwaniem się do niego, jednak w końcu z tego zrezygnowała. Wstydziła się. To nie było dla niej typowe, ale tłumaczyła to sobie tym, że chłopak wcale nie okazał jej zainteresowania, a tym bardziej nie pokazał, że jest chętny, żeby nawiązać z nią jakąś bliższą znajomość. Później zorientowała się, że ma lekką tremę przed odezwaniem się do niego, co było dla niej sporym zaskoczeniem, ale nie analizowała tego. Kiedy spotkali się wtedy przypadkowo w centrum miasta i Terence zaprosił ją na kawę w rewanżu za pomoże znalezieniem odpowiedniego sklepu, to nabrała nadziei, że może jednak ją trochę polubił i warto spróbować się wokół niego zakręcić. Ale to było coś większego niż zwykłe stwierdzenie "ten chłopak jest fajny, warto go poderwać", do którego przyzwyczaiła się jasnowłosa dziewczyna. Zauroczyła się w nim, a może i coś więcej, a teraz czuła się z tym uczuciem trochę nieswojo, ale była nadal pewna siebie. Wierzyła w swój urok osobisty. 
- Klasyka jest najlepsza. Powiem ci, że czasem chodzę z koleżankami po tych kawiarniach, które mają wymyślne menu i nie ma w nich nic ciekawego. Czasem zamówienie jakiejś nowinki jest fajne, ale często te nakombinowane desery i napoje wcale nie zdają egzaminu. Nie wyróżniają się niczym ciekawym albo są niedobre. Są wyjątki, ale nieliczne - stwierdziła, dzieląc się swoim doświadczeniem z chłopakiem. Często takie kawiarnie, które serwują jakieś niezwykłe albo zagraniczne desery robią początkowo efekt wooow... ale on przechodzi po skosztowaniu. - A moje ulubione miejsca? Na przykład Buttercup Cafe w centrum miasta jest przeurocza! Ma ciepły, angielski klimacik, ale nie jest staroświecka. Lubię też 100% Chocolate Cafe. Serwują tam takie pyszności! Ale najczęściej wpadamy z koleżankami do lokali w Sullen Hides, blisko uczelni. Fajnie wyrwać się gdzieś, zamiast siedzieć na okienku w bufecie na kampusie. Ale kawiarni ciekawych tam nie ma, za to jest fajny bar kanapkowy i dobry kebab. Może kiedyś się tam wybierzemy, jeśli trafi nam się okienko w tym samym czasie? 
O ile się trafi. Mieli inne wydziały, zajęcia, a każdy wydział chyba miał jakieś swoje zwyczaje. Na wydziale Maisie okienka był denerwującą normą i czasami zajęcia rozwlekały się na cały dzień, ale nie miała pojęcia czy inne wydziały uczelni działają podobnie. Może gdzieś plany zajęć są mądrzej ułożone.
- A ty gdzie lubisz wpadać? - zapytała. Wreszcie mogła się o nim czegoś dowiedzieć!

@Terence Douglas
#9 (28.02.2022, 13:57 )
Tell me why this is a land of confusion?

Dziwny był ich początek znajomości, ale dla Terence'a bardzo korzystny. Był zbyt nieśmiały, żeby nawiązać kontakt z Maisie na własną rękę, ale dziewczyna podobała mu się od samego początku, więc bardzo mu pasowało, że wówczas spotkali się na mieście, jakby coś chciało ich ze sobą zapoznać, a wręcz popchnąć w swoje ramiona i robiło ku temu idealne okoliczności. Przy okazji pokazywało to nieporadność chłopaka w kontaktach z kobietami, które mu się spodobały. Z nieśmiałością mierzył się od dawna i nie umiał sobie z nią do końca poradzić... pogadać z koleżanką na korytarzu? To było w porządku, nie miał z tym problemu. Ale jeśli pojawiało się coś więcej, jakaś sympatia albo zauroczenie, chłopak miał ogromny problem z nawiązaniem z taką dziewczyną kontaktu i zagajeniem rozmowy. To się nie zmieniało mimo upływu lat, więc wstydem było dla niego, że to Maisie niejako założyła spodnie  w rozwoju ich relacji. Nie ma wymogu, żeby facet był zawsze pewny siebie i to on podrywał, ale czuł pewną presję płciową, że to on powinien zdobywać, a nie być zdobywanym. Teraz starał się to robić. Jak mu wychodziło? Zobaczymy na koniec tego spotkania. 
- Dziękuje ci za sugestię, wiem dzięki nim gdzie zaprosić cię następnym razem - powiedział uśmiechając się wesoło do dziewczyny. Ale następne pytanie wcale nie było dla niego takie proste! Terence poczuł się nieco dziwnie, kiedy padło pytanie, dokąd on lubi wybierać się w wolnym czasie, bo nie miał takich miejsc jak Maisie... żadne kawiarnie, kluby, bary a ni inne miejscówki, w których rozwija się swoje życie towarzyskie. Nie lubił przyznawać się do tego przed osobami takimi jak Maisie, bo miał wrażenie, że będąc introwertycznym odludkiem może być przez nich wyśmiany. Ale przecież nie będzie kłamać! - Chętnie wybiorę się z tobą, jeśli trafi nam się w podobnym czasie wolna chwila na uczelni. Raczej rzadko wychylam nos poza bufet w budynku, więc nie wiem nawet, dokąd tam można się udać! A ja nie mam żadnych ulubionych kawiarni i innych lokali. Rzadko do takich chadzam, hm... najczęściej jeśli mam ochotę wyrwać się z domu, korzystam z bliskości Yellowlair Oats z naturą. Bywam te często w miejskiej bibliotece i... tyle. Nie oprowadzę cię po modnych lokalach, ale za to mogę ci pokazać piękno tego miasta i jego okolic.
I to wcale nie była przesada! Dużo ładnych miejscówek Terence kojarzył jeszcze z dzieciństwa, a wiele odkrywał teraz: na nowo lub od zera. Spacer w zieleni też może być dobrym miejscem na randkę, nieprawdaż?

@Maisie Thompson
#10 (03.03.2022, 18:08 )

Co racja to racja, ich znajomość jak na razie rozwijała się w dość specyficzny sposób. Nietypowy przynajmniej dla Maisie, która przyzwyczaiła się, że zwykle to ona jest mocno adorowana przez facetów i uganiają się za nią. Zazwyczaj nawiązywała znajomości z płcią przeciwną na imprezach, ewentualnie na innych wypadach towarzyskich. W życiu by jej nie wpadło do głowy, że chłopaka, który tak ją zauroczył pozna przed uczelnią, kiedy rozwaliła sobie telefon komórkowy! To był inny scenariusz niż ten, do którego Maisie się przyzwyczaiła i może dlatego, pomijając oczywiście szczere zainteresowanie Terencem, miała wrażenie, że z tej znajomości może być coś więcej niż kilka randek bez zobowiązań. Terence sam w sobie był kompletnie inny niż jej dotychczasowi koledzy, bo nie lubiła ich nazywać swoimi chłopakami. Miała wrażenie, że nigdy dotąd nie znalazła się w tak głębokiej, ważnej dla siebie relacji, która by zasługiwała na miano prawdziwego związku. Nie zależało jej na facetach, z którymi się spotykała. Zwykle to było tylko lekkie zauroczenie albo po prostu zainteresowała się kimś, bo był atrakcyjny fizycznie, ale nic więcej nie czuła. Pierwsze objawy silniejszego zauroczenia (albo czegoś więcej) odkrywała teraz, kiedy była z Terencem w uroczej kawiarence i przyjemnie rozmawiali. Było jakby inaczej niż w sytuacjach damsko-męskich, do których przywykła. Jak gdyby to wszystko było bardziej niezwykłe, mimo że okoliczności sprawiały wrażenie zwyczajnych.
- Zapraszam! Jeżeli chcemy dobre miejsce na randkę, te dwie się do tego świetnie nadają! Choć przyznam ci, że jak na razie tutaj też jest milutko - przyznała. W tej chwili podeszła do nich kelnerka, co dziewczyna potraktowała z uśmiechem. Złożyła swoje zamówienie i poczekała, aż Terence zrobi to samo. Tak, na razie było bardzo miło. Mogli liczyć na spokojne, czyste miejsce i dość szybką obsługę, ale prawdziwy test kawiarnia przejdzie, gdy dostaną zamówione napoje i dodatki. - A mój plan zajęć jest taki głupi, że na pewno trafi nam się wspólne okienko. Czasem mam więcej przerw niż zajęć w ciągu dnia. Dasz mi znać, gdy będziesz mieć chwilę wolnego? - To fakt, że Maisie plan zajęć miała kiepsko ułożony, ale gdyby Terence dał jej znać, że ma wolne, to na pewno by zrezygnowała nawet z planowanych zajęć, żeby wyskoczyć z nim na godzinę do ulubionego lokalu w Sullen Hides. Wagarowanie przychodziło jej lekko. Niepokojąco lekko. Ale kto mając do wyboru nudne zajęcia i fajnego faceta, zdecyduje się na to pierwsze? Tylko jakaś wariatka albo inna kujonka!
- Naprawdę? - uniosła brwi w zdziwieniu, które jednak wyglądało uprzejmie. - Nie nudzi ci się w takich miejscach? Dokąd lubisz chodzić? - zapytała. Ona mieszkała w Yellowlair Oats od początku studiów i oczywiście słyszała, że jest w okolicy wiele pięknych miejsc, ale w żadnym jeszcze nie była. Zwykle biegała z koleżankami po kawiarniach, klubach albo po galerii. Spacerowanie po lasach albo oglądanie atrakcji turystycznych wydawało jej się głupie, chociaż z Terencem chętnie by się w takie miejsce wybrała. Wyobraziła sobie taki wypad jako romantyczny spacer we dwoje. 
 
@Terence Douglas





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości