welcome to
Yellowlair Oats



#1 (08.04.2021, 14:17 )

/ z Caffe Massarella

Chyba oboje nie spodziewali się tego, że w kawiarni może popsuć się ekspres, a przez to żarty o ewentualnych poszukiwaniach innego miejsca staną się rzeczywistością. Rozbawiona całą sytuacją zerknęła na swojego towarzysza, kiedy w końcu opuścili kawiarnię.
- Cóż, tym razem to chyba los płata nam figle i jakaś magiczna moc wysłuchała naszych żartów. Jesteśmy skazani na poszukiwania innego miejsca. - oznajmiła i lekko wzruszyła ramionami, po czym zaczęła zapinać guziki swojego płaszcza, bo przeszedł ją dreszcz, kiedy uderzyło w nią zimne wieczorne powietrze. Pogoda nie rozpieszczała, a ona w zasadzie nie spodziewała się spacerów, dlatego też jej strój nie do końca był idealny do pokonywania długich dystansów o tej porze.
- Czekam, aż w końcu przyjdzie wiosna. - stwierdziła i westchnęła cicho. Lubiła ciepłe i słoneczne dni, a lata spędzone we Włoszech nieco ją do takich doświadczeń przyzwyczaiły. Ruszyli przed siebie, kiedy w końcu ustalili, które miejsce w okolicy może być dobrym wyborem i ruszyli w jego stronę. Niestety pierwsze miejsce, które wybrali było zamknięte, dlatego też zmuszeni byli szukać dalej. W kolejnym miejscu niestety było bardzo tłoczno, a przy jednym ze stolików zauważyli swoich znajomych. Spojrzeli po sobie i powoli wycofali.
- Dobrze, w takim razie… została nam już ta jedna kawiarnia, o której rozmawialiśmy wcześniej. Chcemy spróbować? - zaproponowała. Musiała przyznać, że nie chciała zostawać w miejscu, gdzie nie byliby w stanie swobodnie porozmawiać, a znajomi od razu by się do nich dosiedli albo później plotkowali. Nie miała nic przeciwko temu, żeby wiedzieli, że byli na randce, ale nie chciała od razu dawać im takiego tematu na tacy. W końcu nie wiedzieli z Oscarem, co z tego spotkania wyniknie.
Nie minęło kilka minut, kiedy z nieba zaczął padać deszcz. - No nieee. - jęknęła.
- Mogliśmy sprawdzić pogodę przed wyjściem. - zaśmiała się i ruszyła nieco szybciej, bo żadne nie miało parasola, a deszcz był bardzo intensywny.
#2 (09.04.2021, 16:42 )

Oscar chciał spokojnej randki, a okazało się, że los miał wobec niego i Willow inne plany. Gdzie poszli, tam ich spotykała jakaś nieprzyjemna przygoda! Żartowali sobie o zrobieniu wycieczki po lokalach w centrum miasta, kiedy w pierwszej kawiarni wybierali sobie napoje z menu i nie mieli pojęcia, że ich żarty się ziszczą jako średnio przyjemne wydarzenia w bliskiej przyszłości. Raptem okazało się, że w kawiarni, którą wybrał Oscar zepsuł się ekspres do kawy i właśnie oni musieli być tą dwójką pechowców, która musi na tym ucierpieć. Chwilę później wybrali inny lokal i okazało się, że jest zamknięty. To go nawet nie zdziwiło. Niektóre lokale miały problemy z powodu pandemii, więc mogli się obawiać, że podczas spaceru po głównej ulicy miasta zauważą sporo zamkniętych miejsc albo nawet takich, które już zdążyły splajtować. Tłok w następnym miejscu też był do przewidzenia. Ulubione kawiarnie i kluby bywały zamknięte, więc ludzie szukali lepszej alternatywy. Oscar mógł znieść tłok, gdyby udało im się znaleźć dla siebie jakiś stolik, ale zauważenie znajomych twarzy to już było za dużo. W tył zwrot! Chłopak chciał spędzić z Willow czas. Tylko z Willow, nie z grupką osób, które ich przyuważą i za moment się dosiądą albo zaczną na uczelni plotkować, że widzieli ich razem. 
- Spróbujmy. Jeśli tam się nie uda, to poratujemy się spacerem w jakieś ładne miejsce, o ile nie zmarzniemy - odpowiedział pogodnie, chociaż w głębi duszy miał ochotę przeklinać na sytuację. Chciał, żeby ta randka była udana. Stresował się, że mógł wybrać zły lokal i nie posmakują im serwowane tam napoje i przekąski. Okazało się, że przejmował się czymś abstrakcyjnym, bo nigdzie jeszcze nie doszli do etapu posmakowania czegoś. To była katastrofa, w każdym razie on to teraz tak widział.
Nie, to jednak nie była katastrofa. Ta dopiero miała nadejść! Nagle chlusnął im na głowy intensywny deszcz, czy może być jeszcze gorzej?! Chłopak wciąż starał się robić dobrą minę do złej gry, więc zamiast przeklinać w złości, znowu się zaśmiał. Nic poza śmiechem mu nie zostało.
- Aaaach, ta angielska pogoda! - jęknął z rozbawieniem i przyspieszył kroku. Szukał w pobliżu jakiejś bramy wśród kamieniczek albo zadaszenia, pod którym można się schować, ale jak na złość nie było niczego takiego w swoim polu widzenia. - Może... uciekniemy do mnie? Mieszkam przy Starbeck Avenue, to zaraz obok!
Nie chciał, żeby dziewczyna źle odebrała jego propozycję, ale w zaistniałem sytuacji to było jedyne mądre rozwiązanie. Lepsze niż moknięcie.
#3 (15.04.2021, 12:52 )

Katastrofa w końcu nadeszła, a oni byli tym oboje całkowicie zaskoczeni. Willow była przekonana, że gdy przed wyjście sprawdzała prognozę pogody, nie było w niej ani słowa o deszczu. W innym wypadku na pewno wzięłaby ze sobą parasol. Co ciekawe, przeważnie go ze sobą nosiła, tak na wszelki wypadek, ale w plecaku czy większej torebce, a teraz była jednak wystrojona bardziej adekwatnie do randki.
- To właśnie ona mi zawsze przypomina o pytaniu, dlaczego właściwie postanowiłam opuścić Włochy albo po prostu nie wróciłam tam na studia? – zaśmiała się, chociaż było to po części prawdą. Lubiła cieplejszy klimat, słoneczne i dłuższe dni, bezchmurne niebo. Może i angielska pogoda miała w sobie urok, ale ciągłe deszcze, chmury i mgła jej jakoś nie przekonywały.
- Oczywiście, prowadź! I tak już jesteśmy cali mokrzy, siedzenie w jakiejś knajpie może skończyć się przeziębieniem, a tego chyba nie chcemy. – stwierdziła, zgadzając się na jego propozycję i ruszyła za Oscarem, bo nie znała drogi do jego mieszkania.
- Kto by pomyślał, że jednego wieczoru może się trafić tyle przeciwności losu, nie? – zaśmiała się, gdy po chwili szybkiego marszu w strugasz deszczu znaleźli się na klatce. Woda kapała z nich na posadzkę, zostawiając mokre ślady na schodach, a potem w mieszkaniu Oscara.
- Całkiem tu u ciebie przytulnie. – rzuciła z zaskoczeniem. Właściwie nie wiedziała, czego powinna się spodziewać, ale miała wrażenie, że mieszkania należące do facetów, którzy mieszkają sami są bardziej męskie i surowe?
#4 (17.04.2021, 16:35 )

Żyjąc w Anglii, można się przyzwyczaić do deszczu, ale są chwile, w których ma się nadzieję, że bezchmurne niebo już takie zostanie i nie popsuje miłych planów. A jednak, pogoda musiała być złośliwa i zaskakiwać w najgorszych momentach. Oscar nawet nie zaglądał do prognoz pogody. Jeśli się rozpadało, to się rozpadało. Zwykle zakładał na głowę kaptur od kurtki lub bluzy, a jeśli go nie miał, to nie bał się zmoknąć. Ale nie dzisiaj, no jasna cholera! Zawsze, tylko nie dzisiaj!
- Ja ci podam odpowiedź! Zostałaś tutaj, żeby poznać takiego jednego zajebistego kolesia z fryzurką, która żyje po swojemu! - puścił do niej oczko i też się zaśmiał. Nie był próżnym pajacem, który naprawdę uważa siebie za ósmy cud świata, który jest główną atrakcją studenckiego świata Yellowlair Oats, to była tylko próba rozładowania kiepskiej atmosfery, bo w obecnej sytuacji to było bardzo potrzebne. Nawet za pomocą tak głupawych żartów. Ich pierwsza randka okazała się najprawdziwszym dramatem, więc jeśli coś im pozostało, to obracać to w żart, aby nie zepsuć sobie humoru. Miał głupie poczucie porażki, ale próbował się z tego wszystkiego śmiać. Wieczór jeszcze się nie skończył, może jeszcze będzie przyjemnie!
Po dotarciu do mieszkania Oscar odetchnął z ulgą. To jedno się dzisiaj udało: przypadkiem znaleźli się blisko Starbeck Avenue, gdy niebo postanowiło ich zmoczyć. I tak byli przemoczeni do cna, ale to mogło skończyć się jeszcze gorzej. Teraz szybkie ogarnięcie się, zmiana ciuchów i może zdołają uniknąć przeziębienia!
- Trochę jak u dobrej cioci, która zawsze ma na stole ciasteczka własnej roboty, nie? - odpowiedział wesoło. Rozejrzał się po mieszkaniu. Średnio przepadał za jego wystrojem, ale nie narzekał. Cena jak na tę dzielnicę była dobra, a okolica świetna, więc czuł się tu całkiem dobrze. Wnętrze przynosiło na myśl różne skojarzenia, ale były miłe i ciepłe, więc w porządku! - Ja osobiście trochę bym tu pozmieniał, ale tylko wynajmuję, więc nie mam nic do gadania.
Było mokro, zimno i nieprzyjemnie, więc po wejściu dotarł do szafek, w których trzymał czyste ręczniki i podał jeden dziewczynie, aby mogła doprowadzić się do porządku. Drugi wziął dla siebie, ale piękne panie mają pierwszeństwo!
- Łazienka to pierwsze drzwi po lewej i... ach, przydadzą się jakieś ciuchy na zmianę! Nie gustuję w damskiej konfekcji, więc z czymś ładnym będzie ciężko, ale zaraz coś znajdę! - dodał, odciskając włosy w ręcznik. Zdał sobie sprawę, że z ubraniami będzie trudniej. Zniknął na chwilę za drzwiami swojej sypialni, żeby wygrzebać z szafy jakiś dłuższy podkoszulek, w którym Willowi poczuje się komfortowo. Wrócił ze swoim znaleziskiem, aby wręczyć je dziewczynie. - Niezbyt gustownie, ale nie znajdę nic lepszego. Jeśli potrzebujesz czegoś jeszcze, to powiedz.

@Willow Garson





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości