welcome to
Yellowlair Oats



#1 (26.10.2021, 22:31 )

Olufine Jodelle Ashbee


dane podstawowe
DATA URODZENIA11.09.1996
MIEJSCE URODZENIASotterley, Anglia
ZAWÓDflorystka
STAN CYWILNYpanna
ORIENTACJAwciąż poszukuje, chociaż określa się mianem biromantycznej
WYKSZTAŁCENIE Economics and Politics (przerwane)
STATUS FINANSOWYstać ją na kawę, dobrą książkę i czynsz
JĘZYKIangielski [natywny] i niemiecki [poziom średnio zaawansowany]
DZIELNICA7 Kindly St
PROBLEMY ZDROWOTNEzdrowa rybka, problemów brak! Przynajmniej nie zdrowotnych
WIZERUNEKLucy Boynton
biografia
~***~

Prawie wszystkie historie miłosne mają szczęśliwy początek, albo chociaż osoby, które niegdyś były w sobie zakochane, utrzymują taką wersję wydarzeń. W przypadku małżeństwa Ashbee nie było iluzji, a faktyczna miłość od pierwszego wejrzenia. Małżeństwa, które mogło i może pochwalić się nie tylko długim stażem, ale zdrową i szczerą relacją, której nie zachwiały upływające lata. Na tyle szczęśliwą i stabilną, że jej owocami była nie dwójka, a aż czwórka dzieci! Jednak po kolei. John i Poppy poznali się gdy oboje uczęszczali na studia, których budynki znajdowały się prawie że obok siebie. Jeszcze wcześniej, gdy byli ledwo dziećmi, ich drogi skrzyżowały się na wspólnym wyjeździe na wycieczkę, gdzie też John przypadkowo wplątał Poppy glony we włosy i tym samym sprawił, że wymienili pierwsze słowa ze sobą. Nim się obejrzeli, byli już po ślubie i z pierwszym dzieckiem w drodze. Mieszkali w małej wsi, gdzieś we wschodniej części Anglii gdzie oboje mieszkali aż do narodzinach drugiej córki - Jodelle. Dzielili niewielki domek ze swoimi rodzicami, jednak wzrastająca chęć niezależności jak i powiększająca się rodzina sprawiły, że dwójka młodych ludzi czym prędzej znalazła sobie własne gniazdko i wyfrunęła ze starego, rozpoczynając nowe życie na swoim. Nie wyprowadzili się jednak nigdzie daleko, a ledwo pare ulic od domu rodziców Poppy.

~***~

Pierwszej córce nadali jednogłośnie imię Georgia, po jednej z ciotek. Przy następnej dziewczynce sprawa się nieco skomplikowała. Imię wybrała jej matka, zaś drugie - ojciec. Opcja była dla niego oczywista, bowiem padło na imię które nosiła jego zmarła matka, a więc babcia dziewczynki. Zaraz po urodzeniu Olufine otrzymała imię Jodelle, a na drugie to, które...cóż, zostało błędnie wpisane do pierwszej rubryczki w papierach. Dokładnie, przez nieuwagę jednej z pracownic szpitala, imiona córki państwa Ashbee zostały błędnie wypisane. To po zmarłej babce zostało wpisane jako pierwsze, natomiast to, które powinno być na jego miejscu - jako drugie. Nie był to jednak na tyle poważny błąd, by rodzice dziewczynki upominali się o jak najszybszą poprawę czy kłócili z personelem, więc tak już zostało. Spowodowało to jednak lekkie, chociaż niegroźne zgrzyty między małżeństwem - matka dziewczynki zwracała się do niej Jodelle, zaś ojciec Olufine. Większość obcych, chociażby nauczycieli czy sąsiadów zwracało się do młodej blondyneczki tak, jak wołała matka, nie patrząc na papiery. Natomiast sama Olufine przedstawiała się tak, jak jej się podobało; raz była Olufine, raz Jodelle. Pomimo upominania matki, dziewczynka nie widziała w tym nic złego - w końcu nie kłamała, prawda? Nazywała się zarówno tak, jak i tak, a fakt tego, że jej właśni rodzice zdawali się być stronniczy co do jej imion - używała ich obu naprzemiennie. Gdy Olufine miała 5 lat, a Georgia już 7, na świat przyszła dwójka bliźniaków - John Jr i Tom, dopełniając radosny dom rodziny Ashbee. Długo jednak nie można było się cieszyć, gdyż wraz z dwójką nowych dzieci, pojawiły się również problemy finansowe. Jako, że jedynie John pracował, a Poppy zajmowała się domem trudno było im wiązać koniec z końcem. Dlatego też dzieci dość często były zostawiane pod opieką dziadków. Pomimo tego faktu, dzieciństwo Olufine przebiegło spokojnie i bez większych problemów, a jej relacje z rodzicami nie ucierpiały jakoś bardzo. Podobnie jak i dzieciństwo, tak też szkoła podstawowa dziewczynki przeminęła prawie bezproblemowo. No właśnie - prawie. Tak jak każde dziecko broiła, poznawała nowych przyjaciół, wrogów czy też samą siebie, jednak w wieku 14 lat wplątała się w pewną nieprzyjemną sytuację. Widok tak zaskoczonej Poppy wezwanej do szkoły z informacją, że jej córka pobiła się z koleżanką na jednej z przerw, na długo zapadł w pamięć jej męża czy samej dziewczynki. Był to jednak pierwszy i ostatni wybryk młodej Olufine, która pomimo bycia energiczną gaduła w oczach dziadków, w szkole pozostała uważana za tą cichą, spokojną i raczej pogodną osobę, a jej wybryk za czasów podstawówki szybko został przykryty jej osobowością. W przeciwieństwie do swojej starszej siostry, Georgii, Olufine nie była najbystrzejszym strumykiem w lesie przez pierwsze lata swojej edukacji. Nic więc dziwnego, że dziewczyna odrzuciła propozycję swojego ojca o studiach prawniczych czy medycznych i obrała zupełnie inną drogę: chciała zostać florystką. Jedyną osobą, która podejrzewała taki, a nie inny wybór dziewczyny była jej babcia, z którą to dość chętnie i często pielęgnowała jej mały ogródek czy działkę. Okazało się jednak, że na samej znajomości kwiatów czy roślin, dziewczyna nie zda liceum, i właśnie wtedy wyszło na jaw, że pomimo sporych problemów na samym początku; dziewczyna poradziła sobie na tyle, że w jej głowie zaczęły tworzyć się zupełnie inne plany niż pierwotnie zakładała.

~***~

Następna przeprowadzka, tym razem znacznie dalsza niż pare ulic i wymagająca więcej zachodu, odbyła się gdy Olufine była na początku liceum, a jej siostra je kończyła. Właśnie wtedy ich ojciec dostał awans w dotychczasowej pracy, a jego placówka została przeniesiona do odległego Yellowlair Oats. W taki oto sposób Olufine i jej rodzeństwo trafiło w malownicze okolice północno-wschodniej Anglii. To właśnie tu dziewczyna ukończyła liceum, mimo początkowych problemów z zaklimatyzowaniem, a jej siostra zaczęła rozważać studia. Doszło nawet do małego paktu między siostrami, które wspólnie ustaliły, że pójdą na jeden kierunek by móc wzajemnie sobie pomagać, tłumaczyć i pożyczać notatki. Dwie siostry były ze sobą bardzo zżyte i rodzice dość często żartowali, że gdyby nie fakt, że dzieliły ich 2 lata różnicy, mogłyby być bliźniaczkami. Większość rzeczy robiły razem: czytały te same książki, oglądały razem filmy, pożyczały sobie ubrania...Aż do czasu gdy Georgia poznała pewnego chłopaka mieszkającego w innym mieście. Olufine nie rozumiała co jej siostra w nim widziała i stał się zapalnikiem licznych kłótni między dwójką sióstr. Ich wspólny plan na studia w jednym miejscu runął gdy Georgia wyprowadziła się do chłopaka, który mieszkał w odległym Manchesterze, co ubodło Olufine na tyle, że przez pierwsze miesiące unikała kontaktu z siostrą i jasno przekazywała, że jest na nią zła. Czuła się zdradzona przez swoją siostrę, która wybrała chłopaka zamiast niej. Chłopaka, którego nie darzyła zaufaniem, chociaż cała rodzina się nim zachwycała. Olufinie coś w nim nie pasowało, ale nie wiedziała co. Gdyby tylko mogła wiedzieć co nastąpi później, nigdy nie pozwoliłaby Georgii opuścić Yellowlair Oats. Po ukończeniu szkoły i zdaniu kończącego egzaminu na dość satysfakcjonujący wynik, dalej mając lekkie uprzedzenie co do studiów przez sytuację z siostrą, postanowiła skupić się na kursach florystyki. Po dwóch latach w wieku 21 lat i skończeniu kursów zakończonych certyfikatem, postanowiła udać się na studia na uniwersytecie w mieście, nie chcąc wyprowadzać się nigdzie dalej. Jej relacje z siostrą w tym czasie znacznie się poprawiły, gdy zaczęły się coraz częściej spotykać  powoli wracać do zachwianej relacji z dzieciństwa. Olufine powoli zacyznała również tolerować chłopaka Georgii i przymykać oko na jego dziwne zachowania: w końcu jej siostra musiała go naprawdę kochać, skoro wciąż ze sobą byli i nie skarżyła się na nic, prawda? Ostatecznie podjęła decyzję odnośnie tego jakich studiów się podejmie. Ku zaskoczeniu rodziców, Olufine wybrała kierunek Economics and Politics, który kompletnie różnił się od jej wcześniejszych zapewnień, a który zaproponowała jej siostra. Okazało się, że młoda kobieta odnajduje się tam jak ryba w czystej wodzie i przez pierwsze dwa lata przeszła niczym burza. Niestety, życie nie byłoby sobą gdyby opierało się na samych pozytywach. Pod koniec drugiego roku do Olufine dotarły straszne wieści - jej siostra zaginęła, a jej ówczesny chłopak został oskarżony o udział w jej nagłym zniknięciu. Niestety, mimo wielu próśb i modlitw dziewczyny, rozwiązanie ciągnącej się przez rok sprawy (która sprawiła, że Olufine zawiesiła studia przed rozpoczęciem pisania licencjatu) zakończyła się tragicznie. Ciało Georgii zostało znalezione w jednym z parków niedaleko Manchesteru, a jej byłemu partnerowi udowodniono zabójstwo. Był to ogromny cios dla dziewczyny, która nie miała siły na pojawienie się na rozprawie. Od tej sytuacji minęły prawie dwa lata, a Olufine powoli podnosi się po ogromnej stracie jakiej doznała. Nie wróciła na studia, jednak rozpoczęła pracę w Flower Shop na stanowisku florystki, aby jakoś wrócić do normalnego funkcjonowania, chociaż rodzina doskonale wie, jakie piętno pozostawiło morderstwo Georgii na psychice kobiety.
rodzina & miłość
RODZICEJohn i Poppy Ashbee
RODZEŃSTWOGeorgia, John Jr. i Tom Ashbee
DZIECIna to zdecydowanie za wcześnie, jednak czy rośliny się liczą?
DALSZA RODZINABabcia Josephine Ollbotom
STATUS ZWIĄZKUsingielka
PARTNERkaktus na parapecie
BYLI PARTNERZYczysta karta do zapisania, chociaż niezbyt łatwa do zdobycia
osobowość
ambiwertyk lekko zaburzony zegar biologiczny - pod wpływem natłoku myśli (od czasu do czasu), ma problemy ze snem, spory lęk przed samotnym chodzeniem po zmroku  praca nad sobą, naprawa swojego życia i spokój
Uran (25%), Jowisz (25%), Neptun (50%)
optymizm
50%
pesymizm
50%
impulsywność
45%
cierpliwość
55%
asertywność
85%
uległość
15%
aktywność
65%
bierność
35%
odwaga
20%
ostrożność
80%
zmienność
70%
stabilność
30%
wrażliwość
85%
obojętność
15%
planowanie
55%
spontaniczność
45%

Pomimo przejawianej w dzieciństwie energiczności, gadulstwa i buty, Olufine ostatecznie wyrosła na osobę spokojną, cichą, zazwyczaj bezkonfliktową i pozornie wycofaną, co niekoniecznie jej się spodobało. Jej początki zapowiadały się barwnie; zawsze mówiła więcej niż powinna, nie kryła się ze swoimi poglądami, przemyśleniami czy tym co jej się jawnie nie podobało. Lubiła dyskutować, zadawać pytania i doszukiwać się głębszych znaczeń w udzielanych odpowiedziach. Jej własna babcia nazywała ją "płomyczkiem", a prawie wszyscy ulegali nie tylko jej subtelnej urodzie, ale i niewątpliwej charyzmie, która z wiekiem obrała nieco mniej dziki kierunek, niż za czasów dzieciństwa. Nastoletnie lata nie ograbiły jej z charakteru, ba! Nawet go napędziły, gdyż znana była z braku lęku przed drobnymi kłótniami, obroną własnych przekonań czy tych własnych znajomych. Fakt, że wdała się w bójkę w wieku nastoletnim może tylko wskazywać, że Olufine potrafiła walczyć o swoje. Kierowała się bardziej sercem i swojego rodzaju intuicją w stronę ludzi, która rzadko kiedy ją zawodziła. Potrafiła odpyskować, być opryskliwą i nadąsaną kiedy uważała, że ma ku temu powody. Zawsze starała się rzucać celne obelgi i uwagi, wykorzystując przy tym umiejętność obserwacji. Nie dawała sobie wchodzić na głowę, była odpowiednio subtelna w odmowach, ale potrafiła również dobitnie postawić na swoim. Zdawało się więc, że idealnie łączy w sobie dziką, płomienistą naturę z inteligencją i dobrym smakiem - co więc poszło nie tak, że tak pikantnie zapowiadająca się, młoda kobieta została przygaszona? Odpowiedź jest bardzo prosta - strata siostry. Olufine jeszcze nie poradziła sobie z żałobą, jednak zdecydowanie udało jej się wyjść na znacznie prostszą drogę niż ta, po której kroczyła krótko po usłyszeniu strasznych wieści. Na długi czas zamknęła się w sobie, odcięła od większości znajomych, rzuciła studia i zaczęła coraz mniej się odzywać, pytać, kłócić czy nawet wychodzić z domu. Stała się obojętna i osowiała, straciła tę charakterystyczną dla siebie butną iskrę w oczach i długi czas zajęło jej wyjście z tego stanu. W tym czasie wiele czytała, dbała o rośliny, by w ten sposób zapomnieć o tym co się stało. Z dawniej rozgadanej, wesołej i otwartej na prawie wszystkich dziewczynki, wyrosła ostrożna, pozornie przygaszona i nieufna kobieta, która stłamszona poczuciem winy, ufa najcichszym "czerwonym lampkom" w swoim umyśle, co często może skutkować tym, że mało kto wzbudza w niej niej na tyle zaufania, by sama z siebie chciała się do kogoś takiego zbliżyć. Jeden zły ruch, gest czy żart może sprawić, że Olufine się wycofa. Grzecznie, z uśmiechem na ustach, jednak wycofa i nie będzie aktywnie pielęgnowała znajomości. Więcej barw przejawia w kierunku rodziny. W jej oczach odzyskuje dawny płomień i pewność siebie, podobnie jak w stronę bliższych przyjaciół, których nie ma niestety zbyt wielu. Nie oznacza to jednak, że w stronę obcych jest oschła i nijaka - nie, nie! Olufine jest spokojną i uśmiechniętą kobietą, która chętnie porozmawia z klientem, przypadkową osobą w autobusie czy ankieterem, jednak by zyskać jej zaufanie i coś więc niż płytką sympatię - trzeba się już trochę natrudzić. Zdecydowanie trudniej mają tutaj mężczyźni, którym Olufine z wiadomych przyczyn ufa jeszcze mniej niż kobietom, chociaż stara się wyzbyć nabytych uprzedzeń; niestety, nie zawsze jej to wychodzi. Zdarza się, że z góry zakłada coś, co może okazać się nieprawdą i chociaż niesamowicie ją to frustruje, często dzieje się wbrew jej woli, jako swoista samoobrona. Cierpi bowiem na dość łagodne spektrum androfobii, co zostało jej uświadomione, dlatego też chodząc co jakiś czas na spotkania z psycholog; stara się wyzbyć tego problemu. Pomijając fakt, że Olufine niewątpliwie czeka jeszcze długa droga na powrót do dawnego charakteru, to dalej jest osobą sympatyczną, pozornie otwartą i zdolną do niezobowiązujących rozmów. Ba, czasem nawet przebłyski jej charakteru są bardziej wyraźne i gdy poczuje się w danym towarzystwie odpowiednio swobodnie, może rzucać szczerymi żartami, które nie wychodzą bezpośrednio z grzeczności. Jej praca jako florystka nie jest również przypadkowa; zdecydowała się na nią po własnych przemyśleniach odnośnie poprawy własnego stanu psychicznego. Ćwiczy dzięki niej dawno utraconą umiejętność swobodnego, lekkiego i niezobowiązującego kontaktu z ludźmi, chcąc pozbyć się własnych ograniczeń. W końcu nie może zadręczać się sprawą siostry wiecznie - może psycholog ma racje i to była niczyja wina? Że faktycznie nie miała wpływu na to, co przytrafiło się jej siostrze? Chciałaby w to wierzyć i pewnie jeszcze długi czas podobne natłoki myśli będą brutalnie zdzierać sen z jej powiek. Na ten moment Olufine odzyskała tyle, że kontakty z ludźmi nie są dla niej problemem i stawia małe kroki ku jeszcze większej poprawie.
ciekawostki
✓ Podczas wypierania tragicznego losu siostry, rozszerzyła swoje zainteresowania i poza kwiatami, powróciła na nowo do bycia molem książkowym. Jako dziecko czytała, jednak nie sprawiało jej to aż takiej frajdy by móc nazywać się molem. Już jako studentka upodobała sobie klasykę fantastyki, reportaże i książki historyczne, które do teraz dumnie zdobią przepełnione półki w jej sypialni. 

✓ Uwielbia zapach pomarańczy i miodu, czym też w charakterystyczny sposób pachnie jej małe mieszkanko. Często również kupuje herbaty czy świece o zbliżonych zapachach do tych dwóch opcji.

✓ Nie posiada żadnych zwierząt, chociaż nie łączy się to z tym, że ich nie lubi. Jej mieszkanie przepełnione jest wszelakimi roślinami, niekiedy nawet trującymi dla psów czy kotów, dlatego jej głos rozsądku podpowiedział jej, że musi wybrać jedno albo drugie: jak można się domyślić, rośliny zostały.

✓ Posiada naprawdę piękny głos, jednak nigdzie poza szkolnymi apelami go nie wykorzystała. Miała takie plany, ale pewne sytuacje pokrzyżowały jej plany i teraz jedynie pod nosem czy w tramwaju gdy poniesie ją muzyka - można usłyszeć jak sobie nuci.

✓ Boi się chodzić po zmroku, dlatego stara się wracać do domu tylko oświetlonymi i pełnymi ludzi ulicami, zapełnionymi tramwajami czy po prostu na tyle wcześnie, by nie zostać "złapaną" przez nagłą ciemność. 

✓ Jest ogromnym smakoszem! Uwielbia próbować nowe smaki, nowe kuchnie i przyprawy. Nie jest pod tym względem wybredna, a jej znajomi nie mają problemów z zapraszaniem je na jedzenie. Zje i spróbuje prawie wszystkiego.

✓ Słucha praktycznie wszystkiego, jednak najbliższy jej sercu jest swing i jazz. 

✓ Ceni sobie swoją prywatność. Często na pierwszym spotkaniu przedstawia się skrótem swojego drugiego imienia - Jo. Uznaje je za neutralne i właśnie pod takim imieniem znają ją jej klienci, oraz spora część jej sąsiadów. Tylko tym bardziej ciekawskim i dociekliwym może udać się wyciągnąć jej pierwsze imię oraz nazwisko. Strzeże tego jak smok swojego skarbu.

✓ Nie posiada aktywnych kont społecznościowych. Owszem, korzysta z facebooka czy instagrama, jednak jej profile są puste/prywatne. Wpuszcza tam mało kogo.

✓ Zdecydowana i konsekwentna abstynentka. Nic oprócz 0% i smakowego piwka czy niskoprocentowego likieru na imprezie rodzinnej nie przedzie u Olufine. Unika alkoholu jak ognia, nie mogąc zrozumieć chęci jego picia. Nie widzi w tym nic ciekawego i raz na ruski rok sama z siebie napije się czegoś w zaciszu swojego mieszkania. Kojarzy jej się z utratą kontroli, głupimi wyczynami i uzależnieniami, a tego najbardziej się boi. Nie łatwo ją namówić na wspólne picie - tym bardziej, jak ledwo się z kimś takim zna! Jedynie rodzina i przyjaciele mogą liczyć na widok kobiety sączącej powoli piwo z puszki.

✓ Do jej ulubionych kwiatów zalicza stokrotki, niezapominajki, maki i...goździki! Na każde swoje urodziny dostaje jeden z tych kwiatków od ojca. Stało się to swoistą tradycją. Ma nawet przypinkę w kształcie kwiatu maku, zrobioną ręcznie przez swoją babcię.

✓ W pewnym momencie swojego życia zainteresowała się duchowością. Od tamtego czasu, gdzieś podświadomie uważa, że jej duchowym przewodnikiem jest niedźwiedź.
#2 (27.10.2021, 15:31 )

karta zaakceptowana!
witamy na forum





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości