welcome to
Yellowlair Oats



#1 (24.12.2016, 03:43 )


#2 (29.11.2018, 15:47 )

look

Zbliżał się okres świąteczny, a wraz z nim nadchodziły różne przeceny w sklepach, które prześcigały się w zdobyciu klientów reklamami, ofertami i często sprzedawaniem wartościowych rzeczy a bezcen. Co prawda w przedświątecznym zakupowym szaleństwie łatwiej trafić na śmieci których nikt nie chce kupić, ale ogarnięci zakupową gorączką ludzie biorą nikomu niepotrzebne badziewie, które sklep przecenił z 999 funtów na 990, ale da się też łatwo trafić na prawdziwe perełki i na takie dzisiaj polowała Ochiyo. Dziewczyna miała bardzo nietypowy styl ubioru, bowiem łączyła że sobą różne style, przede wszystkim rock, gotyk, ale bardzo lubiła mieszać te style z kobiecością i elegancją, na przykład w postaci wysokich obcasów, delikatnej biżuterii, sukienek albo innych elementów garderoby, które dodają płci pięknej uroku. Miała swoje typowe dla siebie ciuchy i ozdoby, które nabywała i niest ty najczęściej to nie były tanie rzeczy. Ochiyo natomiast nie smierdziała pieniądzem, więc czekała z większymi zakupami właśnie na takie okazje jak obecna. Obniżki i promocje przed świętami to yl dla jej najczęściej czas doskonałych łupów. Poza tym chciała znaleźć jakiś ładne prezenty dla swojej mamy i brata na Mikołaja, a później pod choinkę. Z zakupami dla siebie mogła poczekać na Bank Holiday i słynne przeceny z tego dnia, ale tak nienawidziła kupować w tłumach i szarpać się z innymi pannami o upatrzony ciuszek, że wolała wydać trochę więcej i udać się na zakupy dzisiaj. Miała tak czy siak sporo natym zaoszczędzić, a wolała wydać trochę więcej funtów niż później o ciuchy walczyć albo złościć się, że nie zdążyła kupić czegoś, co sobie wypatrzyła, bo zabrakło odpowiedniego rozmiaru albo koloru.
Z wielkimi planami na zakupy dziewczyna wybrała się do galerii. Planowała przede wszystkim odwiedzić sklepy z ubraniami, ale po dotarciu na miejsce akurat mijał ją ktoś, kto chrupał zakupione na najwyższym piętrze frytki, na które poczuła nagłą ochotę i zamiast wysiadać na drugim poziomie, pojechała na ruchomych schodach wyżej. Koniec końców do sekcji gastronomicznej też nie dotarła! Z oddali rzuciła jej się w oczy informacja wystawiona tuż pod szyldem Goldsmith Jewellery, która głosiła, że do końca tego tygodnia większość biżuterii ma być obniżona o 50%. To brzmiało nieprawdopodobnie, ale skusiło Ochi, która uwielbiał delikatną, subtelną, ale szlachetną biżuterię. Często znajdowała coś dla siebie. Weszła do sklepu i zaczęła przyglądać się bransoletkom ze srebra, które błyszczącą srebrzyście powierzchnią pieściły kobiece oczy, które uwielbiały takie błyskotki. Ceny głosiły, że rzeczywiście ceny są obniżone nawet o połowę, ale mimo to wciąż były wysokie... 


@Maisie Thompson
#3 (01.12.2018, 18:22 )

outfit

Dzisiaj Maisie wybrała się do galerii, zarzucając na siebie ubrania w podobnym stylu do Ochiyo, czyli w luźnym i wygodnym, choć dziewczyna lubiła być pod względem wyglądu perfekcjonistką i nawet w takim wydaniu starała się wyglądać tak, żeby przyciągnąć męską (a nawet i kobieca, najlepiej zazdrosną) uwagę. Miała starannie ułożone jasne włosy, makijaż na jasnych oczach, który podkreślał barwę jej tęczówek, sweter z luźnym kominem - bardzo wygodny, ale o eleganckim kroju, śliskie spodnie z materiału imitującego skórę oraz wysokie kozaki, które sięgały pod same kolana. Z jej przedramienia zwisała skórzana torebka w czarnym kolorze, która srebrnymi akcentami pasowała do butów. Maisie jak zawsze zadbana i robiąca wrażenie. Nigdy, może poza własnym mieszkaniem i siłownią, nie pozwalała sobie na wygląd poniżej pewnego pułapu, który był dla niej szczególnie ważny.
Wybrała się do galerii z podobnego powodu, co Ochiyo: zakupy. Nie znała jeszcze galerii w Yellowlair Oats, gdyż dotychczas miała okazję tylko pospacerować po centrum miasta i zerknąć na kilka butików, które znajdowały się w pobliżu rynku i Main Street, ale na widok kosmicznych cen na wystawach dała sobie spokój z wchodzeniem do tych lokali i przeglądaniem ciuchów. Sklepy w takich miejscach lubiły być drogie, więc na zakupy wybrała się do galerii. Aż dziw, że ona poszła w takie miejsce na zakupy dopiero parę miesięcy po przyjeździe do miasta! No cóż, czekała na znalezienie sobie towarzystwa do zakupów, bo na siostrę nie mogła liczyć, o czym boleśnie przekonała się pierwszego dnia po przyjeździe. Liczyła, że pozna kogoś na uczelni, ale na razie znajomości tam szły dość opornie, więc nie mogąc wytrzymać poszła na zwiedzanie sklepów bez towarzystwa.
Planowała zatrzymać się na drugim piętrze i poszperać między ciuchami, ale zupełnie przypadkiem, w wyniku roztargnienia i zapatrzenia w ekran telefonu dotarła na trzeci poziom. Od razu zorientowała się w tej pomyłce, ale nie wróciła się niżej. To była dobra okazja, aby zwiedzić inne piętro galerii. Tak się złożyło, że jej zainteresowanie wzbudził ten sam szyld, co Ochiyo i ta sama reklama obniżek. Biżuteria... która kobieta jej nie lubi? Maisie uwielbiała, więc weszła do środka.
Po wejściu poza standardowymi półkami pełnymi pięknych świecidełek zauważyła jakąś niewysoką dziewczynę, która przyglądała się bransoletkom. Bluza, adidasy i podarte spodnie... jakoś nie pasowała jej do tego sklepu. Mijając Azjatkę, Maisie obrzuciła ją długim i krytycznym spojrzeniem. Chyba źle trafiła? Sklepy z przypinkami zespołów rockowych to raczej nie tutaj...

@Ochiyo Harling
#4 (08.12.2018, 15:51 )

W sklepie z biżuterią spotkały się dzisiaj dwa skrajnie inne od siebie światy: Maisie, która bardzo dbała o swój wygląd i wydawało się, że skupia się przede wszystkim na nudnym dość, ale stonowanym mainstreamie w ubiorze oraz Ochiyo, która oczywiście jak każda młoda kobieta też lubił wyglądać ładnie, lecz skupiała się przede wszystkim nie na szukaniu ubrań w sieciówkach, tylko w rockowych sklepach, mieszała je z przeróżnymi dodatkami, czasem zanosiła swoje ubrania do ulubionej krawcowej albo sama przerabiała je, jeśli chodziło o mniej poważne przeróbki. Ochi uwielbiała wyglądać w swoim niepowtarzalnym stylu, który na co dzień nie był zaliczany do żadnej z subkultur. Czerpała z rocka, gotyku, emo, metalu i wszystkiego, co było bliskie jej sercu po trochu, ale nie chciała wyglądać jak młode metalówy, które nazywała "kopiuj-wklej". Wszystkie w takich samych bluzkach z nadrukami, w nudnych spodniach, butach i z pieszczochą na ręku. To nie był styl Ochiyo, choć nie każdy umiał go docenić. Ale Maisie miała w jednym rację: dzisiaj panna Harling nie zachwycała niesamowitym strojem, bowiem ubrała się ciepło i wygodnie. Ubiór pasował do pory roku i pogody, ale nie był tak efektowny jak niektóre stylizacje Azjatki. Ochi umiała ubrać się tak, że przyciągała uwagę w pozytywny sposób, jednak dzisiaj nie widziała po prostu takiej potrzeby. Nie wychodziła ze znajomymi, więc mogła ubrać się prosto i wygodnie. Nie przyszło jej do głowy, że ktoś może zwrócić na nią uwagę w sposób do tego stopnia negatywny, co Maisie.
Ochiyo zerknęła na dziewczynę, która weszła do sklepu jubilerskiego i pomyślała, że widzi przed sobą śliczną, ale nudną w ubiorze dziewczynę. Nie miała na sobie nic nadzwyczajnego, ale jedno było trzeba powiedzieć szczerze: miała śliczną twarz. Ochi poczuła pewne uklucie zazdrości na jej widok, bynajmniej nie z powodu ciuchów, ale właśnie ślicznej buźki i gęstych blond włosów, których często zazdrościła rodowitym Angielkom. Nienawidziła swojej urody. Stojąc tak przy bransoletkach zauważyła, że nieznajoma posłała jej niemiłe, wręcz pogardliwe spojrzenie. Ochiyo w pytającym geście uniosła brew, a wewnątrz poczuła, że serce zabiło jej mocniej w bardzo nieprzyjemny sposób. Wróciły do niej wspomnienia ze szkoły, którą niedawno skończyła i ocenianie przez rówieśnice.
- C-coś nie tak? - odważyła się zapytać. Zająknęła się w pierwszym momencie, ale jej głos szybko nabrał pewności siebie. Tyle lat dawała sobą pomiatać w szkole, że teraz, gdy koszmar młodości się skończył ona na pewno nie da sobie w kaszę dmuchać! Dziś czuła się pewniejsza niż w szkole, w której było dwadzieścia dziewczyn na jedną. Były sam na sam i Ochi wcale nie musiała odpuszczać.

@Maisie Thompson
#5 (09.12.2018, 15:33 )

Maisie nie lubiła dziewczyn takich jak Ochiyo. Własny styl był w porządku, ale dziewczynę irytowały style związane z subkulturami. Kojarzyły jej się z czasami szkolnymi oraz z osobami w glanach, które włóczyły się po szkolnych korytarzach i wśród znajomych Maisie były uważane za skończonych dziwaków. Mało to było w szkole takich indywiduów? Maisie miała takie nawet w domu, bo przed laty jej zbuntowana siostra lubiła założyć czarną koszulkę, zawiesić na szyi pentagram i przez pół godziny wiązać ciężkie buciory, które w ogóle nie pasują do kobiecej delikatności. Miała nawet fioletowe włosy, które u Maisie wzbudzały tylko śmiech. Ona nie miała potrzeby ostrego manifestowania swojego młodzieńczego buntu i pewnie dlatego nigdy nie miała zatargów z rodzicami. Do teraz, bo problemami na uczelni nieźle sobie u nich nagrabiła, ale to nie było teraz istotne. Ochiyo nie skojarzyła jej się dobrze i w jej mniemaniu wyglądała komicznie u jubilera. - Jeśli zamierzasz coś kraść to daruj sobie, tutaj jest monitoring. - wypaliła chłodnym tonem i bez udawania uprzejmości. Nie powinna zachowywać się tak cierpko w stosunku do obcych osób, których wcale nie znała. Mogło się okazać, że Ochiyo to świetna dziewczyna, która ma sobą wiele do zaoferowania, ale Maisie nie miała ochoty tego sprawdzać. Chociaż na pewno by tego nie zrobiła, gdyby wiedziała, że wzbudziła w tej dziewczynie kompletnie inne odczucia i nawet wzbudziła zazdrość urodą. Nie była narcyzką, ale lubiła swoją twarz i kiedy inna dziewczyna mówiła, że czegoś jej w wyglądzie zazdrości, to w oczywisty sposób podnosiło jej samoocenę. Komu by nie podniosło? Jednak Maisie nie umiała czytać w myślach, więc nie wiedziała, co o niej sądzi skośnooka dziewczyna. Nic by nie powiedziała, gdyby Ochiyo nie odezwała się do niej jako pierwsza, zaś jej pytanie zabrzmiało jak wyzwanie, a blondynka podniosła tą rękawicę. Oj, chyba szykowała się pierwsza negatywna znajomość w Yellowlair Oats...
Nie chciała marnować czasu na nieznajomą, która nie wzbudziła za grosz jej sympatii, więc odeszła w inne miejsce sklepu i zaczęła oglądać wystawę z kolczykami. Lubiła upiększać swoją twarz świecidełkami przy uszach, a właśnie przy gablotce z kolczykami widniała informacja o obniżkach, więc stwierdziła, że warto im się przyjrzeć.

@Ochiyo Harling
#6 (04.01.2019, 15:27 )

Przyzwyczaiła się do złośliwości, więc taki tekst z ust nieznajomej dziewczyny z jednej strony jej nie zaskoczył, bowiem Ochiyo była świadoma, że ludzie różne rzeczy myślą i mówią na temat osób, które czymś się wyróżniają. Ona może nie wyróżniała się najbardziej na świecie, ale mogła zwrócić uwagę rockowymi ciuchami, które łączyła z dziewczęcymi dodatkami. Lubiła swój styl, ale nie musiał przemawiać do wszystkich ludzi spotkanych na ulicy. Z drugiej strony to było tak bezczelne i szczeniackie zachowanie ze strony blondynki, że Ochiyo na moment stanęła jak wryta i nic na początku nie powiedziała. Tylko patrzyła na tą dziewczynę zaskoczonym wzrokiem i zastanawiała się, co jej takiego zrobiła, że blondynka ją zaczepia. Nie kojarzyła tej twarzy, więc na pewno nie miały za sobą żadnego starcia w szkole, na uczelni ani na ulicy, bo Ochiyo by ją zapamiętała. Żadna z niej była dusza towarzystwa. Jeśli zdarzył jej się na ulicy jakiś incydent z drugim człowiekiem, nawet obcym, to zapamiętywała dobrze jego twarz, okoliczności i całe zdarzenie. Była nieśmiała, więc każdy kontakt z drugim człowiekiem doskonale zapamiętywała. Tej dziewczyny nie pamiętała. Nie miały na pieńku, więc o co jej chodziło? Potrzebne były takie złośliwości?
- Kraść? Przepraszam, ale o co ci chodzi, dziewczyno? Znamy się? - zapytała za nią, choć może nie powinna zadrażniać sytuacji. Ciężko się powstrzymać, nawet dziewczynie tak nieśmiałej, jaką była Ochiyo. Tak, tak. Mogła być zamknięta w sobie i wycofana, ale takie insynuacje i przykrości nie powinny zostać bez echa, a Ochiyo zaczynała powoli uczyć się, że trzeba walczyć o siebie, a nie zawsze chować się po kątach, gdy ktoś krzywo popatrzy. W szczególności to tyczyło się sytuacji, w których jakaś przypadkowa panna czepiała się jej wyglądu bez większego powodu. Jakby chciała się dowartościować na barkach niewinnej osoby, która nic jej nie zrobiła.
Miała nadzieję, że blondynka sobie odpuści i nie odpowie na jej pytania, na które jak obie wiedziały, może paść tylko przecząca odpowiedź. Wróciła do bransoletek, bo dziś naprawdę chciała skorzystać z promocyjnych cen i kupić sobie coś ładnego. Jakaś blond dziunia nie popsuje jej przyjemności z zakupów, na które ostatnio Ochiyo nie pozwalała sobie zbyt często.

@Maisie Thompson
#7 (10.03.2019, 19:12 )

Jasne, że jej zachowanie było szczeniackie i bezczelne, ale były pewne osoby i sposoby ubierania się, które doprowadzały ją swoim istnieniem do szewskiej pasji, bo kojarzyły jej się nierozerwalnie ze starszą siostrą, z którą blondynki nie łączyło kompletnie nic dobrego. Vivienne miała paskudny charakter i pokazywała to w przeszłości, w latach wspólnego mieszkania w domu rodzinnym i pokazywała to teraz. Mimo upływu wielu lat i próby nawiązania normalnego kontaktu przez Maisie, Vivienne wciąż zachowywała się jak napuszona nastolatka, która warczy na wszystkich dookoła i płaczliwie powtarza, że nikt jej nie rozumie. Głupie. Głupie i obrzydliwe, a Maisie doprowadzające do skrajnych odczuć: do śmiechu z pobłażliwości i do nerwów. Obecny strój Ochiyo może nie wyglądał na rockową pannę, ale ta bluza, dżinsy i buty krzyczały dosłownie na pierwszy rzut oka, że to jakaś dziwaczka pokroju jej siostry. Bluza robiła jeszcze gorsze wrażenie, bo Azjatka wyglądała w niej, jakby lada moment miała komuś skroić portfel albo telefon. Maisie zrobiła to podświadomie - na jej widok przełożyła torebkę do drugiej ręki, żeby była dalej od nieznajomej. Miła nie zamierzala być i nie zamierzała odpuścić. Musiała jeszcze dorosnąć... - Ja cię nie muszę znać, żeby wiedzieć, jakim typem człowieka jesteś! To się widzi na pierwszy rzut oka. Jakaś zaniedbana panna w powyciąganej bluzie. Pewnie zaraz zawiniesz coś, co masz blisko rąk - burknęła w odpowiedzi. Mówiła dość cicho, aby nie ściągnąc na siebie uwagi jubilera, który właśnie poprawiał obrączki stojące na jednej z wystaw. Robienie rozrób to ostatnie, co Maisie mogła chcieć, ale za to chciała wykurzyć dziwaczkę dla własnego komfortu. To jej przypominało szkolne czasy, kiedy z grupką dobrych koleżanek nie dawał żyć ludziom z róznych subkultur. Wtedy traktowała to jako dobrą zabawę... i to nadal bawiło, nawet kiedy była sama!

@Ochiyo Harling
#8 (30.03.2019, 09:37 )

Ojoj... Nie ma wątpliwości, że Maisie musiała rzeczywiście dorosnąć, jeśli chciała traktować ludzi w sposób godny dorosłego człowieka. Ochiyo nie rozumiała i nie szanowała osób, które mają uprzedzenia do ludzi tylko ze względu na ich ubiór! No ok... Też miała pewne swoje uprzedzenia do ludzi ubranych bardzo nieporządnie albo niepokojąco. Obawiała się łysych, ogolonych chłopaków w dresach, bo jej życiowe doświadczenie mówiło, że lepiej nie spotkać takich w ciemnej bramie, ale dlaczego miała pałać niechęcią do innych osób, które nikomu żadnej krzywdy nie robiły tym, że ubierały się nie tak, jak Ochi lubiła? Jej też strój Maisie się nie podobał, bo uważała go za nijaki i nudny, a nie cierpiała osób będących jak ta ponura szara masa, której trzeba się bardzo dokładnie przyjrzeć, żeby wyłuskać znajomą twarz. Lecz jej nie przyjdzie do głowy, żeby gnoić dziewczynę tylko z powodu innego gustu... Każdy ma prawo wyglądać tak, jak mu się żywnie podoba!
Poczuła nieprzyjemny dreszcz, który przypomniał jej czasy szkolne, ale jako doroślejsza i śmielsza czuła się znacznie pewniejsza swego i gotowa walczyć. Odwagi dodawało jej też to, że z tą dziewczyną raczej nie spotka się w przyszłości, nie tak jak w szkole. Tam nieuniknione było spotkanie swojego wroga drugi raz. Teraz? Było jej to obojętne.
- Jakim jestem typem człowieka? - powtórzyła po niej, tylko zrobiła z jej dziwnego stwierdzenia pytanie w którym zabrzmiał niedowierzający ton. Później zaczęła się śmiać w bardzo nieprzyjemny sposób. Kłócić się nie chciała, ale wyśmiać dziewczynę jest najlepiej: to pokaże, że jej nie ruszyły te żałosne ataki, ale dokopie jej po swojemu. Najgorzej by być biernym i grzecznie dać się kopać. - Oceniasz po... bluzie? Dzieciaku, obudź się, bo żyjesz w jakimś innym świecie!
Uprzedzenie związane ze złymi relacjami rodzinnymi było w pełni zrozumiałe, ale szkoda, że miało się oberwać niewinnej Azjatce tylko za to, że nieznajoma miała złe relacje z siostrą. Idiotyczne.

@Maisie Thompson
#9 (30.03.2019, 16:50 )

Z początku jubiler nie zwracał uwagi na klientki. Zerknął na obie młode kobiety, które weszły do jego sklepu, ale były to klientki jak klientki, więc zajął się poprawianiem obrączek w gablocie, czekając, aż któraś z nim upatrzy sobie coś interesującego lub będzie potrzebować porady. Spodziewał się, że zostanie zaczepiony przez jedną z klientek prędzej czy później, ale niestety dziewczyny w inny sposób zwróciły na siebie jego uwagę. Negatywny.
Zauważył, że o coś się sprzeczają. Nie wnikał, o co chodzi, bo wyglądało to na jakieś osobiste niesnaski, ale zerkał teraz na blondynkę i brunetkę, aby zachować ostrożność i zareagować, jeśli będzie trzeba. Jeszcze kłótni dwóch gówniar mu tu brakowało!

@Maisie Thompson @Ochiyo Harling
#10 (07.04.2019, 14:32 )

Uprzedzenia nie są dobre, a Maisie ewidentnie musiała dorosnąć i wyplenić z siebie pewne negatywne zachowania, ale miała swoje powody, żeby nie lubić osób o dość "mrocznej" stylistyce ubioru, bo kojarzyły jej się tylko z jej siostrą, do której obecnie żywiła dość negatywne emocje. Vivienne bardzo rozczarowała ją swoją postawą. Była starsza od niej o parę ładnych lat, a zachowywała się wciąż jak obrażona nastolatka, która twierdzi, że nikt jej nie rozumie i trzeba buntować się, nienawidzić rodziny, a siostrze wypominać coś, co zdarzyło się dziesięć lat temu. Maisie nie umiała jej tego wybaczyć, a skojarzenia okazały się zbyt silne, aby umiała też przejść obojętnie obok dziewczyny takiej jak Ochiyo, która całym swoim ubiorem i w niewyjaśniony sposób też aurą przywodziła jej na myśl właśnie siostrę, z którą obecnie Maisie dzieliła mieszkanie. A właściwie mieszkała na jej terenie i czekała na pierwszą dobrą okazję, żeby się wyprowadzić i nie widzieć już krzywych spojrzeń, które Viv rzucała w jej kierunku przy każdej możliwej okazji. - To ty się obudź, jeśli myślisz, że ubranie na dziwaka nie robi z ciebie dziwaka! - syknęła, a teraz zrobiła to odrobinę głośniej niż wcześniej. Zachowywała się głupio. Nawet coraz głupiej, ale wygląda na to, że Maisie było potrzeba wyładować swoje frustracje, w które obrastała w ciągu ostatnich miesięcy życia z Vivienne. Czuła się źle w czterech ścianach nazywanych domem, więc nie miała żadnej drogi ucieczki przed nerwami, a pierwszy pretekst okazał się idealny do wyrzucenia z siebie emocji. Tym pretekstem niechcący stała się Bogu ducha winna Ochiyo.

@Ochiyo Harling





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości