welcome to
Yellowlair Oats



#1 (06.12.2020, 01:34 )
How emotions can change in an instant

Isaiah "Ysai" HyunJin Seo


dane podstawowe
DATA URODZENIA04.12.1985
MIEJSCE URODZENIADaegu, Republika Korei
ZAWÓDskrzypek
STAN CYWILNYrozwodnik
ORIENTACJAweryfikacja w toku
WYKSZTAŁCENIEwyższe muzyczne
STATUS FINANSOWYbardzo bogaty
JĘZYKIkoreański (dialekt seulski) - native speaker
koreański (dialekt pjongjański) - podstawy
japoński - biegle
angielski - biegle
DZIELNICAMillfield Street
PROBLEMY ZDROWOTNEalergia na roztocza kurzu domowego
WIZERUNEKSeokjin Kim
biografia
"Zamówiłem pogodę na ten dzień, a i tak znów padał deszcz
Nikt nie widział mych łez
Gdy mówiłaś, że nie pokochasz nigdy mnie na dobre i złe"*

Stojąc nad łóżeczkiem mego synka, wpatrując się w jego buzię, wsłuchując w jego oddech... zastanawiam się kiedy ostatnio ja potrafiłem tak spokojnie zasnąć. Niegdyś, kiedy jeszcze było we mnie dziecko, coś niewinnego, subtelnego, ale też pełnego lęków... nie. Wtedy też nie było we mnie tyle spokoju jak w moim maleńkim synku teraz. Zamykam powoli oczy, moje powieki bardzo powoli opadają, a umysł, który pragnie odpocząć podpowiada mi wizję mnie samego. Ja. Młodszy syn. Gorszy syn. Drugi syn. Zawsze za wolny, za słaby, za głupi. Zawsze coś było nie tak, w przeciwieństwie do pierworodnego syna. Biegałem za ojcem szukając w nim miłości, zawsze mnie odtrącał, kazał odejść, iść do matki... Biegałem za moim bratem, by nauczyć się być jak on, stać się takim jak on, zawsze kazał mi odejść, przeszkadzam, mam iść do matki i kuzynek. Urodziłem się z urodą dziewczynki, pyzata okrągła buzia, za łagodne oczy, za spokojna osobowość. Zawsze byłem spokojnym, cichym, ale bardzo wrażliwym dzieckiem. Kiedy mój brat uczył się czytać, pisać, szybko nauczył się liczyć, był szybki, sprawny i bardzo inteligentny... to ja ślicznie śpiewałem i ładnie kaligrafowałem? Lubiłem wymyślać piosenki dla moich misiów, mama czasami słuchała i mówiła, że jestem jej słodkim kwiatuszkiem. Kiedy mój brat był jednym z najlepszych uczniów w szkole, ja patrzyłem na niego z zachwytem zastanawiając się czy mu dorównam... nie dorównałem... nie dałem rady... na niebie mego dzieciństwa pojawiły się ciemne chmury, grzmoty zagłuszyły mój śpiew, a nawałnica która nadchodziła zwała się nowotworem. Byłem mały, ale zdawałem sobie sprawę, że większa część rodziny już mnie żegna. Szpitale... ciągłe infekcje... krótkie powroty do domu... Szpitale i bolesne badania... Ciągły strach w oczach mojej matki. Ojca praktycznie nie widywałem. Raz tylko kiedy poczułem się silniejszy, poszedłem do drzwi sypialni rodziców. Tata powiedział, że chce by mieli jeszcze jedno dziecko. To mamę pocieszy kiedy mnie już nie będzie. To będzie lepszy syn, mądrzejszy syn, inteligentniejszy syn. W tym momencie, mając jedynie sześć lat, zdałem sobie sprawę, że chcę umrzeć, choć nawet nie do końca zdawałem sobie sprawę czym jest śmierć, ale chciałem jej... dla mego taty...
Zasypiam powoli, a po moich policzkach płyną łzy... tak jak wtedy... Zasypiam czując ogromne zmęczenie, ale nie jest ono spowodowane fizycznością... od kiedy ja jestem tak bardzo zmęczony psychicznie? A może zawsze już tak było? Kiedy wstanę muszę być silny... dla mego syna.

Kolejny poranek, gorąca kawa, śniadanie dla mnie i dla mego maleństwa, które bawi się klockami. Pamiętam moją matkę, która zawsze kochała mnie i mego brata tak samo, nie wyróżniała żadnego z nas. Najcudowniejsza kobieta na świecie, zawsze marzyłem o takiej żonie jak moja matka, ale... Zanim jednak znaleziono mi żonę była bardzo długa choroba, nauczanie w domu dzięki wsparciu mamy i cioci. Normalnie do szkoły dałem radę pójść dopiero na etapie szkoły średniej, choć w sumie nigdy nie byłem szczególnie lubiany, nie tak jak mój brat. Byłem za spokojny, za nudny, za brzydki, za gruby... za... wszystko za bardzo nijakie, by ktoś się mną zainteresował. Nie mogąc znaleźć zrozumienia ani w domu, ani szkole, uciekłem w świat wirtualny. Odnalazłem się w świecie tak bardzo dziwnym, ale jednocześnie moim, innym. Jeśli kiedykolwiek mój syn dowie się, że jego tata był hakerem... i to sam doszedł do tej wiedzy dzięki upartemu uczeniu się, szukaniu ludzi o podobnych zainteresowaniach? Gdyby wiedział, że jego tatuś, z którego szydzono i wyśmiewano za zbyt delikatną i dziewczęcą urodę, potrafił włamać się na serwery rządowe... do dziś się cieszę, że nikt mnie nie złapał i nie skazano mnie na więzienie. Oprócz wirtualnego świata miałem też muzykę i ukochane skrzypce. Nie mogłem iść od razu do szkoły muzycznej, jednak miałem świetnego nauczyciela. Mama zadbała o to. Uczył mnie prawdziwy wirtuoz gdy na skrzypcach, niestety niedoceniany do dziś muzyk. Pochodził z Chin, a w Korei mieszkał dla swej ukochanej. Był wyjątkowy, jak jego talent, gra i całe życie. Traktował mnie jak swego wnuka, a ja odwzajemniałem jego miłość, okazując mu czasami większy szacunek niż swemu ojcu. On nie widział we mnie jedynie gorszego syna, widział we mnie potencjał, coś czego w sumie dziś ja sam nie potrafię dostrzec. Pokazał mi jednak świat, o którym mogłem jedynie marzyć! Uczył mnie nie tylko gry, ale też teorii. Przekazywał mi swoją wiedzę o świecie, wartościach które go zmieniają, o tym jakim mógłbym być człowiekiem. Nauczył mnie więcej niż kiedykolwiek chciał mój ojciec. To on pchnął mnie w kierunku Anglii... Studiom tam... to on pokazał mi, że świat to nie tylko Korea, czy Azja. To w sumie też on jeździł ze mną na konkursy, wspierał przy każdym kolejnym sukcesie. On pchał moją karierę, a potem przekonał bym zaczął studiować. On... Bałem się jechać sam do Anglii... ale to on... jeszcze przed śmiercią, dał mi odwagę bym zrobił ten krok... Mój nauczyciel... a moja rodzina? Moje życie? Ja sam? Miałem talent, możliwości i ogrom szczęścia. Nie miałem jednak miłości ani zainteresowania ojca, matka patrzyła na mnie zawsze jak na dziecko, które w każdej chwili znów zachoruje... umrze. Nie zrobili sobie w końcu trzeciego syna. Ja przeżyłem. Chyba tym zawiodłem swego ojca, podobnie jak wieloma innymi rzeczami... śniadanie... już idę kochanie. Tatuś nie zapomniał o Tobie. Dla taty kawa i musli, a dla Ciebie owsianka z dodatkiem owocków, tak jak lubisz! Tatuś Cię kocha... Zawsze będzie kochał takim jakim jesteś! Dam Ci wszystko czego mi odmawiano. Obiecuję. Nie będziesz musiał uciekać. Obiecuję. Nie będziesz musiał... nie zechcesz umrzeć... obiecuję!

Niedługo przyjdzie Melody, moje maleństwo ma już trzy lata i mógłby już iść do przedszkola, ale jednak wolę by przyjaciółka się nim zajmowała. Wolę... chcę... boję się o me dziecko. Jesteśmy tu już od dwóch lat, a moje dziecko radzi sobie bardzo dobrze, jest dwujęzyczne i w sumie nie wymagam od niego niczego więcej. Nie wymagam by był idealny, umiał milion rzeczy i talentów... jak mój brat. Czemu Anglia? Studiowałem tu. Zaraz po liceum wyprosiłem matkę by mi pozwoliła studiować na Akademii Muzycznej w Anglii, dopiero kiedy przyjęto mnie na studia zacząłem o to prosić i matkę i ojca. Ojciec tak bardzo był skupiony na studiowaniu mego brata, że uznał, że mogę jechać... i tak sobie przecież nie poradzę, ale niech jadę. Zapłaci mi za te wakacje. Chciał się mnie pozbyć. Może miał nadzieję, że... Nie... On przecież nie był złym człowiekiem. Prawda? Czasami chcę wierzyć, że on mnie kochał, na swój sposób ale kochał. Zostawiam maleństwo z Melody w domu, wychodzę na parę godzin zastanawiając się jak to było podczas moich studiów. Wciąż sam, w obcym kraju, obcej, choć bardzo dobrej uczelni... sam choć w internecie przecież byłem już znany i rozpoznawany. W sumie tylko tam miałem szacunek, uwagę i zainteresowanie. Nie byłem uroczą dziewczynką z lekka nadwagą... Urocza dziewczynka, którą pobito. Przy każdej "ciocie", która padła z ich ust... przy każdym kolejnym nazywaniu mnie pedałem... zdawałem sobie sprawę, że jeśli to przeżyję to muszę zacząć walczyć o siebie, jeśli nie ja to świat mnie zniszczy! Nie będzie czekał aż przestanę być cichym, spokojnym i ciepłym chłopcem. Zacząłem ćwiczyć, nie tylko na słowni, przez uczenia się samoobrony, po poważniejsze sztuki walki, ale też ćwiczyłem być pewniejszy siebie, nawet jeśli to było tylko na pokaz. Rysów twarzy nie zmienię, ale potrafiłem być zapamiętanym, a w połączeniu z urokiem... studia stały się łatwiejsze... choć w sumie nie szukałem miłości... chciałem tylko przetrwać i nauczyć się jak najwięcej. Wróciłem do domu jako inny człowiek, tak jak teraz wracam do domu by spróbować komponować lub zagrać. Wróciłem do ojca i kłaniając mu się już nie przepraszałem całym sobą, że istnieje. On jednak nie był w stanie zauważyć zmian we mnie. Za bardzo był wpatrzony w mego brata. Nadal i wciąż. Mój brat, idealny, cudowny, genialny. Ojciec jako polityk załatwił mu pracę w urzędzie, ale przecież polityczna kariera stała przed nim otworem, za jakiś czas wyciągnie po to rękę, a ja w tym wszystkim? Wciąż cień brata... ale już nie przepraszałem, nie byłem cieniem brata. Nie chciałem już kroczyć jego ścieżkami i być taki jak on. Chciałem być sobą, choć nadal było we mnie pełno pokory, posłuszeństwa i tej nadziei, że w końcu ojciec zauważy też mnie, w końcu pokocha też mnie i będzie ze mnie dumny.

Niedawno wróciłem do domu, mój syn przywitał się ze mną i po chwili zasnął mi na rękach, zapewne obudzi się jeszcze dziś, pobawimy się, tak bym go zmęczył i po dwudziestej pierwszej znów zaśnie. Melody mi opowiadała o tym co robiła z Ki, a potem rozmawialiśmy o wielu rzeczach. Uwielbiam spędzać z nią czas, jest niczym siostra. Ona i jej ukochany są dla mnie jak rodzina, wybrana i na swój sposób idealna. Moja siostra, mój brat i on... Mój dzień, mój plan, moje obecne życie. Moje życie jednak nie było aż tak poukładane jakbym chciał. Wróciłem ze studiów inny, odważniejszy, pewniejszy siebie, ale też z możliwościami rozwoju swej kariery muzycznej. Wróciłem, by dowiedzieć się, że mój ślub odbędzie się dosłownie za pół roku. To idealny czas by uszyć mi ślubne kimono. Byłem w takim szoku, że nie wiedziałem co mam powiedzieć. Jak to? Z kim? Czemu? Nigdy nie interesowałem się związkami, ani dziewczętami. Uważałem siebie za istotę aseksualną, pozbawioną czegoś takiego jak pociąg seksualny. Czemu zatem zmusza się mnie do ślubu? Jak zawiniłem? Czym? Ojciec powiedział, że mogę grać, mogę robić co tylko chcę, ale to małżeństwo jest ważne rodzinnie. Jako polityk potrzebuje wsparcia pewnego bardzo bogatego mężczyzny. Ślub ułatwi mu kontakty, a sama dziewczyna uznała, że jej się podobam? Wątpię, by ją pytali o zgodę, tak jak mnie nie pytano. Był zatem ślub, przepiękna ceremonia. Ja. Ona. Mnie praktycznie nie było w domu, koncertowałem, grałem, przygotowywałem się do każdego kolejnego występu... nie miałem ochoty poznawać swej przyszłej żony, tak samo jak ona nie nalegała na to. Poznaliśmy się dosłownie w dniu ślubu. To było bardzo zimne, puste, ale jednocześnie przepiękne. Tak samo jak wyglądało moje życie przed ślubem, wyglądało po nim. Mnie praktycznie nie było w domu, a ona? Ona była dobrą żoną, skromną i odpowiednio mnie reprezentującą w domu mego ojca. Nasze życie erotyczne? Powiedzmy, że przez pierwszych lat po ślubie nie istniało. Oznajmiłem matce, że póki co chcę budować moją karierę! Proszę więc o cierpliwość. Najpierw sama Azja, a potem poczułem, że to mi nie wystarcza. Chciałem coraz więcej i więcej i dostawałem to! Budowałem swoją markę i dosłownie nikt mi nie odmawiał, a z czasem nawet to filharmonie zaczęły ubiegać się o mnie. Byłem jedną z tych perełek. Niegdyś zwyciężałem konkursy muzyczne, a potem zdobywałem serca słuchaczy. Moja gra, potem moja muzyka, moja charyzma sceniczna. Kiedy więc mając trzydzieści jeden lata pijany po jednym z bankietów wróciłem do domu... do dziś nie wiem jak to się stało... co się wtedy działo. Żona po dwóch miesiącach oznajmiła mi, że jest w ciąży i już nie muszę z nią spać... tak jakbym kiedykolwiek spał? Do dziś nawet nie mam pewności, czy to na pewno mój syn... ale... ufam jej. Ufam... Choć po urodzenia dziecka wszystko zaczęło się jakby psuć jeszcze bardziej? Ona odeszła. Zostawiła mnie z maleńkim dzieckiem, a ja z pomocą mojej mamy i babci próbowałem to jakoś ratować. Poprosiłem ją by została, przecież tworzymy w końcu rodzinę! Nie chciała. Wykrzyczała mi, że kocha innego. To on da jej szczęście. To on jest tym na kogo czekała całe życie. Cichy rozwód, cichy podział majątku... choć w zasadzie ona prawie nic nie dostała. Ojciec załatwił mi za dobrych prawników bym mógł to jakoś przegrać... choć czy mi jakoś bardziej zależało na tym? Nie. W sumie mojej żonie też nie. Jakiś czas po rozwodzie, czując, że w zasadzie już nic mnie nie trzyma w Korei, absolutnie nic nie sprawi, że zechce zostać w domu w którym czuję się tylko gorszą wersją mego brata, do tego tym od którego żona odeszła... Więc i ja odszedłem. Zabrałem swe dziecko, przenieśliśmy się do Anglii... Europa i tak była pełna miejsc, w których mnie chciano jako muzyka! A mój syn? Razem ze mną wyjechała też moja babcia ze strony ojca. Obiecała opiekować się moim dzieckiem kiedy ja będę koncertował. Zawsze kochała podróże, choć w sumie też zawsze coś stało jej na przeszkodzie by realizować się w spełnianiu tego marzenia. Teraz miała na to szansę. Brakowało mi jej dziś kiedy kładłem spać mego syna spać. Brakuje mi jej uśmiechu i dobroci. Odeszła od nas niedawno, jednak wiem, że cieszyła się naszą każdą podróżą... każdym wyjazdem, czy to do Austrii, Francji czy Włoch... Chciała z nami zwiedzić całą Europę... Żałuję, że jej tego nie dałem. Nie zdążyłem... Ale jeszcze może zdążę wykonać jeden telefon zanim mój syn się obudzi?

"Kto z miłości jeszcze nie umarł nie potrafi żyć
Moje serce kiedyś złamane mocniej kocha dziś"*


*Miał być ślub - Brodka
rodzina & miłość
RODZICEHyeKyo Jun - matka
WonChoi Seo - ojciec
RODZEŃSTWOHyunJae Seo - starszy brat
DZIECIKiHyun Seo - syn
DALSZA RODZINABeale Minseok Seoh - kuzyn
Seoh Dong-min & Park Ji-hyun - "wujek" i "ciocia" 
STATUS ZWIĄZKUwolny
PARTNERobecnie brak
BYLI PARTNERZYEunHye Yoon
osobowość
TYP OSOBOWOŚCIintrowertyk
ZABURZENIAwypieranie się swej orientacji
PRIORYTETYKihyun, Taesung, muzyka
GRUPYWenus (40%), Saturn (50%), Neptun (10%)


kilka słów więcej...
Mój syn śpi już od dawna. Jest prawie północ, a ja powinienem przecież już spać? Prawda? Powinienem, ale myślę o moich ostatnich dwóch latach życia. Moja kariera, choć ostatni rok przez covida był ciężki. Moje nadzieje, mój talent, moja przyszłość. Jestem znany w środowisku, doceniany przez wielu, jestem też bogaty, stać mnie na wiele... ale czemu nie stać mnie na miłość? Co ze mną nie tak, że nigdy nie potrafiłem pokochać swej żony? Co ze mną nie tak, że nigdy się w nikim nie zakochałem? Wiem... zawsze była ważna muzyka.... ale czy nie uciekałem w muzykę za bardzo? Muzyka, świat informatyki, a potem świat dziecięcych spraw? Czy uciekając przed samym sobą nie przegapiłem czegoś po drodze? Może miłość pojawiła się w moim życiu, a ja jej nie zauważyłem? Może zapukała do drzwi mego serca, ale dzwonek jest już od tak dawna zepsuty, że ja nie usłyszałem? Może jednak jestem za głuchy na to? Może po prostu nie dałbym rady usłyszeć walenia do drzwi, nawet jakby cały świat słyszał? Może nie jestem wart miłości? Może jestem już za stary na to? Czy istnieje coś takiego jak termin przydatności na miłość? Patrzę na świat oczyma mężczyzny, który stara się być odpowiedzialny, spokojny i opanowany. Staram się chować swe potrzeby, emocje, lęki,gdzieś głęboko... układam księgi swego życia skrupulatnie, wszystko mam poukładane i przemyślane... więc czemu wciąż czegoś mi brak? Co ze mną nie tak? W którym momencie popełniłem błąd? Kobiety mnie nie interesują, a mężczyźni? Tej opcji nie brałem nigdy pod uwagę. Nie. To nie możliwe! Po prostu nie jestem chory! To... Nikt w moim otoczeniu zresztą nie... To nie to! Jestem... zmęczony czekaniem! Usypiam praktycznie wszystko we mnie czego nie rozumiem... ale ja nie jestem chory... prawda? Mój syn śpi, ale on nie... Nie może zasnąć, leki nie działają jak bym chciał. Jego ból sprawia, że czuję się bezbronny, a tak bardzo chciałbym zabrać to od niego, uchronić go przed kolejnym atakiem. Chciałbym przytulić go do siebie, tak by nie zadawać mu bólu, ale tak też by poczuł się choć odrobinę lepiej. Dziś w nocy nie zasnę. Będę przy nim czuwał. Nie zostawię go z tym samego. Nikogo bym nie zostawił, ale on... On jest... Chciałbym ochronić go przed całym światem, a jednocześnie dać mu wszystko na co zasługuję. Potrafię być bardzo uparty, zdeterminowany, ambitny i profesjonalny, ale przy nim czuję się czasami tak bardzo... Jestem utalentowany, twórczy, kreatywny, uczę się ciągle i rozwijam, ale czy on to zauważa? Czy to wystarczy, by on zobaczył we mnie... Bywam czasami za bardzo zamknięty w sobie, ukrywam emocje, bywam zbyt zachowawczy, spokojny i opanowany. Zawsze szanowałem moich przodków i rodzinę, zawsze kroczyłem wyznaczonymi przez nich ścieżkami, z głębokim ukłonem przyjmowałem wszystko co mi dawali, z wdzięcznością rezygnowałem z siebie, ale teraz... teraz mam ochotę być z nim tej... każdej nocy... aż do rana... każdego rana... Jest dla mnie niczym melodia... nieuchwytna, ale za to najpiękniejsza... słowa mogą przestać istnieć... ale niech on pozostanie... na zawsze... dla mnie!
ciekawostki
 
[Obrazek: Music-Piano-Chello-icon.png]Od października mieszka u niego Taesung. Bardzo stara się traktować go jak Taehyuna i Melody, czyli jak rodzeństwo, ale nie potrafi. Zupełnie nie radzi sobie z tym co poczuł. Najgorsze jest to, że tego nie do końca rozumie i wypiera się tej "słabości".
[Obrazek: Music-Piano-Chello-icon.png] Ma bardzo chłodne relacje z rodzicami. Szanuje rodziców i przodków, ale zdaje sobie sprawę, że nie był nigdy w pełni kochany, wspierany. Zawsze był tym gorszym dzieckiem.  Nie był w Korei od czasu wyjazdu po rozwodzie. Rodzice Ysaia nie interesują się za bardzo Ki, a samo dziecko mówi per babciu i dziadku nie do nich, ale do matki i ojca Beale.
[Obrazek: Music-Piano-Chello-icon.png] Posiada trzy egzemplarze skrzypiec: elektryczne, lutnicze zamówione parę lat temu do ćwiczeń, czy "pozwalania innym grać na nich" oraz jego najcenniejsze czyli Stradivarius. Wartość tych ostatnich szacowana jest na około trzy miliony dolarów. 
[Obrazek: Music-Piano-Chello-icon.png] Jest światowej sławy skrzypkiem, a bilety na jego koncerty sprzedają się, w najgorszej opcji, za co najmniej sto dolarów. Obecnie ma zastój w pracy zawodowej, ale komponuje, nagrywa i stara się nie dać się kryzysowi na świecie. Nie chce przestać działać zawodowo, choć spokojnie można by go było już nazwać milionerem. Nie potrzebuje jednak chwalić się swoim statusem społecznym.
[Obrazek: Music-Piano-Chello-icon.png] Od około czternastego roku życia jeździ na różne konkursy na świecie, wiele z nich wygrał. Zawsze zachwycał swoim talentem, dojrzałością artystyczną i to jak przekazuje emocje w swej grze, a ostatnio też swoich utworach. Niektórzy nazywają go nawet wirtuozem, ale on sam jest daleki od nazwania samego siebie tym tytułem. Jest na to zbyt skromny.
[Obrazek: Music-Piano-Chello-icon.png] Na promocję Europejską i Amerykańską wybrał sobie imię Isaiah, tak by być lepiej kojarzonym oraz by łatwiej było jego miano wypowiadać. Sam przedstawia się też skróconą formą tego imienia czyli "Ysai". Dla rodziny jednak nadal pozostaje po prostu Hyun i to pewnie się nigdy nie zmieni.
[Obrazek: Music-Piano-Chello-icon.png] Ma bardzo dobre relacje ze swoim kuzynem Beale, też ze względu na niego i rodziców zdecydował się przeprowadzić do Korei. Ta część jego rodziny nie ocenia go i nie traktuje gorzej przez rozwód czy też decyzję o samotnym wychowywaniu dziecka. Beale jako jedyny wie o wątpliwościach Ysaia odnośnie jego orientacji. Beale jest niczym brat, a jego rodzice są dla Ysaia bardzo bliscy.
[Obrazek: Music-Piano-Chello-icon.png] Co roku nagrywa, we współpracy z Beale, płyty z kolędami czy utworami świątecznymi. Zawsze też do tego dodaje swój utwór inspirowany tym okresem. Zyski ze sprzedaży tych płyt idą na pomoc dla uchodźców z KRLD, wspiera też dzieci z tych rodzin, tak by miały szansę rozwijać swe talenty, a ich rodzice mogli skupić się na aklimatyzacji w nowym kraju.
[Obrazek: Music-Piano-Chello-icon.png] Ma mocną głowę jeśli chodzi o picie alkoholu. Gdyby ich ojcowie zgodzili się by było więcej alkoholu na weselu Ysaia to pewnie by przepili wszystkich gości. Ma dużą odporność na ostry smak, ale woli połączenie ostrego ze słodkim. Uwielbia kuchnię koreańską i japońską, tłusta angielska nie przemawia do niego. Uwielbia jeść owoce, pić świeżo wyciskane soki i sorbety. Stara się zdrowo odżywiać syna. Umie gotować, ale jeśli może tego nie robić... no co? Beale zajebiście gotuje!
[Obrazek: Music-Piano-Chello-icon.png] Była żona zdecydowała się odejść od niego do kochanka. Już podczas małżeństwa go zdradzała, ale obie rodziny to bardzo ukrywały... mimo że praktycznie wszyscy o tym wiedzieli. Zrzekła się praw do Ki, by mieć czystą kartę, by móc ułożyć sobie życie od nowa.
[Obrazek: Music-Piano-Chello-icon.png]Ki urodził się 15 grudnia 2017 r., a ostatnie urodziny zostały rozbite na dwie "imprezy". Jedna z poprawną datą z Melody, braćmi Tae i tatą; druga impreza z przyszywanymi dziadkami już po nowym roku! Maluch miał u nich zostać tam na sylwestra i parę dni po nim. Może nowa tradycja?
#2 (12.12.2020, 21:37 )

karta zaakceptowana
witamy na forum





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości