welcome to
Yellowlair Oats



#1 (06.04.2017, 15:24 )
"I don’t want to live so calloused and frozen, ugly and hopeless"

[Obrazek: contemporary-living-room.jpg]
#2 (28.02.2018, 17:54 )
If I told you my secrets And I showed you my weakness Would you love me or leave me?

Emma już w drodze do opisanego przez Paula bloku miała pewne przypuszczenia, ale kiedy dotarła na miejsce, miała sto procent pewności i nie posiadała się z radości! Jak to możliwe, że wcześniej tego nie zauważyła? Wyglądało na to, że mieszkają z Paulem w jednej kamienicy i to niesamowicie ja ucieszyło! Nawet było jej trochę głupio, że wyciągała go na tak daleki spacer za miasto (do którego na szczęście nie doszło, bo w porę się z tego wymigała i chwała Bogu, to była głupota przy obecnej pogodzie!), ale nie mogła wcześniej wiedzieć. Nigdy go nie widziała w okolicy i nie miała okazji poznać zbyt wielu sąsiadów. Tylko kilka starszych osób, z którymi nawiązała znajomość jej babcia i czasami wpadały na kawę. No cóż. Emma rzadko wychodziła z domu i całe dnie w nim spędzała, więc nie miała nawet okazji, żeby minąć się na klatce schodowej z niektórymi sąsiadami. Pojęcia, nie miała, że mieszka w tym bloku, tylko piętro niżej! Nie byli może wielkimi przyjaciółmi, ale i tak dziewczynę bardzo to ucieszyło, bo wiedziała, że na nim jednym na świecie (poza babcią, ale jej nie mogła o wszystkich swoich problemach opowiadać) może naprawdę polegać.
Zatrzymała się przed drzwiami, których numer wskazał jej chłopak i zadzwoniła. Miała ogromną nadzieję, że na klatce schodowej w tym czasie nie napatoczy się jej babcia albo jej znajoma sąsiadka, która doniesie, że widziała Emmę w kamienicy w godzinach szkolnych. Pochyliła twarz i ukryła w szaliku, dodając sobie tym sposobem wrażenia większej anonimowości, choć i tak wszyscy by ją rozpoznali po ubraniach, włosach. Mieszkanie blisko Paula było bardzo wygodne, ale w takich momentach stresujące jak diabli.
#3 (07.03.2018, 18:44 )
"I don’t want to live so calloused and frozen, ugly and hopeless"

On także nie wiedział, że mieszka w jednym bloku z Emmą i w jego przypadku to też nie było nic zaskakującego. Paul żył z daleka od sąsiadów, bo wydawało mu się, że w tej kamienicy spotka tylko starszych ludzi, którzy mieszkają sobie blisko centrum, bo im tak wygodnie, blisko wszędzie albo mają te mieszkania od dziesiątek lat, a nie chcą wprowadzać się do kamienic bliżej serca miasta, bo tam jest za dużo hałasu dla osób w podeszłym wieku. Właściwie nikogo innego chłopak nie widział na klatkach schodowych, więc przyjął, że mieszkają tu przede wszystkim starsi ludzie. Był dla nich przyjazny, kłaniał się na schodach albo przed budynkiem, ale nie utrzymywał z nimi bliższych kontaktów, bo po co? Nie sądził, że znajdzie wspólny temat z osobami po sześćdziesiątce, więc był uprzejmy, ale trzymał się z daleka. Wieść, że Emma mieszka pod jednym dachem bardzo go ucieszy, bo nie ma co się oszukiwać, nie ufał tej dziewczynie i był pewny, że choćby nie wiadomo jak starał się przemówić jej do rozsądku, to i tak będzie jak rzucanie grochem o ścianę i Emma zrobi, co jej się będzie podobało. Czyli jedno - dalej będzie chodzić na wagary i doprowadzi w końcu do wyrzucenia jej ze szkoły. Mieszkając blisko niej, będzie mógł jakoś sprawować nad nią kontrolę, chociaż jeszcze nie wiedział jak będzie mógł to robic. Przecież Emma wcale nie musiała go słuchać. Był tylko jej kolegą. Ale lubił ją, była bardzo inteligentną dziewczyną i może miała ostry charakterek, ale wlaśnie to chłopak uważał za bardzo fajną cechę, która da jej dobry start w życie. Tyle że teraz to mogło wiele utrudnić, kiedy zeszła na złą drogę.
Zadzwonił dzwonek do drzwi, więc Paul od razu je otworzyl, bo wiedział kogo ujrzy po drugiej stronie progu. No oczywiście, nie było żadnego zaskoczenia, to była Emma. Uśmiechnął się do niej, chociaż miał ochotę od razu na nią nawrzeszczeć za głupoty, które robiła. Znowu nie poszła do szkoły, a na ramieniu miała wypchany szkolny plecak. Czy ona nigdy niczego się nie nauczy? - Cześć, wchodź. - powiedział i cofnął się, żeby przepuścić dziewczynę do środka. - Dobrze, że nic nie wyszło z naszego spotkania za miastem, bo w taką pogodę oboje byśmy przemarzli. Mam nadzieję, że nie szłaś w tamtą stronę? Zrobić ci coś ciepłego do picia? - zarzucił ją prostymi pytaniami, bo nie chciał od razu pytać, co tym razem zmalowała. Ale tylko na to czekał. Zamknął za nią drzwi i czekał na odpowiedź, zanim pójdzie do kuchni. Dobrze, że miał dzisiaj na drugą zmianę i zaczynał pracę dopiero po południu, bo mógł poświęcić niesfornej nastolatce sporo czasu.
#4 (18.03.2018, 16:43 )
If I told you my secrets And I showed you my weakness Would you love me or leave me?

Dziewczyna odetchnęła z ulgą, że nie musi czekać długo na klatce schodowej, bo to w jej przypadku mogło się źle skończyć, gdyby trafiła na schodach na swoją babcię albo jakąś jej znajomą sąsiadkę. Na marginesie to było żałosne, że babcia Emmy miała więcej koleżanek od niej... zapoznała się z sąsiadkami i z jakimiś babciami z kółka różańcowego i miała z kim spotkać na ploteczki, a jej wnuczka, która powinna być bardziej towarzyska nie miała prawie nikogo... Dziewczyna miała tylko Rousine i Paula i była zdania, że jeśli się do nich odezwie to tylko niepotrzebnie będzie zawracać im głowę. Teraz też miała poczucie, że niepotrzebnie chłopakowi przeszkadza przed pracą, ale musiała z kimś porozmawiać, bo czuła, że jej beznadziejne życie coraz bardziej wymyka jej się spod kontroli.
- O rany, jak dobrze, że szybko otworzyłeś - powiedziała i od razu weszła do środka. Odetchnęła z ulgą, że nikt jej nie zauważył i gdy Paul zamknął drzwi, zaczęła ściągać z siebie czapkę, szalik, kurtkę i buty. Było jej zimno, a wierzchnie ubrania miała okropnie zmarznięte. - Bardzo chętnie napiję się gorącej herbaty, jeśli to nie problem. Zmarzłam strasznie, bo niestety byłam w tym głupim polu za miastem, bo nie miałam co ze sobą zrobić i poszłam na spacer przed naszym spotkaniem. Wróciłam szybko do miasta, bo złapałam stopa i dziękuję Bogu, bo bym zamarzła. Nie wróciłabym do miasta o własnych siłach.
Nie chciała sobie nawet przypominać o własnej głupocie, jaką było pójście na tą drogę wyjazdową. Dobrze, że nie doszło do tego spotkania, bo oboje by zmarzli i pewnie się pochorowali.
- Wiesz, że mieszkamy w tej samej kamienicy? Nie mogłam uwierzyć, jak podałeś na siebie namiary - powiedziała. - Tylko ja mieszkam pod dwunastką.
Położyła plecak na podłodze przy butach. Weszłaby do salonu, ale trochę się krępowała.
#5 (19.03.2018, 18:14 )
"I don’t want to live so calloused and frozen, ugly and hopeless"

Chłopak trochę się skrzywił po usłyszeniu, że Emma jednak wybrała się w tą absurdalną pogodę za miasto, ale mógł się tego spodziewać i nie powinien czuć się zaskoczony. To nie było tak, że umówili się na spacer za miastem kilka dni wcześniej, a pogoda ich dziś zaskoczyła i musieli zmienić stare plany, tylko już dziś Emma wyszła z propozycją pójścia za miasto, a kretyn Paul się na to zgodził. Przez weekend był w domu, więc nie miał świadomości tego, że zrobiło się tak strasznie zimno i wietrznie i tylko z tego powodu wyraził zgodę na pójscie sobie na spacerek na łąki. Jakby wiedział, że pogoda jest jaka jest to by się na to na pewno nie zgodził. Mógł się spodziewać, że Emma włóczy się po mieście, bo uciekła z lekcji i na rekę będzie jej pójść wcześniej na spacer za miasto. Nie popisał się, bo tego nie przewidział, a mógł zapobiec zmarznięciu dziewczyny i być może także przeziębieniu, które mogło z tego wyniknąć. - Cholera... niepotrzebnie się tam wybrałaś. A miałem ci napisać, żebyś jednak tam nie szła, bo w taką pogodę to głupota. Nie przyszło mi do głowy, że pewnie juz jesteś na miescie i wybierzesz się tam tak wcześnie... - poszedł do kuchni, żeby nastawić tam wodę na herbatę. - Zrobię ci gorącej herbaty. Dałbym ci coś na odporność, ale nie mam nic takiego w domu. Jak wrócisz do siebie to łyknij od razu jakieś witaminki, dobrze? Taka eskapada za miasto może się skończyć przeziębieniem. - zawołał z kuchni, kiedy wyciągał kubek na herbatę. Zaczekał, aż woda się zagotuje, co na szczęście szybko nastąpiło i po dwóch minutach już był z powrotem w korytarzu. - Chodź, chodź, śmiało. W salonie nic cię nie zje.
Informacja, że Emma mieszka w tej samej kamienicy była dobra. To moglo się wydawać dziwne, że Paul tak przejął się losem tej dziewczyny, ale naprawdę ją polubił i nie chciał, żeby się stoczyła, a wydawało mu się, że dziewczyna jest od tego dosłownie o krok. Wydawało mu się, że nie ma w swoim środowisku nikogo, kto może jej pomóc, więc tylko on mógł dać sobie z tym radę. Poczuł się odpowiedzialny za tą nastolatkę, w pewnym sensie. Lubił pomagać. Zapamiętał, że Emma mieszka pod dwunastką, chociaż oczywiście nie chciał udać się do jej babci i naskarżyć na wagarowiczkę. - I bardzo dobrze, że mieszkasz niedaleko. Będę miał na ciebie oko, bo jakoś ci nie wierzę, że radzisz sobie ze swoimi problemami ze szkołą, zresztą... dzisiejsza wizyta chyba właśnie o tym ma mi powiedzieć, prawda? - zapytał i postawił kubek z herbatą na stole, a sam usiadł w fotelu. - Opowiadaj. Co się dzieje?
#6 (19.03.2018, 22:00 )

Trudno powiedzieć, czy nazwać to można szczęściem czy pechem, ale Emmie nie udało się przemknąć do mieszkania Paula niezauważenie, choć tak jej się mogło wydawać po pozornej ciszy na klatce schodowej. A jednak ciekawskie sąsiadki w wieku emerytalnym nigdy nie śpią!
Traf chciał, że kiedy dziewczyna czekała, aż jej znajomy otworzy drzwi, z sąsiedniego mieszkania zamierzała wyjść na zakupy starsza pani, która lubiła wszelkie ploteczki i (na nieszczęście Emmy) dobrze znała jej babcię. Kiedy kobieta podeszła do drzwi i po uchyleniu ich jej oczom ukazała się Emma, która w godzinach szkolnych stała na klatce schodowej i bynajmniej nie wybierała się do swojego mieszkania usytuowanego na wyższym piętrze, kobieta została w mieszkaniu i poczęła przypatrywać się nastolatce zza uchylonych z lekka drzwi. Obserwowała, jak dziewczyna sygnalizuje przybycie, czeka i widziała chłopaka, który jej otworzył. Ych, ten chłoptaś z dredami! Co z tego, że był miły? Człowiek z taką fryzurką nie może być normalny!
Kobiecinka odczekała, aż Emma wejdzie do środka, a gdy tylko zamknęły się za nią drzwi, po cichu wyszła ze swojego mieszkania. Udała się na planowane zakupy, ale w drodze powrotnej oczywiście zahaczyła o mieszkanie starszej pani Shepperd, żeby opowiedzieć jej, że wnuczka odwiedza podejrzanych chłopaków w godzinach, w których powinna być w szkole. Czy może być plus tej wizyty? Na pewno dobrze się stało, że babcia Emmy w końcu dowie się o jej problemach w szkole, ale niestety sąsiadka miała bujną wyobraźnię...
#7 (31.03.2018, 18:49 )
If I told you my secrets And I showed you my weakness Would you love me or leave me?

Miała dzisiaj więcej szczęścia niż rozumu. Spotkała za miastem sympatyczną kobietę, która ją podwiozła, więc nie przemarzła na kość, tylko troszeczkę. Ale i tak wiedziała, że zrobiła głupio z tym wypadem za miasto. Najgorsze, że naprawdę mogła to przewidzieć wcześniej, bo zimno i śnieżnie było od tygodni. Nie popisała się, nie ma co...
- Głupio zrobiłam, że tam poszłam przed czasem. Mogłam poczekać, aż się odezwiesz i potwierdzisz, że przyjdziesz. Ale człowiek jest mądry po czasie i więcej nie zrobię takiej głupoty - stwierdziła. Możliwe, że nie obędzie się bez przeziębienia, ale czegoś to przynajmniej nauczy lekkomyślną nastolatkę. Na szczęście Emma umiała uczyć się na błędach... prawie zawsze. Skinęła głową na propozycję herbaty i weszła do salonu. Wzięcie witamin też było dobrym pomysłem, choć Emma chętnie by sobie pochorowała, żeby bezkarnie posiedzieć w domu i nie pójść do tej cholernej szkoły. Miała dość włóczenia się godzinami po mieście podczas wagarowania. Usiadła na kanapie i głęboko westchnęła. Popatrzyła na kubek z parującym napojem, żeby nie patrzeć w oczy chłopakowi, gdy zapytał o powód spotkania.
- Tak... - powiedziała nieśmiałym tonem. Było jej wstyd, że zaplątała się tak bardzo w problemy w szkole, i to tylko z własnej głupoty. Zawsze była taka obowiązkowa i starała się, a teraz... - Strasznie się w tym wszystkim zamotałam i zupełnie sobie nie radzę... nie powiedziałam mojej babci o niczym, ona myśli, że chodzę do szkoły i mam dobre oceny! A ja prawdopodobnie znowu będę powtarzać rok! Rozumiesz?
Nawet jej się zrobiło miło, gdy Paul powiedział, że będzie mieć ją na oku. Miło było wiedzieć, że chodzi po swiecie chociaż jedna osoba poza jej babcią, której los Emmy nie jest obojętny... Nie mogła się jeszcze dowiedzieć, że mimo nadziei i starań została zauważona przez sąsiadkę. To była najgorsza osoba, która mogła dostrzec jej obecność na klatce schodowej i w godzinach szkolnych. Największa plotkara w całym budynku, która na domiar złego przyjaźniła się z jej babcią i opowiadała jej o wszystkim... a babcia z kolei też opowiadała jej o wszystkim, włącznie z tym, co jest powiązane z Emmą. Nastolatka setki razy prosiła swoją babcię, żeby nie opowiadała nikomu o ich osobistych problemach, ale staruszka i tak robiła swoje. Dziewczyna zaś wcale nie była pewna czy babcia powinna ufać akurat tej osobie, gdyż miała wrażenie, że wszystkie rodzinne tajemnice zaraz rozejdą się po całej kamienicy, u innych tego typu plotkar. Ale nic nie mogła zrobić.
Teraz za to będzie miała przerąbane, bo jak babcia się dowie o wagarach i wizytach u chłopaków... Emma nigdy jej nie wyjaśni, że z Paulem nic jej nie łączy, tylko się przyjaźnią i dziewczyna może wygadać mu się z problemów.
#8 (16.04.2018, 16:48 )
"I don’t want to live so calloused and frozen, ugly and hopeless"

Postanowił zostawić kwestie związane z wypadem za miasto, bo mogli teraz wzdychać nad tym, że Emma udała się tam bezmyślnie, tylko po co? Nie cofną czasu. Dziewczyna swoje zmarzła i możliwe, że będzie zmuszona to odchorować w łóżku, ale Paul nie wiedzieć czemu miał nieprzyjemne wrażenie, że ewentualne przeziębienie, grypa albo inna drobna infekcja wcale nie zmartwi nastolatki, tylko jeszcze ją ucieszy, że będzie mogła posiedzieć sobie w domu, zamiast wybywać do szkoły. Polubił tą dziewczynę i nie podobało mu się, że brnie w coś takiego, bo miała swoje ambicje, marzenia, nie była głupia i mogła wiele osiągnąć, gdyby tylko przemogła swoje leki i problemy... a chłopak miał wrażenie, że ona nawet nie próbuje z nimi walczyć, tylko z góry się poddaje i ucieka z lekcji. Do tego wyglądała na zrozpaczoną tym, co robi... potrzebowała pomocy. Bardzo. Nie wszyscy wagarują i olewają lekcje dlatego, że są głupi, niektórzy mają problemy i taką osobą zaniem Paula była Emma. Chciał jej pomóc, ale nie znał przyczyn jej niechęci do szkoły. Dzisiaj nadszedł czas, żeby je poznać. - Emma... ja bardzo chcę ci pomóc, mam nadzieję, że o tym wiesz - powiedział. - Ale najpierw muszę wiedzieć dlaczego opuszczasz lekcje. Nie tłumaczyłaś mi tego nigdy, a sądzę, że żeby wyeliminować problem, musimy ustalić jego przyczyny. To jest podstawa. Opowiesz mi o tym?
Po raz pierwszy miał okazję na chwilę szczerości z Emmą. Miał gorącą nadzieję, że to w czymś pomoże...
#9 (11.05.2018, 15:45 )
If I told you my secrets And I showed you my weakness Would you love me or leave me?

Emma nie od razu zrozumiała, że Paul naprawdę chce jej pomóc swoją ciekawością i próbami wtrącania się w jej sprawy i problemy. Na początku usiłowała go od siebie odsunąć, tak jak każdego innego człowieka, który chciał jej pomóc. Nie był jedyną osobą, która interesowała się nią i widziała, że Emma ma problem. Poza nim był to tylko jedna nauczycielka, która próbowała z nią porozmawiać, ale nastolatka z zasady odrzuciła jej pomoc. Zrobiła to, bo nie chciała zwierzać się nauczycielom ze swoich problemów. Nie ufała tej kobiecie, bo uważała, że lada moment zadzwoni do jej babci i wygada, że Emma nie chodzi na lekcje. Przecież obiecała babci, że nie będzie robić sobie więcej problemów... po ostatnim roku szkolnym wyjaśniła jej, że wagary i opuszczenie się w nauce były spowodowane przeprowadzką, która wiele ją kosztowała. To nie była do końca prawda, tylko częściowo, bo najważniejszym problemem dla nastolatki było środowisko, w którym nie chciała się odnaleźć. Przyszedł kolejny rok szkolny i mimo obietnic znowu robiła to samo.. .starała się zrobić coś, żeby babcia się szybko nie dowiedziała, ale to było bezsensowne odkładanie na później postawienia jej przed faktami, bo była prawną opiekunką dziewczyny i prędzej czy później się dowie. Emma tak bała się ją zawieść, że wolała, aby to stało się jak najpóźniej.
Nikt poza nauczycielka nie interesował się nią. Miała dwie koleżanki, ale nie opowiadała im o swoich problemach. Tylko Paul coś wiedział, bo nakrył ją na wagarach i domyślił się, że Emma ucieka ze szkoły. Na początku nastolatka go spławiła, ale na szczęście zapisała jego numer telefonu i zapamiętała, by zadzwonić, jeśli jednak zdecyduje, że potrzebuje pomocy. Zdecydowała dziś. Nie było łatwo się przyznać...
- To nie będzie łatwe... - powiedziała z westchnieniem i spuściła wzrok. Nie będzie łatwe? Co za niedopowiedzenie! To będzie cholernie trudne! Musiała opowiedzieć o swoich problemach po raz pierwszy w życiu i jeśli Paul miał jej pomóc, nie mogła niczego przeoczyć.
Patrzyła na herbatę, która parowała z kubka i zbierała się w sobie przez kilka minut.
- Żebyś zrozumiał, muszę ci opowiedzieć o najważniejszych wydarzeniach od mojego dzieciństwa, a to nie będzie nic miłego ani krótkiego, więc nie wiem czy powinniśmy dzisiaj zaczynać tą rozmowę - stwierdziła. Odkładała to na później, znowu. Paul miał niebawem iść do pracy, więc miała dobrą wymówkę twierdząc, że nie zdąży wszystkiego opowiedzieć, ale tak naprawdę chodziło o przełożenie poważnej rozmowy na później. Jak zawsze, Emma uciekała przed problemami.
#10 (24.05.2018, 16:58 )
"I don’t want to live so calloused and frozen, ugly and hopeless"

Zaraz, zaraz. Czy jemu się tylko wydawało czy Emma znowu zaczynała coś kręcić? Od początku dziewczyna nie była z nim szczera i kombinowała, żeby nie opowiadać o swoich problemach. Wcześniej Paul to rozumiał, bo nie ufała mu, nie chciała się zwierzać i miała do tego święte prawo, ale teraz? Wydawało mu się, że Emma zdecydowała się wreszcie na wzięcie swojego życia we własne ręce i stanięcie na nogi po miesiącach totalnego życiowego nieogarnięcia. Jeżeli chciała, żeby jakoś jej pomóc, to musiała być wreszcie szczera i powiedzieć jak na świętej spowiedzi o wszystkim, co jej leży na sercu i blokuje ją przed udaniem się do szkoły. Powinna korzystać z tego, że jest człowiek, który chce jej pomóc... Paul szczerze tą dziewczynę polubił i chciał jej pomóc. Był cierpliwym człowiekiem, ale nawet jego cierpliwość miała pewne granice wytrzymałości i jeżeli Emma dalej będzie się opierać przed pomocą, to w końcu nawet on będzie miał dość czekania i da sobie spokój z upartym czekaniem, aż dziewczyna przekona się, że chce zwalczyć swój problem. - No nie, znowu zaczynasz? - Paul westchnął ze zrezygnowaniem. Gdyby nie miał czasu na rozmowę z nastolatką, to by jej nie proponował spotkania o tej godzinie, więc dla niego to brzmiało jak klasyczne szukanie wymówek, żeby tylko nie opowiadać o sobie. Co ta dziewczyna miała za tajemnice, że tak się przed tym broniła? - Dlaczego nie dzisiaj? Coś to zmieni, jeśli opowiesz mi jutro o swoich problemach z przeszłości poza tym, że będziesz mieć następny dzień zmarnowany na wahanie się? - chłopak zamilkł, żeby znaleźc odpowiednie słowa, bo powoli kończyły mu się pomysły. Chyba nie był taki dobry w docieraniu do trudnej młodzieży, jak mu się w przeszłości wydawało... - Emma, zrozum. Ja chcę ci pomóc, ale żeby to zrobić, ja muszę się dowiedzieć dlaczego uciekasz z lekcji, mimo że wiesz jaka to głupota i nie chcesz tego robić.
To musiał być dla tej dziewczyny duży problem, skoro nawet mimo świadomości, że robi źle, nadal brnęła w ten błąd.





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości