welcome to
Yellowlair Oats



#11 (03.10.2020, 14:59 )

W takiej chwili do głowy przychodzą wszystkie niedawne zdarzenia, które mogą potwierdzić, że młodsza siostra jest niedojrzałą idiotką, gdyż Vivienne nie chciała przyznać się przed nikim, że wina może leżeć po jej stronie. Kto by chciał? Poza tym naprawdę nie pamiętała o sprzeczce z Kathleen. To wydawało jej się tak nieistotnym zdarzeniem, że w ogóle nie było warte jej uwagi. Tak w każdym razie sądziła. Nie widziała w sobie żadnej winy, toteż próbowała zwalić ją na siostrę, która  wiele razy w swoim życiu narobiła głupot, więc pasowała do roli tej, co i tym razem ściągnęła na nie kłopoty.
Dopiero wybuch Maisie uzmysłowił dziewczynie, że chyba za ostro ocenia siostrę... w gruncie rzeczy mogło się okazać, że Maisie rzeczywiście nie była niczemu winna, a sytuacja w ogóle była jedną wielką pomyłką, gdyż jacyś gówniarze chcieli sobie zrobić z nich żarty albo ktoś, kto chciał ukarać za rzekomy rasizm pomylił kamienice i powinien nabazgrać to komuś z sąsiedniego budynku, a namazał im. Nie miała żadnych dowodów, że młodsza siostra przyczyniła się do obecnej sytuacji. Ale nie miała też pomysłu na to, że to mogło wydarzyć się z jej winy. Nie przypominała sobie sytuacji, która mogła do tego doprowadzić. Może niepotrzebnie na nią naskoczyła...
- Okej. Spokojnie. Tylko spokojnie! - te słowa skierowała do siebie i do siostry jednocześnie, żeby uspokoić jakoś atmosferę, mimo że ton jej głosu wcale nie był taki spokojny. Był podniesiony i wibrowała w nim złość, ale tak, trzeba jakoś zapanować nad negatywnymi emocjami i podejść do sprawy poważnie. Zamiast rozwiązać problem, dziewczyny traciły czas na niepotrzebne kłótnie, a powinny się przecież jakoś dogadać. 
Usiadła przy stole, na najbliższym krześle. 
- Dobra. Nie szukajmy winowajcy, tylko teraz ustalmy plan działania. To jest najważniejsze - stwierdziła, a teraz jej głos naprawdę zabrzmiał spokojniej. Stanowczo, wciąż z nerwami, ale nie był podniesiony i brzmiał całkiem rzeczowo nawet. - Ale obiecajmy sobie coś, dobrze? Kiedy którejś z nas przypomni się, że rzeczywiście wydarzyło się coś, co mogło zrzucić na nią zarzuty o rasistowskie zachowanie, to przyjdzie i szczerze o tym powie, dobrze? Ja od siebie mogę obiecać, że nie będę się o to wściekać. Będę spokojna.
Rzecz jasna chodziło jej o Maisie, bo nie spodziewała się, że coś takiego może przypomnieć się jej! Ale musiała podejść do sprawy spokojniej, bo siostra reagowała nerwowo na zarzuty, także postawiła sprawę tak, jakby obie mogły być winne. Bo przecież mogły, ale tego nie brała pod uwagę! Tego, że winna rzeczywiście była ona też nie!

@Maisie Thompson
#12 (21.12.2020, 17:31 )

Miała ogromną nadzieje, że to jednak jest pomyłka. Obawiała się jednak, że Vivienne mogła coś nawywijać, a nawet jeśli nie, to co jeżeli ktoś je z kimś pomylił i będzie chciał im robić problemy z powodu przewinień kogoś obcego, kto był na przykład podobny do Vivienne albo do Maisie? Blondynkę przerażała taka możliwość, bo nie chciała robić sobie problemów wśród sąsiadów, właściciela mieszkania ani w ogóle ludzi w Yellowlair Oats. Czekało ją tutaj kilka lat studiów, a miasto nie było jakieś strasznie duże. Nie chciała, żeby jakieś plotki na jej temat poniosły się po nim i utrudniły jej życie w tym mieście. Raz już uczelnię zmieniała. To wiązało się z wieloma problemami, papierkologią i nieprzyjemnościami ze strony rodziców, z czego to ostatnie uważała za najgorszą częśc zmiany kierunku i uczelni. Bała się, że jeśli znowu będzie musiała zmieniać uczelnię z takiego powodu, to rodzice nie będą tak pobłażliwi jak poprzednim razem. I tak się od nich nasłuchała! Ale wtedy miała powody, żeby zbierać burę od swoich rodzicieli. Nie chciała świecić oczami za głupotę kogoś obcego!
- W porządku. Ale to działa w obie strony? - zapytała, bo propozycja siostry coś jej się wydała podejrzana! Mogła mieć dobre intencje, ale to brzmiało jak eufemistycznie powiedziane "jak już będziesz chciała się przyznać, to obiecuję, że nie zrobię awantury", a takie postawienie sprawy wcale jej się nie podobało. Czuła się niewinna! Miała tylko tamto małe niemiłe spotkanie z Azjatką, ale bardzo wątpiła, że to może mieć jakiś związek z chuligańskim wybrykiem, którego ofiarami dziewczyny się stały. 
Musiała się zastanowić. Plan działania? A co w takiej sytuacji robić? Jej zdaniem dziewczyny przed ruszeniem tego napisu powinny wezwać policję i powiadomić właściciela mieszkania, w końcu mógł zostać pociągnięty do odpowiedzialności finansowej za odmalowanie ściany, jeżeli napisu nie uda się zmazać. Ale nie znała tego człowieka, gdyż mieszkała tu za krótko, zaś sprawy lokum należały do obowiązków starszej siostry.
- Moim zdaniem powinnyśmy wezwać policję. Jeśli ktoś zamierza nam robić takie głupie żarty, to trzeba to zgłaszać, żeby mieli odnotowane. Nic nie zrobia, ale przynajmniej będzie dowód, że to miało miejsce - Popatrzyła na blat stołu, a później na siostrę i dodała - Jakie mamy stosunki z właścicielem mieszkania?
Kluczowe pytanie! Bo jakoś musiały mu powiedzieć, tylko zostaje pytanie jak, kiedy i czy przed czy po sprzątaniu. O ile uda się uratować chociaż drzwi wejściowe, ale gdyby się udało je wyczyścić, to będzie lepiej wyglądać.


@Vivienne Thompson
#13 (06.01.2021, 17:10 )

Popatrzyła na blondynkę z uwagą. Zdała sobie sprawę z tego, że siostra jej nie ufa, kiedy Maisie zadała to pytanie. To było... dziwne i przykre, kiedy zdajesz sobie z tego sprawę, ale nie mogła spodziewać się niczego innego. Maisie nie zawsze była przez nią dobrze oceniania, często były podstawy do tego. Ale nie zawsze. Może teraz naprawdę była niewinna, a Viv niepotrzebnie na nią naskoczyła? Tak mogło być, bo broniła swego jak lwica, bez zająknięcia się.
- Oczywiście, że tak. Jeśli przypomni mi się coś z mojego życia, co mogło mieć wpływ na sytuację... powiem ci o tym szczerze - odpowiedziała. Nie chciała niczego ukrywać przed siostrą, choć była pewna, że problem nie leży po jej stronie. Niby z jakiej racji? Komu ona przeszkadzała? 
Plan działania był bardzo ważny, przynajmniej zdaniem Vivienne. Policja to swoją drogą, ruda też była zdania, że powinny zgłosić gdzie trzeba. Wątpiła, że policja coś z tym zrobi, bo znała ich żałosny poziom skuteczności, ale w tym momencie było ważne, żeby gdzieś w ich notatniczkach zostało odnotowane, że wezwanie było, sytuacja miała miejsce i ktoś im zniszczył drzwi do mieszkania i ścianę na klatce schodowej. To mogło okazać się ważne w przyszłości, jeżeli takie dziwne numery się powtórzą i jednak jakimś cudem uda się zdemaskować, jaki dowcipniś za nimi stoi. Wszystko powinno być zgłoszone, formalnie ogarnięte tak jak należy. Dla ich dobra. Ale policja tego po nich nie posprząta, nie załatwi sprawy z właścicielem mieszkania ani nie zainteresuje się niestety tym, kto mógł dopuścić się dokonania takich zniszczeń. To musiały zrobić same i chociażby z tego powodu przyda im się plan działania.
- Tak, policja koniecznie musi się pojawić i udokumentować sprawę zanim zaczniemy to zmywać z drzwi, o ile się da - przytaknęła siostrze. - Ale musimy się zastanowić, jak zmyć to dziadostwo i w ogóle... i jeszcze ten właściciel... jakie mamy stosunki? Średnie. Facet jest spokojny i wyrozumiały, w miarę. Ale nie chciał mi wynajmować mieszkania, bo jestem studentką, a on studentom nie ufa. Bał się, że będę imprezować i robić problemy. Z czasem się do mnie przekonał, bo nikt nie zgłaszał na mnie skarg, ale cholera wie, co sobie teraz pomyśli...
Właściciel mieszkania mógł okazać się problematyczny. Ale oby nie!

@Maisie Thompson
#14 (27.01.2021, 19:57 )

Miała nadzieję, że siostra naprawdę będzie wobec niej szczera, kiedy przyjdzie co do czego. Nie ufała Vivienne i miała wiele powodów, żeby być taką wobec niej. Nigdy nie mogła liczyć na starszą siostrę. W późniejszych, nastoletnich latach to był już jej wybór. Wycofała się z relacji z nią i znalazła sobie przyjaciółki, które zastąpiły jej siostrę, ale to wynikało z winy rudej, nie z jej wymysłów. Maisie od wczesnego dzieciństwa próbowała nawiązać więź ze starszą siostrą, ale Maisie okazywała jej wyraźną niechęć i sprawiała jej tym przykrość. Dopiero po latach Maisie zorientowała się, że jej starsza siostra mogła czuć się gorsza, gdy ich rodzice faworyzowali młodszą, ale to przecież nie była wina Maisie, która jako małe dziecko nie miała świadomości tego, a za to bardzo potrzebowała starszej siostrzyczki. Czym sobie zawiniła takie traktowanie ze strony Vivienne, która odpychała ją, dokuczała jej albo celowo robiła jej na złość tak, żeby psychicznie zabolało małą Maisie? Ona nic nie zrobiła. Tylko... istniała.
- Dobra... to ty dzwoń szybko na policję, a ja wezmę na sobie poszukanie w internecie informacji czym zmyć takie paskudztwo z drzwi i ściany. Polecę do sklepu po jakieś detergenty, jeśli będą potrzebne, ale to jak policja zrobi swoje. Możliwe, ze będą chcieli ze mną porozmawiać - dodała do słów siostry, nie chciała być bierna w układaniu tego prowizorycznego planu postępowania. - Dobrze, żeby policję załatwić jak najszybciej z powodu sąsiadów. Ta baba z sąsiednich drzwi warczała, że jesteśmy hołotą i na pewno sobie na to zasłużyłyśmy... no i że zadzwoni do właściciela. Niech widzi, że coś robimy, bo jeszcze nam zarzuci opieszałość albo bóg wie co.
Denerwowała ją ta staruszka, ale co Maisie mogła zrobić? Przecież jej nie zwiąże, żeby nie zadzwoniła do właściciela mieszkania jako pierwsza! Nawet jeśli wezwie go przed nimi, to niech mężczyzna trafi tu, gdy policja już będzie na miejscu. Będzie widział, że siostry starają się rozwiązać sprawę i są nią tak samo zszokowane jak inni.
- Albo ja zadzwonię na policję, a ty w tym czasie do właściciela? - zaproponowała po chwili namysłu. Może powinni uprzedzić sąsiadkę i wezwać go jak najszybciej... ale tą decyzję wolała zostawić siostrze. Vivienne znała właściciela, w przeciwieństwie do Maisie, która na oczy go nie widziała. Nie mieszkała tu za długo.
#15 (03.02.2021, 18:11 )

Niektóre błędy z przeszłości zaczyna się rozumieć dopiero po czasie. Nie inaczej było z Vivienne i jej negatywnym nastawieniem do młodszej siostry. Często narzekała, że Maisie jest osobą niedojrzałą, głupią i inne takie na jej temat, których dopatrywała się w jej szczeniackim zachowaniu bez przerwy. Odpychała ją od siebie, bo nie chciała mieć do czynienia z gówniarą, tak mówiła na początku. Później szukała usprawiedliwienia dla swojego chłodu w głupocie nastoletniej siostry i jej trzymaniu się z popularnymi szkolnymi gwiazdeczkami o IQ pomarańczy. Viv zawsze była dziewczyną, która czuła się alternatywna, wstępowała do subkultur i ogólnie nie chciała być kojarzona z takimi panienkami, więc trzymała Maisie na dystans. Musiała dorosnąć, żeby zrozumieć, że nie powinna tak traktować siostry, zaś środowisko, w które Maise trafiła mogło mieć związek z tym, że Vivienne unikała bycia z nią blisko. Mogła jako starsza siostra stać się wzorem, a odrzuciła tą możliwość i stała się wrogiem, w pewnym sensie. Źle się stało, ale czy w ogóle to rozumiała, mimo upływu lat? Dobrze by było, gdyby poważnie porozmawiały, ale na to niestety się nie zanosiło.
- Dobrze, to zróbmy w ten sposób - zgodziła się na drugą propozycję Maisie, chociaż nie miała przeciwko, żeby po zadzwonieniu na policję siostra i tak poszła po jakieś detergenty do sprzątania. Ktoś musiał to załatwić, a jedna z nich powinna zostać na miejscu, żeby poczekać na przyjazd funkcjonariuszy i może na pojawienie się właściciela mieszkania, jeśli ze chce tu przyjechać i zobaczyć zniszczenia. - Ja dzwonię do właściciela, ty na policję. A później idź po te detergenty, ja poczekam na policję. W międzyczasie zrobię też zdjęcia tych napisów, to się może przydać.
Po ustaleniu planu Vivienne wzięła swój telefon i wyszła z kuchni, żeby znaleźć numer do właściciela mieszkania i załatwić to, chociaż bała się tego kontaktu. Nie chciała psuć sobie relacji z tym mężczyzną, ktory dotychczas jej ufał i uważał, że wynajął mieszkanie odpowiedniej osobie...

/koniec

@Maisie Thompson





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości