welcome to
Yellowlair Oats



#1 (19.02.2017, 01:38 )


#2 (31.10.2018, 19:27 )

Pierwsze dni na uczelni były interesujące, choć na razie studenckie życie wyglądało inaczej niż podpowiadała Maisie wyobraźnia. Nasłuchała się wiele na temat studenckich imprez, swawoli i olewania zajęć, a niestety na dzień dobry spotkała się z informacją, że na niektóre wykłady będzie musiała chodzić chcąc nie chcąc, bo same ćwiczenia nie wystarczą do zaliczenia przedmiotu. Raz to już niby słyszała... ale wtedy olała i skończyła wyrzucona ze studiów po pierwszym semestrze, więc teraz musiała się postarać - ale ta perspektywa bardzo jej się nie podobała! Uniwestytet w Yellowlair Oats wydawał się kompletnie innym miejscem niż mniejsza i mniej prestiżowa uczelnia, do której wcześniej uczęszczała. Tam wielu młodym chodziło tylko o stypendium i zniżki w klubach, tylko po to szli na studia, a tutaj ludzie na roku wydawali jej się nudziarzami. Rozmawiali tylko o swojej uczelni, przedmiotach, planach na przyszłość i nie dało się wyrwać ich nawet na głupie piwo do pobliskiego baru! Maisie czuła się lekko zagubiona pośród ambitnych osób. Niby jej też zależało na skończeniu studiów, ale nie przyszło jej do głowy przykładać się do tego tak bardzo jak im!
Teraz wracała do domu po zajęciach. Miała jeszcze trochę czasu do autobusu, więc nie spieszyła się. Nie liczyła na wyrwanie sobie towarzystwa na piwko, więc nawet nie patrzyła na ludzi, którzy razem z nią jak szarańcza wysypali się z wielkiej sali wykładowej. Przeglądała akurat informacje w telefonie, wychodząc z budynku, kiedy wpatrzona w ekran smartfona nie zauważyła nierówności w płytach chodnikowych. Zaszurała butem, nie podnosząc nogi wystarczająco wysoko i przez to natknęła się na wystającą płytę i potknęła. - Cholera! - krzyknęła dziewczyna. Wyratowała się przed upadkiem, ale telefon wyfrunął jej z rąk i z hałasem uderzył o chodnik. Wypadła z niego bateria i poturlała się w trawnik. Maisie czym prędzej podniosła telefon i zaczęła rozglądać się za baterią. Zerknęła pobieżne na ludzi. Uff, na szczęście chyba nie widział jej nikt z jej roku...

@Terence Douglas
#3 (05.11.2018, 15:50 )
Tell me why this is a land of confusion?

W przeciwieństwie do Maisie Terence nie miał takich wymogów odnośnie studenckiego życia... Nie interesowało go imprezowanie, szaleństwa w akademikach, uciekanie z zajęć, olewanie wykładów, kombinacje, żeby zdać studia po linii najniższego oporu i inne praktyki oraz zwyczaje typowe dla młodych osób które chyba nie w pełni zdają sobie sprawę z tego, po co idzie się na studia i że robi się to w głównej mierze dla samego siebie, nie dla świata. Terence był świadomy tego od samego początku, zresztą już w czasach szkolnych pracował ciężko na swoje naukowe sukcesy. Wielu dotychczas nie miał, poza tym, że świetnie zdał A levels i dzięki temu dostał się bez najmniejszego trudu na uczelnię w Yellowlair Oats, na wydział, który był akurat na tym uniwersytecie mocno oblegany. Miał z tego tytułu dużo szczęścia, bowiem mógł skończyć w jakiejś dużo gorszej szkole wyższej, która by mu nie zapewniła ani odpowiedniego poziomu nauczania, ani przyszłości. Po Yellowlair miał naprawdę duże możliwości, za co dziękował sobie i swojemu samozaparciu w nauce wcale niełatwych przedmiotów. Osób takich jak Maisie natomiast nie rozumiał i cóż... pewnie nie zrozumie. W porównaniu z nią na pewno był dużo dojrzalszy, ale też brakowało mu odrobiny beztroski i ochoty na zabawę, którą mieli wszyscy młodzi ludzie. No... w każdym razie większość. Meredith powtarzała, że Terence musi się rozruszać i że po rozpoczęciu studiów na pewno spotka towarzystwo, które wkręci go w studencki świat nie tylko od strony naukowej, ale też imprezowej... ale coś w tym nie wyszło, bo minęło już trochę nauki, a chłopakowi daleko było do nawiązania nie tylko imprezowych, ale w ogóle jakichkolwiek relacji z innymi młodymi ludźmi. Na jego kierunku zdecydowana większość była taka jak on. Wszyscy skupieni na sobie i nauce, kontaktowali się przede wszystkim w sprawach związanych z zajęciami,pożyczeniem sobie notatek, książek i niczym więcej. Straszliwy nudziarz był z tego Terence'a.
Nudziarz, a do tego nieśmiały. Traf chciał, że kończył zajęcia właśnie wtedy, co Maisie i wychodził z budynku chwilę przed nią. Nie spieszyło mu się, sam bowiem czekał na odpowiednią linię autobusu, której przyjazd miał dopiero za paręnaście minut, więc powłóczystym krokiem powoli sunął sobie w stronę wyjścia z terenu uczelni i nie spieszył się przesadnie. Pożegnał się uśmiechami z paroma osobami, które znał ze swojego kierunku, ale milczał i starał się nie rzucać zbytnio w oczy. Pewnie by wyszedł niezauważony i powoli udał się w stronę przystanku przy Parkside Street, ale docierając już do furtki, usłyszał gdzieś nieopodal hałas, trzask i pełen nerwów okrzyk kobiecego głosu. Obejrzał się odruchowo akurat, żeby zobaczyć przemykającą blisko jego butów baterię telefonu, którą bez namysłu podniósł. Rzadko wtrącał się w cudze sprawy, ale w tej sytuacji ewidentnie powinien pomóc, skoro już mógł. Z baterią w dłoni podszedł do dziewczyny
- Tego szukasz? - spytał, podając jej płaską baterię do smartfona i zerknął na telefon, który trzymała w ręku. Wskazał go ruchem głowy. - Nie roztrzaskał się?
Upadek telefonu na twardy chodnik mógł okazać się nieistotny, ale twardy beton przy upuszczeniu telefonu pod wyjątkowo niefortunnym kątem mógł też uszkodzić go na amen. Terence sam dziwił się swojej śmiałości, że nie wetknął dziewczynie telefonu w dłoń i nie uciekł, ale jak widać przymuszony do interakcji z drugim człowiekiem umiał się jakoś odnaleźć i nie zrobić z siebie ostatniego dzikusa.

@Maisie Thompson
#4 (07.11.2018, 19:28 )

Maisie podczas tej niemiłej przygody z telefonem miała pecha. Smartfon na pierwszy rzut oka wyglądał na nienaruszony, ekran się nie zbił i obudowa z żadnej strony się nie wyszczerbiła, pomijając mała ryskę w rogu, ale to było małe uszkodzenie, które prawie nie rzucało się w oczy. Dużo większy problem dziewczyna odnajdzie po próbie uruchomienia telefonu, bo uderzenie i wstrząs uszkodziły wewnętrzne podzespoły i telefon już się nie uruchomi.
#5 (16.11.2018, 19:41 )

Maisie niestety właśnie zaliczała się do tego grona studentów, które prawdopodobnie nie do końca wie, po co jest na uczelni i że studiuje przede wszystkim dla siebie, a dobre wyniki mogą zaprocentować w postaci lepszej przyszłości zawodowej. Jasne, była świadoma, że właśnie jest w trakcie budowania swojego wykształcenia, a co za tym idzie dobrej przyszłości, ale nie chciało jej się przykładać za bardzo do wyników. Za prostsze i wygodniejsze uważała chodzenie na te zajęcia, na które trzeba, zaliczanie przedmiotów ślizgiem, a wolny czas bardziej chciało się poświęcać na zabawę niż naukę... raz już z tego powodu wyleciała ze studiów w rodzinnym mieście. Była z pewnością niedojrzała pod tym względem, niemniej jednak tacy jak ona byli studenci w większości. Leniwi, nieobowiązkowi, wygodni... brali przykład z tych, z których wygodniej czerpać, więc więcej uwagi przywiązywali do imprezowiczów, którzy uważali, że młodość musi się wyszumieć, niż do tych, co poszli na zajęcia, żeby naprawdę coś z nich wynieść. Ktoś powinien wybić jej to z głowy, ale czy się uda?
Przeklinanie pod nosem i rozglądanie się za baterią od telefonu przerwał jej Terence, który pospieszył z pomocną dłonią. O proszę, właśnie w tej pomocnej dłoni trzymał jej baterię! Blondynka uśmiechnęła się pogodnie do niego i wzięła nieszczęsną zgubę. - Bardzo dziękuję, gdyby nie ty, pewnie ktoś by mi ją zadeptał. - powiedziała, mierząc chłopaka uważnym spojrzeniem. Przystojny, wyglądał na zbliżony wiek... od razu przykuł jej uwage. Ale głupio był nachalnie się przyglądać, więc po dłuższym spojrzeniu zajęła się telefonem. Wsunęła baterię na swoje miejsce, a następnie złożyła plecki obudowy i spróbowała go uruchomić. Mimo kilku naciśnięć na przycisk uruchamiania, ekran się nie zaświecił. - O nie... cholera...
To Maisie miała problem. Telefon był dość nowy, nieubezpieczony, a ona nie miała pieniędzy na kolejny... poczuła, że serce przyspiesza jej ze stresu. No to pięknie! Znowu szarpać się z rodzicami o dobry telefon? Nie kupią jej następnego! W tym wieku powinna sama zarabiać na takie przyjemności, ale cóż... nie zarabiała. Na garnuszku rodziców wszystko wydawało się nieosiągalne, w tym sprzęt taki jak dobry telefon, a Maisie pod tym względem miała spore wymagania. Szpanerski flagowiec to podstawa!

@Terence Douglas
#6 (17.11.2018, 20:50 )
Tell me why this is a land of confusion?

Jeśli Maisie była jedną z imprezowych osóbek, które na uczelni szukały rozrywki to nawiązanie znajomości z Terencem mogło im obojgu przynieść jakieś korzyści... Ona mogła dzięki niemu lepiej zrozumieć cel i powagę studiowania, może przyłożyć się do zaliczania przedmiotów chociaż do tego stopnia, żeby nie wylecieć ze studiów drugi raz. A on? On mógł dzięki niej się wreszcie wyluzować, bo co jak co, ale to było mu wyjątkowo potrzebne. Chłopak tak zatracał się w nauce, że mimo przynoszenia przez to korzyści w postaci dobrych ocen i pewnie dobrej pracy w przyszłości, tracił najlepsze lata swojego życia. Meredith wiele razy zachęcała go do wyjścia do jakiegoś klubu, baru albo dołączenia się do studenckich imprez, a nawet do wyjścia na integracyjne piwo z ludźmi ze swojego roku, ale on odmawiał na każdą propozycję. Wolał siedzieć w domu z książkami, niekoniecznie ucząc się, ale często też czytając dla przyjemności lub gapiąc się w telewizor. Był nieśmiały, choć starał się tego nie okazywać, a przez swoją nieśmiałość tracił coraz więcej młodości, która przeciekała mu przez palce. Za dziesięć, dwadzieścia lat osiągnie zawodowy sukces, ale czy to zwróci mu stracone najlepsze lata życia? Na pewno nie. Maisie mogła go rozruszać, jeśli tylko miała trochę samozaparcia.
Terence nie tylko pod tym względem różnił się mocno z Maisie. Jej potrzeby posiadania najlepszego telefonu też nie rozumiał. Nie przywiązywał dużej wagi do marki, ceny i umiejętności telefonu. Dla niego było najważniejsze, żeby dzwonił, wysyłał wiadomości tekstowe i miał dostęp do internetu oraz aplikację do czytania formatu PFD, coby móc czytać na nim od czasu do czasu książki. Więcej nie potrzebował do szczęścia i nie rozumiał rzutu młodych ludzi na najdroższe iPhone'y albo Samsungi tylko dlatego, że aparat ma o kilka megapikseli więcej niż jego poprzednik, a w rzeczywistości zdjęcia robi takie same, bo nawet najlepszy telefon nie zrobi zdjęcia lepszego od profesjonalnego aparatu fotograficznego. To nie była jedyna rzecz, z którą odstawał od swojego pokolenia. Czasem czuł się jak wyrwany z innej epoki i wciśnięty w nieswoje czasy, bo dla niego szpan na markę albo model telefonu i inne takie pierdoły były nie do zrozumienia.
Nie znał się na cenach telefonów, ale zauważył, że to drogi telefon. Miał na tyle pojęcia na temat komórek, aby odróżnić stylistykę tych najdroższych i najbardziej nowoczesnych od tańszych, starszych modeli, takich jak posiadany przez niego. Miały inne ramki, inne wyświetlacze, kształty i rozmiary. Ten wyglądał na kosztowny gadżet, więc Terence z zaciekawieniem patrzył na moment, w którym dziewczyna usiłuje go uruchomić po włożeniu baterii. Oj, to nie wyglądało dobrze!
- Może źle włożyłaś baterię? Jesteś pewna, że wsunęłaś ją dobrą stroną? - podsunął taki pomysł. Jedyny, który przyszedł mu do głowy, a mógł przydać się zestresowanej wyraźnie dziewczynie. W chwili nerwowej Terence zapomniał o swojej nieśmiałości i łatwiej mu było zasugerować taki pomysł. I w ogóle się odezwać. Chociaż początkowo speszyło go trochę spojrzenie dziewczyny, bo zmierzyła go uważnym wzrokiem, pod którym nie wiedział, co ze sobą robić. Więc udawał, że go nie zauważa. To była jego taktyka, niby obojętny, niby na uboczu, ale w głębi duszy przeżywający każde spojrzenie.

@Maisie Thompson
#7 (18.11.2018, 18:00 )

Składanie telefonu i rozmawianie na samym środku głównego wyjścia z budynku uczelni, gdy cały tłum młodych ludzi właśnie skończył zajęcia i każdy chciał jak najszybciej wrócić do domu, nie było najrozsądniejszym posunięciem. Maisie i Terence właśnie narażali się na głośne narzekanie osób, które spieszyły ku bramie wyjściowej, co oczywiście musiało szybko dotrzeć do ich uszu.
- Uch, suń się, dziewczyno! - syknęła studentka, która podobnie jak wcześniej Maisie była zajęta swoim telefonem. W ostatniej chwili zauważyła, że ktoś stoi jej na drodze i uniknęła zderzenia z panną Thompson, ale szturchnęła ją ręką w ramie, wymijając.
Najwyższa pora usunąć się z drogi, chyba że Maisie nie obawia się kolejnego upadku telefonu, gdy ktoś w końcu w nią wpadnie i wytrąci tym telefon z ręki.
#8 (24.11.2018, 19:05 )

Psychicznie Terence mógł być jak wyrwany z innej rzeczywistości i mógł nie rozumieć innych młodych ludzi, żyjąc w swoim świecie bez imprezowania, szpanowania gadżetami i bycia krzykliwym i przebojowym człowiekiem, ale nie widać było tego po nim na pierwszy rzut oka. Wydawał się zwyczajnym młodym facetem, jak każdy inny. Choć rzeczywiście, robił lekkie wrażenie faceta zdystansowanego do świata, choć na pewno nie nieśmiałego. Po ściągnięciu na siebie uwagi chłopaka Maisie popatrzyła na spojrzenie, którym ją zaszczycił i odniosła wrażenie, że ma w sobie coś wyniosłego i nawet poczuła się lekko zawstydzona tym, że ściągnęła jego uwagę, mimo że był bardzo miły i chciał jej pomóc. Mógł pójść sobie po podaniu jej baterii, bo nic go nie zatrzymywało przy niej i nie obligował się do udzielenia dziewczynie pomocy, ale jednak został i to świadczyło, że wcale nie jest taki wyniosły i zdystansowany do świata, jakie robił pierwsze wrażenie.
Pierwsze wrażenie na jego temat było nie tylko związane z jego spojrzeniem i aurą, która wokół niego się niosła, ale też związane z jego urodą, która nie mogła umknąć młodym oczom Maisie, która z natury, jak (prawie) każda inna dziewczyna w jej wieku zwracała uwagę na przystojnych rówieśników. Onieśmielił ją sobą troszeczkę, ale Masie była tak zaaferowana zepsutym telefonem, że nie myślała chwilowo o tym, że powinna się stresować kontaktem z ładnym chłopakiem, który pomógł jej znaleźc baterię do upuszczonego telefonu. - Nie wiem, chyba dobrz... oj! - jakaś dziewczyna jej przerwala szturchnięciem i niezbyt miło brzmiącą uwagą. Maisie zerknęła na nią z oczywistą złością w oczach, ale nie ma co, ta studentka miała rację i powinni zejść z drogi. - Em... chyba racja. Trzeba usunąć się na bok. - powiedziała i przemknęła między ludźmi, którzy wychodzili z budynku uczelni. Zatrzymała się przy ławeczce stojącej na krawędzi chodnika i trawnika. Tutaj nie powinna nikomu przeszkadzać. Była bardzo ciekawa, czy Terence za nią podąży, czy da sobie spokój i pójdzie swoją drogą. To by było miłe, gdyby został...

@Terence Douglas
#9 (04.12.2018, 12:59 )
Tell me why this is a land of confusion?

Jego wzrok przeniósł się z Maisie na dziewczynę, która dość głośno i ordynarnie zwróciła jej uwagę na tarasowanie wyjścia z uczelni. Przyjemnie to nie zabrzmiało, ale miała rację... o tej godzinie sporo młodzieży kończyło zajęcia, więc gdy oni we dwoje sterczeli tak na środku chodnika, do tego dosłownie dwa metry przed głównym wyjściem z budynku uniwersytetu, musieli mocno tamować ruch tej ludzkiej szarańczy, która wysypywała się gromko na chodnik, aby spiesznie oddalić się od budynku uczelni i zabrać się za swoje sprawy. Wielu z nich spieszyło się na autobusy, więc stawanie im na drodze mogło być irytujące. Chłopak skinął głową na słowa, ze trzeba się usunąć na bok i obejrzał się na ławkę, w której kierunku podążyła blondynka. Pewnie nie musiał jej towarzyszyć w oględzinach upuszczonego smartfona, ale skoro już wmieszał się w jej sprawy podając uciekającą baterię, wypadało zainteresować się i doradzić, jeśli będzie taka potrzeba. Zresztą... donikąd mu się nie spieszyło, jak zawsze. Do autobusu miał jeszcze trochę czas, a nic się złego nie stanie, jeżeli pojedzie do domu kolejnym. I tak nikt nie będzie tam na niego czekał. Meredith miała dziś wrócić z pracy później niż on z zajęć, a on z kolei nie miał żadnych zobowiązań ani życia towarzyskiego, aby dokądś się spieszyć. Smutne, że największą atrakcją dnia, a pewnie całego tygodnia będzie dla niego rozmowa z przypadkową dziewczyną, której pomógł poskładać o kupy upuszczony telefon. 
Z bardzo ładną dziewczyną, należy dodać. Patrząc na uroczą blondynkę Terence mimowolnie uciekł myślami do Rousine, z którą wyskoczył parę razy na miasto. Chyba można było te spotkania nazwać randkami, ale najwyraźniej nie przypadł jej do gustu. Od dawna się nie odzywała, a miala przecież studiować na tej samej uczelni. Było to dla Terence'a spore rozczarowanie, lecz chłopak nie chciał się narzucać osobie, która z dnia na dzień przestała się z nim kontaktować, choć wcześniej samej zdarzało jej się wyjśc z inicjatywą spotkania. Widocznie to musiało się skończyć tak wcześnie, nic się nie poradzi... zaś on powinien otworzyć się na inne dziewczyny, zamiast myśleć o ślicznej blondynce. Teraz równie śliczną miał przed sobą, tylko znając tę niemotę, nic z tym sensownego nie zrobi.
- Mimo wszystko spróbuj z tą baterią - powiedział, opierając się wygodnie bokiem o ławkę. Nie miał w co manualnie się angażować, więc automatycznie przyjął pozę postronnego doradcy, który nie wtrącał się, ale próbował służyć sensowną radą. Nic więcej nie mógł zrobić. Jednocześnie obawiał się, że jeśli okaże się, iż to nie bateria - nie będzie potrafił lepiej pomóc dziewczynie. To będzie wskazywać na jakąś usterkę mechaniczną, a na tym Terence wcale się nie znał... nie będzie nawet wiedział, jaki punkt naprawy poradzić Maisie, bo nie znał żadnych w tym mieście. Ach, nie lubił czuć się bezużyteczny!

@Maisie Thompson
#10 (07.12.2018, 20:52 )

Uśmiechnęła się w duchu, że chłopak nie odszedł tak po prostu, tylko przejął się małym wypadkiem z udziałem jej telefonu i wyglądał na zainteresowanego losem urządzenia, które wypadło dziewczynie z rąk. Starał się pomóc, proponował rozwiązania, które mogły okazać się pomocne, a to było coś naprawdę miłego w dzisiejszych smutnych czasach, w których ludzie potrafią obok nieprzytomnego na ulicy przejść tak obojętnie, że włos jeży się na głowie na samą myśl. Blondynka uśmiechnęła się już nie w duchu, a lekko pod nosem na myśl o tym, że spotkała współczesnego rycerza. To była przesadna ocena, ale tak czy inaczej bardzo miło było spotkać kogoś, kto zainteresował się, chciał pomóc i był bezinteresowny. I przystojny. Maisie rzuciło się od razu w oczy, że ma do czynienia z chłopakiem o niebanalnej urodzie, który musi podobać się płci pięknej. Miał ładną twarz, przystojną, bardzo przyciągały wzrok jego oczy, które miały w sobie coś wyniosłego, ale zarazem pociągającego. Sprawiał wrażenia człowieka będącego zagadką, tajemnicą i chciało się zgłębić tą tajemnicę, jaka by ona nie była. Coś w sobie miał, co zdarza się u jednego na kilka tysięcy, a Maisie poczuła się zauroczona tym czymś. Fakt, że Terence nie odszedł od razu po podaniu jej baterii był idealną okazją do nawiązania dłuższego kontaktu i może wymiany numerów, żeby nie stracić znajomości? Teraz albo nigdy, bo Maisie nie widziała nigdy tego chłopaka na swoim wydziale. Pewnie studiował coś zupełnie innego, w innej części budynku i to był czysty przypadek, że dziś się spotkali. - Spróbuję - powiedziała. Podwadziła paznokciem baterię i wyciągnęła ją, a po tym się jej przyjrzała. Serce stanęło dziewczynie na parę chwil, bo wyglądało na to, że była dobrze włożona! Obróciła ją w palcach, przyjrzała się i jeszcze raz wsunęła na miejsce. Spróbowała uruchomić telefon, ale to znów nic nie dało. Ekran był czarny. - O cholera... - jęknęła z bólem w głosie. To był nowy smartfon, który wiele ją kosztował!
Miała ochotę rozpłakać się z bezsilności nad uszkodzonym urządzeniem. Nie miała teraz nawet skąd wziąć pieniędzy na naprawę! Od swojej głupiej siostry na pewno nie pożyczy, nie chciała dać jej żadnej satysfakcji. Rodzicom nie mogła się przyznać, że rozwaliła telefon. Była w kropce, bo nie miała nawet żadnego zastępczego. A jak tu żyć bez telefonu, więc bez kontaktu ze światem?

@Terence Douglas





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości