welcome to
Yellowlair Oats



#1 (15.05.2017, 18:55 )

Klatka schodowa

#11 (07.12.2018, 19:45 )
"I don’t want to live so calloused and frozen, ugly and hopeless"

Teoretycznie Paul powinien być bardziej poinformowany od reszty zgromadzonych młodych mężczyzn, bo jako jedyny mieszkał na tym samym piętrze, co Vivienne, ale niestety nie wiedział więcej niż oni. Jasne, kojarzył tą miłą pieguskę z widzenia, czasem zdarzało im się zamienić parę słów o pogodzie albo innych głupotach, gdy mijali się na klatce schodowej, ale to był small talk, który nie trwał dłużej niż pięć minut i w rzeczywistości nic nie mówił Paulowi na temat dziewczyny, która mieszka w lokalu naprzeciwko niego. Mógł powiedzieć, że jest miła i nie wygląda mu na osobę, która ma jakieś rasistowskie zapędy, ale taka opinia była oparta tylko na jego wrażeniach, a nie na żadnych faktach. Nie mógł powiedzieć nic więcej niż Dylan i Michael. - Hej - przywitał się, podając Dylanowi dłoń, ale po chwili wzruszył ramionami na jego pytanie. Znam to za dużo powiedziane. Wiem, że ma na imię Vivienne i czasem zamienimy parę słów, jak przypadkiem mijamy się na schodach albo przy drzwiach, ale nic o niej nie wiem. Wygląda na miłą. - Skinął też głową na powitanie Michaelowi, którego znał mniej, ale też kojarzył z mijania się na klatce schodowej. Pamiętał, że mieszka on z Dylanem, choć nie wiedział, czy to jego rodzina, zwykł współlokator czy jakiś przyjaciel.
- Chyba powinniśmy dać dziewczynie znać, że coś się stało, nie? -zaproponował. Zbiorowa odpowiedzialność, każdy pewnie o tym myślał, ale nikt nie zrobi, dopóki któryś nie wypowie tej propozycji na głos. Ale w końcu nie zastukał ani nie zadzwonił do drzwi, bo usłyszał głos znajomej sąsiadki, za którą średnio przepadał i aż westchnął. Jasne, kiedy coś działo się w kamienicy, ona musiała wiedzieć o tym jako pierwsza! - Dzień dobry, pani Simms - powiedział, jak już kobieta zorientowała się, że nie ma do czynienia z jakimiś chuliganami, tylko z sąsiadami, obok których mieszka od dość dawna. Spodziewał się też, że kobieta będzie chciała informować właściciela mieszkania. W gruncie rzeczy powinni to zrobić, ale dlaczego tak od razu? Dlaczego oni? Po co się w coś takiego wtrącać? O takich zniszczeniach powinna informować właściciela lokatorka, a nie przypadkowi sąsiedzi, którzy są zbyt wścibscy. Nie mógł powiedzieć tego w takich słowach, ale postarał się oddać sens swoich myśli. - Pani Simms, spokojnie. Pani by wszystko tak na łapu-capu... najpierw powinniśmy poinformować dziewczynę, która tutaj mieszka. Vivienne wynajmuje to mieszkanie i to ona powinna zobaczyć, co się stało, a później poinformować o tym pana Browna, a przy okazji może zgłosić na policję wandalizm. Dajmy jej na to szansę, dobrze?
Starał się wejść na wyżyny swojej dyplomacji, ale czy do tej starej i wścibskiej baby coś dotrze?

@Yellowlair Oats @Dylan Hillage @Michael Cranham
#12 (14.12.2018, 18:35 )
Forget your lust, for the rich man's gold All that you need, is in your soul.

Michael ze wszystkich zebranych mieszkał tutaj najkrócej, ale kojarzył piegowatą dziewczynę, które mieszkała pod tym numerem. Też nie wyglądała mu na osóbkę, która może być rasistowska w swoich opiniach, to mu się zwyczajnie z nią nie kleiło. Druga strona medalu była taka, że czasami pozory mylą i osoby łagodne i przyjazne z zewnątrz później okazują się mieć mroczne sekrety, których nikt by nie chciał odkryć. Ale nie... To mu nie wyglądało na prawdopodobne. Przypomniało mu się jednak, że od pewnego czasu widywał jeszcze inną dziewczynę, która kluczami otwierała sobie to mieszkanie lub z niego wychodziła i może to chodziło o nią, a nie o Vivienne.
- A może tu wcale nie chodzi o tą piegowatą dziewczynę? Wydaje mi się, że od jakiegoś czasu ma współlokatorkę, bo widywałem jakąś inną dziewczynę, która wychodziła z mieszkania albo otwierała je kluczami. - poinformował, uznając, że warto o tym wspomnieć. Nie było ich sprawą to, która z tych dziewczyn zasłużyła na taki akt wandalizmu na drzwiach i czy w ogóle któraś sobie zasłużyła, ale ciekawość paliła i to całkiem naturalne.
Michael nie wtrącił się w rozmowę z sąsiadką, gdyz mało znał tą kobietę. Stwierdził, że Dylan i Paul powiedzieli już wszystko, choć poczuł się nieswojo z tym, że dowiedział się, iż kobieta chce od razu donieść właścicielowi mieszkania. To było zrozumiałe, skoro go znała i pewnie poczuwała się do obowiązku informować go o niepokojących sytuacjach związanych z jego mieszkaniem, ale chyba większą lojalność chłopak odczuwał wobec tych dziewczyn, które wynajmowały mieszkanie. Nie znał ich, ale co były tu winne? Możliwe, że nic. Nie znali sytuacji, więc nie powinni się wtrącać.

@Dylan Hillage @Paul Glockler @Yellowlair Oats
#13 (15.12.2018, 19:58 )

Reakcja chłopców była dobitna, ale dyplomatyczna i przekonała nadgorliwą sąsiadkę i przynajmniej na jakiś czas zrezygnowała z pomysłu, aby natychmiast dzwonić do właściciela mieszkania, które wynajmowała Vivienne. Największą moc pewnie by tu miały słowa Dylana, bowiem młody prawnik był w oczach leciwej kobiety autorytetem. Taki wykształcony, inteligentny, zawsze zadbany i uprzejmy! Lecz Paula też lubiła, choć polubienie jego fryzury oraz stylu bycia zajęło jej więcej czasu. Mieszkali praktycznie przez ścianę, więc często mieli okazję spotkać się na klatce schodowej, więc kobieta przekonała się również do niego, a słowa chłopaka sprawiły, że wycofała się ze swoimi radykalnymi pomysłami. Młodzieńcy chcieli chronić koleżankę przed kłopotami, to było jasne. Lecz może mieli trochę racji... Paul przekonał ją swoim tonem. A głownie tym, że chłopak dał jej pewne pozory władzy nad sytuacją i nad młodą sąsiadką. Dać jej szansę na rozwiązanie sprawy, to ładnie brzmiało i jakże usatysfakcjonowało wścibską staruszkę.
- Dobrze, Paul. Dajmy jej szansę. Ale jeśli to nie zniknie za dwa dni to dzwonię. Nie mogę w nieskończoność trzymać w tajemnicy przed panem Brownem, że jego mieszkanie zostało zdewastowane! - jak często przesadzała, ale kto tu dojdzie ładu z emerytką, której nudzi się we własnym mieszkaniu?
Więcej nic nie powiedziała. Stała w drzwiach swojego mieszkania i patrzyła na rozwój sytuacji, słuchała też wszystkiego, co mówią młodzieńcy. Była bardzo ciekawa, co jeszcze powiedzą zgromadzeni sąsiedzi, a przede wszystkim ciekawiła ją reakcja Vivienne, kiedy ta zobaczy, co się tutaj wydarzyło. Będzie zaskoczona? Zdenerwuje się? Moze się nie zdziwi? Dla kobiety żyjącej swoją kamienicą oraz życiem sąsiadów to była nie lada gratka! Niestety biedna Vivienne mogła spodziewać się, że historia z obraźliwym napisem poniesie się po całym budynku i dotrze nawet o tych sąsiadów, którzy nie zdążą dostrzec napisu.
- Tak, tak! Ja też ją widywałam! Taka ładna blondyneczka, ale ona wygląda na grzeczną! - wtrąciła się, gorliwie potakując spostrzeżeniu Michaela. - To pewnie ta piegowata!
 


@Dylan Hillage @Paul Glockler @Michael Cranham
#14 (29.12.2018, 19:44 )

Dylan mógł nie znać Vivienne zbyt dobrze, a o dziewczynie dzielącej z nią mieszkanie to już w ogóle nic nie wiedzieć, ale po pojawieniu się wścibskiej oraz radykalnej sąsiadki poczuł potrzebę zsolidaryzowania się z młodymi lokatorkami tego mieszkania, które prawdopodobnie wcale nie wiedziały, że wydarzyło się coś takiego. Gdyby wiedziały, na pewno już by tu stały, złorzecząc na wandali, którzy zniszczyli drzwi albo by się zastanawiały, kto i dlaczego mógł dopuścić się takiego aktu zniszczenia. Jednego Dylan był pewny: to nie był zwykły wandalizm, taki przypadkowy, jaki to czasami zdarza się w budynkach w centrum miasta. Po centrum kręciło się dużo osób i różne rzeczy mogły się tutaj dziać. Czasami imprezowicze wychodzili z klubów i chowali się w klatkach schodowych, żeby potraktować je jak toalety publiczne, czasem ktoś przypalił na ścianie jakiegoś peta, a młodzi chuligani ze sprayami potrafili czasem namazać na ścianach budynków jakieś idiotyczne hasła, na przykład zagrzewające do kibicowania lokalnej drużynie sportowej lub jakiś przypadkowy wulgaryzm. Ale jeśli takie rzeczy miały się pojawić, najczęściej pojawiały się gdzieś na dole: na zewnątrz budynku albo na pierwszym piętrze. Tym razem autorzy napisu fatygowali się, żeby wejść na wyższe piętro i ryzykując przyłapanie w środku dnia namazać na konkretnych drzwiach wulgarne oskarżenie o rasizm. To nie wyglądało Dylanowi jak przypadek, mimo że Vivienne i jemu kojarzyła się z dziewczyną spokojną i łagodną... choć fakt zamieszkania tu innej osoby sporo zmieniał, bo wcześniej Dylan o tym nie wiedział. Ale mimo tego młody prawnik nie chciał robić kłopotów Vivienne i wzywać od razu właściciela mieszkania. Pomysł sąsiadki bardzo mu się nie spodobał. Ucieszyło go, że Michael i Paul też stanęli w obronie dziewczyn i on nie musiał wykłocać się z sąsiadką. Trochę to było tchórzowskie z jego strony, ale wolał nie psuć sobie sąsiedzkich relacji. Wiadomo to, jak sąsiadka by zareagowała? Szczęśliwie Paul wybrnął z sytuacji bardzo dyplomatycznie.
- Pani Simms, zanim rzucimy na kogoś oskarżenia, powinniśmy się dowiedzieć, czy dziewczyny z tego mieszkania w ogóle o czymś wiedzą - powiedział. Wcześniej się nie odezwał, kiedy to Paul wziął na siebie uspokojenie nadgorliwej sąsiadki, więc poczuł się w obowiązku, żeby to no tym razem zrobił coś więcej. Wykonał ruch, o którym prawdopodobnie myśleli wszyscy zgromadzeni, ale żaden się do tej pory nie odważył. Zbliżył się do drzwi Vivienne i Maisie, po czym wcisnął przycisk dzwonka. - O ile ktoś jest w domu...
Zaczął czuć się niezręcznie z tym, że stanął w centrum takich wydarzeń, ale nie mógł się wycofać. Wtrącił się, więc nie wypadało uciekać, więc czekał przy tych drzwiach, aż ktoś otworzy i modlił się, żeby któraś z lokatorek mieszkania była w środku, bo inaczej mogło się zrobić bardzo niezręcznie. Już trochę było.

@Paul Glockler @Michael Cranham @Yellowlair Oats
#15 (01.01.2019, 20:23 )
"I don’t want to live so calloused and frozen, ugly and hopeless"

Poczuł się lepiej z tym, że Dylan zadzwonił do drzwi. Paul też chciał to zrobić, ale powstrzymała go gadanina sąsiadki, którą należało uspokoić, żeby nie zadziałała tak radykalnie jak sobie wymyśliła. Mogli tych dziewczyn nie znać, ale właśnie z tego powodu powinni tym bardziej nie dopuścić, aby właściciel mieszkania dowiedział się od razu o tym incydencie. To mogło okazać się pomyłką albo głupim żartem i co wtedy? Te dziewczyny mogły zapłacić problemami mieszkaniowymi za to, że ktoś postanowił sobie zrobić jaja i namazał jakiś napis akurat tutaj, chociaż nie znał lokatorek. Co innego, jeżeli któraś z tych dziewczyn naprawdę miała jakieś rasistowskie skłonności czy tam zachowania. Wandalizmu się nie wytłumaczy, bo to go nie usprawiedliwia, ale może w jakiś sposób tłumaczyć. W takiej sytuacji właściciel mieszkania mógł ich tutaj nie chcieć, obawiając się kolejnych podobnych sytuacji. Ale na razie nikt nie wiedział, co było powodem pojawienia się napisu na drzwiach i ścianie, więc mogli jedynie poinformować te dwie dziewczyny i sumienie będą mieć czyste. Całe szczęście, że sąsiadka zrozumiała. Może Paul miał większy dar przekonywania, niż mu się wydawało... - Też kogoś takiego widziałem. - potwierdził spostrzeżenie Michaela, bo jemu też rzuciło się w oczy, że ostatnio często z tego mieszkania wychodziła jakaś inna dziewczyna. To nie był żaden argument, bo mogła być na przykład przyjaciółką albo partnerką Vivienne, ale fakt, pojawiał się ostatnio ktoś taki.
Dylan zadzwonił do drzwi, a Paul stwierdził, że to jedyne, co mogli zrobić i nie jest już potrzebny w tym zbiorowisku. Poczuł się dziwnie, bo przeszła mu przez głowę myśl, że zachowuje się jak jakiś wścibski sąsiad, który musi stłoczyć się wśród gapiów i patrzeć w drzwi jak sroka w gnat, aż ktoś je otworzy. Nic tu po nim! Musiał zebrać się do pracy i niby czas go nie gonił, ale trochę go stracił stercząc na tej klatce schodowej i rozmawiając z innymi. - Wydaje mi się, że nic tu po mnie. Nie pomogę, a stać tak i gapić się na napis jest bez sensu, bo muszę iść do pracy. To do zobaczenia i gdybym mógł się do czegoś przydać, będę późnym popołudniem, w razie potrzeby pukajcie do mnie. - dopowiedział na pożegnanie. Nie miał pojęcia do czego może się w tej sytuacji przydać, ale wiadomo to? Skinął głową sąsiadce i reszcie, uśmiechnął się krótko na pożegnanie i pospiesznie poszedł schodami do wyjścia z kamienicy, a później pokierował się do John Lewis Department Store. To nie była jego sprawa, ale cały czas tajemniczy napis krążył mu po głowie.

z/t

@Dylan Hillage @Michael Cranham @Yellowlair Oats
#16 (10.01.2019, 18:10 )
Forget your lust, for the rich man's gold All that you need, is in your soul.

On, w przeciwieństwie do kuzyna i sąsiada, nie był wyrywny w podejmowaniu jakichś kroków i najchętniej wcale by się w to nie mieszał. Można powiedzieć, że znalazł się w centrum akcji jako jeden z bliższych gapiów zupełnie przypadkowo, bo akurat wychodził o tej porze z mieszkania i stał tu głównie z czystej ludzkiej ciekawości oraz dlatego, że głupio mu było wymigać się i sobie pójść od razu. Jeśli mógł w czymś pomóc, to on zawsze chętnie, ale czy tutaj było coś do pomocy, tak naprawdę? Czuł się źle z tym, że stoi tu i dyskutuje na temat mieszkających w tym mieszkaniu dziewcząt. To mu przywodziło na myśl wrażenie, że bierze udział w jakimś linczu tych dwóch dziewczyn, których właściwie nie znał i nie miał nic do nich, tak naprawdę. Poczuł się głupio nawet z tym, że wyskoczył z informacją o drugiej dziewczynie mieszkającej w tym mieszkaniu, kiedy sąsiadka z tak rozwalającą pewnością siebie stwierdziła, że to na pewno chodzi o nią. Wolał w nic się nie wtrącać i mógł się w ogóle nie odzywać...
Planował wymigać się z tej rozmowy, uciekając pod pretekstem zrobienia zakupów, ale nie zdążył, bo ubiegł go Paul, który spieszył się do pracy. W takiej sytuacji trochę głupio mu było zostawić dyskutującego z sąsiadką kuzyna i pójść sobie, komunikując, że czekają na niego zakupy, które mogą sobie przecież jeszcze poczekać.
Kiwnął głową na pożegnanie do Paula i został w miejscu, choć miał zamiar wykręcić się z tej hecy jak najszybciej. Na razie jednak postanowił zostać, skoro inny sąsiad odszedł i potowarzyszyć, a może zobaczy coś ciekawego, kiedy otworzą się drzwi do mieszkania Vivienne i Maisie? Będziesz się w piekle smażył za tą ciekawość - pomyślał, ale został. Ciekawość ludzka rzecz.

@Dylan Hillage @Yellowlair Oats
#17 (12.01.2019, 18:06 )

Wszyscy zgromadzeni pewnie byli tego samego zdania: obecność wścibskiej i upierdliwej sąsiadki nie pomagała, a nawet przeszkadzała w znalezieniu rozwiązania z tej sytuacji. Zamiast dać chłopakom spokojnie zastanowić się nad tym, co zrobić, dać znać Vivienne lub Maisie i dowiedzieć się, skąd ten napis mógł znaleźć się na ścianie, kobieta miała dużo do wykrzyczenia, chciała od razu zawiadamiać właściciela mieszkania i zdązyła przekląć lokatorki, które mogły okazać się Bogu ducha winne. Ale jak to starsza pani, która za bardzo interesuje się życiem innych ludzi, kobieta zdążyła wyrobić sobie opinię o siostrach Thompson.
- Do widzenia - pożegnała Paula nawet ciepłym tonem. Lubiła tego chłopaka. Zdaniem kobiety wyglądał jak dziwak, ale umiał podejść ją dyplomatycznie, więc miała respekt do jego zdania i traktowała go z sympatią. Ale emocje wciąż w niej buzowały i mimo obietnicy, że nie zadzwoni do właściciela lokalu, wciąż chciała działać. Najlepiej rękami młodych męzczyzn, którzy jeszcze stali na klatce schodowej.
- Ja wiedziałam, że te panny to jakieś dziwne są! Ani to dzień dobry nie powie, ani o zdrowie nie zapyta, takie ponure mruki! One muszą coś ukrywać! - zasyczała do Michaela i nawet szturchnęła go lekko w ramię, żeby bardziej zwrócić na siebie uwagę chłopaka. Zabawne, jak szybko można zmienić zdanie, bo jeszcze przed chwilą kobieta wcale nie pamiętała, że po sąsiedzku zamieszkuje poza Vivienne jeszcze druga dziewczyna... teraz obie były złe i nie kłaniały się na klatce schodowej. - I nie otwierają! Pewnie siedzą i się ukrywają! Ja nie wiem, my powinniśmy coś z tym zrobić...jeśli nie powiadamiać pana Browna, to policję. To wandalizm, to podchodzi pod paragraf! I może przy okazji prześwietlą te dwie!
Takie zdarzenie było prawdziwą pożywką dla starszej osoby, której w życiu się nudzi.


@Dylan Hillage @Michael Cranham @Maisie Thompson
#18 (02.09.2019, 15:04 )

No, zobaczenia czegoś takiego Maisie się nie spodziewała! Dziewczyna właśnie wracała z uczelni i z ulgą wiedziała, że idzie właśnie do pustego mieszkania, bo Vivienne długo jeszcze będzie dziś pracować. Nie była człowiekiem lubiącym ciszę i samotność, ale jeśli miała do wyboru bycie w domu w samotności albo przebywanie w nim z Vivienne, bezsprzecznie wolała być sama niż z siostrą. Vivienne nie ukrywała, a nawet na każdym kroku pokazywała dziewczynie, że nie jest tutaj mile widziana, a jej ponure spojrzenie i obcesowe odzyski wprawiały Maisie w paskudny humor. Szukała wciąż sposobu na wyprowadzenie się od nieznośnej siostry, ale jak na razie żadnego nie widziała... Dlatego dzisiaj pasowało jej to, że Vivienne pracuje do późna i przynajmniej przez jakiś czas dziewczyna będzie mogła czuć się w mieszkaniu swobodnie.
Już z dołu słyszała jakieś rozmowy, dziwnie ożywione dyskusje gdzieś na górze i uśmiechnęła się pod nosem, przeczuwając, że dzieje się właśnie w kamienicy jakaś "afera", jakie czasami zdarzają się w sąsiedztwie, ale nigdy by nie pomyślała, że to ona i jej siostra mają znaleźć się w jej centrum! Pierwsze uczucie niepokoju poczuła na półpiętrze, gdy zobaczyła, że to na jej piętrze zebrali się sąsiedzi i dyskutują. Przyspieszyła kroku, aby zapytać, co się dzieje. Nie zauważyła wielkiego napisu, który miała z boku pola widzenia...
Dzień dobry! - zaczęła. - Coś się stało?
To zgromadzenie było dziwne... czuło się w powietrzu, że wydarzyło się coś złego i oburzającego sąsiadów, ale co takiego? Raczej nikt nie umarł ani nie doszło do żadnego wypadku, pożaru lub kradzieży, bo wtedy pewnie poza sąsiadami Maisie ujrzałaby funkcjonariuszy policji albo innych służb publicznych, a tu widziała jedynie znajome twarze. Mimo tego zaniepokoiła się lekko i spięła, zatrzymując się w połowie schodów na swoje piętro. Patrzyła pytająco na twarze zgromadzonych, a nie przyszło jej do głowy, że źródło zamieszania znajduje się obok jej ramienia, na ścianie. Komu by przyszło?


@Yellowlair Oats @Michael Cranham @Dylan Hillage
#19 (16.10.2019, 10:31 )
Forget your lust, for the rich man's gold All that you need, is in your soul.

/zmieniam kolejność, bo na odpis Dylana chyba się nie doczekamy xD

Michael czuł się trochę nieswojo w tym zbiegowisku, bo nie za bardzo kojarzył sąsiadów. Nie mieszkał tutaj dostatecznie długo, żeby nabrać wiedzy o tym, kto pod jakim numerem mieszka, a tym bardziej co sobą reprezentuje. Kojarzył z twarzy tych ludzi, którzy zebrali się na klatce schodowej i był pewny, że kojarzy też dziewczyny, które mieszkały pod tym numerem domu, ale... nie czuł się wystarczająco kompetentny, żeby wystawiać na ich temat jakieś osądy albo stawać w ich obronie, jak robił to Dylan. Chociaż podzelał jego zdanie. Dziewczyny powinny mieć jakąś szansę na zobaczenie tego napisu i wyjaśnienie sprawy, zanim nadgorliwa staruszka zadzwoni do właściciela tego lokalu. Po co robić  od razu aferę? 
Patrzył na sąsiadka, która wpadła na kolejne dziwne opinie i pomysły o dziewczynach, którym wysmarowano ten obraźliwy napis i czuł się jej zachowaniem coraz bardziej zażenowany. Naprawdę to, że nie mówiły dzień dobry i nie pytały o zdrowie o czymś znaczyło? On też nie pytał, bo nie miał zwyczaju zagadywania do osób, których nawet nie kojarzy. To gadanie z kim popadnie było takie... angielskie. Nie lubił tej cechy i nie miał jej tak mocnej, prawdopodobnie dlatego, że był z pochodzenia Walijczykiem i takie cechy mu wpojono, nie inne. On też zdaniem tej kobiety był rasistąi i chamem?
Chciał tej kobiecie coś odpowiedzieć, ale z drugiej strony nie chciał narobić sobie nieprzyjemności, więc przybycie Maisie było jak zejście anioła prosto z nieba. Przybyła osoba, która powinna być tym napisem najbardziej zainteresowana. Zignorował sąsiadkę, mając do tego dobrą okazję i od razu zwrócił się do zaskoczonej blondynki, która weszła do kamienicy. 
- A, no to... - machnął ręką, wskazując napis na ścianie, obok którego Maisie stała. - Mieszkasz w tym mieszkaniu, prawda?  
Co innego mógł powiedzieć? Nie będzie przecież oskarżał dziewczyny, która może okazać się niewinna, zresztą nawet jeżeli była winna? To nie jego sprawa. Nie będzie rozliczał obcych ludzi z ich własnych przekonań odnośnie różnic rasowych. To ich sprawa i ich sumienie. 

@Maisie Thompson @Dylan Hillage @Yellowlair Oats





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości