welcome to
Yellowlair Oats



#21 (20.10.2018, 16:30 )
If I told you my secrets And I showed you my weakness Would you love me or leave me?

Po świecie chodzi mało osób tak altruistycznych i chętnych do pomocy innym, co Paul... Emma miała ogromne szczęście, że ten facet pojawił się w jej życiu, bowiem byl pierwszą realną szansą na to, że coś się zmieni na lepsze, Emma wreszcie przestanie utrudniać sobie życie głupim wagarowaniem i zajmie się tym, czym powinna: czyli nauką, która pozwoli jej na spełnienie ambitnych marzeń związanych z ratowaniem zwierząt w przyszłości. Pragnęła zostać weterynarzem, za wszelką cenę. Tylko tych starań coś nie było widać, kiedy migała się od chodzenia na lekcje, w tym i na te, które były jej niezbędne, by dostać się na odpowiednie studia... ta dziewczyna dosłownie niszczyła sobie życie na własne życzenie. A właściwie... z powodu problemów, które miała i z którymi nie potrafiła się uporać.
Od początku, czyli chronologicznie... w porządku. Tak będzie chyba najlepiej, bo Paul będzie wiedział, od czego zaczęły się problemy nastolatki. Będzie znał przyczynę każdego zdarzenia i zachowania, którym dziewczyna pogrążała się i dlaczego jest taka wycofana w stosunku do osób ze swojego otoczenia, rówieśników i wszystkich, których spotyka. Pokiwała głową w oznace, że przyjmuje ten sposób i głęboko westchnęła, zbierając się w sobie.
- No dobrze. To... życie mi się skomplikowało, kiedy byłam małym dzieckiem. Gdy miałam sześć lat, moi rodzice zginęli w wypadku samochodowym. Jechali na wakacje właśnie nad morze, w okolice Yellowlair Oats... nie rozumiałam wtedy, co się dzieje, czym jest śmierć i dlaczego rodziców już nie ma, ale możesz się domyślić, że to mnie wiele kosztowało. Zostałam sierotą jako maluch i obecnie nawet nie pamiętam dobrze moich rodziców, chyba że odświeżę sobie pamięć fotografiami. Zostałam pod opieką babci. To wspaniała kobieta, która obecnie jest już mocno schorowana i boję się o nią każdego dnia, ale trzymamy się we dwie i jakoś sobie żyjemy. Jakoś... jak byłam dzieckiem to nie przebywałam dużo z rówieśnikami. Mnóstwo czasu spędzałam z babcia i może dlatego lepiej mi obecnie dogadać się z osobami starszymi niż z rówieśnikami. Rówieśnicy zwykle wydają mi się głupi i dziecinni. Byłam zawsze trochę wycofana i samotna, a moje wyalienowanie podsycały jeszcze problemy finansowe. Babcia utrzymywała mnie z emerytury i nie przelewało nam się - opowiadała. Cieżko było się do tego zebrać, ale gdy już zaczęła, to jakoś... samo poszło. Sama dziwiła się, że po trudnym początku słowa jakby same układają jej się w ustach i z nich wypływają. - Problemy z pieniędzmi miałyśmy, odkąd pamiętam. Przychodziłam do szkoły z książkami z antykwariatu, bez modnych zabawek, gadżetów i ubrań. Dzieci się ze mnie śmiały, a ja robiłam się coraz bardziej zamknięta w sobie. Gdy wyprowadziłyśmy się z Newcatle do Yellowlair, odetchnęłam częściowo z ulgą, bo wyszłam ze środowiska, którego się obawiałam i do którego nie pasowałam. Ale okazało się, że odnalezienie się w nowym mieście nie jest takie proste, jak mi się wydawało...
Tutaj przerwała, żeby wziąć sobie łyk herbaty i poczekać na reakcję Paula, którego zasypała ciężkimi informacjami na swój temat. Nie zauważyła kiedy, ale w jej ciemnych oczach zaszkliły się łzy. Bardzo zrozumiałe łzy... pierwszy raz komuś o tym opowiadała. Przyszło jej to z trudem, ale liczyła, że po tej rozmowie poczuje wreszcie ulgę, o której marzyła.
#22 (20.10.2018, 17:37 )
"I don’t want to live so calloused and frozen, ugly and hopeless"

Takiego początku się nie spodziewał... Informacja o śmierci rodziców Emmy uderzyła w niego jak grom z jasnego nieba i bardzo skomplikowała rozmowę, którą sobie z nią zaplanował. To stawiało tą dziewczynę w zupełnie innym świetle... kompletnie... Paul poczuł się niekompetentny do moralizowania Emmy, bo przeżyła w swoim życiu rzeczy, których Paul nigdy nie doświadczył i on nie mógł mieć bladego pojęcia o tym, co jest w sercu tej biednej nastolatki, której we wczesnym dzieciństwie los zabrał rodziców. Ona miała prawo być inna niż reszta, bardziej nieufna, dojrzalsza, ale też mogła buntować się przeciwko światu mocniej niż jej rówieśniczki , bo spotkała ją ogromna życiową niesprawiedliwość, która musiała odbić się na jej psychice. Miała ukochaną babcię, ale to nigdy nie będzie to samo, co kochający rodzice. Paul nie zawsze rozumiał się ze swoimi rodzicielami, ale nie wyobrażał sobie, że tych dwojga mogło w jego życiu zabraknąć. Nawet teraz, gdy był dorosły i samodzielny. A w przeszłości, kiedy był dzieckiem... - Zaskoczyłaś mnie, muszę ci przyznać. - powiedział po pozbieraniu myśli i wysłuchaniu dokładnie Emmy. Sprawa się skomplikowała... - Nie miałem pojęcia, że przeszłaś przez coś takiego i to dużo zmienia... nie wiedziałem, że los cię tak doświadczył. Przepraszam, bo chyba źle cię oceniłem... Myślałem, że jesteś zbuntowaną dziewczyną, która przechodzi trudny okres. nie myślałem, że mogło cię spotkać coś takiego.
Poczuł, że jest kiepski w rozmowach na tak cięzkie tematy. Nie był pewny, że przekazał emocje tak jak powinien. Poczuł też, że wszedł w coś bardzo trudnego i nie żałował, bo nadal czuł, że jest jedynym człowiekiem zdolnym pomóc Emmie, ale nieświadomie podjął się czegoś znacznie trudniejszego niż na początku mu się wydawało. Niepotrzebnie pochopnie ją ocenił, a teraz musiał od nowa zastanowić się nad najlepszą formą pomocy nastolatce. Nie będzie ona taka, jak sobie na początku wyobrażał, tego był pewny...

@Emma Shepperd
#23 (27.10.2018, 15:47 )
If I told you my secrets And I showed you my weakness Would you love me or leave me?

Nawet nie była na Paula zła, że ocenił ją w sposób niesprawiedliwy dla niej, bo miał takie prawo. Emma była może młoda, zbuntowana i psuła sobie życie idiotycznymi decyzjami, ale nie reagowała aż tak emocjonalnie i gwałtownie jak jej rówieśnicy, których życie jeszcze nie miało okazji przytemperować. Była spokojniejsza i dawała sobie więcej powiedzieć. Pomijając sytuacje, w których nastolatka była zafiksowana totalnie na punkcie swojej beznadziejności, którą wmawiała sobie od paru ładnych lat, bo wtedy naprawdę było ciężko się z nią porozumieć. Pomijając takie trudne momenty Emma nie obrażała się o ostrzejsze opinie na swój temat, zaś obiektywnie rzecz biorąc ta opinia Paula nawet nie była zbyt ostra! Chłopak widział ją tak jak musiało ją widzieć całe środowisko, bo co innego można pomyśleć o dziewiętnastoletniej dziewczynie, która ucieka z lekcji, kibluje w szkole na kolejny rok, grożą jej wydaleniem ze szkoły, a ona nadal ucieka na wagary i nie przykłada się do naprawienia problemów, które sama sobie zgotowała? Miał prawo tak o niej myśleć, choć miłe było, że kiedy poznał ją lepiej, zmienił sposób postrzegania jej na bardziej sprawiedliwy. Albo przynajmniej bardziej pozytywny, bo może patrzenie na nią jako na bezsensownie zbuntowaną, durną nastolatkę też było trafną oceną jej osoby, a ona jeszcze sobie tego nie uzmysłowiła? Lepiej nie, bo uważała się za osobę naprawdę dojrzałą psychicznie.
Ucieszyło ją, że Paul zmienił o niej zdanie i że jej to powiedział, choć zauważyła, że taka historia życia go zaskoczyła. Emma mogła się cieszyć, że chłopak nie uznał jej za kłamczuchę, która opowiada barwne historyjki, żeby wzbudzić litość.
- Nie mogłeś wiedzieć. A zbuntowana dziewczyna, która przechodzi trudny okres... wiesz, nawet gdyby nie przeszłość, która mocno mnie doświadczyła, to i tak nie byłaby trafna ocena tego, co robię ze swoim życiem. Bo ja wiem, że robię źle ale... ja naprawdę nie umiem inaczej - przyznała to głośno, bo co miała ukrywać? Rozmowa z chłopakiem miała być szczera, więc zdobyła się na największą szczerość swojego życia. - Paul, ja się boję tych ludzi, z którymi chodzę do szkoły. Boję się, że od nich odstaję i nie umiem się z nimi dogadać, że zostanę odrzucona, wyśmiana, obrażona i podświadomie wiem, że tak będzie, bo jestem zupełnie inna niż oni. Nie umiem z nimi rozmawiać, mam wrażenie, że są dziecinni i durni. Oni mnie nie zaakceptowali już na początku, kiedy przeprowadziłyśmy się z babcią do Yellowlair Oats. Strach przed nimi jest tak silny, że wolę uciekać z lekcji, mimo że wiem, że robię źle i rujnuję swoją przyszłość... wiesz, że jak znowu nie zdałam to dyrektorka powiedziała mi i mojej babci, że to ostatni raz, gdy pozwala mi zostać w swojej szkole? Jeśli zawalę ten rok, wyrzucą mnie... a wtedy plany na studia legną w gruzach już na zawsze.
Ostatnie zdania powiedziała głosem łamiącym się od żalu, że tak jest i to było zupełnie szczere. Dziewczyna tak bardzo chciała spełnić marzenia, osiągnąć coś! A zapowiadało się na to, że zostanie jej zamiatanie ulic, bo na nic lepszego nie zdobędzie wykształcenia...
#24 (12.11.2018, 16:37 )
"I don’t want to live so calloused and frozen, ugly and hopeless"

Niestety często tak się zdarza, że opinie na czyjś temat wygłasza się tylko na podstawie swoich obserwacji, często pobieżnych i bez dokładniejszej znajomości tej osoby oraz motywów, które powodują jej zachowanie. Każdy człowiek w ten sposób ocenia, taka jest nasza ludzka natura, ale to, co dzieje się później, jest tyko i wyłącznie zależne od danego człowieka i jego, można powiedzieć, dobroci serca. Czy kogoś się odrzuci i nie pozwoli mu się otworzyć przed sobą, czy zmieni się na czyjś temat zdanie, wcześniej interesując się powodami tego, jaki jest? Paul starał się działać w drugi sposób, żeby nigdy nikogo nie skrzywdzić. To było jedyne słuszne podejście, bo jak widać chociażby po Emmie, były osoby, które na pierwszy rzut oka mogły robić wrażenie negatywnych albo głupio zbuntowanych, którym nie jest potrzeba pomocy, ale rzeczywistość zaskakiwała, bo te osoby właśnie były w ogromnej potrzebie i same nie radziły sobie z problemami.
Paul czuł się bardzo niezręcznie po tym, co dziewczyna mu o sobie opowiedziała. Co powinien jej odpowiedzieć? To nie było wcale takie oczywiste! Mógł zrobić smutną minę i powiedzieć, że współczuje, ale czy to by jej w czymś pomogło? Na pewno nie. Z kolei zignorować historię, w której było tyle powodów do płaczu i powiedzieć, że to już przeszłość albo że nie ma się czym przejmować... rzecz w tym, że było się czym przejmować. Nawet bardzo. Chłopak miał problem z doborem takiej odpowiedzi, która nie zrani przyjaciółki, ale całe szczęście, że Emma dodała kolejne słowa i na nie już wiedział lepiej, co powiedzieć. Choć sytuacja robiła się z każdym zdaniem coraz bardziej rozpaczliwa... - Wiesz... ja w okresie szkolnym miałem podobnie. Pochodzę z małej wiochy i chłopak z dredami i gitarą był dla miejscowej młodzieży dziwakiem, ale starałem się nie przyjmować tego do siebie. Ale wiem, że to łatwo powiedzieć, a trudniej wykonać, więc nie rzucę żadnym durnym frazesem pokroju "musisz wziąć się w garść", bo wiem, że tym ci na pewno nie pomogę. - powiedział. Inna myśl od razu nasuneła mu się do głowy i ona mogła być rozwiązaniem problemów Emmy. - Nie myślałaś o zmianie szkoły? Jestem pewny, że gdybyś przedstawiła swojej babci, co czujesz w obecnym środowisku, zgodziłaby się na przepisanie cię do innej szkoły. Szkół średnich w Yellowlair jest więcej, nie jesteś skazana na tą konkretną.
Proste rozwiązanie, choć często wydaje się nieosiągalne, ale cóż to za problem? Do innej szkoły można przepisać się nawet w trakcie roku szkolnego, chyba. A nawet jeśli nie, to chociaż na przyszły rok, jeśli tego nie uda się uratować...

@Emma Shepperd
#25 (18.11.2018, 18:04 )
If I told you my secrets And I showed you my weakness Would you love me or leave me?

To było zaskakujące, ale wyrzucenie z siebie wszystkich obaw i niepokojów okazało się przynieść wielką ulgę, która opanowała umysł Emmy po raz pierwszy od wielu miesięcy. Od dawna żyła w ciągłym stresie i niepokoju, który wiązał się przede wszystkim z zawalaniem szkoły. Mierzyła się z paskudnym uczuciem, że robi coś złego, wiedziała, że zawala sobie właśnie przyszłość, ale nie umiała inaczej. Do tego ciągle bała się momentu, w którym dowie się jej babcia, a gdy przychodziło co do czego, bolało ją jeszcze bardziej to, że starsza kobieta nie robiła jej awantur, tylko patrzyła z tym okropnym zawodem w oczach, przez który Emma czuła się jeszcze bardziej winna. Najgorsze jednak było to, że babcia nie potrafiła zrozumieć wyjaśnień dziewczyny. Dla niej naśmiewanie się z rówieśników nie było niczym strasznym. Powtarzała, że Emma musi być ponad głupimi dziewczynami i... tyle. Dla niej to było takie proste, a problemy nastolatki wydawały się śmieszne. Dla niej niestety nie były takie zabawne.
Poczuła się raźniej słysząc, że Paul też nie zawsze miał łatwo i nawet uśmiechnęła się delikatnie. Dobrze, że to jemu powierzyła swoje tajemnice i problemy, bo on rozumiał i wiedział, co powiedzieć, jak pomóc. Była zła na siebie, że na początku odrzucała jego pomoc i przyjaźń, ale lepiej późno zmądrzeć niż wcale, prawda?
- Myślałam o zmianie szkoły, ale babcia nie chce się na to zgodzić. To najlepszy college w Yellowlair, więc nie chce przepisywać mnie do innego o gorszej reputacji, choć moje wyjaśnienia, że wszędzie można się tak samo nauczyć, w ogóle do niej nie docierają. Ani te, że numer szkoły nie ma znaczenia na maturze czy później na studiach - westchnęła, wyjaśniając stanowisko swojej opiekunki. - Na domiar złego nie bierze moich problemów na powaznie. Próbuje mi pomóc i dać rady, ale to są rady właśnie takie jak wspomniane przez ciebie "weź się w garść" albo że muszę być twarda, że to nie są prawdziwe problemy i powinnam być mądrzejsza od osób, które się ze mnie śmieją... nic z tego nie rozumie.
Gdyby to była tylko decyzja Emmy, dawno by się przepisała do innej szkoły. Teraz nawet nie wiedziała, czy jeszcze jest taka możliwość, kiedy powtarzała klasę po raz drugi. Gdzie by ją chcieli?
#26 (24.11.2018, 17:14 )
"I don’t want to live so calloused and frozen, ugly and hopeless"

Bardzo jest przykre, że często ludzie starsi, dorośli nie mają w sobie dostatecznie dużo empatii, żeby zrozumieć stanowisko młodzieży. Teraz Paul widział doskonały przykład w babci Emmy, która na pewno chciala dla dziewczyny dobrze, ale nie rozumiała powagi sytuacji, w której znalazła się jej nastoletnia wnuczka. To się może tak wydawać, że prześladowanie ze strony środowiska to nic takiego, bo wystarczy zacisnąć ręce w pięści, zignorować zaczepi i wszystko będzie dobrze. Tacy ludzie zapominali, że dla osoby młodej akceptacja ze strony środowiska jest najważniejsza na świecie. Paul to wiedział, dopiero co sam znajdował się w takiej sytuacji... miał swoją grupkę znajomych, więc nie widział problemu, jeśli ktoś potraktował go niesprawiedliwie z powodu wyróżniającej się fryzury albo lżejszego podejścia do życia, lecz wyglądało na to, że Emma poza nim nie miała praktycznie nikogo. Nie istniały osoby które mogły podnieść jej samoocenę, którą luzie w szkole z bezbłędną skutecznością obniżali. Dorośli często nie rozumieli, choć gdy sami na przykład w pracy wpadli w środowisko, w którym ludzie zachowują się podobnie jak głupie dzieciaki w szkole, nagle przestawało być tak różowo i odkrywali, że nie da się przeskoczyć nad tymi problemami. Jednak Emma nie mogła liczyć, że jej babcia tego doświadczy i to zrozumie. Paul ją widział, to była starsza kobieta i nie miała kiedy i jak spotkać się z odrzuceniem, z którym na co dzień musiała borykać się jej wnuczka. Miała ogromny problem i to był fakt niezaprzeczalny. - A gdybyś sama przeniosła się do innej szkoły? Bez zgody i wiedzy babci? Jesteś już pełnoletnia, prawda? - zapytał. Możliwe, że dziewczyna nie miała świadomości tego, ale wcale nie musiała czekać, aż babcia się zgodzi. Jeżeli była pełnoletnia, była też osobą decydującą o swoim losie. - Nie myśl sobie, że chcę cię nastawiać przeciwko babci! Ale nie wiem czy wiesz, że jako osoba pełnoletnia sama już o sobie decydujesz i możesz poszukać sobie innej szkoły.
Teoretycznie Emma nie miała już nawet obowiązku kształcenia, jeśli skończyła szesnaście lat, ale o tym Paul nie mówił, żeby nie wyszło, że namawia ją do rzucenia szkoły czy coś...

@Emma Shepperd
#27 (02.12.2018, 15:59 )
If I told you my secrets And I showed you my weakness Would you love me or leave me?

Emmie wydawało się, iż polega to na tym, że każdy człowiek zamyka się w swoich problemach. Stawia je w centrum swojego wszechświata i wydaje mu się, że są najgorsze, jakie można sobie wyobrazić, a inne bagatelizuje. Podobnie postępowało wielu nastolatków, dla których problemy w szkole były najgorsze na świecie i nie zauważali na przykład znacznie większych problemów finansowych czy zdrowotnych swoich rodziców. Podobnie działo się z dorosłymi, tylko u nich bywało jeszcze gorzej. Mieli już za sobą okres nastoletni i dlatego wydawało im się, że jeżeli oni przez niego przeszli, to przejdzie przez niego każdy i problemy z tego okresu są nieważne w porównaniu z tym, z czym borykali się oni. Nie można podważyć opinii, że na przykład problemy z pracą mogące zaowocować utratą mieszkania i wylądowaniem na ulicy są czymś dużo gorszym od złośliwych rówieśników, ale żaden problem nie powinien być bagatelizowany. Na róznych etapach życia spotykamy się z różnymi trudnościami, które na dany moment są najgorsze na świecie, należy to uszanować. Mało kto dorosły potrafił to niestety uszanować, o czym Emma przekonywała się teraz w rozmowach z babcią. Starsza pani była wspaniała i ciepłą osobą, ale totalnie jej nie rozumiała, zaś Emma właśnie w tym widziała powód. Przeszła przez młodość w innych czasach, miała to za sobą, więc uważała, że to nic strasznego i da się przeżyć. Ale dla Emmy to nie była przeszłość, to był bardzo realny problem...
Paul trafił w punkt. Emma pojęcia nie miała, że można przenieść się do innej szkoły bez zgody prawnego opiekuna, a przecież miała już ponad osiemnaście lat, więc była pełnoletnia i mogła o sobie decydować. Czasami nie docierało do niej, że wraz z uzyskaniem statusu dorosłej otrzymała tyle przywilejów, które pozwalały jej decydować o sobie w dużo większym stopniu niż kiedyś.
- Nie miałam pojęcia... ale może to rzeczywiście jest wyjście - powiedziała, odnajdując wreszcie jakąś nadzieję. Gdyby poszła do innej szkoły, miałaby start od zera, bez łatki osoby, która ucieka z lekcji, jest nieporządna i zdaniem rówieśników dziwna. Mogłaby zacząć wszystko od nowa i bez stresu... - Tylko co w sytuacji, kiedy mam za sobą w zasadzie stracone dwa lata nauki? Jeśli nie będą chcieli przyjąć takiej osoby do innej szkoły? Chyba mają prawo...
Jasna cholera, dlaczego ona musiała sobie tak popieprzyć życie!
#28 (08.12.2018, 18:01 )
"I don’t want to live so calloused and frozen, ugly and hopeless"

Z tym Paul nie mógł jej pomóc, bo nie miał pojęcia, czy fakt zawalenia roku albo dwóch w szkole może zaważyć na decyzji o przyjęciu do innego college'u... niby o przyjęciu do szkoły średniej decydują wyniki z GCSE, ale to na pierwszy rok, a co jest później, jeśli ktoś się chce w trakcie trwania szkoły przenieść do innej placówki? On tego nigdy nie robił i nie miał żadnej znajomej osoby, która zmieniała college, więc nie miał się kogo dopytać. Zrobiło mu się głupio, że być może narobił Emmie nadzieję, a rzeczywistość ją popsuje, kiedy dziewczyna dowie się, czy jest szansa przeniesienia do innej szkoły i okaże się, że przez jej problemy to nie jest możliwe. A mogło się tak okazać bo college wcale nie był obowiązkową szkołą, a Emma była dawno po zakończeniu obowiązku edukacyjnego. Choć bardzo chciał, nie umiał udzielić jej więcej informacji. Westchnał i z lekka wzruszył ramionami. - Nie wiem... wiem, że możesz przenieść się do innej szkoły sama, jeśli jesteś pełnoletnia. Ale czy przyjmą cię mimo zawalonych semestrów, nie mam pojęcia. Sądzę, że powinnaś się czegoś na ten temat dowiedzieć - powiedział. Bardzo chciał pomóc Emmie, więc gorączkowo poszukiwał najlepszego rozwiązania. Wydawało się, że przeniesienie do innej szkoły jest jedynym możliwym, bo mentalności dziewczyn z klasy jego przyjaciółki nie dało się zmienić. - Najlepiej by było, gdybyś zadzwoniła do szkół, które będą cię interesować. Ja bym nie zawężał poszukiwań do najlepszych college'ów w Yellowlair, ale popytał też w szkołach w Newacastle. Tam jest niezły dojazd. Przedstawiłbym na twoim miejscu swoją sytuację przez telefon i zapytał czy jest szansa na przyjęcie. Jeśli okaże się, że to niemożliwe... przynajmniej próbowałaś, prawda?
Był w stanie jej pomóc, gdyby nie miała odwagi sama zadzwonić. To by było dziwne, ale zawsze mógł podać się za jej brata, kuzyna albo kogoś innego. Nie wpadl na nic więcej, co by mógł dla niej zrobić.

@Emma Shepperd
#29 (15.12.2018, 17:50 )
If I told you my secrets And I showed you my weakness Would you love me or leave me?

Paul nie musiał się bać, że narobił Emmie nadziei, a później ją rozczarował, opowiadając o tym, że jako pełnoletnia może przenieść się do innej szkoły bez wiedzy i zgody babci, a później dodając, że po kiblowaniu w jednej klasie może mieć problemy z przyjęciem do innej placówki niż obecna, do której uczęszczała. Nie rozczarował jej, bo mimo że ta opcja brzmiała bardzo dobrze, to dziewczyna się na nią wcale nie napalała. Niestety była świadoma, że zrobiła sobie wielką krzywdę ucieczkami z lekcji i że może długo ponosić konsekwencje problemów, w które sama się bezmyślnie władowała. W tej chwili znalazła się w tak głębokiej czarnej dupie, że widziała wszystko w czarnych barwach i predzej była gotowa uwierzyć, że spieprzyła sobie życie na dobre i niczego już nie da się odbudować, niż pomyśleć, że da się jeszcze naprawić swoje błędy. Popadanie w czarnowidztwo też nie było dobre, bo Emma była młodziutką dziewczyną. Całe życie miała przed sobą i wiele lat na prostowanie błędów przeszłości. Najlepszym przykładem tego był dla niej Yael, którego poznała w parku, a wcześniej zachwycił ją swoją artystyczną wystawą. Dziewczyna była w wielkim szoku, kiedy dowiedziała się, że mężczyzna do niedawna pracował w korporacji, spełniając oczekiwania swoich rodziców. I mógł się zmienić? Mógł! Więc ona też powinna wierzyć w to, że będzie mogła. Lecz to nie było takie proste...
- Wiesz co... - głęboko westchnęła i podniosła na Paula bardzo zrezygnowany wzrok. - Ja się wcale nie zdziwię, jeśli nic mi nie wyjdzie z tego obdzwaniania różnych szkół, bo okaże się, że w mojej beznadziejnej sytuacji przeniesienie nie jest możliwe. Ale dziękuję ci, naprawdę bardzo ci dziękuję. - uśmiechnęła się do chłopaka, gdy zrobiła pauzę na nabranie powietrza w płuca. - Gdyby nie ty, nie wiedziałabym, że tak się da. W sumie... gdyby nie ty, to wielu rzeczy bym sobie nie uświadomiła. A przede wszystkim bym nie miała sensu, bo tylko ze wsparciem drugiego człowieka można znaleźć w sobie siłę na walkę. Ja znalazłam ją dzięki tobie. Dziękuję ci z całego serca, Paul. Jesteś moim pierwszym prawdziwym przyjacielem.
Jej uśmiech się poszerzył. Może i te słowa zabrzmiały ckliwie, ale Emma mówiła je z głębi swojego serca. Bardzo szczerze. Ten chłopak był dla niej największym oparciem w życiu, odkąd Emma dorosła do tego stopnia, że przestała w niektórych sprawach rozumieć się z ukochaną babcią. Mogła Bogu dziękować, że trafiła na niego w swoim życiu, bo gdyby nie on... ech, strach pomyśleć!
Wreszcie było Emmie dane poznać prawdziwą wartość przyjaźni.
#30 (17.12.2018, 18:55 )
"I don’t want to live so calloused and frozen, ugly and hopeless"

Ależ jej słowa były miłe! Paul uśmiechnął się od ucha do ucha na stwierdzenie, że jest prawdziwym przyjacielem Roxanne, bo po kim jak po kim, ale po niej nie spodziewał się takich wyznań. Emma dała mu się poznać jako dziewczyna z trunym charakterem. Na początku wcale nie chciała jego pomocy i miała w stosunku do niego mnóstwo przykrych dla Paula podejrzeń, ale jak widać wiele zmieniło się w jej sposobie myślenia, a jemu naprawdę udało się dotrzeć do psychiki zbuntowanej nastolatki, która potrzebowala pomocy, ale nie chciała się do tego przyznać. Wystarczyło w taki sposób z nią porozmawiać, żeby uzmysłowić jej, iż ma problem i sama sobie z nim nie poradzi, a reszta właściwie stała się sama... i Paul mógł cieszyć się tym, że pomógł komuś bezinteresownie. I to nie byle komu! Emma wzbudziła jego sympatię. Była wspaniałą dziewczyną o wielkim sercu, przede wszystkim do zwierząt, a do tego tak skopaną przez życie, że naprawdę wystarczyło jej już tych krzywd. Chłopak uśmiechnął się od ucha do ucha. Zrobiło mu się bardzo ciepło na sercu. - Bardzo miło mi to slyszeć, bo od początku chcialem ci naprawdę pomóc. Możesz na mnie liczyć, pamiętaj o tym. - powiedział z uśmiechem, który nie gasnął na jego twarzy.
Ale nadal pamiętał o ich wcześniejszym temacie rozmowy! Bardzo ważnej rozmowy, której nie powinni jednak urywać w martwym punkcie. - To co z tą szkołą? Dziś już za późno, ale na dniach możemy obdzwonić kilka miejsc z Yellowlair i Newcastle. - zaproponował. Wydawało mu się, że to jedyne słuszne rozwiązanie, ale ostateczna decyzja miała należeć do Emmy. Chłopak tylko proponował, choć na jej miejscu z pewnością szybko by się przeniósł do innej placówki.

@Emma Shepperd





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości