welcome to
Yellowlair Oats



#1 (08.05.2016, 18:15 )


#91 (05.02.2021, 17:41 )
Tell me why this is a land of confusion?

Dawno nie odwiedzał centrum miasta i prawie zapomniał drogi do niektórych uliczek, które teraz były mu potrzebne. A dotarło to do niego, kiedy już wszedł w część miasta określaną jako centrum i zaczął się rozglądać za sklepem elektronicznym, który bardzo dobrze pamiętał z przeszłości. To był nieduży, ale nawet oblegany sklepik, w którym kupił swojego laptopa i kilka akcesoriów komputerowych. Obecnie chciał nabyć kamerę internetową dobrej jakości. Ta, którą miał w laptopie nie zawsze nadawała się do zajęć online, a niestety uczelnia zmieniła formę wielu zajęć na zdalną. Powiedzmy, że niestety! Terence nie był fanem spotykania się z ludźmi w dużych grupach, nawet na uczelni, więc siedzenie w ciepłym pokoju przed komputerem bardzo mu odpowiadało, ale wszystko niesie za sobą jakieś konsekwencje i problemy. Siedzenie w domu i korzystanie z laptopa na zajęciach też, a tym okazały się ograniczenia sprzętowe, które miał chłopak w swoim urządzeniu. Chcąc poprawić sobie jakość pracy, udał się do centrum, żeby kupić coś lepszego. Sprawdził w internecie, że ten sklep powinien być otwarty mimo panowania pandemii, więc śmiało wybrał się w znajome, ale nie odwiedzane od dawna strony.
Dziwnie szło się Main Street, kiedy kręciło się po niej dużo mniej osób niż za starych czasów, które Terence dobrze pamiętał. Ludzi było niewielu, trzymali się od siebie w dośc dużej odległości. Ponure wrażenie robiły także wystawy sklepowe. Większość z nich była ciemna, albo wisiały na nich kartki, że zamknięte z powodu pandemii koronawirusa, a jeszcze inne informowały, że lokal jest na sprzedaż. Terence po drodze minął przynajmniej kilka opustoszałych lokali, które zostały wystawione na sprzedaż. Czy pandemia powodowała aż takie konsekwencje dla właścicieli małych biznesów? Chłopak w końcu dotarł do miejsca, które wydawało mu się tym, gdzie kiedyś kupował swoje sprzęty elektroniczne. Z dużym zaskoczeniem przyjął widok zamkniętego sklepu i następnej kartki "na sprzedaż".
- Ojej... - taki komentarz wydobył się z jego ust. Czyli ten sklep też padł? Terence sięgnął po swój telefon. Chciał upewnić się, że dobrze zapamiętał drogę, bo może pomylił adresy? Nie był pewny, od dawna go tutaj nie było. A jednak okazało się, że Terence dobrze zapamiętał trasę i trafił dokładnie pod ten adres, pod którym kiedyś usytuowany był zaufany sklep z elektroniką. Westchnął. I co on teraz zrobi? Nie był pewien czy w ogóle jakiś sklep tego typu działa w okolicy. Powinien, ale czy jest otwarty? Gdzie go szukać? Cholera! Spacer do centrum okazał się zmarnowaniem czasu.

@Maisie Thompson
#92 (19.02.2021, 16:17 )

Maisie mieszkała w centrum miasta i była stałą bywalczynią sklepów, kawiarenek i innych lokali w pobliżu. Prowadziła bardzo aktywne życie i ciągle goniło ją do włóczenia się z koleżankami ze studiów po rozrywkowych miejscach, więc życie w centrum miasta było jej bardzo bliskie. Znała wszystkie kawiarnie, kluby, puby i tańsze restauracje albo fast foodziarnie.  Sklepy też! najlepiej te z ciuchami, ale znała z widzenia inne szyldy, które codziennie mijała w drodze z domu na uczelnię i z powrotem. Odkąd zaczęto wprowadzać ograniczenia spowodowane szalejącą pandemią, Maisie ze smutkiem zauważała nowe witryny sklepowe, które pustoszały, a z czasem na szybie pojawiały się naklejone kartki z informacją, że lokal jest na sprzedaż albo do wynajęcia. Smutne, bo padło w ten sposób kilka miłych miejsc w mieście, które dziewczyna lubiła odwiedzać. Ile z nich czeka ten sam los?
W każdym razie Terence miał szczęście. Poprzednim razem kiedy się spotkali, to on wskazał jej odpowiednią drogę, gdzie mogła naprawić uszkodzony telefon, a tym razem dziewczyna mogła mu się za tamto odwdzięczyć. Akurat przechodziła na drugą stronę ulicy, żeby znaleźć się po stronie, przy której stała kamienica z jej mieszkaniem. Wtedy w połowie drogi zauważyła chłopaka, którego kojarzyła. Przystojny i uczynny Terence! Jak mogła zapomnieć? Pospieszyła do niego, ślizgając się na lodzie, a gdy znalazła się blisko, zawołała do niego. - Terence! Co cię tutaj sprowadza? - Uśmiechnęła się wesoło i przemierzyła ostatnie metry, które ich od siebie dzieliły. Obejrzała się na sklep, przy którym chłopak się zatrzymał. - Szukasz sklepu z elektroniką? Do tego się spóźniłeś, od paru tygodni lokal stoi pusty. - Tego nie powiedziała już tak wesoło. To nie był powód do radości. Ale uśmiech przez cały czas przyjemnie widniał na jej ustach. Ucieszyła się szczerze na widok tego chłopaka! Ich kontakt tak nagle się urwał, a Terence naprawdę wpadł jej w oko.

@Terence Douglas
#93 (12.03.2021, 20:53 )
Tell me why this is a land of confusion?

Sytuacje podobne do obecnej pokazywały przewagę osób społecznych, takich jak Maisie, nad domatorami w stylu Terence'a. Dziewczyna zauwazała wszystkie zmiany w okolicy, pamiętała sklepy, pewnie ogólnie dobrze orientowała się w mieście i mogła podać mu drogę do pierwszej lepszej placówki, która przyjdzie mu do głowy. Zaś Terence nie znał miasta zbyt dobrze, chociaż studiował tu już trochę czasu i cieszył się dobrą orientacją w terenie. Raz odwiedzone miejsce dobrze zapamiętywał i świetnie sobie radził z odnalezieniem dróg, które kiedyś przeszedł. Ale brakowało mu wiedzy ogólnej o mieście, w którym zdecydował się studiować. Spędził tu dobry kawał dzieciństwa, a po przeprowadzce mało wychylał się z domu Meredith. Najczęściej odwiedzał uczelnię, czasami wybrał się gdzieś dalej i z tych wypadów posiadał wiedzę szczątkową o Yellowlair Oats. Czasem dziwił się, że jakiś sklep już nie istnieje, a potem dowiadywał się, że nie ma go od lat, a on po prostu zapisał sobie w głowie jakiś obraz sprzed... dekady. Zdarzało się i tak, więc chłopak nawet nie był zaskoczony, kiedy w internecie wyczytał, że sklep został zamknięty.
Zdązył znaleźc tą informację i usłyszał nagle głos za plecami. Brzmiał przyjemnie, dziewczęco i jakby znajomo? Terence odwrócił się i gdy zobaczył Maisie, uśmiech sam pojawił się na jego twarzy, ale wraz z nim też lekkie zakłopotanie. Ta dziewczyna miała w sobie coś świetnego. Spotkał ją tylko raz, a później chwilę smsowali na temat jej zniszczonego telefonu, ale zapadła mu w pamięć lepiej niż inne. Czasem biła się w jego myślach z Judith, ale gdy widział ją na żywo - wygrywała. Choć nie sądził, że kiedyś jeszcze ją zobaczy, ani tym bardziej nie spodziewał się niczego więcej niż prostej znajomości. Maisie była zbyt ładna, ciekawa, przebojowa dla takiego nudziarza jak on. Taka dziewczyna dla niego? Dobre sobie!
- Maisie! Jak miło cię zobaczyć! - wyrwał się z entuzjazmem na jej widok i poczuł się tak głupio, że więcej tego nie zrobił. Posłał jej przepraszający uśmiech i żeby ukryć zakłopotanie, obejrzał się na pustą witrynę sklepową. - Tak... to nieszczęsne zdalne nauczanie wymogło na mnie kupienie nowego sprzętu. Byłem przekonany, że załatwię to tutaj, ale jak widać spóźniłem się...
Tylko co on teraz zrobi? Nie znał miasta zbyt dobrze, gdzie tu jest jakiś inny tego typu sklep? Cała nadzieja w Maisie, która znała centrum dużo lepiej od niego.

@Maisie Thompson
#94 (08.05.2021, 18:21 )

W życiu by nie pomyślała, że Terence zna to miasto z dzieciństwa, bo w tej chwili wyglądał jak typowy nieporadny student, który czegoś szuka w nowym mieście, ale jeszcze nie zna dokładnego położenia tego miejsca. Ona była podobna, kiedy rozwaliła sobie telefon i chłopak prowadził ją do punktu napraw telefonów, a teraz proszę - odwróciły się role! Maisie nie mieszkała w Yellwolair Oats za długo, ale co racja to racja. Zdązyła poznać to miasto jak własną kieszeń, a w każdym razie centrum i głównie sklepy z ciuszkami oraz lokale, w których lubiła spędzać z koleżankami wieczory. Ale galerię znała nieźle i mogła pomóc Terence'owi trafić do sklepu z elektroniką, który był tam. Niestety żaden w centrum nie przychodził jej do głowy... do niedawna był ten, o którym pamiętał chłopak, ale pandemia wiele zmieniła.
- Niestety padł. W ogóle, ostatnio strasznie dużo takich miejsc pada przez pandemię. Tyle miesięcy stały zamknięte! Pewnie ten sklep spotkał dokładnie taki sam los - westchnęła i wzruszyła ramionami. Po sekundzie, może dwóch milczenia (nie trwało to dłużej!) uzmysłowiła sobie, że jeśli skończy na tym swoją odpowiedź, Terence może się pożegnać i iść szukać kolejnego sklepu, a chciała spędzić z nim trochę czasu. Nie ma co ukrywać, ten chłopak po prostu jej się podobał. - Ale w galerii też jest taki sklep! Pamiętam, na którym piętrze i jak do niego łatwo trafić. Może cię zaprowadzić?
Nad wyraz mocno ją ucieszyło, że Terence zareagował na jej widok tak entuzjastycznie. Nie spodziewała się. Chłopak był miły, gdy pierwszy raz się spotkali w niemiłych dla niej okolicznościach, ale nic poza tym. Wymienili się numerami telefonów, ale nie odezwał się do niej, więc sądziła, że tylko jej pomógł i nie był zainteresowany rozwijaniem znajomości. A jednak jej widok okazał się dla niego miły! Może mogła liczyć na pogłębienie znajomości, która właściwie nie zdążyła się jeszcze rozwinąć.

@Terence Douglas
#95 (14.06.2021, 17:25 )
Tell me why this is a land of confusion?

Wyglądał jak nieporadny student i właśnie nim był! Maisie miała słuszność z tym stwierdzeniem, a można było odnieść wrażenie, że Terence gubił się jeszcze bardziej niż osoba, która w tej części miasta jest pierwszy raz i niczego nie zna. Ktoś w nowym miejscu pilnuje otoczenia, uwaznie mu się przygląda, a często używa też map w telefonie albo innych dobrodziejstw technologicznych, które pomagają odnaleźć się w skomplikowanym i obcym miejskim świecie. On za to był przekonany, że idąc do centrum zobaczy znajome budynki, które będą dla niego swoistą nawigacją, a na miejscu przeżył szok, bo okazało się, że wiele witryn sklepowych zniknęło, niektóre budynki miały nie tylko już inne lokale, ale nawet inne kolory ścian albo inne zmiany, które utrudniały chłopakowi ich rozpoznanie. To wszystko sprawiło, że Terence miał niemiłe wrażenie, że gubi się jak w labiryncie. Był pewny, że gdy skręci w lewo, zobaczy znajomą aptekę, ale nagle się okazało, że starej apteki na rogu nie ma, bo teraz jest tak sklep z odzieżą. Albo może to wcale nie był ten sam budynek, tylko Terence pomylił ulice, a apteka jest przecznicę dalej? Zgubiła go jego własna pewność siebie!
- Powinienem się spodziewać - cmoknął z dezaprobatą. Odruchowo rozejrzał się po okolicy, jakby liczył, że zobaczy w pobliżu jakiś inny sklep z elektroniką, ale dobrze wiedział, że tak się nie stanie! - Nie tylko tego sklepu brakuje, tyle się zmieniło! Jest kompletnie inaczej niż jak zapamiętałem centrum z dzieciństwa. Chyba zatrzymałem się w czasie! - roześmiał się. Ucieszyła go propozycja dziewczyny, więc posłał jej pogodny uśmiech i bez zastanowienia na nią przystał. - Oczywiście, będę ci bardzo wdzięczny!
Sam zwykle nie miał odwagi zagadywać do dziewczyn, a jeszcze gorzej szło mu zaproponowania pójścia gdzieś razem. Teraz miał okazję i na pewno by ją zmarnował, gdyby Maisie nie wyszła sama z propozycją. To będzie przyjemne z pożytecznym, a może po drodze Terence znajdzie w sobie odwagę, żeby zaproponować dziewczynie wstąpienie do jakiejś kawiarni albo innego miłego miejsca w galerii. Miał nadzieję, że coś takiego po drodze rzuci mu się w oczy i wyjdzie naturalnie.

@Maisie Thompson
#96 (20.08.2021, 14:06 )

Cieszyło ją, że może pomóc Terence'owi. Pamiętała jego pomoc, kiedy rozwaliła sobie telefon przed uczelnią i dla niej ta pomoc była dosłownie nieoceniona, bo gdyby nie on, to pewnie cały tłum wychodzący z budynku by rozdeptał to, co zostało z jej telefonu, a później by nie miała pojęcia, dokąd udać się, aby zlecić naprawę. W tamtym okresie była w Yellowlair Oats nowa i praktycznie tego miasta nie znała. Była jak dziecko we mgle. Mogła zapytać siostry o dobry punkt naprawy telefonów, ale wolała ograniczyć do minimum swoje prośby, które do niej kierowała. Vivienne była przekonana, że Maisie jest zyciową ofermą i z niczym sobie nie radzi, więc nie chciała jej dokładać powodów do takiego myślenia. Terence spadł jej wtedy jak z nieba i tylko dzisiaj i w ten sposób mogła okazać mu wdzięczność.
- Super, to chodźmy! Może po drodze wstąpimy na jakąś kawkę i ciastko? W galerii jest mnóstwo świetnych lokali, aż się prosi, żeby je wszystkie wypróbować! - zaproponowała i miała ogromną nadzieję, że Terence się na to zgodzi. Nie ma co ukrywać, ten chłopak bardzo jej się podobał, a skoro nie kwapił się, żeby wykonać jakiś krok, to ona musiała przejąć sprawy w swoje łapki. Ruszyła w stronę galerii.
Zainteresowało ją to, co Terence powiedział o dzieciństwie. Czyli pochodził z tych stron? W takim razie było zaskakujące, że nie zna dobrze obecnej sytuacji w centrum miasta i pamięta jakieś stare sklepy z dzieciństwa. Żartował, że zatrzymał się w czasie, ale coś w tym określeniu mogło być! Tylko że skoro zatrzymał swoje wspomnienia na okresie, kiedy był dzieciakiem, to przez wiele lat musiał mieszkać poza Yellowlair Oats, a to budziło następne pytania! Na przykład to, gdzie podziewał się przez ten czas, dlaczego wrócił. Maisie może była zbyt ciekawska, lecz ten chłopak po prostu podobał jej się, a co za tym idzie - chciała dowiedzieć się na jego temat jak najwięcej.
- Mieszkałeś tu w dzieciństwie? - zapytała. To był idealny temat, żeby nie dopuścić do zapadnięcia niezręcznej ciszy, no i żeby dowiedzieć się czegoś o tajemniczym przystojniaku! Terence mało o sobie mówił, więc nadarzyła się wspaniała okazja, żeby lepiej go poznać.

@Terence Douglas
#97 (04.09.2021, 15:17 )
Tell me why this is a land of confusion?

Dawno temu chciał wziąć sprawy w swoje ręce i zaprosić gdzieś Maisie, gdyż dziewczyna od pierwszego spotkania bardzo mu się podobała. Jednak jak na złość coś mu bardzo nie wychodziło i mimo że miał do niej numer telefonu, a nawet wiedział, na jakim wydziale studiuje i mógł na nią poczekać gdzieś na korytarzu, to nie umiał zebrać się w sobie na odwagę i tego zrobić. Wiele kontaktów z dziewczynami tak się u niego zaczynało i kończyło, że zamiast coś powiedzieć albo napisać, czaił się miesiącami, aż znajomość się kończyła albo dziewczyna zaczęła spotykać się z kimś innym. Nie zawsze tak było, jednak gdy Terence przypominał sobie swoje poprzednie dziewczyny z czasów gówniarskich, to zdał sobie sprawę, że spotykał się z nimi, bo to one spróbowały do niego zagadać, jakoś nawiązać znajomość.
I co? I znowu stało się to samo! Terence odpowiednio odczytał propozycję pójścia na kawę i ciastko. Oczywiście, to było bardzo miłe! Ale jednocześnie poczuł się znów, jakby nie był normalnym mężczyzną, bo nieśmiałość zablokowała go przed rzuceniem takiej propozycji. Z drugiej strony dobrze, że Maisie przejęła inicjatywę, bo gdyby tego nie zrobiła, to pewnie nigdy by się nie doczekała tego z jego strony. Tak długo by się przymierzał, że dziewczyna by zdążyła go zaprowadzić do poszukiwanego sklepu, pożegnać się i odejść. Cały Terence.
- No, jasne! Liczę, że pokażesz mi najlepszą kawiarenkę w galerii - powiedział i bardzo próbował, żeby ta odpowiedź była błyskotliwa, albo chociaż zachęcająca, ale chyba marnie mu to wyszło. Jak zawsze. Nie ciągnął tego, żeby się dalej nie kompromitować i skupił się na pytaniu, które było ciekawe i bezpieczniejsze niż jego żenujące próby podrywu. - Tak! Spędziłem tu wiele lat jako dzieciak, ale później wyjechałem na wiele lat... pamiętam Yellowlair z przeszlości i tak błądzę, bo zmieniło się więcej niż mogłem się spodziewać. W centrum prawie nie ma starych miejsc.
Rozmawiając powoli oddalili się do galerii.

zt oboje

@Maisie Thompson
#98 (20.03.2022, 01:56 )
Where are you now? Another dream. The monsters running wild inside of me. I'm faded

1

Jihan nie miał pojęcia, gdzie jest prowadzony, a w dodatku, na głowie miał założony worek, przez co niezbyt mógł cokolwiek zobaczyć. Wiedział, że nie będzie łatwo uciec, ale będzie próbował ze wszystkich sił. Nagle, siłą zmuszono go do tego, aby usiadł na zimnej ziemi. Z głowy zdjęto mu wór, więc powoli jego oczy oswajały się ze światłem. Zamrugał kilkukrotnie i poczuł uderzenie w plecy.
- Wiesz, czemu tu jesteś? spytał facet, siedzący naprzeciwko, wypuszczający dym papierosowy z ust. Moon chciał odpowiedzieć, lecz czuł coś w rodzaju blokady, przez co ostatecznie tylko pokręcił głową. Facet parsknął, wziął kij baseballowy do rąk i zrobił kilka kroków, aby zmniejszyć dystans, dzielący go od Jihana. Zrobił zamach i...jakby z oddali usłyszał doskonale znaną piosenkę.
Obudził się zlany potem oraz bólem głowy. Chyba pora pomyśleć nad totalnym wyciszeniem przed snem.... obstawiał, że ten sen spowodowany był myślami o porwaniu siostry oraz przeglądaniem akt różnych spraw. Chociaż pewnie i tak nie będzie umiał tego zrobić (w sensie wyciszyć się tak totalnie) albo znowu będzie brał coś na sen.
Wyłączył budzik za drugim razem, a następnie poszedł do łazienki, aby zacząć operację pt. ,,Poranne ogarnianie". Potem zjadł śniadanie, założył ciuchy, zgarnął potrzebne rzeczy i pojechał w kierunku posterunku policji. Będąc na miejscu, usiadł przed swoim biurkiem, odpalając kompa oraz wrzucając do buzi listek miętowej gumy do żucia (to ostatnie robił już w sumie z automatu tzn. zawsze przed rozpoczęciem pracy, wyciągał gumę, aby zacząć ją żuć).
Po skończonej robocie, która całkiem sprawnie mu tego dnia poszła, uznał, że zrobi sobie spacer. Oczywiście przepakował auto tak, by znajdowało się bliżej głównej ulicy. Rzadko kiedy tak naprawdę, miał ochotę na samotne spacery, ale wciąż pamiętał sceny ze snu. Zaczął mieć różne przemyślenia, a mianowicie, czy powinien potraktować to, jako jakiś znak, czy jako zwykły sen, bez większego znaczenia. Przez te całe przemyślenia nie zauważył, że klucze mu się wysuwają z każdym krokiem, aż ostatecznie wypadły z kieszeni. Najwyżej spędzi noc u rodziców albo na klatce schodowej przed mieszkaniem.

@Minhee Park
#99 (23.03.2022, 12:47 )

#3

Coś zaczynało się ruszać w życiu Minhee, mimo że bardzo pomalutku i potrzeba dużo czasu jeszcze, żeby rozbujało się do poziomu normalnego człowieka, takiego ze swoją pracą i życiowymi sprawami, do których spieszy na co dzień. W każdym razie bujało się z perspektywy człowieka, który obserwował jej codzienność od momentu przyjazdu do Anglii i nie znał kontekstu jej życia, bo w mniemaniu takich osób panna Park musiała wyglądać na wyjątkowo wygodnickie stworzenie, które nic nie robi i żyje od paru miesięcy na utrzymaniu rodziny jak ostatni pasożyt. Z jej perspektywy każdy dzień przynosił coś nowego na temat wiedzy o świecie, codziennym życiu albo wbijał w jej długowłosą głowę jakieś nowe angielskie słówko, które warto zapamiętać - na przykład nową obelgę albo inny wulgaryzm, chociaż te jako pierwsze właziły jej do głowy. A z zapamiętaniem jak zapłacić kartą płatniczą w sklepie to już miewała problemy! Złośliwość pamięci. Największe głupoty same się w niej zapisywały, kiedy istotniejsze informacje musiały się spotkać z głupim oporem wesołęgo mózgu.
Wspomniane ruszenie się było w przenośni, ale i dosłowne, bo dzisiaj Mihnee wybrała się samotnie na spacer poza obręb dzielnicy, w której pomieszkiwała u kuzyna. Po Kindly Angles poruszała się już całkiem sprawnie, potrafiła trafić do ważniejszych miejsc, poznała park najbliższy Hardwick Street i przyzwyczaiła się do specyficznej angielskiej architektury, która znacząco różniła się od świata zapamiętanego z obu Korei. Na następny ogień wzięła centrum miasta. W zasadzie bez konkretnego celu dziewczyna wyszła na spacer podczas nieobecności Beale'a licząc, że nie zgubi się i nie będzie musiała do niego wydzwaniać z tłumaczeniem, jakie budynki widzi wokół siebie, aby kuzyn był w stanie ją zlokalizować i odprowadzić do domu. Okazało się, że to wcale nie jest takie proste, Main Street bowiem była długa, szeroka i pełna ludzi, których obecność podnosiła poziom trudności w zapamiętaniu charakterystycznych budynków i po kilkunastu minutach spaceru Minhee już wcale nie pamiętała, w którą uliczkę powinna skręcić, żeby wrócić do domu. 
Starała się nie panikować. Poradzi sobie! Zaraz, ten niebieski budynek na pewno wcześniej mijała, musi się za niego wrócić! Akurat była w trakcie uważnego taksowania wzrokiem otoczenia, wytężając swoje zmysły i dzięki temu w gwarze ulicznym usłyszała brzdęk kluczy. Spojrzała w kierunku, z którego dobiegł i spostrzegła pęk kluczy porzucony na chodniku oraz oddalającego się od nich mężczyznę. Wydawało się, że nie zauważył zguby. Dziewczyna nie zareagowała od razu, walcząc z zakorzenionym w głowie przekonaniem z ojczystych stron, że w nic nie należy się wtrącać i trzeba udawać, że nic się nie widzi. Pewnie by zignorowała sprawę, gdyby nie chodziło o klucze, które są ważnym przedmiotem. A jeśli bez nich człowiek nie dostanie się do domu albo pracy? Podniosła zgubę i szybko podreptała za nieznajomym.
- Przepraszam! - zawołała za mężczyzną. 

@Jihan Moon
#100 (04.04.2022, 00:08 )
Where are you now? Another dream. The monsters running wild inside of me. I'm faded

Słysząc, jak ktoś krzyczy ,,przepraszam:, Jihan wpierw myślał, że to nie do niego, dlatego szedł dalej. Przystanął dopiero po chwili, kiedy zobaczył, biegnącą dziewczynę. Czyżby chodziło o pieniądze? Zbierała, ponieważ zmusiła ją do tego sytuacja? A może to jakaś ankieta? Zaaaraz... pomyślał, przywołując w myślach wszystkie sytuacje, kiedy zazwyczaj był zatrzymywany. Oczywiście, czasami coś tam dawał biednym, lub kupował jakiś prowiant łączne z napojem (wodą najczęściej). Ankiety natomiast nie wypełniał, ponieważ gdy usłyszał, że ma podać numer PESEL, podziękował. Niezbyt wierzył ludziom, którzy zbierali numery PESEL, numery dowodów osobistych albo dokładne miejsce zamieszkania. Potem nim by się obejrzał, ktoś by sobie wziął kredyt, a Moon musiałby go spłacać. A już niejednokrotnie, ktoś zgłaszał różne kradzieże albo włamania. Dlatego należało być ostrożnym i nie wierzyć każdemu, ponieważ bardzo często ckliwe historie równały się chwytowi marketingowemu. Niestety. Zawsze należało mieć oczy dookoła głowy, bez względu na wszystko - to właśnie powtarzał Moon praktycznie bardzo często.
Jihan nagle zmrużył oczy, jakby to miało mu pomóc, lepiej zobaczyć osobę. Po chwili przestał mrużyć oczy, a zamiast tego, zrobił ogromne oczy ze zdziwienia, ponieważ kojarzył tą młodą damę. Miał przyjemność na nią wpaść, gdy miała problem ze znalezieniem drogi.
- Coś się stało? - spytał, unosząc jedną brew.
- Ktoś Cię goni? - dodał zaraz, spoglądając za nią, jednak nikogo podejrzanego nie dostrzegł. Rzecz jasna, ta osoba, mogła sprytnie ukryć się za czymś. Postanowił dać dziewczynie czas, by złapała oddech. Niestety nie posiadał przy sobie wody, by mogła zaspokoić pragnienie, spowodowane biegiem.
Czekając, wreszcie włożył dłonie do końca kieszeni kurtki i poczuł, że czegoś w nich brakowało. Zaczął intensywnie przeszukiwać pozostałe kieszenie, lecz tam również nie było brakującej rzeczy.
- Cholera! - złapał się za głowę, ponieważ to oznaczało, że będzie musiał dokładnie patrzeć pod nogi, gdy będzie szedł tą drogą, którą właśnie przeszedł. A jeśli ktoś je zabrał? Będę miał przechlapane. Kurwa...Następnym razem chowam je do innej kieszeni lub w ogóle gdzieś indziej.





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
2 gości