welcome to
Yellowlair Oats



#1 (07.05.2016, 22:54 )
you're not mentally sick - you're just unique

Ian Blackmore


dane podstawowe
DATA URODZENIA13.10.1991r
MIEJSCE URODZENIALondyn, Anglia
ZAWÓDmuzyk: gitarzysta (choć umie grać na większości strunowców i przywali też w bębny, gdy trzeba), kompozytor
STAN CYWILNYrozwiedziony
ORIENTACJAhetero
WYKSZTAŁCENIEA-levels i szkoła muzyczna II st.
STATUS FINANSOWYbardzo bogaty
JĘZYKIangielski i niemiecki
DZIELNICAAuerate Avenue
PROBLEMY ZDROWOTNEbrak
WIZERUNEKJustin Bieber
biografia
Taka sobie, nijaka. Nieszczęśliwa historia niespełnionego muzyka. Wiele identycznych tragedii dzieje się w tej branży.
Urodził się w pewną ponurą noc. Jesienna burza szalała za szpitalnymi oknami, a czarne niebo przecinały potężne błyskawice. Wymarzona pogoda na narodziny rozwrzeszczanego demona, który tamtej nocy wydzierał się wniebogłosy na porodówce. Był to Londyn. Trzynasty października. Pamiętny dzień, który na przełomie wieków przyniósł wiele bólu, rozpaczy i nieszczęścia: aresztowanie templariuszy, rozkwit wojny brytyjsko-amerykańskiej, rozstrzelanie króla Neapolu, zamachy w Warszawie, kilka katastrof lotniczych, narodziny Iana...
Przyjście na świat tego potworka nie jest może katastrofą na skalę światową, choć kto wie, jeszcze całe życie przed Ianem, a chłopak dopiero się rozkręca. Na pewno było katastrofą dla rodziców chłopaka. Przykładne małżeństwo lekarza i uniwersyteckiej wykładowczyni na początku bardzo cieszyło się z dzieciaka. Ale po etapie biegania na czterech kończynach tłustych jak parówy, seplenienia słów na "k" i "ch", zasłyszanych u parkowych meneli podczas spaceru, rozwalania resoraków i sypania dzieciom piachem w oczy na placach zabaw, uroczy chłopaczek poszedł do szkoły. Uczył się nieźle, bo był zdolny, ale wybitnie leniwy. Od pierwszych lat podstawówki więcej uwagi poświęcał muzyce niż tabliczce mnożenia. Jego pasja nie dojrzewała w nim długo. Zrodziła się nagle, gdy jego mały kolega z klasy o imieniu Charlie przytrzasnął mu palce pianinem. To była pierwsza prawdziwa miłość. Od pierwszego rąbnięcia. Jak wiadomo pierwsze miłości są nagłe, silne i na zawsze. Nie inaczej było z Ianem. Od tamtej pory chłopiec robił wszystko, żeby rozwijać się muzycznie, choć rodzice piętrzyli przed nim mury trudności, bo ich zdaniem muzyk to nie zawód tylko pijak i wstyd mieć w rodzinie kogoś takiego. Mało tego, blisko zaprzyjaźnił się z chłopcem, który poobijał mu palce. A także z jego dziwnym bratem ksero. Połączyła ich miłość do muzyki i marzenie o karierze muzyka rockowego.
Jego okres dorastania można skwitować zwrotką pewnej legendarnej piosenki:
"Było nas trzech,
w każdym z nas inna krew,
ale jeden przyświecał nam cel:
za kilka lat
mieć u stóp cały świat,
wszystkiego w brud.
Alpagi łyk i dyskusje po świt,
niecierpliwy w nas ciskał się duch.
Ktoś dostał w nos, to popłakał się ktoś,
coś działo się!"
Przyjaźń rozwijała się przez resztę ich życia razem z umiejętnościami muzycznymi, które chłopak szlifował na gitarze i perkusji. W czasach po podstawówce w ciągu dnia, gdy jeden z nich - ten dziwny i niedożywiony o imieniu James - grzecznie chodził na lekcje, Ian i Charles razem szlajali się po osiedlach z papierosami. Niszczyli rabatki, dokuczali przypadkowym ludziom i obijali gęby osiłkom, którzy śmieli nazwać pedałem ich brata (choć w przypadku Iana bratem tylko w przenośnym tego słowa znaczeniu). Wiele razy wpakowali się przez to w kłopoty, ale nic ich to nie nauczyło. Iana wciąż bawią głupie żarty. A wieczorami, nocami? Znowu cytat z utworu: "z gryfu został wiór, grałem milion różnych bzdur...". Wieczorami spotykali się w trójkę w garażu bliźniaków i grali wszystko, co popadnie, tworzyli szczeniackie melodyjki i dyskutowali o muzyce przy napojach z procentami. Jako prawie pełnoletni gówniarze byli blisko spełnienia marzeń o wydaniu płyty, lecz odrzucili warunki wytwórni muzycznej, która ingerencją w ich autorskie kompozycje chciała zrobić z nich medialną papkę dla nastolatek. Wtedy rozpadły się wspólne plany, lecz nie przyjaźń. Jeden z braci zrezygnował z czynnego udziału w muzycznym świecie, a pozostali dwaj? Ian i Charlie próbowali, wiele grali razem i grywają do dziś. Ale Ian nie robi tego, o czym marzył. Grywał jako muzyk sesyjny, pracuje jako nagłośnieniowiec w popularnej angielskiej telewizji i uczy dzieciaki grać na gitarze. Po szkole muzycznej potrafi również doskonale teorię muzyki, której również może uczyć... ale na to jakoś nie ma chętnych.
Przyjechał do Yellowlair Oats w dużej mierze w nadziei, że zdoła spróbować jeszcze raz w starym składzie, ale także ze względu na dość szarości betonowej stolicy. Oba cele udało mu się spełnić, bowiem jego stary zespół powrócił na scenę oraz dzięki albumowi, który był ich powrotem szybko wspiął się na sam szczyt. Można go teraz nazwać znanym i poważanym gitarzystą heavymetalowym, choć nie zawsze dociera do niego, jaką zafundował sobie sławę.
rodzina & miłość
RODZICEAnnabelle & Mark Blackmore
RODZEŃSTWOnie ma
DZIECInie ma
DALSZA RODZINAnikt istotny
STATUS ZWIĄZKUsam
PARTNERwłasna ręka
BYLI PARTNERZYepizod z Eleną Moore, o którym woli zapomnieć
osobowość
ekstrawertyk pozytywny wariat się wlicza? kariera i pieniądze
Jowisz 70%, Uran 30%

Pozytywnie stuknięty wesołek. Jest podręcznikowym przykładem ekstrawertyka ekstremalnego. Ma za dużo energii, kocha robić wiele szumu i nienawidzi stagnacji. Uwielbia nawiązywać znajomości i wpychać się w duże tłumy, imprezować, bawić się, pić i szaleć. Rzadko bywa poważny i nawet przy grobowych sytuacjach lubi sypnąć kretyńskim żartem dla rozładowania atmosfery. Właśnie, żarty! Kocha najniższe z najniższych koszarowe poczucie humoru o podtekstach seksualnych czy skatologicznych. Im większy słyszy nonsens, tym głośniej się śmieje, dlatego lubi chodzić na wesela. Nie gardzi też wyższymi formami żartu, ale świadomie skłania się ku bezdennej głupocie, mimo że nie jest kretynem. Ma wielki dystans do siebie samego, często mówi o sobie z dużą dozą autoironii.
Beztroski i niefrasobliwy. Nigdy nie myśli o przyszłości. Nie planuje, nie oblicza, nie denerwuje się, jeśli wpadnie w tarapaty. Wychodzi z założenia, że jakoś to będzie, jedzie na szczęściu i od ponad 20 lat zawsze mu się to udaje. Nie jest kłótliwy, odwrotnie. Mimo żywości potrafi trzymać nerwy na wodzy i z łagodnością potulnego baranka umie załagodzić najgorsze konflikty. Jest bardzo szczery i prostolinijny, niestety często najpierw działa, a dopiero potem myśli. Mimo to jest lubiany, bo z każdej sytuacji umie wybrnąć za pomocą żartu i ma szczerą potrzebę niesienia innym pomocy. Taki altruista. Ma żelazną psychikę, gdy chodzi o niego, ale odznacza się wielką wrażliwością na krzywdę innych. Do tego cechuje go ogromna tolerancja, której nauczył się u boku przyjaciela, który wygląda jak kobieta. A wiele go kosztowało nauczenie się wychodzenia z nim z domu bez wstydu! Nauka nie poszła las, bo Ian umie zaakceptować każde odstępstwo od normalności. Nawet, gdy nadaje się ono do leczenia psychiatrycznego.
A co z płcią przeciwną? Tu niestety też charakteryzuje się wielką niefrasobliwością. Lubi flirtować, podrywać, bawić się, ale żadnej dziewczyny nie traktuje poważnie. Skacze z kwiatka na kwiatek, żadnej nie dając się usidlić.
A wady to on w ogóle jakieś ma? Cóż, każdy je ma. Jest nieodpowiedzialny, śpi do późna, lub się napić, jest spóźnialski i bywa zbyt gadatliwy.
I klnie jak szewc (na szczęście umie nad tym zapanować).
ciekawostki
• Kiedyś jego matka uważała, że jego poczucie humoru wynika z choroby psychicznej i zmuszała go do terapii u psychologa.

• Używa tylko gitar marki Ibanez. To jest jego muzyczna miłość.
Ian Blackmore
"Stawiam swiat na glowie do góry nogami 
Na odwrót i wspak bawie sie slowami 
Na bialym czarnym kreśle jakies plamy 
Jutro bede duży, dzisiaj jestem mały..."
Pan Milusiak.
#2 (08.05.2016, 00:15 )

karta zaakceptowana
witamy na forum





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości