welcome to
Yellowlair Oats



#1 (08.05.2016, 21:03 )

x x x
#2 (08.05.2016, 21:03 )

Szatynka przyszła do mieszkania, prowadząc ze sobą szylkretową koteczkę, którą spotkała w górach - Renesmee. Nie bez przesady można stwierdzić, że to był jeden z najgorszych powrotów do domu w życiu Vivienne. Oczywiście miał on ogromny plus w postaci szylkretowej śliczności, która stanie się tymczasowym lokatorem dziewczyny, a za jakiś czas, nie wiadomo, może zostanie u niej na stałe. A więc droga nie była zła, ale za to można ją nazwać piekielnie wstydliwą dla dziewczyny, która musiała paradować po mieście z wielkimi kołtunami na głowie. Jej kręcone włosy, zwykle gładkie i zadbane sprężynki, po lewej stronie głowy wyglądały, jakby przeszła przez nie mała trąba powietrzna. A wszystko to sprawka koteczki, która zechciała się nimi pobawić. Biedna Vivienne musiała iść ulicą i mijać ludzi. Modliła się, żeby nie spotkać kogoś znajomego i z wielką radością na nikogo takiego nie wpadła, ale to marne pocieszenie, bowiem kilka osób obejrzało się za nią z zaskoczenie. Tu taka ładna, zadbana dziewczyna, ładnie ubrana, pomalowana, a na głowie... chaos. Istny chaos.
Dziewczyna nareszcie znalazła się przed drzwiami do własnego mieszkania w bloku. Wyciągnęła z kieszeni klucz i pospiesznie otworzyła wszystkie zamki. Nacisnęła klamkę, a drzwi ustąpiły. Dziewczyna nie wiedziała czy kotka zrozumie, że trzeba tam wejść, więc zrobiła to jako pierwsza. W korytarzu zatrzymała się tuż za progiem.
- Chodź, kiciu! - powiedziała zachęcającym tonem.
#3 (08.05.2016, 21:04 )

Renesmee cała drogę pokonała grzecznie. Szła przy nodze dziewczyny jak piesek, którym oczywiście nie była i nie chciała być z nim porównywana - ale tak to mogło wyglądać dla przechodniów, którzy akurat mijali szatynkę z szylkretową kotką. Szła cała dumna, z wypiętą piersią i podniesionym sztywno ogonem: jaka to ona była dumna, że szła do ludzkiego domu! Nagle poczuła się lepsza, wazniejsza od zwyczajnych ulicznych kotów, które nie mogą liczyć na taki luksus, których żaden człowiek nie chciał gościć w swych progach. Oj, uważaj Renesmee, bo jeszcze ci woda sodowa uderzy do tej małej, wąsatej łepetynki!
Ależ ona rozumiała, że trzeba tam wejść! Nie potrzebowała mieć wszystkiego pokazywanego drukowanymi literami. Miała doświadczenia z ludzkim domem, chociaż Vivienne tego nie wie. Szybciutko weszła do środka i rozejrzała się ciekawskim wzrokiem. Mieszkanie jak mieszkanie, nic nadzwyczajnego, ale ona czuła się niczym w wielkim pałacu. To takie wspaniałe miejsce w porównaniu ze śmietnikami i ruderami, w których dotychczas musiała spać!
#4 (08.05.2016, 21:04 )

Szatynka popatrzyła na kotkę i uśmiechnęła się. Nie wiedziała, czego teraz może się spodziewać, ale na pewno wiedziała jedno. Wiedziała, że musi w najbliższym czasie udać się do sklepu zoologicznego i zakupić dla kotki niezbędne rzeczy, na przykład kuwetę, jedzenie, żwirek... Powinna to zrobić w drodze powrotnej do domu, ale miała opory przed wchodzeniem w centrum miasta z tym, co miała na głowie. Zresztą nie wiedziała też jak zachowa się Renesmee, gdy Vivienne wprowadzi ją w tłum ludzi. Mogła się zgubić, wystraszyć albo rozproszyć czymś i zabłądzić, a tego dziewczyna bardzo nie chciała. To by się skończyło najprawdopodobniej kolejną rozłąką, a wiadomo to czy dane by im było znaleźć się jeszcze raz? Szatynka obawiała się, że trzeciej szansy los mógłby im nie podarować.
- To jesteśmy w domu. Rozejrzyj się, a ja w tym czasie zrobię porządek z włosami i później pójdę do sklepu, żeby kupić ci coś do jedzenia, dobrze? - zaproponowała, schyliwszy się nad kotką. Pogłaskała ją po łebku, po czym wstała i poszła do łazienki. Stamtąd wzięła szczotkę do włosów i zajęła się rozczesywaniem potarganych kosmyków. Robiła to powoli, bo szybkie czesanie okazało się bolesne. Cały czas obserwowała przy tym szylkretową koteczkę, na wypadek gdyby kicia potrzebowała pomocy. Stała w drzwiach do łazienki, oparta o framugę.
#5 (08.05.2016, 21:04 )

Renesmee czuła się niepewna i porządnie wystraszona w pierwszej chwili. Ugięła łapki i zaczęła powoli chodzić po korytarzu, obwąchując wszystko, na co się natknęła. Łapki miała tak obniżone, że wręcz szurała chudym brzuszkiem po panelach podłogowych (albo dywanie, cokolwiek znajduje się na ziemi xD). Największy strach wywołał u niej moment, w którym Vivienne zniknęła za drzwiami jakiegoś pomieszczenia! Hej, gdzie idziesz, pomyślała Renesmee, krocząc za nią szybciutko, nie zostawiaj mnie samej! Zdążyła dojść do progu łazienki, kiedy szatynka wróciła. Na szczęście!
Renesmee wyprostowała się, stając przed nią.
- Jestem głodna! - poskarżyła się średnio głośnym miauknięciem. Patrzyła na Vivienne. Kotka miała nadzieję, że dostanie od niej coś smacznego, kiedy przyjdą do domu szatynki...
#6 (08.05.2016, 21:05 )

Dziewczyna powoli czesała włosy i na szczęście w miarę szybko jej biedne, poszarpane przez kotke kosmyki dochodziły do pierwotnego stanu, chociaż przez nadmierne traktowanie ich szczotką zaczęły się robić porządnie napuszone. Ale lepsze to niż potargane i skołtunione przez kocie pazurki.
- Co, kiciu, pewnie jesteś głodna? - powiedziała z uśmiechem. Jak na razie komunikacja ze zwierzakiem przebiegała nieźle, bo łatwo się było domyślić, o co chodzi Renesmee. Wiadomo, o jedzenie. Vivienne wiedziała, iż to bezpańska kotka, która na pewno rzadko może liczyć na porządny posiłek, zaś tym razem szatynka nie miała czego jej dać na początku spotkania. Poprzednim razem uratowało ją sąsiedztwo ruiny ze sklepem spożywczym, w którym dorwała jakąś niestety podrzędną puszkę karmy, ale to zawsze coś. W górach, za miastem nie mogła liczyć na sklepy. - W takim razie chodź, kiciu. Dam ci coś, zanim pójdę po kocią karmę do sklepu.
Odłożyła szczotkę na wannę, wyszła z łazienki i udała się do kuchni, mówiąc "kici, kici", żeby Renesmee poszła za nią. Tam zajrzała do lodówki. Co by tu dać tej kici... Vivienne rzadko jadała mięsa, ale coś powinno się znaleźć. Twarożek raczej nie zadowoli kota, nawet wygłodniałego do reszty.
#7 (08.05.2016, 21:05 )

No tak, twarożku to Renesmee nie ruszy nawet jeśli będzie przymierać głodem. Tak samo ze słodyczami, owocami cytrusowymi i jeszcze paroma innymi produktami żywnościowymi, które nie zadowalają kocich kubków smakowych. Zresztą jedzenie przetworów mlecznych, jak na przykład jogurty, twarogi, sery czy inne tego typu produkty, jest dla kotów niezdrowe z powodu laktozy, która znajduje się w ich składzie. Krótko mówiąc, gdyby Vivienne zechciała nakarmić Renesmee mleczkiem albo twarożkiem, to później miałaby dużo sprzątania w kuwecie. Albo i poza kuwetą, gdyby kotka nie zdążyła dobiec do swojej żwirkowej toalety.
Szylkretowa poszła za dziewczyną do kuchni. Wciaż czuła się nieswojo, wystraszona i niepewna, ale kiedy pojawiła się perspektywa jedzenia, to Renia jakby nagle dostała wiatru w żagle. Wyprostowała się, postawiła sztywno ogon i podreptała całkiem żwawo, mimo że wciąż czuła się niepewnie. Była gotowa czmychnąć w kąt przy każdym głośniejszym dźwięku. Zatrzymała się w progu kuchni, bo jakoś bała się pójść dalej i tam czekała na kolejne ruchy szatynki.
#8 (08.05.2016, 21:05 )

Vivienne zauważyła, że kotka ożywiła się w drodze do kuchni, co bardzo ja ucieszyło, a zarazem rozbawiło. Koty są niesamowite - na widok jedzenia (a w zasadzie to tylko na myśl o jedzeniu, bo jak na razie żadne żarcie nie pojawiło się w zasięgu wzroku szylkretowej koteczki) zapominają o całym świecie! Jednak szatynka nie miała tego za złe Renatce. Biedactwo, tyle czasu spędziło na ulicy... pewnie wiele złego spotkało ją w życiu. Zresztą sam stan jej ciałka zdradzał, że biedactwo nie jadało regularnie. Jej pazerność na jedzenie była jak najbardziej zrozumiała.
- Nie mam niestety zbyt wiele jedzenia, które ci się spodoba. Ale mam szynkę na kanapki. To powinno ci wystarczyć do zabicia pierwszego głodu - powiedziała, wydobywając z lodówki mięso zawinięte w papier. Rozwinęła szeleszczące, papierowe opakowanie. Szynka była pokrojona w plasterki, co mogło niestety utrudnić kotce jedzenie pyszczkiem... ale co zrobić jak Vivienne nic innego nie miała?
#9 (08.05.2016, 21:05 )

Renesmee poczuła zapach mięsa i ta woń pozbawiła ją wszelkich hamulców oraz zasad dobrego wychowania, które powinien posiadać każdy szanujący się kot. Była po prostu zbyt głodna, żeby myśleć o dobrych manierach. Bezceremonialnie wskoczyła na kuchenny blat, przy którym stała Vivienne i zaczęła obwąchiwać namiętnie papier z szynką. Miała ochotę skoczyć prosto na niego, wyszarpać ze środka mięso i łapczywie pochłonąć bez gryzienia, ale tego nie zrobiła. Jeszcze.
Stanęła na blacie. Podniosła przednią łapkę, co miało oznaczać, że prosi o jedzenie i miauknęła. Głośno i wyraźnie. Nawet nieznośnie głośno. Wlepiała jasne oczy prosto w twarz szatynki. Miała wygłodniały wzrok i ślina zbierała jej się w pyszczku. Oblizała pyszczek raz i drugi, przełknęła ślinkę. Żołądek miała tak pusty, że wydawało się, iż na widok jedzenie przekręci się na lewą stronę.
Boże! Jaka ona była głodna!
#10 (08.05.2016, 21:05 )

Vivienne była zaskoczona reakcją kotki. Trzeba dodać: negatywnie zaskoczona. Co ten futrzak wyprawia, na litość boską?! Dotychczas szylkretowa nie zdradzała niepokojących zachowań ale ten popis, który dała teraz był okropny! Dziewczyna tłumaczyła to sobie tym, że szylkretowa kotka jest bardzo głodna i nie panuje nad sobą z tego powodu, ale prawda była taka, że jeśli kot raz zrobi coś takiego, to najprawdopodobniej już zawsze będzie w ten sposób reagował na widok jedzenia. Jeszcze gorsze jest to, że kota nie da się tego oduczyć.
- Heeej! Co ty kombinujesz!? - podniosła lekko głos, ale nie chciała krzyczeć na kotkę, więc była to tylko mała różnica między normalnym tonem, ale za to wyraźnie było słychać złość w jej głosie. Odsunęła się od kotki tak, żeby nie wyżarła jedzenia z papieru. Obawiała się, że nie powinna dawać kotu jedzenia w taki sposób. Dopiero gdy dostanie wyraźnie informację "to jest dla ciebie", może jeść. Vivienne wyciągnęła z papieru sporo plasterków szynki i pospiesznie porwała na kawałeczki. Następnie złapała kotkę, zdjęła ją z blatu i postawiła na podłodze. Podniosła się, wzięła przygotowane dla niej jedzenie i położyła je przed kotką. - Proszę cię bardzo. Ale nie rób tak nigdy więcej, zwierzaku.
Resztę szynki zawinęła w papier, ale nie schowała do lodówki, gdyby się okazało, że kotka chce jeszcze.





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości