welcome to
Yellowlair Oats



#1 (24.11.2020, 21:58 )
Anger is a potent spice. A pinch wakes you up; too much dulls your senses.

Carmen Valentina Rodríguez Ramos


dane podstawowe
DATA URODZENIA14.08.1995
MIEJSCE URODZENIAGrenada, Hiszpania
ZAWÓDtancerka i aktorka sceniczna, obecnie kasjerka w ASDA SUPERMARKET
STAN CYWILNYPanna
ORIENTACJAHeteroseksualna
WYKSZTAŁCENIEBachelor in Acting, Royal Academy of Dramatic Art
STATUS FINANSOWYobecnie wystarczalny
JĘZYKIangielski, hiszpański
DZIELNICASullen Hides
PROBLEMY ZDROWOTNEobjawy nerwicy lękowej
WIZERUNEKCamila Cabello
biografia
Historia Carmen zaczęła się od dość dużej hiszpańskiej rodziny w mieście Grenada. Byli dość zamożni, a przynajmniej na pewno na tyle by zapewnić wszystkim potomnym godne wykształcenie, jak i nie musieć szczególnie oszczędzać na życie codzienne czy wpadające raz na jakiś czas większe wydatki. Carmen jest trzecią w kolejności względem wieku swojego rodzeństwa. Nigdy jej to w zasadzie nie przeszkadzało, mieli ze sobą dobre stosunki pomimo różnic wiekowych, choć to nie wykluczało nigdy naturalnej w rodzinie rywalizacji czy przekomarzanek. Dzieciństwo latynoski w zasadzie przebiegało bajecznie, nie mogłaby narzekać - dziecinna sielanka, wieczna zabawa i bezpieczeństwo ogniska domowego.
Pod górkę zaczęło się robić w jej życiu, jak u każdego, gdy zaczęła dorastać. Pojawiła się szkoła i pierwsze podrygi marzeń, które szybko stawały się dla niej ważniejsze niż nauka w “zwykłej szkole”. Choć tak całkowicie nauki nie zawalała, rodzice zwrócili uwagę i mieli nie jedną rozmowę z dziewczyną o tym, w jaki sposób jej podejście jest niewłaściwe. Dyskusja z opętaną hormonami, buntowniczą nastolatką jednak nie jest najbardziej przyjemna na świecie i nie raz skończyła się szlabanem czy po prostu kłótnią. Ostatecznym argumentem, który trafił do dziewczyny, była obietnica ze strony rodziców, iż jeśli będzie się dobrze uczyć, zapiszą ją na zajęcia, jakie ją interesowały. Jaka to motywacja! I tak oto po semestrze ciężkiej pracy - wciąż przypominając o obietnicy rodzicom, jakby w razie zapomnieli na chociażby dobę - jej stopnie poprawiły się ogromnie, a w nagrodę pojawiła się na swoich pierwszych zajęciach tańca.
Rodzice byli tradycjonalistami, zatem wybrali dla córki tango, jeden z klasycznych tańców hiszpańskich. Carmen to odpowiadało, każdy taniec kochała i chłonęła wiedzę niczym gąbka, marząc o byciu zawodową tancerką. Z czasem jednak jej wiedza o tańcu rosła, a preferencje ponownie się zmieniały, aż pojawiła się ponownie przed rodzicami z oczekiwaniem zmiany zajęć. Według umowy między nimi, póki uczyła się dobrze, niekoniecznie nawet wybitnie, ale godnie, zajęcia były również “w cenie” jej wysiłku, zatem tym razem rodzice bez zbędnych kłótni - choć z pewnym niezadowoleniem ze strony ojca - pozwolili jej zmienić rodzaj tańca na tak zwany “lyrical dance”, polegający w dużej mierze na mowie ciała i tańcu w emocjach. To okazało się dla Carmen strzałem w dziesiątkę, absolutnie pokochała nowe zajęcia. Odbywały się one w prywatnej szkółce artystycznej, która również angażowała się lokalnie w wystąpienia na scenie. To wtedy, siłą rzeczy będąc częścią pomniejszych wystąpień, Carmen pomimo ogromnej tremy pokochała scenę, a teatr stał się jej najważniejszą rzeczą w życiu - no może jedną z kilku, tuż obok rodziny i miłości, które pojawiały się i przemijały raz na jakiś czas.
Podczas gdy jej rodzeństwo raczej nie podzielało jej pasji, ona całkowicie zatraciła się w swoich marzeniach. Mimo to jednak nie była w tym sama! Miała dostatecznie dużo wsparcia i miłości ze strony rodziny i przyjaciół, szczególnie w momentach kiedy brakowało jej własnej motywacji i potrzebowała jej zastrzyku. Oczywiście rodzice nieraz sugerowali, że może to nie jest jej przeznaczenie i powinna poszukać czegoś innego, “poważnego”, dość szybko jednak zrozumieli, że to prowadzi tylko do agresji i złości ze strony Carmen, jak i dystansowania się córki przed nimi. Znali dostatecznie jej temperament by wiedzieć, że walka z nią nie ma sensu.
Po szkole, kończąc również naukę w szkole tańca, przyszło myśleć dalej o swojej przyszłości, a mianowicie - studia. Naturalnie, już od dawna Valentina myślała o tym, co ze sobą zrobi, jaki ma plan, ale mimo miłości do rodzinnych stron, czuła ogromną potrzebę “opuszczenia gniazda”, zobaczenia świata, wyrwania się gdzieś poza to, co znała. I tak oto, po raz enty, stanęła przed siwiejącymi powoli rodzicami - pewnie też swoje do tego dołożyła - z oświadczeniem chęci studiowania w Londynie, w Royal Academy of Dramatic Art. Absolutnie nie było tak, że rodzice zgodzili się od razu - a to było potrzebne w momencie kiedy to oni mieli sponsorować wyjazd. Żeby nie przekłamać, walka o możliwość wyjazdu zrobiła się nie ot konfliktem, a istną wojną. Żeby dopiąć swego, Carmen była paskudnym utrapieniem, co tylko dało nauczkę rodzicom za niecelowe rozpieszczenie córki. Ciągłe złośliwości, kłótnie, przygadywania, robienie na przekór, aż w końcu pękła szala i po wielkiej kłótni, po której Carmen sądziła, że jej świat się rozpadł i umarł, że nie osiągnie swoich marzeń… Rodzice złamali się.
Ciężko pozwolić ukochanemu dziecku odejść, samemu, dorosłemu, i to jeszcze do innego kraju. Matka chciała nawet żeby starszy brat pojechał z nią, jednak ostatecznie zostawiono ten pomysł (za kolejną złością Carmen…) i tak oto wkrótce Carmen była w drodze do Anglii. Z początku naturalnie miała dużą pomoc finansową od rodziców. Wynajęła maleńkie mieszkanko na przedmieściach - stare, dziwne jak na jej standardy (kto robi w mieszkaniu dwa krany?), ale wygodne i ciepłe, to najważniejsze. Przed przesłuchaniem rekrutacyjnym omal nie zwróciła wczorajszego obiadu razem z żołądkiem, jednak dała z siebie wszystko i rozpłakała się niemal z radości gdy otrzymała list z informacją przyjęcia na uczelnię.
W czasie nauki poznała wiele wspaniałych osób, w tym rówieśniczkę, Melody Heyward, która była jej dobrą koleżanką przez czas nauki. Wspólnie ukończyły uczelnię, a za jej sugestią (w zasadzie niecelową, ale w kupie raźniej!) Carmen przeniosła się z Londynu do znacznie tańszego pod kątem utrzymania miasta - Yellowlair Oats. Okazało się niezwykle przyjemne, jak i blisko Newcastle, w którym Carmen odkryła istnienie teatru tanecznego. Co za cudowny zbieg okoliczności! Nawet zapisała się na przesłuchanie od sztuki, pojechała na przesłuchanie i niedługo po tym zagrała w swojej pierwszej “poważnej” sztuce (wcześniejsze też były poważne w końcu! Jedynie mniejsze skalą oglądalności), kolejnej, a rodzice przestali przysyłać jej już pieniędzy, za wyjątkiem urodzin czy wszelkich innych specjalnych okazji.
Cóż, nie było jej dane żyć tak we śnie zbyt długo, bowiem co? Otóż to, koronawirus. Z początku z pobłażaniem, z czasem z coraz większym niepokojem patrzyła na to, co się dzieje na świecie, aż ostatecznie dotarło do Anglii i lockdown zamknął jej drogę na szczyt kariery. Oczywiście, myśląc pozytywnie, jedynie tymczasowo, jednak dla niej to niczym koniec świata. Bo co teraz?! Marzenia to jedno, jednak i źródło zarobku zatrzymało się i musiała na szybko szukać jakiejkolwiek pracy w sklepach odzieżowych, a potem spożywczych. Nie chciała bowiem naciągać rodziców, którym naturalnie też było ciężko i martwiła się o nich okropnie już bez zdzierania z nich monet. I tak oto teraz wylądowała za kasą sklepową, błagając bogów, jeśli tylko istnieli, o zakończenie tej pandemicznej paranoi.
rodzina & miłość
RODZICEAlvaro Rodríguez Sánchez, Rosita Ramos Pérez
RODZEŃSTWOMaría Rodríguez Ramos, Coral Rodríguez Ramos, Román Rodríguez Ramos, Pepe Rodríguez Ramos
DZIECIbrak
DALSZA RODZINALiliana García Martínez - babcia od strony mamy, Yamilé Sánchez López - babcia od strony ojca, Jeremías Ramos González - dziadek od strony matki, Marcos Rodríguez Pérez - dziadek od strony ojca, Lara Rodríguez Sánchez - ciocia, Emiliano Rodríguez Sánchez - wuj, Anastacia Rodríguez Sánchez - ciocia, Estefanía Rodríguez Sánchez - ciocia, Aurelio Ramos Pérez - wuj, Feliciano Ramos Pérez - wuj
STATUS ZWIĄZKUbrak
PARTNERbrak
BYLI PARTNERZYdawno i nieprawda
osobowość
ekstrawertyczka lęk wysokości, nerwica lękowa marzenia
Mars (50%), Uran (30%), Wenus (20%)

Na wstępie należy wspomnieć, że choć Carmen nie zdaje sobie z tego sprawy do końca, ma wiele cech często spotykanych wśród ludności hiszpańskiej. Uwielbia plotkować - to przede wszystkim - choć nie jest to rodzaj dwulicowej dziuni. Nie chce być złośliwa w swoich domysłach i węszeniu, choć może być uznana za nieco wścibską, jest zwyczajnie ciekawa nie tylko swojego życia, ale też osób z jej otoczenia. W Hiszpanii takie zachowanie uchodzi za normalne, jednak już przekonała się, że w innych krajach nie jest to widziane tak samo (co oczywiście nie zmieniło jej poziomu wścibstwa, nazywając rzeczy po imieniu). Poza tym jest uparta i w związku z tym, w połączeniu z wysokim poczuciem niezależności, często niestety idzie się z nią pokłócić czy po prostu wymienić niepotrzebnymi zdaniami. Tu należy wspomnieć, że za niewyparzony język, choć Carmen stara się i uczy nieco powściągliwości, dwa razy już wywalono ją z pracy w obsłudze klienta (za porozumieniem stron, co jest najpewniej jedyną dobrą rzeczą w tej sytuacji).
Nie ma w niej jednak tylko złych cech z rodzinnych stron! Dziewczyna jest niezwykle towarzyska i przyjazna, chętnie poszerza kręgi swoich znajomych i póki ktoś mocno nie zalezie jej za skórę, naprawdę dobrze wszystkim życzy. Jest serdeczną osobą pełną uśmiechu i optymizmu, uwielbiającą się śmiać i obracać powagę w żart jeśli tylko sytuacja jest w jej ocenie ku temu odpowiednia. Poza tym ma duże skłonności dominacyjne, co często bardzo utrudniało jej życie w związku, gdzie mogła nieco przesadzać z potrzebą decyzyjności. Nie na poziomie skrajnym, jednak na tyle, by mieć problem z zatrzymaniem się w związku na dłużej niż pół roku. Mogłoby się wydawać, że może jest chłodna czy niedostępna, jednak choć nie jest raczej łatwo do niej trafić, ostatecznie przy bliższym poznaniu okazuje się wrażliwą i delikatną kobietą poszukującą szczęścia tak samo, jak każdy. Nie są jej obce łzy po rozstaniu czy kłótni, jak i nie jest osobą zupełnie nieustraszoną. Zaznała w życiu wielu stresów i tłumionych lęków, które owocowały w nerwicę lękową - efekt rozpaczliwego przekonywania samej siebie, że nic się nie dzieje i wcale nie umiera właśnie na tremę chociażby. Stara się ukrywać po dziś dzień efekty swoich nerwów, takie jak trzęsące się w stresie ręce czy przypadkowe bóle mięśni.
Szatynka odznacza się również wysoką ambicją, która doprowadziła ją do miejsca, w którym dziś jest. Odkąd tylko miała możliwość, wkładała ogrom pracy i poświęcała się cała planowanej dla siebie karierze aktorki scenicznej, z czasem skłaniając się przy tym w stronę tańca niż gry aktorskiej.
Carmen ceni sobie utrzymywanie stałego kontaktu z rodziną, choć sama zdecydowała się wyjechać z rodzimego kraju. Kocha wszelakie święta i chętnie, choć rzadko, wraca do domu spędzić czas z bliskimi, a należy nadmienić, że jest ich dość dużo. Dla tych, którzy nie przejmują się nazbyt jej donośnym głosem czy nawracającym wścibstwem, może okazać się dobrą przyjaciółką występującą w razie potrzeby po stronie kochanych osób niczym lwica. Lubi mówić, że nawet bywa podobna, choć jej brat kiedyś wspomniał, że prędzej z niej chihuahua niż lew. Nie ma to jak relacje w rodzeństwie.
ciekawostki
 
🌻 Uwielbia psy, w domu rodzinnym ma ich aż trzy, wszystkie kocha tak samo mocno.
🌻 Często maluje usta na czerwono, a bez makijażu przynajmniej oczu z domu nie wyjdzie.
🌻 Tańcem, w jakim się specjalizuje, jest tzw. “lyrical dance”, będący połączeniem baletu, jazzu, akrobatyki i tańca nowoczesnego. Ponadto potrafi również tańczyć tango, którego uczyła się jeszcze w hiszpanii.
🌻 Jest agnostyczką.
🌻 Wbrew pochodzeniu, nieszczególnie lubi upały, choć znosi je wcale nie tak źle.
🌻 Czasem jej sarkazm może zabić.
#2 (25.11.2020, 17:10 )

karta zaakceptowana!
witamy na forum





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości